czwartek, 28 listopada 2013

Bawaria: Srebrny jubileusz kapłaństwa ks. Anzelma Ettelta FSSPX


Ks. Anzelm Ettelt odprawia Mszę św. podczas pielgrzymki Polaków do Econe w 1998 r.
Ks. Anzelm Ettelt odprawia Mszę św. podczas
pielgrzymki Polaków do Ecône w 1998 r.
6 października br. w kościele pw. Matki Bożej Patronki Bawarii w Monachium ks. Anzelm Ettelt odprawił uroczystą Mszę św., podczas której składał Bogu dziękczynienie za łaski, które otrzymał w czasie 25 lat swej posługi kapłańskiej w Bractwie Św. Piusa X.
Urodzony w 1963 r. we Fryzyndze ks. Ettelt jest Bawarczykiem. Po święceniach posługiwał w Niemczech, potem przez kilka lat w Portugalii, a w sierpniu 1997 r. przełożeni skierowali go do pracy duszpasterskiej w Polsce. „Padre Anselmo” spędził tu 12 lat, powszechnie szanowany i lubiany za swoją serdeczność, otwartość i życzliwość dla wszystkich, z którymi się stykał – oraz podziwiany za liczne niecodzienne cechy i umiejętności (takie jak absolutny słuch muzyczny, wielki dar do języków czy programowanie komputerów), które wykorzystywał w apostolacie. W 2009 r. został przeniesiony do Hiszpanii, do domu pw. św. Józefa w El Álamo pod Madrytem, skąd podróżuje do kaplicy Bractwa w Fatimie, by posługiwać tamtejszym wiernym oraz pielgrzymom przybywającym do sanktuarium Matki Bożej.
Na zdjęciu ks. Anselm w otoczeniu famili i zaprzyjaźnionych księży.

środa, 27 listopada 2013

Chile: Konsekracja nowego kościoła Bractwa – rozmowa z ks. Konstantynem Najmowiczem FSSPX

