czwartek, 28 marca 2013

Wielka Sobota - Całun Turyński w tv



Jeszcze przed zakończeniem pontyfikatu Benedykt XVI zrobił wiernym cenny dar, zezwalając na telewizyjne wystawienie Całunu Turyńskiego. Ponieważ właścicielem tej relikwii jest Stolica Apostolska, każde jej wystawienie wymaga autoryzacji Papieża. W telewizji będzie można zobaczyć z bliska Całun po raz drugi w historii od 1973 r., a od tego czasu technologia poszła znacznie naprzód. Obraz będzie w wysokiej rozdzielczości, dostępny także dla smartfonów.Za "Gościem Niedzielnym" informujemy, że Całun można jednak będzie zobaczyć za pośrednictwem videotransmisji, link podany w:  http://gosc.pl/doc/1500029.Calun-Turynski-
http://www.sindone.org/santa_sindone/intro_page/00033781_Intro_Page.html
Za Portalem Prawy.pl podajemy, że Telewizja Polska nie postarała się o prawa do transmisji z Turynu. Na pytanie portalu prawy.pl o możliwość transmisji, Zespół Prasowy TVP S.A. odpowiedział: „z uwagi na to, że RAI robi własny program z tego wydarzenia, a w ofercie EBU wciąż nie ma międzynarodowego sygnału z wystawienia Całunu, jeśli tylko pojawi się możliwość pobrania sygnału i zostanie on umiędzynarodowiony, to oczywiście możemy pokazać wydarzenie w TVP Info.”









sobota, 23 marca 2013

Wielki Piątek

Quis est homo, qui non fleret, Matrem Christi si videret, In tanto supplicio..
Któryż człowiek nie zapłacze, Widząc męki i rozpacze, Matki Bożej w żalu tym...


piątek, 22 marca 2013

W "norweskim raju" aborcja bez końca

Komitet programowy partii konserwatywnej (Høyre) proponuje zmianę ustawy aborcyjnej, tak by poważna choroba lub wada wrodzona u nienarodzonego dziecka nie mogła sama w sobie stanowić podstawy do dokonania aborcji po 12. tygodniu życia dziecka. Jednak forum kobiet w partii chce zachować ustawę w jej obecnym kształcie

Spór w partii i wśród potencjalnych koalicjantów

Tuż przed dniem kobiet w Høyre kroi się poważny wewnętrzny spór na temat ustawy aborcyjnej. Forum Kobiet tej partii ostrzega przed próbami ograniczania możliwości zabijania nienarodzonych dzieci po 12. tygodniu ciąży.
- Ustawa aborcyjna dobrze funkcjonuje od niemal 40 lat. Stanowiła ona jedno z największych zwycięstw norweskich kobiet. Forum Kobiet Høyre nie życzy sobie ograniczania ustawy aborcyjnej i praw kobiet do dokonywania wyboru – mówi przewodnicząca Forum, Julie Brodtkorb.
Komitet programowy Høyre jako całość przychyla się do takiego rozwiązania, by oznaki poważnej choroby nie mogły same w sobie stanowić powodu do zabicia nienarodzonego dziecka po 12. tygodniu ciąży. W uzasadnieniu komitet pisze o obawie przed powstaniem społeczeństwa eugenicznego, gdzie dzieci z, przykładowo, zespołem Downa, będą wykrywane dzięki coraz bardziej zaawansowanej diagnostyce prenatalnej i następnie eliminowane. Høyre proponuje zatem zaostrzenie ustawy aborcyjnej już w swoim bieżącym programie wyborczym.
Z pewnością partia będzie mogła liczyć na poparcie takiej propozycji w Stortingu przez Chrześcijańską Partię Ludową (KrF), która jest jak najbardziej za zaostrzeniem ustawy, a nawet chciałaby iść jeszcze dalej.
Z kolei Partia liberalna (Venstre) oraz Partia Postępu (Frp) zmian nie chcą, więc nie jest wcale pewne, czy w wypadku powstania po wyborach rządu partii „mieszczańskich” (centroprawicowych), ustawa aborcyjna ulegnie zmianie, czy nie.
Póki co z punktu widzenia samej partii Høyre najistotniejsze jest to, że sprzeciw pojawił się w jej własnych szeregach.

