wtorek, 21 sierpnia 2007

OBRAZKI Z MSZAŁU z 1912 roku


http://mszalrzymski62.blogspot.com/

Obrazki tradycyjne z łacińskiego Mszału.

niedziela, 19 sierpnia 2007

JACEK BARTYZEL - Vivat Benedictus Magnus

ŹRÓDŁO: http://konserwatyzm.pl/content/view/1901/144/
za: BIBUŁA




Vivat Benedictus Magnus! - Jacek Bartyzel

Nasze zatrwożone dotąd serca przepełnia dzisiaj wielka radość. Zmęczeni latami bezsilnego przyglądania się dewastacji świętej Liturgii i miesiącami wyczekiwania na zmianę, gdy, jedna po drugiej, elektryzująca zapowiedź „uwolnienia” Mszy Wszechczasów mijała bez urzeczywistnienia, nareszcie TO stało się faktem.


Przyznajmy, wielu z nas, katolików Tradycji, nie miało tej zwykłej, ludzkiej nadziei, że stanie się to jeszcze za ich życia. Wielu przyzwyczaiło się zapewne, że do końca swoich dni żyć będą z piętnem „odszczepieńców”, „schizmatyków”, sekciarzy”, albo pobłażliwie poklepywani po plecach, jako sentymentalni dziwacy, „przywiązani” do niezrozumiałego języka i przeżytych form, których trzeba wyrozumiale „tolerować” – oczywiście tylko do pewnych granic, aby nie zagrażali jedności Kościoła i nie wprowadzali zamętu pośród „ludu Bożego”. Lecz od dzisiaj ten najgorszy odcinek „drogi przez mękę” kończy się. Możemy i chcemy wykrzyczeć pełnią piersi całemu światu nasze szczęście: habemus missam! Mamy ten największy, zbawczy skarb Kościoła z pewnością przede wszystkim dzięki niezmierzonemu miłosierdziu Boga, który ulitował się nad Swoim ludem. Lecz mamy go również dzięki Jego ziemskiemu narzędziu, Jego doczesnemu Wikariuszowi, Ojcu Świętemu Benedyktowi XVI. Dzięki temu, który jeszcze jako kardynał Ratzinger głosił, że należy przywrócić „teocentryczny charakter liturgii”, gdyż jest to konieczne, aby cały Kościół żył i działał dla wypełnienia misji powierzonej mu przez Pana” (przedmowa do: Klaus Gamber, Zwróćmy się ku Panu!). Co najważniejsze, to podkreślenie przez papieża, że klasyczny ryt rzymski, zwany potocznie rytem trydenckim albo rytem św. Piusa V, nigdy nie został zniesiony (abrogatus).

Rzecz oczywista, to dopiero początek drogi, światełko w tunelu. Póki co, ukazanie się na nowo „liturgicznej budowli (…) w splendorze swojej godności i harmonii” (List apostolski Abhinc duos annos św. Piusa X, powoływany w motu proprio Benedykta XVI Summorum Pontificum) możliwe będzie jedynie jako „nadzwyczajny wyraz” lex orandi Kościoła katolickiego (art. 1), podczas gdy „zwyczajnym wyrazem” pozostawać będzie jeszcze – jak długo, tego przecież nie może wiedzieć nikt, łącznie z Ojcem Świętym – obowiązujący od kilku dziesięcioleci liturgiczny fabrykat abp. Bugniniego, zwany oficjalnie Novus Ordo Missae, a potocznie mszą Pawła VI. Bądźmy jednak realistami – inaczej być nie może. Klasyczny ryt rzymski, którego nie pamięta, bądź nigdy nie poznała, ogromna większość wiernych, a nawet kapłanów, którego nauczenie się przez samych celebransów wymaga długiej nauki, cierpliwości i prawdziwie duchowej postawy wewnętrznej, nie może przecież zostać powszechnie wprowadzony z dnia na dzień. Byłoby wręcz większym złem, gdyby nagle zaczęto go sprawować bez należytej staranności i pobożności, albo co gorsza – profanować go, na przykład „kreatywnymi” wtrętami osobistymi celebransów (do czego przyzwyczaiła ich rozluźniona, pozbawiona dyscypliny i piękna, forma nowego rytu) lub przyjmowaniem Komunii św. „na stojąco” czy nawet, nie daj Bóg!, „na rękę”.

Nie wiemy, ilu kapłanów już dzisiaj jest dysponowanych – jeśli nie rzetelną znajomością rytu tradycyjnego, to przynajmniej intencjonalnie – do sprawowania liturgii klasycznej. Najważniejsze, że motu proprio wyraźnie potwierdza prawo każdego kapłana do sprawowania liturgii według Mszału Rzymskiego z 1962 r., bez uzyskiwania specjalnej zgody Stolicy Apostolskiej lub miejscowego ordynariusza (art. 2); że mają prawo celebrować w ten sposób Mszę św. wspólnoty instytutów życia konsekrowanego (art. 3); że na te celebracje mogą zostać dopuszczeni wierni, którzy o to poproszą (art. 4), acz powinna być to „stała grupa wiernych” w parafii (art. 5. § 1); że jedna celebracja tego rodzaju może być odprawiona nie tylko w dni powszednie, ale w niedzielę i święta (art. 5. § 2), co rozwiązuje kwestię wypełniania przez wiernych obowiązku niedzielnego; że wreszcie celebracja w rycie tradycyjnym może być sprawowana w sytuacjach szczególnych, takich jak udzielanie sakramentów czy pochówek, gdy wierni o to poproszą (art. 5. § 3 oraz art. 9. § 1). Mogą być także erygowane parafie personalne dla wiernych rytu trydenckiego (art. 10).

