wtorek, 20 grudnia 2011

Feministki na straconej pozycji?


"Rozmowa z panem Mariuszem Dierżawskim z Fundacji Pro — Prawo do życia (organizującej wystawy przedstawiające zdjęcia z aborcji), pełnomocnikiem komitetu, który zebrał 600 tys. podpisów pod projektem ustawy wprowadzającej ochronę życia wszystkich nienarodzonych dzieci."

Ciekawy wywiad podsumowujący walkę o nienarodzone dzieci i tendencje społeczne w Polsce:

http://www.legitymizm.org/kleska-feministek

niedziela, 18 grudnia 2011

brat Jacek Maria OP

Profesja na ręce Ojca Przełożonego, Innocentego Marii.

subdiakonat

Z radością informujemy, że dawny parafianin trójmiejskiej kaplicy (obecnie już kościoła) pod wezwaniem Niepokalanego Serca Marii, złożył 20 września 2011 roku wieczyste śluby zakonne w klasztorze braci kaznodziei (dominikanów) tradycji katolickiej we Francji, w Avrillé. Natomiast w święto wszystkich Świętych Dominikańskich, 12 listopada 2011, otrzymał wraz z dwoma współbraćmi świecenia subdiakonatu z rąk J. E. Ks. Bpa Tissiera de Mallerais.

Duchowość dominikańska zakłada nie tylko umiłowanie Prawdy, ale jej kontemplację w samym źródle, jakim jest Boskie Słowo, i przekazywanie jej spragnionym duszom. Źródłem duchowego życia dominikanów jest zarówno studium, jak i liturgia, a nabożeństwa Zakonu to nabożeństwa szczególnie drogie Kościołowi - do Najświętszego Sakramentu, do Niepokalanej Matki Boga, do dusz czyśćcowych.

Panie, daj nam wiele świętych powołań dominikańskich!


Więcej o Zakonie Braci Kaznodziei na stronie: http://swietydominik.republika.pl/


8 grudnia 2011 - 11 seminarzystów z U.S.A. złożyło swoje przyrzeczenia w Bractwie Świętego Piusa X


W seminarium świętego Tomasza z Akwinu w U. S. A. 11 seminarzystów złożyło swoje pierwsze przyrzeczenia w Bractwie Świętego Piusa X podczas Mszy pontyfikalnej sprawowanej przez J. E. Ks. Bpa Bernarda Tissiera de Mallerais. Tym samym Bractwo liczy sobie 11 nowych członków w U. S. A.


sobota, 17 grudnia 2011

Mitt Romney, kandydat na prezydenta w U.S.A, przeciw laickości państwa




Mitt Romney, republikański kandydat na prezydenta Stanów Zjednoczonych Ameryki, stara się w swoich wystąpieniach bronić prawa wierzących do publicznego świętowania np. Bożego Narodzenia, a nie, jak to ma się w zwyczaju, po prostu "holidays", czyli "czasu wakacji". Jeden z obywateli poskarżył się mu, że dzieci nie mogą obchodzić Świąt Bożego Narodzenia jako takich np. w szkołach, gdyż naraża je to na zarzut obrazy uczuć niewierzących. Romney tak się na ten temat wypowiedział:

"Wiem, ze są pewni ludzie, którzy chcieliby uczynić z tego narodu naród świecki, którzy chcą usunąć Boga ze wszystkiego, co w tym kraju istnieje... Wierzę, że powinniśmy mieć w przestrzeni publicznej religijne ozdoby i celebracje. I czy to miałby być żłóbek czy menora, czy rzeczy przedstawione w innych religiach, jest ważne dla nas jako dla społeczeństwa uznanie, że oczekujemy od Boga wielu naszych błogosławieństw."

To dobrze, że kandydujący na prezydenta broni miejsca dla religii w przestrzeni publicznej. Szkoda tylko, że ta obrona ma tak międzywyznaniowy charakter. Niestety, brak dziś polityków otwarcie przyznających prymat jedynej Prawdy w życiu publicznym. Dodajmy tylko, że Romney nie jest niestety katolikiem.