Kobiety za „wyborem”

Na dorocznej konferencji Forum Kobiet Høyre reprezentantki ze wszystkich województw (fylker) opowiedziały się – wbrew opinii komitetu programowego – za zachowaniem ustawy aborcyjnej w obecnym kształcie. Julie Brodtkorb podkreśliła, że naczelną zasadą partii Høyre jest to, by ludzie mogli podejmować swoje własne decyzje.
-  Sytuacje życiowe i ludzie są różni. To, co dla jednej osoby może być ubogacającym doświadczeniem, kogoś innego może całkowicie złamać. Wsparcie ze strony rodziny i przyjaciół też bywa różne, podobnie jak możliwości finansowego udźwignięcia tak poważnych zobowiązań – mówi Brodtkorb. - Tej różnorodności powinna odpowiadać ustawa aborcyjna, mająca taką elastyczność i w takim stopniu respektująca wybory kobiet, jak dzisiejsza.
Przewodnicząca Forum Kobiet Høyre podkreśla, że kobiety, które decydują się urodzić dziecko z poważną chorobą lub wadą, mają do dyspozycji sprawny aparat pomocy. Forum chce pracować na rzecz przeznaczania większych środków na pomoc rodzinom z dziećmi wymagającymi specjalnej troski.
Zmiana ustawy: antyeugeniczna, czy antyspołeczna?
Była przewodnicząca Høyre, Karin Cecilie (Kaci) Kullmann Five, przestrzega Høyre przed próbą zmieniania prawodawstwa aborcyjnego:
- Uważam, i mówię to z całym przekonaniem, że nie wolno zmieniać ustawy, która funkcjonowała tak dobrze przez tak wiele lat. Ustawa aborcyjna została wywalczona pomimo olbrzymiego wówczas sprzeciwu i dała kobietom i rodzinom wolny wybór, który jest tym, co partia Høyre ceni najwyżej.

Przykładem „znakomitego” funkcjonowania ustawy jest już około 180 000 zamordowanych dzieci nienarodzonych w samym tylko XXI stuleciu. Od roku 2000 liczba dokonywanych rocznie w Norwegii aborcji oscyluje w okolicach 15 000 rocznie. Przykładowo w roku 2011 zabito 15 343 dzieci nienarodzonych. Odsetek aborcji wynosi 13,3 na 1000 kobiet w wieku 15-49 lat, najwięcej wśród kobiet w grupie wiekowej 20-24 lata: ponad 27,7 aborcji na 1000 kobiet. W Oslo około połowy kobiet zachodzących w ciążę decyduje się na zabicie swojego poczętego dziecka.
Źródło: Instytut Zdrowia Publicznego (Folkehelseinstituttet)

Five nie uznaje argumentu, że dzisiejsza ustawa aborcyjna może przyczynić się do wykształcenia się społeczeństwa eugenicznego, w którym chore płody będą eliminowane.
-  Mamy tę ustawę od 40 lat i nie powstało dzięki niej społeczeństwo eugeniczne. Decyzja o aborcji jest bardzo poważną i bardzo osobistą kwestia, niezależnie od tego, czy chodzi o dziecko zdrowe, czy chore. Dla mnie to bez sensu, że jakaś komisja mówi, że wie lepiej, niż dana rodzina, czy dana kobieta, czy ta rodzina lub kobieta poradzi sobie z wychowaniem silnie upośledzonego dziecka.
Wtóruje jej inna weteranka Høyre, Annelise Høegh:
- Høyre ma zaufanie do ocen i wyborów poszczególnych ludzi i rodzin. To podstawa. Byłoby dziwnym, gdyby te prawa nie miały być respektowane w odniesieniu do tak osobistej sytuacji, jak bycie w ciąży. To nie pasuje mi do takiego Høyre, jakie znam.