Ta droga ku pełnemu wskrzeszeniu rytu tradycyjnego na pewno nie będzie usłana różami. Niepokoi wyłączenie spod prawa swobodnego stosowania Mszału Rzymskiego z 1962 r. Sacrum Triduum. Oznaczać to może w praktyce zmuszanie księży, którzy chcieliby celebrować wyłącznie ów ryt, do uczestnictwa w koncelebrze wielkoczwartkowej podług Novus Ordo. Utrudniłoby to też niezmiernie pojednanie z tymi wspólnotami tradycjonalistycznymi, które obecnie nie są uznawane przez Rzym. Nie należy mieć też złudzeń, że wszyscy biskupi i proboszczowie chętnie będą wysłuchiwali oraz wdrażali w życie diecezji i parafii słuszne prośby owych „stałych grup wiernych”. Być może nie będzie tu powszechna postawa jawnej niechęci, ale z pewnością najszerszy, acz najpłytszy opór pochodzić będzie z inercji, wygodnictwa i osobliwego „konserwatyzmu” księży przyzwyczajonych do tego, że – o paradoksie! – „Msza po staremu się odprawia”. „Po staremu”, czyli „po nowemu”. Wiele krwi psuć także będzie „szeptana propaganda”, zniechęcającą wiernych do takiej długiej Mszy, której „nikt nie rozumie”, na której ksiądz „coś tam mamrocze pod nosem”, na której „nic ciekawego się nie dzieje” i na której tyle trzeba klęczeć, co jest przecież sprzeczne z godnością człowieka. Trzeba jednak przyznać, że Ojciec Święty w swojej mądrości przewidział te niebezpieczeństwa, ustanawiając mechanizmy odwoławcze w razie prób sabotowania Jego postanowień (art. art. 7 i 8).

Musimy także pamiętać, że przywrócenie „obywatelstwa” tradycyjnej liturgii nie rozwiązuje jeszcze całokształtu neomodernistycznego kryzysu w Kościele, ogarniającego przecież wszystkie sfery, od teologii po normy dyscyplinarne. Szczególnie pilne jest oczyszczenie umysłów, i hierarchów i wiernych, z haszyszu pseudoreligii „praw człowieka” oraz powrót do jasnego głoszenia zobowiązania wszystkich jednostek, klas, narodów i państw do respektowania Społecznego Królestwa Chrystusa. Lecz przecież, zgodnie z przypomnianą przez papieża normą lex orandi, lex credendi (prawo modlitwy prawem wiary), nie ma lepszej drogi do przywrócenia ortodoksji, jak sprawowanie wyrażającego najściślej prawo wiary ortodoksyjnego rytu. Dlatego, parafrazując sławne zdanie, ten mały krok w odnowieniu świętej Liturgii jest wielkim krokiem Kościoła w odnowieniu świętej Wiary. Już tą jedną decyzją Jego Świątobliwość Benedykt XVI zasłużył u potomności na miano Wielkiego.

Jacek Bartyzel


Post scriptum

Najdonioślejsze wydarzenia docierają zazwyczaj do naszej świadomości w oprawie zmąconej łyżką dziegciu, wkładaną przez medialnych ignorantów i nieuków. Prócz zwykłej w tym temacie mieszanki bzdur i nieścisłości, takich jak systematyczne mówienie o „mszy po łacinie” (jak by Novus Ordo nie miał swojego typicznego wydania łacińskiego) i sprawowanej „tyłem do wiernych” (jak by to oni mieli być obiektem adoracji), albo powtarzanie ordynarnego kłamstwa o „wykluczonych z Kościoła lefebrystach”, odnotować należy curiosum nowiutkie, w postaci „informacji” korespondenta z Watykanu Programu 3 Polskiego Radia o „liberalizacji rytu trydenckiego”! Niemniej zasmucające były dywagacje w telewizji pewnego duchownego (sic!) o zanikaniu w nowym rycie „pewnej tajemniczości” (bynajmniej nie: Tajemnicy) – tak jakby chodziło o jakieś obrzędy magiczne albo baśń czy fantasy!


JB

KATECHIZM ŚWIĘTEGO PIUSA X - ŁASKA

§ 2. Główny skutek Sakramentów: Łaska.


Czym jest łaska ?
Łaska Boża jest wewnętrznym, nadprzyrodzonym darem, który jest nam dany bez żadnej naszej zasługi, przez zasługi Jezusa Chrystusa, jako przygotowanie do życia wiecznego.

Jak dzielimy łaskę ?
Łaskę dzielimy na
uświęcającą nazywaną też habitualną, i na łaskę aktualną.

Czym jest łaska uświęcająca ?
Łaska uświęcająca jest nadprzyrodzonym darem wlanym (inhérent) w naszą duszę, która czyni nas sprawiedliwymi, przybranymi dziećmi Bożymi i dziedzicami raju.

Ile jest rodzajów łaski uświęcającej ?
Są dwa rodzaje łaski uświęcającej : pierwsza i druga (pierwotna i wtórna).

Czym jest łaska pierwotna ?
Pierwotna łaska to ta, przez którą człowiek przechodzi ze stanu grzechu śmiertelnego do stanu sprawiedliwości.

Czym jest łaska wtórna ?
Wtórna łaska stanowi powiększenie łaski pierwotnej.

Czym jest łaska aktualna ?
Łaska aktualna jest nadprzyrodzonym darem, który oświeca nasz umysł, porusza i wzmacnia naszą wolę, abyśmy czynili dobro i unikali zła .

Czy jest możliwe opieranie się Bożej Łasce ?
Tak, możemy opierać się łasce Bożej, gdyż nie niszczy ona naszej wolnej woli.

Czy prze nasze własne siły możemy cokolwiek uczynić dla życia wiecznego ?
Bez pomocy łaski, tylko z naszych sił, nic nie możemy uczynić dla naszego zbawienia.

W jaki sposób Bóg udziela nam łaski ?
Przede wszystkim przez Sakramenty Bóg udziela nam łaski.

Czy poza łaską uświęcającą sakramenty przekazują nam inną łaskę?
Poza uświęcającą łaską, sakramenty udzielają nam też łaski sakramentalnej.

Czym jest łaska sakramentalna ?
Łaska sakramentalna polega na prawie, które uzyskujemy otrzymując dany sakrament, by otrzymac w odpowiednim czasie konieczne aktualne łaski do wykonania obowiązków wypływających z danego sakramentu.

Kiedy otrzymujemy Chrzest otrzymujemy też prawo do koniecznych łask by żyć po chrześcijańsku.

Czy sakramenty zawsze są źródłem łaski dla tego, kto je przyjmuje ?
Sakramenty zawsze są źródłem łaski, o ile przystępuje się do nich wypełniając konieczne warunki.

Kto nadał sakramentom moc udzielania łaski ?
Jezus Chrystus, który przez swoją Mękę i śmierć nadał sakramentom moc przekazywania łaski.

Które sakramenty przekazują pierwszą łaskę uświęcającą ?
Sakramentów, które przekazują pierwszą łaskę uświęcającą, a przez to czynią nas przyjaciółmi Boga, jest dwa: Chrzest i Pokuta.

