niedziela, 1 lutego 2015

piątek, 30 stycznia 2015

polecamy stronę www.patres.pl

Ks. dr Przemysław Szewczyk jest jednym z najlepszych znawców pism Atanazego w Polsce. Nakładem Wydawnictwa WAM ukazały się jego przekłady tak ważnych dzieł jak „Mowy przeciw arianom”, „O dekretach Soboru Nicejskiego”, „O wypowiedzi Dionizego” i „O synodach w Rimini i Seleucji”. Na język polski przełożony został także krótki, ale niezwykle piękny i ważny tekst Atanazego – „List do Drakontiosa” – który opatrzony komentarzem ks. dr. Przemysława Szewczyka i ilustracjami Zuzanny Rataj wydało Łodzkie Wydawnictwo Archidiecezjalne. Niedużych rozmiarów i objętości książeczka (78 stron) nosi tytuł „Drakontios. Patrystyczny esej o kapłaństwie” i rozprowadzana jest przez Stowarzyszenie „Dom Wschodni – Domus Orientalis” jako cegiełka na rozwój portalu Patres.pl. W ten sposób Drakontios cały czas służy już nie tylko Atanazemu, ale także innym Ojcom, których poznanie umożliwia portal. Wszystkich czytelników i sympatyków portalu patres.pl zapraszamy do zamawiania „Drakontiosa” i wspierania portalu poświęconego Ojcom. Koszt jednego egzemplarza książki wynosi 20 PLN + koszty wysyłki.

Poniżej jeden z cudownych 'kwiatów" Ojców Kościoła.

Atanazy pisał do Drakontiosa:
"Znamy przecież zarówno biskupów, którzy poszczą, jak i mnichów, którzy się obżerają. Znamy też biskupów, którzy nie piją wina, i mnichów którzy piją. Znamy biskupów, którzy czynią znaki, i mnichów, którzy nie czynią. Wielu spośród biskupów nie ożeniło się, a mnisi zostawali ojcami dzieci. Zarówno bowiem biskupom jak i mnichom – że tak się wyrażę – zdarza się być ojcami dzieci z powodu posiadania zdrowego potomstwa. Natomiast znamy także duchownych znoszących głód i poszczących mnichów. Możliwe to jest bowiem i w tej sytuacji, a i w tamtej nie jest zabronione. Jednak w każdym położeniu trzeba się zmagać, bo i wieniec chwały przyznawany jest nie za stanowiska, ale za czyny".
Urocze, prawda?

 http://patres.pl/

sobota, 24 stycznia 2015

Serce naszej wiary

Msza Święta jest sercem naszej wiary, ale trzeba też powiedzieć: Bóg jest sercem naszej wiary. Bóg i Jego obecność, działanie, nauczanie. Jego Ciało i Krew oraz Jego Słowo.

W konsekwencji, jeśli Msza Święta będzie dla nas jedynym celem, jakby pojedynczym wydarzeniem raz w tygodniu, i oderwiemy ją od jej głębokiego sensu, jakim jest Ofiara Chrystusa obecna na ołtarzu, Ofiara, która ma przekształcić nasze serce w duchu Ewangelii, to nie będziemy tak naprawdę katolikami. Nie można „pokroić” katolickości na części, powiedzieć sobie – ja walczę o Mszę, wszystko inne jest drugorzędne. Katolickość musi być w nas na wskroś naszego serca. Jeśli nasze serce nie nawraca się codziennie do Boga, to marnujemy dar Boży, jakim jest Jego Ofiara, Ofiara bezkrwawa, to prawda, obecna na ołtarzach, ale to przecież odnowienie Ofiary Krzyża, gdzie Chrystus tyle cierpiał za nasze grzechy. W całej walce o Mszę nie powinniśmy zapominać o naszym osobistym obowiązku uświęcenia, o naszym osobistym przylgnięciu do Chrystusa, o naszej całkiem intymnej odpowiedzialności. Z tego życia wewnętrznego, karmionego codzienną modlitwą, codzienną walką z wadami i niedoskonałościami, powinna wypływać nasza walka o Mszę. Bo ona jest źródłem, z którego powinniśmy czerpać.