Dyskryminująca ustawa

Wiceprzewodniczący Høyre, Bent Høie, który kierował pracami nad układaniem nowego programu partii, uważa, że istnieją dwa powody, by zmienić obecną ustawę aborcyjną:

- Po pierwsze, ustawa w obecnym kształcie odbierana jest jako dyskryminująca przez osoby, które żyją z tego typu schorzeniami, które według ustawy stanowią wystarczający powód do dokonania aborcji. Po drugie, chcemy zapewnić sobie możliwość zapobieżenia takiemu rozwojowi wypadków, który szedł by jeszcze bardziej w kierunku tworzenia się społeczeństwa eugenicznego.
W drugim szkicu programu Høyre, który zostanie przedstawiony w najbliższy poniedziałek, znalazł się zapis, że partia chce „zmienić ustawę aborcyjną w taki sposób, by cechy płodu nie stanowiły samodzielnego kryterium zgody na dokonanie aborcji po przekroczeniu granicy okresu, w którym można dokonać aborcji na życzenie”.
Sformułowanie to różni się nieco od pierwszego szkicu, który mówił, że Høyre pragnie „wyeliminować przesłanki eugeniczne jako samodzielne kryterium dopuszczalności aborcji”.
Høie jest zdania, że komitet programowy wyszedł tym samym naprzeciw stanowisku Form Kobiet, jednak Kaci Kullmann Five podkreśla, że zmiana językowa ma niewielkie znaczenie realne, a nowa propozycja jest równie trudna do przełknięcia.
-  To kobieta ma mieć decydujące słowo. A ta możliwość w propozycji komitetu programowego Høyre znika – złości się Five. - Nie ma podstaw, by zmieniać ustawę aborcyjną.

Julie Brodtkorb chce jeszcze raz przedyskutować temat postulowanych zmian w ustawie aborcyjnej na Forum, tak by organizacja podjęła decyzję w jaki sposób potraktować propozycję programową podczas majowej konwencji krajowej Høyre.

Ustawa aborcyjna (abortloven) została uchwalona przez Storting 13. czerwca 1975 roku.
Daje ona kobietom prawo do zabijania swoich nienarodzonych dzieci na życzenie do 12. tygodnia ciąży.
Po dwunastym tygodniu spełnione muszą zostać określone kryteria, by specjalna komisja aborcyjna mogła wyrazić zgodę na usunięcie ciąży.
§ 2 ustawy aborcyjnej wylicza pięć takich kryteriów:
a) kiedy ciąża, poród lub opieka nad dzieckiem mogą stanowić nadmierne obciążenie dla zdrowia fizycznego lub psychicznego kobiety, przy czym należy uwzględnić podatność kobiety na choroby;
b) ciąża, poród lub opieka nad dzieckiem mogą postawić kobietę w trudnej sytuacji życiowej;
c) istnieje duże ryzyko, że dziecko może być poważnie chore na skutek wad wrodzonych/dziedzicznych, choroby lub szkodliwych oddziaływań podczas trwania ciąży (kryterium to nosi również nazwę „wyznacznika eugenicznego”);
d) kiedy kobieta zaszła w ciążę na skutek okoliczności opisanych w §§ 197-199 kodeksu karnego lub ciąża jest efektem okoliczności opisanych w §§ 192-196 i § 199 kodeksu karnego (przypadki gwałtu, kazirodztwa, wymuszenia współżycia itp.);
e) jeśli kobieta cierpi na poważną chorobę psychiczną bądź poważny niedorozwój psychiczny.

Komitet programowy Høyre chce zmienić § 2 c, natomiast nie zgłasza zastrzeżeń do pozostałych podpunktów.

