sobota, 15 grudnia 2018

III niedziela adwentu - Gaudete

 


Gaudete – inna nazwa III niedzieli adwentu w Kościele katolickim obrządku rzymskiego. W tym dniu kapłan może włożyć szaty liturgiczne koloru różowego, mające oznaczać radość z przyjścia Chrystusa i daru odkupienia. III niedziela jest więc „niedzielą radości”.

 

Określenie niedzieli pochodzi od pierwszego słowa introitu mszy tego dnia, zamieszczonego poniżej.
Tekst łaciński

Gaudete in Domino semper: iterum dico, gaudete. Modestia vestra nota sit omnibus hominibus: Dominus enim prope est. Nihil solliciti sitis: sed in omni oratione petitiones vestrae innotescant apud Deum. Benedixisti Domine, terram tuam: avertisti captivitatem Jacob.

Tekst polski
Radujcie się zawsze w Panu; jeszcze raz powtarzam: radujcie się! Niech będzie znana wszystkim ludziom wasza wyrozumiała łagodność: Pan jest blisko! O nic się już zbytnio nie troskajcie, ale w każdej sprawie wasze prośby przedstawiajcie Bogu w modlitwie i błaganiu z dziękczynieniem![1] Łaskawym się okazałeś, Panie, dla Twej ziemi; odmieniłeś los Jakuba.

piątek, 14 grudnia 2018

Obyczaje adwentowe


 

Wieniec adwentowy
wieniec, stanowiący formę ludowej domowej pobożności, wykonany z gałązek drzewa iglastego z czterema świecami, które zapala się kolejno w każdą niedzielę adwentu.

Wspólna modlitwa adwentowa
Dawniej cały Adwent starano się przeżywać we wspólnocie nie tylko rodzinnej, ale też i sąsiedzkiej. Gromadzono się by wspólnie odmawiać modlitwę różańcową, śpiewać pieśni adwentowe, a także pieśni o tematyce obyczajowej, które wzywały do życia zgodnego z Bożymi przykazaniami. Czytano Pismo Święte, żywoty świętych i książki budujące wiarę.

Dobre uczynki adwentowe
Pobożni katolicy wiedzieli, że trzeba przed Panem stanąć z dobrymi uczynkami, dlatego starano się podczas Adwentu wzajemnie sobie pomagać, szczególnie ludziom starszym i biednym.
Rozważano w ciszy swoje życie, zastanawiano się nad nim, nie brakowało też cichej modlitwy. Starsi, szczególnie dziadkowie, opowiadali dzieciom, wnukom, jak to było dawniej, jakie były tradycje, zwyczaje; przypominali też dzieje naszej Ojczyzny.

Spowiedź adwentowa
Warto w naszej polskiej tradycji kultywować niektóre piękne zwyczaje, zwłaszcza udział w roratach; trzeba skorzystać z rekolekcji adwentowych i sakramentu pokuty, przystępować do Komunii św. Możemy też we wspólnocie rodzinnej śpiewać pieśni adwentowe, razem modlić się i czytać Pismo Święte lub książki religijne i na ich temat rozmawiać. Warto też wyciszyć się, zrezygnować choć trochę ze słuchania muzyki czy oglądania telewizji i w adwencie uczynić więcej dobrego niż to zwykle czynimy.
Miejmy świadomość, że jest to czas naszego osobistego adwentu, osobistego oczekiwania na spotkanie z Panem. Umiejmy się wyciszyć, wejść w siebie i podejmować mądre, zgodne z wolą Bożą, decyzje.

Na podstawie książki "Rytuał Rodzinny"


czwartek, 13 grudnia 2018

Zniszczenie Kościoła i państw przez fałszywe poszłuszeństwo | ks. Jean-Michel Gleize FSSPX


Modernistyczne ślady w wyborze x. Stefana Wyszyńskiego

 


Przez lata “z tyłu głowy” miałem opowieść jak przedwojenny proboszcz parafii w Skulsku (niedaleko Konina) spotkał się z x. Wyszyńskim i przepowiedział mu prymasostwo. Pamiętam też, że rozmawiałem o tym z x. Ksawerym Wilczyńskim (on nagłośnił temat Mancinelliego), a ten tylko krzywo się uśmiechnął i rzekł, że coś mu w tej historyjce brzydko pachnie.

