środa, 3 kwietnia 2013

wtorek, 2 kwietnia 2013

Papież Argentyńczyk: „mamma mia!”


Tuż po wyborze papieża z Argentyny (a dokładniej mówiąc, z Wicekrólestwa La Platy) napisałem do jego rodaka, prof. Alberta Bueli, który jest jednym z największych współczesnych filozofów (zob.http://es.wikipedia.org/wiki/Alberto_Buela oraz naszą notę:http://www.legitymizm.org/spw-alberto-buela-lamas), z prośbą o wyrażenie opinii. Jego natychmiastowa odpowiedź była nader lakoniczna:

„Jest to człowiek, który zawsze angażował się na rzecz najbiedniejszych, i tak z pewnością będzie nadal, według kierunku zapoczątkowanego przez Pańskiego rodaka, Jana Pawła II. Jest duszpastersko postępowy, a doktrynalnie konserwatywny”.
Wszelako nazajutrz prof. Buela przesłał znacznie obszerniejszą wypowiedź, w formie artykułu, której tłumaczenie tu, za jego łaskawą zgodą, podaję.
Według naszej niewspółmiernej samooceny (której nie będę teraz komentował) Argentyńczykami znanymi w świecie są: Maradona, Messi, [Juan Manuel] Fangio, [Carlos] Gardel, Perón, Evita, Ché Guevara, Borges i [żona następcy tronu Wilhelma Aleksandra] Maksyma [Zorreguieta Cerruti], księżna Niderlandów; obecnie dodajemy do nich Papieża. Ponadto jest to pierwszy papież amerykański1, aczkolwiek niektórzy niedouczeni dziennikarze utrzymują, że pierwszy nieeuropejski, ignorując św. Piotra i wielu innych.
A zatem co to oznacza: najpierw dla naszego kraju, następnie dla Ameryki Południowej i ekumeny iberoamerykańskiej, wreszcie dla świata?
Jak dobrze wiadomo, trudno jest przewidywać z pewną ścisłością, ponieważ znajomość przyszłości stała się wykluczona z chwilą, gdy okazało się, że taki dar oznacza otwarcie puszki Pandory. Z tym zastrzeżeniem i wiedząc, że będziemy mówić raczej jako philodoksos – miłośnicy mniemań, spróbujemy poczynić kilka spostrzeżeń.
Dla Argentyny wybór na papieża jednego z jej synów stanowi zobowiązanie do większego zaangażowania katolickiego, zarówno jej narodu, jak i, zwłaszcza, rządzących nią. Jednakowoż trzeba zachować pewną proporcjonalność pomiędzy tym, kim jesteśmy, a tym, co mówimy o nas, kim jesteśmy. W przeciwnym razie należałoby uznać za prawdę stary dowcip, mówiący o tym, że najlepszym interesem na świecie jest kupić Argentyńczyka i sprzedać go za to, co mówi, ile jest wart. A dzisiaj wybór papieża Franciszka oznajmia, że Argentyńczycy są warci wiele. Wybornie, lecz jeśli tak jest, to my, jako naród i nasi rządzący, wszyscy, musimy podjąć działania, które nas wzniosą do tego poziomu szacunku, ku któremu nas wzywa desygnacja papieża naszej narodowości.
W odniesieniu do Ameryki Południowej trzeba uwzględnić potencjał regionu, jako że doświadczenia, które papież wyniósł z tego regionu, czynią go uprzywilejowanym rzecznikiem ich potrzeb i interesów, nadto zaś z tej racji, iż posiada o nich wiedzę bezpośrednią, może być pośrednikiem i rozjemcą pomiędzy różnymi krajami regionu.
W odniesieniu do całej ekumeny iberoamerykańskiej papież Franciszek ma wizję integracyjną w stylu Bolivara, San Martina i – bliżej nas – Perona, Vargasa oraz niedawno zmarłego Chaveza. Nie chcę przez to powiedzieć, że Franciszek jest peronistą, tylko że doskonale rozumie ten fenomen polityczny.
Na ostatek, w odniesieniu do reszty świata, przypuszczamy, że zainicjuje wielką kampanię ewangelizacyjną w zamiarze odzyskania Afryki i byłych republik sowieckich dla Kościoła. I z pewnością upomni się o chrześcijan masowo mordowanych (105 000 w 2011 roku!), głównie w krajach mających rządy islamskie.
