piątek, 5 maja 2017

W Bożych planach istnieje Polskie Królestwo Maryi

Jerzy Wolak

W Bożych planach istnieje Polskie Królestwo Maryi

Data publikacji: 2017-05-03 08:00
Data aktualizacji: 2017-05-04 10:33:00
fot. Marek Maruszak/FORUM
Najświętsza Maryja Panna jest Królową Polski – czas wreszcie w pełni sobie to uświadomić i wyciągnąć praktyczne wnioski.

Najświętsza Maryja Panna jest Królową Polski – a większości Polaków to ani ziębi, ani grzeje. Tak wynika z wieloletniej obserwacji. Niejeden Polak-katolik całą refleksję nad owym faktem ogranicza do pytania, czy 3 maja trzeba iść na Mszę Świętą.

Najświętsza Maryja Panna jest Królową Polski – dla niektórych fakt to dość kłopotliwy. Czyż bowiem – troskają się – nie przebija z niego typowa polska megalomania? Żaden inny naród w swych roszczeniach wobec Matki Bożej nie posunął się aż do tego, żeby Jej królowanie w jego państwie wpisać do litanii loretańskiej…

Owszem, tylko że to nie Polacy Matkę Bożą wybrali, ale Ona wybrała Polaków. Cztery wieki temu trzykrotnie objawiła się staremu jezuicie w dalekim Neapolu, aby mu powiedzieć:

Dlaczego nie nazywasz mnie Królową Polski? Ja to królestwo bardzo umiłowałam i wielkie rzeczy dla niego zamierzam, ponieważ osobliwą miłością do Mnie płoną jego synowie.

Ja jestem Królową Polski. Jestem Matką tego narodu, który jest mi bardzo drogi.

Nazywaj mnie Królową Polski. Umiłowałam to królestwo i do wielkich rzeczy je przeznaczyłam, ponieważ szczególnie wielbią mnie jego synowie.

Najświętsza Maryja Panna jest Królową Polski – to dla niejednego anachronizm w klinicznej postaci. Kiedyś, owszem – dowodzą w zacietrzewieniu – Maryja kazała się nazywać królową, bo to w dawnych czasach robiło na ludziach wrażenie. To były czasy królów: Władysława… Chrobrego, Jagiełły… i tego, no… Ćwieczka. Ale tamte czasy minęły bezpowrotnie, a cała ta królewska retoryka to zwykły relikt przeszłości, który wciąż trwa wyłącznie siłą przyzwyczajenia, bo młyny Kościoła, jak wiadomo, mielą okropnie powoli. Tytułu nadanego w innej rzeczywistości społeczno-politycznej nikt przecież oficjalnie nie skasuje (bo jakże tak wypada?), ale też kto w dobie demokracji traktuje go poważnie?

No, fakt. Jakże pogodzić królewski tytuł z demokratycznym paradygmatem współczesnego świata, którego obecna Rzeczypospolita, zdemokratyzowana do szpiku kości – o czym fanatycznie zapewnia resztę ziemskiego globu ustami wszystkich swych możliwych przedstawicieli: możnych i prostych, prawych i lewych, świeckich i duchownych – szaleńczo pragnie być pawiem i papugą, małpą i osłem, kalką i popłuczyną…?

Najświętsza Maryja Panna jest Królową Polski – bo demokracje przychodzą i odchodzą, a Boski porządek wszechświata trwa niezmiennie i wiecznie. Maryja była Królową Nieba i Ziemi w zamyśle Boga Ojca jeszcze przed stworzeniem świata, a po Wniebowzięciu przyjęła tę koronę z rąk Króla Królów – po wiek wieków. Nasza Pani przemawia do nas z wieczności, której nie ograniczają pęta czasu, zatem wieczne jest również wszystko, co mówi. Skoro więc każe się nazywać Królową Polski, to znaczy, że nią była, jest i pozostanie na zawsze – nawet gdy Polska już dawno przeminie.

Najświętsza Maryja Panna jest Królową Polski – a niejeden Polak-katolik gorszy się „mieszaniem świętości z polityką”. A cóż w tym nagannego? Czyżby „polityczny” tytuł w jakiś sposób kalał Przeczystą Dziewicę? Miałażby polityka być sferą zamkniętą na uświęcenie? Wręcz przeciwnie: jako sztuka kierowania społecznością dla wspólnego dobra – jak głosi klasyczna definicja polityki – stanowi ona wręcz wymarzone pole do praktykowania chrześcijańskich cnót.

Najświętsza Maryja Panna jest Królową Polski –  a tylu Polaków nie chce tego w ogóle przyjąć do wiadomości. Zupełnie ich nie ciekawi, dlaczego Królowa Wszechświata pragnie jeszcze ponadto być Królową Polski? Wyjaśnienie zaś tego fenomenu wydaje się być tylko jedno – mianowicie: w Bożych planach istnieje Polskie Królestwo Maryi. Matka Boża nigdy wszak nie wypowiada słów nie znajdujących pokrycia w Bożych zamiarach.

