wtorek, 21 stycznia 2014
sobota, 18 stycznia 2014
piątek, 17 stycznia 2014
Kościół pełen ładu,harmonii i piękna
Portret Klemensa XIV na koniu. Papież przedstawiony jest na nim w stroju krótkim (odpowiednim dla czasu wolnego), oczywiście w białym kolorze, co dotyczy także rękawiczek, ale z tradycyjnymi czerwonymi elementami: butami i trójrożnym kapeluszem. Czerwone jest również okrycie i rząd wierzchowca. Na surdut nałożony jest złoty krzyż pektoralny na łańcuchu.
Wszystko w należytym porządku, ładzie i estetyce.
http://ikomutoprzeszkadzalo.pl/pinacotheca-pomponica/klemens-xiv/
czwartek, 16 stycznia 2014
Kyrie eleison z Korsyki - z XVII wiecznych manuskryptów
Prace nad rekonstrukcją chorału gregoriańskiego rozpoczęto w XIX w. pod hasłem powrotu do źródeł, zainicjowane przez ojca Prospera Guérangera i jego następców w opactwie benedyktyńskim w Solesmes (słynna szkoła solesmeńska). Podjęto badania paleograficzne najstarszych rękopisów muzycznych i odtworzono ich pierwotną wersję. Punktem zwrotnym było opublikowanie swojej pracy przez kanonika Gontier z Le Mans oraz rezultatów badań solesmeńczyków – o. P. Jausionsa i o. J. Pothiera. Prace te zyskały poparcie papieża Leona XIII i papieża Piusa X, który encykliką Tra le Sollecitudini z 22 listopada 1903 roku zlecił im nową redakcję ksiąg liturgicznych (tzw. Editio Vaticana). Pius XI ogłosił konstytucję Divini cultus, dotyczącą pielęgnowania chorału gregoriańskiego, a Pius XII wydał 2 encykliki potwierdzające dawne przepisy http://pl.wikipedia.org/wiki/Chora%C5%82_gregoria%C5%84ski
Później w "posoborowym" Kościele chorał gregoriańki upadł wraz z wprowadzeniem Novus Ordo Missae.
Na płaszczyźnie teoretycznej z czasem pojawił się pogląd, że śpiew z Solesmes jest pewnym ujednoliconym , "uśrednionym" śpiewem w wielkiej różnorodności chrześcijańskich chórów z katedr i klasztorów.
Ogromną rolę w odtworzeniu tej różnorodności odegrał i odgrywa Marcel Pérès (ur. 15 lipca 1956 w Oran, Algieria). Ten francuski muzykolog, kompozytor, reżyser i dyrektor chóru, wokalista. Założyciel grupy muzycznej Ensemble Organum. Jest autorytetem w teorii i wykonaniu chorału gregoriańskiego.(...) Pérès urodził się w algierskiej rodzinie z hiszpańskimi korzeniami. Wychowywał się w Nicei we Francji, gdzie był organistą w katedrze anglikańskiej. W konserwatorium uczył się kompozycji i gry na organach. Naukę muzyki kościelnej kontynuował w Royal School of Church Music i w angielskich katedrach. Pracował w Kanadzie w Studio de Musique ancienne de Montréal oraz National Film Board of Canada. W 1979 roku powrócił do Francji, gdzie studiował muzykę średniowieczną pod kierunkiem Michela Huglo w École pratique des hautes études w Paryżu. W 1982 roku założył Ensemble Organum, grupę specjalizującą się w śpiewie gregoriańskim i para-gregoriańskim. Grupa została oparta na dorobku muzycznym trzech średniowiecznych klasztorów: w Sénanque, Royaumont i Moissac. W 1984 roku Pérès został dyrektorem instytutu zajmującego się muzyką średniowieczną: Atelier pour la Recherche sur l’Interprétation des Musiques Médiévales (ARIMM), w 1994 r. przekształconego w Centre Européen pour la Recherche sur l'Interprétation des Musiques Médiévales (CERIMM).
Poniżej Introit i takie Kyrie z XVII wiecznych manuskryptów franciszkańskich z Korsyki.
