poniedziałek, 23 lutego 2009

Marzec 2009 r. - wykład w Krakowie



LIBERALIZM
NAJWIĘKSZY WRÓG KOŚCIOŁA


Redakcja pisma „Akademik Polski" zaprasza na wykład ks. Karola Stehlina – przełożonego Bractwa Kapłańskiego św. Piusa X w Polsce,
pt. „Liberalizm – największy wróg Kościoła".

Spotkanie odbędzie się 4 III br. (środa) w Krakowie, w sali konferencyjnej hotelu Brama przy ul. Floriańskiej 55, o godz. 18.00.

Wstęp wolny.

niedziela, 15 lutego 2009

NAJŚWIĘTSZY SAKRAMENT I MSZA ŚWIĘTA

Ostatnie dni obfitują w niezwykłe wydarzenia. My, zwolennicy Mszy św. skodyfikowanej przez Piusa V, zastanawiamy się zapewne, co z tego wynika. Zastanawiają wypowiedzi hierarchów, tak tych najwyższych, kardynałów, biskupów, ceremoniarza Ojca świętego, samego Papieża, Żydów, prasy, telewizji.

Zdając sobie sprawę z tego, jak ważne zmiany mogą nastąpić w związku z tym wszystkim, redakcja "Katolika Tradycji" postanowiła wydać broszurę w podziękowaniu Bogu za unieważnienie ekskomuniki wobec czterech biskupów Bractwa św. Piusa X. Bractwo od lat, od chwili swojego powstania, pragnie otaczać szczególną czcią skarb Kościoła Katolickiego, jakim jest Ciało Pańskie i Ofiara Mszy Świętej. My, wierni, pragniemy również, w miarę naszych skromnych sił, dołączyć się do tej walki. Broszura będzie dostępna gratis na naszej internetowej stronie w formacie pdf i tekstowym. LINK: http://katoliktradycji2008.googlepages.com/

W zamęcie i szumie medialnym nie chcemy nigdy stracić z oczu naszego celu, powodu naszej walki. A jest nim nie osobista satysfakcja, nie pouczanie wszystkich razem i każdego z osobna, nie "szukanie dziury w całym", ale służba Najświętszemu Sakramentowi.

Dziś wielki nacisk jest kładziony na czytanie Pisma Świętego, na to "żywe Słowo Boże", które uczy nas mądrości. W Kościele odzywają się znów głosy, nie tylko ze strony zgromadzeń "Tradycji", że liturgii słowa nie wolno sprawować jakby w oderwaniu od przedziwnej Tajemnicy, jaką jest Przeistoczenie.

"Kto kocha Jezusa, przebywa z Jezusem, a Jezus przebywa z nim... Jeśli kto mnie miłuje... Ojciec mój umiłuje go i do niego przyjdziemy, mieszkanie u niego uczynimy (J 14,23). Św. Filip Nereusz, kiedy miał przyjmować Komunię św. jako Wiatyk, ujrzawszy, że wchodzą z Najświętszym Sakramentem, zawołał: oto moja miłość, oto moja miłość! Niechże więcej każdy z nas mówi w obecności Najświętszego Sakramentu: oto moja miłość, oto przedmiot miłości mojej w moim życiu i całej mojej wieczności". Św. Alfons Maria Liguori, Nawiedzenia Przenajświętszego Sakramentu, Lublin 2002.

Nasza walka jest walką o Kanon Rzymski, o adorację i skromność w liturgii. Nie jest walką o władzę, o przyznanie nam racji, o osobiste korzyści. Dopóki o tym będziemy pamiętać, zawsze będzie prawdziwe zapewnienie Matki Bożej, że na końcu Jej Niepokalane Serce zatriumfuje. Ten triumf wówczas będzie nasz.

środa, 4 lutego 2009

W dniu dzisiejszym, 24 stycznia 2009 r., w dniu ogłoszenia przez Biuro Prasowe Stolicy Apostolskiej, Dekretu Kongregacji ds. Biskupów z 21 stycznia 2009 r. o zdjęciu ekskomuniki z biskupów Bractwa Kapłańskiego św. Piusa X, przełożony FSSPX w Polsce, ks. Karl Stehlin, na zwołanej konferencji prasowej w kościele p.w. Niepokalanego Serca NMP w Gdyni odniósł się do bieżących wydarzeń. Obecne były TVN24, TV Info/Panorama oraz dziennikarka z lokalnego DZIENNIKA BAŁTYCKIEGO, pani Beata Jajkowska.