Barbara Liwo, 07.03.2013, barbara@mojanorwegia.pl

Na podstawie: Aftenposten, Høyres Kinneforum, Folkehelseinstituttet, SSB, Lovdata
za:
http://www.mojanorwegia.pl/czytelnia/hoyre__wewnatrzpartyjny_spor_o_ustawe_aborcyjna.html#ixzz2O1YBauTg




wtorek, 19 marca 2013

Wrogowie Kościoła o kard. Bergoglio

Wielka Loża Argentyny cieszy się z wyboru papieża Franciszka 
Sobota, 16 Marca 2013

Buenos Aires, Argentyna. Wielka Loża Argentyny wyraziła oficjalnie radość z powodu wyboru kardynała Jorge Bergoglio na papieża Kościoła Katolickiego i Głowę Państwa Watykańskiego. Argentyński Wielki Mistrz, Angel Jorge Clavero, uważa, że ten wybór przyniósł wyróżnienie narodowi Argentyny.
 W ciągu minionego tygodnia kilka Wielkich Lóż z Ameryki Łacińskiej, Europy i Azji (z Libanu) wyraziło radość z powodu wyboru nowego katolickiego papieża.

za: http://masonicpressagency.blogspot.ro/2013/03/grand-lodge-of-argentina-welcomes.html

B'nai B'rith -
"Cieszymy się na dalszą przyjaźń między katolikami i Żydami"

Międzynarodowa B'nai B'rith zadowolona jest z wyboru Franciszka I, papieża, który został wybrany w Watykanie 13 marca przez 115 kardynałów katolickich uprawnionych do głosowania.
Nowy papież, były argentyński kardynał Jorge Mario Bergoglio jest pierwszym latynoamerykańskim papieżem [od tł.: z rodziców Włochów] Poprowadzi on Kościół katolicki z 1,2 miliardem wyznawców.
W listopadzie, gdy kardynał Bergoglio był honorowym mówcą podczas upamiętnienia Nocy Kryształowej B'nai B'rith w Buenos Aires, gdzie brał udział w zapalaniu menory.
"Cieszymy się z papieża Franciszka I-go w jego nowej roli jako przywódcy Kościoła katolickiego" (Prezydent B'rith International, Allan J. Jacobs). "Relacje katolicko-żydowskie pozostawały celem papieża Benedykta XVI i z niecierpliwością oczekujemy na kontynuację dialogu międzyreligijnego opartych na solidnym fundamencie, który już istnieje."
Papież Benedykt ustąpił ostatniego miesiąca. Papież Franciszek I został 266-ym papieżem.
"Historyczny postęp w stosunkach między katolikami i Żydami dodawał nam odwagi", powiedział wiceprezes B'nai B'rith - Daniel S. Mariaschin. "Dialog międzyreligijny, podkreślając wzajemny szacunek i tolerancję, staje się coraz ważniejszy w dzisiejszym świecie".
Przywódcy B'nai B'rith spotkali się z papieżem Benedyktem XVI, podobnie jak z jego poprzednikami, przy kilku okazjach i mają nadzieję na ułożenie podobnych stosunków z papieżem Franciszkiem I-ym.




za: http://www.bnaibrith.org/5/post/2013/03/bnai-brith-international-welcomes-new-pope-francis-i.html

Ks. Bouchacourt FSSPX o kard. Bergoglio

Na stronie DICI – oficjalnym serwisie Bractwa Kapłańskiego Św. Piusa X – opublikowano wypowiedź ks. Krystiana Bouchacourta, przełożonego dystryktu Ameryki Południowej Bractwa Kapłańskiego Św. Piusa X, dotyczącą osoby kard. Jerzego Mariana Bergoglio – nowo wybranego papieża Franciszka.
Ks. Bouchacourt powiedział: „Kard. Bergoglio chce być ubogim pośród ubogich. Uprawia wojującą pokorę, która czasami może okazać się upokarzającą również dla Kościoła. Jego pojawienie się na balkonie Bazyliki Świętego Piotra w prostej sutannie bez rokiety i mucetu jest tego doskonałą ilustracją. Kardynał jest zręcznym politykiem… i idealistycznym apostołem ubogich czasu lat 70. XX wieku; bez reszty oddał się ludziom, biedakom, nie będąc jednak zwolennikiem teologii wyzwolenia.
Świadomy opłakanego stanu, w jakim znajduje się podległe mu duchowieństwo, nie zrobił nic, aby to zmienić. W seminarium duchownym w Buenos Aires nigdy nie było tak niewielu kleryków, jak dzisiaj. Liturgie, którym przewodniczył «kardynał ubogich», to katastrofa. Przy papieżu Franciszku może się okazać, że znów ujrzymy Msze z okresu pontyfikatu Pawła VI, tak rażąco odbiegające od wysiłków Benedykta XVI mających na celu przywrócenie im godności należnej obrzędom liturgicznym.
Był zdecydowanym przeciwnikiem aborcji. Napisał piękny list do karmelitanek w Buenos Aires przeciwko ustawie o „małżeństwach” homoseksualnych – niestety w końcu uchwalonej – ale podczas demonstracji przeciwko niej wygłosił marne przemówienie, w którym ani razu nie padło Imię Boże. Tymczasem jego przedmówcy, ewangelikalnemu pastorowi, udało się porwać zgromadzonych o wiele odważniejszą mową.

