wtorek, 7 listopada 2017
poniedziałek, 6 listopada 2017
niedziela, 5 listopada 2017
Terorr w protestanckiej Anglii . Topcliffe – „łowca księży”, oprawca katolików
Topcliffe – „łowca księży”, oprawca katolików
Trwająca długo, bo aż czterdzieści
cztery lata (1558-1603), epoka panowania Elżbiety I Tudorówny była
definitywnym zakończeniem procesu protestantyzacji Kościoła Anglii,
zapoczątkowanego schizmą od Rzymu dokonaną w 1534 roku przez jej ojca –
Henryka VIII. Oznaczało to również wyjątkową brutalną w środkach
dekatolicyzację społeczeństwa angielskiego, w szczególności zaś
martyrologię księży katolickich i udzielających im pomocy w działalności
duszpasterskiej katolików świeckich.
Jak słusznie zauważa w swojej najnowszej książce (Myśl polityczna reformacji i kontrreformacji, t. 1. Rewolucja protestancka,
Warszawa 2013) prof. Adam Wielomski, wyznawany przez świecką
(królewską) zwierzchność Kościoła anglikańskiego erastianizm oznaczał
traktowanie katolicyzmu nie w kategoriach teologicznych – jako
„herezji”, lecz w politycznych – jako zagrażającej jedności i
suwerenności królestwa Anglii doktryny służącej interesom obcego i
wrogiego mocarstwa, tj. papieskiego Rzymu. W konsekwencji, bycie
rzymskim katolikiem („papistą”) stało się za panowania Elżbiety
równoznaczne ze zdradą stanu. Każdy zaś ksiądz katolicki, wyświęcony po
wejściu w życie (1559) nowego aktu o supremacji władcy nad Kościołem,
podlegał karze śmierci z mocy prawa po upływie czterdziestu dni pobytu
na ziemi angielskiej. Egzekucje przeprowadzano zazwyczaj ze szczególnym
okrucieństwem, każąc ofiarom długo cierpieć zanim umrą.
Zważywszy, że z chwilą wstąpienia na tron – po swojej starszej
siostrze Marii Katoliczce – Elżbiety katolicy stanowili jeszcze znaczną
większość narodu angielskiego, złamanie ich oporu nie byłoby możliwe,
gdyby nie zastosowano tak drakońskich a zarazem przebiegłych środków.
Najważniejszym z nich było zorganizowanie pierwszej w dziejach
nowoczesnej policji politycznej, wynajdującej i stosującej pełny
repertuar służb specjalnych, „udoskonalony” dopiero przez XX-wieczne
systemy totalitarne, a więc: inwigilację, gromadzenie danych osobowych,
szpiegostwo, prowokację, propagandę i dezinformację, aresztowania
prewencyjne, przeszukania domostw prywatnych, lustracja korespondencji,
karne ekspedycje w terenie, wreszcie wyrafinowane metody inwestygacji i
torturowania. Organizatorem i bezpośrednim kierownikiem (spymaster)
tych służb specjalnych Elżbiety I był sekretarz stanu sir Francis
Walsingham (1532-1590), zaś ogólny nadzór sprawował nad nimi kanclerz
William Cecil, lord Burghley (1520-1598), jednakowoż ze wszystkich
funkcjonariuszy tej służby szczególnie wyróżnił się pod każdym względem –
od gorliwości po inwencję – „łowca księży” (priest-hunter) Richard Topcliffe (1531-1604), będący w latach 1582-1599 oprawcą w co najmniej 50 znanych przypadkach.
Należy zaznaczyć, że teoretycznie procedura stosowania tortur była w
renesansowej Anglii nielegalna. Jednakowoż znaleziono (John H. Langbein)
81 oficjalnych zezwoleń na ich stosowanie w latach 1540-1640. Inni
badacze w oparciu o inne dokumenty, jak słynny Dziennik z Tower,
czy znane i opisane przypadki ich dokonania bez braku stosownego
dokumentu, podwyższają tę liczbę do około 165 – 175. Z pracy Jamesa
Heatha (Torture and English Law, Westport 1982) wynika
jednoznacznie, że prawdziwy zalew przypadków stosowania tortur nastąpił
po przejęciu przez Koronę najwyższej władzy duchownej i po zerwaniu z
Rzymem, oraz że ten rodzaj kary zawsze stosowano z prerogatywy monarchy,
stanowiącej jej usprawiedliwienie.
Z owych 81 oficjalnych zezwoleń, aż 54 przypadają na czasy panowania
Elżbiety I oraz dotyczą około 90 osób. Nie będzie żadną przesadą
powiedzieć o szczególnym okrucieństwie i zawziętości Elżbiety
(przedstawianej do dziś, zwłaszcza w kulturze popularnej, jako rzekome
uosobienie łagodności i religijnej koncyliacyjności, co kontrastuje z
„czarną legendą” jej katolickiej siostry Marii, nazywanej „bloody
Mary”). Była ona osobiście odpowiedzialna za barbarzyńskie represje
wobec katolików po tzw. powstaniu północnym w 1569 roku. Kiedy w 1583
roku jej agenci aresztowali w Szkocji jezuitę, o. Williama Holta,
domagała się od Szkotów (którzy jednak zignorowali to żądanie, ku jej
irytacji), aby go poddano torturom. W 1586 roku zażądała specjalnych
tortur podczas egzekucji jej niedoszłego zabójcy, sir Anthony’ego
Babingtona, czyli pozbawienie go najpierw wnętrzności, potem
poćwiartowanie i dopiero na końcu powieszenie (tymczasem normalną
praktyką kata było upewnić się, że skazańcy nie żyją i dopiero potem
wypruwać im wnętrzności); gdy po zamęczeniu w ten sposób pierwszych
siedmiu uczestników spisku Babingtona tłum domagał się coraz głośniej
litości, Elżbieta wycofała się, ale jednocześnie kazała ogłosić, że to
ona w swoim miłosierdziu pragnie, by najpierw ich zgładzić. Z
krwiożerczością „królowej ludu” kontrastuje wyraźnie powściągliwość obu
„absolutystycznych” Stuartów, niechętnych stosowaniu tortur, co
potwierdzają liczby: za panowania Jakuba I wydano tylko siedem zezwoleń
na nie (w tym trzy dotyczyły uczestników spisku prochowego), a za
panowania Karola I zaledwie dwa, w dodatku kaci nie otrzymywali wolnej
ręki w procedowaniu.
Bardzo wymowny dla postępowania Elżbiety jest pewien epizod, przywodzący też na myśl tę scenę z szekspirowskiego Króla Leara,
w którym Goneryla i Regana wypędzają na pustkowie (oślepiwszy go
uprzednio) Gloucestera z jego własnego domu, z którego gościny
korzystały. W 1578 roku królowa odbywała obchód wschodniej Anglii,
zatrzymując się między innymi w domu niejakiego Rockwooda (papisty) w
Euston Hall w Suffolk, który był „daleko poniżej godności Jej
Wysokości”. Mimo to, na pożegnanie „łaskawie” podała gospodarzowi swą
szlachetną dłoń do ucałowania, ale wtedy lord szambelan (hrabia Sussex)
spytał, jak on, ekskomunikowany papista, „śmie myśleć sobie, iżby miał
prawo starać się tu być w ogóle obecny, on, który nie jest godzien
towarzyszyć jakiejkolwiek chrześcijańskiej osobie”. Następnie, pod
pretekstem, że brakuje jakiegoś talerza, ludzie królowej przeszukali
stodołę i tam od razu „znaleźli” w stogu siana obraz Matki Boskiej,
zresztą wspaniale wykonany. „Jej Wysokość kazała wrzucić go w ogień,
który od razu na jej oczach szybko rozniecili wieśniacy, ku jej
zadowoleniu i radości wszystkich zebranych z wyjątkiem jednego lub
dwóch, którzy pili zatrute mleko bożka”, zaś gospodarz został zakuty w
dyby i wysłany do miejskiego więzienia w Norwich.
Uczestnikiem tego zdarzenia i autorem cytowanego wyżej opisu był
właśnie Topcliffe. Urodził się on 14 listopada 1531 roku, w zamożnej i
szlacheckiej rodzinie z Lincolnshire. Jego podzielona na 16 pól tarcza
herbowa (której zazdrościł mu sam Cecil) świadczyła o co najmniej kilku
pokoleniach arystokratycznych przodków, w tym rodzin Neville’ów i
Percych po kądzieli. Wśród przodków miał też Katarzynę Parr, ostatnią
żonę Henryka VIII. Do służby królowej dołączył zapewne w 1558 roku, a
państwowej – w 1569 roku. Podczas powstania północnego zwerbował i na
własny koszt wyposażył oddział w sile 30 jeźdźców. W dokumentach
procesowych z 1589 roku jest przedstawiany jako „osobisty służący Jej
Wysokości” (Esquire for the Body to Her Majesty).
Jego rola łowcy księży i inwestygatora zaczęła się w 1582 roku. „Jest
teraz – pisał pewien katolik – nowy oprawca obsługujący łoże tortur,
który znacznie przerasta poprzedniego [Thomasa Nortona] – Mr.
Topcliffe”. W swoją działalność angażował się całą duszą: tropił,
aresztował, przesłuchiwał i torturował, czasem w swoim domu, czasem w
Tower lub Bridewall. Nadzorował procesy i egzekucje, zachowując się przy
tym niezmiernie hałaśliwie. Jego działalność w latach 1588-1595 da się
prześledzić niemal dzień po dniu. Jako że z około 50 przypadków
stosowanych przezeń tortur, tylko 19 było usankcjonowanych oficjalnymi
zezwoleniami rady królewskiej, należy sądzić, że miał dużą swobodę
działania i działał w oparciu o inny, ogólny rodzaj zezwolenia, bez
jakichkolwiek ograniczeń terytorialnych na obszarze całego królestwa,
otrzymany niewątpliwie od samej królowej. Dysponował pismami z pieczęcią
(zachowało się kilka takich dokumentów), dającymi okazicielowi prawo
żądania pomocy miejscowych władz w poszukiwaniu każdej osoby, ilekroć
uznał to za konieczne, wchodzenia do wszystkich domów, do których uważał
za stosowne wejść, zatrzymywania wszystkich podejrzanych, zarówno na
czyjeś ziemi jak poza nią, przeszukiwania i przejmowania wszelkiego
rodzaju listów, pism, papierów, książek i wszystkich innych podejrzanych
przedmiotów. Przesłuchiwanemu ojcu Thomasowi Pormont powiedział, że
„nie obchodzi go rada królewska, ponieważ ma swą władzę od królowej”.
