środa, 19 lipca 2017
niedziela, 16 lipca 2017
piątek, 14 lipca 2017
Ameryka Łacinska - protestancka (ex-katolicka) - statystyka na 2014 r.
1 de cada 5 latinoamericanos ya es «protestante», ¿por qué?
Los resultados son los que son, redondeando:
- 70% católicos
- 20% protestantes
- 10% no afiliados (ateos, agnósticos) y varias
El estudio es muy interesante, lo recomiendo con todas las limitaciones que tiene. No voy a centrarme en el análisis de distribuciones, al fin y al cabo es un estudio global. Por países los resultados son coherentes con estudios locales:
- Paraguay es el «más católico» (89%), seguido de México (81%) y Colombia (79%)
- Las Repúblicas centroamericanas las «menos católicas»: El Salvador (50%), Guatemala (50%), Nicaragua (50%) y Honduras (46%).
Porque quizá los datos más sugerentes del estudio son los que arrojan un poco de luz sobre los motivos por los que están abandonando la Iglesia nuestros hermanos. Las causas son múltiples y complejas, internas y externas, en algún caso locales, pero me atrevo a decir, con estos datos delante, que:
Los católicos dejan de serlo porque la Iglesia no les habla de Dios (al menos así es percibido)
Tantos años de pobrerismo, de teologías de liberación y del pueblo de distintos pelajes, no sólo no han mostrado el verdadero rostro de Cristo, ni siquiera han sido eficaces para resolver los problemas sociales. La mayoría de los protestantes son católicos que han dejado de serlo. Los motivos que ellos aducen son claros: mayor «conexión personal con Dios» y, sorprendentemente tratándose de protestantes, «mayor énfasis en la moralidad»
Y es que para hablar de pobres sin hablar de Cristo, pues mejor un partido político. Y explica en gran medida no sólo que muchos ‘se pasen’ a sectas protestantes, también que la práctica religiosa sea menor.
Pobreza
Son muy significativas las opiniones sobre «la pobreza» y el énfasis que hace cada uno:- Los protestantes dicen que hay que llevarles a Cristo
- Los católicos en las obras de caridad.
Y sin embargo, a la hora de la verdad, los protestantes están más implicados en la ayuda material que los católicos. Quizá porque el fundamento de esa preocupación marque la diferencia.
Temas morales
Expongo las tablas y que cada uno saque las conclusiones. Son terroríficas se vean como causa o como efecto. Desde luego rompen, al igual que el pobrerismo, el discurso de la progresía católica en cuanto a «lo que hay que hacer»Divorcio
Relaciones prematrimoniales (sexo fuera del matrimonio)
Contracepción
Aborto
Homosexualidad
Gaymonio
Esperanza
No toca hoy proponer soluciones. Algunas son tan evidentes que daría vergüenza. Creo que en España, Italia o Francia las causas son similares. Además, algunos asuntos tocan de lleno los temas tratados en el Sinodo.La labor que tenemos por delante es ilusionante, de la mano de Nuestra Madre, la Virgen de Guadalupe, Emperatriz de las Américas.
A lo mejor alguien piensa que la tarea de mostrar a Cristo es cosa de curas en la que no tenemos nada que ver.
http://infocatolica.com/blog/delapsis.php/1411131237-1-de-cada-5-latinoamericanos
czwartek, 13 lipca 2017
"Pentecostal en Guatemala" - czy tak samo będzie w Polsce?
Pokazujemy powyższe filmy jako przykład protestanckiej obrzędowości, bardzo podobnej do tego co się dzieje na tzw. "nabożeństwach uwielbienia" czy spotkaniach charyzmatyków w katolickich świątyniach w Polsce.
W prowadzenie się w trans, histeria, bełkot, który tłumaczy się jak dar języków lub faktyczne mówienie językiem nienauczonym są typowe lub podobne w różnym stopniu, dla takich kultów pogańskich jak np. muzułmańscy derwisze, chasydzi, kult voodoo czy trybalne kulty animistyczne.
Według Rytuał z 1614 r. o egzorcystach, mówienie nieznanym językiem lub rozumienie jego jest zna mionem opętania. Nie sposób nie skonstatować, że diabeł zbiera w Polsce swoje nowe żniwo. Winę ponoszą biskupi i kapłani pozbawieni sensus catholicus lub wyznających herezję ekumenizmu co na to samo wychodzi. Modlitwa katolicka, która jest kontemplacją Mistycznego Ciała Chrystusa została zamieniona na koncert, na zbiorową histerię ze znamionami modlitwy. Nieustanne pragnienie emocji i "cudów"w zderzeniu z banalnością Novus Ordo sprzyjają konwersji do charyzmatycznej herezji "zielonoświątkowej" i innych denominacji protestanckich.