Podczas ekumenicznego spotkania ukląkł, aby otrzymać błogosławieństwo dwóch pastorów.Jest człowiekiem konsensusu, wzdragającym się na myśl o konfrontacji. Trzymał się na dystans od katolików potępiających bluźniercze wystawy, które miały miejsce w Buenos Aires.
Spotkałem go pięć lub sześć razy i zawsze okazywał mi życzliwość, starając się spełnić moje prośby w ramach właściwego sobie sposobu omijania problemów…” (źródło: dici.org, 15 marca 2013).
za: http://news.fsspx.pl/?p=2514

niedziela, 17 marca 2013

Papież "(z) końca świata"




Shalom papiezu Francizku

Te i  inne obrzydliwości (przyjecie "błogosławieństwa" od protestanckich ewangelistów), czyli uczestnictwo w judaistycznym kulcie kard. Jorge Mario Bergoglio podajemy za:

http://gazetawarszawska.com/2013/03/12/znaczenie-papiestwa-dla-swiata/

piątek, 15 marca 2013

Papież Franciszek – ku nowemu eonowi chrześcijaństwa?

Nastaje eon chrześcijaństwa apokaliptycznego, Kościoła Dni Ostatecznych. Wchodzimy szybkimi krokami w czas, w którym chrześcijaństwo na powrót staje się dla świata superstitio malefica („zbrodniczym przesądem”), tępionym z mocy prawa. Papież Franciszek - „papież ubogi”, otwiera być może już ten ostatni etap.