O to wszystko warto prosić Niepokalane Serce Maryi... Ona jedna najpełniej pojęła Boże Tajemnice, Ona jest Królową Kościoła, Królową Aniołów i Świętych, Ona jest Pośredniczką wszelkich łask, również łaski uświęcenia i nawrócenia, a to jest owoc Kalwarii i owoc Mszy świętej. Nie ma katolika bez codziennego nawrócenia, nie ma walki o społeczne panowanie Chrystusa bez tej podstawowej walki o własną duszę, jak pisał abp Lefebvre, cytując dom Chautarda i jego piękną książkę „Życie wewnętrzne duszą apostolstwa”. Bez życia wewnętrznego będziemy jedynie nosić piękne mundury katolików, ale z rzeczywistą walką niewiele będziemy mieli wspólnego. Mamy być solą ziemi i światłem świata. Światłem, nie tlącym się ogarkiem, solą, która leży na ziemi tego świata i nie jest zwietrzała, jak mówi Pan, ale istotnie słona, czyli pełna cnót, i to nie jednej cnoty, jaką jest umiłowanie Prawdy, ale wielu cnót.


To zadanie na całe życie... zadanie, które wypełnimy ufnie oddając się Bogu i nie marnując nadprzyrodzonej siły i światła, pochodzących z ołtarza. Mamy należeć do Chrystusa, upodobnić się do Niego i jego świętych, i iść przez ten świat z prostotą, mówiąc, ale przede wszystkim życiem świadcząc, że droga Ewangelii jest nie tylko prawdziwa, ale i możliwa. Daleko nam do wielkich świętych. Bądźmy więc świętymi na miarę, jaką przeznaczył nam Bóg. Ale nie mniej. I nie zasłaniajmy się faktem, że znamy Prawdę katolicką, jedyną. To dla nas stanowi jeszcze większy obowiązek. Jeszcze większą odpowiedzialność.  

czwartek, 22 stycznia 2015

Spotkanie bożonarodzeniowe w Poznaniu i rozwój Archikonfraterni Św. Szczepana

Jasełka
Jasełka
W sobotę 10 stycznia br. wierni skupieni wokół poznańskiej kaplicy FSSPX wzięli udział w spotkaniu bożonarodzeniowym, którego głównym elementem były jasełka wystawione przez dzieci. Przedstawienie, w którym wzięło udział kilkanaścioro młodych aktorów (wśród nich trzy liczne rodzeństwa: Białeccy, Pragerowie i Kaczmarkowie), przygotowała Marta Żydek.
Po przedstawieniu uczestnicy spotkania – blisko 90 osób – wspólnie, przy akompaniamencie dzieci grających na pianinie, śpiewali kolędy. Do zebranych zwrócił się posługujący im od kilku miesięcy ks. Hubert Kuszpa FSSPX, mówiąc o rozwoju poznańskiego apostolatu Bractwa Św. Piusa X i zachęcając do jeszcze większego zaangażowania w działalność grup modlitewnych, scholi, tworzenie wystroju kaplicy itp.

Przyjęcie nowego ministranta
do Archikonfraterni Św. Szczepana

Następnego dnia, podczas niedzielnej Mszy św., odbyła się uroczystość przyjęcia do poznańskiej kapituły Archikonfraterni Świętego Szczepana kolejnego ministranta – Marcelego Piskorskiego. Podczas tej samej uroczystości jeden z uczestników uzyskał stopień ceremoniarza, a Tomasz Telszewski i Michał Ratajczak zostali starszymi akolitami. Obecnie do poznańskiej kapituły Archikonfraterni należy dziewięciu ministrantów.
Czytaj również: Nowi członkowie poznańskiej kapituły Archikonfraterni Św. Szczepana
 http://news.fsspx.pl/2015/01/polska-spotkanie-bozonarodzeniowe-w-poznaniu-i-rozwoj-archikonfraterni-sw-szczepana/

niedziela, 11 stycznia 2015

Wierzący i niepraktykujący? - Bzdura! [Tuba Cordis 11 I A.D. 2015]


Polecenie ofiar Trójcy Świętej - z OFFERTORIUM MSZY ŚWIĘTEJ

Kapłan pochylony na środku ołtarza, mówi:

