środa, 26 grudnia 2018

Czym jest Boże Narodzenie

 Boże Narodzenie 

Drodzy Wierni!

Przeżywamy w tym dniu pamiątkę przedziwnej tajemnicy – Bożego Narodzenia. Kościół swą świąteczną liturgią zachęca nas do pochylenia się nad tą tajemnicą, do pochylenia głowy i serca nad Żłobkiem – kołyską Boga-Człowieka. Słynny pisarz Chesterton mówi: „Trzeba by naprawdę być świętym, aby napisać żywot świętego”. Napisać to znaczy pochylić się nad świętym, zrozumieć go, ocenić i opowiedzieć pisanym słowem. Jakiej że świętości potrzeba by, aby pochylić się nad po trzykroć Świętym, aby Go zrozumieć, aby ocenić to, co nam daruje w tym żłóbku.Św. Franciszek z Asyżu, Biedaczyna w brązowym habicie, syn zamożnego kupca, nie mogąc się pochylić nad Żłóbkiem Chrystusa w znaczeniu dosłownym, pochylił się nad Ewangelią, nad tą dobrą nowiną, aby pojąć i przyswoić sobie tajemnicę Narodzenia. Pastuszków olśniło cudowne światło, jego olśniła Ewangelia. Zbudował swą Szopkę Betlejemską, pierwszy Żłóbek, ułożył na nim Dzieciątko, a sam wmieszał się w tłum pasterzy i zwierząt, aby zewnętrznie być takim, jakim się widział wewnętrznie. W tym ubóstwie żłóbku dojrzał nie tylko Syna Bożego jako Odkupiciela, lecz także jako wzór dla siebie. Dlatego postanowił zostać Biedaczyną. I czymże lepszym może się okazać człowiek wobec majestatu Wcielonego Słowa? Odtąd Szopka Betlejemska, Żłóbek weszły do obrzędu dzisiejszego święta. Św. Franciszek nauczył nas patrzeć na Boże Narodziny – patrzeć oczami wiary szczerej i prostej, oczami pokory i miłości.