Co się tyczy jego profilu kulturalnego, to jest jezuitą uformowanym w epoce pełnego wrzenia Soboru Watykańskiego II – to znaczy, kiedy rozpoczął się upadek ładu. Nie otrzymał prawie żadnej formacji teologicznej, tylko raczej socjologiczną, zgodnie z wytycznymi zakonu w tym czasie, iż duchowny nie musi „czynić tego, co święte”, lecz winien „walczyć i być aktywnym politycznie”. Jezuici przekształcili się w socjologów raczej niż księży. Stąd też zakon opustoszał zaledwie w ciągu dekady. Kiedy ojciec Bergoglio był prowincjałem zakonu (1973-1979), przekazał zarządzanie jezuickim Uniwersytetem Zbawiciela protestantom (Pablo Franco, Oclander i inni), podczas gdy sam zajął się doradztwem duchowym i politycznym w ugrupowaniu Żelazna Gwardia, które stało się rodzajem argentyńskiego wsparcia dla RuchuComunione e Liberazione – ugrupowania polityczno-religijnego dwugłowego: liberalizującego w Argentynie, a konserwatywnego we Włoszech.
Dziś w Buenos Aires wszyscy rabini i żydzi bez wyjątku świętują jego wybór na papieża
Jego wybór jako Pater inter pares – czego akrostych tworzy słowo Papa – przynosi uspokojenie Kurii Watykańskiej, ponieważ Franciszek jest dzieckiem Włochów i ze strony matki, i ojca, oraz urodzonym i wychowanym w Buenos Aires, tym wielkim mieście, o którym można wykrzyknąć za mediewistą Franco Cardinim: „najbardziej włoskie miasto na świecie” (la piu grande citá italiana del mondo). Oznacza to, że możemy mówić o „braterskim kuzynie” Włochów. Jednocześnie jego serdeczna więź (niepozbawiona patosu) z argentyńską wspólnotą żydowską – najliczniejszą po Izraelu – upewnia Watykan, że ze strony Franciszka nie grozi nic „rdzennie katolickiego”. Dziś w Buenos Aires wszyscy rabini i żydzi bez wyjątku świętują jego wybór na papieża. Wyjąwszy przypadek dziennikarza Horatio Verbitsky’ego, zawodowego oszczercy i zarządcy „selektywnych praw człowieka” w rządzie [Nestora] Kirchnera.
Jako arcybiskup Buenos Aires i jako kardynał – prymas okazywał zawsze predylekcję dla ubogich podług linii Jana Pawła II i Ratzingera. Jednocześnie dzielił z nimi ortodoksję w niektórych kwestiach. I na tym urzędzie przeciwstawiał się zawsze rządowi neoliberalnemu [Carlosa] Menema oraz socjaldemokratycznemu [Nestora i Cristiny Fernández] Kirchnerów. Konfrontacja z tymi ostatnimi była i jest bardzo mocna, nie tyle z powodów ideologicznych – bo nie należy zapominać, że obie strony nazywają się postępowymi – ile w tym, co dotyczy dwóch różnych osobowości (jednej świeckiej i drugiej religijnej), które wierzą, że są autentycznymi rzecznikami ludu.
Czego zatem możemy się spodziewać? Tego, że Franciszek będzie podążał szlakiem wyznaczonym przez Vaticanum II, Jana Pawła II i Benedykta XVI bez większych niespodzianek. Centrum Kościoła pozostanie nadal Rzym, lecz jego córką umiłowaną nie będzie już Europa, lecz Iberoameryka, którą zamieszkuje największa liczba katolików na świecie.
Dziś wszystkie ośrodki władzy światowej i „gadatliwi analfabeci” (dziennikarze), ich agenci, żądają, żeby Kościół zmienił wszystko, aby ukończyć przekształcanie się w jedną z wielu „religii politycznych”, jakimi są liberalizm, socjaldemokracja, marksizm i nacjonalizmy. I godne pożałowania jest to, że świat katolicki uznaje to za niezbędne, zapominając, że chrześcijaństwo jest przede wszystkim nauką o zbawieniu, a nie nauką społeczną.
A co z tym, co święte, ze świętością Kościoła, actio sacra, pragnieniem uświęcania ludzi, usuwaniem Boga, zmierzchem transcendencji?
Ach, nie! To za duże wymagania wobec argentyńskiego papieża.
Alberto Buela
Przeł. Jacek Bartyzel