Wyznał nawet, że królowa pozwoliła mu dotknąć swoich piersi, nóg i
brzucha, pytając: „Czyż nie są to ramiona, nogi i ciało króla Henryka?”,
a także podarowała mu białe, lniane pończochy. Chyba była to prawda, bo
wiadomo, że Elżbieta kiedyś, i to w późnym wieku, rozebrała się przed
ambasadorem Francji. Potem, chcąc zmusić księdza do odwołania tego, co
powiedział w trakcie procesu, kazał mu jeszcze przed egzekucją stać
przez dwie godziny na drabinie w samej koszuli w zimny poranek lutowy.
Jednym z największych sukcesów Topcliffe’a było wytropienie i
aresztowanie jezuickiego księdza, apologety i poety „metafizycznego”, o.
Roberta Southwella (1561-1595). Okoliczności tego zdarzenia znamy z
jego własnej, chełpliwej, relacji. W niedzielę w nocy, 25 czerwca 1592
roku, Topcliffe wraz z oddziałem swoich ludzi i przy udziale sędziego
pokoju, niejakiego Barnesa, włamał się do posiadłości Uxendon Roberta
Bellamy’ego w parafii Harrow-on-the-Hill, około 10 mil na północ od
Londynu. Tam, zgodnie z przewidywaniami, znalazł duchownego, którego
aresztował i zabrał ze sobą do Londynu, gdzie uwięził go we własnym domu
sąsiadującym z więzieniem Gatehouse w Westminsterze. Nazajutrz, po
krótkim przesłuchaniu więźnia napisał list do królowej informujący o tym
fakcie oraz o zamiarze podania Southwella torturom. Odpowiedź królowej
nie zachowała się, lecz ponieważ następnego dnia więzień został podany
torturom powodującym głębokie obrażenia wewnętrzne, można założyć, że
zgodę uzyskał. Jak zauważa trafnie Frank Brownlow (Richard Topcliffe: człowiek Elżbiety a reprezentacja władzy w „Królu Learze”, [w:] Szekspir. Teoria lancasterska – domysły i fakty,
redaktorzy naukowi Tomasz Kozłowski, Krzysztof Kozłowski, Warszawa
2012, s. 406), list ten, którego obszerne fragmenty niżej przytaczamy)
„został napisany zaskakująco bezceremonialnym, a wręcz nieformalnym
stylem. Przyprawiające o dreszcze przemieszanie brutalnej szczerości,
gorliwości, chełpienia się własnym sukcesem i złowieszczej żartobliwości
wskazują na długotrwałą znajomość, a nawet przyjaźń z adresatką”.
26 czerwca 1592 roku Topclif do K/Mości, w sprawie przesłuchania księdza, który nie chce wyznać swojego imienia
Do Waszego Najwspanialszego Majestatu i Wielkiej mojej Łaskawości Monarchini w wielkim pośpiechu.
Najłaskawsza Monarchini, mając (w moim mniemaniu) ojca Roberta
Southwella, jezuitę, w moim lochu w Westminster Church Yard,
zabezpieczyłem go, by nie miał możności ruchu lub się nie okaleczył,
przez nałożenie mu na ręce pary kajdan i tam mogę go trzymać zarówno
przed widokiem innych, jak i możliwością rozmowy z kimkolwiek poza
Nicolasem, strażnikiem w Gatehouse, i moim sługą. (…)
Ośmieliłem się (po odrobinie snu) przesłać wynik tego zamkniętego
przesłuchania wiernie spisanego, w którym głupio i podejrzanie
odpowiadał, i znając w pewien sposób naturę i postępowanie tego
człowieka, chciałbym prosić, by Wasza Wysokość zechciała łaskawie
spojrzeć na moją skromną opinię, którą czuję się w obowiązku
przedstawić.
Skoro obecnie go mamy, dobrze będzie natychmiast zmusić go, by
odpowiadał prawdziwie i wprost, tak by jego odpowiedzi okazały się
prawdziwe, gdy udzielane pospiesznie. Po to, by będąc głęboko pogrążony w
swojej zdradzieckości, nie miał czasu kluczyć lub uciec się do innych
sposobów w zwyczajnym więzieniu. Stanie prosto lub pod ścianą (co
przewyższa wszystko inne i nie powoduje ran) będzie ostrzeżeniem. Jeśli
jednak życzeniem Waszej Wysokości będzie znać każdą rzecz w jego sercu,
wtedy stanie pod ścianą ze stopami na ziemi i rękoma wyciągniętymi w
górę przy ścianie, tak wysoko, jak potrafi je unieść, jakby robił figurę
w trenchmore, zmusi go, żeby powiedział wszystko, i prawda zostanie w
następstwie dowiedziona.
1.Jego odpowiedź na pytanie o hrabinę Arundel
2. i to, że ojciec Parsons rozszyfrował go.
Być może zadowoli Waszą Wysokość, jeśli zważy, że nigdy dotąd nie
pojmałem tak znaczącego człowieka; jeśli będzie właściwie wykorzystany.
(…)
Tak więc pokornie oddając się instrukcjom Waszej Wysokości w tej
sprawie bądź w jakiejkolwiek służbie, której towarzyszy
niebezpieczeństwo, kończę, aż otrzymam Waszą wolę. Tu w Westminster, z
ojcem duchowym będącym pod moją pieczą, tego poniedziałku, 26 czerwca
1592 roku.
Waszej Wysokości Wierny Sługa
Ric: Topclyffe.
Jak widać, Topcliffe kierował się tym samym przekonaniem, co wieki
później śledczy stalinowscy – że nie ma ludzi niewinnych, są tylko źle
przesłuchani. Mimo to, przeliczył się w tym wypadku: o. Southwell
wytrzymał straszne tortury i nie wydał żadnego żadnego ze swoich
konfratrów ani nie powiedział nic obciążającego hrabinę Arundel.
Przeniesiony do więzienia w Westminsterze, a następnie do Tower, spędził
tam jeszcze dwa i pół roku, aby 21 lutego 1595 roku, w dzień po
procesie, zostać powieszonym w Tyburn. Został beatyfikowany w 1886 roku
przez papieża Leona XIII i kanonizowany (pośród 40 męczenników Anglii i
Walii) w 1970 roku przez Pawła VI.
Historycy protestanccy, nie mogąc usprawiedliwić Topcliffe’a, skłonni
są przedstawiać go jako postać wyjątkową, sadystę niemającego
odpowiednika pośród innych sług królowej Elżbiety. Chociaż jego
okrucieństwo jest niewątpliwe, nie wydaje się, aby można było sprowadzić
jego działalność do psychopatycznych cech charakteru. Sam nie uważał
się za zbrodniarza i ubolewał nad swoją złą reputacją: w liście do
Roberta Cecila z 17 stycznia 1594 albo 1595 roku pisał: „I z tego
właśnie płynie nasz [komisarzy] smutek, a mój w szczególności. Że często
się o nas mylnie sądzi, iż jesteśmy okrutni. Bóg jednak widzi
wszystko”. Uważał się za człowieka, który poświęcił życie i fortunę
królowej – i tak rzeczywiście było, bo chociaż był hojnie wynagradzany,
doprowadził się ostatecznie do ruiny, finansując agentów (podobnie jak
Walsingham) z własnych środków. Niespożyta energia i szczery entuzjazm,
jaki wykazywał w swoim tropicielskim i katowskim fachu płynęły w
ostateczności z pobudek „wyższych”, ideowych – głębokiej i zaciekłej
nienawiści do religii rzymskokatolickiej oraz jej kapłanów i wiernych.
Jacek Bartyzel
sobota, 4 listopada 2017
8 tragicznych skutków Reformacji, o których wszyscy wolą milczeć
500 rocznica reformacji Lutra za pasem. Niestety internetowe dyskusje ekumeniczne skupiają się wyłącznie na “jednoczeniu” niezależnie od różnic lub też idą w drugą stronę i faktycznie dostrzegają problemy, tyle że wyłącznie dogmatyczne. Tylko garstka mówi o historycznych faktach, które to przecież pozwalają “poznać ich po owocach”! Dlatego stworzyłem niewielkie opracowanie, które unaoczni te owoce i odpowie na pytanie, dlaczego reformacja była po prostu tragedią dziejową NIE tylko dla Kościoła.
Ten artykuł sponsorowany powstał na podstawie książki “Luter. Ciemna strona rewolucji” Pawła Lisieckiego, który otrzymałem od Wydawnictwa Fronda. Pozostałe przypisy znajdują się pod artykułem.
Dlaczego to takie ważne?
Na tematy teologiczne można dyskutować z katolikami, protestantami, czy ludźmi jeszcze innych wyznań i religii. Wszystko to jednak będzie wyłącznie teorią, dopóki nie sprawdzimy, jak wiara w dane dogmaty przekłada się na życie, bo nie może być Bogiem prawdziwym ten, którego nauka prowadzi do zniszczenia i masowych mordów. O tym, jak katolicyzm wpływał na świat napisałem już i napiszę jeszcze nie raz. Trzeba jednak mieć świadomość konsekwencji przyjęcia innych doktryn “odłączonych”, z których pierwszą i największą był ogólnie pojęty protestantyzm.
Poniżej przedstawiam 8 najważniejszych, historycznych “dokonań” protestanckich rewolucjonistów.
1. 200+ tysięcy spalonych na stosie dzięki “nowej wierze”
Niebywałą hipokryzję pokazuje fakt, że do XIX i XX wieku to głównie protestanci fabrykowali i nagłaśniali podania o rzekomych ludobójstwach dokonanych przez Kościół katolicki(1).
