Z Krakowa otrzymaliśmy niesłychana wieść:
Ktoś u Ojców Augustianów zdecydował się w okresie Wielkiego Postu (pobierając
jeszcze za to pieniądze ze sprzedaży biletów), zrobić z kościoła salę
koncertową, co jest surowo zakazane przez prawo kanoniczne! Przepisy Świętego
Kościoła Katolickiego mówią to:
http://www.kkbids.episkopat.pl/uploaded/an%2014/V.pdf
A oto reklama “imprezki”:
Szanty w kościele św. Katarzyny w Krakowie ( Ojcowie Augustianie)
http://www.shanties.pl/program.html
27 lutego (sobota)
Kościół Św. Katarzyny w Krakowie , ul. Augustiańska 7
godz. 15.00 koncert tradycyjnych pieśni morskich “Odpłynął Tom do Hilo” (D6)
prowadzenie: Jacek Jakubowski
wystąpią: Męski Chór Szantowy „Zawisza Czarny” i Norweski Chór Szantowy „Slogmaakane”
Bilety po cztery dychy..
http://www.rezerwacje.hals.krakow.pl/Bilety/Sala/24
Osoby, które chciałyby się dowiedzieć szczegółów na temat łamania przez Ojców
Augustianów wyraźnych zakazów zawartych w obowiązujących parafię regulacjach
oraz okazywania komercyjnie intratnego lekceważenia tradycji Wielkiego Postu
zachęcamy do kontaktu telefonicznego z:
Ekonomem br Michałem (Janem Legockim) tel. 602178767, z organizatorem “imprezy”
panem Jackiem Sajką tel. 601417887 i o. Markiem Krzysztofem Donajem (proboszczem
parafii pod wezwaniem św. Katarzyny) tel. 504195036 lub 124325541. Opinie można
do parafii wysłać też faxem 124312779.
Można też zapytać Kurię Archidiecezjalną w Krakowie, czy kościół można sobie tak
profanować i wynajmować na koncertowanie i "imprezowanie"
KURIA METROPOLITALNA
tel.: +48 12 628 81 00, +48 12 628 81 01, +48 12 429 47 49
fax.: +48 12 429 46 17
Czy mamy powielać zachowania, które doprowadziły już na Zachodzie do
spustoszenia Winnicy Pańskiej oraz do pustych kościołów? Czy mamy się bezczynnie
przyglądać?
Dbajmy o nasze katolickie, polskie świątynie!
Marcin Dybowski
502225232
http://wp.me/p3vwgV-17U
poniedziałek, 7 marca 2016
piątek, 4 marca 2016
O skutkach seksedukacji w Niemczech - świadectwo Moniki
Diabeł nie spocznie póki nie wyrwie czystości z serc dzieci.
Biada tym co sieją zgorszenie!
Redakcja
czwartek, 3 marca 2016
"Co katolik może...przed ślubem" - wykłady w Krakowie
Zapraszamy na cykl wykładów z teologii moralnej, które prowadzić będzie
x. Łukasz Szydłowski FSSPX.
Pierwszy z nich odbędzie się 15 marca 2016 r. o godz. 18:00 w hostelu Brama.
https://www.facebook.com/fsspx.krakow.wyklady/
x. Łukasz Szydłowski FSSPX.
Pierwszy z nich odbędzie się 15 marca 2016 r. o godz. 18:00 w hostelu Brama.
https://www.facebook.com/fsspx.krakow.wyklady/
niedziela, 28 lutego 2016
Watykan: Już wkrótce uznanie kanoniczne FSSPX?
26 lutego 2016
Bp Alfonso de Galarreta, jeden z biskupów
Bractwa św. Piusa X, podczas wykładu wygłoszonego 17 stycznia w Bailly
koło Wersalu poinformował zgromadzonych o stanie kontaktów między Rzymem
a FSSPX.