Planem Romneya na poprawę sytuacji w U.S.A. jest odbudowa Amerykańskiej ekonomii na fundamencie wolnej przedsiębiorczości, ciężkiej pracy i innowacji. Pragnie on zmniejszyć podatki, wydatki, ingerencje i rządowe programy. Chce zwiększyć handel, produkcję energii, zasoby ludzkie, oraz elastyczność zatrudnienia.

środa, 14 grudnia 2011

Przeciw znieważaniu Chrystusa we Francji - pod pozorem wolności myśli, satanizm

Ks. Régis de Cacqueray, Przełożony Dystryktu Francji, FSSPX, kazanie na 8 grudnia 2011, fragment


Gdy już sobie przypomnimy prawdy z Historii naszego Zbawienia, jest łatwo zrozumieć, iż te rożne sztuki, przeciwko którym protestujemy od wielu miesięcy, nie zostały stworzone przypadkiem, że połączenie pogardy, ośmieszania i nienawiści wobec jedynej Osoby Chrystusa nie jest trywialną rzeczą. Te spektakle nie mają za jedyny cel wyśmiania katolików, wywołania ich złości i czekania na to, aż się zmęczą po wielkiej ilości obelg na nich rzucanych.


Ich autorzy, dyrektorowie teatrów, aktorzy, ci, którzy je oglądają, pysznią się, ze są ludźmi o niezależnych umysłach, wolnych od starych złudzeń religii, zdolnymi mówić otwarcie o wszystkim. Oświadczają głośno i wyraźnie, że chcą mówić swobodnie na każdy temat, również o Chrystusie i religii, nie prosząc o pozwolenie kogokolwiek. Mówią, że są dumni ze swojego wolnego myślenia.

Ale ja zadaję pytanie: czy to jest rzeczywistość? Wolność tworzenia i wyrazu, której jak mówią bronią jest rzeczywiście ostatecznym przekonaniem, które nimi kieruje? Nie wierzymy w to; jeśli kiedykolwiek wierzyliśmy, to już w to nie wierzymy. Ale być może oni, ci ludzie, uważają się za ludzi wolnych?


My im mówimy, z naszej strony, iż tak, jak oni nas uważają za otumanionych dogmatami Katolicyzmu, my myślimy, że są pariasami i sługami, z mniejszą lub większą świadomością, nie wolności myślenia, ale satanizmu. Będą się przed tym powiedzeniem zapewne bronić i się tego zapierać.


Ale jeśli się będą bronić i zapierać, wówczas znajdą się w konieczności, by wytłumaczyć się ze spektakli, które proponują, gdyż nietrudno nam będzie dowieść, że to istotnie religia, której nazwa brzmi "satanizm", jest inspiracją tych sztuk. Wolna myśl, ta wolna myśl, którą się szczycą, zamiast czynić z nich wolnych ludzi, czyni z nich wasali piekła. Powinno się nazwać takie myślenie "myśleniem wasali", albo "poddaną myślą", nie wolną myślą.


Pospieszymy się. Pokażemy znaki, przykłady i dowody na ten wymiar religijny zupełnie odwrócony, który jest prawdziwym źródłem inspiracji anty-sztuki współczesnej. Na waszych scenach celebrujecie kult diabła, kultywujecie na nich prawdziwy satanizm, satanizm, do którego otwarcie się przyznajecie. Tego wieczora chcemy zerwać maskę tego wolnego myślenia, którą się zakrywacie, i oskarżyć o obecność subwencjonowanego satanizmu, który znajduje się w waszych teatrach, a one, przy tej okazji, stały się satanistycznymi świątyniami.


W istocie, za całkowicie przepełnioną hipokryzją fasadą słów Serrana, Castelluciego, którzy mówią, że są poszukującymi chrześcijanami, czy Garcii, rzekomego rozczarowanego chrześcijanina, kryje się zupełnie coś innego. Jedni i drudzy zarzekają się, że nie chcieli obrażać chrześcijan i lamentują nad brakiem poziomu intelektualnego i artystycznego katolików hiszpanskich czy francuskich, a zapewne niedługo belgijskich, ograniczonych, którzy pozostają podobno zamknięci na ich dzieła. (To ci sami katolicy, o których kardynał Vingt-Trois, ze znaną sobie zgodnością, powiedział, iż są « sympatycznymi idiotami ») - Prawda jest całkiem inna. Przypomnijmy sobie pewne fakty i pewne zdania.