1 Upraszam, aby nie mówić więcej „latynoamerykański”, co jest grubym błędem pojęciowym. „Latynami” są tylko ci z Lacjum we Włoszech. My w Ameryce jesteśmy Hispanoamerykanami, Iberoamerykanami, Indoiberyjczykami, Indianami lub po prostu Amerykanami. Ale nie Latynoamerykanami, co jest wynalazkiem oszukańczym, podstępnym i, zwłaszcza, mającym nas wynaturzyć
za "Bibula pismio niezależne": http://www.bibula.com/?p=67418

.

niedziela, 31 marca 2013

Niedziela Wielkanocna


Bądź uwielbiony nasz Zbawicielu!
Nasz Wybawco, nasza Radości, nasza cała Nadzieja!
Alleluja! Chrystus Zmartwychwstał!
Życzymy wszystkim naszym czytelnikom 
wielu łask od Jezusa Zmartwychwstałego.

Redakcja, Wielkanoc AD 2013

czwartek, 28 marca 2013

Wielka Sobota - Całun Turyński w tv



Jeszcze przed zakończeniem pontyfikatu Benedykt XVI zrobił wiernym cenny dar, zezwalając na telewizyjne wystawienie Całunu Turyńskiego. Ponieważ właścicielem tej relikwii jest Stolica Apostolska, każde jej wystawienie wymaga autoryzacji Papieża. W telewizji będzie można zobaczyć z bliska Całun po raz drugi w historii od 1973 r., a od tego czasu technologia poszła znacznie naprzód. Obraz będzie w wysokiej rozdzielczości, dostępny także dla smartfonów.Za "Gościem Niedzielnym" informujemy, że Całun można jednak będzie zobaczyć za pośrednictwem videotransmisji, link podany w:  http://gosc.pl/doc/1500029.Calun-Turynski-
http://www.sindone.org/santa_sindone/intro_page/00033781_Intro_Page.html
Za Portalem Prawy.pl podajemy, że Telewizja Polska nie postarała się o prawa do transmisji z Turynu. Na pytanie portalu prawy.pl o możliwość transmisji, Zespół Prasowy TVP S.A. odpowiedział: „z uwagi na to, że RAI robi własny program z tego wydarzenia, a w ofercie EBU wciąż nie ma międzynarodowego sygnału z wystawienia Całunu, jeśli tylko pojawi się możliwość pobrania sygnału i zostanie on umiędzynarodowiony, to oczywiście możemy pokazać wydarzenie w TVP Info.”









sobota, 23 marca 2013

Wielki Piątek

Quis est homo, qui non fleret, Matrem Christi si videret, In tanto supplicio..
Któryż człowiek nie zapłacze, Widząc męki i rozpacze, Matki Bożej w żalu tym...


piątek, 22 marca 2013

W "norweskim raju" aborcja bez końca

Komitet programowy partii konserwatywnej (Høyre) proponuje zmianę ustawy aborcyjnej, tak by poważna choroba lub wada wrodzona u nienarodzonego dziecka nie mogła sama w sobie stanowić podstawy do dokonania aborcji po 12. tygodniu życia dziecka. Jednak forum kobiet w partii chce zachować ustawę w jej obecnym kształcie