S. Suscipe sancta Trinitas hanc oblationem,
 quam tibi offerimus ob memoriam passionis, 
resurrectionis et ascensionis 
Iesu Christi, Domini
nostri: et in honorem 
beatae Mariae semper virginis, 
et beati Ioannis Baptistae,
et sanctorum Apostolorum Petri et Pauli, 
et istorum, et omnium Sanctorum: 
ut illis proficiat ad honorem, nobis autem 
ad salutem: et illi pro nobis intercedere 
dignentur in coelis, quorum memoriam 
agimus in terris. 
Per eumdem Christum, Dominum nostrum. 
Amen.
Przyjmij, Trójco Święta, tę ofiarę, 
którą Ci składamy na pamiątkę Męki, 
Zmartwychwstania i Wniebowstąpienia 
Jezusa Chrystusa, Pana 
 naszego, oraz na cześć 
Najświętszej Maryi Zawsze Dziewicy, 
 świętego Jana Chrzciciela, 
świętych Apostołów Piotra i Pawła, 
a także tych (których szczątki są w ołtarzu) 
i wszystkich świętych: 
niech posłuży im ku chwale, nam zaś 
 pomoże do zbawienia; niechaj ci, których ze czcią wspominamy na ziemi, raczą orędować za nami w niebie: przez tegoż Chrystusa, Pana Naszego. Amen.

Ofiara Mszy świętej jest składana przed obliczem Trójcy. Tego samego Boga, który stworzył Niebo i ziemię, tego, który stworzył Aniołów i ludzi, i który w swej łaskawości postanowił uratować od wiecznego nieszczęścia dzieci Adama i Ewy. Tego, który jest Wszechmocny, wszechobecny, wieczny, nieskończenie Święty. Tego, który daje ze swojej pełni życie stworzeniu, a zbawienie ludziom i aniołom. Tego, który od samego grzechu Adama postanowił, że Druga Osoba Trójcy, Słowo, stanie się Ciałem, stanie się człowiekiem, i weźmie na siebie cały ciężar grzechów, win całej ludzkości. Gdy patrzymy na piękno tego świata, tak na największe szczyty gór, jak i najzwyklejsze źdźbło trawy, to wiemy, że On jest ich Stwórcą. Stwórcą kochającym i dobrym. Źdźbło chwieje się i żyje kilka dni, góry stoją nieruchomo i długo. Ale oba te stworzenia istnieją dzięki dobroci Pana... my, ludzie, mali, duzi, ważni i mniej ważni, dorośli i dzieci, istniejemy, gdyż tego chce Bóg. Jak bardzo trzeba być za to wdzięcznym... ale mamy na swoim koncie wiele grzechów, wiele głupstw, wiele błędów, a nawet świadomych zdrad... i za to wszystko Bogu składana jest doskonała Ofiara... jest ona tym, co najbardziej służy nam do zbawienia.

Gdy przychodzimy do ołtarza, nie przychodzimy jednak przed ten ołtarz sami... Wokół nas często nie ma zbyt wielu ludzi, szczególnie w tygodniu, a jednak nawet gdybyśmy byli sami w kościele, to nie jesteśmy sami. Główną postacią na Mszy świętej jest oczywiście sam Chrystus... To On w osobie kapłana ofiaruje się dla nas. Za nas. Za nasze grzechy, za całą naszą słabość, za winy małe i duże. Te całkiem świadome, a więc najcięższe, i te nie do końca przez nas zauważone, a jednak niszczące Boży obraz w nas... On tu jest – w osobie kapłana. Ale i na ołtarzu, w białej Hostii, On stanie się rzeczywiście obecny. Jest więc Ten, dla którego przychodzimy do kościoła, czyli Bóg, Bóg Wcielony. Jest i całe Niebo, w duchowy sposób. Jest Niepokalana Dziewica Maryja, jest święty Jan Chrzciciel, Apostołowie Piotr i Paweł, te dwie święte kolumny Kościoła. Są święci, których relikwie umieszczono w dniu konsekracji świątyni w ołtarzu. Są i inni święci i aniołowie. Są i dusze czyśćcowe... Świętym Msza służy ku chwale, nam i duszom czyśćcowym – przede wszystkim jest drogą do zbawienia. Czyli do oczyszczenia z tego, co dalekie od Boga i uświęcenia – wlania w nas zadatku doskonałości.