Dowiadujemy się od nich, że Inkwizycja spaliła 50 mln ludzi, mimo iż stanowiłoby to 30-40x większą liczbę, niż wynosiła populacja ówczesnej Polski oraz 8-10x większą liczbę, niż wynosiła populacja ówczesnej Anglii(2). O Inkwizycji możesz przeczytać w tym artykule.Również i Krucjaty miały ponoć doprowadzić do niewyobrażalnych rzezi, co wywnioskować z zapisów historycznych mógł wyłącznie ktoś, kto nie ma pojęcia iż zapisy te stanowią jedynie biblijne cytaty o “brodzeniu we krwi” (3).
Te i inne wymysły zostały już dawno obalone przez historyków, w przeciwieństwie do efektów “inkwizycyjnych” praktyk protestanckich. Nawet, jeśli pominiemy powszechne pogromy i grabieże (o nich za chwilę), dotknięcie tematu protestanckich “inkwizycji” wymierzonych w katolików i żydów da nam przerażający obraz tej religii.
Okazuje się bowiem, że stosy zaczęły intensywnie płonąć w… XVIII wieku, gdy katolicy (a więc też ich Inkwizycja) utracili władzę w takich krajach jak Niemcy, czy Austria. Warto poznać stanowisko specjalisty w tej sprawie, socjocybernetyka oraz badacza historii systemów sterowania społecznego, J. Kosseckiego (4):
„Trzeba w tym miejscu dodać, że w późniejszym okresie inkwizycję zorganizowano w państwach protestanckich, a także w Anglii po oderwaniu się od Kościoła katolickiego. Spośród 300 tysięcy spalonych na stosie czarownic 200 tysięcy stanowią ofiary inkwizycji protestanckiej, zaś 70 tysięcy inkwizycji anglikańskiej. Inkwizycja katolicka najczęściej stosowała pokuty kościelne, zaś wyroków śmierci wydawała stosunkowo niewiele i w dodatku nie wszystkie były wykonywane. Np. w całym okresie działania inkwizycji w Hiszpanii wydano 3 – 5 tys. wyroków śmierci (dokładnymi danymi nie dysponujemy), przy czym nie wiadomo ile z nich wykonano naprawdę.”
2. Zapaść sztuki i utracone bezpowrotnie dzieła geniuszy
Nawet ateiści i przeciwni Kościołowi specjaliści w dziedzinie sztuki zgadzają się ze stwierdzeniem, że zdecydowana czołówka najwspanialszych dzieł sztuki powstała w późnym średniowieczu i renesansie pod patronatem Kościoła katolickiego. Oprócz największych geniuszy, jak Santi czy Michał Anioł powstała jednak także niezliczona ilość pięknych, ale mniej znanych arcydzieł – obrazów i rzeźb obecnych w Kościołach.
Niestety, Luter mimo swego poparcia dla sztuki sakralnej nie potrafił sprzeciwić się żądnemu zniszczeń motłochowi i przyzwolił w końcu na wybuch ikonoklazmu. Powszechne były praktyki niszczenia całych kościołów i grobowców, a przede wszystkim przejmowania majątków kościelnych (5). Nawet figury Chrystusa, którego podobno czczą protestanci, wywlekane były na ulice lub pola, obwiązywane liną jak wisielcy i widowiskowo ciągnięte. Figury dekapitowano, opluwano, rozbijano i palono. Nie ostały się nawet krzyże, bowiem wiele z nich służyło za… pługi w “przedstawieniach” mających pokazać pogardę dla “idolatrii” katolików.Zapaść sztuki, jaką spowodowała reformacja w imię niezrozumianego fragmentu Księgi Wyjścia stanowi niepowetowaną stratę dla całego świata, nie tylko katolickiego, oraz oczywiście sztuki jako takiej.
3. Śmierć wszystkim księżom, czyli protestancka wersja miłości bliźniego
Pozytywny wizerunek Lutra tak przesłonił nam oczy, że niejednokrotnie wyobrażamy sobie reformację jako przemianę wyłącznie w sercach ludzi, podział religijny i powstanie nowego ruchu. Ten sielankowy, lecz nieprawdziwy obraz jest nie do utrzymania po zderzeniu z historią samego zrywu luterańskiego.
Okazuje się bowiem, że katoliccy duchowni, a przede wszystkim zakonnicy, masowo tracili prawa, środki do życia, byli wyrzucani z zamykanych i grabionych zakonów, a wielu z nich zapłaciło życiem za wytrwałość w wierze.Jak pisze Paweł Lisicki w książce “Luter. Ciemna strona rewolucji” na stronie 200:
“Od 1522 roku klasztory się rozwiązuje, mnichów zmusza do opuszczenia własnych domów, a dobra likwidowanych zakonów religijnych przechodzą w ręce książąt, którzy opowiedzieli się za reformą. Śmiało można uznać, że był to największy akt hipokryzji w dziejach Europy. Nigdy jeszcze nie udało się w imię tak świętego i szlachetnego celu doprowadzić do rabunku i złodziejstwa na tak masową skalę. Dopiero komuniści okazali się bardziej skuteczni, komuniści, którzy w imię ludu okradali wszystkich.”Z kolei “konieczność” mordowania katolickich duchownych sam Luter próbuje uzasadniać następującymi słowami:
“Kaznodzieje to najwięksi mordercy, gdyż namawiają oni zwierzchność do wypełnienia ich obowiązku i do karania niegodziwców.”
4. Śmiertelny ucisk chłopstwa po usunięciu klasztorów…
Powszechnie funkcjonujący obraz średniowiecznego chłopa jest podobnie tragiczny, jak bzdurny, a teorie o ucisku chłopstwa przez chciwy kler były przydatne nie tylko w propagandzie protestantów, ale także marksistów. Nieco głębsze wejście w ten temat pozwala jednak zrozumieć, że było to życie oczywiście cięższe od dzisiejszego (z powodu różnic technologicznych), ale nie miało nic wspólnego z baśniami o ucisku przez kler.
Chłopi za swą pracę zapewnioną mieli stałą ochronę, nie musieli walczyć na wojnach (od tego było rycerstwo, później szlachta), a swojemu panu oddawał równowartość kilkunastu dni pracy rocznie. (6) Klasztory z kolei posiadały masę ziemi zapisanej im przez umierających samotnie możnych. Chłopi pracowali na tych ziemiach, a zakonnicy udostępniali im je za minimalne opłaty. Dodatkowo, w okresach klęski urodzaju za darmo wydawali “zachomikowane” produkty rolne chłopom nie pobierając za to opłat.Prawdziwy ucisk poznali jednak chłopi po 1517 roku. Po kasacji zakonów i przejęciu ich ziem przez posłusznych królowi możnych, w Anglii i Szwecji najniższe warstwy społeczne tak zubożały, że z powodu głodu, chorób i wyzysku wszczynane były zbrojne bunty, które z resztą Luter zalecał tłumić terrorem, na wzór – powiedzielibyśmy dziś – bolszewicki.
Powstaje więc pytanie: czy gdyby to kler katolicki uciskał chłopów, dlaczego mieliby wszczynać bunty dopiero jedną lub dwie dekady po “oswobodzeniu” przez reformację?
5. …oraz krwawe tłumienie buntów najbiedniejszych
Ucisk najbiedniejszych jest standardem w każdym systemie rewolucyjnym i w efekcie – totalitarnym. Jak jednak przykazał pan Marks, nie da się rządzić motłochem utrzymywanym w nędzy bez aparatu terroru. Rozumiał to to także Luter, który bez militarnego i prawnego wsparcia, jakie uzyskał dzięki sprzymierzeniu się z władzą świecką, nie dałby rady utrzymać drastycznie zubożonego chłopstwa w ryzach.
Niezadowolenie z efektów reformacyjnego skoku na kasę wyraziła ludność szczególnie mocno w Anglii i Szwecji. Tak zwana Pielgrzymka Łaski w Anglii jest jednym z najlepszych przykładów, jak okropny dla najbiedniejszych jest brak opieki Kościoła oraz w jaki sposób totalitarna władza protestancka “radzi sobie” z nieposłusznymi masami. W imię wierności Ewangelii zapewne.Nasz nowy niemiecki guru nie tylko nie sprzeciwiał się, ale wręcz namawiał do siłowego stłumienia buntów chłopstwa, o czym boleśnie przekonały się setki tysięcy (głównie) katolików. Zabawne, że sam takie bunty, choć w inną stronę skierowane, wywoływał napadając na biskupstwa i klasztory. Sam przyznaje się do tego uznając jednocześnie, że Bóg pochwala i przebacza mu te czyny, o czym możemy przeczytać w omawianej dziś książce “Luter. Ciemna strona rewolucji” na stronie 268:
“Ja, Marcin Luter, zabiłem wszystkich chłopów podczas rebelii, gdyż powiedziałem, że należy ich zabijać; cała ich krew spada na moją głowę. Lecz położyłem ją na Pana Boga, z którego rozkazu mówiłem”Jak dowiadujemy się na stronie 267 tejże książki, w powstaniu chłopstwa zginęło wtedy nawet do 100 000 chłopów, którymi posłużył się reformator.
Cytat ten świetnie pokazuje tragiczne konsekwencje zasady Sola Fide, czyli luterańskiej herezji, wg której zbawienie ma być nam zagwarantowane za samą tylko wiarę niezależną od postępowania.
6. Jak protestanci islamizowali Europę i knuli przeciw Sobieskiemu
Mogłoby się wydawać, że skoro protestanci nazywają siebie chrześcijanami, to powinni mniej więcej rozumieć, czym dla Europy będzie dżihad planowany przez Imperium Osmańskie.
Nic bardziej mylnego!Protestanci z Lutrem na czele nie tylko uważają muzułmanów za “dopust Boży” i karę dla “przeklętych papistów”, ale także starają się przeszkodzić w obronie Europy.