Polskę szczególnie umiłowałem, a jeżeli posłuszna będzie woli mojej, wywyższę ją w potędze i świętości – czyż nie są to słowa samego Boga w Trójcy Jedynego?

Najświętsza Maryja Panna jest Królową Polski – przeto Polacy winni jej bezwarunkową miłość, niezachwianą wierność i posłuszeństwo we wszystkim. Zwłaszcza, że niezwykle łatwo służyć Królowej Polski. Tak niewiele od nas wymaga – wszystkie Jej życzenia zamykają się w jednym poleceniu:

Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie (J 2, 5).

Najświętsza Maryja Panna jest Królową Polski – a Polacy podchodzą do tego nader sceptycznie i asekurancko. Swą niechętną postawę tłumaczą roztropnością, ale to zwykłe tchórzostwo. Jednak nie sądźmy ich pochopnie – przecież współczesny świat, w którym żyją zanurzeni aż po nozdrza, jest w tej materii diabelnie surowy. Nie poda ręki, nie poklepie po plecach, odmówi nagrody, podwyżki, awansu czy grantu – w zamian publicznie skrzywi się z niesmakiem, na łamach poczytnej prasy oklei etykietą „nawiedzonego oszołoma”, wyszydzi w telewizji albo, co jeszcze gorsze, wcale do niej nie zaprosi…! Czyż to nie ponad siły współczesnego Polaka, zwłaszcza wykształconego, na stanowisku, otoczonego powszechną estymą?!

Najświętsza Maryja Panna jest Królową Polski – a narodowa celebra fundamentu polskiej państwowości opiewa wysmażoną przez masonów przeszło dwa wieki temu konstytucję, która w ogólnym rozrachunku więcej przyniosła Rzeczypospolitej złego niż dobrego…


Jerzy Wolak

czwartek, 4 maja 2017

I Komunia św. Marysi z Gdańska w Hamburgu (kaplica FSSPX)


Nie pierwszy to przypadek, że Polacy emigranci, rozsiani po świecie dowiadują się, odnajdują i odkrywają Tradycję Katolicką na obczyźnie. Mamie Marysi pomogła skromniutka, była kaplica Bractwa św. Piusa X w Sopocie. Czarę goryczy przelało święte oburzenie na to co dzieje się w Polskiej Misji Katolickiej w Hamburgu, którą "dostosowała" się do dominującego, panującego w oficjalnym Kościele w Niemczech, agresywnego modernizmu. Ich  serca - mamy i córki -  znalazły katolicki pokój w kaplicy FSSPX w tym że mieście. Tam Marysia w raz z dwoma koleżankami przystąpiła do I Komunii św.
Życzymy wszystkim uczestnikom tej pięknej uroczystości sakramentalnego życia w Sercu Jezusowym.

Redakcja

środa, 3 maja 2017

Le manuscrit du Puy - "Exultantes in partu Virginis"




Manuskrypt z katedry Notre-Dame-de-l'Annonciation du Puy-en-Velay, to niesamowity przykład, ciągłości muzycznej od XII do XVI wieku.
Gdy muzykę w całej Francji zdominowała paryska szkoła katedry Notre Dame,  leżące na szlaku pielgrzymkowy do Saint Jacques de Compostela,  Puy-en-Velay zachowuje swoją  niepowtarzalną oryginalność i ciągłość. Katedra leżąca z dala od wydarzeń tego świata, przetrwała zawieruchy, aż do Rewolucji anty-Francuskiej. Wtedy spalono min. hebanową figurę Matki Bożej z Le Puy, która była darem króla św. Ludwika IX
Muzyka odtworzona przez założony w 1979 r.  zespół "Gilles Binchois", pod dyrekcją Dominiquea Vellarda.
Ensemble występował również w Polsce w Gdańsku 8 XII 2016 r.
Redakcja

za:
http://www.polskieradio.pl/8/688/Artykul/1701492,Actus-Humanus-i-muzyczna-podroz-do-sredniowiecza
https://www.musicologie.org/sites/m/manuscrti_puy.html
https://en.wikipedia.org/wiki/Le_Puy_Cathedral
https://fr.wikipedia.org/wiki/Cath%C3%A9drale_Notre-Dame-de-l%27Annonciation_du_Puy-en-Velay

zapis muzyczny na:
 http://www.allmusic.com/album/le-manuscrit-du-puy-mw0000294594

wtorek, 2 maja 2017

"MANIFEST KOBIECOŚCI"

Z przyjemnością prezentujemy głos niebanalnej kobiety o roli niewiasty w rodzinie, narodzie i świecie. Autorka pani dr Marta Cywińska użyła nowego, stworzonego przez siebie terminu terminu "kobiecjonizm", który trudny do zafunkcjonowania w potocznym języku proponujemy zastąpić doskonałym i adekwatnym, pochodzących od Boga-Stwórcy słowem "kobiecość". Stąd nasz tytuł "Manifest Kobiecości".
 Redakcja

Manifest kobiecjonizmu

Feminizm jest przeżytkiem. Podobnie jak gender. Czas przywrócić godność kobiecie w pełni jej kobiecości, wdzięku, subtelności, bezbrzeżnego powołania do bycia kobietą we wszystkich wymiarach istnienia. Kobiecość ma być wreszcie pełnią – również w wymiarze jej piękna duchowego, wiedzy, mądrości oraz intelektu.