Jak też nazywamy te dwa sakramenty ?
Te dwa sakramenty, to znaczy Chrzest i Pokuta, nazywamy sakramentami umarłych, gdyż ustanowione zostały przede wszystkim, aby oddać duszom umarłym przez grzech życie łaski.

Które sakramenty zwiększają łaskę u tych, którzy juz ją posiadają ?
Sakramentami, które zwiększają łaskę w tym, który już ją posiada, jest pięć pozostałych Sakramentów: Bierzmowanie, Eucharystia, Ostatnie namaszczenie, Kapłaństwo i Małżeństwo, udzielające łaski drugiej (wtórnej).

W jaki sposób nazywamy tych pięć sakramentów ?
Tych pięć sakramentów, to znaczy Bierzmowanie, Eucharystia, Ostatnie namaszczenie, Kapłaństwo i Małżeństwo nazywamy Sakramentami żywych, gdyż ci, którzy je otrzymują, powinni być wolni od grzechu śmiertelnego, to znaczy być żywymi przez łaskę uświęcającą.

Jaki grzech popełnia ten, kto otrzymuje sakrament żywych wiedząc, że nie jest w stanie łaski uświęcającej ?
Ten, kto przyjmuje Sakrament żywych, wiedząc, że nie jest w stanie łaski, popełnia ciężkie świętokradztwo.

Jakie sakramenty są najbardziej konieczne do zbawienia ?
Sakramentami najbardziej koniecznymi do naszego zbawienia są Chrzest i Pokuta. Chrzest jest absolutnie konieczny dla wszystkich. A pokuta jest konieczna tym, którzy po Chrzcie zgrzeszyli śmiertelnie.

Jaki jest największy ze wszystkich sakramentów ?
Największym ze wszystkich Sakramentów jest Sakrament Eucharystii, gdyż zawiera nie tylko łaskę, lecz samego Jezusa Chrystusa, dawcę łaski i Sakramentów.



sobota, 18 sierpnia 2007

ZAWSZE WIERNI NR 8 /2007 - list bpa Bernarda Fellay do wiernych



«Zawsze wierni» nr 8/2007 (99)



bp Bernard Fellay


List do wiernych

Przełożonego Generalnego

Bractwa Św. Piusa X


Drodzy Wierni!


Motu proprio Summorum Pontificum z 7 lipca 2007 r. przywraca Mszy św. trydenckiej jej prawa i jasno stwierdza, że nigdy nie została zniesiona. Zatem wierność tej Mszy św. – wierność, za którą wielu kapłanów i świeckich było w ciągu prawie 40 lat prześladowanych, a nawet karanych – nigdy nie była nieposłuszeństwem. Dlatego należy dzisiaj oddać sprawiedliwość abp. Marcelemu Lefebvre’owi: dziękujemy mu, że nauczył nas wierności tej Mszy św. Wszechczasów, kierując się prawdziwym posłuszeństwem, a występując przeciw wszelkim nadużyciom władzy. Nie ma też wątpliwości, że uznanie prawa tradycyjnej Mszy św. jest owocem bardzo wielu różańców, które ostatnią jesienią – podczas naszej Krucjaty Różańcowej – podarowano Matce Najświętszej. Pragniemy wyrazić Jej naszą wdzięczność.



Benedykt XVI przywrócił Mszy św. Piusa V prawo bytu. Należy jednak również przeanalizować konkretne decyzje wyrażone w motu proprio oraz wyjaśnienie, którego udzielił papież Benedykt XVI w towarzyszącym dokumentowi liście.


l Zarządzenia wydane przez papieża zezwalają de iure na swobodne celebrowanie tradycyjnej liturgii [rzymskiej] (nie tylko Mszy św., ale także sakramentów). Jest to ogromne duchowe dobro dla całego Kościoła, a szczególnie dla tych kapłanów i wiernych, którzy byli dotychczas paraliżowani niesprawiedliwymi zarządzeniami biskupów. Następne miesiące pokażą, w jaki sposób rozporządzenia papieskie będą de facto stosowane przez biskupów i kapłanów w parafiach. Módlmy się zatem w intencji papieża, aby nieugięcie trwał przy odważnej decyzji, którą podjął.



  • List, który towarzyszy motu proprio, wyjaśnia intencje papieża. Twierdzenie o istnieniu jednego rytu w dwóch równoprawnych formach (zwyczajnej i nadzwyczajnej) oraz to, że odrzuca się wyłączne odprawianie tradycyjnej liturgii z wykluczeniem nowej, można różnie interpretować – na przykład jako sformułowanie dyplomatyczne, aby nie urazić tych konferencji episkopatów, które otwarcie przeciwstawiały się całkowitemu uwolnieniu Mszy Wszechczasów. Można jednak rozumieć to jako wyraz pragnienia papieża, aby zrealizować „reformę reformy”, która miałaby polegać na tym, że Msza św. Piusa V i Msza Pawła VI będą się wzajemnie ubogacały, jak papież napisał w swoim liście.


  • W każdym razie Benedykt XVI wyraźnie pragnie dowieść, iż Vaticanum II i będąca jego owocem nowa Msza należą do 2000 lat Tradycji Kościoła. Zaprzeczanie, że ostatni sobór spowodował rozłam – jak to miało miejsce w przemówieniu do Kurii Rzymskiej z 22 grudnia 2005 r. – wyraźnie dowodzi, że spór pomiędzy Rzymem a Bractwem Św. Piusa X dotyczy przede wszystkim kwestii doktrynalnych. Potrzeba zatem, aby ten niewątpliwy postęp, dokonany poprzez motu proprio w sferze liturgii, był kontynuowany – po wycofaniu dekretu ekskomuniki – na drodze dyskusji teologicznych.



Zarówno odniesienia w liście towarzyszącym motu proprio do abp. Lefebvre’a i Bractwa Kapłańskiego Św. Piusa X, jak i uznanie świadectwa młodego pokolenia, które przekazuje dalej pochodnię Tradycji, wyraźnie dowodzą, że nasza stanowczość w obronie lex orandi została zauważona. Dlatego musimy nadal z taką samą stanowczością – i z Bożą pomocą – prowadzić walkę w imię lex credendi, w imię naszej wiary.


Menzingen, 7 lipca 2007 r.



poniedziałek, 13 sierpnia 2007

W dzień świętych Apotołów Piotra i Pawła

SZYMONIE, SYNU JANA

MIŁUJESZ MNIE?