Ze względu na liczne obecne tu dzieci, nie zagłębię się nad wyborem, jakiego dokonał Serrano, uwięziwszy i zanurzywszy Chrystusa w naczyniu ze swoim moczem. Wystarczy przypomnieć ten fakt. Czy wierzycie, ze to, na co nie zgodziłby się dla siebie żaden człowiek, ani na co nie zgodziłby się wobec innego, zostało zarezerwowane tylko dla Chrystusa przez przypadek?


Przejdę również szybko przez nieznośnie gwałtowne sceny sztuki Castelluciego, gdzie posłużono się dziesięcioletnimi dziećmi, rzucającymi sztucznymi granatami w oblicze Chrystusa, po czym to oblicze zostaje pokryte fekaliami. Czy myślicie, że taka zjadliwość wobec oblicza Chrystusa, zjadliwość jakiej nie spotkano wobec żadnej innej twarzy, wyszła po prostu z serca człowieka? Dlaczego ta nienawiść? Skąd pochodzi ta złość? To są prawdziwe pytania! Czy wierzycie, że ta niechęć, która się wlewa w serca dzieci od najmłodszych lat, przeciwko samemu Jezusowi Chrystusowi, jest po prostu z tej ziemi?


Castelluci wiele razy zupełnie otwarcie mówił o swoich źródłach inspiracji. Jego umysł został zatruty odwróconą lekturą Genesis, lekturą, której zresztą nie wymyślił. Ta lektura, inspirowana Gnoza i Kabala oraz różokrzyżowcami pokazuje po prostu, w scenie upadku naszych pierwszych rodziców, że Bóg Stworzyciel jest w rzeczywistości diabłem a diabeł jest Bogiem. Ten, który prześladuje naszych pierwszych rodziców i zakazuje im zjeść owocu z drzewa dobra i zła to miałby być ten zły i diabeł.


Natomiast wąż, który uspokaja Adama i Ewe, że mogą przekroczyć zakaz i zjeść ten owoc, jest Bogiem. To on przychodzi uwolnić naszych pierwszych rodziców od tego zakazu (niezgodnego z godnością człowieka), który padł, broniąc im zjedzenia tego owocu. Oto myśli, które znajdują się w duchu Castelluciego. Ten autor, bez żadnej trudności oświadcza, a propos swojej sztuki o Genesis, że ten, który go inspiruje, to Lucyfer: « Aniołem sztuki jest Lucyfer. » Przynajmniej rzeczy są nazwane po imieniu!


Jeśli chodzi o sztukę Garcii - tę, która jest grana dziś wieczorem w tym teatrze - jej lucyferyczna inspiracja jest wszechobecna w tym spektaklu. Centralnym tematem tej sztuki jest upadek: « Cieszcie się upadkiem i niech nikt wam w tym nie przeszkodzi. » Widać również kobietę, która rzuca się z samolotu w nicość. Na jej piersi jest taki napis: « upadły anioł ». Słychać aktora, który mówi: « Imitujcie mnie w upadku, czyńcie to, co ja ». Potem ukazuje się pisane wielkimi literami zdanie: « wiara w każdy grzech ». Temat upadku jest dokładnie tematem pobudzania do grzechu, jak to udowadnia, kilka chwil później, ekran, na którym świecą się słowa: « Wiara w samobójstwo ». Garcia również oświadcza: « Oto słowa upadłego anioła: szczęśliwi ci, którzy się rozbijają (...), którzy kończą pod kolami tramwaju. » Poza namawianiem do samobójstwa, apologią upadku i grzechu, słowa i zachowania, które się potem pojawiają, przeciwko Chrystusowi na krzyżu są tak straszne, ze nie mogę o nich mówić! Niedługo będziemy mogli dowieść, jak ta sztuka jest w rzeczywistości inspirowana lucyferycznymi rytuałami!