Opublikowano , autor: Jakub Pytel

Ks. Konstantyn Najmowicz FSSPX
Ks. Konstantyn Najmowicz FSSPX
Przed kilkoma dniami wrócił Ksiądz z Ameryki Południowej, z Chile, gdzie uczestniczył w uroczystościach związanych z konsekracją nowego kościoła Bractwa Świętego Piusa X w stołecznym Santiago. Obrzędu dokonał bp Alfons de Galarreta. Z pewnością była to uroczystość bardzo piękna i chyba warta trudów podróży?
– To prawda. Ale pomysł, żeby polecieć do Santiago, nie był mój. Zrodził się w czasie tegorocznej wizyty w Polsce bp. de Galarrety. Znam język hiszpański, dzięki czemu przypadł mi zaszczyt częstego towarzyszenia jego ekscelencji, a on, gdy dowiedział się, że niegdyś przez dwa lata mieszkałem w Santiago, zachęcał mnie do ponownego odwiedzenia Chile. Zaproponował, żebym przyleciał właśnie na te uroczystości, co było ofertą tym bardziej kuszącą, że na antypodach w listopadzie panuje wiosna. Ks. Stehlin, mój przełożony, udzielił pozwolenia, więc zacząłem przygotowania do podróży.
Powiedział Ksiądz, że przez dwa lata mieszkał w Santiago.
– Tak. W 2009 r., po tym, gdy złożyłem wniosek o eksklaustrację z zakonu karmelitańskiego i prośbę o inkardynację do Instytutu Dobrego Pasterza, zostałem skierowany do Chile, aby wspomóc w pracy duszpasterskiej ks. Rafała Navasa.
To tam nauczył się Ksiądz języka hiszpańskiego?
– Nie. Hiszpańszczyzna jest językiem wielkich świętych zakonu karmelitańskiego. Nauczyłem się go podczas pobytu w Ávila, gdzie miałem zamiar napisać licencjat naukowy, ale w końcu – przerażony stanem tamtejszego Kościoła – wróciłem do Polski. Wszystko to jednak już odległa przeszłość, poza tym wiernym Bractwa Św. Piusa X znana jest droga, którą Opatrzność mnie do nich prowadziła.
Zapewne nie wszystkim, ale rzeczywiście nie o tym mieliśmy rozmawiać. Czy może Ksiądz opowiedzieć o apostolacie Bractwa w Chile, o tym jak powstał nowo konsekrowany kościół?
Dawny, nieistniejący już kościół FSSPX w Santiago de Chile
Dawny, nieistniejący już kościół FSSPX w Santiago
– Bractwo miało w Chile przeorat i kościół, które niegdyś należały do jakiegoś zgromadzenia żeńskiego. Kościół klasztorny, jak to często bywa, nie był zbyt wielki – było tam może 80 miejsc siedzących. Mimo, że była to świątynia niewielka, to jednak bardzo droga sercom wiernych Tradycji w Chile, ponieważ właśnie w tym kościele abp Marceli Lefebvre odprawiał Msze św., głosił kazania, szafował sakramenty. Dla wielu Chilijczyków ta niepozorna świątynia była duchową ojczyzną, w której dokonywało się nawrócenie do Boga i gdzie pogłębiali życie duchowe. Jednak w 2010 r. kościół pw. Niepokalanego i Bolesnego Serca Maryi i przeorat Chrystusa Króla decyzją władz miasta zostały przeznaczone do rozbiórki.
Ale nie była to jakaś akcja wrogów Bractwa?