Odsuwając świadomie na bok wszystkie napływające lawinowo wieści o nowym papieżu, dotyczące i jego formacji teologicznej, i spraw doczesnych, medytuję nieustannie tylko nad jedną kwestią, która wydaje mi się kluczowa: sensem wybrania imienia Franciszek. Niby wszystko jest oczywiste: po papieżu, który nawiązał do ewangelizatora Europy, przychodzi papież – pierwszy od 167 lat papież-zakonnik – który przybiera imię założyciela innego, lecz żebraczego, zakonu, i świętego, który (co do tego nikt chyba nie ma wątpliwości) w stopniu najdoskonalszym przez 2000 lat chrześcijaństwa realizował swoim życiem ewangeliczny ideał ubóstwa współcierpiącego z Ukrzyżowanym. Acz oczywiście, nie tylko że nie można wykluczyć, ale wydaje się wręcz pewne, że papież-elekt pamięta też o innych świętych Franciszkach, na czele z wielkim konfratrem swojego własnego zakonu, patronem katolickich misji, św. Franciszkiem Ksawerym. Lecz to pierwsze odniesienie, do „Franciszka nad Franciszkami”, jest równie niewątpliwe.
 Pierwsze skojarzenie, jakie w związku z tym miałem, i któremu – zaskoczony – dałem wyraz w wypowiedzi dla Portalu PCh24, szło po linii najprostszej z możliwych, a więc odniesienia do ubóstwa „Biedaczyny z Asyżu” w znaczeniu dosłownym, heroicznego odrzucenia wszystkich dóbr doczesnych, zupełnego „ogołocenia”, ale wraz ze wszystkimi jego konsekwencjami moralnymi jako wyboru dobrowolnego, który dla innych i dla całego Kościoła jest wzorem wyznaczającym najwyższy standard, lecz nie przymus fizyczny (w tym sensie zaś także jako odpowiedź na katarski, protokomunistyczny „terroryzm cnoty”). Dlatego pozwoliłem sobie zasugerować, że będzie to „papież społeczny”, to znaczy kładący nacisk na sprawy socjalne, które trzeba rozwiązywać w duchu chrześcijańskiego realizmu społecznego, a nie ideologicznych utopii – i doniesienia, które nadchodzą, mówiące o równie krytycznym stosunku biskupa Bergoglio do tzw. teologii wyzwolenia, jak do neoliberalizmu, zdają się to przypuszczenie potwierdzać. Jeżeli zaś na tym poziomie analizy dałoby się odnaleźć jakiś „moment katechoniczny”, to chyba jedynie w tym sensie, że „papież ubogi” jak św. Franciszek powstrzymuje wściekłe ataki na „skorumpowany” i „zepsuty” Kościół ze strony faryzejskiego świata, który „gorszy” się przejawami zepsucia w Kościele (których zresztą niepodobna zanegować), chociaż sam oddaje się bez opamiętania kultowi Mamony i Priapa.
 Lecz to jest tylko elementarny, ledwie dotykający socjologicznej powierzchni, poziom analizy. Zanim wszelako ośmielę się poddać pod rozwagę hipotezę dalej idącą, muszę szczerze wyznać, że – pozostając cały czas w kręgu podstawowego odniesienia do św. Franciszka z Asyżu – jest coś, co w tym wyborze imienia mnie niepokoi, co zdaje się stać w jakiejś kolizji z istotą urzędu papieskiego. Kościół Chrystusowy, jako instytucja nadprzyrodzona i przyrodzona zarazem, jest wyposażony przez swojego Boskiego Założyciela w przeogromne bogactwo charyzmatów, z którym niepodobna porównać cokolwiek innego, ale oznacza to zarazem ich różność i – jak mniemam – rozdzielność, choć na wyższym poziomie, dzięki łasce spływającej z góry, łączą się one i dopełniają w mistycznej coincidentia oppositorum (wnikliwie, choć jedynie na poziomie analizy socjopolitycznej opisywał to Carl Schmitt w eseju Rzymski katolicyzm i forma polityczna).
W szczególności właśnie charyzmat papieski i ten charyzmat, którego szczytową egzemplifikacją stał się Giovanni Bernardone, jawią mi się jako antypody wewnętrz tej koincydencji, jako dwa przyciągające się wprawdzie, lecz z krańcowo przeciwnych stron, bieguny. Papiestwo, pontyfikat, to wymiar wertykalny, axis mundi chrześcijaństwa, hierarchiczne zwieńczenie ziemskiej hemisfery Kościoła, stykające się bezpośrednio z hemisferą niebiańską, w której zasiada po prawicy Ojca Jego Głowa Niewidzialna, Chrystus. Papiestwo więc to oślepiający oczy maluczkich, płynący z nadprzyrodzonego źródła, blask, splendor, majestat, sanctum, augustum, mysterium fascinans i – budzące stupor – mysterium tremendum jednocześnie. Charyzmat św. Franciszka i wszystkich jemu podobnych postaci: proroków Starego Testamentu, Ojców Pustyni, anachoretów, mnichów, zwłaszcza z zakonów żebraczych, to wymiar horyzontalny, możliwie najgłębsze uniżenie, „starcie na proch” w chwalebnej intencji naśladowania Odkupiciela. Papiestwo, powiedzmy do końca, to Monarchia Universalis, ziemski reprezentant królującego w chwale i na majestacie Chrystusa Pantokratora; św. Franciszek, jak wszyscy inni wyżej wymienieni, to – by przywołać Nicolasa Gomeza Davilę – „łachmany targane przez święte wichry”.
Wszyscy ludzie dobrej woli zgodzą się chyba co do tego, że jednym z najpiękniejszych, najbardziej podniosłych i dowodzących niewyczerpanych możliwości samonaprawy Kościoła z wszelkiego ziemskiego brudu, momentów w Jego historii był ten dzień (prawdopodobnie 16 kwietnia 1209 roku), kiedy papież Innocenty III przyjął na audiencji brata Franciszka, zatwierdzając regułę założonego przezeń zakonu. Pamiętamy z podań i z ikonografii, przede wszystkim z fresku Giotta, tę scenę; lecz przecież, gdy na nią patrzymy, trudno nie dostrzec owej coincidentia oppositorum, jaką jest „harmonia kontrastu” pomiędzy wspaniałością Pontifexa, papieskiego imperatora i jego dworu, olśniewającym przepychem złota i purpury, a zgrzebnością „burych habitów” mnichów ratujących przed upadkiem Kościół. Konieczne przeto zdaje się jedno i drugie, łącznie, ale osobno. Papież Innocenty i brat Franciszek są dwoma filarami Kościoła, ale papież nie jest Franciszkiem, a Franciszek nie jest papieżem. I oto dziś stajemy w obliczu zupełnie nowej sytuacji: papież stał się Franciszkiem, Franciszek został papieżem, bieguny schodzą się w jednym punkcie, „góra” i „dół”, „oś świata” i „pył ziemi” już nie dopełniają się, lecz utożsamiają.