Oto jaka jest rzeczywistość. Posłuchajcie zresztą sloganów kontrmanifestantów. Po wykrzyczeniu « Wolność wyrazu », co skandują? Wołają: « Neron, wróć, są jeszcze chrześcijanie! » Oto więc ich słynna wolność myślenia? Co jeszcze mówią? « Trzy gwoździe, dwie deski, oto rozwiązanie! » Co za przykład tolerancji, neutralności i braku przemocy! A cytujemy jedynie najdelikatniejsze slogany, które wychodzą z ich ust! Zrozumcie: ta wolność wyrazu jest tylko złudzeniem. Jest fałszywą zasadą i jej głosiciele kryją się przed tym sofizmem, aby przemycić dosłownie piekielne przesłanie.


Za: La Porte Latine

wtorek, 13 grudnia 2011

Wielka manifestacja preciwko antychrystianizmowi w Paryżu


Zdjęcie: Republika jest laicka, Francja jest katolicka! Głosi transparent. Źródło: La Porte Latine


Kilka tysięcy katolików, przybyłych z całej Francji, manifestowało w niedzielę 11 listopada 2011 odpowiadając na apel Instytutu Civitas, pomiędzy placem Alma i Rond-Point na Polach Elizejskich, protestując przeciwko antychrześcijańskim sztukom teatralnym, a w szczególności przeciw "Golgotha Picnic" ("Piknik na Golgocie") wystawianej w to samo popołudnie w Teatrze Rond-Point.

Za: DICI

pokaz slajdów: http://www.dici.org/actualites/milliers-catholiques-ont-manifeste/

artykuł na ten temat: http://news.fsspx.pl/?p=133



WIELKI SUKCES PRZED TEATREM ROND-POINT W PARYŻU


Przemarsz zorganizowany tego 11 grudnia przez Instytu Civitas pomiędzy placem Alma i Rond-Point na Polach Elizejskich okazał się prawdziwym sukcesem.

Prawie siedem tysięcy katolików, tak z tradycyjnych kaplic jak i z sąsiednich kościołów, wspieranych przez obecność księży z rożnych środowisk, przede wszystkim modliło się wynagradzając za okrutne zniewagi wyrządzone Chrystusowi i chrześcijanom w sztuce, która była wystawiana w to popołudnie w Paryżu.

Dołączyli do nich nawet nie katolicy, a leżało im na sercu, by przekazać swoim wybranym i rodakom posłanie, iż nie chcą więcej widzieć, jak obraz Boga jest traktowany w najbardziej obrzydliwy ze sposobów.

Zdrowy rozsądek pozwoli zrozumieć, że nie chodzi tutaj o zamach na jakąś sztukę czy wolność, których to słów nadużywano przy tej okazji, ale po prostu o zagwarantowanie najbardziej elementarnej formy szacunku.

Podczas tego zgromadzenia panowała żarliwość i spokój. Jedyna "przemoc", którą mogli zauważyć dziennikarze, to obecność na ulicach Paryża młodego, niosącego nadzieję tłumu, zdecydowanego, by nie unikać debaty w najbliższych miesiącach, co niektóre media zdyskredytowały i obraźliwie nazwały "fundamentalizmem". Ale ci, którzy bronią Chrystusa, pamiętają o Jego Słowach, które zapewniały ich, ze będą błogosławieni, gdy będą cierpieć prześladowanie dla Jego Imienia.

Alain Escada, sekretarz generalny Institutu Civitas

źródło: http://www.laportelatine.org/communication/presse/2011/manifestationcivitas111211/paris111211.php

niedziela, 11 grudnia 2011

III Niedziela Adwentu

niedziela 11 grudnia 2011

Trzecia Niedziela Adwentu (Gaudete)


Ewangelia wg św. Jana 1,19-28.