Dziś wiem, że ksiądz Wilczyński miał “nosa”. Tym proboszczem ze Skulska był x. Antoni Bogdański, profesor z Seminarium Duchownego we Włocławku, kierownik duchowy Wyszyńskiego, bliski współpracownik x. Władysława Korniłowicza (z Lasek). Xx. Bogdański i Korniłowicz poznali się w 1913 r. podczas studiów na uniwersytecie we Fryburgu Szwajcarskim i odtąd działali wspólnie w różnych przedsięwzięciach. 

Wniosek: w 1938 r. x. Bogdański dobrze wiedział, do jakiej kariery przygotowywany był Wyszyński. Nie było to żadne proroctwo, tylko wiedza o planach tajnych koterii.”

Konfraternia Białych Marianów, administrator Krzysztof Zagozda

 https://wrealu24.pl/modernistyczne-slady-w-wyborze-ks-stefana-wyszynskiego/#

środa, 12 grudnia 2018

Śmierć dla celów transplantacji – wywiad z dr n. med. Izabellą Stępkowską





Piotr Błaszkowski – Ludzie stracili wiarę w Boga, nie pragną Nieba, nie tęsknią za Jezusem, chcą żyć, o ile to możliwe w dobrej formie na ziemi. Technika im to umożliwiła. Może Pani doktor opisze historię procederu zmiany definicji śmierci w transplantologii, zwanej „śmiercią kliniczną”.

dr n. med. Izabella Stępkowska – Śmierć kliniczna, określana mianem vita minima (życie minimalne), to stan człowieka niejako na pograniczu życia i śmierci, gdy przy całkowitej, co ważne: niewywołanej farmakologicznie, utracie świadomości chorego, niewykrywalne jest także oddychanie i praca serca. Natomiast w celu zapewnienia możliwości pobierania zdrowych, niezbędnych do życia narządów od ludzi, na potrzeby przeszczepiania, wprowadzono w obszar medycyny pojęcie „śmierci mózgu” lub też „śmierci mózgowej”. Zaaprobowane przez władze w Polsce, już w 1984 roku, bardzo liberalne kryteria stwierdzania zgonu człowieka z zachowaną prawidłową czynnością serca i prawidłowym krążeniem, jako tzw. „śmierć mózgu człowieka jako całości”, nie mają nic wspólnego ze stwierdzeniem śmierci klinicznej. Koncepcja „śmierci mózgu” człowieka, skonstruowana na potrzeby praktyk transplantologicznych, pozwala na pobranie narządów od człowieka, u którego m.in. układ krążenia pracuje prawidłowo. W Polsce pobiera się narządy od ludzi, u których serce pracuje prawidłowo, którzy zachowali np. zdolność do poruszania głową i rękoma. Narządów nie pobiera się od ludzi chorych, w stanie agonalnym. Te zagadnienia opisuję szczegółowo w książce pt. „Śmierć dla celów transplantacji?”.
P.B. – jakie jest stanowisko Kościoła w tej kwestii transplantologii?
I.S. – Według Katechizmu Kościoła Katolickiego zatwierdzonego w 2005 roku przez papieża Benedykta XVI, Kościół uważa za zgodne z prawem moralnym dawstwo narządu lub tkanki w celu ratowania życia bliźniego, jeśli dawca wyraża zgodę i nie grozi mu zbyt duże niebezpieczeństwo i ryzyko. Jednocześnie Kościół zaznacza, że oddawanie narządów po śmierci może mieć miejsce tylko wtedy, gdy została w całej pełni stwierdzona rzeczywista śmierć dawcy. Należy wyjaśnić, że papież Jan Paweł II wycofał się z akceptacji koncepcji „śmierci mózgowej człowieka”. Jeszcze za życia Jana Pawła II została powołana specjalna komisja papieska, która po wnikliwych badaniach wydała jednoznacznie negatywną opinię dotyczącą kryterium „śmierci mózgu” człowieka. Z inicjatywy Jana Pawła II, w 2005 roku w Papieskiej Akademii Nauk w Rzymie, odbyła się konferencja pt. Znaki Życia (Sings of Life) wykazująca ewidentną nienaukowość i błędy koncepcji „śmierci mózgowej”. Fakty te niestety nie zostały właściwie nagłośnione, dlatego wielu katolików jest nieświadomych rzeczywistego stanowiska papieży.