Czasami jakbyśmy Boga nie dostrzegali podczas Mszy świętej – nie widzimy Go, ani nie czujemy. Próbujemy sobie Go wyobrazić, ale często to także zawodzi. Co powinniśmy więc zrobić, u stóp ołtarza? Wiedząc, że On jest obecny. Że przychodzi kolejny raz czynić cuda... właściwie nie ma jednej odpowiedzi, poza postawą Wiary. A jak ona się przejawia? W spojrzeniu, w geście, w myśli, czasami w milczeniu, czasami w przyjęciu jakby dojmującej pustki... przede wszystkim w przekonaniu, że Tajemnice, jakie się na ołtarzu dokonują, są tak wielkie i piękne, że często będziemy musieli mówić Panu szczerze: nic nie rozumiem. Albo: znowu rozumiem tak niewiele. A czasami, z radością pomieszaną z obawą: dziś trochę więcej rozumiem. Obym zapamiętał i tym żył... Obym żył jak echo modlitwy Kościoła sprzed ołtarza, co jakiś czas wracając myślą do tego, co tak wielkie i piękne, a dzieje się przed moimi oczami. I dlatego właśnie „niechaj ci, których ze czcią wspominamy na ziemi, raczą orędować za nami w niebie: przez tegoż Chrystusa, Pana Naszego. Amen.”



sobota, 10 stycznia 2015

Ołtarz z krakowskiej kaplicy Bractwa św. Piusa X


Kaplica p.w. N.M.Panny Pośredniczki Wszystkich Łask
ul. Berka Joselewicza 21B

Msze św.

  • niedziele: 08.30
  • soboty: 18.00
  • pierwsze piątki miesiąca: 16.30
W niedziele pół godziny przed Mszą św. jest odmawiany różaniec lub śpiewane Godzinki; po Mszy św. katecheza dla dorosłych.
 http://www.piusx.org.pl/kaplice/Krakow

wtorek, 6 stycznia 2015

Trzech Króli - tradycja i barwne orszaki - Gdańsk 2015

5 stycznia 2015, godz. 14:00 (339 opinii





czwartek, 1 stycznia 2015

Mery Wagner ponownie w więzięniu, podpisz petycję!

Mery Wagner obrończynią życia z Kanady ponownie znalazła się
 w kanadyjskim więzieniu, tym razem za złamanie warunków zwolnienia warunkowego.
List od Mamy Mary Wagner do Polaków!
"Niech Bóg błogosławi Polskę! Dziękuję za to, że jesteście dla Mary. Nie poddawajcie się w Waszych wysiłkach!"

Drogi Jacku i wszyscy dobrzy ludzie w Polsce.

Dziękuję z najgłębszych miejsc w moim sercu za Waszą miłość i wsparcie mojej córki, Mary. Myślę, że jako naród, naprawdę rozumiecie co Mary robi, i z tego powodu oraz ze względu na swoją wielkość serca, Mary miała więcej wsparcia od Was, niż gdziekolwiek indziej na świecie . Teraz rozumiem dlaczego wielki Święty Jan Paweł II przyszedł spośród Was! Rzeczywiście jesteście naprawdę błogosławieństwem dla Mary i niemowląt o których ona mówi.

W Kanadzie jest bardzo mało wsparcia dla Mary, nawet wśród katolików. Maryja spędziła 3 miesiące w domu wśród nas, co było dla nas darem. Ale nigdy ona nie była poproszona, aby przemówić w naszym kościele lub w innej parafii na wyspie Vancouver gdzie mieszkamy. Kiedy przyjechała do Polski, była stale zapraszana do wystąpień na temat Życia.

Myślę, że Kanadyjczycy są zaślepieni ideą prawa, które jest wyraźnie złe i wydaje się, że widzą tylko prawo. Boją się anarchii, jeśli można łamać prawo, aby wygrać argument. Istnieje prawdziwa duchowa śmierć w naszym kraju, nawet jeśli mogę tak powiedzieć, wśród duchowieństwa. Prawie nigdy nie słyszałam z ambony słowa potępienia aborcji lub poronnych środków antykoncepcyjnych. Nic więc dziwnego, że kanadyjscy katolicy dokonują aborcji prawie tak samo często, jak pozostali Kanadyjczycy. Nasi księża są w przeważającej części dziwnie milczący. Nasi biskupi nie są inni. Oni kochają spokój: nie chcą konfrontacji, nie chcą zmian, nie chcą być niewygodni. Są skłonni do kompromisu ze złem, aby tylko utrzymać ludzi szczęśliwych i spokojnych. Dla kanadyjskich ludzi status quo jest czymś wygodnym i nie chcą zastanowić się czym naprawdę jest aborcja, poza prawem kobiety do wyboru. Oni nie chcą kołysać łodzią, bo przypadkiem mogą się zamoczyć.