Gdy Żydzi wysłali do niego z Jerozolimy kapłanów i lewitów z zapytaniem: «Kto ty jesteś?», on wyznał, a nie zaprzeczył, oświadczając: «Ja nie jestem Mesjaszem». Zapytali go: «Cóż zatem? Czy jesteś Eliaszem?» Odrzekł: «Nie jestem». «Czy ty jesteś prorokiem?» Odparł: «Nie!» Powiedzieli mu więc: «Kim jesteś, abyśmy mogli dać odpowiedź tym, którzy nas wysłali? Co mówisz sam o sobie?" Odpowiedział: «Jam głos wołającego na pustyni: Prostujcie drogę Pańską, jak powiedział prorok Izajasz». A wysłannicy byli spośród faryzeuszów.
I zadawali mu pytania, mówiąc do niego: «Czemu zatem chrzcisz, skoro nie jesteś ani Mesjaszem, ani Eliaszem, ani prorokiem?» Jan im tak odpowiedział: «Ja chrzczę wodą. Pośród was stoi Ten, którego wy nie znacie, który po mnie idzie, a któremu ja nie jestem godzien odwiązać rzemyka u Jego sandała».

Działo się to w Betanii, po drugiej stronie Jordanu, gdzie Jan udzielał chrztu.



Fragment liturgicznego tłumaczenia Biblii



Komentarz do Ewangelii:

Św. Grzegorz Wielki (ok. 540-604), papież, doktor Kościoła
Homilia do Ewangelii, nr 7

"Pośród was stoi Ten, którego wy nie znacie, który po mnie idzie"

"Ja chrzczę wodą, ale w pośrodku was stanął, którego wy nie znacie." Jan chrzci nie duchem, lecz wodą - nie będąc bowiem zdolny do odpuszczania grzechów, obmywa ciała chrzczonych wodą, a jednak nie obmywa ducha przebaczeniem. Czemu więc chrzci ten, który przez chrzest nie odpuszcza grzechów, jeśli nie po to: zachowany oto zostaje porządek jego Poprzednictwa i on, który przez swoje narodzenie szedł przed Mającym Się Narodzić, ma też przez udzielanie chrztu iść przed Panem, który przyniesie Chrzest; i on, który stał się Poprzednikiem Chrystusa przez przepowiadanie, ma się też stać Jego Poprzednikiem przez udzielanie chrztu, dając obraz Sakramentu.

Jednocześnie, ogłaszając tajemnicę, zaświadcza, że On zarówno stanął pośrodku ludzi, jak i pozostaje nieznany - ukazując się bowiem w ciele Pan istnieje zarówno widzialnie - ciałem, jak i niewidzialnie - w majestacie. O Nim też dodaje: "Ten jest, który za mną przyjdzie, który przede mną stał się" (J 1,15)... Nieco wcześniej mówiąc o tym, ujawnił też przyczyny Jego wyższej pozycji, gdy dodał: "bo był pierwszy niźli ja". Jakby otwarcie powiedział: Tym mnie, choć później narodzony, przewyższa, że On nie jest ograniczony czasem Swego narodzenia. On bowiem, który przez matkę narodził się w czasie, jest zrodzony poza czasem przez Ojca."

Jaką zaś wielką, płynącą z poszanowania pokorę jest Mu winien, okazuje to przez dodanie słów: "Nie jestem godzien, rozwiązać rzemyka obuwia Jego." Był u starożytnych obyczaj, że jeśli kto nie chciał przyjąć za żonę kobiety, która mu przypadała, to ten, który z kolei zgodnie z prawem bliższości miał ją poślubić, rozwiązywał my trzewik. Jako któż zatem pojawił się między ludźmi Chrystus, jeśli nie jako Oblubieniec Świętego Kościoła?... A że ludzie uważali Jana za Chrystusa (czego sam Jan się wypiera) przeto słusznie daje on świadectwo, że jest niegodny, by rozwiązać rzemyk u Jego obuwia. Jakby otwarcie mówił: Nie przypisuję sobie niezasłużenie imienia Oblubieńca (por. J 3,29).