P.B. – W transplantologii widzimy nie tylko potężne pragnienie ludzkości, by żyć, dzięki żywym „częściom zamiennym” bez końca na ziemi, ale i cały, merkantylny proceder lobby transplantologicznego. Jakie stosuje się metody, by wprowadzić chorego w stan „śmierci klinicznej”?

I.S. – To nie jest stan śmierci klinicznej. Narządy niezbędne do życia, takie jak serce, płuca, trzustka, wątroba, pobiera się od ludzi z reguły w stanie obrzęku mózgu. Tkanki mózgowia człowieka, objętościowo ograniczone czaszką, na uszkodzenie (zarówno zewnątrz pochodne, jak i wewnątrzpochodne) z reguły reagują obrzękiem. Obrzęk ten, zwłaszcza obrzęk mózgu, skutkuje ograniczeniem przepływu krwi przez mózgowie i niedotlenowaniem tkanek ośrodkowego układu nerwowego. Ratowanie życia człowieka z obrażeniem ośrodkowego układu nerwowego polega m.in. na niedopuszczeniu do rozwinięcia obrzęku. Istnieją różne metody leczenia, łącznie z odciążającym otworzeniem czaszki. Niestety współcześnie, niemal powszechnie, wprowadza się pacjenta w stan tzw. śpiączki farmakologicznej, która z reguły skutkuje pogłębieniem obrzęku i niedokrwieniem mózgu. Taki stan pacjenta, na użytek branży transplantologicznej, został określony jako „śmierć mózgu człowieka jako całości”, i w Polsce oraz w wielu innych państwach, upoważnia do wydania karty zgonu i pobrania narządów. Warto wspomnieć, że środki używane w Polsce do wywołania śpiączki farmakologicznej (m.in. tiopental czy propofol), w niektórych innych krajach, takich jak Belgia czy Holandia, stosowane są do przeprowadzenia eutanazji. Te zagadnienia omawiam szczegółowo w książce.

P.B. – Wiemy, że każdy lekarz czy publicysta, który się przeciwstawi paradygmatowi transplantologii, jest sekowany. Co wiadomo Pani Doktor o takich działaniach?

I.S. – W Polsce, jak na razie, bardzo nieliczne osoby mają odwagę mówić prawdę. Według mego rozeznania wiele osób, spoza branży transplantologicznej, jest nieświadomych tego, co w rzeczywistości się dzieje w polskich szpitalach. Powszechnie przecież promuje się praktyki transplantologiczne jako „coś dobrego”, jako coś, co „ratuje życie chorych”.

P.B. – Jak w takim razie zabezpieczyć się przed pokrojeniem na stole operacyjnym? Polska i Bułgaria przyjęła swoistą definicję „zgody domniemanej”?

I.S. – Tak, w Polsce zostało wprowadzone tzw. prawo „zgody domniemanej” na pobranie narządów. Według tego „prawa” każdy Polak, czy o tym wie, czy nie wie, jest potencjalnym dawcą narządów. Jeśli ktoś się nie zgadza na taki status, musi zgłosić do Poltransplantu swój sprzeciw i otrzymać potwierdzenie złożenia sprzeciwu. W praktyce, we współczesnych realiach, taki sprzeciw, w sytuacjach nagłych, może nam zapewnić prawidłowe leczenie. Oświadczenie o sprzeciwie można nosić przy sobie lub powiadomić bliskich, jednak najlepszym prawnym zapewnieniem jest zapis w oficjalnym rejestrze sprzeciwów.