Trzeba więc poczuć się małym jak on, Franciszek, aby ulec olśnieniu dzisiejszego święta, liturgii, Ewangelii, tajemnicy Narodzenia, aby pojąć, że Słowo stało się Ciałem, że Bóg zeszedł na ziemię i stał się Człowiekiem, że duch związał się z materią, że Syn Boży stał się Synem Maryi Dziewicy, że Pan nieba stał się poddanym swego stworzenia.Nazwa Betlejem, miejsce narodzenia Chrystusa, oznacza – dom chleba. Nad grotą Narodzenia pogański cesarz Hadrian zbudował pogańską świątynię, aby zatrzeć ślady tego świętego miejsca. Bóg jednak nie pozwolił mu zaginąć. Św. Helena wraz z cesarzem Konstantynem wybudowała w r. 325 tam, nad grotą, bazylikę, która dochowała się do dziś. Pod głównym ołtarzem bazyliki znajduje się grota z napisem: „Hic de Virgine Maria Jesus Christus natus est” – Tu z Maryi Dziewicy narodził się Jezus Chrystus – Słowo stało się Ciałem.Z Jerozolimy do Betlejem prowadzi dzisiaj droga asfaltowa, autostrada wybudowana jeszcze przez anglików po pierwszej wojnie światowej. Wtedy, gdy Dziewica Maryja miała wydać na świat Zbawiciela, droga z Nazaret poprzez Jeruzalem była wyboista, trudna. Św. Jan nawoływał, by prostować drogę Panu, zrównywać wzgórki, zasypywać doliny. Ale mówił w sensie, w znaczeniu przenośnym i moralnym. W znaczeniu bowiem dosłownym drogi, które wiodły do Betlejem, miejsca narodzin Syna Bożego, były krzywe. Dziś do Betlejem przebiega autostrada, droga wyrównana i gładka. Lecz możemy zapytać, czy wyrównana i w sensie duchowym, moralnym, w takim sensie, o jakim myślał św. Jan, gdy mówił: „Gotujcie drogę Pańską, czyńcie proste ścieżki Jego” (Łk 2, 14)? Czy my zdobywamy się w swoim życiu na trud prostowania drogi naszego życia, by je uczynić drogami prostymi, równymi dla Chrystusa, by bez przeszkód mógł przechadzać się nimi, przychodzić do nas, rodzić się w nas i przebywać w żłóbku naszego serca?Człowiek został śmiertelnie raniony przez grzech i nosi w siebie zarodek własnej śmierci duchowej. Aby go uratować od zgonu, od wiecznej duchowej śmierci, potrzeba mu lekarza, który by przeprowadził odpowiednią operację i wydobył go ze śmiertelnego kalectwa. Bóg dobry i miłosierny widział, jak cień śmierci – umbra mortis – osłonił ziemię, złowrogo rozpostarł się nad rodzajem ludzkim. Postanowił więc zapobiec temu niebezpieczeństwu grożącemu człowiekowi ze strony anioła śmierci, zabijającego duszę. I oto Lekarz, jak nazywają Chrystusa ojcowie Kościoła, Zbawiciel przybył z nieba. W cichą betlejemską noc przybył na ziemię w widzialnej, ludzkiej postaci. Aby się uwidocznić, to odwieczne Słowo przywdziało na siebie ludzką powłokę, naturę złożoną z ciała i rozumnej, wolnej, nieśmiertelnej duszy. Odziało się materią ciała ludzkiego – stało się Ciałem. Słowo to przez wcielenie nadal pozostało Słowem, Bogiem, zostając równocześnie całym, pełnym człowiekiem – Ciałem. To Bóg-Człowiek, Jezus Chrystus, Lekarz śmiertelnie schorzałych dusz. Przyszedł na ziemię, aby własną Krwią uleczyć krew naszych żył i serc, naszą naturę uwolnić od szatańskiego jadu grzechowego, śmiertelnie groźnego dla duszy. Odtąd więc człowiek nie musi umrzeć, choć może umrzeć. Nie musi, gdyż mamy obecnego Boskiego Lekarza. Może umrzeć, gdy nie zechce skorzystać z Jego życzliwej pomocy, zabiegu i leku.Słowo stało się Ciałem właśnie w Betlejem. Były to narodziny Boże, Boże Narodzenie – zjednoczenie bóstwa z człowieczeństwem w Osobie Słowa. Było to wcielenie jedno jedyne w świecie i w historii świata. To jedyne Wcielenie, cudowne i niepowtarzalne stało się początkiem Odkupienia. Jego zakończenie odbyło się na krzyżu. Żłóbek i Krzyż, Betlejem i Golgota, narodzenie i śmierć Boga-Człowieka sprzed dwu tysięcy lat obchodzi nas bezpośrednio, dotyczy naszego losu. Narodzenie i śmierć Syna Bożego były dla nas, dla naszego zbawienia. To cudowne przybycie z nieba na ziemię boskiego Lekarza do chorych zapewniło nam ocalenie. I moje ocalenie jest w Chrystusie – u Żłóbka i pod Krzyżem. Gdy skorzystam z Jego pomocy i lekarstwa, uratuję się od śmierci, gdy Nim wzgardzę – umrze nie zaznawszy prawdziwego, pełnego szczęścia na ziemi, a tym bardziej po śmierci.
 
Papież Pius XII, w swym wigilijnym przemówieniu (1956 r.) pisał, że współczesny człowiek przeżywa jakby rewolucję, przewrót techniczny. Miał on stworzyć świat pełen dóbr i dzieł, zabezpieczyć przed biedą i niepewnością. A tymczasem „gorzka rzeczywistość” żałoby, zniszczeń i lęku, który przybiera na sile, że mimo wszystko nie udaje się „osiągnąć nawet skromnego początku długotrwałej harmonii i uspokojenia” – stoi w rażącej sprzeczności z tymi nadziejami. W przekonaniu papieża jedyna droga rozkwitu życia doczesnego i wiecznego, materialnego i duchowego, prowadzi przez Betlejem – obok Żłóbka. Dlatego też Ojciec św. w owym wigilijnym orędziu powiedział: „Ludziom na nowo stworzonym, wypatrującym po nocach jakiegoś skrawka światła i jasności, który by mógł ukoić ducha, umęczonego głębokimi przeciwieństwami obecnego wieku, wskazujemy na Boski Żłóbek Betlejemski, z którego rozbrzmiewa jeszcze zapowiedź niechybnej nadziei”. W tym celu głosem pasterzy zachęca cały świat: „Pójdźmy aż do Betlejem, a oglądajmy to słowo, które się stało, które nam Pan oznajmił” (Łk 2, 15).