Niemodne feministki, zasuszone genderystki próbują epatować powierzchowną wiedzą oraz zabierać głos tam, gdzie ich kobiecość jeszcze bardziej więdnie. Dosyć tego!
Kobiecjonistki są intelektualistkami emanującymi kobiecością w kruchej oprawie fizycznej, ale silne duchem!



Prawdziwa kobieta ma w sobie przepastne pokłady miłości, a miłość mnoży i w swym sercu znajdzie zawsze miejsce dla bezbronnej, ukochanej istoty. Jej misją jest nie tylko dobroczynność, ale i dobroczynienie oraz ochrona życia za wszelką cenę. Prawdziwa kobieta nigdy nie dokona morderstwa na swym nienarodzonym dziecku.

W sytuacji, gdy nie może mieć dzieci własnych, niechaj przygarnie do serca – choćby w wymiarze duchowym nienarodzone, a także cierpiące poprzez niesienie pomocy rzeczywistej.
Nieodzownym elementem kobiecości jest intelekt i błyskotliwość ale w proporcjach takich, by nie skłaniały nawet w najmniejszym stopniu do pokus egoistycznych.


Jesteśmy piękne duchem, bo spełniamy się w naszej ziemskiej misji kobiecości, nie po to by deklarować „sztuką dla sztuki” lub dla kokieterii jak Róża w ,,Małym Księciu”, ale by pokornie służyć innym i przyczynić się do odrodzenia wizerunku szlachetnej Polki.

Bóg, Honor, Ojczyzna wpisane mamy w sercu od pokoleń – i tak już na zawsze pozostanie.

W pierwszej połowie XX wieku w Europie pojawiło się wiele nurtów w literaturze i sztuce zwanych powszechnie -izmami. W każdym z nich artyści oraz artystki okazywali swe burzliwe emocje, dojmujące poczucie zagrożenia i lęk przed jutrem. Kobiecjonistki łączą naturę artystyczną ze sferą pogłębionego intelektu, wypełniając przy tym codzienne, wynikające z misji oraz roli kobiety obowiązki.

Impresjonizm też ma swój wpływ na kobiecjonizm – swą zamaszystością uczuć. Symbolizm – poprzez przywołanie i reinterpretację symboliki kobiecości. Fowizm, który dotychczas kojarzył się odbiorcom z żywiołową kolorystyką dzieł sztuki niechaj będzie kobiecjonistyczną metaforą walki o dobro prześladowanych, krzywdzonych, poniżonych z racji przekonań, wychowywanych oraz wychowujących ku wartościom i przywiązaniu do wzorców paseistycznych. Z ducha romantyczne kobiecjonistki mają zmysł praktyczny pozytywistek w wykonywaniu obowiązków codziennych oraz powinności wobec Ojczyzny.

Jako zadeklarowana badaczka neosurrealizmu w sztuce i literaturze dodałabym doń nowego znaczenia „kobiecości onirycznej XXI wieku”, którą wypełnia permanentna niezgoda na wszelkie przejawy trywialności oraz dyletanctwa w otaczającym ją świecie.
Choć pozornie krucha i delikatna, ma silną wolę oraz determinację w działaniu na rzecz dobra. Sprzeciwia się czynnie wszelkim przejawom kreowania zdeformowanego obrazu kobiety w mediach, w literaturze oraz w innych wymiarach ekspresji artystycznej i naukowej.

Manifest kobiecjonizmu, który w sposób sformalizowany wyraża potrzebę walki kobiety o przywrócenie godności jej piękna duchowego i siły intelektu będzie sukcesywnie uzupełniany o kolejne postulaty.

Tym samym ogłaszam narodziny nowego nurtu. Kobiecjonizm to nowa epoka, nowa kobieta i początek upadku feminizmu.
dr Marta Cywińska
Warszawa, 
http://prawy.pl/49982-manifest-kobiecjonizmu/

poniedziałek, 1 maja 2017

"Historia Resurrectionis Domini Nostri Iesu Christi" - Schola Gregoriana Gedanensis



Przytaczamy głos w dyskusji nad śpiewem kościelnym.

Po wczorajszym koncercie mojej scholi utwierdziłem się w poglądzie, że zdominowanie śpiewu gregoriańskiego przez metodę solesmeńską jest poważnym błędem i nieprawidłowością. Pomijając teoretyczne muzykologiczne zastrzeżenia do tej XIX-wiecznej konstrukcji, praktycznie jest to śpiew dla wysublimowanych, wysokich głosów. Klasyczny zaś śpiew gregoriański jest męskim, silnym głosem urzeczonym przez Boga Pantokratora ludzkości. Dlatego postuluję, aby katolickie ruchy tradycjonalistyczne otworzyły się na wszystkie tradycje śpiewacze bez względu na ich czas i miejsce powstania. Piotr Błaszkowski
1 V AD 2017
Toplista Tradycji Katolickiej
Powered By Blogger