Za: Ewangelia na co dzień

piątek, 9 grudnia 2011

Piąta pikieta pod szpitalem Bielańskim w Warszawie

Piąta Pikieta w obronie zabijanych w Szpitalu Bielańskim dzieci z zespołem Downa rozpoczęła się punktualnie o godzinie 11.00. W deszczu i na wietrze Kinga, Agata, potem Sylwester, Witek, Kasia, Leszek, Damian, Marcin, ks. Tomasz, później Bartek i inni pikietowali, i informowali przechodniów o morderczym procederze w Szpitalu Bielańskim. Po raz kolejny okazało się, że Jezus Chrystus nie potrzebuje ludzi w "miękich szatach odzianych." Więcej na:

http://www.stopaborcji.pl/pikietujacy-na-wietrze-i-w-deszczu,419,794,a.html

za
"Fundacja Pro- Prawo do życia"

Przełożony FSSPX w Polsce ks. Karol Stehlin na Onet.pl

Odtrutka na panujący liberalizm i modernizm

http://wiadomosci.onet.pl/kiosk/polska-bez-rozwodow-i-niemoralnych-praktyk,1,4939941,kiosk-wiadomosc.html

poniedziałek, 5 grudnia 2011

WYKŁAD JANA VENNARIEGO W PRZEORACIE FSSPX w GDYNI, 4 XII 2011 „III Asyż”

Jan Vennari, jeden z czołowych publicystów Tradycji katolickiej, redaktor pisma „Catholic Family News” specjalnie udał się 27 października 2011 roku do Włoch, do Asyżu, by naocznie przekonać się, jak wyglądało świętowanie 25. rocznicy Dnia Modlitwy o Pokój, czyli tzw. Asyżu I. Jego relacja z asyskich wydarzeń, z żelazną konsekwencją konfrontowanych z odwiecznym nauczaniem Kościoła, pozwoliła na zweryfikowanie twierdzenia organizatorów tego ekumenicznego przedsięwzięcia, którzy zapewniali że nie będzie ono propagowaniem indenferentyzmu religijnego. W rzeczywistości przekaz, który poszedł w świat, głównie dzięki mediom, ten właśnie indyferentyzm utrwalał.




W spotkaniu w Asyżu uczestniczyło około 300 delegatów katolickich, w tym, oprócz samego papieża Benedykta XVI, niemal wszyscy kardynałowie i prefekci kurii rzymskiej, obecni i byli, w tym np. kardynałowie Sodano, Etchegaray, Kasper i inni. Jednak większość barwnego tłumku, który przybył papieskim pociagiem z Rzymu do miasta św. Franciszka tworzyli przedstawiciele religii pogańskich.




Co ciekawsze, w ulotce udostępnionej dziennikarzom katolicyzm nie był przedstawiony jako osobne wyznanie, napisano jedynie, że na spotkaniu obecne jest chrześcijaństwo, reprezentowane m.in. przez Ekumeniczną Radę Kościołów (protestanckich), hierarchów prawosławnych oraz papieża (!). I tu pierwsze veto. Według prawdziwej nauki tylko Kościół Katolicki jest Kościołem Chrystusa.




Przed południem, w bazylice Matki Bożej Anielskiej w Asyżu (jednej z czterech najbardziej czczonych świątyń chrześcijańskich, obok Bazyliki Św. Piotra w Rzymie, Bazyliki Grobu Bożego w Jerozolimie i Bazyliki Św. Jakuba w Santiago de Compostella), przedstawiciele różnych fałszywych religii wyrażali zaangażowanie swoich wyznań na rzecz pokoju.




Wbrew oficjalnym zapowiedziom, już na tym spotkaniu liderzy fałszywych religii propagowali swoje wyznania. Na przykład reprezentant tradycyjnej religii afrykańskiej Joruba wygłosił pochwałę boga Ifa i jego małżonki (!) Jego przemówienie zostało nota bene opublikowane w ulotce, którą 26 X dostali dziennikarze, więc nie można było mówić o jakimś zaskoczeniu. Hinduista z kolei zaczął od panteistycznej inwokacji, zakończonej stwierdzeniem „wychwalam boga w każdym z was”. Przedstawicielka agnostyków (to novum na tego rodzaju spotkaniach), profesor Julia Kristeva, wychwalała humanizm i feminizm, a samo jej przemówienie było na tyle ezoteryczne, że zgromadzeni, w tym dziennikarze, niewiele z niego zrozumieli.