Święty Augustyn

Kazanie na dzień Świętych Apostołów Piotra i Pawła




Szymonie, synu Jana, mówi mu Jezus, miłujesz mnie ? Miłuję Cię, odpowiada on. Pytany po raz drugi, drugi raz daje tę samą odpowiedź. Ale pytany po raz trzeci , jakby nie można było jego słowom ufać, zasmuca się. A przecież, czy mógłby nie ufać mu Ten, dla którego jego serce nie miało tajemnic ? Po tym poruszeniu smutku, odpowiedział wreszcie : Panie, Ty wszystko wiesz, Ty wiesz, że Cię miłuję. Ty wiesz wszystko, nie jest to przed Tobą ukryte bardziej, niż wszystko inne. — O Apostole, nie smuć się, odpowiedz raz, drugi i trzeci. Bądź trzykrotnie zwycięzcą, wyznając swoją miłość, skoro trzy razy twoja zuchwałość została pokonana przez strach. Trzeba aż trzy razy rozwiązać to, co trzykroć związałeś. Rozwiąż przez miłość to, co związałeś z obawy. Mimo tego strachu, Pan przecież powierza nie tylko raz, ale dwakroć, trzykroć, swoje owieczki Piotrowi.

święty Augustyn na dzień świętego Wawrzyńca i na dziś...


RÓŻNORODNOŚĆ POWOŁAŃ

I ŚWIĘTOŚCI W KOŚCIELE

święty Augustyn

Kazanie na dzień świętego Wawrzyńca



Ogród Pana, moi bracia, tenże ogród posiada różne rodzaje kwiatów : nie tylko róże męczenników, ale także lilie dziewic, bluszcz małżonków, fiołki wdów. Nie ma takiego rodzaju ludzi, umiłowani moi, którzy by mieli tracić nadzieję co do swojego powołania : gdyż dla wszystkich Pan cierpiał. Prawdziwie przecież jest o Nim napisane : "Bóg pragnie, by wszyscy byli zbawieni i doszli do poznania prawdy" (1 Tym. 2, 4).


Trzeba więc zrozumieć jak, nie wylewając krwi i nie cierpiąc męczeństwa, chrześcijanin ma podążać za Chrystusem.

czwartek, 9 sierpnia 2007

TRADYCJA WYGRAŁA BITWĘ



TRADYCJA WYGRAŁA JEDNĄ Z BITEW

Ksiądz Loïc Duverger, Pierwszy Asystent Dystryktu Francji

Suresnes 10 lipca 2007



Motu proprio zatytułowane Summorum pontificum cura, poświęcone zagadnieniu Mszy trydenckiej, zostało właśnie promulgowane przez papieża Benedykta XVI. Stanowi znaczne powiększenie, w porównaniu z poprzednimi dokumentami z lat 1984 i 1988, legalnych możliwości odprawiania Mszy tradycyjnej.

Oto kilka pierwszych komentarzy na ten temat.

Ten tekst jest osobistym gestem Papieża. Właśnie « z własnej inicjatywy », motu proprio, Benedykt XVI zechciał, zgodnie z tokiem swoich poprzedzających pontyfikat refleksji, i mimo często silnych sprzeciwów (o których sam pisze w swoim liście), zwrócić pewną wolność i godność tradycyjnej liturgii. W przyszłości ten gest zostanie zapewne zaliczony jako jedno z najważniejszych dzieł jego pontyfikatu.

W istocie, po przeczytaniu tego Motu proprio, można by się pokusić o stwierdzenie, inspirowane pewnym Apelem z 18 czerwca :

« Tradycja nie wygrała jeszcze wojny, ale z pewnością odbyła właśnie ważną i zwycięską bitwę. »

Gdyż, jeśli musimy uznać, że walka o całkowite przywrócenie katolickiej Tradycji w Kościele wcale się nie zakończyła, byłoby głupotą nie dostrzec w przynajmniej pewnych aspektach Motu proprio Benedykta XVI, rzeczywistego, wspaniałego i ważnego zwycięstwa.

Mgr Fellay, nakazując, by we wszystkich miejscach, w których Bractwo świętego Piusa X sprawuje kult, zostało odśpiewane Te Deum « jako podziękowanie Bogu za to tak oczekiwane wydarzenie » (list księdza Sélégny z 7 lipca 2007), z pewnością nie minimalizuje znaczenia tego dokumentu.

I.

Gigantyczny krok

Pomimo ograniczeń, Motu proprio Summorum pontificum cura stanowi w istocie olbrzymi krok na rzecz Tradycji. Chodzi najpierw o wierutną klęskę, o całkowitą porażkę wszelkich liturgicznych reformatorów.

Jak 8 lipca 2007 w piśmie Repubblica oświadczył Mgr Brandolini, włoski liturgista, uczeń ojca Bugnini (on sam główny autor reformy liturgicznej):

« dzisiejszy dzień jest dla mnie dniem smutku, ściska mi gardło i nie umiem powstrzymać łez. To najsmutniejsza chwila mojego życia, jako człowieka, kapłana i biskupa. To dzień żałoby nie tylko dla mnie, ale dla licznych osób, które pracowały przy Soborze Watykańskim II ».

Skoro tak się smucą, my mamy dobry powód do radości.

Motu proprio stanowi również wielką zachętę dla wszystkich uczestników i obrońców Mszy tradycyjnej.

Prześladowani, spychani na margines, obejmowani karami, zapominani, pogardzani i wyśmiewani (w zależności od przypadków), w tym tekście znajdują skuteczną broń, by wystąpić ze słusznymi żądaniami i zmusić oporny kler do uznania ich katolickich praw.

Wreszcie (i nie jest to najmniejszą zaletą tego tekstu), ryt tradycyjny doczekał się publicznej rehabilitacji. Gdyż wcześniejsza sytuacja stanowiła w Kościele ciężką niesprawiedliwość i skandal, któremu trudno nadać miano.

To, że odwieczny ryt łaciński został oficjalnie zakazany, wygnany, tępiony, a nawet prawie wyklęty, w oczywisty sposób łamało sprawiedliwą zasadę wiary, a to wiele dusz prowadziło do zniechęcenia, do rozpaczy, do buntu.

Zwycięstwo wolności

Serce tego zwycięstwa to przede wszystkim sprawa wolności Mszy trydenckiej. Papież uznaje, w sposób oficjalny i definitywny, że Msza tradycyjna nie jest zabroniona, że nigdy zakazana nie została, że nie mogła, nie może i nigdy nie będzie mogła być zakazana.