P.B. – Pomijając cały aspekt medyczny transplantologii, jego przyczyna jest religijna i zarazem filozoficzna. Niejasne stanowisko Kościoła, sprzeczne sygnały, wręcz wycofanie przed liberalnym światem, stworzyło pożywkę, dla zmiany mentalności w krajach post katolickich. W krajach post protestanckich, zmiana paradygmatu człowieka z dziecka Bożego na byt czysto materialny, czy w wypadku transplantologii, czysto użytkowy, była naturalną konsekwencją herezji i wszelkich rewolucji. Ciekawe, że z przyczyn na prawo natury, rozumiane swoiście przez pogańskich Japończyków, dopiero od 2002 r. zgodzono się tam na transplantację serca. Po wielu latach oporów. To daje do myślenia czym w istocie, jest serce. Nie tylko biologiczną pompą ssąco-tłoczącą.
Dziękuje za rozmowę i życzę dalszych publikacji na ten ważny temat.

 


Od Redakcji:

1. Od 1984 r. dr Zbigniew Religa kierował Katedrą i Kliniką Kardiochirurgii Wojewódzkiego Ośrodka Kardiologii w Zabrzu, a 5 listopada 1985 r., przeprowadził pierwszy przeszczep serca po orzeczeniu „śmierci mózgowej”. Zmiana definicji śmierci została więc dokonana najpewniej na jego prośbę.
2. Sprzeciw wobec transplantacji można wyrazić w trzech równoważnych/równoprawnych formach:
– wpisu w centralnym rejestrze sprzeciwów na pobranie komórek, tkanek i narządów ze zwłok ludzkich. Potwierdzeniem dokonania wpisu sprzeciwu w centralnym rejestrze sprzeciwów jest zawiadomienie o wpisie sprzeciwu, sporządzone w formie wydruku komputerowego, przesyłane listem poleconym na adres podany w zgłoszeniu.
– oświadczenia pisemnego zaopatrzonego we własnoręczny podpis
– oświadczenia ustnego złożonego w obecności co najmniej dwóch świadków, pisemnie przez nich potwierdzonego.
W każdym przypadku najważniejsze jest poinformowanie rodziny i bliskich o swojej woli.
Formularz zgłoszenia sprzeciwu znajduje się na stronie internetowej Centrum Organizacyjno-Koordynacyjnego ds. Transplantacji „Poltransplant” lub w zakładach opieki zdrowotnej.







Abp Jan Paweł Lenga MIC: Zmowa milczenia biskupów



Dzisiaj widzimy tradycja jest odrzucona i ci biedni biskupi, mówię z ubolewaniem: biedni, niedokształceni, karierowicze, którzy weszli do Kościoła i psują to wszystko na korzeniach, razem z Bergoglio, którego uważam za heretyka. Chociaż na razie jest materialnym heretykiem, bo herezję jawną głoszą jego współtowarzysze, jego koledzy*.

Oni nie głoszą ludziom Chrystusa i zbawienia, a głoszą głupoty i prowadzą ludzi na manowce. Bo lekarz, który widzi chorego człowieka i nie daje mu prawdziwego leku, czyni krzywdę temu człowiekowi.


Biskupi są następcami apostołów na swoich placówkach – w diecezjach. Im te diecezje powierzono, by sprawowali opiekę nad wiernymi i dbali o ich zbawienie.
Dzisiaj biskupi dokonują zmowy milczenia, (nieraz o tym mówiłem i mówię z ubolewaniem i z przekonaniem).
Ta zmowa milczenia jest widoczna na całym świecie.

