czwartek, 18 lutego 2016

środa, 17 lutego 2016

O co chodzi z pozamałżeńskimi tańcami damsko-męskimi? (30 pytań i odpowiedzi)

W niniejszym tekście zebrałem najczęściej pojawiające się pytania odnośnie zagadnienia tzw. pozamałżeńskich tańców damsko-męskich (dalej będę stosować zazwyczaj określenie: „tańce d-m” albo „pozamałżeńskie tańce d-m”) udzielając przy tym na nie dłuższych bądź krótszych odpowiedzi. Jak można ganić tańce damsko-męskie, skoro Pan Jezus uczestniczył w weselu w Kanie Galilejskiej? Czy to nie prawda, że Dawid tańczył przed Arką Pańską, a jeśli to prawda, to co z tego faktu ma wynikać? Czy to prawda, że św. Augustyn i św. Franciszek Salezy chwalili tańce damsko-męskie? Czy ganienie tańców damsko-męskich to niekatolicki purytanizm? Co to są bliskie okazje do grzechu i dlaczego większość tańców damsko-męskich do takowych należy? A co z papieżem Franciszkiem, który przyznawał się do tego, iż w młodości tańczył tango? I co w ogóle należy rozumieć pod pojęciem „pozamałżeńskich tańców damsko-męskich”? Na te i wiele innych pytań znajdziesz drogi Czytelniku odpowiedź w poniższym opracowaniu.

Pytanie 1: Czym są w zasadzie pozamałżeńskie tańce damsko-męskie?
By jaśniej odpowiedzieć na to pytanie, zacznijmy od tego, czym na pewno nie są „pozamałżeńskie tańce damsko-męskie” ? Z pewnością nie są więc to tańce, w których mężczyźni i kobiety tańczą w oddzielnych od siebie grupach. Trudno też nazwać mianem takich tańców, te z nich, gdzie co prawda osoby jednej płci widzą osoby tańczące należące do drugiej płci, ale wykonywane w danym tańcu ruchy, pozy i gesty nie mają na celu podkreślania cielesnej atrakcyjności drugiej płci – nie jest więc raczej tańcem d-m np. breakdance mimo iż mężczyźni go wykonujący mogą być przy tym obserwowani przez kobiety. Nie sądzę też, by tańcem d-m można było określić „podrygiwanie” czy podskakiwanie na jakimś koncercie dokonywane w co prawda mieszanej płciowo grupie, ale któremu nie towarzyszy intencjonalne zorientowanie się na drugą płeć (w znaczeniu ruchów mających zwracać uwagę na odmienność płciową danej osoby czy też bliskości cielesnej wyrażającej się we wzajemnym dotykaniu się takich osób).