Benedykt XVI mówi o tym w dwóch miejscach, najpierw zaznaczając, że « mszał rzymski promulgowany przez błogosławionego Jana XXIII w 1962 nigdy nie został zniesiony », potem kładąc nacisk na fakt, że « ten mszał nigdy prawnie nie został zniesiony, a w rezultacie, wciąż jest wolno zeń korzystać ».

To uroczyste potwierdzenie jest spektakularnym przewrotem po trzydziestu ośmiu latach prześladowań, propagandy, nacisków, nieprawdy głoszonej po to, by przekonać wszystkich, że Msza tradycyjna została zniesiona.

Zaprzeczenie papieżowi Pawłowi VI

Przypomnijmy sobie jednak : 13 lipca 1999 i 18 października tegoż roku, kardynał Medina, w oficjalnych listach jako prefekt Kongregacji Kultu, w ścisłej ciągłości z pozycją tegoż Oficjum od roku 1969, stwierdził raz jeszcze, że nowy mszał jest « wyłączną obowiązującą formą odprawiania Najświętszej Ofiary według rytu rzymskiego, mocą ogólnego prawa liturgicznego ».

Przypomnijmy też oświadczenie, jak najbardziej uroczyste, rzekomego zniesienia dawnej Mszy. Papież Paweł VI w przemowie z 24 maja 1976 oświadczał bez ogródek :

« To w imię samej Tradycji żądamy od wszystkich naszych synów i katolickich wspólnot, by żarliwie i z godnością używały rytów odnowionej liturgii. Przyjęcie nowego Ordo Missæ nie jest z pewnością pozostawione wolnej decyzji księży czy wiernych. (…) Nowe Ordo zostało promulgowane po to, by zająć miejsce dawnego. »

Uczcić naszych przodków

W chwili, kiedy wreszcie prawda o tym istotnym zagadnieniu lśni znów w całym Kościele, przez akt sprawiedliwości i jasności ze strony Papieża, jak nie uczcić błogosławionej pamięci wszystkich tych księży i wiernych, którzy od początku publicznie oświadczali, mimo prześladowań wszelkiego rodzaju, że ten ryt nie został zakazany, że zakazany być nie mógł ?

To Motu proprio stanowi dla nich początek rehabilitacji, usprawiedliwiony, chociaż niestety spóźniony, gdyż wiele z tych osób już zmarło w smutku, widząc ruinę w Kościele.

W pierwszym szeregu tych godnych podziwu walczących był również Mgr Marcel Lefebvre, którego pamięć należy dzisiaj uczcić. I należy też przypomnieć, że najbardziej elementarna sprawiedliwość wymaga, by skandaliczna i rzekoma ekskomunika, która go dotknęła, głównie za wierność Mszy wszechczasów, została jak najszybciej wymazana z pamięci Kościoła, wraz z tą, która rzekomo ciążyła na JE. Mgr de Castro Mayer i czterech biskupach pomocniczych Bractwa świętego Piusa X.

Decyzje kanoniczne

W tym Motu proprio, uznanie zasady pełnej wolności liturgii tradycyjnej połączone jest z pewnymi decyzjami kanonicznymi dotyczącymi jej odprawiania.

Przypomnijmy, że naszym zdaniem prawo do Mszy tradycyjnej, wiecznego skarbu Kościoła łacińskiego, nie podlega i nie powinno podlegać żadnym ograniczeniom: każdy kapłan ma zawsze prawo do celebrowania tego « nietkniętego i bogatego mszału rzymskiego świętego Piusa V » (wg wyrażenia Krótkiej analizy krytycznej).

Okres przejściowy

Można jednakże zrozumieć, że po więcej niż trzydziestu latach, gdy autorytety kościelne zatruły się same owym rzekomym zakazem Mszy trydenckiej, powrót do rzeczywistości będzie nieco trudny.

To prawdopodobnie w ten sposób musimy rozumieć pojęcie « nadzwyczajnej formy rytu rzymskiego » przypisywane Mszy trydenckiej przez Motu proprio. Czyż nie chodzi w istocie o subtelność rzymskich kanonistów, chcących przywrócić rzymski ryt, nie zaprzeczając przy tym samym sobie ?

W tym kontekście, kiedy chce się łagodnie przejść od (rzekomego) zakazu do całkowitej wolności, kanoniczne decyzje Motu proprio są istotnie interesujące, zwłaszcza w porównaniu z poprzednim statutem tej Mszy.

Kapłani i wspólnoty

Motu proprio udziela najpierw praw wszystkim księżom : używania tradycyjnego brewiarza, odprawiania Mszy « prywatnej » (w tym z udziałem wiernych), używając mszału tradycyjnego.

Wyjątek w tym względzie, « oprócz Triduum sacrum », nie powinien wywołać obaw. Chodzi o decyzję jak najbardziej klasyczną : z tej prostej przyczyny, że podczas Triduum (Wielki Czwartek, Piątek i Sobota), nie można odprawiać Mszy « prywatnych ».

Uwagi godne wyjaśnienie jest też dane względem tego prawa do Mszy tradycyjnej : ksiądz, mówi Motu proprio, « nie potrzebuje żadnego pozwolenia, ani od Stolicy Apostolskiej, ani od biskupa ».

Motu proprio pozwala też wszystkim wspólnotom (instytutom życia konsekrowanego czy życia apostolskiego) używać mszału tradycyjnego podczas mszy wpólnotowych.

Proboszczowie i biskupi

To proboszcz, z kanonicznego punktu widzenia, ma w parafii autorytet i on też (a nie biskup) otrzymuje od Motu proprio pierwszą odpowiedzialność za « zajęcie się » liturgią tradycyjną.

Motu proprio stwierdza, że « tam, gdzie istnieje stała grupa wiernych przywiązana do wcześniejszej tradycji liturgicznej, proboszcz chętnie przyjmie ich prośby ». Zauważmy, że wielkość grupy nie jest określona (pierwszy przykład ze słownika Robert, dla słowa « grupa », podaje trzy osoby). I zauważmy prośbę Papieża, by godzić się « chętnie ». Motu proprio dodaje, że ten sam proboszcz może odprawić lub zlecić odprawianie dawnego rytu, ślubu, pogrzebu, Chrztu, spowiedzi, ostatniego namaszczenia (a biskup bierzmowania).

Jeśliby proboszcz odmówił, wierni mają się zwrócić do biskupa, który ma « natychmiast wysłuchać ich próśb ». Jeśli również biskup odmówi, komisja Ecclesia Dei zajmie się znalezieniem rozwiązania.

