czwartek, 26 grudnia 2013

Nativity Arabic

Zostanę w Syrii mimo prześladowań

- Dajcie pokój Palestynie, a na Bliskim Wschodzie skończą się wszystkie konflikty – apeluje zwierzchnik Kościoła melchickiego Grzegorz III Laham.

Rz: Już prawie trzy lata trwa konflikt w Syrii. Jak w tej chwili wygląda sytuacja tamtejszych chrześcijan?
Grzegorz III Laham, patriarcha melchicki Antiochii: Jesteśmy małą wspólnotą w Syrii, ale wojna bardzo boleśnie nas doświadcza. Szacuje się, że w tej chwili z 2 mln chrześcijan różnych wyznań aż 450 tys. zostało zmuszonych do emigracji. Wśród ok. 120 tys. zabitych 10 proc. to chrześcijanie. Całkowicie wyludnione są co najmniej 24 wioski, które przed wojną zamieszkiwane były wyłącznie przez chrześcijan. Bojownicy profanują i burzą kościoły – zniszczono ich już ok. 60. Prócz tego zburzono także ponad 3 tys. szkół. Nie ma dnia, by w którymś z regionów nie dochodziło do porwań.
Kilka dni temu, gdy Wasza Świątobliwość był w Polsce, fundamentaliści islamscy z ugrupowania An-Nusra porwali ponad 2 tys. mieszkańców chrześcijańskiej wioski Kanaje w prowincji Idlid.
To była dla mnie bolesna wiadomość, o której powiadomili mnie katoliccy biskupi. Boję się, że ci bandyci będą zmuszali chrześcijan do przejścia na islam. Wielu może zginąć śmiercią męczeńską za wiarę w Chrystusa. W tym roku rebelianci zdobyli przecież inną wioskę w tamtym rejonie. Zginął miejscowy franciszkanin, a chrześcijańscy mieszkańcy zostali zmuszeni do ucieczki. Porwania dotyczą także księży. W kwietniu porwano dwóch prawosławnych biskupów, na początku grudnia z klasztoru w miejscowości Malula położonego ok. 60 km na północ od Damaszku uprowadzono także 12 sióstr zakonnych.
Wiadomo coś o ich losach?
Nie mamy z nimi żadnego kontaktu. Siostry dalej są w niewoli. Rebelianci mówią, że przenieśli je do bezpiecznego miejsca. Powiedzieli, że uwolnią je w zamian za przetrzymywane w więzieniach przez Baszara Asada kobiety, ale ja wolałbym, by oddali je bez żadnych warunków.
W Maluli we wrześniu zamordowano także trzech wiernych Kościoła melchickiego, którego ksiądz jest patriarchą. Wiem, że w czasie pobytu w Rzymie rozmawiał ksiądz z papieżem Franciszkiem na temat ewentualnego wyniesienia ich na ołtarze. Co na to papież?
Ojciec Święty był bardzo poruszony ich śmiercią. Ja nie mam wątpliwości, że Michael Taalab, Antun Taalab i Sarkis ez-Zachm ponieśli śmierć za wiarę w Chrystusa. Potwierdzają to świadkowie tego mordu. Najmłodszy z trójki, Sarkis, gdy zmuszano go do wyrzeczenia się Jezusa i przejście na islam, odpowiedział bandytom: „Jestem chrześcijaninem i jeśli chcecie mnie za to zabić, zabijcie". Przedstawiłem papieżowi wszystkie dokumenty w tej sprawie, w tym m.in. zeznania świadków. Mam nadzieję, że papież pozwoli na szybkie rozpoczęcie procesu beatyfikacyjnego. Wyniesienie na ołtarze tych trzech osób byłoby wielkim umocnieniem dla Kościoła na Bliskim Wschodzie.
Ksiądz nie boi się porwania?
Jezus nam powiedział: „nie bójcie się". Jan Paweł II i Benedykt XVI mówili: „nie bójcie się". Teraz to samo powtarza papież Franciszek. Mój lud mnie potrzebuje, potrzebuje nadziei i dlatego się nie boję. My, chrześcijanie, musimy być w Syrii i w ogóle na Bliskim Wschodzie budowniczymi jedności oraz pokoju. Ja nigdy nie wyjadę. Będę trwał mimo różnych szykan.
Ale pojawiają się zarzuty, że jest ksiądz bierny i spolegliwy wobec reżimu Asada. Mówił 
o tym niedawno jeden 
z francuskich biskupów Claude Dagens. Twierdził wręcz, że jest ksiądz „sojusznikiem politycznym 
i finansowym" reżimu.
To był jedyny taki głos i to na dodatek z zagranicy. Ani muzułmanie, ani chrześcijanie w Syrii czegoś takiego mi nie zarzucają. Napisałem do księdza biskupa list, w którym powiedziałem, że jego oskarżenie jest bezpodstawne i przynosi tylko szkodę Kościołowi melchickiemu. Kopię tego listu przesłałem także do Watykanu oraz wszystkich biskupów we Francji. Ale to minęło i nie ma potrzeby do tego wracać.
Chrześcijanie w Syrii stanowią jedynie 10 proc. ponad 23-milionowego społeczeństwa. Wokół was są sami muzułmanie. Dlaczego wasza obecność na Bliskim Wschodzie jest aż tak ważna?