Pójdźmy do Betlejem, gdyż jesteśmy zagrożeni przewrotem technicznym, zagrożeni u samych podstaw, zagrożeni w naszym życiu biologicznym i duchowym, przyrodzonym i nadprzyrodzonym. Pójdźmy do Betlejem, gdzie Słowo stało się Ciałem. Tam Ono się znajduje, tam nasz Lekarz od wszelkich schorzeń ciała i duszy grożących człowiekowi zagładą. Nie rezygnujmy więc z tego wołania Chrystusowej Ewangelii i Chrystusowego Namiestnika, najwyższego Pasterza w Kościele. Nie rezygnujmy z zaproszenia niebios, skąd Słowo przyszło i stało się Ciałem w Betlejem. Amen.
Ks.E.N.  FSSPX (Na podstawie: Józef Solecki w: Współczesna ambona, 1957 Nr 4, s. 517) 

wtorek, 25 grudnia 2018

Tylko od nas zależy czy Europa będzie jeszcze chrześcijańska


 


Tylko od nas zależy czy Europa będzie jeszcze chrześcijańska. Na razie zostały już tylko kamienie, czyli puste świątynie, które ewangelicznie wołają, że “Bóg nie umarł” („Powiadam wam, jeśli ci umilkną, kamienie wołać będą”, Łk, 19, 40). Prawdziwa Europa to Europa katedr i starej, łacińskiej Mszy św. dla której zostały wybudowane. Strzeliste wieże pokazują cel życia, z tego łez padołu jakim jest ziemia, do naszego ostatecznego celu jakim jest Królestwo Niebieskie, które objawiło nam Dzieciątko Jezus.


Wytrwajmy w wierze do końca i głośmy ją wszelkiemu stworzeniu, jak pastuszkowie.
I tego nasza Redakcja wszystkim życzy.

Foto: kościół św. Mateusza w Budapeszcie

foto z: https://www.facebook.com/ThisIsChristianEurope/photos/a.409283922536187/1449831638481405

Tryumfy Króla Niebieskiego (Triumph of the Heavenly King)

Lulajże Jezuniu

poniedziałek, 24 grudnia 2018

'Bóg się rodzi" - (God is Born)


Niebiosa, rosę spuście nam z góry



1. Niebiosa, rosę spuście nam z góry; Sprawiedliwego wylejcie, chmury. O wstrzymaj, wstrzymaj Twoje zagniewanie I grzechów naszych zapomnij już, Panie! 2. Niebiosa, rozę spuście nam z góry; Sprawiedliwego wylejcie, chmury. Grzech nas oszpecił i w sprośnej postaci stoim przed Tobą, jakby trędowaci. 3. Niebiosa, rozę spuście nam z góry; Sprawiedliwego wylejcie, chmury. O, spojrzyj, spojrzyj na lud Twój znękany I ześlij Tego, co ma być zesłany. 4. Niebiosa, rozę spuście nam z góry; Sprawiedliwego wylejcie, chmury. Pociesz się, ludu, pociesz w swej niedoli, Już się przybliża kres twojej niewoli 5. Niebiosa, rozę spuście nam z góry; Sprawiedliwego wylejcie, chmury. Roztwórz się ziemio, i z łona twojego, Wydaj nam, wydaj już Zbawcę naszego. Nagranie z płyty "Wszyscy na Ciebie czekamy", Dominikański Ośrodek Litrugiczny

Zachowujemy post wigilijny!