Ensemble Organum (M. Pérès) - Kyrie eleison (Chant corse, d'après manuscrits fransiscains XVII-XVIIIème s.)
Później w "posoborowym" Kościele chorał gregoriańki upadł wraz z wprowadzeniem Novus Ordo Missae.
Na płaszczyźnie teoretycznej z czasem pojawił się pogląd, że śpiew z Solesmes jest pewnym ujednoliconym , "uśrednionym" śpiewem w wielkiej różnorodności chrześcijańskich chórów z katedr i klasztorów.
Ogromną rolę w odtworzeniu tej różnorodności odegrał i odgrywa Marcel Pérès (ur. 15 lipca 1956 w Oran, Algieria). Ten francuski muzykolog, kompozytor, reżyser i dyrektor chóru, wokalista. Założyciel grupy muzycznej Ensemble Organum. Jest autorytetem w teorii i wykonaniu chorału gregoriańskiego.(...) Pérès urodził się w algierskiej rodzinie z hiszpańskimi korzeniami. Wychowywał się w Nicei we Francji, gdzie był organistą w katedrze anglikańskiej. W konserwatorium uczył się kompozycji i gry na organach. Naukę muzyki kościelnej kontynuował w Royal School of Church Music i w angielskich katedrach. Pracował w Kanadzie w Studio de Musique ancienne de Montréal oraz National Film Board of Canada. W 1979 roku powrócił do Francji, gdzie studiował muzykę średniowieczną pod kierunkiem Michela Huglo w École pratique des hautes études w Paryżu. W 1982 roku założył Ensemble Organum, grupę specjalizującą się w śpiewie gregoriańskim i para-gregoriańskim. Grupa została oparta na dorobku muzycznym trzech średniowiecznych klasztorów: w Sénanque, Royaumont i Moissac. W 1984 roku Pérès został dyrektorem instytutu zajmującego się muzyką średniowieczną: Atelier pour la Recherche sur l’Interprétation des Musiques Médiévales (ARIMM), w 1994 r. przekształconego w Centre Européen pour la Recherche sur l'Interprétation des Musiques Médiévales (CERIMM).
W 2001 roku przeniósł Ensemble Organum do Moissac, gdzie założył CIRMA – Centre itinérant de recherche sur les musiques anciennes (dosł. wędrowne centrum badań nad muzyką dawną). W 1990 roku otrzymał nagrodę Leonardo da Vinci przyznawaną przez włoski rząd, a od 1996 roku jest Kawalerem Orderu Sztuki i Literatury.
http://pl.wikipedia.org/wiki/Marcel_P%C3%A9r%C3%A8sPoniżej Introit i takie Kyrie z XVII wiecznych manuskryptów franciszkańskich z Korsyki.
Ensemble Organum (M. Pérès) - Kyrie eleison (Chant corse, d'après manuscrits fransiscains XVII-XVIIIème s.)
środa, 15 stycznia 2014
Msza święta "po staremu" wyrzucona z bazyliki Matki Bożej Większej (Basilica Papale di Santa Maria Maggiore)
wtorek, 7 stycznia 2014
Jak informuje blog Chiesa e post concilio, w minioną sobotę [04.01.2014], pierwszą sobotę miesiąca, po raz pierwszy od 14 lat w bazylice Matki Bożej Większej, w kaplicy Cesich, nie odprawiono Mszy świętej "po staremu". Zakaz kontynuowania tych celebracji wydał dobry znajomy papieża Franciszka, archiprezbiter bazyliki, Santos kard. Abril y Castelló.
Jak mawia pewien kabareciarz, problemów nie można rozwiązywać po prostu zabraniając tego czy tamtego. Potrzebny jest dialog i konfrontacja.
Obudźcie się! Wstawać! Wraca nowe!
Jak mawia pewien kabareciarz, problemów nie można rozwiązywać po prostu zabraniając tego czy tamtego. Potrzebny jest dialog i konfrontacja.
Obudźcie się! Wstawać! Wraca nowe!