Pokój i radość obfitują w Mary. Ona rozumie, że prawdziwy pokój nie może być dokonany przez samozadowolenie ze złem, i że bez prawdy, wszyscy jesteśmy pustymi garnkami. Ona wie, że jej wartość jest w Chrystusie, i że ona jest po prostu Jego służebnicą. Robi, to co On mówi jej aby zrobić, i tak ma pokój i radość w obfitości. Czasami Chrystus przychodzi do nas w innych ludziach; w przypadku Mary- przyszedł do niej za pośrednictwem swoich ludzi w Polsce i przez ręce pełne ludzi którzy są tutaj. Jej czas z Wami przygotował ją na pustkowie jej walki w Kanadzie. Jej miłość do Matki Teresy z Kalkuty i św. Jana Pawła II ukształtowały jej życie, a Wasi ludzie nadal dają jej nadzieję i wsparcie, gdy ona idzie do przodu.

Mary nie jest nieszczęśliwa w więzieniu. Wiem, że wolałaby być wolna, ale jest na tyle mądra, by wiedzieć, że gdziekolwiek Bóg ją prowadzi, On ma pracę dla niej, która zadowoli duszę Mary. Wiem też, że ona nie cierpi w więzieniu, podobnie jak inni więźniowie: oni nie są często traktowani z godnością jako część rodziny ludzkiej. Oni cierpią z powodu braku prywatności, braku wolności, ciągłego hałasu, a czasami z zimna i głodu. Ale Mary jest tam z nadzieją, bo to życie jest skończone, a Bóg widzi i wie wszystko. Mary przynosi Boga innym poprzez swą delikatność i modlitewną obecność. Ona jest jak mała latarnia za kratami. Kiedy powiedziałam jej, że martwię się jej powrotem do więzienia, że jest mała a tam są niebezpieczni ludzie – ona uśmiechnęła się i powiedziała: "nie martw się, mamo. Kochają mnie tam.". Trzymam te słowa w moim sercu i mam nadzieję, że pozostaną prawdą.

Niech Bóg błogosławi Polskę! Dziękuję za to, że jesteście dla Mary. Nie poddawajcie się w Waszych wysiłkach!

Kochająca,

Jane Wagner

Dear Jacek, and all of you good people in Poland. 
 
I thank you from the deepest places in my heart for your love and support of my daughter, Mary. I think that you, as a nation, truly understand what Mary is doing, and because of this, and because of your greatness of heart, Mary has had more support from you than anywhere else in the world combined. I can see why the great St John Paul came from amongst you! Indeed, you are truly a blessing to Mary and to the babies she speaks for. 
 
In Canada, there is very little support for Mary, even amongst Catholics. Mary spent 3 months at home with us, which was such a gift. But not once was she asked to speak at our Church or at any parish on Vancouver Island. When she arrived in Poland, she was constantly invited to speak for Life. 
 
I think that Canadians are blinded by the idea of the Law, a law that is clearly wrong, and yet it seems that they see only the law. They fear anarchy, if one can break the law to win an argument. There is a real spiritual death in our country, even if I may dare say so, amongst the clergy. I have almost never heard words from the pulpit condemning abortion or abortifacient contraceptives. It is no wonder that Canadian Catholics have abortions almost as often as other Canadians. Our priests are strangely silent, for the most part. Our Bishops are no different.They love peace: they don't want confrontation, they don't want change, they don't want to be uncomfortable. They are willing to compromise with evil just to keep people happy and quiet. For Canadian people the status quo is something they are comfortable with and they chose not to consider what abortion is, beyond a woman's right to chose. They don't ever want to rock the boat, in case they get wet. 
 
Peace and joy abound in Mary. She understands that true peace cannot be wrought by complacency with evil, and that without the Truth, we are all empty pots. She knows that her worth is in Christ, and that she is simply His servant. She does whatever He tells her to do, and so she has peace and joy in abundance. Sometimes Christ comes to us in other people; in Mary's case, He came to her through your people in Poland, and through the hand full of people she has here. Her time with you prepared her for the wasteland of her fight in Canada. Her love for Mother Theresa and for St John Paul, have shaped her life, and your people continue to give her hope and support as she goes forward. 
 