To, że wymienione wyżej rodzaje tańców trudno by było zaliczyć do ich „d-m” gatunku nie znaczy jednak od razu, iż wszystkie z nich z pewnością są dobre albo niegroźne. Należałoby raczej powiedzieć, że jedne z nich są dobre, a inne złe, jedne moralnie bezpieczne, a inne duchowo niebezpieczne. Jeśli np. dany taniec nie wyraża co prawda pożądliwości seksualnej, ale np. stanowi uzewnętrznienie ducha buntu, agresji albo pogańskich wierzeń, to z pewnością nie jest to taniec, który mimo braku jego „d-m” charakteru należałoby pochwalać czy doradzać innym. Jednak ze względu na brak powiązania takich rodzajów tańca z zagrożeniami przeciw cnocie czystości i wstydliwości można przyjąć, iż stosunkowo wiele z nich stanowi dobrą, pożyteczną i niewinną rozrywkę.
Co zatem należałoby określić mianem „pozamałżeńskich tańców d-m”? W sensie intencjonalnym, jako tego rodzaju taniec trzeba by nazwać takie taneczne pląsy i ruchy, których celem jest zwrócenie uwagi osoby płci przeciwnej na seksualną odmienność i jej cielesną atrakcyjność. Na przykład, dany mężczyzna widząc, iż kobiety patrzą na niego jak tańczy, może specjalnie wówczas wypinać do przodu swą klatkę piersiową, po to by w ten sposób wyeksponować swą muskulaturę. Z kolei, tańcząca niewiasta, po to by zwrócić na siebie uwagę mężczyzn, może do tańca założyć krótszą niż zwykle spódniczkę i bluzkę z głębszym niż zazwyczaj dekoltem, a przy tym będzie jeszcze podkreślać niektóre ze swych cielesnych walorów, poprzez bardziej intensywne ruchy klatką piersiową, biodrami czy pośladkami. I w tym sensie, nawet taniec, w którym mężczyzna i niewiasta nie dotkną się choćby przez chwilę mogą być nazwane tańcem d-m – z przykładem tego rodzaju tańców dość często mamy do czynienia na tzw. dyskotekach. Do takich tańców można też zaliczyć popularne występy tzw. cheerleaderek, które co prawda tańczą w jednopłciowych grupach, ale ich strój, pozy i gesty przy tym wykonywane nie pozostawiają wątpliwości, iż mają na celu zwrócenie uwagi na seksualną atrakcyjność tych tancerek.
Bardziej zaś ewidentnym przykładem czegoś co można i należałoby nazwać pozamałżeńskim tańcem d-m jest sytuacja, w której niepoślubione sobie osoby płci przeciwnej, które weszły już w swym życiu w okres odczuwania seksualnych pragnień, podczas tańczenia dobierają się w pary, mniej lub bardziej dotykając się przy tym nawzajem (trzymanie się ręce, objęcia w ramionach albo w okolicach bioder, uściski, przytulenia, etc.). Tego typu tańce są typowe dla przeróżnych „prywatek”, dancingów, balów, wesel i tym podobnych imprez.
Mówiąc więc w skrócie, pozamałżeńskimi tańcami d-m należy określić takie tańce, w których niepoślubione sobie, a dojrzałe lub dojrzewające płciowo osoby płci przeciwnej w pewien specjalny sposób, za pomocą ruchów, póz i gestów oraz mniejszej bądź większej bliskości cielesnej ukierunkowują się nawzajem swą uwagę. I właśnie z istnieniem tego rodzaju tańców wiąże się najwięcej moralnych problemów, niebezpieczeństw i kontrowersji, o których będzie poniżej mowa.

(dalej http://salwowski.msza.net/pub/o-co-chodzi-z-pozamalzenskimi-tancami-damsko-meskimi-30-pytan.html)

Mirosław Salwowski

wtorek, 16 lutego 2016

W niedzielę 17 kwietnia 2016 bierzmowanie w FSSPX


W niedzielę 17 kwietnia  w Kościele pod wezwaniem Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny w Warszawie o godzinie 10.00. zostanie udzielony

Sakrament bierzmowania.

Sakramentu  udzieli J.E. bp Alfonso de Galarreta. Chętni powinni zgłaszać się do duszpasterza kaplicy do której uczęszczają regularnie na Msze św. Zgłoszenia będą przyjmowane do końca lutego.

 ks. Anselm Ettelt FSSPX

sobota, 13 lutego 2016

Chrześcijańskie niewiasty przeciw muzułmańskim niewiastom

Jak widzimy na tym zestawieniu, chrześcijańskie niewiasty mają w swych strojach ludowych często zakryte włosy (dotyczyło to z reguły wszystkich mężatek, a kościele już wszystkich kobiet) co nie przeszkadza by użyte kolory były odbiciem piękna Boga. Elementem stroju ludowego była często (w zależności od kraju) chusta lub inne nakrycie głowy, które chroniło od wiatru, zimna lub słońca, a po wejściu do świątyni stawało się "ludową mantylką". Szarości  i czernie w stroju niewieścim tyczyły czasu żałoby i wdowieństwa oraz kobiet poświęcających się Bogu z klasztorach, co było znakiem pokuty i oddzielenia się od świata.