Spór w partii i wśród potencjalnych koalicjantów

Tuż przed dniem kobiet w Høyre kroi się poważny wewnętrzny spór na temat ustawy aborcyjnej. Forum Kobiet tej partii ostrzega przed próbami ograniczania możliwości zabijania nienarodzonych dzieci po 12. tygodniu ciąży.
- Ustawa aborcyjna dobrze funkcjonuje od niemal 40 lat. Stanowiła ona jedno z największych zwycięstw norweskich kobiet. Forum Kobiet Høyre nie życzy sobie ograniczania ustawy aborcyjnej i praw kobiet do dokonywania wyboru – mówi przewodnicząca Forum, Julie Brodtkorb.
Komitet programowy Høyre jako całość przychyla się do takiego rozwiązania, by oznaki poważnej choroby nie mogły same w sobie stanowić powodu do zabicia nienarodzonego dziecka po 12. tygodniu ciąży. W uzasadnieniu komitet pisze o obawie przed powstaniem społeczeństwa eugenicznego, gdzie dzieci z, przykładowo, zespołem Downa, będą wykrywane dzięki coraz bardziej zaawansowanej diagnostyce prenatalnej i następnie eliminowane. Høyre proponuje zatem zaostrzenie ustawy aborcyjnej już w swoim bieżącym programie wyborczym.
Z pewnością partia będzie mogła liczyć na poparcie takiej propozycji w Stortingu przez Chrześcijańską Partię Ludową (KrF), która jest jak najbardziej za zaostrzeniem ustawy, a nawet chciałaby iść jeszcze dalej.
Z kolei Partia liberalna (Venstre) oraz Partia Postępu (Frp) zmian nie chcą, więc nie jest wcale pewne, czy w wypadku powstania po wyborach rządu partii „mieszczańskich” (centroprawicowych), ustawa aborcyjna ulegnie zmianie, czy nie.
Póki co z punktu widzenia samej partii Høyre najistotniejsze jest to, że sprzeciw pojawił się w jej własnych szeregach.

Kobiety za „wyborem”

Na dorocznej konferencji Forum Kobiet Høyre reprezentantki ze wszystkich województw (fylker) opowiedziały się – wbrew opinii komitetu programowego – za zachowaniem ustawy aborcyjnej w obecnym kształcie. Julie Brodtkorb podkreśliła, że naczelną zasadą partii Høyre jest to, by ludzie mogli podejmować swoje własne decyzje.
-  Sytuacje życiowe i ludzie są różni. To, co dla jednej osoby może być ubogacającym doświadczeniem, kogoś innego może całkowicie złamać. Wsparcie ze strony rodziny i przyjaciół też bywa różne, podobnie jak możliwości finansowego udźwignięcia tak poważnych zobowiązań – mówi Brodtkorb. - Tej różnorodności powinna odpowiadać ustawa aborcyjna, mająca taką elastyczność i w takim stopniu respektująca wybory kobiet, jak dzisiejsza.
Przewodnicząca Forum Kobiet Høyre podkreśla, że kobiety, które decydują się urodzić dziecko z poważną chorobą lub wadą, mają do dyspozycji sprawny aparat pomocy. Forum chce pracować na rzecz przeznaczania większych środków na pomoc rodzinom z dziećmi wymagającymi specjalnej troski.
Zmiana ustawy: antyeugeniczna, czy antyspołeczna?
Była przewodnicząca Høyre, Karin Cecilie (Kaci) Kullmann Five, przestrzega Høyre przed próbą zmieniania prawodawstwa aborcyjnego:
- Uważam, i mówię to z całym przekonaniem, że nie wolno zmieniać ustawy, która funkcjonowała tak dobrze przez tak wiele lat. Ustawa aborcyjna została wywalczona pomimo olbrzymiego wówczas sprzeciwu i dała kobietom i rodzinom wolny wybór, który jest tym, co partia Høyre ceni najwyżej.