Ks. Karl Stehlin mówił o radości z tego faktu, o pewnej rehabilitacji Katolickiej Tradycji. Zaznaczył, że zostały usunięte przeszkody do rozmów teologicznych, które są istotą całego sporu. Następnie przeczytał „Komunikat Prasowy Przełożonego Generalnego Bractwa św. Piusa X bpa Bernerda Fellay’a” z 24.01.2009 r. oraz „List do Wiernych” z tego samego dnia.

Do godziny 22.00 telewizje nie nadały obszernej relacji, poza komunikatami w paskach u dołu ekranu: TVN 24: "Benedykt XVI zdjął ekskomunikę z czterech lefebrystów", TVP INFO: "Papież zdjął ekskomunikę nałożoną na czterech biskupów Bractwa św. Piusa X. Ekskomunikę nałożył na lefebrystów Jan Paweł II w 1988 roku", POLSAT NEWS: "Benedykt XVI unieważnił decyzję Jana Pawła II. Zdjął ekskomunikę z czterech biskupów lefebrystów"

Informacja własna
Piotr Błaszkowski

Podajemy dla prasy: FSSPX ma 493 kapłanów, 98 braci zakonnych, 73 oblatów, 145 Sióstr Bractwa, 215 seminarzystów, działa w 63 krajach, ma 6 seminariów, 127 przeoratów /domów zakonnych/ 450 świątyń, 86 szkół, 2 uniwersytety, 5 domów rekolekcyjnych, współpracuje z 18 zgromadzeniami żeńskimi i 9 męskimi. Wg kardynała Castrillona, Prefekta Komisji Ecclesia Dei, jest 600.000 wiernych korzystających z duszpasterstwa FSSPX.

śp. Jan Narloch

W styczniu bieżącego roku zmarł jeden z wiernych uczęszczających do kościoła p.w. Niepokalanego Serca NMP w Gdyni, których opiekunami duchowymi są księża Bractwa św. Piusa X.

Ten starszy wierny zawsze, mimo podeszłego wieku, był obecny wśród nas na Mszy świętej. Nie rzucał się w oczy, był raczej cichy i spokojny, ale całym sercem oddany walce o katolicką Mszę świętą.

Dzięki niemu trafiły do gdyńskiego przeoratu dwa bliskie sercu obrazy, jeden - Matki Boskiej Częstochowskiej, drugi - stary obraz, świętego Antoniego. W dniu, kiedy je przywieziono, wyraził nadzieję, że będą godnie czczone właśnie w środowisku Tradycji.

Jego Msza pogrzebowa została odprawiona w tymże kościele, zgodnie z jego życzeniem, i pożegnała go nie tylko grupa wiernych, ale przede wszystkim rodzina i bliskie mu osoby. Pogrzeb w Sopocie zgromadził także grono oddanych mu osób.

Redakcja Katolika Tradycji dołącza swoje wyrazy współczucia dla Rodziny i bliskich i nie zapomina o modlitwie za duszę pana Jana.

niedziela, 25 stycznia 2009

Wycofanie ekskomuniki

21 stycznia 2009 roku, w dzień jednej z największych świętych męczennic Kościoła Katolickiego, św. Agnieszki Rzymianki, Ojciec Święty Benedykt XVI zniósł ekskomunikę, którą nałożono uprzednio na konsekrowanych przez Arcybiskupa Lefebvre'a biskupów. Oto komunikat Przełożonego Generalnego Bractwa św. Piusa X, który widnieje na stronach Bractwa, m.in. na stronie polskiej (www.piusx.org.pl).


Komunikat prasowy Przełożonego Generalnego Bractwa Św. Piusa X



Ekskomuniki biskupów konsekrowanych przez JE abpa Marcelego Lefebvre'a 30 czerwca 1988 r., zadeklarowane przez Kongregację Biskupów 1 lipca tego samego roku - ekskomuniki, których ważność zawsze kwestionowaliśmy - zostały wycofane dekretem wydanym na polecenie papieża Benedykta XVI i ogłoszonym przez tę samą kongregację 21 stycznia 2009 r.