Wedle jego słów Kongregacja Nauki Wiary złożyła latem
2015 roku propozycję prałatury personalnej oraz deklaracji
doktrynalnej. Teksty zostały wysłane przez Przełożonego Generalnego
Bractwa bp. Bernarda Fellaya do zaopiniowania wszystkim biskupom,
wyższym przełożonym i niektórym teologom Bractwa. W deklaracji
doktrynalnej, jak powiedział hiszpański purpurat, „nie ma już więcej
wyznania wiary kardynała Ratzingera, władze rzymskie żądają od nas
wyznania wiary Piusa IV, to znaczy wyznania wiary Soboru Trydenckiego”. Z
deklaracji doktrynalnej usunięto paragrafy dotyczące wolności i
religijnej, zaś zamiast uznania ważności i legalności nowych rytów
obecnie Rzym wymaga jedynie uznania ważności nowych sakramentów i nowej
Mszy zgodnie z wydaniem typicznym oryginalnej wersji łacińskiej (co
Bractwo od zawsze uznawało).
Następnie bp de Galarreta wskazał, że Przełożony
Generalny był chętny odpowiedzieć na ofertę Rzymu: „Biskup Fellay
powiedział nam: Przed udzieleniem odpowiedzi na propozycję
Kongregacji Wiary chcę im wyjaśnić w sposób wyczerpujący kim jesteśmy i
jak działamy, co głosimy, co robimy i czego nie jesteśmy gotowi zrobić – aby wiedzieć, czy Bractwo naprawdę może zostać zaakceptowane takie, jakim jest”.
Bp de Galarreta publicznie przyznał, że w jego opinii
papież wkrótce może nadać status Bractwu św. Piusa X: „Ten papież mówi
każdemu, że jesteśmy katolikami, powiedział i powtórzył, że Bractwo jest
katolickie, że jesteśmy katolikami, że nigdy nas nie potępi i trzeba
uregulować naszą sprawę. Myślę, że gdy widzi, że nie ma porozumienia z
Kongregacją Nauki Wiary, to zastąpi wszelkie wymagania doktrynalne,
teoretyczne, praktyczne, lub jakiekolwiek inne i zrobi sam krok w
postaci uznania Bractwa. To już się rozpoczęło, będzie to po prostu
kontynuowane. Nie mówię tego, co sobie życzę, mówię to, co przewiduję.
Myślę, że papież pójdzie drogą jednostronnego uznania Bractwa, bardziej
poprzez fakty, niż drogą prawną lub kanoniczną”.
Bp de Galarreta stwierdził, że nie martwi się o
przyszłość Tradycji i ufa w Bożą Opatrzność: „Osobiście nie martwię się w
ogóle co do przyszłości Bractwa lub Tradycji – wręcz przeciwnie. W
odniesieniu do społeczeństwa, narodów kiedyś katolickich lub samego
Kościoła oficjalnego jestem zaniepokojony i jestem pesymistą. Przewiduję
ewolucję na gorsze. To właśnie wtedy, gdy dojdziemy do bardziej
ekstremalnej sytuacji, wtedy nadejdzie interwencja Opatrzności Bożej,
interwencja Boga, który zawsze ma swoje boskie środki. Nasz Pan jest
zawsze panem wydarzeń, historii. I nie tylko w ogólności, ale też w
szczegółach. Więc jeśli Ewangelia mówi nam, że wszystkie włosy na naszej
głowie są policzone, że żaden wróbel nie spada bez zezwolenia Boga (Mt
10, 29-30), myślę, że musimy pozostać bardzo spokojni. W ten sposób
możemy zachować sprawiedliwy osąd nad obiektywnymi realiami i utrzymać
postawę nie tylko zrównoważoną, ale katolicką, chrześcijańską i świętą.
To jest mądrość, którą przekazał nam abp Lefebvre. To postawa katolicka.
Możemy bardzo dobrze utrzymać dzisiaj tę linię w obecnej sytuacji
Kościoła Świętego, podobnie jak we wszystkich ewentualnościach, które
pojawią się wkrótce”.
Źródło: Le Salon Beige
Tłumaczenie nadesłane.
http://bdp.xportal.pl/aktualnosci/watykan-juz-wkrotce-uznanie-kanoniczne-fsspx/
piątek, 26 lutego 2016
niedziela, 21 lutego 2016
piątek, 19 lutego 2016
Jak się ubierać po katolicku? Radzi Doktor Kościoła -św. Franciszek Salezy
Data publikacji: 2016-02-15 12:00
Data aktualizacji: 2016-02-16 08:22:00
fot. 123.files.com
W
czasie Wielkiego Postu w ogóle nie należy zawracać sobie głowy troską o
strój; panna może ubrać się w odrobinę więcej pstrocin niż mężatka;
mężczyźni, którzy zdobią sobie włosy lub zakładają zbyt wiele biżuterii
„wszędzie za niewieściuchów są poczytani” – oto praktyczne rady jednego z
największych ludzi w dziejach Kościoła. Rady dotyczące ubioru, które,
mimo iż zostały spisane ponad czterysta lat temu, są aktualne do dziś.