Nieznaczna odpowiedź na wezwania papieża do walki o Europę i obrony Kościoła mówi w tym przypadku aż za wiele o rzekomym “chrześcijaństwie” protestantyzmu. Bo jak chrześcijaninem może zwać się ktoś, kto wybiera bierność wobec takiego zagrożenia tylko po to, by pozwolić na zagładę kontynentu celem osłabienia papiestwa?
Co ciekawe, Luter, jak to miał w zwyczaju, dość szybko zmienił zdanie na temat obrony Wiednia, gdy jego samego armia islamska powitała pod murami. Wtedy to dojrzał pewien problem w bliskiej obecności wrogiej armii wzywając wojska Europy do obrony stolicy Austrii.
7. Zniszczenie moralności, małżeństwa i rodziny
Wszyscy wielcy rewolucjoniści starali się więc stworzyć taki kodeks etyczny, który będzie kierował działaniami motłochu zgodnie z ich wolą. Celem Lutra i jego sponsorów było doprowadzenie społeczeństwa do pełnej podległości (religijnej i prawnej) władzy świeckiej. W połączeniu z odrzuceniem konieczności pełnienia dobrych uczynków i zachowywania Tradycji doprowadziło to do przekazania książętom i królom zwierzchnictwa nad instytucją małżeństwa i rodziny.
Pierwszym casusem tego typu był rozwód i ponowny ślub “na górze” społecznej drabiny – Filip von Hessen uzyskał bowiem zgodę reformatora na bigamiczne małżeństwo. Luter, przekazując władzę związywania kobiety i mężczyzny w ręce świeckiej władzy zapoczątkował erę coraz częstszych rozwodów i rozbitych rodzin, czego dramatyczne efekty każdego dnia widzą wszyscy psychoterapeuci tego świata. Wtedy jednak najgorzej odczuły to kobiety i dzieci, które pozostawione same sobie głodowały i umierały nie potrafiąc samodzielnie się utrzymać. Licznik ofiar Lutra nie staje więc bynajmniej w momencie jego śmierci.8. Otwarta furtka dla najbardziej morderczych ideologii w historii świata
Ponownie powołam się na trafne słowa Pawła Lisickiego zawarte w książce “Luter. Ciemna strona rewolucji” na str. 217:
“Marksistowska taktyka, w mniejszym lub większym stopniu inspirująca wszystkie rewolucje, zawsze posuwa się w dwutakcie: dwa kroki w przód, jeden krok w tył. Dzięki temu rewolucja postępuje stopniowo, ale nieubłaganie, wykorzystując naiwność przeciwników, aby uśpić ich czujność – pisał ksiądz Gleize. W tym sensie rewolucja Lutra była dla późniejszych wzorcem. Inne powtórzyły jej rytm.”Trudno się z tym nie zgodzić, jeśli porównamy praktyki propagandowe i terror stosowany zarówno przez Luteran jak i późniejszych rewolucjonistów francuskich, czy bolszewików. W tej samej książce na stronie 199 Lisicki zauważa ich całkowite podobieństwo:
“Kampania propagandowa przeciw zakonom ruszyła na dobre w 1522 roku. Uderzające jest to, jak wiele argumentów, które pojawiły się wtedy w pismach Lutra, żyło w antykościelnych broszurach oświeceniowych w wieku XVIII, czy artykułach masonów i liberałów w wieku XIX.”
Podsumowanie
Każdy, kto przyjrzy się historii wszystkich rewolucji, poczynając od luterańskiej, a na seksualnej, która trwa obecnie kończąc, zauważy identyczne schematy propagandy i walki z Kościołem. To jednak, mimo wszelkiego zła, zawiera w sobie pozytywny akcent!Bo przecież, skoro wszystkie totalitarne i antyludzkie siły zawsze jednoczą się i walczą przeciw Kościołowi katolickiemu, potwierdzają tym jego świętość i realizują zapowiedzi Chrystusa, który mówił:
Jeżeli was świat nienawidzi, wiedzcie, że Mnie pierwej znienawidził. Gdybyście byli ze świata, świat by was kochał jako swoją własność. Ale ponieważ nie jesteście ze świata, bo Ja was wybrałem sobie ze świata, dlatego was świat nienawidzi. Pamiętajcie na słowo, które do was powiedziałem: „Sługa nie jest większy od swego pana”. Jeżeli Mnie prześladowali, to i was będą prześladować. Jeżeli moje słowo zachowali, to i wasze będą zachowywać. Ale to wszystko wam będą czynić z powodu mego imienia, bo nie znają Tego, który Mnie posłał.Paweł Lisiecki
J 15, 18-21
książka do kupienia:
https://xlm.pl/ksiazka/luter-ciemna-strona-rewolucji?utm_source=sredniowiecznypl&utm_campaign=17-09
Przypisy:
1. “Chwała Krucjat” Steve Weidenkopf, str. 19
2. Demografia średniowiecznej Europy na Wiki
3. “Chwała Krucjat” Steve Weidenkopf, str. 89
4. “Historia systemu sterowania społecznego Kościoła katolickiego” J. Kossecki str. 54
5. „Luter. Ciemna strona rewolucji” Paweł Lisicki str. 200
6. “Historia systemu sterowania społecznego Kościoła katolickiego” J. Kossecki str. 4
za: http://sredniowieczny.pl/8-tragicznych-dokonan-reformacji/
piątek, 3 listopada 2017
„Luter zabił Christianitas stając się modelowym rewolucjonistą!”
„Luter zabił Christianitas, stając się modelowym rewolucjonistą!” – z okazji 500-lecia rewolty Marcina Lutra z prof. A. Wielomskim rozmawia Redaktor Naczelny konserwatyzm.pl M. Krupa
O co chodziło Marcinowi Lutrowi 500 lat temu? O walkę z nadużyciami, o której tyle pisał?
Gdyby Lutrowi rzeczywiście chodziło
tylko i wyłącznie o walkę z nadużyciami, to wróciłby, wraz ze swoimi
zwolennikami, na łono Kościoła katolickiego natychmiast po tym, gdy
zostały usunięte. Panuje popularne przekonanie, że podstawowym powodem
wybuchu Reformacji była „sprzedaż odpustów”. Otóż, od wielu lat, od
dziesięcioleci i stuleci Kościół katolicki nie sprzedaje – ani w
sklepach przyparafialnych, ani on-line – żadnych odpustów, a luteranie
nadal nie uznają zwierzchności Kościoła. Wniosek z tego taki, że był to
pretekst, a nie powód. Na początku XVI wieku rzeczywiście takie
nadużycia się zdarzały, ale były to nadużycia lokalne, a nie oficjalne
nauczanie kościelne, które zniesiono ostatecznie na początku zmagań z
reformatorami. Luter nie krytykował zresztą sprzedaży odpustów jako
takiej, lecz ideę władzy pontyfikalnej, mogącej dać komukolwiek odpust.
Ich sprzedaż była tylko jedną z form materializacji zasady jurysdykcji
papieskiej, której nie uznawał jako takiej.
Jaki był więc powód luterańskiej rebelii?
U źródeł Reformacji i konkretnego
wystąpienia z 1517 roku stały kwestie teologiczne. Luter pochodził z
zapóźnionej kulturowo północnej części Niemiec, gdzie nie dotarła ani
klasyczna scholastyka, ani filozofia Renesansu. Wyrósł w tradycji
niemieckiego fideizmu (devotio moderna) i negował wszelki racjonalizm.
To był bunt fideistycznego mnicha przeciwko temu, co w katolicyzmie
rozumowe: tomizmowi, scholastyce, recepcji Arystotelesa. Luter kazał
porzucić rozum, szukanie racjonalne prawd wiary, wyjaśnianie ich i kazał
„zaufać” Bogu. Jest to mniej więcej sytuacja porównywalna do
dzisiejszych charyzmatyków, którzy także uważają, że rozum ma charakter
diabelski i prawdy trzeba szukać w charyzmie, natchnieniu, w napełnieniu
Duchem Świętym. Dlatego, podobnie jak i dzisiejsze ruchy
charyzmatyczne, Luter nie umiał podporządkować się dogmatowi i
autorytetowi w postaci biskupów i papieża. Był przekonany, że dostąpił
łaski, natchnienia, że człowiek żyje „z samej wiary”. Stąd odrzucenie
zasady autorytetu, Magisterium Kościoła, rozumu, filozofii, wreszcie
Tradycji katolickiej. Luter twierdził, że każdy powinien szukać
natchnienia Ducha Świętego i samemu interpretować Literę. Inna sprawa,
że w swojej pysze nie uznawał innych interpretacji niż własna, bowiem
uważał, że skoro Bóg natchnął go do interpretacji takiej, a nie innej,
to ten sam Bóg nie mógł jego sąsiada natchnąć do innej.
Istotą nauk Lutra jest więc odmienna
interpretacja prawd wiary, bardzo subiektywna, połączona z przekonaniem,
że interpretuje trafnie tylko on sam. Stąd gromy zrzucane na biskupów i
papieża z jednej strony, a na anabaptystów z drugiej. Luter był
człowiekiem bardzo wybuchowym i absolutnie niezdolnym do dialogu. Ta
cecha nie wynikała z jego nauki, lecz z osobistej natury. Myślę, że był
bardzo trudny do życia społecznego z innymi ludźmi. Rzadko zdarza się
osoba tak władcza, wybuchowa i nietolerancyjna.
Na koniec dodajmy, że Lutrowi długo
wydawało się, że jego nauka jest tożsama z nauką Kościoła i że
katolicyzm po prostu zagubił jego fideizm na rzecz scholastyki i
autorytetu. Stąd jego autentyczna wola oczyszczenia Kościoła. Dopiero w
czasie dyskusji z kard. Kajetanem zrozumiał, że jego nauczanie nie jest
tożsame z nauką Kościoła. Przekonany o charyzmatach i przepełnieniu
łaską uznał jednak, że jeśli on i Kościół mają różne nauczania, to
prawda jest po jego stronie.
Dlaczego Luter odniósł sukces?
Przecież Jan Hus czy Piotr Waldo przegrali. Było wielu „Lutrów” przed
Lutrem, część z nich musiało się pokajać, innych strawił stos.