– Nie. Santiago jest wielką, wciąż rozbudowującą się metropolią, w której mieszka sześć milionów ludzi – to trzecia część obywateli Chile. Decyzję podjęli urbaniści, a miasto wykupiło tę nieruchomość za godziwą cenę. Oczywiście w niewielkim stopniu złagodziło to ból kapłanów i wiernych związanych z tym świętym miejscem. Jednak, jak się później okazało, Opatrzność Boża czuwała nad swoimi dziećmi. Niedługo po wywłaszczeniu zarówno świątynia, jak i dawny klasztor i tak przestały istnieć. W lutym 2010 r. Chile nawiedziło jedno z najsilniejszych zarejestrowanych trzęsień ziemi – 8,8 stopnia w skali Richtera. Jak mówili księża posługujący w Santiago, stary kościół, a zwłaszcza przeorat, w którym już wcześniej pękały ściany, nie miał żadnych szans ostać się przy takich wstrząsach. W ten sposób Bractwo zostało uchronione przed olbrzymimi stratami. Za część odszkodowania uzyskanego po wywłaszczeniu władze dystryktu zakupiły parcelę w Los Condes, jednej z lepszych dzielnic Santiago. Na początek ustawiono tam namiot, w którym przez półtora roku sprawowano Msze św. Nie było to lokum komfortowe – latem w namiocie panowało trudne do zniesienia gorąco, a zimą okropny ziąb – ale ta okoliczność stanowiła tylko dodatkowy bodziec w walce z biurokratycznymi trudności związanymi z uzyskaniem pozwolenia na budowę nowego kościoła i przeoratu.
W końcu się udało i 26 grudnia 2010 r., w święto św. Szczepana Pierwszego Męczennika, bp Tissier de Mallerais położył kamień węgielny pod budowę nowego kościoła. Jakie były Księdza wrażenia po tym, gdy zobaczył tę świątynię już gotową do konsekracji?
Nowy kościół FSSPX w Santiago, który nosi wezwanie Niepokalanego i Bolesnego Serca NMP
Nowy kościół FSSPX w Santiago pod wezwaniem Niepokalanego i Bolesnego Serca N.M.Panny
– Kościół zbudowany jest z wielkim rozmachem i zachwyca swoją monumentalną bryłą. Jest to budowla neoromańska, która ma ok. 300 miejsc siedzących. Wewnątrz znajdują się trzy stylowe, rzeźbione w kamieniu ołtarze; boczne są dedykowane Najświętszemu Sercu Pana Jezusa i Najświętszej Maryi Pannie z Góry Karmel – Patronce Chile. Nad głównym wejściem umieszczono tympanon przedstawiający Chrystusa Pantokratora w otoczeniu symboli czterech Ewangelistów. Okna świątyni zdobią witraże – część pochodzi z dawnego kościoła i przedstawia Trójcę Przenajświętszą, Matkę Bożą Szkaplerzną i św. Józefa; na nowych witrażach można zobaczyć św. Jakuba Większego – patrona miasta, papieża św. Piusa X, św. Tomasza z Akwinu i św. Teresę od Dzieciątka Jezus. Całość robi naprawdę duże wrażenie.
Zanim jednak mógł Ksiądz wszystko to zobaczyć, musiał pokonać Atlantyk. Jak przebiegła podróż i jakie wrażenie, po tych kilku latach nieobecności, zrobiło na Księdzu Santiago?
– Dokładnie po trzech. Z Warszawy wyleciałem rano 28 października; po południu byłem w Madrycie, a ponieważ samolot do Chile miałem dopiero o północy, to wykorzystałem ten czas na zwiedzanie stolicy Hiszpanii, a późnym popołudniem pojechałem do kaplicy Bractwa, aby spotkać się z ks. Karolem Mestrem, który tam – między innymi – posługuje. Po Mszy św. i wspólnie zjedzonej kolacji ks. Mestre odwiózł mnie na lotnisko, gdzie wsiadłem na pokład samolotu i rozpocząłem długą, bo aż trzynastogodzinną podróż na półkulę południową. W Santiago wylądowałem około 10.00 rano (różnica czasu pomiędzy Polską a Chile wynosi cztery godziny – w Warszawie była wówczas 14.00). Szybko zapomniałem o ponurej jesiennej aurze, jaka panuje teraz w Polsce, bo na antypodach powitała mnie iście letnia pogoda. Temperatura w ciągu dnia dochodziła do 30°C, a jasne, nie przesłonięte najmniejszą chmurką słońce wspaniale oświetlało pierścień Andów okalających stolicę Chile. Na lotnisku czekał na mnie jeden z wiernych korzystających z opieki duszpasterskiej księży FSSPX, który zawiózł mnie do przeoratu. Tak więc w pół godziny od wylądowania mogłem na własne oczy zobaczyć, jak wspaniałego dzieła dokonali kapłani i wierni Tradycji w tym odległym państwie tzw. trzeciego świata.