Wigilia Bożego Narodzenia, wigilia świąt Bożego Narodzenia (wieczerza wigilijna, wieczór wigilijny, niekiedy także gwiazdka) (z łaciny vigilia – czuwanie, straż; vigilare – czuwać) – w tradycji chrześcijańskiej dzień poprzedzający Boże Narodzenie, kończący okres adwentu.
W kościele łacińskim wigilia Bożego Narodzenia jest obchodzona 24 grudnia, w kościele greckokatolickim i prawosławnym – 6 stycznia (w związku z posługiwaniem się kalendarzem juliańskim), a w kościele katolickim obrządku ormiańskiego – 5 stycznia.
Dzień wigilii Bożego Narodzenia bywał też przesuwany. Według tradycji ludowej (wciąż żywej np. na Kielecczyźnie), w latach, gdy 24 grudnia wypada w niedzielę, wigilia nie mogła być obchodzona, ponieważ „niedziela nie przyjmuje postu”. W takim przypadku wieczerzę wigilijną urządzano już w sobotę, a Boże Narodzenie świętowało się przez trzy dni.
Zgodnie z tradycją w Polsce wieczerza wigilijna rozpoczyna się wraz z „pierwszą gwiazdką na niebie”. Jest to symboliczne nawiązanie do Gwiazdy Betlejemskiej zwiastującej narodziny Jezusa, którą według Biblii na wschodniej stronie nieba ujrzeli Trzej Królowie. Wieczerzę, jak każe obyczaj, postną, rozpoczyna się modlitwą i czytaniem fragmentu Ewangelii Mateusza lub Ewangelii Łukasza w części dotyczącej narodzin Jezusa. Potem uczestnicy wieczerzy wzajemnie przełamują się opłatkiem, jednocześnie składając sobie życzenia. Na stole przykrytym białym obrusem z wiązką sianka pod spodem ustawia się o jedno nakrycie więcej, niż wynosi liczba zgromadzonych osób. Dodatkowe miejsce przy stole wigilijnym przeznaczone jest dla niezapowiedzianego gościa, a zwyczaj ten upowszechnił się w XIX wieku. Ważnym zwyczajem towarzyszącym wigilii Bożego Narodzenia jest śpiewanie kolęd. Często też pod choinką umieszczane są prezenty, które wedle tradycji przynosić ma gwiazdor, św. Mikołaj, dzieciątko, aniołek lub gwiazdka.
W zależności od regionu i tradycji rodzinnych zestaw wigilijnych potraw jest różny, ale zwyczajowo na wigilijnym stole powinny znaleźć się wszystkie płody ziemi, a potraw powinno być dwanaście. Każdej należy spróbować, co ma zapewnić szczęście przez cały rok. Do najbardziej typowych należą: barszcz z uszkami (wymiennie w niektórych regionach Polski z białym żurem, zupą grzybową, zupą owocową lub zupą rybną), ryby, przyrządzane na różne sposoby, z najbardziej tradycyjnym karpiem smażonym i w galarecie, kapusta z grochem, kapusta z grzybami, pierogi z kapustą, kasza z suszonymi grzybami, fasola z suszonymi śliwami, paszteciki z grzybami, kotleciki z ryżu z sosem grzybowym, kluski z makiem, cukrem i miodem, makiełki, chałka z kompotem z suszonych owoców, zupa migdałowa czy z tradycji wschodniej kulebiak, gołąbki i kutia. Na Śląsku potrawami wigilijnymi są moczka i makówki. Zgodnie z polskim zwyczajem potrawy wigilijne powinny być postne, czyli bezmięsne i bez użycia tłuszczów zwierzęcych. Post wigilijny jest zwyczajem dość powszechnie przestrzeganym, mimo że w wielu wyznaniach chrześcijańskich nie jest nakazany. Biskupi łacińscy zachęcają do zachowania tego zwyczaju “ze względu na wyjątkowy charakter tego dnia w Polsce”.
W 2003 roku Konferencja Episkopatu Polski wprowadziła wierzących (i tych mniej też) w osłupienie. W liście odnoszącym się do przykazań kościelnych wskazano bowiem, że dniami postnymi i pokutnymi są jedynie piątki i okres Wielkiego Postu. Czy w Wigilię Bożego Narodzenia będzie można zjeść kurczaka? – pytały sensacyjnym tonem media. Na nic zdały się wyjaśnienia, że w tym samym liście apelowano o zachowanie postu także w dzień poprzedzający święta Bożego Narodzenia. Wizja golonki spożywanej 24 grudnia wystarczająco pobudzała zmysły i wyobraźnię. Skąd jednak w ogóle pomysł na przedbożonarodzeniową ascezę?
Skąd jednak pomysł postów? Pierwotnie wigilia oznaczała tyle co nocne nabożeństwo, które przygotowywać miało do uroczystości właściwej. Miało ono mieć charakter pokutny, wprowadzać w nastrój modlitewny, być przypomnieniem prawd właściwych dla danego święta. Odwoływano się tym samym do starożytnych jeszcze idei misteriów odbywanych nocami. Noc była bowiem tajemnicą, przestrzenią łączącą dzień, porą duchów i zjaw. Szybko poszerzono ten obyczaj wychodząc z nim poza rzeczywistość sakralną, obejmując także to co było zwyczajne i codzienne, np. jedzenie. Dzień wigilii miał być w rzeczywistości czymś w rodzaju zintegrowanego przygotowania do świąt duszy i ciała, a raczej tylko duszy poprzez poświęcenie ciała, miało być całkowitym wejściem człowieka w świat absolutu. To oczywiście wiązać miało się z postem, który nie tylko odrzucał pokarmy mięsne, ale także znacznie ograniczał ilość posiłków, zazwyczaj do jednego spożywanego wieczorem, bądź dwóch – jednego skromnego rano, i drugiego po zachodzie słońca. Czasem nakazywano, aby w ogóle porzucić jedzenie, np. jeśli chciało się przyjąć komunię świętą (wiązało się to zresztą z ogólną wstrzemięźliwością, także od jakichkolwiek kontaktów intymnych, nawet w małżeństwie). Jeśli przyjrzymy się co na stoły w dni postne lądowało choćby na dworze Władysława Jagiełły, to w istocie nie były to dania obfite – dominowały ryby, groch, kasza jaglana i, od czasu do czasu, jajka.
W tradycyjnym katolicyzmie post ścisły obowiązuje w środę popielcową, piątki i soboty Wielkiego Postu, w Suche Dni, w Wigilię Zielonych Świąt i Bożego Narodzenia, oraz Wniebowzięcia NMP (14 sierpnia) i jest kontynłowany jest wśród katolickich tradycjonalistów.
Zachowujmy więc posty na przekór światu tak jak robili to nasi ojcowie.
https://histmag.org/dlaczego-poscimy-w-wigilie-12479
https://pl.wikipedia.org/wiki/Wigilia_Bo%C5%BCego_Narodzenia
#wrelu24#koscioliwiara