Inni zostaną w posoborowym Kościele, ale nie należy wykluczyć, że charyzmatycy i "odnowieni w duchu świętym" oddadzą pokłon Antychrystowi, gdyż już są opętani lub są do tego urabiani - przez akty ślepej, bezrozumnej emocji, która utrudnia racjonalną ocenię rzeczywistości.
Redakcja
środa, 12 lipca 2017
"I ty zostaniesz protestantem" - odgórna protestantyzacja
Krystian Kratiuk
I ty zostaniesz protestantem
Już wkrótce miliony katolików mogą się stać protestantami. Istnieje spora szansa, że proces ten dokona się w ciągu najbliższych lat. Co ciekawe, protestantyzacja Kościoła Świętego następuje odgórnie. Protestantem będzie można zostać nie zmieniając nawet parafii
Jeszcze
jednak nie do końca wiadomo, kto podczas tego wspólnego świętowania
będzie czyim gościem – czy katolicy protestantów, czy może odwrotnie?
Jeśli gospodarzami będą uczniowie Marcina Lutra, mogą poczuć dyskomfort,
rozmawiając z nami, na przykład, na temat antykoncepcji, aborcji czy
„święceń” kobiet, które dziś istotna część protestanckich wyznań
dopuszcza. No i nie staniemy raczej przed wspólnym świętowaniem we
wspólnej kolejce do konfesjonału, bo protestanci nie spowiadają się
indywidualnie.
Najważniejsze
jest jednak to, co zamierzamy wspólnie świętować. Otóż nie Boże
Narodzenie czy Wielkanoc, nic z tych rzeczy. Wspólnie z uczniami Lutra
mamy uczcić rocznicę zainicjowania reformacji! Taki plan ogłosiła
w stworzonym wraz z luteranami dokumencie Od konfliktu do komunii Papieska Rada ds. Popierania Jedności Chrześcijan.
Warto
jednak pamiętać, że zbliżająca się rocznica pięćsetlecia reformacji –
buntowniczego zrywu heretyków przeciwko papieżowi i katolickim dogmatom,
dającego początek procesowi sprowadzania na manowce milionów ludzkich
dusz – to nie pierwsza okrągła rocznica obchodzona przez nas wspólnie
z „braćmi odłączonymi”. Otóż w roku 1983 minęło pół tysiąca lat od
narodzin przywódcy buntowników – wspomnianego Marcina Lutra, według
którego toaletowych natchnień Bóg, by stać się Bogiem, musi najpierw stać się diabłem. Już wówczas przygotowano specjalny dokument, w którym padło stwierdzenie, że katolicy, myśląc o swej wierze, nie mogą pominąć osoby i przesłania Lutra, który przecież – jak dodano – był świadkiem Jezusa Chrystusa.
Raport równie śliczny, co ekumeniczny
Z myślą
o lepszym przygotowaniu się do wspólnych obchodów rocznicowych powstał
raport Luterańsko‑Rzymskokatolickiej Komisji Dialogu ds. Jedności,
którego autorzy ubolewają między innymi nad zarzucaniem przez katolików
protestantom niczym nieusprawiedliwionego oderwania od prawdziwego Kościoła. Smuci ich, że nawet dzisiaj wielu katolików kojarzy słowo „reformacja” głównie z podziałem Kościoła, a nie – jak luteranie – z ponownym odkryciem Ewangelii, pewnością wiary i wolnością.
Z dokumentu dowiadujemy się także, iż katolicy pragną razem z luteranami obchodzić pamiątkę roku 1517. Dlaczego? Ano dlatego, że ekumeniczni
teolodzy zdecydowali, że nie będą pielęgnować konfesyjnej tożsamości
kosztem partnerów w dialogu, ale raczej – poszukiwać tego, co wspólne
pośród różnic oraz przeciwieństw dzielących Kościoły, by tym mocniej im
przeciwdziałać.
W raporcie
bardzo wiele pisze się również o koniecznym ponoć usprawiedliwieniu
Marcina Lutra rzekomo skrzywdzonego przez katolicką literaturę, a skoro
już o nim mowa, to nie mogło przecież zabraknąć tematu odpustów.