Efektem jest trwoga narodów, jest zamieszanie, a biskupi tego nie czują, bo chcą żyć spokojnie w swoich pałacach. Oni dzisiaj nie chcą nadstawiać karku za prawdę, tą prawdę, którą jest Chrystus.
Biskupi dziś nie chcą być prześladowani. Żyją poprawnie, bo chcą cichutko żyć.
To nie jest w duchu Chrystusa, nie jest w duchu pierwszych apostołów. To nie jest w duchu Kościoła.
To nie jest w tym duchu, w którym Kościół i rzeczy niebieskie powinny sprzeciwiać się rzeczom świeckim, rzeczom tymczasowym, w duchu, który rodzi konfrontację ze światem, w duchu, w świetle którego duch jest ważniejszy niż ciało.
I duch z ciała będzie zabrany człowiekowi, przyjdzie śmierć i skończy się jego życie, ale człowiek powinien być nastawiany na to, że jego życie jest w Duchu Bożym, dla duszy, którą ma każdy człowiek.
Człowiek powinien zyskać Pana Boga i wieczność i w tym powinni przodować apostołowie dzisiejszy, biskupi.
A kiedy prosto słyszy się te ich bzdury, te gadania takie jak naiwaniaki, jak dzieci, które nie wiedzą, co mają robić i mają słuchać Kościoła i papieża, który jest dzisiaj.
Papież, przepraszam, nie papież, a Bergoglio, który dzisiaj rezygnuje właśnie z tej posługi Piotrowej, to chyba czuje, że ona była mu uzurpowana, a nie dana przez Chrystusa, bo pamiętamy apostoł Piotr też był słaby człowiek, ale jednak wzmocniony Duchem Świętym oddawał życie za Chrystusa, poszedł na ukrzyżowanie, nawet poprosił, kiedy go krzyżowano, żeby ukrzyżowali go do góry nogami, bo nie chciał nawet żeby być tak ukrzyżowany, jak jego Mistrz był ukrzyżowany. Na ile już dorósł do tego, żeby być wiernym Chrystusowi, już po swoim nawróceniu.
A dzisiejsi apostołowie się nie nawracają, oni dalej idą drogą do zatracenia sami i prowadzą tam innych ludzi.
I dlatego folgują tylko światu i diabłu, a nie zbawieniu ludzi.
Dlatego dzisiejszy apostołowie, dzisiejszy biskupi, wraz z Bergoglio prowadzą Kościół na zatracenie.
Oczywiście Chrystus sobie poradzi, zmieni wszystko, może nawet to zrobić w jednej chwili, ale jednak biada tym, jak mówi Pismo Święte, którzy sieją te zgorszenia.
Lepiej by im kamień młyński do szyi przywiązać i rzucić do morza, niż żeby oni dawali takie zgorszenie.
Uważam, że dzisiejsi biskupi powodują zgorszenie, i to nie tylko poprzez to, że oni tam weszli w różne związki homoseksualne, pedofilię i tak dalej, ale najgorsze zło polega na tym, że oni nie nauczają prawdy, która pochodzi od Chrystusa i powinna być głoszona przez nich do końca świata.
Jeżeli tego nie głoszą, sami idą na zatracenie i prowadzą na zatracenie owce im powierzone.
To jest niewłaściwa droga.
Właściwa droga to droga, która wyznaczył apostoł Paweł, który wszystko przyjął od Chrystusa dosłownie, konkretnie i stał się nie tylko tym, że on jest Pawłem, lecz tym, w którym żyje Chrystus.
Tak powinno być z każdym z nas, biskupów, kardynałów, papieży i świeckich.
Powinno być tak z nami wszystkimi, żebyśmy my odczuli, że my mamy Chrystusa, że żyjemy w świętości i idziemy drogą zbawienia. Amen.
*Herezja materialna jest wtedy, gdy ktoś milczy, gdy inny głosi herezje lub akceptuje ten fakt, że ktoś inny głosi herezję; papież przestaje być papieżem, gdy staje się formalnym heretykiem, gdy sam wprost wypowiada herezję – dop. red. S. K.
 Jest to fragment książki Abp. Jana Pawła Lengi pt. “Przerywam zmowę milczenia. O kryzysie w Kościele, herezji, apostazji i grzechach zaniedbania“, która ukaże się w dniu 12 grudnia br.
 Ks. abp Jan Paweł Lenga (ur. 1950) przez ponad 60 lat był poza Polską, przez ponad 30 lat był misjonarzem, apostołem, duszpasterzem w Azji Środkowej. Gdy przyjechał do Polski poznał ją i poznał Europę, doznał olbrzymiego wstrząsu. zorientował się, że trafił do świata i Kościoła, który duchowo umiera, że w tym świecie hierarchia i kapłani, łącznie z tym, który dziś zasiada na Stolicy Piotrowej w znacznej mierze zdradzili Chrystusa, zdradzili Kościół, oddali swoje dusze i umysły we władanie temu światu, pochowali głowy w piasek, przestali głosić Ewangelię.
Dziś stwierdził, że nie można już milczeć, że trzeba odkryć i ujawnić do końca prawdę o tym i zacząć ewangelizować Polskę i Europę w taki sam sposób jak robili to pierwsi apostołowie.
 Stanisław Krajski – wydawca tej książki.