W moim przekonaniu były 2 powody:
1/ Dotychczasowi heretycy głosili bunt
przeciwko sojuszowi Tronu i Ołtarza. Występowali przeciwko Kościołowi i
porządkowi politycznemu równocześnie. Luter był sprytniejszy, gdyż nie
wystąpił przeciwko książętom Rzeszy. Zresztą był człowiekiem głębokiej
wiary, fideistą, którego polityka jako taka zupełnie nie interesowała.
Nie został odebrany jako niebezpieczny radykał nawołujący do rewolucji
politycznej i społecznej, a jedynie do kościelnej. Książęta szybko
zrozumieli, że przyjmując nowe wyznanie politycznie uniezależniają się
od papieża i cesarza. Mogą znacjonalizować majątki kościelne i mianować
biskupów, a więc wzmocnić swoje skarbce i administrację. Była to dla
nich atrakcyjna doktryna, dająca im suwerenność polityczną.
2/ Luter odwołał się sprytnie do
pangermańskich idei, szczególnie do niemieckiego resentymentu wobec
świata romańskiego i do Rzymu. On i jego zwolennicy wykorzystywali
wczesne niemieckie uczucia narodowe, budując nastrój pogardy dla tego,
co romańskie. Było to możliwe i dzięki nastrojom w Rzeszy i dzięki
wynalazkowi druku, który umożliwiał zasypanie Niemców pismami ulotnymi i
broszurami.
Czy więc Luter jest ojcem niemieckiego nacjonalizmu?
I tak, i nie. Tak, ponieważ stworzył
ducha wczesnego niemieckiego nacjonalizmu jako anty-Rzymu, który potem
zmutował się we wrogość do katolickiej i łacińskiej Francji oraz w
szczególną fobię luteran niemieckich do katolicyzmu i osobliwie do
papieża. Jest ona żywa w Niemczech po dziś dzień. Dlatego pangermanie,
Prusacy, szowiniści i naziści widzieli w nim „ojca narodu niemieckiego”.
Nie, ponieważ nie głosił żadnego zjednoczenia Niemiec. Luter był
lojalistą wobec książąt, czyli wzmacniał rozczłonkowanie Niemiec na
wieleset państewek. Nie głosił nigdy, że jego wiara jest „niemiecka”,
lecz hołdował zasadzie konfesyjnego państwa terytorialnego, a w
przypadku niemieckim nie pokrywało się to z ideą państwa narodowego,
bowiem takiego Niemcy nie mieli.
Czy o sukcesie Lutra zadecydowały czynniki polityczne czy religijne?
U źródeł spory były kwestie teologiczne,
ale jako politolog nie mam wątpliwości, że o sukcesie zdecydowały racje
polityczne, a konkretnie: 1/ stworzenie atrakcyjnej doktryny
politycznej wzmacniającej władzę książąt i ich emancypację od cesarza;
2/ odwołanie się (a po części stworzenie go) do antyromańskiego mitu
germańskiego. O sukcesie zadecydowała północnoniemiecka nienawiść do
Wiednia i Rzymu. Nie łudźmy się, że miliony ludzi podjęło bunt dlatego,
że jakiś tam „brat Marcin” powiedział, że papież źle interpretuje kilka
ustępów z Biblii. Teologii protestanckiej nie rozumie większość jej
współczesnych wyznawców, a co powiedzieć o ludziach z XVI wieku, z
których większość była niepiśmienna, a więc nie mogła nawet samodzielnie
czytać Biblii, co nakazywał im Luter? Spory teologiczne rozumiała wąska
grupa specjalistów. Reszta uległa demagogii wczesno nacjonalistycznej i
sprytnej grze na sentymentach. Luter nie był wybitnym teologiem, lecz
pijarowcem.
W XX wieku moderniści zrobili z
Marcina Lutra prekursora „wiosny soborowej” i „otwarcia Kościoła”. Czy
zgadzasz się z takimi opiniami?
Zdecydowanie nie. Na Soborze Watykańskim
II zwyciężył nurt liberalny, przeciwieństwo „Syllabusa” Piusa IX. Luter
zaś liberałem nie był. Jak wspomniałem, był zajadłym wrogiem
nowoczesnej myśli, odrzucając scholastykę i Renesans. Chciał cofnąć myśl
chrześcijańską do epoki sprzed Abelarda, sprzed recepcji Arystotelesa.
Był więc eklezjalnym „rewolucyjnym konserwatystą”, czyli przeciwieństwem
opcji triumfującej na Soborze. Był absolutnym przeciwnikiem
jakiegokolwiek „otwarcia”, ponieważ głosząc samodzielną interpretację
Biblii zbudował własną ortodoksję i własny kościół, wzorując się na
katolicyzmie, tylko z odmiennymi zasadami wiary i pod zwierzchnictwem
władzy doczesnej zamiast papieża. Z punktu widzenia emancypacyjnych
celów Reformacji, Luter poniósł więc klęskę. Zaatakował Magisterium w
imię wolności, a w końcu stworzył własne „magisterium”. Zanegował
Kościół, po czym stworzył własny, nieliberalny.
Tak jak mówiłem, Luter był prekursorem
współczesnych ruchów charyzmatycznych. One także są jednym z owoców
„wiosny soborowej”, przyszły zresztą do Kościoła ze świata anglosaskiego
protestantyzmu. Lutra i wszelkich charyzmatyków łączy przekonanie o
wyższości osobistej charyzmy – rzekomo użyczonej przez Ducha Świętego –
nad rozumem, rozumowo podanymi dogmatami, rozumowym prawem kanonicznym i
racjonalną zasadą hierarchiczności Kościoła. Jeśli charyzmatyków
potraktujemy jako owoc Soboru, to faktycznie Luter byłby jego
prekursorem, ale pójście w kierunku charyzmatycznym nie było celem ojców
soborowych, jak i tradycji modernizmu katolickiego, potępianej przez
wcześniejsze Magisterium.
Jeśli chcemy widzieć Lutra jako
prekursora liberalnego katolicyzmu, to sprawa jest trudna. Z punktu
widzenia „metodologicznego” był liberałem, gdyż stawia własne „ja” nad
autorytetem Kościoła, ale jeśli chodzi o treść, to ona liberalna nie
była. Liberalny katolicyzm nie ma powinowactwa z samym Lutrem, lecz z
późniejszymi pokoleniami luteran, które zagubiły pierwotną gorliwość i
dokonały radykalnej racjonalizacji, a w konsekwencji sekularyzacji,
własnej konfesji. Pamiętajmy, że po praktycznym wyginięciu niemieckich
pietystów w XIX wieku nie ma już luteran-fideistów. Pozostali teologowie
protestanccy, wydziały teologiczne, ale nie ma już wiernych luteran
przepełnionych Duchem Świętym. Charyzma wygasła, a wraz z nią gorliwość i
sama wiara.
Dlaczego wielu hierarchów świętuje dziś, wraz z protestantami, 500 lecie Reformacji?
To jest ekumenizm, który pobiegł na
bezdroża. Biskup ma oczywiście prawo zachwycać się Reformacją. Ale idee
mają konsekwencje. Protestantyzm nie uznaje hierarchii widzialnej, lecz
tylko (niewidzialną) hierarchię łaski. Stąd w XVI wieku Luter
wypowiedział posłuszeństwo papieżowi i uznał go za „antychrysta”.
Dlatego biskup biorący udział w obchodach 500 lecia Reformacji powinien
natychmiast wysłać do Rzymu akt złożenia urzędu. Nie rozumiem jak można
zachwycać się doktryną buntu wobec samej zasady widzialnej hierarchii i
być równocześnie biskupem? Prawdę mówiąc to mam wrażenie, że w
seminariach chyba nie uczy się dziś teologii Lutra i stąd to
niezrozumienie. Pamiętam, że moi studenci poszli kiedyś do księdza na
parafię, aby im objaśnił problem niezgodności nauki Lutra z Magisterium.
Ksiądz najpierw powitał ich z zachwytem i zadeklarował, że ma czas aby
porozmawiać o wierze, ale gdy usłyszał z jakim problemem przyszli, po
prostu uciekł wymawiając się obowiązkami duszpasterskimi.
Do tego dochodzi fałszywy ekumenizm i
gotować „bratania się” z kim się tylko da. Z tego co wiem, to niektórym
duchownym, krytycznym wobec Reformacji, zabroniono wypowiadać się
publicznie na temat Lutra już kilka miesięcy temu. Jeśli kler nie
rozumie idei na których ufundowano protestantyzm, to nic dziwnego, że
bierze udział w imprezach upamiętniających bunt wobec jego własnej
władzy. To mniej więcej tak, jak gdyby król Francji wziął udział w
obchodach rocznicy zgilotynowania Ludwika XVI i zachwycał się przy tym
doktryną „suwerenności ludu”.
Czy wystąpienie Lutra to historia czy też nadal ma swoje konsekwencje?
Oczywiście, że ma! Reformacja rozbiła
jedność Kościoła i Kontrreformacji nie udało się odbić Europy.
Protestanci odpadli od cywilizacji łacińskiej. Koneczny słusznie widział
w luteranizmie nową formę bizantynizmu. Indywidualistyczne zasady
interpretacji Biblii, po sekularyzacji w XVIII wieku, stworzyły ducha
francuskiego Oświecenia, a więc i Rewolucji. Chrześcijańska Europa nigdy
nie podniosła się po klęsce jaką był rok 1517.
Niezwykle istotna okazała się Luterańska
separacja rozumu i wiary. Jakkolwiek sam Luter opowiadał się za wiarą a
przeciwko rozumowi, to późniejsza Europa – w której i my żyjemy –
podtrzymując to pierwotne rozszczepienie, opowiedziała się za rozumem,
który utracił wiarę. Liberalizm i sekularyzacji bez Lutra mogłyby nigdy
się nie pojawić, a jeśliby się pojawiły to nie w tak radykalnej formie.
Luter zabił Christianitas, stając się modelowym rewolucjonistą!