Warto się z nimi zapoznać!
Każdy z nas wychodząc z domu chociaż przez chwilę zastanawia się co dziś ubrać. Inaczej przecież chcemy wyglądać idąc do pracy, inaczej idąc do teatru, inaczej na kawę, inaczej na spacer, inaczej do sklepu. Wydaje się, że najłatwiej mają zakonnicy – oni (przynajmniej teoretycznie) nie powinni mieć takiego problemu. Był jednak zakonnik (ba! założyciel zakonu!), który rozumiał ten problem świeckich i postanowił wyjść mu naprzeciw.
Mowa o Franciszku Salezym, świętym, ogłoszonym przez papieża Piusa IX również Doktorem Kościoła. Dał on licznym swym uczniom jasną instrukcję, co i kiedy zakładać na siebie, w jakiej części roku liturgicznego, oraz w zależności od stanu cywilnego.
Rozdział jego „Filotei, czyli drogi do życia pobożnego” zatytułowany „O przystojności w ubiorach” stanowi wykładnię dla kobiet, jak i mężczyzn. Warto, by uwagę na niego zwrócili przede wszystkim panowie, którym w dzisiejszych czasach wydaje się, że jeżeli Kościół nawołuje do skromności, często należy to odebrać jako wezwanie do dziadostwa. Nic bardziej mylnego.

Oto co do powiedzenia na temat ubioru ma Doktor Kościoła, święty Franciszek Salezy. Tłumaczenie z połowy XIX wieku dodatkowo pozwala nam obcować z polszczyzną sprzed stu pięćdziesięciu lat:
[Święty] Paweł wymaga od pobożnych niewiast (co i o mężczyznach rozumieć potrzeba), aby się przystojnie, wstydliwie i skromnie ubierały. Przystojność szat i innych strojów zawisła od materii, kształtu i ochędóstwa.
Ochędóstwo zawsze jednostajnie w szatach naszych powinno być zachowane, na których ile można żadnej plamy ni brudu cierpieć nie mamy. Bo ochędóstwo powierzchowne znakiem jest poniekąd wnętrznej przystojności; skąd sam Pan Bóg wymaga czystości ciał po tych, którzy ołtarzom służą i którzy drugich w pobożności zaprawować powinni. Kochaj cię tedy, Filoteo, w ochędóstwie i nie cierp, żeby się za tobą podszewki albo szmatki jakie włóczyć miały; znak to jest lekkiego poważania tych, z którymi przestajesz, gdy do nich w niepozornej szacie przychodzisz. Ale też z drugiej strony wystrzegaj się przesady i lekkomyślności w strojach.
Co do materyi i kształtu strojów, tych przystojność do różnych okoliczności czasu, lat, stanu, towarzystwa i okazyi powinna być zastosowaną. Zwyczajnie się wszyscy lepiej stroją w święta według każdej uroczystości; w czasie zaś pokuty, jak to w post wielki, niktby o strojach myśleć nie powinien. Weselnemu czasowi weselna przynależy szata, pogrzebowemu żałobna. Na dworach każdy się stronie nosi, w domu skromniej już zachować się powinien. Zamożna pani może się przy mężu stroić, gdy tego od niej wymaga; jeżeliby zaś w jego niebytności czynić chciała, pytać ją będą komuby się tym osobliwym podobać zamyślała strojem. Pannom pstrocin więcej się pozwala, te bez nagany mogą chcieć podobać się wielu; tym jednak tylko umysłem, aby w sobie jednego z nich pozyskały w małżeństwo. I wdowom, które za mąż iść zamyślają nikt za złe mieć nie może, gdy się stroją, byle się płochości wystrzegały, ponieważ były już gospodyniami i wdówstwo w smutku przepędziły. Ale wdowom prawdziwym, które nie tylko ciałem, ale i umysłem wdowiej przestrzegają przystojności, inny stój nie przynależy prócz pokory, skromności i pobożności; bo jeśli usidlić jeszcze kogo zamierzają, nie są wdowami prawemi, a jeżeli o tem nie myślą, na cóż te siatki zastawiać? Wszak i gościnna, która nie chce już przyjmować w dom swój przechodniów, powinna zdjąć już z niego znak przywieszony. Gdy wreszcie ludzie starzy chcą być pięknymi, każdy się z tego śmieje, gdyż ta lekkość ledwo młodzieży może uchodzić. Prostych tedy, Filoteo, a skromnych używaj strojów, gdyż te i piękność najwięcej zdobią i szpetności najlepszą są wymówką.