Napisał Dextimus dnia 7.1.
wtorek, 14 stycznia 2014
Powstanie dystrykt FSSPX Europy Środkowej i Wschodniej
Opublikowano 9 stycznia 2014, autor: admin
15 sierpnia br. istniejący dotąd Dom Autonomiczny FSSPX Europy Środkowej i Wschodniej (obejmujący Polskę oraz kraje Europy Wschodniej: Białoruś, Estonię, Litwę, Łotwę, Rosję i Ukrainę) zostanie podniesiony do rangi dystryktu, a jego przełożonym zostanie ks. Łukasz Weber ze Szwajcarii. Dotychczasowy przełożony Domu Autonomicznego, ks. Karol Stehlin, zastąpi ks. Daniela Couture’a jako nowy przełożony dystryktu Azji.
Ks. Weber otrzymał święcenia kapłańskie z rąk abp. Marcelego Lefebvre’a w 1985 r.; w 1995 r. założył szkołę Bractwa w Mels, a od 1999 r. był dyrektorem gimnazjum w Diestedde w Westfalii. W 2006 r. został mianowany przeorem największego szwajcarskiego przeoratu w Oberriet. Od 2010 r. jest przeorem w Rickenbach w Szwajcarii oraz ekonomem tamtejszego dystryktu. Ks. Weber pomagał też w budowie nowego centrum katolickiej Tradycji i przeoratu Bractwa w Rydze.
Ks. Łukasz Weber zna kilka języków; od niedawna intensywnie uczy się języka polskiego.
15 sierpnia, święto Wniebowzięcia N.M.Panny, to data, kiedy tradycyjnie w Bractwie są dokonywane przenosiny kapłanów na nowe stanowiska. Ks. Karol Stehlin — po niespotykanie jak na standardy FSSPX długiej oraz bardzo owocnej posłudze jako przełożony w Polsce — zostaje wysłany na placówkę jeszcze trudniejszą.
Newsletter dystryktu azjatyckiego http://www.sspxasia.com/Newsletters/ obejmujący Filipiny, Hong-Kong, Indie, Indonezja, Koreę, Japonię, Malezję, Singapur, Sirilanka (podajemy miejsca odprawiania Mszy św.)
poniedziałek, 13 stycznia 2014
Szkoła Bractwa św. Piusa X w Józefowie
"Siejemy, a
ktoś zbierze owoce"
Szkoły pod patronatem Bractwa Kapłańskiego św. Piusa
X (tzw. lefeb-rystów) obrały za swój główny cel chrześcijańskie wychowanie
młodzieży. Stosuje się w nich dyscyplinę oraz nie łączy chłopców i dziewcząt
w jednej klasie. - Zdarza się, że ludzie pytają o to, jak radzimy sobie, aby w
młodzieży nie zrodziła się postawa, że są w innej, może lepszej niż powszechna
szkole. Najczęściej jednak pytają ci, którzy nie są zainteresowani naszą
placówką. Rodzice, którzy planują posłanie dziecka do naszej szkoły, zadają
inne pyta-nie - o to, na ile jesteśmy w stanie ich dzieci uratować od pewnego
negatyw-nego wpływu, który aktualnie dają świat i media. Ale nie jest naszym
celem tworzenie getta. To byłaby wręcz destrukcyjna postawa. Naszym celem
jest, aby ktoś po pewnym uformowaniu, po wyjściu ze szkoły był w stanie
funkcjonować w społeczeństwie takim, jakie jest dzisiaj. Siejemy, a kto inny
będzie zbierał owoce - tłumaczy Ryszard Mozgol.
Wielkość ducha
Wychowankowie uczestniczą we wspólnej Mszy św.,
często przystępują do sakramentów, poznają ceremonie Kościoła i muzykę
sakralną. Według twórców programu nauczania, liturgia zdolna jest wykształcić,
„z właściwą sobie delikatnością, cnoty najważniejsze dla chrześcijańskiej
duszy”. Uczniowie uczestniczą w Mszy trydenckiej, uczeni są katechizmu przedsoborowego.
Jak twierdzą przedstawiciele szkoły, rodziców, którzy szukają tego typu
placówki, nie trzeba szczególnie przekonywać do tego typu praktyk religijnych.
- Są pewne wymogi, z których nie zrezygnujemy. Szkoła nie jest otwarta na
ekumenizm czy inne nowinki religijne. Staramy się formo-wać pozytywnie, aby
uczniowie mieli świadomość religijną - opisuje dyrek-tor.