Mary is not unhappy in prison. I know that she would prefer to be free, but she is wise enough to know that wherever God leads her, He has work for her to do that will satisfy her soul. I also know that she does suffer in prison, as do all prisoners: they are not often treated with the dignity due to them as part of the human family, they suffer from lack of privacy, lack of freedom, constant noise, and sometimes from the elements of cold and hunger as well. But Mary is there with hope, because this life is finite, and God sees and knows all things. She brings Him to others through her gentle and prayerful presence. She is a small beacon of light behind the bars. When I told her that I was worried about her going back to prison, that she is small and there are some dangerous people there, she smiled and said: "don't worry, Mama. They love me in there". I keep these words in my heart and hope they remain true.
 
God bless Poland! Thank you for being there for Mary. Don't give up your efforts!
 
love,

Jane Wagner  
Poniżej petycja w jej obronie
http://www.citizengo.org/pl/15128-b?tc=ty&tcid=9130909

I list matki Jane Wagner.

List od Mamy Mary Wagner do Polaków!
"Niech Bóg błogosławi Polskę! Dziękuję za to, że jesteście dla Mary. Nie poddawajcie się w Waszych wysiłkach!"

Drogi Jacku i wszyscy dobrzy ludzie w Polsce.
Dziękuję z najgłębszych miejsc w moim sercu za Waszą miłość i wsparcie mojej córki, Mary. Myślę, że jako naród, naprawdę rozumiecie co Mary robi, i z tego powodu oraz ze względu na swoją wielkość serca, Mary miała więcej wsparcia od Was, niż gdziekolwiek indziej na świecie . Teraz rozumiem dlaczego wielki Święty Jan Paweł II przyszedł spośród Was! Rzeczywiście jesteście naprawdę błogosławieństwem dla Mary i niemowląt o których ona mówi.
W Kanadzie jest bardzo mało wsparcia dla Mary, nawet wśród katolików. Maryja spędziła 3 miesiące w domu wśród nas, co było dla nas darem. Ale nigdy ona nie była poproszona, aby przemówić w naszym kościele lub w innej parafii na wyspie Vancouver gdzie mieszkamy. Kiedy przyjechała do Polski, była stale zapraszana do wystąpień na temat Życia.
Myślę, że Kanadyjczycy są zaślepieni ideą prawa, które jest wyraźnie złe i wydaje się, że widzą tylko prawo. Boją się anarchii, jeśli można łamać prawo, aby wygrać argument. Istnieje prawdziwa duchowa śmierć w naszym kraju, nawet jeśli mogę tak powiedzieć, wśród duchowieństwa. Prawie nigdy nie słyszałam z ambony słowa potępienia aborcji lub poronnych środków antykoncepcyjnych. Nic więc dziwnego, że kanadyjscy katolicy dokonują aborcji prawie tak samo często, jak pozostali Kanadyjczycy. Nasi księża są w przeważającej części dziwnie milczący. Nasi biskupi nie są inni. Oni kochają spokój: nie chcą konfrontacji, nie chcą zmian, nie chcą być niewygodni. Są skłonni do kompromisu ze złem, aby tylko utrzymać ludzi szczęśliwych i spokojnych. Dla kanadyjskich ludzi status quo jest czymś wygodnym i nie chcą zastanowić się czym naprawdę jest aborcja, poza prawem kobiety do wyboru. Oni nie chcą kołysać łodzią, bo przypadkiem mogą się zamoczyć.
Pokój i radość obfitują w Mary. Ona rozumie, że prawdziwy pokój nie może być dokonany przez samozadowolenie ze złem, i że bez prawdy, wszyscy jesteśmy pustymi garnkami. Ona wie, że jej wartość jest w Chrystusie, i że ona jest po prostu Jego służebnicą. Robi, to co On mówi jej aby zrobić, i tak ma pokój i radość w obfitości. Czasami Chrystus przychodzi do nas w innych ludziach; w przypadku Mary- przyszedł do niej za pośrednictwem swoich ludzi w Polsce i przez ręce pełne ludzi którzy są tutaj. Jej czas z Wami przygotował ją na pustkowie jej walki w Kanadzie. Jej miłość do Matki Teresy z Kalkuty i św. Jana Pawła II ukształtowały jej życie, a Wasi ludzie nadal dają jej nadzieję i wsparcie, gdy ona idzie do przodu.
Mary nie jest nieszczęśliwa w więzieniu. Wiem, że wolałaby być wolna, ale jest na tyle mądra, by wiedzieć, że gdziekolwiek Bóg ją prowadzi, On ma pracę dla niej, która zadowoli duszę Mary. Wiem też, że ona nie cierpi w więzieniu, podobnie jak inni więźniowie: oni nie są często traktowani z godnością jako część rodziny ludzkiej. Oni cierpią z powodu braku prywatności, braku wolności, ciągłego hałasu, a czasami z zimna i głodu. Ale Mary jest tam z nadzieją, bo to życie jest skończone, a Bóg widzi i wie wszystko. Mary przynosi Boga innym poprzez swą delikatność i modlitewną obecność. Ona jest jak mała latarnia za kratami. Kiedy powiedziałam jej, że martwię się jej powrotem do więzienia, że jest mała a tam są niebezpieczni ludzie – ona uśmiechnęła się i powiedziała: "nie martw się, mamo. Kochają mnie tam.". Trzymam te słowa w moim sercu i mam nadzieję, że pozostaną prawdą.
Niech Bóg błogosławi Polskę! Dziękuję za to, że jesteście dla Mary. Nie poddawajcie się w Waszych wysiłkach!
Kochająca,
Jane Wagner