Wyrażamy naszą synowską wdzięczność Ojcu Świętemu za ten gest, z którego korzyść odniesie nie tylko samo Bractwo Św. Piusa X, ale i cały Kościół. Pragniemy coraz skuteczniej pomagać papieżowi w przezwyciężaniu bezprecedensowego kryzysu wstrząsającego katolickim światem, kryzysu, który Jan Paweł II określił jako stan "milczącej apostazji".


Wyrażając wdzięczność Ojcu Świętemu oraz tym wszystkim, którzy dopomogli mu w wykonaniu tego odważnego gestu, z zadowoleniem przyjmujemy również fakt, iż dekret z 21 stycznia br. mówi o konieczności "rozmów" ze Stolicą Apostolską - rozmów, które umożliwią Bractwu Św. Piusa X wyjaśnienie fundamentalnych kwestii doktrynalnych, które uważa ono za przyczynę obecnych problemów Kościoła.


Mamy niezłomną nadzieję, że w tej nowej atmosferze będziemy wkrótce świadkami uznania praw katolickiej Tradycji.

Menzingen, 24 stycznia 2009


+ Bernard Fellay




Dziękujmy Panu Bogu za to historyczne wydarzenie... i Niepokalanej, oraz wszystkim świętym Kościoła Katolickiego.




piątek, 26 grudnia 2008

BOŻE NARODZENIE


W te błogosławione Dni życzymy wszystkim Pokoju Chrystusowego, płynącego z podążania za Prawdą, Jasności w sercu, umyśle, woli... niech Boże Dzieciątko, maleńkie, ciche i dobre, uczy nas chrześcijańskiej cnoty, niech nas uwolni od ciężaru materializmu, a da radość płynącą z czystości intencji, dobrych uczynków, prostoty, szczerości, odważnego i skromnego wyznawania naszej Wiary. W dniu św. Szczepana módlmy się o miłość do nieprzyjaciół Chrystusa, i o ducha apostolskiego. Abyśmy umieli prosić, by Bóg wybaczył wielu ich grzechy i pomógł zmienić na lepsze życie... A dziełom Tradycji życzmy wzrostu, przede wszystkim duchowego...

A do stajenki idźmy z Matką Bożą, radośnie, skromnie, ufnie.

niedziela, 14 grudnia 2008

III Niedziela Adwentu


Dziś Ewangelia Święta wspomina postać św. Jana Chrzciciela, o którym Zbawiciel powiedział, że wśród ludzi nie narodził się większy, niż on... pytając też, co tłum zgromadzony przed Nim chciał zobaczyć na pustyni, jaka ciekawość pchała go na piaski, bo przecież nie po to tam szli, aby oglądać trzcinę chwiejącą się na wietrze albo człowieka w miękkim, pięknym ubraniu, takiego, który najczęściej przyciąga spojrzenia. Święty Jan był człowiekiem o wielkim, jakby to dziś ktoś powiedział, "magnetyzmie", a jaka jest prawda? Miał od Boga wielki dar, dar płynący z tego, że już w łonie św. Elżbiety został uświęcony. Poruszenie, o którym mówi Ewangelia, w chwili słów Najświętszej Dziewicy, Ojcowie Kościoła zgodnie uznają za znak łaski, przez którą małe, nieobdarzone jeszcze rozumem dziecko, rozpoznało swojego Boga. Dziwne tajemnice... a co mówi o św. Janie inny wielki święty, Augustyn? Pisze on o różnicy między światłem Jana Chrzciciela, będącym odblaskiem Światła Bożego, a Źródłem tego Światła, którym jest sam Bóg i Bóg Wcielony, Chrystus. A gdzie znajdziemy to prawdziwe Światło, nie myląc "przyjaciela oblubieńca" z samym Oblubieńcem, nie myląc ludzi, nawet świętych, z samym Bogiem? Oto co mówi święty Augustyn w swoim kazaniu o Ewangelii wg św. Jana, nr 2, §5-7

"A gdzież jest samo Światło? « Światłość prawdziwa, która oświeca każdego człowieka, na świat przychodzącego » ? (Jan 1,9) Skoro oświeca każdego człowieka, oświeciła też Jana, przez którego chciała się okazać... Przyszła do ułomnych umysłów, do zranionych serc, do dusz, których oczy były chore..., do ludzi niezdolnych, by Ją ujrzeć bez pośredników. Okryła Jana swoimi promieniami. Wyznając, że sam został opromieniony Jej blaskiem, Jan daje poznać Tego, który oświeca, który opromienia, który jest źródłem wszelkiego daru."



