środa, 6 marca 2019

Post ścisły w Środę Popielcową. Czego nie jeść i ile posiłków wolno spożyć?



W środę 6 marca Kościół rozpoczyna czas Wielkiego Postu. Pierwszy dzień tego okresu – popielec – wiąże się z określonymi praktykami pokutnymi. Przypominamy ważne szczegóły dotyczące przypadającego wtedy postu ścisłego.

W kanonie 1251 Kodeksu Prawa kanonicznego czytamy: „Wstrzemięźliwość od spożywania mięsa lub innych pokarmów, zgodnie z zarządzeniem Konferencji Episkopatu, należy zachowywać we wszystkie piątki całego roku, chyba że w danym dniu przypada jakaś uroczystość. Natomiast wstrzemięźliwość i post obowiązują w środę popielcową oraz w piątek Męki i Śmierci Pana naszego Jezusa Chrystusa” [czyli w Wielki Piątek-red.].

„Prawem o wstrzemięźliwości są związane osoby, które ukończyły czternasty rok życia, prawem zaś o poście są związane wszystkie osoby pełnoletnie, aż do rozpoczęcia sześćdziesiątego roku życia. Duszpasterze oraz rodzice winni zatroszczyć się o to, ażeby również ci, którzy z racji młodszego wieku nie związani jeszcze prawem postu i wstrzemięźliwości, byli wprowadzeni w autentyczny duch pokuty” – precyzuje kanon 1252.

Zapisy te oznaczają, że w Środę Popielcową obowiązuje zarówno wstrzemięźliwość od pokarmów mięsnych jak i post ilościowy. Potraw zawierających mięso nie mogą tego dnia – tak jak w każdy piątek – spożywać osoby, które ukończyły 14 rok życia. Co ważne: nie istnieje górna granica wieku, która znosiłaby obowiązywanie tej zasady. Z kolei ograniczyć się do spożycia trzech posiłków (w tym tylko jednego do syta) muszą osoby pełnoletnie, które nie rozpoczęły jeszcze sześćdziesiątego roku życia.

Źródło: Kodeks Prawa kanonicznego / brewierza.pl /

Read more: http://www.pch24.pl/post-scisly-w-srode-popielcowa--czego-nie-jesc-i-ile-posilkow-wolno-spozyc-,66545,i.html#ixzz5hIST9QaQ

HEROIZM wiary Zofi Klepackiej wobec ataków lobby LGBT

Klepacka krytykuje LGBT w Warszawie. Homolobby chce zniszczyć jej dorobek sportowy

 

 Trwa nagonka na polską medalistkę olimpijską Zofię Klepacką. Wszystko przez to, że sprzeciwia się demoralizacji dzieci przez władze Warszawy, które działają jak na smyczy homolobby.



W dramatycznym wpisie na portalu społecznościowym medalistka igrzysk olimpijskich Zofia Klepacka informuje, że pojawiły się donosy i głosy, aby wyrzucić ją z klubu i odebrać jej medale. Dramat rozgrywa się ze względu na wygłoszoną wojnę przeciwko homolobby.
W ostatnich dniach polska zawodniczka windserfingu, znana z prawicowych poglądów poddała ostrej krytyce kartę LGBT wdrażaną przez Prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego. Medalistka igrzysk olimpijskich nie zrażona hejtem internautów, poczęła nawoływać do bojkotu zajęć szkolnych, gdzie poruszana jest tematyka mniejszości seksualnych.
W związku jej poglądami i zachęcaniem do bojkotu tzw. edukacji seksualnej , pojawiły się osoby, którym nie podoba się jej publiczny sprzeciw.

Słuchajcie!! To wielkie tolerancyjne towarzystwo… Tak liczy się z odmiennymi głosami, że zamiast merytorycznej dyskusji i argumentów postanowili wysyłać donosy na mnie z żądaniem wyrzucenia mnie z klubu i odebrania medali…. Za to że mam inne poglądy na życie I na wychowywanie swoich dzieci ? – pyta na Facebooku Klepacka. – To jest tolerancja w wydaniu tych… walczących o tolerancję…. Tylko, pomimo tego że wielu chciałoby abym straciła wszystko i spotkały mnie jakieś nieszczęścia To zawsze będę stała w obronie wartości które wyznaje – dodała na fb.




wtorek, 5 marca 2019

USA: „Tradsi” są bardziej religijni niż „zwykli” katolicy

Amerykańscy uczestnicy Mszy łacińskich w tzw. nadzwyczajnym rycie są religijniejsi i wierniejsi nauczaniu Kościoła niż ci chodzący na Mszę w rycie zwykłym. To wnioski z badania przeprowadzonego przez jedną z uczelni katolickich w USA.

