czwartek, 8 września 2016

Czy środowisko "Jarosławia", pod którym należą czołowi kantorzy gregoriańscy w Polsce będą przydatni Powrotowi Tradycji w Polsce?

Postawmy na wstępie pytanie:  czy środowisko "Jarosławia", pod którym należą czołowi kantorzy gregoriańscy w Polsce będą przydatni Powrotowi Tradycji w Polsce?
http://www.festiwal.jaroslaw.pl/pro/2016_pro_wstep_pl.html

Na tak postawione pytanie trzeba odpowiedzieć pozytywnie, wszak w sposób naturalny i harmonijny współtworzyli  jedyne takie w świecie zjawisko jak ARS CELEBRANDI w Licheniu. (http://arscelebrandi.pl). Można nawet mówić o swoistej artystycznej gotowości. Z zastrzeżeniem, że powyższe środowisko nie charakteryzuje się  "tradycjonalizmem dogmatycznym" ale powiedzmy "tradycjonalizmem kulturowym" (nie opuścili oficjalnego Kościoła, uczestniczą w nowej mszy, nie widzą nic złego w świeckich koncertach w świątyniach, nie uczestniczą w sporach dogmatycznych z modernizmem posoborowym itp.),. Mają natomiast całkowite zrozumienie barbarzyństwa, które dokonało się w muzyce w wyniku Soboru Watykańskiego II. Można powiedzieć z pewną przesadą, że obecnie "środowisko Jarosława" jest w stanie szkolić kantorów na potrzeby Mszy Wszechczasów dla całego świata katolickiego.  Preferowany jest jednak autentyczny (zrekonstruowany) chorał gregoriański i dominikański. A nie stworzony trochę sztucznie chorał gregoriański wg. metody Solesmes, który obecnie jest ściśle związany z tradycjonalistycznymi Bractwami, korzystającymi z kanonicznego dzieła Liber Usualis. Trudno prorokować przyszłość ale jeśli odrodzenie Tradycji Katolickiej odbędzie się w Polsce przez diecezje i zakony wtedy śpiew mszalny może czerpać z różnych tradycji muzycznych Kościoła.

Piotr Błaszkowski, IX 2016

środa, 7 września 2016

Viktor Orban: "Zróbmy kontrrewolucję"

Siła Europy tkwi w tożsamości narodowej i religijnej obywateli ją zamieszkujących. Te wartości usiłowano zniszczyć, ale dzięki brytyjskiemu „nie” nastał czas dla przeprowadzenia kontrrewolucji kulturalnej. - Mamy znakomitą okazję, by teraz, kiedy Europa musi spojrzeć w oczy swoim błędom, powiedzieć, że ważna jest tożsamość, wartości narodowe i religijne. Trzeba je chronić i wpisać w dokumenty europejskie – mówił premier Viktor Orban.


Szef węgierskiego rządu wziął udział w XXVI Forum Ekonomicznym w Krynicy. Była to okazja do spotkania z Jarosławem Kaczyńskim, prezesem PiS i odbycia krótkiej, publicznej debaty. Jak zauważył Viktor Orban, dla europejskich „elit” być chrześcijaninem nie jest przejawem nowoczesności. Dlatego w miejsce „przestarzałych” wartości postanowiono wprowadzić „tożsamość europejską”, w której zgubione zostanie wszystko to, co dotychczas budowało europejskie społeczności.

- Ten proces przebiegał zbyt wolno, więc postanowiono przyspieszyć. Brytyjczycy powiedzieli „nie”, bo chcieli pozostać sobą. Dzięki temu mamy teraz możliwość przeprowadzenia kontrrewolucji kulturalnej. To wielki moment. My uważamy, że struktura człowieka się nie zmieniła, że tożsamość narodowa i religijna wciąż ma wielkie znaczenie i nie ma takiej tożsamości, która mogłaby ją zastąpić – mówił premier Węgier.
Jak dodał, nie ma czegoś takiego jak „naród europejski”, bo są Polacy, Węgrzy, Niemcy..., a im silniejsze są owe tożsamości klasyczne, tym „skuteczniejsi będziemy w kolejnych dekadach”. - Uważam, że wy Polacy jesteście bardziej skuteczni niż Węgrzy, bo wasza tradycyjna tożsamość jest silniejsza niż nasza. To dlatego w minionych latach osiągaliście lepsze efekty. Nie ma tu innej przyczyny jak tylko ta, że polska tożsamość, wiara jest silna. Wierzę w to, że waśnie to decyduje o konkurencyjności mówił.
Zdaniem Orbana, dziś nastała sposobność, by zmieniać Europę. - Mamy znakomitą okazję, by teraz, kiedy Europa musi spojrzeć w oczy swoim błędom, powiedzieć, że ważna jest tożsamość, wartości narodowe i religijne. Trzeba je chronić i wpisać w dokumenty europejskie – wskazał. Premier Węgier zaznaczył przy tym, że kryzys migracyjny w UE umacnia tę argumentację, bo widać wyraźnie, że imigranci mający silną tożsamość, przeważającą nad „średnią europejską”, nie asymilują się w Europie, ale tworzą „wyspy społeczne, które się rozrastają i zaczynają wypychać tradycyjne grupy”. - To się już dzieje w kilku krajach Europy – dodał.
Zdaniem Orbana, jeżeli takie kraje jak Polska, Węgry będą odważnie działać, to wolno nam będzie rozwinąć w Europie kontrrewolucję kulturalną. - Osiągamy sukcesy gospodarcze, mamy tożsamość, mamy spojrzenie europejskie i możemy z Europy Środkowej zapoczątkować przekształcenie intelektualne, dzięki któremu cała Europa będzie bardziej konkurencyjna niż teraz. Widzę tę szansę, ale jest jeden problem. Węgry są 10 mln krajem. To się nie uda w pojedynkę. Polska ma prawie 40 mln obywateli. Dlatego namawiam, by czynić to razem. Grupa V4 to już 65 mln obywateli. To już jest coś. Jeśli doliczymy tu jeszcze kilka krajów, w których ta tradycyjna tożsamość została zachowana, to jest nas 100 mln. To jest już siła. Razem możemy zacząć kierować kulturę europejską do źródeł – dodał.
Po tak żarliwym wystąpieniu Jarosław Kaczyński gratulował Orbanowi odważnego wystąpienia, szczególnie że jak zauważył prezes PiS „kontrrewolucja” w UE jest słowem „mało powiedzieć wyklętym”.

MA
Po raz pierwszy od ponad 100 lat polityk tej rangi użył pojęcia Kontrrewolucja.
 Redakcja

Leon XIII o równości


niedziela, 4 września 2016