Przypuszczam, że inteligentni Czytelnicy domyślają się już, ku jakiemu wnioskowi zmierzam. W wyborze imienia Franciszek przez nowego papieża można domyślać się znaku (natchnionej przez Ducha Świętego) samowiedzy końca „chrześcijaństwa katechonicznego”, tym samym zaś definitywnego końca (formalnie zamkniętego likwidacją w 1870 roku Patrimonium Sancti Petri) eonu Monarchii Papieskiej. Nie spodziewałbym się więc – jak jeden z naszych konserwatywnych publicystów, aby nowy papież przywrócił Tiarę: nie pasuje ona zresztą do naśladowcy Biedaczyny z Asyżu. W świetle tej decyzji zaczynają rysować się nie jako izolowane przypadki, lecz jako etapy pewnego continnum, takie punkty w najnowszej historii Kościoła, jak faza „więźniów Watykanu” (1870-1929), symboliczny skrawek „Państwa Watykańskiego”, zawisły od dobrej woli i protektoratu świeckiego państwa od Układów Laterańskich, rezygnacja z koronacji papieskich i oddanie tiary na rzecz „ubogich” przez Pawła VI i… abdykacja Benedykta XVI. Jeśli zatem chrześcijaństwo przestaje być już katechoniczne, to – zważywszy pewnik trwania Kościoła do końca tego świata – może to oznaczać tylko jedno: nastaje eon chrześcijaństwa apokaliptycznego, Kościoła Dni Ostatecznych. W pewnym sensie, choć w ramach zasadniczo linearnego porządku historii świata, oznacza to zatoczenie koła do początków chrześcijaństwa; w tym znaczeniu, iż wchodzimy szybkimi krokami w czas, w którym chrześcijaństwo na powrót staje się dla świata superstitio malefica („zbrodniczym przesądem”), tępionym z mocy prawa.
Papież Franciszek, więc „papież ubogi”, otwiera być może już ten ostatni etap, w którym – jeśli nie on sam, lecz któryś z jego bliskich następców – zostanie wyzuty przez świat z wszelkich oznak władzy, wypędzony ze stolicy, stanie się nawet Papa Incognitus, podążającym ciernistymi ścieżkami, jak ów ostatni „Benedykt awinioński” z opowieści Raspaila (i jak ów tajemniczy pielgrzym wczoraj na Placu św. Piotra?). Jak (w Sołowjowa Opowieści o Antychryście) papież Piotr II wraz ze starcem Janem i doktorem Pauli, którzy rozpoznali, iż Tu es Petrus, oraz tą garstką, tworzących prawdziwy Kościół, ostatnich chrześcijan, którzy nie ulegli – głoszącemu Otwartą drogę do powszechnego pokoju i pomyślności – imperatorowi Antychrystowi, i wyszli ku Syjonowi na spotkanie powracającemu w królewskiej szacie Chrystusowi.