Ankietowani byli pytani o ich poglądy dotyczące takich kwestii jak aborcja, antykoncepcja, legalizacja związków jednopłciowych oraz o zaangażowanie w życie religijne: częstotliwość spowiedzi czy uczestnictwo we Mszy św.
Badania wykazały, że uczestnicy Mszy św. w nadzwyczajnym rycie (po łacinie) mają w przytłaczającej większości poglądy zgodne z nauczaniem Kościoła w kwestiach moralnych oraz są bardziej zaangażowani religijnie.
To, co może zaskakiwać we wnioskach z badań zwłaszcza w Polsce to fakt, jak bardzo uczestnicy „zwykłych” Mszy św. są oddaleni od aktywnego życia religijnego i jak bardzo wybiórczo traktują nauczanie Kościoła w kwestiach moralnych.
Aż 89 proc. katolików w USA identyfikujących się ze „zwykłym” rytem Mszy św. w języku narodowym nie uważa antykoncepcji za grzech. 51 proc. z nich popiera dostęp do aborcji i 67 proc. z nich akceptuje legalizację związków jednopłciowych.
Na drugim biegunie są „tradycjonaliści”, gdzie jedynie 2 proc. akceptuje używanie antykoncepcji, jeden procent legalizację aborcji oraz jedynie 2 proc. legalizację związków jednopłciowych.
Jeśli chodzi o praktyki religijne obu grup rozbieżność wygląda podobnie. Jedynie 22 proc. identyfikujących się ze zwykłym, nowym rytem Mszy św. chodzi co niedziela na Eucharystię zaś przynajmniej raz w roku spowiada się jedynie 25 proc. W gronie identyfikujących się z nadzwyczajnym, łacińskim rytem na Mszę raz w tygodniu chodzi 99 proc. badanych zaś 98 proc. regularnie się spowiada.
Badaniem objęto grupę 1322 katolików z różnych stanów USA. Przeprowadzano je od marca do listopada 2018 r.

na zdjęciu dawna kapica FSSPX w Sopocie
ad, Catholic Herald
http://archidiecezja.warszawa.pl/wiadomosci/usa-tradsi-sa-bardziej-religijni-niz-zwykli-katolicy/?fbclid=IwAR0qDkm8FSt5LsdJMXBI7_843SNS9q0D7T7rHUXxYwPVNRidKCMwehT3Dp8

poniedziałek, 4 marca 2019

niedziela, 3 marca 2019

Na koniec usłyszycie “Ite, Missa est”


 



Ite, Missa est -usłyszycie  na koniec tradycyjnej Mszy św. w niedzielę. I odpowiecie: “Deo gratias”
Obrzędy końcowe (łac. Ritus conclusionis) – w Kościele rzymskokatolickim ostatnia część mszy, następująca po Liturgii eucharystycznej. Obejmują błogosławieństwo końcowe i rozesłanie.
Na zgromadzeniach liturgicznych wierni są witani, pozdrawiani jak i żegnani. Pożegnanie dokonywało się przez błogosławieństwo. Najstarsza jego forma znajduje się w “Konstytucjach apostolskich” (IV w.). Obejmowała:
wezwanie diakona, aby wierni pochylili głowy;
modlitwę odmawianą przez celebransa.
Z biegiem czasu obrzędy zakończenia rozbudowywano i upodabniały się do obrzędów wstępnych – wprowadzono inne modlitwy, śpiewy, formuły błogosławieństwa. W liturgii bizantyjskiej, np. tym, którzy nie przyjmowali Komunii rozdawano niekonsekrowane, ale pobłogosławione chleby zwane autidoron.
W rzymskim świecie starożytnym kończono zgromadzenie formułą “Missa” (w Bizancjum po grecku “Minsa”). Zostało to przejęte przez chrześcijan i nadano mu znaczenie religijne. Zwyczaj kończenia Eucharystii zwrotem (poświadczony jest od IV wieku):“Ite, Missa est” (Idźcie msza skończona) Poprzedzało go wyrażenie:
“Dominus vobiscum” (Pan z wami)
Odpowiedź zgromadzonych:
Et cum spiritu tuo” (I z duchem twoim)
“Ite, Missa est” (Idźcie, msza jest – co znaczy rozesłanie) albo “Benedicamus Domino” (Błogosławmy Panu)
Odpowiedź zgromadzonych:
“Deo gratias” (Bogu dzięki)
Inne ze znanych ówczesnych zakończeń to: “Idźcie w pokoju” (w Antiochii) czy “Idźcie w pokoju Chrystusa” (w zachodniej Syrii) – wierni na te słowa odpowiadali: “W imię Pana”.