Pomódlmy się dzisiaj za kapłanów - będących szczególnie powołanych, by być odblaskiem Boga... i za nas samych. Byśmy jaśnieli chrześcijańską radością, prostotą, Bożym Światłem.

OBRAZ:
Godfried Schalcken (1643-1706), Salomé z głową św. Jana Chrzciciela, ok. 1700
Olej na płótnie, Muzeum sztuk pięknych w Montrealu. Widać na tym obrazie zadowolenie córki królowej niosącej głowę Proroka, jeszcze roznegliżowaną po tańcu, kiedy to władca nieopatrznie obiecał zepsutej dziewczynie wszystko, czego zapragnie, ulgę w oczach kata, niepokój służącej, może jej wyrzuty sumienia. Na niebie świecą gwiazdy, tylko płomień świecy ukazuje smutek, dramatyzm tej chwili... podobnie dziś wielcy i ważni tego świata odwracają się często od Światła Ewangelii... ale są też dusze proste, które się nawracają. Święty Jan do nawrócenia wzywał króla, ale to nie władca się nawrócił dzięki jego śmierci...

wtorek, 9 grudnia 2008

GDYNIA - wizyta ks. N. Pflugera

Zdjęcie: pielgrzymka Bractwa do Lourdes, 25 - 27 X 2008
autor: P. W.


Ksiądz Niklaus (Mikołaj) Pfluger urodził się 3 listopada w Oensingen
(Szwajcaria). Do seminarium wstąpił w 1978 roku, święcenia otrzymał sześć lat później. Po roku spędzonym w przeoracie w Oberriet został przeorem w Bazylei w latach 1985 - 1989. Przełożonym dystryktu Szwajcarii mianowano go w 1989 roku, pieczę nad seminarium w Zaitzkofen objął w 1991 roku. W 1998 roku wrócił na stanowisko przełożonego dystryktu Szwajcarii. Od 2004 roku jest przełożonym dystryktu Niemiec. Od lipca 2006 roku jest Pierwszym Zastępcą (inaczej Asystentem) Przełożonego Generalnego Bractwa Kapłańskiego św. Piusa X.

źródło: http://www.laportelatine.org/international/maison/maison.php



W piątek 5 grudnia kościół p/w Niepokalanego Serca Maryi jak zawsze napełnił się grupką wiernych, chcących uczcić pierwszy piątek miesiąca. Tym razem jednak, oprócz Różańca i Mszy świętej, której towarzyszył śpiew, odbył się również wykład dotyczący sytuacji w Kościele, a szczególnie sytuacji Bractwa św. Piusa X, nadziei na przyszłość, pytań, jakie Bractwo sobie stawia i odpowiedzi, których Przełożeni szukają na modlitwie, w mądrości Kościoła, ale także, po prostu, we wspólnych rozmowach toczonych w serdecznej, aczkolwiek pełnej troski atmosferze.

Zastępca J. E. bpa Fellaya przypomniał pokrótce historię arcybiskupa Lefebvre'a, jego pragnienie zachowania dla Kościoła wielkiego skarbu, jakim jest katolickie kapłaństwo. Przypomniał trudne okoliczności sakr, dramatyczny spór, toczony aż do samej chwili wydarzeń, których dwudziestolecie obchodzimy. Wydarzeń, które stały się początkiem rozdziału zdań nie tylko z Rzymem, ale i w łonie samego ruchu Tradycji. Wielu z tych, którzy szli z arcybiskupem ramię w ramię, obiecali mu szacunek, ale postanowili szukać własnej drogi zachowania tradycyjnej liturgii, nauczania nieskażonego depozytu wiary czy reguły zakonnej. Odchodzili z bólem serca, przekonani, że gest niemłodego już arcybiskupa nie może być przez nich zaakceptowany.