Święty Piotr upomina niewiasty, a osobliwie młode, aby włosów wytwornie kręconych i w pierścionki albo wężyki trefionych nie nosiły. Mężczyźni, którzy się temi fraszkami bawią, wszędzie za niewieściuchów są poczytani, białogłowy zaś, próżność kochające są miane za takie, co są słabe w czystości, a jeśli mają tę cnotę, nie znać jej przynajmniej pomiędzy tylą pstrocin i błyskotek. Ale rzecze kto: tak strojąc się nic złego nie zamyślam. Ja zaś odpowiadam com i gdzieindziej powiedział: że zły duch ułowić co przez to zamyśla: życzyłbym, aby ci, którzy duszę swą w ręce moje oddali, najlepiej w każdem towarzystwie ubrani byli, ale przy tym najmniej przesady i wystawności mieli; że o to starać się raczej należy, aby (jak jest w przypowieściach Salomona) przybraniśmy byli w przyjemność, przystojność, wspaniałość, i że podług zdania świętego Ludwika, tak się każdy, jak stan jego wymaga, nosić powinien, aby mu ani rozsądni, ani bogobojni nie rzekli, że jej nie dobrał. Jeżeli by zaś młodzi na samej przystojności nie przestawali, natenczas zdania rozsądnych trzymać się potrzeba.
Czy istnieje więc jeden właściwy sposób, by się ubrać? Oczywiście nie – święty Franciszek Salezy podkreśla, że wiele zależy od kontekstu. Ale naszym celem powinna zawsze być elegancka prostota. Skromność, lecz nie niechlujstwo. Szyk, lecz nie krzykliwość.
No i panowie – nie bądźcie zniewieściali!
malk
(Cytat ze św. Franciszka Salezego za „Filotea, czyli droga do życia pobożnego, Wydawnictwo Księgarni Nowej A. Paplińskiego, 1859 r.)
Każdy z nas wychodząc z domu chociaż przez chwilę zastanawia się co dziś ubrać. Inaczej przecież chcemy wyglądać idąc do pracy, inaczej idąc do teatru, inaczej na kawę, inaczej na spacer, inaczej do sklepu. Wydaje się, że najłatwiej mają zakonnicy – oni (przynajmniej teoretycznie) nie powinni mieć takiego problemu. Był jednak zakonnik (ba! założyciel zakonu!), który rozumiał ten problem świeckich i postanowił wyjść mu naprzeciw.
Mowa o Franciszku Salezym, świętym, ogłoszonym przez papieża Piusa IX również Doktorem Kościoła. Dał on licznym swym uczniom jasną instrukcję, co i kiedy zakładać na siebie, w jakiej części roku liturgicznego, oraz w zależności od stanu cywilnego.
Rozdział jego „Filotei, czyli drogi do życia pobożnego” zatytułowany „O przystojności w ubiorach” stanowi wykładnię dla kobiet, jak i mężczyzn. Warto, by uwagę na niego zwrócili przede wszystkim panowie, którym w dzisiejszych czasach wydaje się, że jeżeli Kościół nawołuje do skromności, często należy to odebrać jako wezwanie do dziadostwa. Nic bardziej mylnego.
Oto co do powiedzenia na temat ubioru ma Doktor Kościoła, święty Franciszek Salezy. Tłumaczenie z połowy XIX wieku dodatkowo pozwala nam obcować z polszczyzną sprzed stu pięćdziesięciu lat:
[Święty] Paweł wymaga od pobożnych niewiast (co i o mężczyznach rozumieć potrzeba), aby się przystojnie, wstydliwie i skromnie ubierały. Przystojność szat i innych strojów zawisła od materii, kształtu i ochędóstwa.