Wielu katolików krytycznie
dzisiaj spogląda na uczczenie przez papieża Franciszka 500-lecia
Reformacji, jednak to Jan Paweł II napisał list z 1983 roku w którym
zachęcił „by ukazać Marcina Lutra w taki sposób, aby służyło to sprawie
jedności chrześcijaństwa”. Dlaczego niektórym łatwiej przychodzi w tej
materii krytyka Franciszka, niż Jana Pawła II?
Odpowiedź jest banalnie prosta: bo Jan
Paweł II był Polakiem. Nie ukrywam, że ja także – oceniając ten gest
naszego papieża bez entuzjazmu – unikam takiej krytyki. Wrzucanie do
jednego worka Jana Pawła II i Lutra powoduje, że polska opinia katolicka
– która o Lutrze nie wie prawie nic – może zacząć żywić sympatię do
tego ostatniego. Poza tym uznając dogłębnie katolicką zasadę autorytetu
uważam, że jakkolwiek, na szczęście, wypowiedzi i gesty Jana Pawła II i
Franciszka w tej materii nie mają znaczenia dogmatycznego, to krytyka
Suwerennego Pontifexa zawsze jest nieco niezręczna.
Przy okazji zachęcamy do nabycia książki prof. Adama Wielomskiego
Myśl polityczna Reformacji i Kontrreformacji. Tom I. Rewolucja protestancka
https://konserwatyzm.pl/luter-zabil-christianitas-stajac-sie-modelowym-rewolucjonista-z-okazji-500-lecia-rewolty-marcina-lutra-z-prof-a-wielomskim-rozmawia-redaktor-naczelny-konserwatyzm-pl-m/czwartek, 2 listopada 2017
Odpusty w Kościele, które nienawidził heretyk Luter
Odpusty w Kościele
Nauka o odpustach łączy się z
tajemnicą Bożego Miłosierdzia. W sakramencie pojednania grzesznik
otrzymuje przebaczenie wyznanych grzechów, za które szczerze żałuje.
Dzięki temu może on osiągnąć wieczne zbawienie. Uzyskane przebaczenie
nie uwalnia jednak od kar doczesnych (czasowych), które spotykają nas za
życia lub po śmierci w czyśćcu. Uwolnieniu od tych kar służy właśnie
obfity skarbiec odpustów Kościoła.
Odpust jest to darowanie przez Boga kary doczesnej za grzechy odpuszczone już co do winy.
Rozróżnia się odpusty cząstkowe i zupełne (zależnie od tego, w jakim stopniu uwalniają nas od kary doczesnej). Odpusty te może zyskiwać każdy ochrzczony po spełnieniu odpowiednich warunków dla siebie lub ofiarowywać je za zmarłych.
Warunki uzyskania odpustu zupełnego:
Odpust jest to darowanie przez Boga kary doczesnej za grzechy odpuszczone już co do winy.
Rozróżnia się odpusty cząstkowe i zupełne (zależnie od tego, w jakim stopniu uwalniają nas od kary doczesnej). Odpusty te może zyskiwać każdy ochrzczony po spełnieniu odpowiednich warunków dla siebie lub ofiarowywać je za zmarłych.
Warunki uzyskania odpustu zupełnego:
- Brak jakiegokolwiek przywiązania do grzechu, nawet powszedniego (jeżeli jest brak całkowitej dyspozycji – zyskuje się odpust cząstkowy)
- Stan łaski uświęcającej (brak nieodpuszczonego grzechu ciężkiego) lub spowiedź sakramentalna
- Przyjęcie Komunii świętej
- Odmówienie modlitwy (np. „Ojcze nasz” i „Zdrowaś Mario”) w intencjach Ojca Świętego (nie chodzi o modlitwę w intencji samego papieża, choć i ta modlitwa jest bardzo cenna; modlitwa związana z odpustem ma być skierowana w intencji tych spraw, za które modli się każdego dnia papież. Intencje te są często ogłaszane, m.in. na naszych stronach z kalendarzem na dany miesiąc)
- Wykonanie czynności związanej z odpustem
Ewentualna spowiedź, Komunia święta i
modlitwa w intencjach Ojca Świętego mogą być wypełnione w ciągu kilku
dni przed lub po wypełnieniu czynności, z którą związany jest odpust;
między tymi elementami musi jednak istnieć związek.
Po jednej spowiedzi można uzyskać wiele odpustów zupełnych, natomiast po jednej Komunii świętej i jednej modlitwie w intencjach papieża – tylko jeden odpust zupełny.
Kościół zachęca do ofiarowania odpustów za zmarłych (niekoniecznie muszą być to osoby nam znane, nie musimy wymieniać konkretnego imienia – wystarczy ofiarować odpust w intencji osoby zmarłej, która tego odpustu potrzebuje).
Odpustów (zarówno cząstkowych, jak i zupełnych) nie można ofiarowywać za innych żywych.
Wybrane praktyki związane z uzyskaniem odpustu zupełnego:
Po jednej spowiedzi można uzyskać wiele odpustów zupełnych, natomiast po jednej Komunii świętej i jednej modlitwie w intencjach papieża – tylko jeden odpust zupełny.
Kościół zachęca do ofiarowania odpustów za zmarłych (niekoniecznie muszą być to osoby nam znane, nie musimy wymieniać konkretnego imienia – wystarczy ofiarować odpust w intencji osoby zmarłej, która tego odpustu potrzebuje).
Odpustów (zarówno cząstkowych, jak i zupełnych) nie można ofiarowywać za innych żywych.
Wybrane praktyki związane z uzyskaniem odpustu zupełnego:
- Adoracja Najświętszego Sakramentu przez co najmniej pół godziny (jeśli jest krótsza – odpust cząstkowy);
- Nawiedzenie jednej z czterech rzymskich bazylik patriarchalnych (św.
Piotra, św. Pawła za Murami, Matki Bożej Większej lub św. Jana na
Lateranie) i odmówienie w niej Ojcze nasz i Wierzę:
- w święto tytułu tej bazyliki,
- w jakiekolwiek święto nakazane (np. we Wniebowzięcie NMP),
- raz w roku w innym dniu wybranym przez wiernego;
- Przyjęcie błogosławieństwa udzielanego przez Papieża Urbi et Orbi (Miastu i Światu) – choćby tylko przez radio lub telewizję;
- Adoracja i ucałowanie Krzyża w trakcie liturgii Męki Pańskiej w Wielki Piątek;
- Odmówienie modlitwy Oto ja, o dobry i najsłodszy Jezu po Komunii świętej przed obrazem Jezusa Chrystusa w każdy piątek Wielkiego Postu oraz w Wielki Piątek (w pozostałe dni – odpust cząstkowy);
- Uczestnictwo w uroczystym zakończeniu Kongresu Eucharystycznego;
- Uczestnictwo w rekolekcjach trwających przynajmniej trzy dni;
- Publiczne odmówienie aktu wynagrodzenia Sercu Jezusowemu O Jezu Najsłodszy w uroczystość Najświętszego Serca Pana Jezusa (w inne dni – odpust cząstkowy);
- Publiczne odmówienie aktu poświęcenia rodzaju ludzkiego Chrystusowi Królowi O Jezu Najsłodszy, Odkupicielu w uroczystość Jezusa Chrystusa Króla Wszechświata (w inne dni – odpust cząstkowy);
- Posługiwanie się przedmiotami pobożności (krucyfiksem, krzyżem, różańcem, szkaplerzem, medalikiem), o ile zostały pobłogosławione przez Papieża (ewentualnie – przez biskupa), po odmówieniu jakiejkolwiek formuły wyznania wiary w uroczystość świętych Apostołów Piotra i Pawła 29 czerwca; jeśli przedmioty były pobłogosławione przez kapłana lub diakona – odpust cząstkowy;
- Przyjęcie Pierwszej Komunii świętej lub pobożne uczestnictwo w takiej uroczystości;
- Sprawowanie i uczestnictwo we Mszy świętej prymicyjnej;
- Sprawowanie i uczestnictwo we Mszy świętej z okazji 25-, 50- i 60-lecia kapłaństwa;
- Odmówienie w całości (i bez przerwy) przynajmniej jednej części różańca (pięciu dziesiątek) w kościele, kaplicy publicznej, w rodzinie, wspólnocie zakonnej czy pobożnym stowarzyszeniu, połączone z rozmyślaniem nad rozważanymi tajemnicami (odmówienie poza tymi miejscami lub wspólnotami – odpust cząstkowy);
- Jednorazowe nawiedzenie kościoła, w którym trwa Synod diecezjalny;
- Pobożne odmówienie (śpiew) modlitwy Przed tak wielkim Sakramentem podczas liturgii Wieczerzy Pańskiej po Mszy świętej (w Wielki Czwartek) oraz w uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa (Boże Ciało); w innym czasie – odpust cząstkowy;
- Publiczne odmówienie (śpiew) hymnu Ciebie Boga wysławiamy (Te Deum) jako podziękowanie za otrzymane łaski w ostatnim dniu roku (w innym czasie, nawet prywatnie – odpust cząstkowy);
- Publiczne odmówienie (śpiew) hymnu Przyjdź Duchu Święty (Veni Creator) w Nowy Rok i w uroczystość Zesłania Ducha Świętego (w pozostałe dni, nawet prywatnie – odpust cząstkowy);
- Odprawienie Drogi Krzyżowej po spełnieniu następujących warunków:
- odprawienie przed urzędowo erygowanymi stacjami Drogi Krzyżowej (np. w kościele, na placu przykościelnym);
- musi być 14 krzyżyków;
- rozważanie Męki i śmierci Chrystusa (nie jest konieczne rozmyślanie o poszczególnych tajemnicach każdej stacji);
- wymaga się przechodzenia od jednej stacji do drugiej (przy publicznym odprawianiu wystarczy, aby prowadzący przechodził, jeśli wszyscy wierni nie mogą tego czynić); jeśli ktoś z powodu słusznej przyczyny (np. choroby, podróży, zamknięcia kościoła itp.) nie może odprawić Drogi Krzyżowej wg podanych tutaj warunków, zyskuje odpust zupełny po przynajmniej półgodzinnym pobożnym czytaniu lub rozważaniu Męki Chrystusa
- Nawiedzenie kościoła parafialnego w święto tytułu lub w dniu 2 sierpnia, kiedy to przypada odpust „Porcjunkuli” po odmówieniu Ojcze nasz i Wierzę;
- Nawiedzenie kościoła i ołtarza w dniu nawiedzenia i odmówienie Ojcze nasz i Wierzę;
- Nawiedzenie kościoła lub kaplicy we wspomnienie Wszystkich Wiernych Zmarłych (2 listopada) i odmówienie tam Ojcze nasz i Wierzę;
- W dniach od 1 do 8 listopada za nawiedzenie cmentarza z równoczesną modlitwą za zmarłych – codziennie odpust zupełny, który można ofiarować wyłącznie za zmarłych (za nawiedzenie cmentarza w inne dni – odpust cząstkowy również wyłącznie za zmarłych);
- Nawiedzenie kościoła lub kaplicy zakonników w święto ich założyciela i odmówienie tam Ojcze nasz i Wierzę;
- Odnowienie przyrzeczeń chrzcielnych podczas liturgii Wigilii Paschalnej w Wielką Noc lub w rocznicę swojego chrztu (jeśli przy pomocy innej formuły w innym czasie – odpust cząstkowy)
Penitencjaria Apostolska poprzez dwa dekrety wydane w 2002 r. ustanowiła także odpusty związane z kultem Miłosierdzia Bożego:
Odpustu zupełnego pod zwykłymi warunkami (sakramentalna spowiedź, Komunia eucharystyczna i modlitwa w intencjach Ojca Świętego) udziela się w granicach Polski wiernemu, który z duszą całkowicie wolną od przywiązania do jakiegokolwiek grzechu pobożnie odmówi Koronkę do Miłosierdzia Bożego w kościele lub kaplicy wobec Najświętszego Sakramentu Eucharystii, publicznie wystawionego lub też przechowywanego w tabernakulum. Jeżeli zaś ci wierni z powodu choroby (lub innej słusznej racji) nie będą mogli wyjść z domu, ale odmówią Koronkę do Miłosierdzia Bożego z ufnością i z pragnieniem miłosierdzia dla siebie oraz gotowością okazania go innym, to pod zwykłymi warunkami również zyskują odpust zupełny. W innych zaś okolicznościach odpust będzie cząstkowy.