Piękno stworzonego przez Boga świata połączyło się harmonijnie z surowym nauczaniem Apostoła  Narodów św. Pawła.
"Każdy mężczyzna, który się modli albo prorokuje z nakrytą głową, hańbi głowę swoją. I każda kobieta, która się modli albo prorokuje z nie nakrytą głową, hańbi głowę swoją, bo to jest jedno i to samo, jak gdyby była ogolona. Bo jeśli kobieta nie nakrywa głowy, to niech się też strzyże; a jeśli hańbiącą jest rzeczą dla kobiety być ostrzyżoną albo ogoloną, to niech nakrywa głowę.”
1 Kor. 11,4-6

Redakcja


piątek, 12 lutego 2016

Wielki Post


czwartek, 11 lutego 2016

Kraków: Kard. Rajmund Burke o kryzysie w Kościele i sytuacji FSSPX


kard. Rajmund Leon Burke na spotkaniu w Krakowie
Kard. Burke na spotkaniu w Krakowie
Na początku lutego gościł w Polsce kardynał Rajmund Leon Burke, promując polską edycję swojej książki pt. Boża miłość stała się Ciałem. Najświętsza Eucharystia jako sakrament miłości. Spotkania z purpuratem, zorganizowane przez wydawcę (krakowskie wydawnictwo AA) oraz Instytut Edukacji Społecznej i Religijnej im. ks. Piotra Skargi, odbyły się w dwóch miastach 6 i 8 lutego: w Poznaniu kard. Burke koncelebrował Mszę Pawła VI, w Krakowie odprawił uroczystą Mszę pontyfikalną w rycie trydenckim. Ponieważ uczestniczyłem w krakowskim spotkaniu, chciałbym pokrótce zrelacjonować jego przebieg i podzielić się związanymi z nim przemyśleniami. Na konferencję w Krakowie przybyło dobrze ponad 200 osób (w tym kilkunastu duchownych), wypełniając po brzegi – dosłownie! – aulę bł. Jakuba przy kościele oo. Franciszkanów. Kardynał został powitany i przedstawiony przez krakowskiego ordynariusza, kard. Stanisława Dziwisza, na co zgromadzeni zareagowali długimi, niemilknącymi oklaskami. Wyrażały one z pewnością wdzięczność przybyłych za odważną i stanowczą postawę kard. Burke’a, wyrażającą się m.in. w obronie katolickiego małżeństwa przy okazji niedawnego synodu o rodzinie.
Kardynał Dziwisz nie pozostał na sali podczas krótkiego przemówienia, a raczej odczytu swego współbrata, nie usłyszał więc, jak amerykański purpurat wspomina niszczycielską reformę liturgiczną lat 60., wskazuje na potrzebę zreformowania novus ordo Missae oraz opisuje poważny kryzys dyscypliny kościelnej. Były to najbardziej pozytywne aspekty całego spotkania i warto je podkreślić, zwłaszcza że jeszcze nie tak dawno wszelkie aluzje do poruszonych problemów były traktowane przez hierarchów jako objaw tradycjonalistycznej schizmy. Płynąca z ust kard. Burke’a krytyka, choć delikatna i raczej ogólnikowa, to kolejny głos przedstawiciela wysokiej hierarchii kościelnej (przypomnę, że amerykański hierarcha od września ub.r. ponownie jest członkiem Kurii Rzymskiej) potwierdzający publicznie kryzys w Kościele. Kard. Burke poruszał wspomniane wyżej kwestie na kanwie przedstawienia roli Eucharystii w swoim własnym życiu i pracy duszpasterskiej, wspominając genezę powstania swej książki-komentarza do posynodalnej adhortacji Benedykta XVI Sacramentum caritatis (2007).
W krótkim odczycie purpurata nie zabrakło laudacji pod adresem „błogosławionego Pawła VI” i „świętego Jana Pawła II”. Było to o tyle paradoksalne, że pierwszy był autorem tragicznej reformy liturgicznej (w mniemaniu kardynała bezwzględnie wymagającej poprawy!), drugi zaś, wedle słów hierarchy, zaczął pracować nad korektą reformy liturgicznej dwa lata przed końcem swego bardzo długiego pontyfikatu. Powtórzę – dopiero po 25 latach pontyfikatu! Kardynał chciałby więc jakoś (ale jak?) pogodzić krytykę obecnego stanu liturgii w Kościele z kultem osób, które ponoszą za ten stan największą odpowiedzialność…