Jacek Bartyzel
Data publikacji: 2013-03-14
http://www.pch24.pl/papiez-franciszek---ku-nowemu-eonowi-chrzescijanstwa-,13285,i.html



środa, 13 marca 2013

Papa pro FSSPX..?


Purpurat krzywoprzysięzcą?


Na samym niemalże początku pontyfikatu Benedykta XVI szykuje się afera z jednym z książąt Kościoła w roli głównej? Włoska telewizja ujawniła "tajemny diariusz" anonimowego kardynała, który relacjonuje wybór obecnego papieża. Według niego zwycięstwo kard. Josepha Ratzingera nie było ani tak oczywiste, ani wybór tak jednomyślny. 

Już w kilka dni po pierwszym konklawe trzeciego tysiąclecia kardynałowie zaskakiwali opinię publiczną dość swobodną interpretacją tajemnicy konklawe. Pomimo złożenia uroczystej przysięgi milczenia w sprawach najważniejszego głosowania w Kościele, tuż po wyborze Benedykta XVI purpuraci nie tylko barwnie opowiadali o trudnościach z piecem, który wytwarzał biały bądź czarny dym ("o mało się nie zaczadziliśmy" - mówił w telewizji włoski kardynał), ale też wyraźnie deklarowali swoje preferencje wyborcze. Nie ominęło to również naszego hierarchy, kard. Glempa - "Nie zadrżała mi ręka" - stwierdził zapytany, czy głosował na obecnego papieża.
Kardynalski pamiętnik z konklawe, którego fragmenty ujawnił Lucio Brunelli (watykanista telewizji RAI), ma jednak szanse (jeśli jest autentyczny) pobić wszelkie rekordy braku kościelnej dyskrecji. W zapiskach anonimowego kardynałą czytamy o zakulisowych naradach, uciążliwości zakazu palenia czy obawach partii Ratzingera, który "mógł odpaść kilka metrów przed metą".
Czy diariusz jest prawdziwy? Włoscy watykaniści nie wypowiadają się na razie na jego temat. Zdaniem niektórych dziennikarzy, "diariusz" może być nazwą nadaną rekonstrukcji wydarzeń, którą autor przeprowadził po rozmowach z kardynałem informatorem.
Najbardziej sensacyjne są wszak różnice między wersją Lucio Brunellego a innymi. Autor "diariusza" twierdzi, że w ostatnim głosowaniu konklawe kard. Ratzinger uzyskał tylko 84 głosy na 115 możliwych (potrzebna większość wynosiła 77), czyli znacznie mniej niż większość watykanistów podawała (90-100 głosów). Jest to jednoznaczna sugestia, że nie wszyscy uznali niemieckiego kardynała za opatrznościowego. Ponadto faworytem miał być Jorge Mario Bergoglio, konserwatywny, ale lubiany u siebie argentyński kardynał. Lubiany ponadto w kręgach schizmatycznego Bractwa Piusa X, którego przełożony, bp Fellay uznawał za jednego z papabile.
Jeśli "diariusz" (opisujący zgodnie z relacją bp Felley'a odmowną reakcję Argentyńczyka na szanse wyboru) byłby bliski prawdy, to potwierdzają się plotki, że ekskomunikowane Bractwo jest w dobrym kontakcie z kilkoma watykańskimi kardynałami.
za: http://www.kosciol.pl/article.php/20050923234948860?query=Bergoglio

Habemus Papam: Franciscus




Franciszek (ur. 17 grudnia 1936 roku w Buenos Aires jako Jorge Mario Bergoglio SJ.), argentyński duchowny katolicki, arcybiskup Buenos Aires i tym samym Prymas Argentyny, kardynał Kościoła rzymskokatolickiego. Dnia 13 marca 2013 roku został papieżem.

Data wybrania: 13.03.2013 r. = 1+3+3+2+1+3= 13
Godzina wybrania: 7:06 pm = 7+6= 13
Lat 76 lat = 7+6 = 13!

Toplista Tradycji Katolickiej
Powered By Blogger