Wszystko było już gotowe?
– Nie, nie… Mimo, że do dnia konsekracji zostało mniej niż tydzień, to prace przygotowawcze wciąż trwały. Europejczykowi wydawało się rzeczą niemożliwą, by ze wszystkim zdążono na czas. Pełen podziwu obserwowałem spokój ks. Joachima Cortesa, miejscowego przeora, i jego współbraci, gdy na kilkanaście godzin przed uroczystościami nad wejściem do kościoła instalowano kamienny tympanon.
Słynna mañana?
– To jest zupełnie inna mentalność. Czas jest tam inaczej postrzegany, a pojęcie punktualności jest Latynosom słabo znane. A mimo to wszystko było gotowe w terminie!
Uroczystość Wszystkich Świętych temu nie przeszkodziła?
– Obchody dnia Wszystkich Świętych w Chile niczym nie przypominają ani tych z Meksyku, ani też naszych polskich. Po za uroczystą Mszą św. nic nadzwyczajnego tam się nie dzieje. Ludzie nie udają się masowo na cmentarze, nie palą zniczy, tym bardziej nie urządzają procesji z wizerunkiem śmierci.
Jak został Ksiądz powitany w przeoracie?
– Z wielką serdecznością. Byłem jednym z pierwszych gości przybyłych z zagranicy na konsekrację kościoła i jestem bardzo wdzięczny wspólnocie przeoratu w Santiago za udzieloną gościnę.
Miał Ksiądz okazję poznać współbraci nie tylko pracujących, ale i pochodzących z innych kontynentów.
– O, tak, bo w Santiago posługują nie tylko Latynosi – ks. Joachim Cortes, przeor rodem z Argentyny, ks. Juliusz Cezar Coca pochodzący z Boliwii, piastujący urząd ekonoma przeoratu ks. Gustaw Camargo z Brazylii i Urugwajczyk br. Anioł od Jezusa i Maryi – ale także pochodzący z Azji, z jakże odległych Filipin, ks. Fidelis Ferrer. Rozmowy z nimi były bardzo interesujące i pouczające.
Czy spotkał Ksiądz kogoś spośród dawnych wiernych związanych z apostolatem IBP?
– W wolnym czasie odwiedzałem znajome miejsca i osoby. Odżywały wspomnienia i nie obyło się bez wzruszeń, bo Latynosi są jeszcze bardziej emocjonalni niż Słowianie. Apostolat Instytutu Dobrego Pasterza zakończył się w Chile mniej więcej rok po moim wyjeździe do Polski. Zdecydowała wroga postawa miejscowego ordynariusza i stan zdrowia ks. Navasa. Część wiernych zaczęła korzystać z posługi księży Bractwa, a inni chodzą na Msze indultowe.
Proszę opowiedzieć o tym, jak przebiegły uroczystości.
– Kilka dni przed niedzielą 3 listopada zaczęli zjeżdżać się goście. Miałem okazję poznać księży piastujących ważne urzędy w dystrykcie Ameryki Południowej. Przybyli kapłani pochodzili głównie z sąsiedniej Argentyny i Brazylii. Wraz z rektorem seminarium w La Reja ks. Dawidem Pagliaranim oraz tamtejszym profesorem liturgiki ks. Jesusem Mestrem przybyło kilku kleryków, by wesprzeć miejscowych ministrantów w czasie ceremonii liturgicznych. Oprócz duchownych przyjechały całkiem spore grupy wiernych, zarówno osób starszych, jak i młodzieży, związanych z przeoratami w Argentynie i Brazylii. Jak się okazało, nie byłem tam jedynym Polakiem, bo oprócz mnie z kraju przyleciało także dwoje wiernych związanych z kaplicą Bractwa w Tuchowie. W Dzień Zaduszny po południu przyleciał ks. bp de Galarreta, który widząc mnie ucieszył się, że skorzystałem z jego zachęt.