Filozofia i dyscyplina
W hierarchii nauk najważniejsza jest
filozofia, następnie nauki humanistyczne i historia. W wychowaniu stawia się na
dyscyplinę, chociaż stosuje się ją elastycznie. Uczniowie uczą się muzyki i
śpiewu, które mają uszlachet-niać i łagodzić wrażliwość. Prace ręczne
rozwijają u uczniów zmysł prakty-czny i ducha służby bliźnim. Ćwiczenia
fizyczne i sport dostarczają sposób-ności do spalenia nadmiaru energii i uczą
życia w harmonii z kolegami.
W trakcie zajęć edukacyjnych w szkole lub w
czasie odbywania zajęć poza terenem placówki (wyjście do teatru,
reprezentowanie szkoły w trakcie konkursów itp.) uczniowie zobowiązani są do
noszenia określonego mundur-ka. Śmiecenie gdziekolwiek (w budynku - np. w
szafce, na podwórku, ale i poza szkołą) jest wytykane jako przejaw
niechlujności, ale również arogancji i braku szacunku dla pracy innych osób.
Praca nad sobą
- Wychowanek szkoły katolickiej powinien
unikać wszystkiego, co w trakcie zajęć edukacyjnych może rozpraszać, uniemożliwiać skupienie lub
oddalać od zasadniczego celu nauki. Stąd zakaz korzystania z telefonów
komórkowych, gier i przenośnych odtwarzaczy muzyki. Złamanie zakazu skutkuje
zatrzymaniem przedmiotu w depozycie do czasu odebrania przez ro-dziców ucznia -
tłumaczy Ryszard Mozgol.
Każdy z wychowanków jest zobowiązany do
okazywania posłuszeń-stwa wobec przełożonych. W relacjach pomiędzy uczniami
wymaga się oka-zywania kultury i szacunku. Wzajemne odnoszenie się do siebie
bez względu na poziom kształcenia ma być nacechowane serdecznością i
skromnością.
Za niestosowne uznaje się skarżenie na kolegów, obmawianie innych lub rzucanie
potwarzy.
Prośbę o pomoc skierowaną przez innego ucznia
wychowanek powi-nien traktować jako wyróżnienie swojej osoby. Udzielenie pomocy
bliźniemu staje się okazją do dobrego uczynku, a także kształtowaniem postawy
wzajemnej odpowiedzialności za siebie.
Nieprzygotowanie do zajęć przejawiające się
brakiem pracy domowej, potrzebnych pomocy dydaktycznych (podręczników, stroju
sportowego, itp.) czy niewykonaniem poleceń nauczyciela z poprzedniej lekcji
(np. powtó-rzenie materiału lekcyjnego) jest występkiem wobec nauczyciela,
kolegów i koleżanek oraz siebie. Traktuje się je jako marnowanie czasu nauczyciela
przeznaczonego na przekazywanie nowych wiadomości i odbieranie innym prawa do
poszerzania wiedzy.
Wstyd z powodu nieumiejętności samodzielnego
poradzenia sobie ze skomplikowanym zadaniem lub trudnym materiałem traktuje się jako wstyd
fałszywy. Jeśli ktoś nie potrafi czegoś zrobić, powinien zapytać lepsze-go od
siebie (nauczyciela lub ucznia) i poprosić o pomoc.
Dziewczęta i chłopcy oddzielnie
Osoby odpowiedzialne za prowadzenie szkoły
podjęły wysiłek jej rozbudowy tak, aby powstały odrębne skrzydła dla chłopców
i dziewcząt. Spotykają się na przerwach i w czasie wspólnych przedsięwzięć.