wtorek, 11 grudnia 2018

Modernista ks. Roman Indrzejczyk i prezydent Lech Kaczyński

 

Pod koniec lat 60-tych XX wieku w diecezji warszawskiej powstał nieformalny ruch księży kontestatorów, który lobbował za przyspieszeniem reform posoborowych w Polsce. Postulowali oni wprowadzenie nowych form duszpasterskich, demokratyzację Kościoła oraz daleko idącą reformę liturgii. Niepisanym liderem tego ruchu był ks. Roman Indrzejczyk, późniejszy wiceprzewodniczący Polskiej Rady Chrześcijan i Żydów oraz kapelan prezydenta Lecha Kaczyńskiego.

 


#wrealu24#koscioliwiara
  https://wrealu24.pl/modernista-ks-roman-indrzejczyk-i-prezydent-lech-kaczynski/

poniedziałek, 10 grudnia 2018

Różaniec publiczny w grudniu AD 2018


Nie będzie zwycięstwa nad złem w Polsce i na świecie bez wsparcia samego Boga.
Grupy wiernych w całej Polsce, odmawiając publicznie różaniec w intencji “O odnowę moralną Narodu Polskiego”
podajemy miejsca i godziny na grudzień:
BIAŁYSTOK, Rynek Kościuszki, 11 grudnia (wtorek), godz. 19:00
BYDGOSZCZ, Plac Wolności, 13 grudnia (czwartek), godz. 17:00 (pokutny za grzech aborcji)
GDAŃSK, ul. Wały Jagiellońskie 1, przed budynkiem Rady Miasta, 13 grudnia (czwartek), godz 17:00
GDYNIA, ul. Piłsudskiego przy Urzędzie Miasta, 13 grudnia (czwartek), godz. 17.00
GLIWICE, Rynek, pod figurą Matki Bożej, 21 grudnia (piątek), godz. 19:00
GORZÓW WIELKOPOLSKI, na deptaku przy ul. Hawelańskiej, 28 grudnia (piątek), godz. 16:30 (Dzień Świętych Młodzianków Męczenników, przebłagalny za grzech legalnej aborcji)
KĘDZIERZYN-KOŹLE, przed wejściem głównym do SPZOZ od ul. Roosevelta, 28 grudnia (piątek), godz. 17:00 (w intencji zadośćuczynienia za grzech aborcji).
KIELCE, przed wejściem głównym do Świętokrzyskiego Centrum Matki i Noworodka (ul. Prosta 30), 15 grudnia (sobota), godz. 14:00 (o nawrócenie dla wykonujących aborcję w tym szpitalu)
KRAKÓW, rynek Główny obok kościoła św. Wojciecha, 14 grudnia (piątek), godzina 17:00
LESZNO, Rynek przy Ratuszu, 13 grudnia (czwartek), godz. 17:30
NOWY SĄCZ, na Zamku Królewskim, 13 grudnia (czwartek), godz. 19:00
OLKUSZ, Rynek, 12 grudnia (środa), godzina 16:00
OLSZTYN, Plac Jana Pawła II przy Ratuszu, 14 grudnia (piątek), godz. 17:30
SANOK, Rynek przed kościołem oo. Franciszkanów, 15 grudnia (sobota), godzina 16:00
SIEDLCE, przed pomnikiem Jana Pawła II, ul. Kilińskiego, 9 grudnia (niedziela), godz. 14:00
TARNÓW, Rynek, 12 grudnia (środa), godzina 15:00