Tego dnia wieczorem ks. biskup poświęcił wodę gregoriańską służącą do konsekracji kościołów i przygotował relikwie, które miały spocząć w głównym ołtarzu. Były to fragmenty doczesnych szczątków św. Jakuba Mniejszego Apostoła, św. Wincentego Phạm Hiếu Liêm – męczennika z Wietnamu, oraz świętych papieży i wyznawców Piusa V i Piusa X. Następnego dnia rano rozpoczęła się pięciogodzinna ceremonia, podczas której ksiądz biskup pokropił mury świątyni od zewnątrz i wewnątrz i w imieniu Kościoła wziął ją w posiadanie, kreśląc na posadzce łaciński i grecki alfabet, namaszczając ściany krzyżmem i zapalając świece – zacheuszki. Jego ekscelencja umieścił w ołtarzu relikwie i zamurował sepulcrum, później namaścił ołtarz olejem krzyżma św. i spalił na ołtarzu kadzidło umieszczone w centrum i w rogach mensy. Następnie została odprawiona Msza św. pontyfikalna, którą uświetnił śpiew połączonych chórów z Argentyny, Brazylii i Chile. Po skończonych ceremoniach ks. przeor zaprosił wszystkich do wspólnego świętowania na podwórzu przeoratu. Namiot, który niegdyś służył do odprawiania Mszy św., teraz stał się wielkim refektarzem dla gości. Młodzież żwawo krzątała się wokół stołów, serwując wszystkim obiad i częstując wyśmienitym chilijskim winem.
Nie od razu wrócił Ksiądz do Polski…
– Tak, w Santiago zostałem jeszcze kilka dni, by nacieszyć się piękną wiosną i nabrać sił przed powrotem do codziennych obowiązków. Jednak powrót do kraju nie minął bez przygód. Wyruszyłem 8 listopada i miałem dotrzeć do Warszawy wieczorem kolejnego dnia. Niestety, z przyczyn technicznych samolot nie mógł wystartować i wszystko opóźniło się o cztery godziny. Straciłem przez to zaplanowane połączenie z Madrytu do Warszawy i po wylądowaniu w Hiszpanii okazało się, że kolejny lot mam dopiero w niedzielę rano. Udałem się do kaplicy w Madrycie, żeby odprawić tam Mszę św. Tego dnia w stolicy Hiszpanii przypadało święto, dzień patronki miasta – Matki Bożej z Almudena (hiszp. Nuestra Señora de la Almudena). Prowizoryczna kaplica była po brzegi wypełniona ludźmi, gdy ks. Montes odprawiał Mszę świętą śpiewaną. Widząc mnie, wierni poprosili, abym usiadł w konfesjonale, ponieważ nie wszyscy, którzy tego pragnęli, zdążyli pojednać się z Panem Bogiem. Czekając na swoją kolej do złożenia Najświętszej Ofiary, z radością służyłem wiernym w Trybunale Miłosierdzia. Później, gdy już odprawiłem Mszę św., jeden z wiernych odwiózł mnie do hotelu przy lotnisku, a kolejnego dnia udało mi się dotrzeć do Warszawy.
…Warszawy jesiennej, ciemnej i zimnej. Powrót do kieratu codzienności.
– Zostałem wyświęcony właśnie po to, aby nosić jarzmo Chrystusowe. Ale dzięki łasce Bożej jest ono – jak mówi sam Pan Jezus – słodkie i lekkie.
Lubi Ksiądz krainy południowe, więc pewnie ucieszył się Ksiądz z faktu, że został odpowiedzialny za kaplice w Chorzowie i Krakowie.
– Niezależnie od klimatu i kierunku świata pójdę tam, dokąd zostanę posłany.
Dziękuję za rozmowę.
– Również dziękuję, a czytelników WTk proszę o ofiarną modlitwę w intencji rozwoju apostolatu Bractwa Św. Piusa X w Polsce.