Biskup zaś jest proszony, a nawet zachęcany do tworzenia personalnych parafii (to znaczy poświęconych wyłącznie tradycyjnej liturgii), czy mianowania kapelanów (którzy w « klasycznej » parafii poświęcą się odprawianiu liturgii tradycyjnej).

Dwie uwagi

Jest więc uznane nie tylko prawo do Mszy trydenckiej, ale do wszystkich ksiąg liturgicznych, a także do tradycyjnego kalendarza.

Do tej pory różne dokumenty mnożyły ograniczenia i obowiązki, próbując włączyć Mszę tradycyjną w nurt « nowego rytu ». Odtąd Msza tradycyjna pozostanie w swoim oryginalnym środowisku, wewnątrz wiecznej łacińskiej liturgii.

Uznając prawo każdego kapłana i proboszcza (w zależności od przypadku) do odprawiania tradycyjnej liturgii, bez uprzedniej zgody biskupa ani formalnej prośby określonej grupy wiernych, Papież wyprowadził tradycyjną liturgię z reżimu nieustannych pozwoleń, ograniczającego, niebezpiecznego i podejrzanego, a wprowadził na normalną drogę pełnej wolności.

II.

Działanie Bractwa Świętego Piusa X

Aby poznać sposób, w jaki Bractwo Świętego Piusa X będzie działać w nowym kontekście, stworzonym przez Motu proprio, osyłamy do wywiadu z Księdzem de Cacqueray, gdzie wyjaśnił, jaka będzie postawa Bractwa Świętego Piusa, księży i wiernych, aby zgodnie z możliwościami pomóc księżom, którzy zechcą wrócić do Mszy trydenckiej (« La pastorale de la messe libérée », Fideliter 177, maj 2007).

[Ksiądz ten tłumaczy, że Bractwo chętnie odpowie na prośbę każdego kapłana, chcącego nauczyć się odprawiania Mszy wszechczasów, podkreśla rolę wiernych w pomocy tym księżom, mówi o DVD, które stanowi „instrukcję” odprawiania Mszy trydenckiej, ale także o tym, że tacy księża zawsze mają w Przeoratach Bractwa drzwi otwarte, również na rekolekcjach kapłańskich czy przy innych okazjach, jeśli chcą, mogą spędzić pewien czas w domach Bractwa i uczyć się Mszy pod okiem kapłanów Bractwa. Jest to sercem duchowości Bractwa, kształcenie kapłanów do miłości wobec ołtarza – przypis redakcja KT.]

(...) [Źródła francuskie na temat planów Bractwa: (Fideliter 176, marzec 2007, Fideliter 177, maj 2007).]

List Papieża

Jak to zapowiadano, Motu proprio towarzyszy osobisty list Papieża, wyjaśniający i usprawiedliwiający jego decyzję . W liście tym Benedykt XVI przedstawia swoją wizję (i oficjalną linię rzymską) dotyczącą dwóch Mszy, dawnej i nowej.

Ten list zawiera interesujące stwierdzenia. Nie dziwmy się jednak z powodu naszej niezgody z wieloma punktami tego listu, gdyż nasz sprzeciw jest co do nich od dawna publiczny.

Papież oświadcza w istocie, że « nie ma żadnej sprzeczności pomiędzy jedną i drugą edycją Missale romanum », gdyż « to dwa wyrazy jednego rytu rzymskiego », « podwójne użycie jedynego i tego samego rytu ». A jednak, jest rzeczą uwagi godną, że nowy mszał został przedstawiony, i słusznie, jak uważamy, przez jego twórców (szczególnie przez ojca Bugnini, głównego autora) jako zerwanie z całą poprzednią liturgią, jako twór całkowicie nowy, jako liturgia ułożona wyłącznie i szczególnie dla współczesnego człowieka.

Benedykt XVI oświadcza też, że należy « uznać wartość i świętość nowego rytu », « zwyczajny wyraz lex orandi Kościoła katolickiego rytu łacińskiego ».

A jednak tak zewnętrzna, jak i wewnętrzna krytyka tego mszału pokazuje, jak o tym pisali do Pawła VI nieodżałowani kardynałowie Ottaviani i Bacci, że nowy mszał « oddala się w niewiarygodny sposób, w całości i w szczegółach, od katolickiej teologii Mszy świętej, takiej, jak została sformułowana na XXII sesji soboru Trydenckiego, który, stanowiąc w definitywny sposób kanon rytu, postawił zaporę nie do przebycia względem wszelkiej herezji, która mogłaby naruszyć nienaruszalność tej tajemnicy ».

Nowa liturgia i Sobór

Benedykt XVI wreszcie próbuje wszelkimi środkami obronić novus Ordo Missæ i Sobór Watykański II, zakazując opierania się na wypaczeniach tego, co można nazwać « rzeczywistą reformą liturgiczną » (jak mówi się o « rzeczywistym socjalizmie ») i stawiania Soboru pod znakiem zapytania.

Wypowiada jednak sam niezwykle ostre słowa o liturgicznym posoborowym kryzysie, mówiąc o « kreatywizmie, który często prowadził do wypaczeń liturgii na granicy tego, co można znieść », « arbitralnych deformacjach liturgii, które głęboko zraniły osoby głęboko zakorzenione w wierze Kościoła ».

Mimo tego, to nie my oświadczamy, że istnieje związek między Soborem i reformą liturgiczną. To nowe księgi liturgiczne (z błędami, o których mówimy), które mienią się promulgowanymi « ex decreto sacrosancti œcumenici concilii Vaticani II ».

Walka o Wiarę trwa

Z radością przyjmując to Motu proprio Summorum pontificum cura, chodzi o to, by się nie oszukiwać : walka o wiarę nie zakończyła się 7 lipca 2007. Nie trzeba, jak pisał tegoż 7 lipca 2007 Ksiądz Sélégny, Sekretarz generalny Bractwa Świętego Piusa X, « wpadać w niebezpieczną iluzję zakończonej walki ».

Całkowita wolność Mszy trydenckiej nie jest jeszcze całkowicie uzyskana. Błędy liturgiczne, symbolizowane przez novus Ordo Missæ z 1969, nie zostały sprostowane. Błędy teologiczne, usytuowane w sercu Vaticanum II (a zwłaszcza fałszywa wolność religijna, fałszywy ekumenizm, fałszywa kolegialność) nie zostaną jeszcze długo porzucone.