Msza św. łacińska, trydencka na Święta – mapa





 CZY WIESZ, ŻE…

Msza Święta to najważniejsza modlitwa, jaką człowiek może skierować do Boga?
Każda Msza święta, w której dobrze i pobożnie się uczestniczy, jest przyczyną cudownych działań w naszej duszy, obfitych łask duchowych i materialnych, których my sami nawet nie znamy. Dla osiągnięcia takiego celu nie marnuj bezowocnie twego skarbu, ale go wykorzystaj. Wyjdź z domu i uczestnicz we Mszy świętej. Świat mógłby istnieć nawet bez słońca, ale nie może istnieć bez Mszy świętej.

św. Ojciec Pio

 Na linku poniżej podajemy miejsca odprawiania Mszy św. “diecezjalnej”

https://www.google.com/maps/d/u/0/viewer?ll=51.890734063680156%2C19.14642305859377&z=6&mid=1DWGjoiPcz4dm81CVq7CpCrDUM4A

za: https://www.unacum.pl/

dodatkowo Msze św. w Bractwie św. Piusa X – http://www.piusx.org.pl/kaplice
foto: Msza Trydencka w Katedrze

 https://wrealu24.pl/msza-sw-lacinska-trydencka-na-swieta-mapa/https://wrealu24.pl/msza-sw-lacinska-trydencka-na-swieta-mapa/










niedziela, 23 grudnia 2018

Oto Pan Bóg przyjdzie - Deus Meus - Pieśni Adwentowe

To nie do pomyślenia, aby Kościół mógł błądzić przez dwa tysiące lat – wywiad z ks. Dawidem Pagliaranim