Ciekawe, że nikt poza Rowanem Williamsem, tzw. „arcybiskupem Canterbury”, nie wymienił w swoim przemówieniu imienia Jezus. Nawet papież. Wiele mówiono o pokoju, ale pokoju osiąganym dzięki czerpaniu z wartości moralnych różnych religii. Veto! Pokój jest tylko w Chrystusie, a nie w sprzecznych, wykluczających się wzajemnie systemach moralnych proponowanych przez fałszywe wyznania. Pokój nastanie wtedy, kiedy spełnione zostaną prośby Matki Bożej z Fatimy o poświęcenie Rosji Jej Niepokalanemu Sercu.




W tym miejscu Jan Vennari zrobił dygresję i przypomniał, że wszystkie te ekscesy miały miejsce w bazylice zbudowanej nad kaplicą Porcjunkuli, czyli tam, gdzie św. Franciszek i jego pierwsi naśladowcy prowadzili swoje życie wspólnotowe. W miejscu opisywanym w „Kwiatkach św. Franciszka”. Przypomniał również rzadko przywoływane, twarde wypowiedzi biedaczyny z Asyżu, mówiącego o tych co nie przyjęli Bóstwa Chrystusa, że „są przeklęci”. To ważne przypomnienie, zwłaszcza kiedy z katolickiego świętego, zatroskanego o nawrócenie pogan, błądzących w ciemnościach fałszywych religii, do prawdziwej wiary i jedynego Kościoła Chrystusowego, robi się patrona takiego przedsięwzięcia. Jest prawie pewne, że gdyby św. Franciszek zobaczył przedstawicieli pogańskich religii wzywających swoich bożków w katolickiej świątyni, dokonałby jej rekonsekracji, a sam biczowałby się do krwi, by wynagrodzić Bogu to bluźnierstwo. Natomiast brat odpowiedzialny za dopuszczenie do czegoś takiego, jeśli nie okazałby skruchy, zostałby z miejsca wydalony z zakonu.




Publicysta skonstatował, że dzięki takim inicjatywom jak „Asyż” chrześcijanie przyzwalają na wpływ fałszywych religii na siebie, a poganom dają możliwość prezentacji ich faszywych wierzeń. Podkreślił, że mamy do czynienia z całkowitym zerwaniem z przeszłością oraz z grzechem przeciwko I Przykazaniu Bożemu „nie będziesz miał bogów cudzych przede Mną”. Również z zerwaniem w dziedzinie liturgii, gdyż wiele tekstów liturgicznych sprzed soboru watykańskiego II odnosi się wprost do konieczności nawrócenia heretyków, schizmatyków, żydów i pogan. Jan Vennari przypomniał encyklikę Grzegorza XVI „Mirari Vos”, która krytykuje bardzo dobitnie indenferentyzm religijny, będący ideologicznym przesłaniem masonerii, podczas gdy ekumenizm jest jej dzieckiem (o czym świadczą wypowiedzi samych wolnomularzy).




Idąc dalej w opisie wydarzeń Asyżu III, redaktor „Catholic Family News” zrelacjonował, że po lunchu odbyły się modlitwy przedstawicieli różnych religii - w Bazylice Matki Bożej Anielskiej. Katolicka świątynia wydana na pastwę bałwochwalczych modlitw! (I co z tego, że osobnych, a nie wspólnych?) Mamy do czynienia z całkowitym zerwaniem z nauczaniem Kościoła. „Asyż” jest, jak sami moderniści (nie bez pewnej logiki) twierdzą, „rozwinięciem Ducha Soboru”.