Zdecydowanie najciekawsza była druga część spotkania, kiedy kard. Burke odpowiadał na pytania publiczności; pytania skupiające się głównie na tematyce obecnego kryzysu w Kościele. Ich poziom i zakres dobitnie dowiodły, że przybyli słuchacze byli w większości katolikami zatroskanymi o obecny stan Kościoła, przywiązanymi do tradycyjnej Mszy świętej. Muszę niestety stwierdzić, że odpowiedzi, które padły, były zazwyczaj ogólnikowe i mocno „dyplomatyczne”. Było to owszem zrozumiałe w przypadku np. pytania o opinię odnośnie do tezy Antonio Socciego o nieważności wyboru papieża Franciszka. Co do samych przesłanek kard. Burke zasłonił się tajemnicą uczestnika konklawe, zaznaczając, że zna osobiście i ceni włoskiego dziennikarza. Dodał jeszcze, że z punktu widzenia prawa kanonicznego teza Socciego jest bardzo trudna do udowodnienia.
Zapytany – w kontekście udzielenia przez papieża jurysdykcji kapłanom Bractwa Św. Piusa X z okazji Roku Miłosierdzia – o możliwość korzystania z sakramentów szafowanych przez kapłanów Bractwa, kard. Burke stwierdził, że Bractwo Św. Piusa X „nie znajduje się w pełnej łączności z Kościołem” (non sono in piena communione con la Chiesa – ten fragment wypadł z tłumaczenia na język polski), zatem „nie należy opuszczać swoich kościołów i swoich kapłanów”, zaś korzystać z tej możliwości wolno jedynie w przypadku „absolutnej konieczności”. Był to kolejny paradoks wypowiedzi kardynała – oto namawiał on do pozostawania w parafiach, które, jak to wynikało z jego wcześniejszych słów, były objęte kryzysem liturgii, dotykającym cały Kościół! Purpurat nie sprecyzował przy tym, na czym wspomniana przezeń „absolutna konieczność” miałaby polegać.
Zapytany o problemy wykluczania kapłanów chcących odprawiać Mszę wszech czasów w swoich parafiach, kardynał powołał się na „hermeneutykę ciągłości” Benedykta XVI i stwierdził, że jest wskazane, aby obie „formy” rytu rzymskiego – klasyczna i nowa – wzajemnie się ubogacały, nie tłumacząc, niestety, na czym konkretnie miałoby polegać ubogacenie rytu trydenckiego przez ów „banalny produkt, powstały dla potrzeb chwili”, by użyć słów kard. Ratzingera… Nawołując do reformy liturgii i podkreślając działalność kard. Saraha, amerykański duchowny ani razu nie powiedział, co należałoby zreformować i dlaczego.
Pytany o kryzys męskości w doczesnym świecie, kardynał pokusił się o wskazanie powodów kryzysu w Kościele, których dopatrywał się jedynie w upadku autorytetów i posłuszeństwa w latach 70. Było to o tyle dziwne, że niszczycielska zmiana liturgii, której sam był świadkiem, została przygotowana jeszcze w latach 60. Kardynał wyraźnie nie dopuszcza do siebie myśli, że II Sobór Watykański może być współodpowiedzialny za obecną sytuację w Kościele.
W komentarzach, które usłyszałem w trakcie i po spotkaniu, dawał się odczuć pewien niedosyt, a nawet zawód. Nie wiem natomiast, ile osób zauważyło nieoczekiwany komizm sytuacji – oto przywiązani do tradycyjnej Mszy św. katolicy ze środowisk indultowych masowo kupowali przed i po spotkaniu książkę wyjaśniającą m.in. jak owocnie i pobożnie korzystać z nowej Mszy… Zakłopotanym katolikom nadal szukającym odpowiedzi na nurtujące ich pytania szczerze polecam – niestety wciąż aktualny – List otwarty do zagubionych katolików abpa Marcela Lefebvre’a.