- Edukacja monopłciowa odpowiada nowoczesnemu
stanowi wiedzy psychologicznej i socjologicznej na temat różnic pomiędzy
kobietą a męż-czyzną. Stan dzisiejszych badań w dziedzinie socjobiologii,
psychologii ewolucyjnej czy antropologii społecznej zadaje kłam egalitarnym
podstawom myślenia, przyjmowanym przez dzisiejsze środowiska lewicowo-liberalne,
feministyczne i gejowskie. Dzisiejsza nasza wiedza wskazuje jednoznacznie, iż
koedukacja - pedagogika jednolita - jest poważną szkodą dla młodego pokolenia:
deprawuje, wypacza, marnuje talenty, niszczy różnorodność - informuje dyrektor
placówki. Pracownicy szkoły powołują się na badania prowadzone w USA od 30 lat,
które wskazują na pogłębianie się dysproporcji w poziomie nauki pomiędzy
chłopcami a dziewczętami, jeśli nauka jest prowadzona w zespołach
koedukacyjnych. Badania wskazują na rosnący procent chłopców cierpiących na
zaburzenia i dysfunkcje edukacyjne, stanowiące przeszkody w procesie zdobywania
wiedzy, a pogłębiane przez koedukacyjne metody dydaktycznej pracy, ignorujące
efekty badań „płci mózgu”. Odnotowuje się zjawisko rosnących problemów wychowawczych
w pracy z chłopcami w szkołach koedukacyjnych. Socjolodzy biją na alarm, że ulega zmianie tradycyjny model kobiecości, a młode dziewczyny nie mają zamiaru ani zakładać rodzin, ani być matkami. - Nie było koedukacyjnej oświaty do czasów rewolucji francuskiej. W encyklice papieża Piusa XI czytamy, że niedozwalanie na koedukację na pewnym etapie kształcenia jest jedną z cech szkoły katolickiej - dodaje dyrektor.
w pracy z chłopcami w szkołach koedukacyjnych. Socjolodzy biją na alarm, że ulega zmianie tradycyjny model kobiecości, a młode dziewczyny nie mają zamiaru ani zakładać rodzin, ani być matkami. - Nie było koedukacyjnej oświaty do czasów rewolucji francuskiej. W encyklice papieża Piusa XI czytamy, że niedozwalanie na koedukację na pewnym etapie kształcenia jest jedną z cech szkoły katolickiej - dodaje dyrektor.
Sztuki wyzwolone
W szkole przywraca się zasady klasycznego
kształcenia opartego na średniowiecznej idei „sztuk wyzwolonych”. Pod pojęciem „gramatyki” kryje
się nie tylko pełne opanowanie ojczystego języka, pozwalające na świa-dome
porozumiewanie się ze światem, ale znajomość literatury i umiejętność pisemnego
wyrażania swoich myśli. „Logikę” traktuje się, jako musztrę intelektu, przy
pomocy której uczeń zdolny jest do samodzielnego oddzielenia prawdy od błędu.
„Retoryka” staje się spoiwem łączącym dwie poprzednie dziedziny. Jest ona w
równym stopniu sztuką wykorzystywania w dyskusji argumentów, przekonywania do swoich racji i zrozumiałego, klarownego budowania
wypowiedzi.
Opanowanie „arytmetyki” to nie tylko nabycie
umiejętności wykonywania operacji matematycznych, ale pojmowanie i zrozumienie
wszystkich mierzalnych obszarów życia człowieka. „Geometria” pozwala rozumieć
zwią-zki, jakie zachodzą pomiędzy liczbami, kształtami i figurami. „Muzyka”
uczy słuchania i kształtuje skłonność do harmonii i poszukiwania piękna. Z
kolei „astronomia” obejmuje wszystko, co pojmujemy pod nazwą nauk
przyrodni-czych. Tak w skrócie interpretuje się główne dziedziny w nauczaniu
klasycz-nym.
A podstawa programowa?
- Jak zrealizować to w szkole podporządkowanej
państwowym prze-pisom? Nie jest to niemożliwe, choć wymaga sporo wysiłku i
wielu lat pracy. W obecnej sytuacji szkoła zobligowana jest do realizowania
podstawy progra-mowej, która stanowi minimalny zakres wiadomości i
umiejętności wyma-gany przez państwo. Realizacja części zasad ideowych odbywać
się może
na programowych zajęciach przewidzianych dla odpowiedniego typu szkół (np. odpowiedni dobór lektur z języka polskiego, katolicka tematyka historii), reszta należy do starannie dobranego zestawu zajęć dodatkowych - informuje Ryszard Mozgol. Należą do nich zajęcia z katechizmu katolickiego (przedsoborowego), zajęcia z języków klasycznych (łaciny i greki), filozofia, etyka katolicka czy zajęcia teatralne i retoryka.