Ochędóstwo zawsze jednostajnie w szatach naszych powinno być zachowane, na których ile można żadnej plamy ni brudu cierpieć nie mamy. Bo ochędóstwo powierzchowne znakiem jest poniekąd wnętrznej przystojności; skąd sam Pan Bóg wymaga czystości ciał po tych, którzy ołtarzom służą i którzy drugich w pobożności zaprawować powinni. Kochaj cię tedy, Filoteo, w ochędóstwie i nie cierp, żeby się za tobą podszewki albo szmatki jakie włóczyć miały; znak to jest lekkiego poważania tych, z którymi przestajesz, gdy do nich w niepozornej szacie przychodzisz. Ale też z drugiej strony wystrzegaj się przesady i lekkomyślności w strojach.
Co do materyi i kształtu strojów, tych przystojność do różnych okoliczności czasu, lat, stanu, towarzystwa i okazyi powinna być zastosowaną. Zwyczajnie się wszyscy lepiej stroją w święta według każdej uroczystości; w czasie zaś pokuty, jak to w post wielki, niktby o strojach myśleć nie powinien. Weselnemu czasowi weselna przynależy szata, pogrzebowemu żałobna. Na dworach każdy się stronie nosi, w domu skromniej już zachować się powinien. Zamożna pani może się przy mężu stroić, gdy tego od niej wymaga; jeżeliby zaś w jego niebytności czynić chciała, pytać ją będą komuby się tym osobliwym podobać zamyślała strojem. Pannom pstrocin więcej się pozwala, te bez nagany mogą chcieć podobać się wielu; tym jednak tylko umysłem, aby w sobie jednego z nich pozyskały w małżeństwo. I wdowom, które za mąż iść zamyślają nikt za złe mieć nie może, gdy się stroją, byle się płochości wystrzegały, ponieważ były już gospodyniami i wdówstwo w smutku przepędziły. Ale wdowom prawdziwym, które nie tylko ciałem, ale i umysłem wdowiej przestrzegają przystojności, inny stój nie przynależy prócz pokory, skromności i pobożności; bo jeśli usidlić jeszcze kogo zamierzają, nie są wdowami prawemi, a jeżeli o tem nie myślą, na cóż te siatki zastawiać? Wszak i gościnna, która nie chce już przyjmować w dom swój przechodniów, powinna zdjąć już z niego znak przywieszony. Gdy wreszcie ludzie starzy chcą być pięknymi, każdy się z tego śmieje, gdyż ta lekkość ledwo młodzieży może uchodzić. Prostych tedy, Filoteo, a skromnych używaj strojów, gdyż te i piękność najwięcej zdobią i szpetności najlepszą są wymówką.
Święty Piotr upomina niewiasty, a osobliwie młode, aby włosów wytwornie kręconych i w pierścionki albo wężyki trefionych nie nosiły. Mężczyźni, którzy się temi fraszkami bawią, wszędzie za niewieściuchów są poczytani, białogłowy zaś, próżność kochające są miane za takie, co są słabe w czystości, a jeśli mają tę cnotę, nie znać jej przynajmniej pomiędzy tylą pstrocin i błyskotek. Ale rzecze kto: tak strojąc się nic złego nie zamyślam. Ja zaś odpowiadam com i gdzieindziej powiedział: że zły duch ułowić co przez to zamyśla: życzyłbym, aby ci, którzy duszę swą w ręce moje oddali, najlepiej w każdem towarzystwie ubrani byli, ale przy tym najmniej przesady i wystawności mieli; że o to starać się raczej należy, aby (jak jest w przypowieściach Salomona) przybraniśmy byli w przyjemność, przystojność, wspaniałość, i że podług zdania świętego Ludwika, tak się każdy, jak stan jego wymaga, nosić powinien, aby mu ani rozsądni, ani bogobojni nie rzekli, że jej nie dobrał. Jeżeli by zaś młodzi na samej przystojności nie przestawali, natenczas zdania rozsądnych trzymać się potrzeba.