Przykładem „znakomitego” funkcjonowania ustawy jest już około 180 000 zamordowanych dzieci nienarodzonych w samym tylko XXI stuleciu. Od roku 2000 liczba dokonywanych rocznie w Norwegii aborcji oscyluje w okolicach 15 000 rocznie. Przykładowo w roku 2011 zabito 15 343 dzieci nienarodzonych. Odsetek aborcji wynosi 13,3 na 1000 kobiet w wieku 15-49 lat, najwięcej wśród kobiet w grupie wiekowej 20-24 lata: ponad 27,7 aborcji na 1000 kobiet. W Oslo około połowy kobiet zachodzących w ciążę decyduje się na zabicie swojego poczętego dziecka.
Źródło: Instytut Zdrowia Publicznego (Folkehelseinstituttet)

Five nie uznaje argumentu, że dzisiejsza ustawa aborcyjna może przyczynić się do wykształcenia się społeczeństwa eugenicznego, w którym chore płody będą eliminowane.
-  Mamy tę ustawę od 40 lat i nie powstało dzięki niej społeczeństwo eugeniczne. Decyzja o aborcji jest bardzo poważną i bardzo osobistą kwestia, niezależnie od tego, czy chodzi o dziecko zdrowe, czy chore. Dla mnie to bez sensu, że jakaś komisja mówi, że wie lepiej, niż dana rodzina, czy dana kobieta, czy ta rodzina lub kobieta poradzi sobie z wychowaniem silnie upośledzonego dziecka.
Wtóruje jej inna weteranka Høyre, Annelise Høegh:
- Høyre ma zaufanie do ocen i wyborów poszczególnych ludzi i rodzin. To podstawa. Byłoby dziwnym, gdyby te prawa nie miały być respektowane w odniesieniu do tak osobistej sytuacji, jak bycie w ciąży. To nie pasuje mi do takiego Høyre, jakie znam.

Dyskryminująca ustawa

Wiceprzewodniczący Høyre, Bent Høie, który kierował pracami nad układaniem nowego programu partii, uważa, że istnieją dwa powody, by zmienić obecną ustawę aborcyjną:

- Po pierwsze, ustawa w obecnym kształcie odbierana jest jako dyskryminująca przez osoby, które żyją z tego typu schorzeniami, które według ustawy stanowią wystarczający powód do dokonania aborcji. Po drugie, chcemy zapewnić sobie możliwość zapobieżenia takiemu rozwojowi wypadków, który szedł by jeszcze bardziej w kierunku tworzenia się społeczeństwa eugenicznego.
W drugim szkicu programu Høyre, który zostanie przedstawiony w najbliższy poniedziałek, znalazł się zapis, że partia chce „zmienić ustawę aborcyjną w taki sposób, by cechy płodu nie stanowiły samodzielnego kryterium zgody na dokonanie aborcji po przekroczeniu granicy okresu, w którym można dokonać aborcji na życzenie”.
Sformułowanie to różni się nieco od pierwszego szkicu, który mówił, że Høyre pragnie „wyeliminować przesłanki eugeniczne jako samodzielne kryterium dopuszczalności aborcji”.
Høie jest zdania, że komitet programowy wyszedł tym samym naprzeciw stanowisku Form Kobiet, jednak Kaci Kullmann Five podkreśla, że zmiana językowa ma niewielkie znaczenie realne, a nowa propozycja jest równie trudna do przełknięcia.
-  To kobieta ma mieć decydujące słowo. A ta możliwość w propozycji komitetu programowego Høyre znika – złości się Five. - Nie ma podstaw, by zmieniać ustawę aborcyjną.

Julie Brodtkorb chce jeszcze raz przedyskutować temat postulowanych zmian w ustawie aborcyjnej na Forum, tak by organizacja podjęła decyzję w jaki sposób potraktować propozycję programową podczas majowej konwencji krajowej Høyre.