W VIII wieku pojawiło się także w liturgii galijskiej zakończenie Mszy słowami “Benedicamus Domino”(Błogosławimy Pana). Popularność tego zwrotu spowodowała, że w XI wieku stał się on powszechnie używany w Mszach poza świątecznymi, które nadal kończono słowami “Ite, Missa est”. Natomiast już od XII wieku zakończenie Mszy za zmarłych brzmiało “Requiescant in pace” (Niech odpoczywają w pokoju).

sobota, 2 marca 2019

Komunistyczni agenci w Kościele Katolickim



To tylko jeden z przykładów komunistycznego marszu przez instytucje. Objął on nie tylko Kościół katolicki, ale również szkoły, uniwersytety i media. Co prawda trwa od dekad, tak jednak jego neomarksistowski, antykulturowy nurt doszedł do głosu dopiero w latach 70. XX wieku, gdy nową taktykę zarządził Rudi Dutschke, przywódca niemieckiej Nowej Lewicy.
[Jacobo]
://www.facebook.com/MlotNaMarksizm/photos/a.621223961568274/766176833739652/?type=3&theater
#wrealu24#koscioliwiara

piątek, 1 marca 2019

Ofiara Mszy Świętej w Tajemnicach i Cudach


Księga historyczna: Ofiara Mszy Świętej w Tajemnicach i Cudach


„Niezgłębione źródła łask i błogosławieństw – dla Chrześcijan żyjących i wiernych zmarłych”.
Przeszło 800 stron. Ponad wiek historii. Nieskończona doniosłość. Ofiara Mszy Świętej to wskrzeszona cząstka miłości, którą w 1904 roku ks. Proboszcz A. Reiners obdarował swoich wiernych. Księga ta, przetłumaczona na język polski przez ks. dra Wojciecha Galanta, miała odsłonić przed czytelnikami wiele z tajemnic, którymi owiana jest Msza św. Wszechczasów. Ofiara Mszy Świętej Tajemnicach i Cudach opowiada o historii i oporach, które ryt trydencki napotykał przez dzieje – oraz dlaczego właśnie ta forma oddawania czci Panu Bogu jest najczystszą i najbardziej wartościową, jaka jest nam dostępna.

Ofiara Mszy Świętej – świetna lektura na prezent

Nasz reprint tej legendy to wierne oryginałowi wydanie w twardej, złoconej oprawie. Nie ważne, czy będziecie to Wy, wasz wierny kapłan, czy po prostu ukochana osoba z rodziny. Ofiara Mszy Świętej będzie fascynującą lekturą i doskonałym prezentem dla każdego prawdziwego katolika, hołdownika i apologety.
Spis treści:
Część I: Historyczny rozwój Ofiary Mszy św.
Część II: Część ascetyczno-liturgiczna
Część III: Ofiara mszy św. w katolickim roku kościelnym
Część IV: Cuda Boże w ofierze Mszy świętej
Część V: Nabożeństwo domowe dla chorych i przy konających z dodatkiem modlitw przygodnych
Wydawnictwo 3DOM


czwartek, 28 lutego 2019

Kościół w Czechach – wymowne konwersje


Polski filo bohemizm, albo odwrotny, pogardliwy protekcjonalizm do Czechów zasłania procesy, które dokonują się w Republice Czeskiej, a co umyka polskim obserwatorom.
Cennych informacji dostarcza wywiad konwertyty na islam Piotra Ibrahim Kalwasa zAleksanderem  Kaczorowskim, “Sikając na Czechy czyli krótka rozmowa o narodzie który powstał z karpia”,  bohemistą, slawistą, pisarzem i tłumacz literatury czeskie zamieszony na portalu onet.pl
Analiza przedstawiona przez Kaczorowskiego jest tak cenna, że przytaczamy całe fragmenty dotycząc nacjonalizmu czeskiego i Kościoła:
“Z tym ateizmem Czechów to zawracanie głowy. Po prostu większość ludzi nigdy nie miała kontaktu z jakąkolwiek zinstytucjonalizowaną religią, oczywiście poza nacjonalizmem, który jest ich narodowym wyznaniem. Czeski nacjonalizm to jest coś nieprawdopodobnego. Może pan być faszystą albo komunistą, liberałem czy chadekiem, ale jeśli jest pan Czechem, to wolno panu wszystko. (…) Dlatego Czesi są najbardziej tolerancyjni wobec związków homoseksualnych, a jednocześnie najbardziej ksenofobiczni i najbardziej w Europie nienawidzą islamu. Bo szariat jest całkowitym zaprzeczeniem pomysłu na życie tej zbiorowości, dlatego budzi taki strach.
Te postawy sięgają jeszcze XIX wieku, gdy formował się czeski nacjonalizm, bardzo wsobny; w zasadzie jedynym kryterium było posługiwanie się językiem czeskim, plebejskie pochodzenie i niechęć do Niemców, szlachty i Żydów. Wraz z utworzeniem niepodległego państwa w 1918 roku za wroga uznano także kościół katolicki, ze względu na jego związki z Austrią – przed pierwszą wojną niemal cała hierarchia kościelna na ziemiach czeskich składała się z austriackich arystokratów.