Z dokumentu katolicko‑luterańskiej komisji dowiadujemy się więc, że
odpusty BYŁY formą pobożności chrześcijańskiej i KIEDYŚ MOŻNA BYŁO
uzyskać je według jasno określonych warunków – jak modlitwa, uczynki
miłosierdzia i jałmużna. Cóż, najwyraźniej według autorów, dziś odpustu
już uzyskać nie można…
Raport Od konfliktu do komunii w istotnej mierze sprowadza się do usprawiedliwienia Lutra, jednak czyni to metodami wyjątkowo absurdalnymi. Oto czytamy o cytatach wyrwanych z kontekstu, o dobrych chęciach i o niechęci do dyskusji. Zupełnie
jakbyśmy pięćset lat temu w Wittenberdze mieli do czynienia ze
sprzeczką gimnazjalistów, a nie z heretyckim występkiem przeciwko
Tradycji i Magisterium oraz paleniem papieskich bulli.
Treści
zawarte w omawianym dokumencie w pełni oddają dzisiejszy kryzysowy stan
Kościoła. Zbyt wielu jego członków ulega fascynacji godzącym się ze
światem protestantyzmem, zamiast pozostawać wiernym przemieniającemu
świat katolicyzmowi. Również w Polsce próbuje się zaszczepić ową
fascynację – Katolicka Agencja Informacyjna w ciągu ostatnich kilkunastu
miesięcy kilkaset razy informowała, co słychać u luteranów, co świętują
w maju, a co w lipcu. Obszernie relacjonowała także obchodzone przez
protestantów coroczne „święta” reformacji, cytując przy tym mądrości
pewnej niemieckiej pastorki twierdzącej, iż to reformacja wykuła Europę.
W imię fałszywego usprawiedliwienia
Protestantyzacja
Kościoła Świętego wciąż postępuje. Na wskroś katolicką liturgię
zmieniono w obrzęd bardzo podobny do symulowanego przez heretyków –
zarówno pod względem estetyki, jak i odejścia od ofiarnego charakteru
Mszy Świętej. Przyjęliśmy protestanckie spojrzenie na rolę Kościoła
w państwie – Kościół ma być jednym z wielu głosów, do tego wzdragającym
się często przed zajęciem jednoznacznego stanowiska. Wielu katolików
prezentuje dziś również iście protestanckie podejście do spowiedzi
i Komunii Świętej, a – jak pokazał ubiegłoroczny synod – dziesiątkom
biskupów podoba się luterańskie podejście do kwestii małżeństwa i etyki
seksualnej.
Wygląda
na to, że niedługo – jeśli proces ten będzie wciąż postępował – bez
potrzeby formalnej zmiany nazw naszych parafii każdy z nas będzie mógł
zostać protestantem.
Oto
wytyczona przez niemiecki episkopat ścieżka odwrotu od Wiary i Tradycji.
Usprawiedliwiamy Lutra, hołubimy wyznawców Mahometa, oglądając
mordowanie przez nich chrześcijan, obawiamy się wypowiedzieć podczas
Mszy Świętej słowa o winie narodu wybranego za śmierć Pana Jezusa, by
nie obrazić członków tego narodu. Mamy dziś starszych braci, braci
odłączonych, ba, nawet wspólnego z muzułmanami Boga.
Kiedy więc już się całkiem
sprotestantyzujemy, czy nie pozostanie nam tylko uznanie szatana za
anioła odłączonego? Oraz wyjście doń z propozycją dialogu?
I usprawiedliwienia…Krystian Kratiuk
http://www.pch24.pl/i-ty-zostaniesz-protestantem,34688,pch.html
wtorek, 11 lipca 2017
poniedziałek, 10 lipca 2017
sobota, 8 lipca 2017
5 argumentów za pobożnym spędzeniem wakacji
5 argumentów za pobożnym spędzeniem wakacji
Data publikacji: 2017-07-02 06:00
Data aktualizacji: 2017-07-04 11:08:00
Zdjęcie ilustracyjne. Fot. Waldek Sosnowski / Forum
1. „Idźcie wy sami osobno na miejsce pustynne i odpocznijcie nieco", powiedział apostołom Chrystus (Mk 6,31). Odpoczynek wymaga skupienia, oderwania się od zgiełku. Tego też wymaga pogłębiona modlitwa. Tymczasem w naszych czasach wyjazdy urlopowe i wakacyjne prowadzą zazwyczaj do wielkich skupisk ludzkich. Hotele, plaże, modne kurorty. Człowiek wtapia się na nich w tłum. Często podąża za ludzkimi masami czy to do dyskoteki czy też do innych przybytków. Jeśli jednak urlop ma przynieść owoce, to warto pamiętać o słowach Pana Jezusa
2. „Wtedy Bóg pobłogosławił ów siódmy dzień i uczynił go świętym; w tym bowiem dniu odpoczął po całej swej pracy, którą wykonał stwarzając” (Rdz 2,2). Dla osób wykorzenionych z chrześcijańskiej cywilizacji niedziela stała się dniem chodzenia po sklepach, wykonywania niekoniecznych prac domowych czy zawodowych. Jednak jest to czas na Mszę, kontemplację czy oddanie się różnym godziwym przyjemnościom. Dlaczego nie potraktować urlopu jako swego rodzaju przedłużonej niedzieli. Nie trzeba oczywiście tego rozumieć dosłownie. Nie zaszkodzi jednak pójść do kościoła w tygodniu czy dłużej się pomodlić. Warto też pozwiedzać zabytki religijne, w jakie obfituje Polska i Europa. Nie traktujmy jednak tego czysto „konsumpcyjnie”. Podziwiając skarby chrześcijańskiej cywilizacji wznieśmy duszę ku Bogu.