Czy istnieje więc jeden właściwy sposób, by się ubrać? Oczywiście nie – święty Franciszek Salezy podkreśla, że wiele zależy od kontekstu. Ale naszym celem powinna zawsze być elegancka prostota. Skromność, lecz nie niechlujstwo. Szyk, lecz nie krzykliwość.
No i panowie – nie bądźcie zniewieściali!
malk
(Cytat ze św. Franciszka Salezego za „Filotea, czyli droga do życia pobożnego, Wydawnictwo Księgarni Nowej A. Paplińskiego, 1859 r.)
czwartek, 18 lutego 2016
środa, 17 lutego 2016
O co chodzi z pozamałżeńskimi tańcami damsko-męskimi? (30 pytań i odpowiedzi)
W niniejszym tekście zebrałem najczęściej pojawiające się
pytania odnośnie zagadnienia tzw. pozamałżeńskich tańców damsko-męskich
(dalej będę stosować zazwyczaj określenie: „tańce d-m” albo
„pozamałżeńskie tańce d-m”) udzielając przy tym na nie dłuższych bądź
krótszych odpowiedzi. Jak można ganić tańce damsko-męskie, skoro Pan
Jezus uczestniczył w weselu w Kanie Galilejskiej? Czy to nie prawda, że
Dawid tańczył przed Arką Pańską, a jeśli to prawda, to co z tego faktu
ma wynikać? Czy to prawda, że św. Augustyn i św. Franciszek Salezy
chwalili tańce damsko-męskie? Czy ganienie tańców damsko-męskich to
niekatolicki purytanizm? Co to są bliskie okazje do grzechu i dlaczego
większość tańców damsko-męskich do takowych należy? A co z papieżem
Franciszkiem, który przyznawał się do tego, iż w młodości tańczył tango?
I co w ogóle należy rozumieć pod pojęciem „pozamałżeńskich tańców
damsko-męskich”? Na te i wiele innych pytań znajdziesz drogi Czytelniku
odpowiedź w poniższym opracowaniu.
Pytanie 1: Czym są w zasadzie pozamałżeńskie tańce damsko-męskie?
By jaśniej odpowiedzieć na to pytanie, zacznijmy od tego, czym na pewno nie są „pozamałżeńskie tańce damsko-męskie” ? Z pewnością nie są więc to tańce, w których mężczyźni i kobiety tańczą w oddzielnych od siebie grupach. Trudno też nazwać mianem takich tańców, te z nich, gdzie co prawda osoby jednej płci widzą osoby tańczące należące do drugiej płci, ale wykonywane w danym tańcu ruchy, pozy i gesty nie mają na celu podkreślania cielesnej atrakcyjności drugiej płci – nie jest więc raczej tańcem d-m np. breakdance mimo iż mężczyźni go wykonujący mogą być przy tym obserwowani przez kobiety. Nie sądzę też, by tańcem d-m można było określić „podrygiwanie” czy podskakiwanie na jakimś koncercie dokonywane w co prawda mieszanej płciowo grupie, ale któremu nie towarzyszy intencjonalne zorientowanie się na drugą płeć (w znaczeniu ruchów mających zwracać uwagę na odmienność płciową danej osoby czy też bliskości cielesnej wyrażającej się we wzajemnym dotykaniu się takich osób).
To, że wymienione wyżej rodzaje tańców trudno by było zaliczyć do ich „d-m” gatunku nie znaczy jednak od razu, iż wszystkie z nich z pewnością są dobre albo niegroźne. Należałoby raczej powiedzieć, że jedne z nich są dobre, a inne złe, jedne moralnie bezpieczne, a inne duchowo niebezpieczne. Jeśli np. dany taniec nie wyraża co prawda pożądliwości seksualnej, ale np. stanowi uzewnętrznienie ducha buntu, agresji albo pogańskich wierzeń, to z pewnością nie jest to taniec, który mimo braku jego „d-m” charakteru należałoby pochwalać czy doradzać innym. Jednak ze względu na brak powiązania takich rodzajów tańca z zagrożeniami przeciw cnocie czystości i wstydliwości można przyjąć, iż stosunkowo wiele z nich stanowi dobrą, pożyteczną i niewinną rozrywkę.