Ks. Dawid Pagliarani, przełożony generalny Bractwa Kapłańskiego Św. Piusa X
W sobotę 15 grudnia 2018 r. na łamach ukazującego się w Austrii dziennika „Salzburger Nachrichten” został opublikowany wywiad z Przełożonym Generalnym Bractwa Św. Piusa X, ks. Dawidem Pagliaranim. Ks. Pagliarani wyjaśnia w nim, czego każdy katolik oczekuje od papieża: wiernego przekazywania depozytu wiary, będącej przylgnięciem intelektu do Bożego objawienia a nie indywidualnym i subiektywnym doświadczeniem. Niestety, ogłaszane w ostatnim czasie przez Rzym dokumenty, jak np. ekshortacja Amoris laetitia, promują w istocie negujący istnienie absolutnej prawdy subiektywizm, wywołując w rezultacie powszechną dezorientację i osłabiając ducha misyjnego Kościoła wobec wyznawców innych religii.
Założyciel Bractwa Św. Piusa X, abp Marcel Lefebvre, został w 1988 r. ekskomunikowany z powodu konsekrowania czterech biskupów bez zgody [papieża]. W 2009 r. papież Benedykt XVI zniósł te ekskomuniki. Co to dla was oznacza?
Jeśli chodzi o nas, niczego to nie zmieniło, ponieważ zawsze uważaliśmy te ekskomuniki za nieważne. Niemniej jednak [deklaracja ta] ośmieliła do zbliżenia z nami pewną liczbę ludzi, którzy do tej pory nie mieli odwagi tego uczynić. Ogłoszenie jej wpłynęło także na poprawę naszych relacji z niektórymi biskupami oraz częścią duchowieństwa, zwłaszcza z młodymi księżmi.
Także papież Franciszek wykonał pewne gesty względem was. Czego jeszcze oczekujecie?
Chodzi nam o to, o co każdy katolik prosi Kościół podczas chrztu – o wiarę. Boże objawienie zakończyło się i od tej pory obowiązkiem [każdego] papieża jest wierne przekazywanie depozytu wiary. Papież musi więc położyć kres straszliwemu kryzysowi, który wstrząsa Kościołem od co najmniej 50 lat. Kryzys ten wywołany został przez nową koncepcję wiary, kładącą nacisk na subiektywne doświadczenie jednostki – każdy człowiek posiada pełną wolność w sprawach wiary i może wybierać jakąkolwiek religię, nie starając się rozeznać, która jest prawdziwa a która fałszywa. Jest to jednak sprzeczne z obiektywnym prawem Bożym.
A na jakie gesty względem papieża gotowe jest Bractwo Św. Piusa X?
Bractwo Kapłańskie Św. Piusa X jest głęboko przywiązane do Następcy Piotra, nawet kiedy krytykuje [ono] błędy II Soboru Watykańskiego. Bardzo niepokoi nas jednak fundamentalna cecha obecnego pontyfikatu – całkowicie nowe stosowanie idei miłosierdzia. Jest ono przedstawiane jako panaceum na wszelkie grzechy, ignorując potrzebę autentycznego nawrócenia, przeobrażenia duszy przez łaskę, umartwienie i modlitwę. W swej posynodalnej adhortacji Amoris laetitia papież daje wszystkim chrześcijanom możliwość indywidualnego decydowania – w oparciu o ich własne sumienie – w kwestiach moralnych związanych z małżeństwem. Jest to całkowicie sprzeczne z jasnymi i jednoznacznymi nakazami prawa Bożego.
Dostrzec w tym można echa duchowości Lutra – chrześcijaństwo bez potrzeby moralnej odnowy; subiektywizm, który nie dopuszcza istnienia jakiejkolwiek prawdy absolutnej. Skutkiem tego jest głęboka dezorientacja wśród wiernych oraz duchowieństwa. Każda istota ludzka poszukuje prawdy. Do tego jednak konieczne jest kierownictwo kapłana, podobnie jak uczeń potrzebuje kierownictwa nauczyciela.
Jakie skutki przyniosły pod tym względem obchody 500-lecia reformacji w 2017 r.?
Od XVI wieku wszelkie inicjatywy Kościoła katolickiego wobec protestantów miały na celu ich nawrócenie i doprowadzenie z powrotem do prawdziwego Kościoła [Chrystusowego]. Jednakże wydarzenia organizowane z okazji 500-lecia reformacji celowi temu – tj. nawróceniu protestantów – nie służyły. Wręcz przeciwnie – zostali oni utwierdzeni w swych błędach. Powodem tego jest fakt, iż od II Soboru Watykańskiego Kościół głosi, że każdy człowiek może znaleźć Boga w swej własnej religii. Jest to założenie, które redukuje wiarę do osobistego i wewnętrznego doświadczenia, nie jest już ona bowiem rozumiana jako przylgnięcie intelektu do objawienia Bożego.