Ustawa aborcyjna (abortloven) została uchwalona przez Storting 13. czerwca 1975 roku.
Daje ona kobietom prawo do zabijania swoich nienarodzonych dzieci na życzenie do 12. tygodnia ciąży.
Po dwunastym tygodniu spełnione muszą zostać określone kryteria, by specjalna komisja aborcyjna mogła wyrazić zgodę na usunięcie ciąży.
§ 2 ustawy aborcyjnej wylicza pięć takich kryteriów:
a) kiedy ciąża, poród lub opieka nad dzieckiem mogą stanowić nadmierne obciążenie dla zdrowia fizycznego lub psychicznego kobiety, przy czym należy uwzględnić podatność kobiety na choroby;
b) ciąża, poród lub opieka nad dzieckiem mogą postawić kobietę w trudnej sytuacji życiowej;
c) istnieje duże ryzyko, że dziecko może być poważnie chore na skutek wad wrodzonych/dziedzicznych, choroby lub szkodliwych oddziaływań podczas trwania ciąży (kryterium to nosi również nazwę „wyznacznika eugenicznego”);
d) kiedy kobieta zaszła w ciążę na skutek okoliczności opisanych w §§ 197-199 kodeksu karnego lub ciąża jest efektem okoliczności opisanych w §§ 192-196 i § 199 kodeksu karnego (przypadki gwałtu, kazirodztwa, wymuszenia współżycia itp.);
e) jeśli kobieta cierpi na poważną chorobę psychiczną bądź poważny niedorozwój psychiczny.

Komitet programowy Høyre chce zmienić § 2 c, natomiast nie zgłasza zastrzeżeń do pozostałych podpunktów.

Barbara Liwo, 07.03.2013, barbara@mojanorwegia.pl

Na podstawie: Aftenposten, Høyres Kinneforum, Folkehelseinstituttet, SSB, Lovdata
za:
http://www.mojanorwegia.pl/czytelnia/hoyre__wewnatrzpartyjny_spor_o_ustawe_aborcyjna.html#ixzz2O1YBauTg




wtorek, 19 marca 2013

Wrogowie Kościoła o kard. Bergoglio

Wielka Loża Argentyny cieszy się z wyboru papieża Franciszka 
Sobota, 16 Marca 2013

Buenos Aires, Argentyna. Wielka Loża Argentyny wyraziła oficjalnie radość z powodu wyboru kardynała Jorge Bergoglio na papieża Kościoła Katolickiego i Głowę Państwa Watykańskiego. Argentyński Wielki Mistrz, Angel Jorge Clavero, uważa, że ten wybór przyniósł wyróżnienie narodowi Argentyny.
 W ciągu minionego tygodnia kilka Wielkich Lóż z Ameryki Łacińskiej, Europy i Azji (z Libanu) wyraziło radość z powodu wyboru nowego katolickiego papieża.

za: http://masonicpressagency.blogspot.ro/2013/03/grand-lodge-of-argentina-welcomes.html

B'nai B'rith -
"Cieszymy się na dalszą przyjaźń między katolikami i Żydami"

Międzynarodowa B'nai B'rith zadowolona jest z wyboru Franciszka I, papieża, który został wybrany w Watykanie 13 marca przez 115 kardynałów katolickich uprawnionych do głosowania.
Nowy papież, były argentyński kardynał Jorge Mario Bergoglio jest pierwszym latynoamerykańskim papieżem [od tł.: z rodziców Włochów] Poprowadzi on Kościół katolicki z 1,2 miliardem wyznawców.
W listopadzie, gdy kardynał Bergoglio był honorowym mówcą podczas upamiętnienia Nocy Kryształowej B'nai B'rith w Buenos Aires, gdzie brał udział w zapalaniu menory.
"Cieszymy się z papieża Franciszka I-go w jego nowej roli jako przywódcy Kościoła katolickiego" (Prezydent B'rith International, Allan J. Jacobs). "Relacje katolicko-żydowskie pozostawały celem papieża Benedykta XVI i z niecierpliwością oczekujemy na kontynuację dialogu międzyreligijnego opartych na solidnym fundamencie, który już istnieje."
Papież Benedykt ustąpił ostatniego miesiąca. Papież Franciszek I został 266-ym papieżem.
"Historyczny postęp w stosunkach między katolikami i Żydami dodawał nam odwagi", powiedział wiceprezes B'nai B'rith - Daniel S. Mariaschin. "Dialog międzyreligijny, podkreślając wzajemny szacunek i tolerancję, staje się coraz ważniejszy w dzisiejszym świecie".
Przywódcy B'nai B'rith spotkali się z papieżem Benedyktem XVI, podobnie jak z jego poprzednikami, przy kilku okazjach i mają nadzieję na ułożenie podobnych stosunków z papieżem Franciszkiem I-ym.