na programowych zajęciach przewidzianych dla odpowiedniego typu szkół (np. odpowiedni dobór lektur z języka polskiego, katolicka tematyka historii), reszta należy do starannie dobranego zestawu zajęć dodatkowych - informuje Ryszard Mozgol. Należą do nich zajęcia z katechizmu katolickiego (przedsoborowego), zajęcia z języków klasycznych (łaciny i greki), filozofia, etyka katolicka czy zajęcia teatralne i retoryka.
W szkole płaci się czesne,
wynoszące około tysiąca zł miesięcznie. Uczniowie pochodzą z całej Polski i kilku
innych krajów europejskich (Węgry, Białoruś, Ukraina, Niemcy).
NCzas,
4-11 stycznia 2014, nr 1-2 (1233-1234)
link do szkoły: http://www.akwinata.edu.pl/
sobota, 11 stycznia 2014
Mesjasz żydowski to...Yehoshua (Yeshua), a przyjdzie jak umrze Ariel Szaron
Kilka lat temu prawdziwą sensacją w Izraelu wzbudziło objawienie jakie miał rabin Icchak Kaduri,
według którego wyczekiwanym mesjaszem miał być Yeshua czyli Jezus.
Nie wchodząc w trudne zagadnienie,
czy to objawienie prywatne pochodzi od złego czy dobrego ducha należy przypomnieć drugą cześć
owego objawienia. Otóż Mesjasz miał przyjść po śmierci premiera Izraela Ariela Szarona.
Właśnie dziś 11 stycznia roku 2014 po pierwszym przyjściu Jezusa Chrystusa,
zmarł po 7 latach przebywania w śpiączce po udarze mózgu.
Poniżej artykuł o tej bulwersującej sprawie.
Red.
Gdy to się stanie, na Ziemię powtórnie przyjdzie Jezus!
niewiarygodne.pl 02.01.2014 12:39
Czy wkrótce światu objawi się Mesjasz? Wiele osób, szczególnie w żydowskich kręgach wyznaniowych, wierzy, że tak się stanie. W przekonaniu tym utwierdza ich notatka Icchaka Kaduriego, zmarłego w 2006 r. rabina i kabalisty, który przed swoim odejściem stwierdził, że dokona się to zaraz po śmierci Ariela Szarona, izraelskiego polityka, który od 2006 r. przebywa w stanie śpiączki. Ale nie brakuje jednak innych interpretacji tej przepowiedni, które zakładają, że będziemy mieli do czynienia z paruzją, czyli powtórnym przyjściem Chrystusa.
Icchak Kaduri, szczególnie w środowisku żydowskich gmin wyznaniowych, ma zupełnie inny status niż słynni profeci, tacy jak Nostardamus, Baba Wanga i inni, którzy na przestrzeni wieków objawiali się światu. Urodzony w 1900 r. Kaduri uznawany był za jednego z najważniejszych rabinów, a jego działalność - jak wierzono - nie pozostawała bez wpływu na sytuację polityczną w Izraelu oraz w regionie Bliskiego Wschodu. Uważano go także za uzdrowiciela. Tysiące ludzi zgłaszało się do niego, licząc, że może on im pomóc w zażegnaniu problemów zdrowotnych. Wierzono też, że za jego sprawą dokonywać się mogą cuda. Według wielu żydów, miał on także dar przewidywania przyszłości, informując z wyprzedzeniem o nadchodzących katastrofach i klęskach żywiołowych. Najwięcej emocji wzbudziła jednak jego zapowiedź nadejścia Mesjasza.
Według słów rabina, wybawiciel Izraela miałby się objawić po śmierci utrzymywanego w stanie śpiączki Ariela Szarona, który w latach 2001-2006 pełnił funkcję premiera Izraela. Na początku 2006 r. polityk doznał udaru mózgu i został uznany za niezdolnego do dalszego pełnienia swoich obowiązków. Tymczasem na kilka miesięcy przed swoją śmiercią Kaduri ogłosił, że osobiście spotkał Mesjasza. Miał on mu się objawiać w snach oraz wizjach. Imię Mesjasza zostało zaś zapisane przez niego na kartce papieru. Wszystkie te informacje zostały potwierdzone przez syna Kaduriego. Rabin nie miał wątpliwości co do prawdziwości swoich wizji. Ogłosił też, że objawiona mu przez Mesjasza zapowiedź dotycząca przyjścia wypełni się po śmierci Ariela Szarona.