Jest jeszcze więc dużo do zrobienia. Ale Pan Nasz, w tej długiej i często żmudnej walce, udziela nam pocieszenia. Sytuacja zaczyna się odblokowywać w jednym punkcie, i to nawet w niezmiernie istotnym punkcie. To uczyni łatwiejszą, wydajniejszą naszą walkę na innych polach, aby Kościół odnalazł jak najszybciej całość własnej Tradycji. A to nam doda serca do dzieła, entuzjazmu, wytrwałości i żarliwości.

Odpowiedzieć na apel Papieży

Początek Motu proprio wspomina o « trosce najwyższych pasterzy », summorum pontificum cura. Kiedy ten dodający nadziei dokument pozwala wygrać Tradycji bitwę, słyszy się echo wspaniałego przemówienia JE Mgr Marcel Lefebvre z 30 czerwca 1988, gdzie przypominał o Papieżach, by dodać nam odwagi w wytrwaniu za wszelką cenę w walce o wiarę :


« Moi najdrożsi Bracia, wołał tego historycznego dnia, wydaje mi się, że słyszę głos wszystkich papieży, od Grzegorza XVI, Piusa IX, Leona XIII, świętego Piusa X, Benedykta XV, Piusa XI, Piusa XII,mówiący nam : “Ależ na Niebo, na Niebo, co zamierzacie uczynić ? Z naszym nauczaniem, z naszymi naukami, z katolicką wiarą ? Czy ja porzucicie ? Czy pozwolicie jej zniknąć z ziemi ? (...) zachowujcie skarby, które zostały wam przez nas powierzone. Nie porzucajcie wiernych, nie porzucajcie Kościoła, podtrzymujcie Kościół, gdyż teraz, od Soboru, to, co potępialiśmy, zostało przyjęte i wyznane przez rzymskie autorytety. Jak to możliwe ? (…) Jeśli wy nie uczynicie czegoś, by podtrzymać tę tradycję Kościoła, którą wam daliśmy, wszystko zniknie, dusze będą zgubione”. »


Tradycja wygrała… jedną z bitew !

Cieszymy się « widząc, że Kościół odnajduje w ten sposób swoją liturgiczną Tradycję », « wyrażamy Ojcu Świętemu naszą żywą wdzięczność za to wielkie duchowe dobrodziejstwo » (komunikat Biskupa Fellay z 7 lipca 2007).

Nawet, jeśli nie jest zupełnym spełnieniem pierwszego warunku wstępnego, bardzo to spełnienie jednak przypomina, jak dyskretnie sugeruje Mgr Fellay kończąc swój list z 7 lipca.

Jednocześnie, odpowiadając na apel Papieży, summorum pontificum cura, przygotowujemy się « do dalszej walki, z Bożą pomocą, o lex credendi, do walki o Wiarę » (list Biskupa Fellay z 7 lipca 2007), aż do chwili, kiedy Kościół odnajdzie na nowo pełną Tradycję doktrynalną i liturgiczną, swój prawdziwy misjonarski zapał, na chwałę Boga i dla zbawienia dusz.



Ksiądz Loïc Duverger,

Pierwszy Asystent Dystryktu Francji.

Suresnes, le 10 lipca 2007.


środa, 8 sierpnia 2007

PROTEST przeciw zamieszczeniu ruchu Abpa Lefebvre na liście sekt


Do Webmastera portalu sekty.net (link z listą : http://sekty.net/?id=419 )

Osoby pragnące dołączyć się do protestu prosimy o kontakt mailowy.

List celowo nie zawiera polemiki na temat słuszności czy nie poglądów Bractwa, gdyż portal ten zawiera spis sekt, nie jest natomiast miejscem rozmów o Kościele katolickim. Tym niemniej, jeśli ktoś uważa na stosowne podjęcie obrony Bractwa, chętnie do takiej inicjatywy się dołączymy. Chcieliśmy jedynie w dość szybki i pewny sposób (Bractwo sektą w oczywisty sposób nie jest) doprowadzić do usunięcia terminu "Lefebryzm" z listy.






Szanowny Panie,

Zwracam się z zapytaniem, dlaczego wśród niebezpiecznych sekt na tym skądinąd ciekawym portalu znalazł się ruch skupiony wokół księży wyświęconych przez Abpa Lefebvre?

Pomijając kanoniczną sytuację Bractwa, co do której można mieć różne zdanie, czy trudne do rozstrzygnięcia w liście spory teologiczne, ruch ten z pewnością nie posiada znamion sekty wymienianych choćby w obecnym na stronie raporcie.

Strona nie zamieszcza przecież spisu wyznań tylko sekt. Uważam to za co najmniej krzywdzące. Opis zawiera poglądy (mniej więcej dokładne, ale nie o tym teraz pragnę pisać) Bractwa, nie widzę w tym jednak nic, co upoważnia umieszczenie Bractwa w tym miejscu.

Sama uczęszczam na Msze sprawowane przez kapłanów Bractwa i czuję się dotknięta, bo niesprawiedliwie ktoś mógłby na podstawie zamieszczonych na tej stronie materiałów uznać mnie za członkinię sekty. Uważam, że narusza Pan dobre imię członków Bractwa i wiernych wokół niego skupionych.

Proszę o odpowiedź i mam nadzieję, że w chwili, kiedy Rzym zbliża się do oficjalnego uznania nieważności ekskomuniki, lub jej zniesienia, wpis ten zostanie usunięty.

Z wyrazami szacunku...

wtorek, 7 sierpnia 2007

Katolickie małżeństwo


fragment kazania z Mszy, na której zawarto małżeństwo - Plik *.wav na stronie czasopisma:


kazanie fragment


Kazanie wygłosił ks. Karl Stehlin FSSPX, Polska.

Wywiad w National Catholic Register

3. Wywiad w National Catholic Register,

N ° z 22 lipca – 4 sierpnia 2007 – Fragmenty

(…)

- W liście wyjaśniającym Motu proprio, Papież pisze, że znajomość dawnej liturgii i łaciny nie jest powszechna u dzisiejszych księży, zaznaczając przez to, że dawna łacińska liturgia nie będzie zapewne szeroko używana. Czy to stanowi problem, ten brak renesansu dawnego rytu, na który oczekujecie ?

- Zawsze patrzyliśmy na to jako na długi proces. Jest rzeczą oczywistą, że teraz niewielu kapłanów skorzysta z okazji, która jest im dana. Ale to normalne, ponieważ, jak mówi Papież, wielu nie wie, czym jest dawny ryt, albo nie zna łaciny. Jest więc rzeczą naturalną, że wszystko wymaga czasu. Ale jesteśmy pewni, że, jeśli pojawi się okazja docenienia, czym jest dawny ryt, wrócą do niego z całą pewnością.