za: http://www.bnaibrith.org/5/post/2013/03/bnai-brith-international-welcomes-new-pope-francis-i.html

Ks. Bouchacourt FSSPX o kard. Bergoglio

Na stronie DICI – oficjalnym serwisie Bractwa Kapłańskiego Św. Piusa X – opublikowano wypowiedź ks. Krystiana Bouchacourta, przełożonego dystryktu Ameryki Południowej Bractwa Kapłańskiego Św. Piusa X, dotyczącą osoby kard. Jerzego Mariana Bergoglio – nowo wybranego papieża Franciszka.
Ks. Bouchacourt powiedział: „Kard. Bergoglio chce być ubogim pośród ubogich. Uprawia wojującą pokorę, która czasami może okazać się upokarzającą również dla Kościoła. Jego pojawienie się na balkonie Bazyliki Świętego Piotra w prostej sutannie bez rokiety i mucetu jest tego doskonałą ilustracją. Kardynał jest zręcznym politykiem… i idealistycznym apostołem ubogich czasu lat 70. XX wieku; bez reszty oddał się ludziom, biedakom, nie będąc jednak zwolennikiem teologii wyzwolenia.
Świadomy opłakanego stanu, w jakim znajduje się podległe mu duchowieństwo, nie zrobił nic, aby to zmienić. W seminarium duchownym w Buenos Aires nigdy nie było tak niewielu kleryków, jak dzisiaj. Liturgie, którym przewodniczył «kardynał ubogich», to katastrofa. Przy papieżu Franciszku może się okazać, że znów ujrzymy Msze z okresu pontyfikatu Pawła VI, tak rażąco odbiegające od wysiłków Benedykta XVI mających na celu przywrócenie im godności należnej obrzędom liturgicznym.
Był zdecydowanym przeciwnikiem aborcji. Napisał piękny list do karmelitanek w Buenos Aires przeciwko ustawie o „małżeństwach” homoseksualnych – niestety w końcu uchwalonej – ale podczas demonstracji przeciwko niej wygłosił marne przemówienie, w którym ani razu nie padło Imię Boże. Tymczasem jego przedmówcy, ewangelikalnemu pastorowi, udało się porwać zgromadzonych o wiele odważniejszą mową.

Podczas ekumenicznego spotkania ukląkł, aby otrzymać błogosławieństwo dwóch pastorów.Jest człowiekiem konsensusu, wzdragającym się na myśl o konfrontacji. Trzymał się na dystans od katolików potępiających bluźniercze wystawy, które miały miejsce w Buenos Aires.
Spotkałem go pięć lub sześć razy i zawsze okazywał mi życzliwość, starając się spełnić moje prośby w ramach właściwego sobie sposobu omijania problemów…” (źródło: dici.org, 15 marca 2013).
za: http://news.fsspx.pl/?p=2514

niedziela, 17 marca 2013

Papież "(z) końca świata"




Shalom papiezu Francizku

Te i  inne obrzydliwości (przyjecie "błogosławieństwa" od protestanckich ewangelistów), czyli uczestnictwo w judaistycznym kulcie kard. Jorge Mario Bergoglio podajemy za:

http://gazetawarszawska.com/2013/03/12/znaczenie-papiestwa-dla-swiata/
Toplista Tradycji Katolickiej
Powered By Blogger