Znawca żydowskiego prawa religijnego zaznaczył, że kiedy Mesjasz pojawi się krótko po śmierci Szarona, nie wszyscy uwierzą w jego posłannictwo, a największy z tym problem będą mieli uczeni w piśmie.
Zanim rabin zmarł, przekazał niewielką, zapieczętowaną kartkę papieru, na której zapisane zostało imię Mesjasza. Zgodnie z jego wolą, miała ona pozostać zalakowana przez jeden rok. Po upływie tego czasu zdecydowano się ją otworzyć.
"W kwestii listu zdradzającego imię Mesjasza, podniesie on ludzi oraz udowodni, że jego słowa oraz prawo są ważne" - brzmiały słowa zawarte w pozostawionym liście.
Na kartce w języku hebrajskim zapisana została także sentencja: "Yarim Ha'am Veyokhiakh Shedvaro Vetorato Omdim". Według interpretacji, które natychmiast się pojawiły, słowa te zawierają literowy skrót, zdradzający imię Mesjasza. I tu wielu ortodoksyjnych żydów, którzy z niecierpliwością oczekiwali ujawnienia imienia wybawiciela Izraela, przeżyło szok, bowiem odczytane przez wielu imię brzmiało: Yehoshua lub Yeshua, czyli po prostu Jezus.
Takie rozpoznanie imienia zbawcy nie przypadło oczywiście do gustu wyznawcom religii mojżeszowej, którzy wskazywali, że ich mistrz nie pozostawił odpowiedniego klucza, pozwalającego na właściwy odczyt zaszyfrowanego w zapisanych na kartce słowach imienia Mesjasza. A zatem taka interpretacja może być błędna.
http://niewiarygodne.pl/kat,1031979,title,Gdy-to-sie-stanie-na-Ziemie-powtornie-przyjdzie-Jezus,wid,16297293,wiadomosc.html?smgajticaid=612014
Poniżej film angielskojęzyczny
piątek, 10 stycznia 2014
Uzdrowienie kobiety zadziwiło cały Izrael
Izrael
mówił i podziwiał niezwykłe uzdrowienie Teresy Daoud [sądząc po
nazwisku arabskiej chrześcijanki - przy. red.] Wszyscy musieli
uznać, że z punktu widzenia medycyny przypadek ten jest
niewytłumaczalny – donosiły izraelskie media. Jak zaznaczano,
jedynym możliwym wyjaśnieniem była siła jej wiary. Sama Teresa,
odpowiadając na liczne pytania, stwierdzała krótko: "Jezus,
Mesjasz Izraela, uzdrawia również dzisiaj".
Gdy
Teresa Daoud przyszła do szpitala Ichilov w Tel Awiwie stwierdzono
u niej wielkiego i złośliwego raka. Lekarze
dawali jej szanse przeżycia tylko pod warunkiem, że podda się
amputacji nogi. To, co się działo przez kilka kolejnych miesięcy
wprawiło w zdumienie nie tylko lekarzy, ale cały Izrael.
-
Jeśli ktoś opowiadałby mi historię cudownego uzdrowienia Teresy
kilka miesięcy temu, to bym powiedział, że jest szalony i
skierowałbym go do szpitala psychiatrycznego - powiedział prof.
Jakub Bickel, ordynator oddziału onkologii ortopedycznej szpitala
Ichilov. - Ale byłem tutaj i zobaczyłem to na własne oczy - dodał.
To,
co profesor zobaczył, opisał jako złośliwy guz wielkości
pomarańczy. - Biopsja pokazała, że jest to sarkoma, jeden
najagresywniejszych i przerażających guzów rakowych, jakie mamy -
wyjaśnił Bickel. - Z guzem takiej wielkości można było
zastosować jedyne leczenie, które mogliśmy zaproponować Teresie
- amputację nogi - stwierdził ortopeda.