Zobacz też:

Consagración de la iglesia de Santiago (Konsekracja kościoła w Santiago) oraz Benedición de la iglesia del Corazón Immaculado y Doloroso de Maria en Santiago de Chile (Poświęcenie kościoła pw. Niepokalanego i Bolesnego Serca NMP w Santiago de Chile) – galerie fotograficzne na oficjalnej stronie południowoamerykańskiego dystryktu FSSPX
Poniżej amatorski film nagrany podczas uroczystości w Santiago:
http://news.fsspx.pl/2013/11/chile-konsekracja-nowego-kosciola-bractwa-rozmowa-z-ks-konstantynem-najmowiczem-fsspx/

sobota, 23 listopada 2013

I Asystent Przełożonego Generalnego FSSPX w Gdyni

W dniu 21 listopada gościł w przeoracie gdyńskim Bractwa Kapłańskiego św. Piusa X z wizytą kanoniczną I Asystent Przełożonego generalnego ks. Mikołaja Pflugera (zdjęcie poniżej)

Po uroczystej Mszy św. odbył się wykład Wielebnego Gościa w salce przeoratu.
Od lewej księża: Raivo Kokis, Mikołaj Pfluger, przeor Edmund Naujokaitis 
Ksiądz Mikołaj postawił tezę, że oceniając papieża Franciszka trzeba unikać skrajnych stwierdzeń od sedewakantyzmu, po akceptację modernizmu. Trzeba oceniać papieża nie za to co mówi, a czego nie mówi. O ile główną troska Kościoła wg Franciszka mają być młodzi i starzy oraz margines społeczeństwa np. biedni, to nie mówi on, że celem Kościoła jest zbawienie dusz i dawanie środków dla tego zbawienia. Taki brak podkreślenia misji Kościoła jest pochodną modernizmu tzw. “nowej teologi” (wyróżnia ks. Pfluger dwie postacie, od “radykalnej” po wersję “złagodzoną”, przypomniał protestanckie korzenie modernizmu), która zakłada tzw. “powszechne zbawienie”, a wyznawana religia jest tutaj bez znaczenia. W tym kontekście, skoro wszyscy są zbawieni, pozostaje tylko Kościołowi wg Franciszka troska o sprawy społeczne itp. Reformy Franciszka są czysto administracyjne. Jako przykład postawy odmiennej podał życie i działalność abp Marcela Lefebvre, który kryzysowi Kościoła, chciał przeciwstawić odbudową kapłaństwa, powrotu to jego istoty. I w tym kierunku szły zawsze reformy w Kościele na przestrzeni wieków.
W rzeczywistości sytuacja Kościoła jest tragiczna, a kryzys wypływa z samego serca Kościoła. Kryzys Kościoła to kryzys biskupów. Można postawić tezę, że za 10 lat przestanie istnieć Kościół w niektórych krajach Europy. Są w tym wszystkim i jasne punkty, czego ma dowodzić właśnie skończona wizyta ks. Mikołaja w Ameryce Środkowej. Np. tamtejszy lokalny biskup z Nikaraguii zaproponował oddanie swoich seminarzystów pod opiekę Bractwa. Rozwijają się tam różne formy apostolatu.
Nie należy jednak popadać w pesymizm i znowu dał przykład Arcybiskupa, który właśnie formując nowych kapłanów sprawił, że dziś się spotykamy. Wierni żyjąc życiem prawdziwie chrześcijańskim, czyli patrząc na wszystko w sposób nadprzyrodzony mogą zażegnać kryzys, zbawiając np. swoich znajomych z pracy. Modląc się, chodząc do spowiedzi, uczęszczając na Mszę św., nie tylko w niedzielę, ale i w tygodniu, i korzystając z jej owoców przybliżamy Królestwo Niebieskie. Pamiętajmy o słowach św. Jana Chrzciciela, który mówił o pokucie. Do pokuty wzywał wielokrotnie Zbawiciel. Ofiarowujmy się za tych co pokuty nie czynią, by się nawrócili.
Ks. Pfluger odniósł się do postawy bp. Ryszarda Wiliamsona, który swoim pesymizmem, że wszystko stracone spowodował mały skandal, wśród tych co przyszli na spotkanie z nim w Kanadzie.
Na koniec na pytanie z sali czy ksiądz podziela pogląd, że Bractwo i “oficjalny Kościół” będzie żyły “równolegle” powiedział, że wszystko się może zdarzyć. Na spotkaniu Kapituły FSSPX w 2006 r. nikt nie przypuszczał, że papież Benedykt XVI zrehabilituje Mszę Wszechczasów. Może być taka sytuacja, że widząc ostateczny upadek katolicy pójdą do kaplic Bractwa.
Redakcja

niedziela, 17 listopada 2013

Wizyta kanoniczna x. Mikołaja Pflugera FSSPX w Polsce

Zaprszamy na Msze św. i wykłady dla wiernych, które wygłosic x. Mikołaj Pfluger j I asystent przełożonego generalnego Bractwa Św. Piusa X.
17 listopada nd 6. Pozostała niedziela po Objawieniu (26. Niedziela po Zesłaniu Ducha Świętego)
Warszawa
10.00
uroczysta Msza św.
11.45
wykład dla wiernych
19 listopada wt Św. Elżbiety, Wdowy
Gimnazjum i Liceum im. św. Tomasza z Akwinu, Józefów
10.00
uroczysta Msza św.
20 listopada śr Św. Marcina I, Papieża i Męczennika,
Olsztyn
18.00
Msza św.
19.00
wykład dla wiernych
21 listopada czw Ofiarowanie N.M.Panny
Gdynia
18.00
Msza św.
19.00
wykład dla wiernych
22 listopada pt Św. Cecylii, Dziewicy i Męczennicy
Bajerze
18.00
Msza św.
19.00
wykład dla wiernych o działalności Bractwa Św. Piusa X na świecie (po wykładzie jest przewidziana dyskusja)
24 listopada nd 24. albo ostatnia Niedziela po Zesłaniu Ducha Świętego (27. Niedziela po Zesłaniu Ducha Świętego)
Poznań
10.00
uroczysta Msza św.
12.00
wykład i spotkanie w Pałacu Działyńskich nowej kaplicy (ul. Ptasia 14A)
Wrocław
17.30
kazanie podczas Mszy św.
19.00
wykład dla wiernych
25 listopada pon Św. Katarzyny, Dziewicy i Męczennicy
Kraków
18.00 17.30
Msza św.
po Mszy św.
wykład dla wiernych