Rzeczywiście nie jest nas dużo. We wszystkich krajach Bliskiego Wschodu mieszka ok. 400 mln ludzi. Chrześcijan jest tylko 15 mln. Jesteśmy w tym rejonie, w którym żył i działał Jezus, jego ostatnimi świadkami. Można powiedzieć, że jesteśmy żywymi śladami Jezusa – przecież we wspominanej już przez nas miejscowości Malula ludzie wciąż mówią po aramejsku, czyli w tym samym języku co Chrystus. Jeśli nas zabraknie, to zostaną tylko kamienie, po których chodził Jezus, będzie się mówiło o tym, że być może istniał. Dlatego potrzebna jest tam żywa obecność chrześcijan. Stąd też nasze wołanie do muzułmanów o jedność.
Przez wieki żyliście razem z muzułmanami we względnej zgodzie. Co się stało, że teraz jesteście prześladowani?
Sam często się nad tym zastanawiam. Na Bliskim Wschodzie chrześcijanie są obecni od 2 tys. lat. Od ponad 15 wieków obok nas jest islam. Wzajemnie się wspieraliśmy. Przecież pod okupacją turecką to właśnie chrześcijanie ocalili język arabski i stworzyli idee arabizmu. Dlatego ja wciąż powtarzam, że bez chrześcijaństwa świat arabski pozostanie wyłącznie muzułmański. Będzie to szok kulturowy, wojna i zostanie tam tylko islam. Wracając do prześladowań. Nie jesteśmy zwalczani przez naszych muzułmańskich sąsiadów Syryjczyków. Nasze niebezpieczeństwo pochodzi od chaosu. W tej chwili w Syrii walczy około 2 tys. ugrupowań rebeliantów, bandytów, kryminalistów. To w zdecydowanej większości są obcokrajowcy, którzy nie mają nic wspólnego z Syrią. Winni temu wszystkiemu są wszyscy ci, którzy dostarczają im broń. My nie chcemy stać ani po jednej, ani po drugiej stronie tego konfliktu. Domagamy się reform, ale nie za pomocą wojny. Chcemy po prostu wrócić do swoich domów.
Wspomniał ksiądz o tym, że 
z muzułmańskimi sąsiadami żyliście dotąd w zgodzie. To się zmieniło w czasie wojny?
Nie. Cały czas się wspieramy. Podam dwa przykłady. Jest mała miejscowość ok. 30 kilometrów od Damaszku zamieszkana głównie przez muzułmanów, którzy są w opozycji do rządu. Kiedy armia rządowa zajęła miasto, mieszkańcy uciekli. Starcy, kobiety i dzieci przyszli do chrześcijańskiej wsi Marra z prośbą po pomoc. Wszyscy znaleźli dach nad głową. Dla dzieci zorganizowano zajęcia. Ci ludzie do swoich domów wrócili dopiero po dwóch miesiącach. I tam na ulicach wywiesili transparenty z napisem: „Dziękujemy chrześcijanom". Inny przykład. Jednemu z generałów armii, który jest chrześcijaninem, popsuł się samochód. Pojechał do warsztatu prowadzonego przez muzułmanów. Tam jeden z sąsiadów tego zakładu walczący z reżimem chciał go zastrzelić, ale kiedy dowiedział się, że generał jest chrześcijaninem, odstąpił od tego.
Widzi ksiądz jakieś szanse na rozwiązanie tego konfliktu?
Na Bliskim Wschodzie w ciągu ostatnich 60 lat wybuchło co najmniej 20 konfliktów zbrojnych. Po każdym chrześcijanie musieli uciekać. Ale nie tylko my. To może się skończyć.
Rozwiązaniem kryzysu jest pokój dla Jordanii, Libanu i Syrii. Drugi klucz to rozwiązanie konfliktu izraelsko-palestyńskiego. Wiem, co mówię, bo przez 26 lat byłem biskupem Jerozolimy. Miejcie odwagę, którą miał Jan Paweł II, by mury w Palestynie i Jordanii zburzyć. Gdzie jest Europa, gdzie jest świat? Dajcie pokój Palestynie i gwarantuję, że wszyscy moi chrześcijanie zostaną w domu, będą solą i będą zakwasem. Nie wysyłajcie broni i będziemy mieli pokój. Nie potrafię zrozumieć, dlaczego nie słuchacie naszego głosu o tym, że w sprawie konfliktu syryjskiego świat musi się zjednoczyć. Tylko jedność Europy i USA pomoże zmarginalizować bandytów. Potem potrzebne są rozmowy pokojowe z prawdziwą opozycją i rządem.
Będziecie w tym roku w jakiś szczególny sposób obchodzili święta Bożego Narodzenia?
Od trzech lat świętujemy wyłącznie w swoich świątyniach. Kiedyś wychodziliśmy na ulice. W Damaszku były wielobarwne parady skautów, w których brali udział również muzułmanie. Na ulicach było pełno świątecznych iluminacji. Teraz tego nie ma. Władze mówiły mi wprawdzie, że w tym roku podświetlą kilka drzew. W pierwszy dzień świąt – 25 grudnia – w południe na jednym z placów w Damaszku zgromadzą się chrześcijanie wszystkich wyznań ze swoimi biskupami. Chcemy specjalnym telemostem połączyć się z Watykanem i wspólnie z papieżem modlić się o pokój dla Syrii i całego Bliskiego Wschodu.
http://www.rp.pl/artykul/755490,1074854-Zostane-w-Syrii--mimo-przesladowan.html?p=1

wtorek, 24 grudnia 2013

Boże Narodzenie AD 2013

Wielu łask Bożej Dzieciny
pokoju serca
i miłości bliźniego
życzy naszym czytelnikom
Katolik Tradycji Przegląd Prasy

Giotto di Bondone 'Ucieczka do Egiptu"