Wielu wyznawców innych religii prowadzi przykładne życie, idąc za głosem serca i sumienia. Czy Bóg uzna ich dobrą wolę?
Kościół jest zasadniczo misyjny. Nasz Pan Jezus Chrystus powiedział: „Ja jestem drogą, prawdą i życiem”. To On jest jedynym źródłem zbawienia dla całego rodzaju ludzkiego. [I] założył On tylko jeden Kościół, Kościół Rzymskokatolicki. Ta prawda teologiczna musi być przypominana, podobnie jak podkreślać należy obiektywizm norm moralnych oraz ukazywać piękno tradycyjnej Mszy w rycie trydenckim.
Szczere poszukiwanie prawdy przez wyznawców innych religii nie wystarcza do jej poznania. Musimy więc pomagać tym duszom osiągnąć zbawienie. Jeśli nawet ktoś osiągnie zbawienie poza Kościołem katolickim (tj. nie należąc do niego w sposób widzialny – przyp. tłum.), osiągnie je pomimo błędu w jakim się znajduje, a nie dzięki niemu, a przede wszystkim jedynie dzięki Jezusowi Chrystusowi.
Księdza poprzednik, [bp] Bernard Fellay, widział w żydach, masonach oraz modernistach wrogów Kościoła. Czy także żydzi muszą nawrócić się do Kościoła katolickiego, podobnie jak powinni to uczynić, wedle was, protestanci?
Modernizm jest jednym z najniebezpieczniejszych błędów. Przed II Soborem Watykańskim Kościół nakładał na wszystkich kapłanów obowiązek składania Przysięgi antymodernistycznej, którą złożyłem również ja.
Co do judaizmu, ukrywanie przed narodem żydowskim dóbr i skarbów Kościoła katolickiego byłoby niewybaczalnym grzechem. Zbawcza misja Kościoła ma charakter powszechny i nie może wykluczać żadnego narodu.
Bractwo Św. Piusa X odrzuca ważne dokumenty II Soboru Watykańskiego, takie jak deklaracje o wolności religijnej i ekumenizmie. Czy chodzi jedynie o różnicę w interpretacji czy też odrzucacie te teksty całkowicie?
Sam II Sobór Watykański stwierdził, że jest jedynie soborem duszpasterskim. Niemniej jednak [w jego trakcie] podjęto ważne decyzje natury doktrynalnej, m.in. dotyczące wspomnianych przez Pana kwestii. Doprowadziło to do całkowitego przeobrażenia wiary.
Papież Benedykt XVI uważał, że różnice pomiędzy Rzymem a Bractwem Kapłańskim Św. Piusa X sprowadzały się jedynie do interpretacji tekstów soborowych. [Sądził, że] dla osiągnięcia porozumienia wystarczy wnikliwie je przeanalizować. Nasze stanowisko w tej kwestii jest jednak inne. Bractwo Św. Piusa X odrzuca w tekstach II Soboru Watykańskiego wszystko, co nie pozostaje w zgodzie z Tradycją katolicką.
Papież powinien ogłosić, że dekret o wolności religijnej zawiera błędy i odpowiednio go skorygować. Jesteśmy przekonani, że pewnego dnia [któryś] papież tak właśnie postąpi i powróci do nieskażonej doktryny, która stanowiła punkt odniesienia przed tym soborem. Przed II Soborem Watykańskim papieże wypowiadali się w kwestiach wolności religijnej, ekumenizmu oraz boskiej konstytucji Kościoła. Wystarczy powrócić do ich nauczania.
To nie do pomyślenia, aby Kościół mógł błądzić przez dwa tysiące lat i odnaleźć prawdę w tych kwestiach dopiero podczas soboru, pomiędzy rokiem 1962 a 1965.
Czy nie odczuwacie niepokojów sumienia wskutek tego, że – z punktu widzenia Rzymu – pozostajecie w stanie schizmy z Kościołem?
W rzeczywistości Rzym nie uważa nas za schizmatyków, ale raczej za wspólnotę o nieuregulowanym statusie kanonicznym. W każdym bądź razie, gdybym nie miał pewności, że posługuję w Kościele katolickim i dla niego, natychmiast opuściłbym Bractwo.
Wychodzący od 1945 r. dziennik „Salzburger Nachrichten” jest wydawany w nakładzie 80 tys. egzemplarzy (2016). Wywiad przeprowadził Józef Bruckmoser. Tytuł pochodzi od redakcji portalu internetowego fsspx.news
https://news.fsspx.pl/2018/12/to-nie-do-pomyslenia-aby-kosciol-mogl-bladzic-przez-dwa-tysiace-lat-wywiad-z-ks-dawidem-pagliaranim/
Toplista Tradycji Katolickiej
Powered By Blogger