http://www.piusx.org.pl/komunikaty/2013/184

Atak na duchownego podczas Marszu Niepodległości 11.11.2013

Atak na duchownego podczas Marszu Niepodległości

Ks. Łukasz Szydłowski został zaatakowany podczas tegorocznego Marszu Niepodległości. Duchowny brał w nim udział wraz z młodzieżą ze szkoły prowadzonej przez Bractwo Kapłańskie św. Piusa X.

Gdy ksiądz Łukasz Szydłowski wraz z grupą wracając z marszu znalazł się w okolicy płonącej tęczy na Placu Zbawiciela został zaatakowany przez około 30-letniego mężczyznę. Agresor ewidentnie wzburzony widokiem księdza w sutannie uderzył duchownego w twarz, którego poraniły fragmenty  z rozbitych okularów.

Ks. Szydłowski mówiąc o incydencie podkreślił, że człowiek który go zaatakował uzasadniał swoją agresję kwestią pedofilii wśród duchowieństwa i „był wyraźnie rozgoryczony”. Jak wspomina jedna z uczennic, agresor zwracał się do duchownego w obraźliwy słowach nie szczędząc przykrych epitetów.

Napadnięty w trakcie Marszu Niepodległości kapłan należy do tradycjonalistycznego stowarzyszenia życia apostolskiego o nieuregulowanej sytuacji kanonicznej.

PCh24.pl
luk

Read more: http://www.pch24.pl/atak-na-duchownego-podczas-marszu-niepodleglosci,19196,i.html#.UoZvKPV4Qb8.facebook#ixzz2kwORjBCP