Dear Jacek, and all of you good people in Poland.
I thank you from the deepest places in my heart for your love and support of my daughter, Mary. I think that you, as a nation, truly understand what Mary is doing, and because of this, and because of your greatness of heart, Mary has had more support from you than anywhere else in the world combined. I can see why the great St John Paul came from amongst you! Indeed, you are truly a blessing to Mary and to the babies she speaks for.
In Canada, there is very little support for Mary, even amongst Catholics. Mary spent 3 months at home with us, which was such a gift. But not once was she asked to speak at our Church or at any parish on Vancouver Island. When she arrived in Poland, she was constantly invited to speak for Life.
I think that Canadians are blinded by the idea of the Law, a law that is clearly wrong, and yet it seems that they see only the law. They fear anarchy, if one can break the law to win an argument. There is a real spiritual death in our country, even if I may dare say so, amongst the clergy. I have almost never heard words from the pulpit condemning abortion or abortifacient contraceptives. It is no wonder that Canadian Catholics have abortions almost as often as other Canadians. Our priests are strangely silent, for the most part. Our Bishops are no different.They love peace: they don't want confrontation, they don't want change, they don't want to be uncomfortable. They are willing to compromise with evil just to keep people happy and quiet. For Canadian people the status quo is something they are comfortable with and they chose not to consider what abortion is, beyond a woman's right to chose. They don't ever want to rock the boat, in case they get wet.
Peace and joy abound in Mary. She understands that true peace cannot be wrought by complacency with evil, and that without the Truth, we are all empty pots. She knows that her worth is in Christ, and that she is simply His servant. She does whatever He tells her to do, and so she has peace and joy in abundance. Sometimes Christ comes to us in other people; in Mary's case, He came to her through your people in Poland, and through the hand full of people she has here. Her time with you prepared her for the wasteland of her fight in Canada. Her love for Mother Theresa and for St John Paul, have shaped her life, and your people continue to give her hope and support as she goes forward.
Mary is not unhappy in prison. I know that she would prefer to be free, but she is wise enough to know that wherever God leads her, He has work for her to do that will satisfy her soul. I also know that she does suffer in prison, as do all prisoners: they are not often treated with the dignity due to them as part of the human family, they suffer from lack of privacy, lack of freedom, constant noise, and sometimes from the elements of cold and hunger as well. But Mary is there with hope, because this life is finite, and God sees and knows all things. She brings Him to others through her gentle and prayerful presence. She is a small beacon of light behind the bars. When I told her that I was worried about her going back to prison, that she is small and there are some dangerous people there, she smiled and said: "don't worry, Mama. They love me in there". I keep these words in my heart and hope they remain true.
God bless Poland! Thank you for being there for Mary. Don't give up your efforts!
love,
Jane Wagner

niedziela, 28 grudnia 2014

Gaudete


Toplista Tradycji Katolickiej
Powered By Blogger