Udziela się odpustu zupełnego na zwykłych warunkach (spowiedź sakramentalna, komunia eucharystyczna, modlitwa w intencjach papieskich) wiernemu, który w II Niedzielę Wielkanocną, czyli Miłosierdzia Bożego, w jakimkolwiek kościele lub kaplicy, z sercem całkowicie wolnym od wszelkiego przywiązania do jakiegokolwiek grzechu, choćby powszedniego, weźmie udział w pobożnych praktykach spełnianych ku czci Bożego Miłosierdzia albo przynajmniej odmówi przed Najświętszym Sakramentem Eucharystii, wystawionym publicznie lub ukrytym w tabernakulum, modlitwę Ojcze nasz i Credo, dodając pobożne wezwanie do Pana Jezusa Miłosiernego (np. Jezu Miłosierny, ufam Tobie). Udziela się odpustu cząstkowego wiernemu, który – przynajmniej z sercem skruszonym – skieruje do Pana Jezusa Miłosiernego jedno z prawnie zatwierdzonych pobożnych wezwań. Ponadto marynarze, którzy wykonują swoje obowiązki na niezmierzonych obszarach mórz; niezliczeni bracia, których tragedie wojenne, wydarzenia polityczne, uciążliwe warunki naturalne i inne podobne przyczyny zmusiły do opuszczenia rodzinnej ziemi; chorzy i ich opiekunowie oraz ci wszyscy, którzy z uzasadnionej przyczyny nie mogą opuścić domów lub wykonują pilnie potrzebne zadania dla dobra społeczności, mogą uzyskać odpust zupełny w Niedzielę Miłosierdzia Bożego, jeśli wyrzekając się całkowicie jakiegokolwiek grzechu, jak to zostało powiedziane powyżej, i z zamiarem spełnienia – gdy tylko będzie to możliwe – trzech zwykłych warunków, odmówią przed świętym wizerunkiem naszego Pana Jezusa Miłosiernego modlitwę Ojcze nasz i Credo, dodając pobożne wezwanie do Pana Jezusa Miłosiernego (np. Jezu Miłosierny, ufam Tobie). Gdyby nawet to nie było możliwe, tego samego dnia będą mogli uzyskać odpust zupełny ci, którzy duchowo zjednoczą się z wiernymi, spełniającymi w zwyczajny sposób przepisane praktyki w celu otrzymania odpustu, i ofiarują Miłosiernemu Bogu modlitwę, a wraz z nią cierpienia spowodowane chorobą i trudy swojego życia, podejmując zarazem postanowienie, że spełnią oni trzy przepisane warunki uzyskania odpustu zupełnego, gdy tylko będzie to możliwe.
Ponadto dla Polski zostały zatwierdzone także dwa dodatkowe odpusty zupełne:
Odpustu zupełnego pod zwykłymi warunkami (sakramentalna spowiedź, Komunia eucharystyczna i modlitwa w intencjach Ojca Świętego) udziela się w granicach Polski wiernemu, który z duszą całkowicie wolną od przywiązania do jakiegokolwiek grzechu pobożnie odmówi Koronkę do Miłosierdzia Bożego w kościele lub kaplicy wobec Najświętszego Sakramentu Eucharystii, publicznie wystawionego lub też przechowywanego w tabernakulum. Jeżeli zaś ci wierni z powodu choroby (lub innej słusznej racji) nie będą mogli wyjść z domu, ale odmówią Koronkę do Miłosierdzia Bożego z ufnością i z pragnieniem miłosierdzia dla siebie oraz gotowością okazania go innym, to pod zwykłymi warunkami również zyskują odpust zupełny. W innych zaś okolicznościach odpust będzie cząstkowy.
Udziela się odpustu zupełnego na zwykłych warunkach (spowiedź sakramentalna, komunia eucharystyczna, modlitwa w intencjach papieskich) wiernemu, który w II Niedzielę Wielkanocną, czyli Miłosierdzia Bożego, w jakimkolwiek kościele lub kaplicy, z sercem całkowicie wolnym od wszelkiego przywiązania do jakiegokolwiek grzechu, choćby powszedniego, weźmie udział w pobożnych praktykach spełnianych ku czci Bożego Miłosierdzia albo przynajmniej odmówi przed Najświętszym Sakramentem Eucharystii, wystawionym publicznie lub ukrytym w tabernakulum, modlitwę Ojcze nasz i Credo, dodając pobożne wezwanie do Pana Jezusa Miłosiernego (np. Jezu Miłosierny, ufam Tobie). Udziela się odpustu cząstkowego wiernemu, który – przynajmniej z sercem skruszonym – skieruje do Pana Jezusa Miłosiernego jedno z prawnie zatwierdzonych pobożnych wezwań. Ponadto marynarze, którzy wykonują swoje obowiązki na niezmierzonych obszarach mórz; niezliczeni bracia, których tragedie wojenne, wydarzenia polityczne, uciążliwe warunki naturalne i inne podobne przyczyny zmusiły do opuszczenia rodzinnej ziemi; chorzy i ich opiekunowie oraz ci wszyscy, którzy z uzasadnionej przyczyny nie mogą opuścić domów lub wykonują pilnie potrzebne zadania dla dobra społeczności, mogą uzyskać odpust zupełny w Niedzielę Miłosierdzia Bożego, jeśli wyrzekając się całkowicie jakiegokolwiek grzechu, jak to zostało powiedziane powyżej, i z zamiarem spełnienia – gdy tylko będzie to możliwe – trzech zwykłych warunków, odmówią przed świętym wizerunkiem naszego Pana Jezusa Miłosiernego modlitwę Ojcze nasz i Credo, dodając pobożne wezwanie do Pana Jezusa Miłosiernego (np. Jezu Miłosierny, ufam Tobie). Gdyby nawet to nie było możliwe, tego samego dnia będą mogli uzyskać odpust zupełny ci, którzy duchowo zjednoczą się z wiernymi, spełniającymi w zwyczajny sposób przepisane praktyki w celu otrzymania odpustu, i ofiarują Miłosiernemu Bogu modlitwę, a wraz z nią cierpienia spowodowane chorobą i trudy swojego życia, podejmując zarazem postanowienie, że spełnią oni trzy przepisane warunki uzyskania odpustu zupełnego, gdy tylko będzie to możliwe.
Ponadto dla Polski zostały zatwierdzone także dwa dodatkowe odpusty zupełne:
- Uczestnictwo w nabożeństwie Gorzkich Żalów jeden raz w Wielkim Poście w jakimkolwiek kościele na terenie Polski;
- Nawiedzenie dowolnej bazyliki mniejszej w następujące dni:
- w uroczystość świętych Apostołów Piotra i Pawła (29 czerwca)
- w święto tytułu
- w dniu 2 sierpnia (odpust „Porcjunkuli”)
- jeden raz w ciągu roku w dniu określonym według uznania
Odpusty cząstkowe: O niektórych odpustach cząstkowych wspomniano już, wymieniając odpusty zupełne.