Autorem relacji jest p. Franciszek Malkiewicz.
 http://news.fsspx.pl/2016/02/krakow-kard-rajmund-burke-o-kryzysie-w-kosciele-i-sytuacji-fsspx/


Krakowska Msza pontyfikalna kardynała Burke‘a

Data publikacji: 2016-02-10 10:00 

Data aktualizacji: 2016-02-10 10:29:00

Zobacz zdjęcia z krakowskiej Mszy pontyfikalnej kardynała Burke‘a
W poniedziałek ósmego lutego w krakowskim kościele pod wezwaniem świętych apostołów Piotra i Pawła Mszę Świętą w nadzwyczajnej formie rytu rzymskiego odprawił kardynał Raymond Leo Burke z Rzymu. Było to pierwsze tego typu wydarzenie w Krakowie po Soborze Watykańskim II. Kościół pękał w szwach - zachęcamy do obejrzenia pięknych zdjęć z tej liturgii. 

Kardynał Raymond Leo Burke, były arcybiskup metropolita amerykańskiego Saint Louis i prefekt Trybunału Sygnatury Apostolskiej, a dziś zwierzchnik Suwerennego Zakonu Maltańskiego, odwiedził Kraków w ramach wizyty w Polsce promującej jego najnowszą książkę.

Prezentujemy kilka zdjęć z kościoła świętych apostołów Piotra i Pawła. Wkrótce uzupełnimy galerię - opublikujemy również relację filmową z tego niezwykłego wydarzenia. 


i video z konferencji:
  http://www.pch24.pl/tv,-eucharystia---boza-milosc-stala-sie-cialem---tlumy-na-spotkaniu-z-kardynalem-burke--zobacz-nagranie-pchtv,41111

wtorek, 9 lutego 2016

Papież Pius XII

https://www.facebook.com/BlogRzymskiKatolik/videos/1010131259052923/

Fragment filmu "Embezzled Heaven" z 1958 r. w reżyserii Ernsta Marischka



sobota, 6 lutego 2016

Warsztaty śpiewu z Robertem Pożarskim - Gdańsk, kościół św. Jakuba - 12 luty

Organizatorzy śpiewu dominikańskiego Schola Gregoriana Gedanensis
zapraszają na warsztaty z Robertem Pożarskim, które odbędą się
w Gdańsku w w dniach 12-13 lutego 2016 w kościele św. Jakuba
na ul. Wałowej 28.
Zaczynamy w piątek o godzinie 18.30 w kościele śpiewem  nieszporów. 
Później w salce klasztornej OO. Kapucynów warsztaty śpiewu zakonu krzyżackiego
 - do 21.00
W sobotę od 10.00 do 13.00  kontynuujemy w salce klasztornej

Skoncentrowane będą głównie na przygotowaniu nieszporów na Wielki Post
czyli antyfon i hymnów przypadających na ten okres.

Więcej o samym Mistrzu Robercie uczniu Wielkiego  Marcela Pérèsa 
 na http://www.liturgia.dominikanie.pl/robert_pozarski.html  

Po za warsztatami Schola Gregoriana Gedanensis zaprasza na co piątkowe śpiewanie
 nieszporów, godzina 18.00 - kościół św. Jakuba



Strona Scholi   www.choral.gda.pl

 Redakcja

środa, 3 lutego 2016

Film: "Bernadetta. Cud w Lourdes"


Polecamy cudowny film o objawienuu Matku Bożej w Lourdes.
Redakcja.

Toplista Tradycji Katolickiej
Powered By Blogger