Co zatem należałoby określić mianem „pozamałżeńskich tańców d-m”? W sensie intencjonalnym, jako tego rodzaju taniec trzeba by nazwać takie taneczne pląsy i ruchy, których celem jest zwrócenie uwagi osoby płci przeciwnej na seksualną odmienność i jej cielesną atrakcyjność. Na przykład, dany mężczyzna widząc, iż kobiety patrzą na niego jak tańczy, może specjalnie wówczas wypinać do przodu swą klatkę piersiową, po to by w ten sposób wyeksponować swą muskulaturę. Z kolei, tańcząca niewiasta, po to by zwrócić na siebie uwagę mężczyzn, może do tańca założyć krótszą niż zwykle spódniczkę i bluzkę z głębszym niż zazwyczaj dekoltem, a przy tym będzie jeszcze podkreślać niektóre ze swych cielesnych walorów, poprzez bardziej intensywne ruchy klatką piersiową, biodrami czy pośladkami. I w tym sensie, nawet taniec, w którym mężczyzna i niewiasta nie dotkną się choćby przez chwilę mogą być nazwane tańcem d-m – z przykładem tego rodzaju tańców dość często mamy do czynienia na tzw. dyskotekach. Do takich tańców można też zaliczyć popularne występy tzw. cheerleaderek, które co prawda tańczą w jednopłciowych grupach, ale ich strój, pozy i gesty przy tym wykonywane nie pozostawiają wątpliwości, iż mają na celu zwrócenie uwagi na seksualną atrakcyjność tych tancerek.
Bardziej zaś ewidentnym przykładem czegoś co można i należałoby nazwać pozamałżeńskim tańcem d-m jest sytuacja, w której niepoślubione sobie osoby płci przeciwnej, które weszły już w swym życiu w okres odczuwania seksualnych pragnień, podczas tańczenia dobierają się w pary, mniej lub bardziej dotykając się przy tym nawzajem (trzymanie się ręce, objęcia w ramionach albo w okolicach bioder, uściski, przytulenia, etc.). Tego typu tańce są typowe dla przeróżnych „prywatek”, dancingów, balów, wesel i tym podobnych imprez.
Mówiąc więc w skrócie, pozamałżeńskimi tańcami d-m należy określić takie tańce, w których niepoślubione sobie, a dojrzałe lub dojrzewające płciowo osoby płci przeciwnej w pewien specjalny sposób, za pomocą ruchów, póz i gestów oraz mniejszej bądź większej bliskości cielesnej ukierunkowują się nawzajem swą uwagę. I właśnie z istnieniem tego rodzaju tańców wiąże się najwięcej moralnych problemów, niebezpieczeństw i kontrowersji, o których będzie poniżej mowa.
(dalej http://salwowski.msza.net/pub/o-co-chodzi-z-pozamalzenskimi-tancami-damsko-meskimi-30-pytan.html)
Mirosław Salwowski
Pytanie 1: Czym są w zasadzie pozamałżeńskie tańce damsko-męskie?
By jaśniej odpowiedzieć na to pytanie, zacznijmy od tego, czym na pewno nie są „pozamałżeńskie tańce damsko-męskie” ? Z pewnością nie są więc to tańce, w których mężczyźni i kobiety tańczą w oddzielnych od siebie grupach. Trudno też nazwać mianem takich tańców, te z nich, gdzie co prawda osoby jednej płci widzą osoby tańczące należące do drugiej płci, ale wykonywane w danym tańcu ruchy, pozy i gesty nie mają na celu podkreślania cielesnej atrakcyjności drugiej płci – nie jest więc raczej tańcem d-m np. breakdance mimo iż mężczyźni go wykonujący mogą być przy tym obserwowani przez kobiety. Nie sądzę też, by tańcem d-m można było określić „podrygiwanie” czy podskakiwanie na jakimś koncercie dokonywane w co prawda mieszanej płciowo grupie, ale któremu nie towarzyszy intencjonalne zorientowanie się na drugą płeć (w znaczeniu ruchów mających zwracać uwagę na odmienność płciową danej osoby czy też bliskości cielesnej wyrażającej się we wzajemnym dotykaniu się takich osób).