Wielki spór na linii Rzym - Econe nie gasł, i trwa nadal. Ale od gniewu i wytykania palcami dyplomacja rzymska przeszła do woli pojednania. Pojednania w imię wielości, zgodnie z obecną filozofią naszego obecnego Ojca Świętego, Benedykta XVI, widzącego w nauce Soboru Watykańskiego II kontynuację wielowiekowej Tradycji Kościoła. Zmarły już Ojciec Święty Jan Paweł II mówił raczej o nowej epoce w dziejach Kościoła, o rozdziale między "trydencką" a "nowosoborową" epoką, teraz mamy do czynienia z zacieraniem granic, które chciano za poprzedniego pontyfikatu tak bardzo podkreślić, przypominał ks. Pfluger.

Stoimy więc wobec sporu nie tylko teologicznego, ale i filozoficznego, jakby to powiedzieli również Ojcowie Soboru - pastoralnego, bo takim zadeklarowało się zgromadzenie biskupów odbyte jeszcze przed reformą liturgii, zgromadzenie owiane atmosferą entuzjazmu i radości. Cel był prosty: przybliżyć wiernym wiarę. Uczynić Kościół i liturgię bardziej dostępną. Środki wybrane przez ojców Soboru były jednak przedziwne: zmiany definicji, używanych od lat, zmiany na nowe, inne, jak mówiono, prostsze... żeby nie powiedzieć - uboższe, w treść. Taką obawę żywił nie tylko arcybiskup Lefebvre. Kościół z "Mistycznego Ciała Chrystusa" stał się po prostu "Ludem Bożym", Msza święta z Ofiary, odnowienia Kalwarii, stała się "zgromadzeniem Ludu Bożego". W Polsce, a nawet we Włoszech, pobożność nie słabła tak szybko jak w innych krajach Europy Zachodniej. A może raczej nie zmieniała od razu oblicza na bardziej "na luzie". Zaczęto przychodzić do kościoła nie po to, by się pomodlić, ale aby się spotkać. To jednak prawda, że nie wszędzie, że są teraz miejsca, jak choćby katedra w Mediolanie, gdzie grupki wiernych spokojnie i pobożnie wysłuchują nowej mszy. Chociaż niestety słowa konsekracji, mimo próśb samego Rzymu, wypowiadane są według błędnego tłumaczenia...

Co jednak w Bractwie? Przełożeni z pokorą czekają na znaki Opatrzności, które pozwolą zasiąść z Rzymem do rozmowy o wierze... przedziwne pragnienie, powie niejedna osoba. Tym niemniej nawet dziecko ma obowiązek bronić swojej wiary po bierzmowaniu... wyznawać ją i dawać jej świadectwo. Rzecz jasna nie każdy wierny będzie z Rzymem rozmawiał, ale zatroskani o los Kościoła biskupi i kapłani mają do tego prawo, a nawet obowiązek. Stoimy przed trudną sytuacją, przed pytaniem zadawanym przez wielu: czy Kościół może się mylić? Czy ryt Kościoła, za który uznaje tak wielu Novus Ordo Missae, może nie być rytem Kościoła i źródłem łask? Czy Sobór, witany z tak wielką radością przez biskupów i samego Ojca Świętego, wprowadzany w życie przez ukochanego przez Polaków Papieża, może być przyczyną zła?

O duchu Soboru napisano już tak wiele,że nie będziemy tutaj do tego wracać. Artykuły na ten temat są ogólno dostępne, tak w źródłach samego Watykanu, na łamach prasy katolickiej, jak i w publikacjach krytycznych Bractwa. Podsumowaniem pozycji Tradycji jest chociażby książka "Oni jego detronizowali" (albo: "Zabrali Mu koronę") czy "List otwarty do zakłopotanych katolików" arcybiskupa Lefebvre'a, pisany dawno, ale w swoich ogólnych zarysach, (nie szczegółach, bo kontekst historyczny się zmienił), dość przystępnie zarysowujący problem.

Módlmy się za Kościół, pokornie i z prostotą, dołączmy się do Krucjaty Różańcowej w intencji odwołania dekretu ekskomuniki, módlmy się w intencjach Ojca Świętego.