Są trzy ogólne warunki uzyskania odpustu cząstkowego:
Są trzy ogólne warunki uzyskania odpustu cząstkowego:
- Wierny dostępuje odpustu cząstkowego, jeśli w czasie spełniania swoich obowiązków i w trudach życia wznosi myśli do Boga z pokorą i ufnością, dodając w myśli jakiś akt strzelisty, np. „Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami”
- Jeśli wierny powodowany motywem wiary przyjdzie z pomocą potrzebującym współbraciom, pomagając im osobiście lub dzieląc się z nimi swoimi dobrami, uzyskuje odpust cząstkowy
- Gdy wierny w intencji umartwiania się, odmówi sobie czegoś godziwego, a przyjemnego dla siebie, uzyskuje odpust cząstkowy. Warunek ten ma zachęcić wiernych do praktykowania dobrowolnych umartwień
Odpust cząstkowy jest związany z
odmówieniem wielu znanych modlitw i można go uzyskać wielokrotnie w
ciągu dnia. Niektóre z modlitw związanych z odpustem cząstkowym to:
Anioł Pański (lub Regina Caeli w Okresie Wielkanocnym); Duszo Chrystusowa; Wierzę w Boga; Psalm 130 (Z głębokości); Psalm 51 (Zmiłuj się…); odmówienie Jutrzni lub Nieszporów za zmarłych; Panie, Boże wszechmogący (modlitwa z Liturgii Godzin, Jutrznia w Poniedziałek II tygodnia psałterza); modlitwa św. Bernarda (Pomnij, o Najświętsza Panno Maryjo); Wieczny odpoczynek; Witaj, Królowo, Matko Miłosierdzia; Pod Twoją obronę; Magnificat;
odmówienie jednej z sześciu litanii zatwierdzonych dla całego Kościoła
(do Najświętszego Imienia Jezus, do Najświętszego Serca Pana Jezusa, do
Najdroższej Krwi Chrystusa Pana, Loretańskiej do NMP, do świętego Józefa
lub do Wszystkich Świętych); pobożne uczynienie znaku Krzyża świętego.
Źródło: Odpusty w Kościele
za: https://wobroniewiaryitradycji.wordpress.com/odpusty-w-kosciele/
wtorek, 31 października 2017
Obcowanie świętych lub społeczność świętych (łac. communio sanctorum
Obcowanie świętych lub społeczność świętych (łac. communio sanctorum) – dogmat wiary chrześcijańskiej sformułowany w tzw. Symbolu Apostolskim. Jego treścią jest rzeczywistość Kościoła jako świętej komunii, wspólnoty (gr. koinonia). Czyli, jak wyjaśniał św. Nicetas (zm. po 414 r.): sam Kościół jest komunią świętych, świętych obcowaniem[1]. Świętymi określeni są tu nie tylko chrześcijanie zmarli w opinii świętości i następnie kanonicznie ogłoszeni świętymi, ale wszyscy ci, którzy przez chrzest przyjęli świętość Chrystusa i zostali włączeni w Ciało Chrystusa.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Obcowanie_%C5%9Bwi%C4%99tych
Męczennicy koreańscy w obcowaniu świętych.
Opatrzność a Obcowanie Świętych
Wielkość i dobroć Opatrzności oraz rządów Bożych nad światem ujawnia najlepiej obcowanie Świętych. Opatrzność bezpośrednio skierowuje do celu wszystkie, najdrobniejsze nawet rzeczy, wszelako Boże rządzenie nad światem, które jest wykonaniem opatrznościowych zamiarów, dosięga niższych jestestw za pośrednictwem jestestw wyższych1; w ten też sposób wspomaga ono ludzi, dążących ku wieczności oraz dusze w czyśćcu cierpiące, przez świętych i przez aniołów. Mówi nam o tym dogmat obcowania świętych: „Credo in Spiritum sanctum, sanctam Ecclesiam catholicam, communionem sanctorum – Wierzę w Ducha Świętego, św. Kościół powszechny, Świętych obcowanie”.
Dogmat ten stwierdza istnienie obcowania, czyli wzajemnej łączności pomiędzy różnymi członkami Kościoła wojującego, cierpiącego i tryumfującego, oraz uczestnictwa w zasługach Chrystusa Pana i Świętych. Zachodzi tu wzajemne korzystanie z zasług przez sprawiedliwych. (...)
o. Reginald Garrigou-Lagrange OP
http://www.piusx.org.pl/zawsze_wierni/artykul/435
https://pl.wikipedia.org/wiki/Obcowanie_%C5%9Bwi%C4%99tych
Męczennicy koreańscy w obcowaniu świętych.
Opatrzność a Obcowanie Świętych
Wielkość i dobroć Opatrzności oraz rządów Bożych nad światem ujawnia najlepiej obcowanie Świętych. Opatrzność bezpośrednio skierowuje do celu wszystkie, najdrobniejsze nawet rzeczy, wszelako Boże rządzenie nad światem, które jest wykonaniem opatrznościowych zamiarów, dosięga niższych jestestw za pośrednictwem jestestw wyższych1; w ten też sposób wspomaga ono ludzi, dążących ku wieczności oraz dusze w czyśćcu cierpiące, przez świętych i przez aniołów. Mówi nam o tym dogmat obcowania świętych: „Credo in Spiritum sanctum, sanctam Ecclesiam catholicam, communionem sanctorum – Wierzę w Ducha Świętego, św. Kościół powszechny, Świętych obcowanie”.
Dogmat ten stwierdza istnienie obcowania, czyli wzajemnej łączności pomiędzy różnymi członkami Kościoła wojującego, cierpiącego i tryumfującego, oraz uczestnictwa w zasługach Chrystusa Pana i Świętych. Zachodzi tu wzajemne korzystanie z zasług przez sprawiedliwych. (...)
o. Reginald Garrigou-Lagrange OP
http://www.piusx.org.pl/zawsze_wierni/artykul/435
Odmawiali Różaniec w katolickiej katedrze. Zostali wyprowadzeni przez policję
Odmawiali Różaniec w katolickiej katedrze. Zostali wyprowadzeni przez policję
W sobotę 28 października w katolickiej katedrze śś. Michała i Guduli w Brukseli, w ramach obchodów 500. rocznicy początku rewolucji Marcina Lutra odbyła się... protestancka ceremonia. Udział w niej wziął m.in. kardynał Jozef de Kesel, arcybiskup diecezji Mechelen-Bruksela oraz przedstawiciele różnych religii.
Wobec tak wielkiego zgorszenia grupa młodych katolików postanowiła zadośćuczynić za liczne zniewagi Boga i Jego Kościoła odmawiając Różaniec. Zarządcy kościoła katedralnego natychmiast wezwali policję, która siłą wyprowadziła modlącą się młodzież i ceremonia hołubiąca Marcina Lutra oraz jego protestancką herezją mogła być kontynuowana.
Wydarzenie to oburzyło katolików na całym świecie. Jak bowiem rozumieć pacyfikację pobożnych katolików zawierzających się Chrystusowi przez ręce jego Matki, przy równoczesnych przymykaniu oczu, a wręcz aprobacie, dla inicjatyw protestanckich mających miejsce w najważniejszej świątyni diecezji?
Czy w ramach źle pojmowanego ekumenizmu, nieróżniącego się de facto niczym od religijnego synkretyzmu, dopuszczone będzie wywlekanie wiernych z ich świątyń i zastępowanie ich duchowymi spadkobiercami ludzi, którzy owe świątynie ogałacali z tego, co święte?
Pozostaje nam modlić się za Pasterzy Kościoła, aby wybierali Jezusa Chrystusa, który jest Drogą, Prawdą i Życiem, oraz jego Kościół, a nie beztroskie i bezkonfliktowe życie.
za: https://www.pch24.pl/odmawiali-rozaniec-w-katolickiej-katedrze--zostali-wyprowadzeni-przez-policje,55763,i.html
Źródło: rorate-caeli.blogspot.com, YouTube / Georges 32, catholicherald.co.uk
To jeden z największych skandali w historii belgijskiego Kościoła. W trakcie upamiętnienia 500. rocznicy wystąpienia Marcina Lutra, belgijscy katolicy odmawiający Różaniec zostali siłą wyprowadzeni z katolickiej katedry przez policję.
W sobotę 28 października w katolickiej katedrze śś. Michała i Guduli w Brukseli, w ramach obchodów 500. rocznicy początku rewolucji Marcina Lutra odbyła się... protestancka ceremonia. Udział w niej wziął m.in. kardynał Jozef de Kesel, arcybiskup diecezji Mechelen-Bruksela oraz przedstawiciele różnych religii.
Wobec tak wielkiego zgorszenia grupa młodych katolików postanowiła zadośćuczynić za liczne zniewagi Boga i Jego Kościoła odmawiając Różaniec. Zarządcy kościoła katedralnego natychmiast wezwali policję, która siłą wyprowadziła modlącą się młodzież i ceremonia hołubiąca Marcina Lutra oraz jego protestancką herezją mogła być kontynuowana.
Wydarzenie to oburzyło katolików na całym świecie. Jak bowiem rozumieć pacyfikację pobożnych katolików zawierzających się Chrystusowi przez ręce jego Matki, przy równoczesnych przymykaniu oczu, a wręcz aprobacie, dla inicjatyw protestanckich mających miejsce w najważniejszej świątyni diecezji?
Czy w ramach źle pojmowanego ekumenizmu, nieróżniącego się de facto niczym od religijnego synkretyzmu, dopuszczone będzie wywlekanie wiernych z ich świątyń i zastępowanie ich duchowymi spadkobiercami ludzi, którzy owe świątynie ogałacali z tego, co święte?
Pozostaje nam modlić się za Pasterzy Kościoła, aby wybierali Jezusa Chrystusa, który jest Drogą, Prawdą i Życiem, oraz jego Kościół, a nie beztroskie i bezkonfliktowe życie.
za: https://www.pch24.pl/odmawiali-rozaniec-w-katolickiej-katedrze--zostali-wyprowadzeni-przez-policje,55763,i.html
Źródło: rorate-caeli.blogspot.com, YouTube / Georges 32, catholicherald.co.uk
poniedziałek, 30 października 2017
NIE dla satanistycznego Halloween
"Świętej pamięci ks. bp Jan Chrapek określił obyczaj Halloween jako
pogański, promowany przez media i bezmyślną propagandę prowadzoną także w
szkołach, obyczaj, który może zamazać chrześcijańską głębię
uroczystości Wszystkich Świętych".
więcej w:
https://wzasiegu.pl/publicystyka/dla-katolika-nie-ma-halloween/
więcej w:
https://wzasiegu.pl/publicystyka/dla-katolika-nie-ma-halloween/
niedziela, 29 października 2017
Subskrybuj:
Posty (Atom)