- A w miarę rozpowszechniania się tego rytu, Kościół stanie się być może bardziej skłonny do przyjęcia waszych poglądów. Czy tak to widzicie ?

- Ma pan zupełną rację. Ta Msza niesie ze sobą nowego ducha, o wiele bardziej głębokiego. I tego właśnie pragniemy.

- Czy nie obawiacie się, że będziecie powodem możliwych podziałów ?

- Nie mam co do tego żadnych obaw. Jak już powiedziałem, jak do tej pory, to dotyczy tak niewielkiej liczby osób, że nie możemy mówić o podziałach. Jeśli wszystko przebiegać będzie stopniowo, nie będzie podziałów. Nie mam wielkich obaw co do tego.

- Czy Ekscelencja się martwi, że wielu biskupów jest przeciwnych ?

- Mamy nadzieję, że biskupi będą mieć szacunek wobec Papieża. To wszystko, co mogę powiedzieć.

- Mówi się, że prawdziwym powodem tego sporu jest pycha, panująca wśród członków Bractwa, która nie pozwala im wrócić do Kościoła, w ten sposób, że upieracie się na wzór protestantów. Co odpowiadacie na to oskarżenie ?

- Odpowiedź jest następująca : protestant się opiera, broniąc własnych opinii. My natomiast nie mamy własnych poglądów. Mówimy o tym, co otrzymaliśmy, czego nauczano nas od czasów naszego dzieciństwa. A to po prostu nauczanie Kościoła, Kościoła katolickiego.
Mówimy autorytetom Kościoła: « Jak możemy pogodzić to nauczanie, do którego musimy przylgnąć, z nowym nauczaniem, które pojawiło się po Soborze ? ». To właśnie mówimy. To nie jest obrona osobista, my bronimy prawdy, i każdy katolik, jak myślę, ma prawo do prawdy.

- Oczywiście, ale protestanci powiedzieliby to samo, dowodząc, że szukają prawdy, i że czynią to po swojemu. Czy wasza postawa nie jest podobna ?

- Nie, odrzucamy postawę kogoś, kto mówi : « Chcę wierzyć zgodnie z moim zapatrywaniem ». Gdyby Papież w nieomylny sposób proklamował dogmat, natychmiast bylibyśmy gotowi zaakceptować ten dogmat, ponieważ wierzymy w Papieża i uznajemy magisterium. Ale wiemy, że Sobór nigdy nie wyraził woli czynienia nieomylnych deklaracji. Tak też wiemy, że stopień przyjęcia tego nauczania soborowego jest o wiele niższy od tego, jakiego wymaga nieomylna deklaracja.
Na soborze biskupi zapytali przecież : « Co jest nieomylne na soborze ? » ; i była ta słynna notatka, odpowiedź sekretarza soboru, w której jest powiedziane, że jest nieomylne to, co sobór nazwie takim. A nie znajdziemy takiej deklaracji nigdzie. Wszystko, co mówi sobór, to : « Chcemy pozostać pasterscy». Ale jeśli jesteśmy pastoralni, czynimy deklaracje związane z okolicznościami. Jeśli tak jest, Kościół nie zechce w ostateczny sposób związać się z deklaracjami pasterskimi w tym samym stopniu, co z nieomylną deklaracją, z dogmatem.

- A przecież Kościół mówi, że te dokumenty są poprawne, że tylko sposób ich interpretacji jest błędny.
- Dwuznaczność jest w samych tekstach. Mówimy, że tekst stanowi problem, gdyż prowadzi do możliwości innej interpretacji.

Widzi pan, sam fakt, że mówi się nam, że mamy « interpretować » sobór, że sobór musi być interpretowany w świetle Tradycji, jak ją przedstawia aktualny Papież, oznacza, że jest możliwa jeszcze inna interpretacja.

Zwracamy uwagę, że tekst pochodzący z Soboru powinien być wystarczająco jasny, aby nie było potrzeby takiej interpretacji. Powinien być sam w sobie tak przejrzysty, gdyż jeśli trzeba interpretacji, potrzeba drugiego tekstu. Wówczas przywiązujemy większą wagę do drugiego tekstu niż do tekstu soborowego, co jest moim zdaniem pozbawione sensu.

- Czy jednak nie jest tak, że sens tekstu ma ewoluować z czasem i stawać się w ten sposób jaśniejszy, mniej niejasny ?

- Mamy tekst. Słowa zostały wybrane, aby były dwuznaczne. To zostało przyznane przez tylu ekspertów i teologów w Kościele. Taki jest fakt, nic na to nie poradzimy. Taka jest prawda, i tu jest wszystko!
To oznacza, że Kościół będzie mieć obowiązek wyjaśnienia w przyszłości (tekstów soboru). I taki dokument został wydany wczoraj (« Odpowiedź na kilka pytań dotycząca niektórych aspektów doktryny o Kościele »), nie jesteśmy z tego tekstu zadowoleni, ale jest to próba wyjaśnienia tekstu soborowego. [1]

- Czy chciałby Ksiądz Biskup podzielić się ostatnimi refleksjami na temat Summorum Pontificum ?
- Jesteśmy z tego na prawdę zadowoleni, uważamy ten dokument za czyn w najwyższym stopniu nadprzyrodzony.
To bardzo odważny akt Ojca Świętego, bardzo nadprzyrodzony, po którym spodziewamy się wielu błogosławieństw dla Kościoła, nawet jeśli to nie będzie natychmiast widoczne.

Rozmawiał Edward Pentin

[1] Nieco wyżej w tym wywiadzie, Mgr Fellay oświadcza na temat tego dokumentu o doktrynie o Kościele: To dobry przykład tego, że Papież usiłuje z jednej strony usunąć wszelką myśl o przeciwstawności między przeszłym Kościołem a Soborem Watykańskim Drugim i jego reformami. A czyni to mówiąc : « Kościół nie może być ze sobą w sprzeczności, tak też przeszłość i teraźniejszość muszą stanowić jedność ».To bardzo pięknie, ale czy tak jest rzeczywiście ? W moim odczuciu, kiedy czytam tą deklarację, są to tylko piękne słowa, a rzeczywistość jest tak na prawdę niepokojąca. Uważam ten tekst za niepokojący ».

Toplista Tradycji Katolickiej
Powered By Blogger