Módlmy się za kapłanów, aby wierzyli w Ciało Chrystusa, obecne prawdziwie i substancjalnie w ich dłoniach podczas Mszy świętej, gdy łączą się z Kościołem i pragną czynić to, co Kościół czynił od samego początku: sprawować jedną nieskalaną Ofiarę, od wschodu do zachodu słońca, jak mówi Proroctwo, którego wypełnieniem jest Kalwaria, ale i każda Msza święta. Ofiara czysta i nieskalana, źródło bijące w samym sercu Kościoła. Bijące dla Chwały Boga, ale i dla wszystkich tych, którzy do tego źródła przychodzą. Aby stać się lepszymi dla Boga, lepszymi dla innych... "dobrą wonią Chrystusa"...

czwartek, 4 grudnia 2008

CI NAJMNIEJSI...

Jednym z uczynków miłosiernych jest dobrze radzić tym, którzy błądzą... A jak możemy to uczynić? Jak się zachować wobec jednego z tych wielkich nieszczęść dzisiejszych czasów, jakim jest ABORCJA, grzech wołający o pomstę do nieba...



CI NAJMNIEJSI...


To, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, mnieście uczynili...

Pan Jezus biorąc dzieci na kolana...



Kiedy mówimy o aborcji, budzimy emocje. Z jednej strony gniew jej przeciwników, z drugiej złość i smutek zwolenników i zwolenniczek. Bądźmy szczerzy, to nie jest prosty temat, i każdy ma swoje "argumenty". Stojąc po stronie Prawdy, mamy jednak obowiązek wsłuchać się w to, co płynie z serc, które wyznają błąd. Nie po to, aby ten błąd przyjąć... ale aby mieć miłosierdzie. Pewnego rodzaju mgła w sercu może być źródłem wielkich grzechów. Skąd przychodzi ta mgła, tego nie dociekniemy, jej źródłem jest wiele czynników, o których tutaj nie sposób mówić. Dość, że sumienia we mgle błądzą, i aby je zbudzić, nie jest potrzebny gniew, ale prawda i modlitwa. I wielka skromność ze strony tych, którzy tę prawdę niosą...

Przypomnijmy, że aborcja jest grzechem, grzechem niewątpliwie ciężkim, jest zamachem na ciało dziecka, na ciało samej kobiety, na cel zawodu lekarza, który ją wykonuje, ale przede wszystkim na duszę maleństwa, które rośnie w łonie matki. Nie będziemy opisywać sposobu tego procederu, wielu o tym już wie. Skupmy się na tym, że życie dziecka jest darem, jest decyzją Boga o poczęciu się nowego życia. Nie nam decydować o tym, co z tym jakże delikatnym życiem się stanie. Kobieta jest stworzona do macierzyństwa, nawet jeśli matką nie zostaje, jest w niej zawsze część matczyna, ciepła, pragnąca dawać schronienie, opiekę, zapewniać bezpieczeństwo, towarzyszyć dziecku w jego rozwoju, pomagać mu w nim, zachęcać do tego, być przykładem i pomocą w podejmowaniu dobrych decyzji. Zamach na życie własnego dziecka burzy to, co w niej i naturalne, naturalne jako zgodne z jej wyjątkowym darem, i przede wszystkim Boże... jaki smutek, jaki gniew, jaka rozpacz mogą być źródłem takiej decyzji? Muszą to być uczucia skrajne, uczucia złe, niszczące... bo ich owocem jest zadanie komuś śmierci.