Przeciętni katolicy taki stan rzeczy akceptują i cieszą się, że podobne wydarzenia mają miejsce, czego sam publicysta doświadczył, jadąc na miejsce spotkania i rozmawiając ze spotkanymi po drodze osobami. Prawdziwa nauka Kościoła jest zakryta. Ekumenizm, ze swymi „panreligijnymi” spotkaniami, utwierdza niekatolików w trwaniu poza Kościołem, a katolikom zaciemnia prawdziwe jego nauczanie. Media, zwłaszcza telewizja i internet, utrwalają ten stan. We współczesnym świecie to obraz kreuje rzeczywistość, obraz zapada w pamięć i przekazuje więcej niż tysiące słów. W świadomości milionów katolików Asyż III nie będzie kojarzony z mniej lub bardziej mętnymi wyjaśnienami sprzed i po tego wydarzenia, tylko z widokiem zapalonych „świec pokoju”, trzymanych przez uczestników, gołąbkami pokoju wypuszczonymi przez Franciszkanów, śpiewami i tańcami ruchu Focolari oraz papieżem usadzonym na wspólnej platformie z liderami innych religii i wyznań.




Innym wątkiem, który przewijał się przez wypowiedż Jana Vennariego była kwestia kary Bożej. Publicysta przypomniał, że miesiąc przed drugim „Asyżem” z udziałem Jana Pawła II, odbyło się jeszcze jedno spotkanie w mieście świętego Franiszka, spotkanie, o którym mało kto pamięta. 26 IX 1986 r. fundacja WWF (World Wildlife Fund) urządziła tam właśnie po raz pierwszy spotkanie „panreligijne”, ogłaszając św. Franciszka „patronem ruchu ekologicznego”. To tam wtedy po raz pierwszy hinduista wygłaszał w kościele swoje bałwochwalcze mantry. Dokładnie 11 lat później, 26 IX 1997, dwa trzęsienia ziemi o sile 5,5 i 5,7 stopni w skali Richtera bardzo poważnie uszkodziły kościół. Jan Vennari przypomniał, powołując się na słowa kardynała Merciera, że I wojna światowa była karą za grzech indenferentyzmu właśnie, a z kolei Fatima zapowiada wojnę, w której znikną całe narody. Podkreślmy, że to wszystko jeszcze przed nami, gdyż poświęcenie Rosji Niepokalanemu Sercu Maryi nie dokonało się.




A jak mówiła Matka Boża w 1917 roku, pokój będzie dany światu wtedy, gdy Ojciec Św. wspólnie z wszystkimi biskupami świata poświęci Rosję Jej Niepokalanemu Sercu. Wezwała też do codziennego odmawiania różańca i praktykowaniu napożeństwa pięciu pierwszych sobót miesiąca. W tym leży jedyna nadzieja dla świata, nie w inspirowanych masońskim duchem spotkaniach międzyreligijnych.



Z ciekawostek, wspomnianych podczas wykładu, warto przytoczyć tę o przyjacielu papieża, luteraninie, który błagał Benedykta XVI, aby nie świętował rocznicy Asyżu. Równie interesująco dla ucha katolickiego tradycjonalisty brzmiało przypomnienie autentycznego zdarzenia, które miało miejsce po soborze konstantynopolitańskim II, wokół którego było wiele zamieszania. Ówczesny następca św. Piotra miał powiedzieć jednemu katolikowi: „żyj tak, jakby go nie było”. Per analogiam można zastosować to wskazanie do soboru watykańskiego II.




Równie ciekawe były pytania z Sali zadawane po konferencji. Jan Vennari zgodził się z wyrażoną przez jednego z pytających tezą, że Benedykt XVI jest, jeśli chodzi o poglądy, dokładnie w tym samym miejscu, w którym był na ostatnim soborze jako ks. Józef Ratzinger. Podkreślił też, że wciąż niezwykle aktualne pozostaje wezwanie Matki Bożej z Fatimy, by modlić się wiele za Ojca Świętego. Z pewnością bardzo potrzebuje tej modlitwy, by „nie uciekać przed wilkami” i znaleźć w sobie siłę i odwagę, by przeciwstawić się duchowi antychrysta, który swoją diaboliczną dezorientacją omotał współczesną hierarchię Kościoła.




Konferencję zakończyły brawa dla prelegenta, a redakcja nie omieszkała wręczyć Janowi Vennari naszego ostatniego, 33, numeru „Katolika Tradycji” ze wpisem „From Polish Friends” („Od polskich przyjaciół”).




4 XII 2011 Gdynia


Inf. własna



Toplista Tradycji Katolickiej
Powered By Blogger