Jak już wspomniałem, czeski nacjonalizm tradycyjnie był w kontrze do katolicyzmu. Antyklerykalny był nie tylko ruch robotniczy, bardzo silny w Czechach już od końca XIX wieku, ale i liberałowie pokroju Masaryka. Masaryk już za młodu zerwał z Watykanem, a po ślubie z Amerykanką przesiąknął unitarianizmem, który nie ma wiele wspólnego z chrześcijaństwem.

Ponadto Tomasz Masaryk (nazywany przez Czechów tatusiem – „tatíčkiem” – założycielem nowego narodu czeskiego) uważał husytyzm, będący w istocie średniowieczną schizmą, za jakiś czeski pre-protestantyzm sto lat przed Lutrem. Tak mu było wygodnie, bo dzięki Husowi mógł ustawić czeską tradycję narodową w kontrze zarówno do Wiednia, bastionu ultrakonserwatyzmu katolickiego, jak i do Berlina, czyli twierdzy niemieckiego protestantyzmu i nacjonalizmu, które były ze sobą splecione. Przy tym Masaryk, z pochodzenia Słowak [matka Niemka z Moraw – przyp. red.], był oczywiście człowiekiem o umysłowości niemieckiej, odebrał niemieckie wykształcenie, a po czesku nauczył się porządnie mówić i pisać dopiero jako trzydziestolatek, gdy zamieszkał w Pradze. Zresztą całe tzw. czeskie odrodzenie narodowe było kopią niemieckiego nacjonalizmu z przełomu XVIII/XIX wieku, to są bliźniacze zjawiska. 
On był Czechem z wyboru, więc ich sobie wymyślił, że to niby husyci, protestanci, wielcy humaniści. W latach dwudziestych Masaryk walczył z rodzimym kościołem katolickim jak Bismarck w czasach kulturkampfu, zresztą z tym samych powodów. Obydwaj mieli wątpliwości, czy katolik może być lojalnym obywatelem państwa narodowego.
Problem polegał na tym, że w chwili powstania tego państwa niemal sto procent Czechów nominalnie stanowili katolicy. To był relikt z czasów monarchii habsburskiej, gdzie każdy był przypisany do jakiegoś wyznania. Gdy zmieniła się koniunktura i nagle nie trzeba już było być katolikiem, ani nie opłacało się nim być – a nawet zdecydowanie opłacało się nim nie być – miliony Czechów zerwały z Kościołem, jedni z pobudek ideowych, jak komuniści, inni patriotycznych, a najwięcej ludzi chyba z wygodnictwa i koniunkturalizmu.
Część z nich, prawie milion ludzi, dołączył zresztą do kościoła narodowego, utworzonego w 1919 roku przez zbuntowanych księży katolickich, takich księży-patriotów, którzy przy okazji znieśli celibat i zaprowadzili obrządek w języku czeskim. Ten kościół wciąż istnieje, ma jakieś sto tysięcy wiernych. Natomiast do katolicyzmu przyznaje się co piąty Czech, z czego połowa praktykuje. Wbrew pozorom to katolicy są więc najliczniejszą grupą wyznaniową w Czechach. (…) Czeski katolicyzm wydaje mi się bardziej interesujący niż ateizm. Jest kwestią świadomego wyboru, sporo w nim konwertytów, takich jak znany myśliciel ks. Tomas Halik, który pochodzi z kompletnie zlaicyzowanej rodziny, ochrzcił się jako młody mężczyzna, jeszcze za komuny. Nikt tam nie zagania wiernych do kościoła, nie ma tej presji społecznej. Komenderowanie jest bardzo źle widziane. Przeżyłem coś takiego przed laty w Taize. Poznałem tam dwoje czeskich studentów, zaraz po aksamitnej rewolucji. Któregoś razu rozmawiamy sobie na trawie, a tu podchodzi Polak, taki pre-hipster z brodą i pyta, czemu nie idziemy na mszę, czy nas to nie obowiązuje. Po polsku, oczywiście. Na co Czeszka tylko spojrzała na niego przeciągle i powiedziała: Tak tenkrát si to přehnal. W wolnym tłumaczeniu: No, teraz to przegiąłeś… To było moje doświadczenie formacyjne, jeśli idzie o Czechów.
U nich widać już to nacjonalistyczne przegięcie, całkiem jak w Polsce. Prymas Duka płynie na tej fali strachu przed uchodźcami. W Czechach ludzie też się boją, chcą się pozamykać przed obcymi, a Kościół ich z tego rozgrzesza. Nie chcę Pana zmartwić, ale politycznie Kościół w Czechach ewidentnie rośnie w siłę, i to niestety w takim tradycyjnym polskim stylu.
Fenomenem ostatnich lat są zresztą konwersje znanych polityków, przeważnie związanych z eurosceptyczną centroprawicą, jak były premier Mirek Topolánek czy dysydent i przyjaciel Havla Alexandr Vondra. Niedawno ochrzcił się także rzecznik prezydenta Zemana Jiří Ovčáček. Kościół ma atrakcyjny przekaz: islam jest be, zachód to cywilizacja śmierci, a Czesi to dumny chrześcijański naród – przecież jak ich władcy się chrzcili, to Piastowie modlili się jeszcze do klocka drewna”.
na zdjęciu św. Wacław patron Czech