Zapytajmy się o smutek, smutek z różnych powodów. Niechciane dzieci, a raczej dzieci, których nie pragnie się po prostu całym sercem, to często owoc błędu, albo może nieszczęścia. Zapaleni przeciwnicy aborcji powiedzą - grzechu. Powstrzymajmy się jednak od tego osądu, spróbujmy spojrzeć pokornie. Więc jakaś kobieta oczekuje dziecka, może w wyniku zdrady, może jest młoda, i właśnie świat wydaje się walić pod stopami. Może musi się rumienić z powodu upokorzeń związanych z ciążą, może nawet w domu nie słyszy nic dobrego, tylko wyzwiska. Może "dobrzy ludzie" podpowiadają jej, jak rozwiązać problem. Może jest kobietą nowoczesną, elegancka sukienka, modny makijaż, życie z zegarkiem w ręku i na dziecko "brak czasu". Ten ostatni przypadek chyba jest najsmutniejszy, ale niestety pewnie coraz powszechniejszy. Cokolwiek pcha młodą kobietę w przygnębiające lub złe myśli, nie jest to niczym dobrym dla niej. A z pewnością dla dziecka staje się zagrożeniem... wystarczy jeszcze lekarz, za drzwiami gabinetu, do którego nikt przecież nie wchodzi, i są to wszelkie rzeczy, które ciągną do takiej decyzji. Dziecka można nienawidzić, bo rośnie, i nie ma się na to wpływu, można rozpaczać, że się mu nie zapewni przyszłości, można słyszeć w duchu przykre słowa wypowiedziane przy okazji. Ale...

Wróćmy do rzeczywistości. Bo byliśmy w świecie uczuć, po trochu, a po trochu okoliczności. Przyszła mama żyje w naszym wieku, w którym na szczęście nie zabija się nieślubnych dzieci. O ile kiedykolwiek tak było, ale o tym rozsądzą historycy, nie ja. Każdy ma w swoim otoczeniu przynajmniej jedną życzliwą osobę, i zazwyczaj się dąży do takich osób. I trzeba do nich iść. Taka mama powinna więc trzymać się tych, którzy życzą jej i jej dziecku dobrze. Dziecko można oddać. Wielkie dyskusje na temat niemoralności takiego postępowania odłóżmy na bok. Na pewno nie jest niemoralne przekazanie opieki nad swoim maleństwem komuś innemu, o ile żadne inne rozwiązanie nie jest możliwe. Taka mama powinna to wiedzieć i w to wierzyć. Jest to z pewnością trudne, bolesne, ale lepsze niż szukanie rozwiązania w ginekologicznych narzędziach zbrodni. Nie będziemy tutaj również pisać o tym, że najlepszym rozwiązaniem byłoby życie w czystości, bo to truizm, i nic nie pomoże w sytuacji, kiedy niewiasta w ciąży już jest. Grzesznica, wytkną ją palcami niektórzy. Zostawmy im ich wytknięte palce, my raczej nasze dłonie zachowajmy przy sobie, bez głupiej gestykulacji. Za mamę należy i można się modlić (gdyby ktoś w to wątpił), a zamiast plotek raczej należy dobrze o niej mówić, bez przesady oczywiście, nie jest z pewnością święta, ale nie jest też potworem w ciąży. Niby oczywiste, ale nie dla wszystkich. Mama powinna znaleźć pracę, jeśli jej nie posiada (nie jest to proste, zatrudnienie kobiety w ciąży wiąże się z niesamowitymi trudnościami) - ale nie wymagajmy od niej cudów. Powinna przynajmniej wierzyć, że na każdym kroku jej życia czeka pomoc...

Ktoś powie - to głupie rady w naszej ekonomicznej sytuacji. Problem jest głęboki, natury moralnej, należy do niego podejść w taki sposób. Padre Pio jednak problemy natury moralnej radził rozwiązywać na sposób praktyczny. To znaczy nie MYŚLĄC o problemach, ale DZIAŁAJĄC w rzeczywistości. Gdy ktoś jest głodny, należy dać mu jeść, mówi Pan Jezus, nie głosić mu kazania. Gdy mama boi się przyszłości, powinna tę przyszłość zacząć budować po swojemu, a raczej po Bożemu, w codziennych sprawach. Iść po zakupy, sprzątać dom, myśleć o ubrankach dla dziecka. Przede wszystkim o jego duszy, rzecz jasna. Ale i o tym, co trzeba robić teraz, jak zmieniać życie na bieżąco, a jak zmienić je po narodzinach.