3. „Wyjdź z twojej ziemi rodzinnej i z domu twego ojca do kraju, który ci ukażę”, mówi Pan Bóg do Abrahama (Rdz 12, 1–3). Pielgrzymki mają bardzo bogatą tradycję biblijną. To właśnie z pielgrzymką do Jerozolimy udał się 12-letni Pan Jezus. Dlatego też wiele osób, także w tym roku, pójdzie pieszo do Częstochowy czy do innych sanktuariów, by przez swój dojść do obrazu ukochanej niebieskiej Matki. Ci, którym nie stanie zdrowia, mogą uczestniczyć w pielgrzymkach duchowych. Warto, w miarę możliwości, kultywować tę piękną chrześcijańską tradycję.
4. „Gdy faryzeusze dowiedzieli się, że zamknął usta saduceuszom, zebrali się razem, a jeden z nich, uczony w Prawie, zapytał Go, wystawiając Go na próbę: Nauczycielu, które przykazanie w Prawie jest największe? On mu odpowiedział: Będziesz miłował Pana Boga swego całym swoim sercem, całą swoją duszą i całym swoim umysłem. To jest największe i pierwsze przykazanie” (Mt 22;34-38).
Niestety o miłowaniu Boga „umysłem” często się dziś zapomina. Poziom wiedzy religijnej wśród współczesnych katolików jest często na niskim poziomie. Składa się na to wiele przyczyn. Nie bez znaczenia jest ograniczenie katechez dla dorosłych. Ktoś powiedział, że „Pan Jezus nauczał dorosłych, a błogosławił dzieci, a Kościół dziś czyni odwrotnie”. Pogłębianie wiedzy religijnej może odbywać się w czasie wolnym, ale w dzisiejszym zabieganym świecie bywa, że tego czasu brakuje. Jakaż więc okazja może być lepsza na lekturę Pisma Świętego, Katechizmu, dzieł i dziełek katolickich teologów, mistyków czy innych ludzi wiary, niż urlop? Jak nie w wakacje to kiedy?
5. „Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię” (Mt 11,28). Wakacje, wakacje i po wakacjach. Mówienie o tym jest niepoprawne politycznie, ale nie da się ukryć, że nawet najdłuższy odpoczynek kiedyś się skończy. Przyjdzie czas powrotu do nauki, pracy czy obowiązków w domu. Najważniejsze jest to, co po wakacyjnym okresie zostanie. Chwilowa, niegodziwa przyjemność może przynieść w najlepszym razie pustkę, a w najgorszym uszczerbek na zdrowiu. A także na duszy. Pogłębienie życia religijnego i więzi z Bogiem z pewnością nie okaże się czymś, czego będziemy żałować po powrocie do domu. Wiara bowiem okazuje się pomocna nie tylko w czasach łatwych, lecz również w godzinie próby. Z Chrystusowego pokrzepienia, z owoców pogłębionego życia wiary i wiedzy religijnej korzystać będziemy nie tylko przez chwilę. Pomogą nam one w trudnościach, czekających na nas w kolejnym roku pracy.
Marcin Jendrzejczak
www.pch24.pl
piątek, 7 lipca 2017
Motu Proprio "Summorum Pontificum" 7/7/2007 - 10 lat minęło
Z radością ponownie pokazujemy ten filmik
Redakcja
czwartek, 6 lipca 2017
Subskrybuj:
Posty (Atom)