To, że wymienione wyżej rodzaje tańców trudno by było zaliczyć do ich „d-m” gatunku nie znaczy jednak od razu, iż wszystkie z nich z pewnością są dobre albo niegroźne. Należałoby raczej powiedzieć, że jedne z nich są dobre, a inne złe, jedne moralnie bezpieczne, a inne duchowo niebezpieczne. Jeśli np. dany taniec nie wyraża co prawda pożądliwości seksualnej, ale np. stanowi uzewnętrznienie ducha buntu, agresji albo pogańskich wierzeń, to z pewnością nie jest to taniec, który mimo braku jego „d-m” charakteru należałoby pochwalać czy doradzać innym. Jednak ze względu na brak powiązania takich rodzajów tańca z zagrożeniami przeciw cnocie czystości i wstydliwości można przyjąć, iż stosunkowo wiele z nich stanowi dobrą, pożyteczną i niewinną rozrywkę.
Co zatem należałoby określić mianem „pozamałżeńskich tańców d-m”? W sensie intencjonalnym, jako tego rodzaju taniec trzeba by nazwać takie taneczne pląsy i ruchy, których celem jest zwrócenie uwagi osoby płci przeciwnej na seksualną odmienność i jej cielesną atrakcyjność. Na przykład, dany mężczyzna widząc, iż kobiety patrzą na niego jak tańczy, może specjalnie wówczas wypinać do przodu swą klatkę piersiową, po to by w ten sposób wyeksponować swą muskulaturę. Z kolei, tańcząca niewiasta, po to by zwrócić na siebie uwagę mężczyzn, może do tańca założyć krótszą niż zwykle spódniczkę i bluzkę z głębszym niż zazwyczaj dekoltem, a przy tym będzie jeszcze podkreślać niektóre ze swych cielesnych walorów, poprzez bardziej intensywne ruchy klatką piersiową, biodrami czy pośladkami. I w tym sensie, nawet taniec, w którym mężczyzna i niewiasta nie dotkną się choćby przez chwilę mogą być nazwane tańcem d-m – z przykładem tego rodzaju tańców dość często mamy do czynienia na tzw. dyskotekach. Do takich tańców można też zaliczyć popularne występy tzw. cheerleaderek, które co prawda tańczą w jednopłciowych grupach, ale ich strój, pozy i gesty przy tym wykonywane nie pozostawiają wątpliwości, iż mają na celu zwrócenie uwagi na seksualną atrakcyjność tych tancerek.
Bardziej zaś ewidentnym przykładem czegoś co można i należałoby nazwać pozamałżeńskim tańcem d-m jest sytuacja, w której niepoślubione sobie osoby płci przeciwnej, które weszły już w swym życiu w okres odczuwania seksualnych pragnień, podczas tańczenia dobierają się w pary, mniej lub bardziej dotykając się przy tym nawzajem (trzymanie się ręce, objęcia w ramionach albo w okolicach bioder, uściski, przytulenia, etc.). Tego typu tańce są typowe dla przeróżnych „prywatek”, dancingów, balów, wesel i tym podobnych imprez.
Mówiąc więc w skrócie, pozamałżeńskimi tańcami d-m należy określić takie tańce, w których niepoślubione sobie, a dojrzałe lub dojrzewające płciowo osoby płci przeciwnej w pewien specjalny sposób, za pomocą ruchów, póz i gestów oraz mniejszej bądź większej bliskości cielesnej ukierunkowują się nawzajem swą uwagę. I właśnie z istnieniem tego rodzaju tańców wiąże się najwięcej moralnych problemów, niebezpieczeństw i kontrowersji, o których będzie poniżej mowa.
(dalej http://salwowski.msza.net/pub/o-co-chodzi-z-pozamalzenskimi-tancami-damsko-meskimi-30-pytan.html)
Mirosław Salwowski
wtorek, 16 lutego 2016
W niedzielę 17 kwietnia 2016 bierzmowanie w FSSPX
W niedzielę 17 kwietnia w Kościele pod wezwaniem Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny w Warszawie o godzinie 10.00. zostanie udzielony
Sakrament bierzmowania.
Sakramentu udzieli J.E. bp Alfonso de Galarreta. Chętni powinni zgłaszać się do duszpasterza kaplicy do której uczęszczają regularnie na Msze św. Zgłoszenia będą przyjmowane do końca lutego.
ks. Anselm Ettelt FSSPX
Subskrybuj:
Posty (Atom)