Kościół naucza, że dusza maleństwa istnieje od pierwszej chwili, kiedy się poczęło. Zostawmy na boku teologiczne spory na ten temat. Zaufajmy temu, co mówi Kościół. Co mówi teraz. Dusza jest pięknym obrazem Boga. Święta Teresa widziała ją na kształt kuli z kryształu, albo duchowej twierdzy. Dusza dziecka w łonie matki ma jeszcze na sobie znamię grzechu pierworodnego, jeszcze nie zdobi jej blask Łaski, ale jest przeznaczona do tej chwili, gdy się będzie cieszyć Bogiem. Została stworzona dla Boga... dlaczego mielibyśmy nie pozwolić jej żyć, istnieć, rosnąć? Dlaczego matka miałaby nienawidzić tego daru, który w niej jest, daru życia? Nawet gdyby był owocem grzechu, powinna wierzyć, że o ile żałowała, poszła do spowiedzi, jej pokutę i łzy będą miłe Bogu. O tym mówią wszystkie Psalmy. I to, co było przekleństwem, może stać się błogosławieństwem...

Zabijanie niemowląt to wielki grzech, ściągający na siebie karę Boga, i gniew przeciw życiu dziecka wraca do tego, kto ten gniew żywił, bo Bóg mści niewinnych... Ale jest też Bogiem przebaczenia i nawet taki grzech wybacza. Ktoś powie - to potworne, to niemożliwe... Nie sądźmy jednak, abyśmy nie byli sądzeni. Umiejmy rozróżnić dobro od zła, ale i powstrzymajmy się od Sądu, który może odbyć jedynie Bóg.

Co powiedzieć o tym wielkim nieszczęściu, o społeczeństwie, które na niego pozwala, o naszych czasach? Chyba lepiej nic nie mówić, bo niewiele to zmieni. Znakomita większość z nas może za to w codziennym życiu, w zetknięciu z prawdziwą sytuacją, mądrze postąpić. A mamom, przyszłym mamom, życzmy DOBRZE. Po ludzku, w tym znaczeniu tego słowa, które jest najbliższe Sercu Boga, i po katolicku. Zwyczajnie i prosto, nie jak zbyt przejęty, młody i niedoświadczony ksiądz z ambony. Który, gdy głosił kazania, wywoływał strach i migreny. Oraz cofanie się wszystkich pod chór. Ale to tylko smutna bajka, i to dosyć stara.

czwartek, 27 listopada 2008

NOWA STRONA INTERNETOWA




Z Łaską Bożą i pod czułą opieką Maryi udało się nam jednak stworzyć nową domenę i to na niej zapraszamy do naszego osiemnastego numeru. Więc pod tym adresem będzie można czytać nasze skromne teksty.

W numerze 18 przeczytać można o najpiękniejszej Tajemnicy, jaką jest Msza święta, a dokładnie o sposobach jej słuchania, o myślach, jakie mogą i powinny nam towarzyszyć. Poświęciliśmy temu dwa artykuły. Artykuł o modzie przypomina o zdrowym rozsądku wobec tyranii, jaką narzuca nam często świat, tyranii będącej kultem ciała. Katolicka odpowiedź na to jest skromną dbałością o siebie, prostą, godną, ale nie przesadzoną. Niezwykle cenne spostrzeżenia zawiera artykuł o zagrożeniach płynących z mediów, muzyki, mody, o smutnych faktach nieczystości i okultyzmu.

Wobec tej fali nie zapominajmy o dziękczynieniu za każde dobro, płynące z góry, od Boga, o ufności w Bożą Moc. Pamiętajmy o promieniach płynących z dłoni Niepokalanej - rozświetlających mrok. Módlmy się za dusze, stworzone na obraz Boga, dla Niego. Miejmy nadzieję, do końca, na nawrócenie i pamiętajmy też, żebyśmy nie nazywali nieczystym tego, co Bóg uczynił czystym, to znaczy nawróconych grzeszników... nade wszystko nie sądźmy, abyśmy nie byli sądzeni, ale płaczmy cicho i bez złośliwej satysfakcji nad stanem tylu dusz. Przyjrzyjmy się też własnej duszy... najmniejszy grzech jest źródłem wielu nieszczęść. Każdy grzech jest odwróceniem się od Boga. Ale i każdy dobry uczynek źródłem dobra. Jak mówi święty Maksymilian, nie tylko dostrzegajmy zło, ale dążmy do dobra.

Zapraszamy serdecznie na stronę: http://katoliktradycji2008.googlepages.com/home

Cześć Niepokalanej!
Toplista Tradycji Katolickiej
Powered By Blogger