-
Byłam zaszokowana, kiedy lekarz mi to powiedział - opowiadała
Teresa, nauczycielka przyrody w szkole średniej. - Myślałam, że
lekarz mówi o kimś innym. Ale nie miałam wyboru. Pacjentka
zaczęła przygotowywać się do życia z jedną nogą.Przesłała
do sprawdzenia wykonane już badania i zdjęcia rentgenowskie do
USA, aby i tam potwierdzono postawioną już diagnozę. Niestety,
odesłano mi je z tym samym rezultatem: aby ratować pani życie
noga musi być amputowana - wspomina.
W
dniu zabiegu, po tym jak Teresa już od trzech dni przebywała w
szpitalu, została poinformowana, że operacja z powodów
technicznych zostaje przesunięta. Gdy w końcu przybyła w nowym
terminie i właśnie miała trafić na salę operacyjną, po raz
kolejny powiedziano jej, że ze względu na wielką liczbę nagłych
przypadków, amputacja znowu musi zostać przełożona. Gdy Teresa
otrzymała nowy termin zabiegu, w międzyczasie bardzo zachorowała
jej matka. Decyzja o zaopiekowaniu się nią, po raz kolejny
przesunęła datę operacji.
-
Trzy razy zmieniał się termin zabiegu. Dla mnie był to jasny
sygnał z nieba, żebym nie dawała się zoperować - wyznała Daoud.
Telewizja izraelska pokazywała zdjęcia modlącej się Teresy w
jednym z kościołów na północy kraju. - Kiedy powiedziała mi, że
nie chce, aby amputować jej nogi, nie mogłem tego zrozumieć.
Sądziłem, że niedługo umrze - mówił prof. Bickel. - Jej decyzja
sprawiła mi przykrość - dodał.
Trzy
miesiące później do biura profesora weszła Teresa z szerokim
uśmiechem na twarzy. - Co się pani stało? - zapytał zdziwiony
lekarz. - Modliłam się - odpowiedziała. Oszołomiony Bickel
natychmiast wysłał Teresę na badanie tomografem komputerowym,
gdyż naocznie nie dało się niczego stwierdzić. Nowotwór
radykalnie się zmniejszył. - Coś takiego jest po prostu
niemożliwe - powiedział profesor.
– Guz takiej wielkości nigdy nie może się skurczyć tak, jak to
miało miejsce w przypadku Teresy - stwierdził.
Lekarze
nie mogli uwierzyć w to, co zobaczyli. Postanowiono jeszcze raz
wykonać biopsję. Jednak żadnego nowotworu nie stwierdzono,
całkowicie zniknął z ciała. - Kilkakrotnie sprawdzaliśmy wyniki
badań - mówił nadal zdumiony profesor. - Nie mogliśmy po prostu
zaakceptować tego, że bez żadnego zabiegu rak po prostu zniknął
- dodał.
Izraelskie
media donosiły o cudzie. Wszyscy musieli uznać, że przypadek
Teresy jest niewytłumaczalny. Jedynym możliwym wyjaśnieniem była
siła jej wiary.
Pracownicy
szpitala, reporterzy przychodzili do domu Teresy, mając nadzieję,
że odkryją inne przyczyny uzdrowienia. Próbowali jedzenia, które
miała w domu, sprawdzali wodę, którą na co dzień pije. Nie
znaleźli jednak żadnego logicznego wytłumaczenia. A jest jedno
jedyne, niezaprzeczalne i streszczające się w odpowiedzi Teresy na
liczne pytania: "Jezus, Mesjasz Izraela, uzdrawia również
dzisiaj".za:
http://wiadomosci.onet.pl/swiat/uzdrowienie-kobiety-zadziwilo-caly-izrael/s5s8jczwartek, 9 stycznia 2014
Jasełka AD 2014 w Gdyni
Zgodnie ze starożytnym polskim zwyczajem w czasie Bożego Narodzenia wystawiane są przez dzieci jasełka. Poniżej fotorelacja z przeoratu FSSPX w Gdyni.
Red
Red
Subskrybuj:
Posty (Atom)