czwartek, 14 listopada 2013

Niezwykły film animowany o Mszy św. Ogólnopolska premiera w Rzeszowie


9 LISTOPADA 2013 15:14
KOMENTOWANIE NIE JEST MOŻLIWEVIEWS: 748
Jaromir Kwiatkowski ●
– To nie ja jestem producentem, to Pan Bóg jest producentem – tę wypowiedź producenta filmu „Największy z cudów”, Pablo Jose Barroso, publiczność zgromadzona w piątkowy wieczór na jego ogólnopolskiej premierze w Europejskiej Galerii Sztuki Millenium Hall w Rzeszowie, nagrodziła gromkimi brawami. W spotkaniu wzięli udział m.in. aktorzy, którzy podkładali swoje głosy w polskiej wersji językowej: Radosław Pazura, Maciej Musiał i Agnieszka Więdłocha, a prowadził je Jan Pospieszalski.
Przed spotkaniem, w Multikinie Helios odbyła się projekcja filmu. – Ten film jest owocem odważnej decyzji producenta, aby sięgnąć po temat bliski, a cudowny i niesamowity – stwierdził przed pokazem Pospieszalski.
Były deweloper produkuje filmy z dobrym przesłaniem
Film jest rzeczywiście niezwykły. Punktem wyjścia akcji są losy trójki bohaterów znajdujących się w trudnej sytuacji życiowej, którzy – wiedzeni przez tajemnicze istoty – trafiają w końcu do kościoła na Mszę św. Tam, z pomocą aniołów, stają się świadkami prawdziwego cudu – żywej obecności Chrystusa w Eucharystii. Znajdują się także w samym środku walki pomiędzy dobrem a złem i stają się świadkami zwycięstwa dobra. To spotkanie całkowicie odmieni ich życie.
Reżyser Bruce Morris stworzył  m.in. takie filmy, jak „Księżniczka i żaba”, „Planeta 51”, „Gdzie jest Nemo?”, „Herkules” i „Pocahontas”. Producent, Meksykanin Pablo Jose Barroso, zarobił ogromne pieniądze jako deweloper, po czym zajął się produkcją filmów niosących dobre przesłania. Jest m.in. producentem „Cristiady”, która wiosną tego roku odniosła w Polsce ogromny sukces: pomimo niechęci niektórych dystrybutorów, sama publiczność wymusiła na nich, by emitowali ten film w kinach.
Dystrybutorem filmu w Polsce jest FT Films, którego przedstawiciele: Barbara Ziembicka i ks. Tomasz Jegierski, również byli obecni na rzeszowskiej premierze. Polska jest drugim – po Hiszpanii – krajem w Europie, gdzie „Największy z cudów” wchodzi do kin. Film był dotychczas rozpowszechniany także w obu Amerykach. – Obejrzało go bardzo wiele osób, ale nie do końca było to naszym celem. Chcieliśmy, aby te osoby, które przyjdą na film, zostały rzeczywiście dotknięte łaską Pana Boga – stwierdził Pablo Jose Barroso.
Udział w tym filmie to łaska z góry
Producent, na pytanie, dlaczego wybrał formułę filmu animowanego, tłumaczył, że myślał o tym, by film mogły zobaczyć szczególnie dzieci i młodzież. – Ale ten film jest adresowany do wszystkich – podkreślił Barroso. – Chcieliśmy szczególnie ukazać tutaj doświadczenie wiary i poprzez animację jest to bardziej możliwe do osiągnięcia.
Skąd pomysł, by zrobić film o Mszy św.? – Ze względu na to, że jest to rzeczywiście największy z cudów, jaki istnieje na tym świecie – odpowiedział producent. – Jest to temat bardzo ważny, a z drugiej strony bardzo bliski każdemu.
Jan Pospieszalski pytał aktorów, jak zareagowali na propozycję zrobienia dubbingu do filmu. Radosław Pazura wspominał, że poprosił o możliwość jego obejrzenia, ale – jak podkreślił – już po 10 minutach wiedział, że musi wziąć udział w tej produkcji. – To, że zwrócono się z tą propozycją akurat do mnie, to łaska z góry – stwierdził aktor.
Agnieszka Więdłocha przyznała, że propozycja  wzięcia udziału w polskiej wersji językowej zdziwiła ją, ale jednocześnie zainteresowała, nigdy bowiem nie słyszała o tak dużej produkcji animowanej na taki temat. Zgodziła się jeszcze przed obejrzeniem filmu. – To była bardzo dobra decyzja – oceniła w Rzeszowie.
Kiedy propozycję udziału w filmie dostał Maciej Musiał, zaproponowano mu także wcześniejsze przeczytanie scenariusza. Odpowiedział wtedy żartobliwie: „ Nie, dziękuję, w kościele kiedyś byłem”. – Dzisiaj na sali zdarzyło mi się parę razy wzruszyć – przyznał młody aktor.
Kolej na film o św. Maksymilianie Kolbe
Jak poinformował ks. Tomasz Jegierski, film będzie w dystrybucji kinowej przez ok. cztery miesiące. Później zostanie wydany na DVD i BlueRay.
Rzeszowska projekcja odbyła się w formacie 2D. Film można jednak obejrzeć także w 3D, co – jak zapewniał ks. Jegierski – bardzo wzmacnia jego siłę przekazu.
Pablo Jose Barroso nie spoczywa na laurach. Właśnie pracuje m.in. nad produkcją następnego filmu – o św. Maksymilianie Kolbem. Zapytany, dlaczego z panteonu świętych wybrał akurat twórcę Niepokalanowa, stwierdził: – To nie ja wybrałem św. Maksymiliana, ale to św. Maksymilian wybrał mnie.
Barroso ma nadzieję, że premiera filmu będzie miała miejsce w Polsce w 2016 r.

Na górnym zdjęciu – od lewej: ks. Tomasz Jegierski, Pablo Jose Barroso, Radosław Pazura, Maciej Musiał, Agnieszka Więdłocha i Jan Pospieszalski. Na środkowym – Radosław Pazura. Na dolnym – Agnieszka Więdłocha i Maciej Musiał.
Fot. Jaromir Kwiatkowski

za: http://dziennikparafialny.pl/2013/niezwykly-film-animowany-o-mszy-sw-ogolnopolska-premiera-w-rzeszowie/

Toplista Tradycji Katolickiej
Powered By Blogger