TORUŃ, pod pomnikiem Kopernika, 13 grudnia (czwartek), godz. 17:00
WARSZAWA, pod Szpitalem Bielańskim, 9 grudnia (niedziela), godz. 19:00 (pokutny za grzech aborcji)
WARSZAWA, pod Szpitalem Orłowskiego, od ul. Ludnej, 23 grudnia (niedziela), godz. 19:00 (pokutny za grzech aborcji)
WROCŁAW, Rynek (pod szklaną fontanną), 8 grudnia (sobota), godz. 16:00
WROCŁAW, pl. Solidarności 1/3/5, pod biurem PiS, 20 grudnia (czwartek), godz. 18:00 (zadośćuczynienie za grzech aborcji)
WROCŁAW, pl. Kościelny przed kościołem św. Krzyża na Ostrowie Tumskim, 27 grudnia (czwartek), godz. 17:30 (w intencji prześladowanych chrześcijan i ich prześladowców)
WROCŁAW, ul. Borowska 213, przed wejściem do Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego, 29 grudnia (sobota), godz. 10:00 (zadośćuczynienie za grzech aborcji)
Akcję organizuje Stowarzyszenie Kultury Chrześcijańskiej oraz Instytut Edukacji Społecznej i Religijnej im. Ks. Piotra Skargi , Pch24.pl, Krucjata Młodych.
Na zdjęciu tablica jedej wsi na lubelszczyźnie

Modernistyczna infiltracja KUL-u




Nie jest prawdą, że Kościół w Polsce nie był zarażony modernizmem przed 1989 r. Był i to już przed II wojną światową.  Żywiono się literaturą lub  tłumaczeniami z francuskiego, a ten język kultury wysokiej był znany wszystkim co kończyli ówczesne gimnazja. Wielu księży z dawnego zaboru pruskiego i austriackiego na bieżąco śledziło teologiczne i filozoficzne publikacje wydawane w niemieckojęzycznym obszarze językowym. Po przerwie spowodowanej wybuchem  wojny 1939 r., aż do załamania się stalinowskiego komunizmu w 1956 r., kontakty z “wolnym światem” powoli odżyły, choć uczestniczyło w nich już bardziej pokolenie urodzone w latach  30-40 XX wieku. Sobór Watykański II i liczne wyjazdy na niego polskich biskupów wraz z osobami towarzyszącymi, zdynamizowały kontakty z progresistowskimi rewolucjonistami kościelnymi.
“Tutaj zdjęcie wykonanym na KUL-u w 1970 roku podczas wizyty modernistycznego jezuity, x. Karla Rahnera (ten w garniturze, “pod krawatem”, siedzący pośrodku). Widzimy na niej m.in. Wincentego Granata – rektora tej uczelni oraz x. dr. Alfonsa Nossola (dziś biskupa, wówczas sprawującego funkcję tłumacza Rahnera).”
foto i komentarz:
https://www.facebook.com/photo.php?fbid=10212994906609271&set=gm.558064117989288&type=3&theater&ifg=1 Konfraternia Białych Marianów, administrator Krzysztof Zagozda.