środa, 27 lutego 2019

Australia: kard. Pell uznany winnym aktów pedofilskich




W Australii w Melbourne ogłoszono właśnie wyrok, jaki ława przysięgłych wydała wobec kard. Georga Pella: winny aktów pedofilskich. Chodzi o molestowanie dwóch chłopców w wieku 13 lat. Do przestępstw miało dojść w 1996 r.

Chociaż wyrok zapadł w grudniu, ogłoszono go dopiero teraz. Kard. Pell należał do rady 8 najbliższych konsultantów papieża. W grudniu został z niej usunięty.
Ks. Georg Pell to australijski duchowny, biskup pomocniczy Melbourne w latach 1987–1996, arcybiskup metropolita Melbourne w latach 1996–2001, arcybiskup metropolita Sydney w latach 2001–2014, prefekt Sekretariatu ds. Gospodarczych Stolicy Apostolskiej od 2014, kardynał prezbiter od 2003.

niedziela, 24 lutego 2019

Agnus Dei – Baranku Boży




Agnus Dei (łac. Baranek Boży) zaśpiewacie na tradycyjnej Mszy św. w niedzielę bijąc się trzykrotnie w piersi.

Baranek Boży – tytuł, którego w Nowym Testamencie używał wobec Jezusa Chrystusa Jan Chrzciciel (J 1, 29). Jest to odwołanie do nauki starotestamentowej, w której baranek jest ofiarą składaną Bogu i ważnym elementem celebracji święta Paschy (Wj 12, 1-11). Baranek Boży symbolizuje ofiarę Jezusa na krzyżu, którą złożył dla odkupienia ludzkości (Iz 53, 7).

Agnus (łac. Baranek) w połączeniu z dopełniaczem słowa Deus (łac. Bóg) – Dei – tworzy znane wyrażenie Agnus Dei, co dosłownie znaczy Baranek Boga, choć w języku polskim zwykle tłumaczone jest za pomocą przymiotnika: Baranek Boży. Ten związek frazeologiczny pochodzi z Wulgaty, tj. Biblii tłumaczonej na łacinę przez św. Hieronima ze Strydonu, gdzie Jan Chrzciciel wypowiada się tymi słowy: Ecce Agnus Dei, ecce qui tollit peccatum mundi (“Oto Baranek Boży, który gładzi grzech świata”; Ewangelia według świętego Jana 1, 29). Wszyscy są odkupieni przez krew Chrystusa, przelaną na krzyżu na podobieństwo krwi baranka, którą oznaczano w noc paschalną drzwi Izraelitów w Egipcie. Krew Baranka – Chrystusa oczyszcza nas z grzechów.

Agnus Dei, qui tollis peccata mundi, miserere nobis. 
Agnus Dei, qui tollis peccata mundi, miserere nobis.
Agnus Dei, qui tollis peccata mundi, dona nobis pacem.
Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, zmiłuj się nad nami.
Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, zmiłuj się nad nami.
Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, obdarz nas pokojem.

#wrealu24# koscioliwiara

https://wrealu24.pl/agnus-dei-baranku-bozy/
Toplista Tradycji Katolickiej
Powered By Blogger