wtorek, 31 grudnia 2013

Pamiętajmy o odpuście zupełnym za odmówienie w dniu św. Sylwestra "Te Deum":

Te Deum laudámus: * te Dóminum confitémur.
Te aetérnum Patrem, * omnis terra venerátur.
Tibi omnes ángeli, * tibi caeli et univérsae potestátes:
tibi chérubim et séraphim * incessábili voce proclámant:
Sanctus, * Sanctus, * Sanctus * Dóminus Deus Sábaoth.
Pleni sunt caeli et terra * maiestátis glóriae tuae.
Te gloriósus * Apostolórum chorus,
te prophetárum * laudábilis númerus,
te mártyrum candidátus * laudat exércitus.
Te per orbem terrárum * sancta confitétur Ecclésia,
Patrem * imménsae maiestátis;
venerándum tuum verum * et únicum Fílium;
Sanctum quoque * Paráclitum Spíritum.
Tu rex glóriae, * Christe.
Tu Patris * sempitérnus es Fílius.
Tu, ad liberándum susceptúrus hóminem, * non horruísti Vírginis úterum.
Tu, devícto mortis acúleo, * aperuísti credéntibus regna caelórum.
Tu ad déxteram Dei sedes, * in glória Patris.
Iudex créderis * esse ventúrus.
Te ergo quaesumus, tuis fámulis súbveni, * quos pretióso sánguine redemísti.
Aetérna fac cum sanctis tuis * in glória numerári.
Salvum fac pópulum tuum, Dómine, * et bénedic hereditáti tuae.
Et rege eos, * et extólle illos usque in aetérnum.
Per síngulos dies * benedícimus te;
et laudámus nomen tuum in saeculum, * et in saeculum saeculi.
Dignáre, Dómine, die isto * sine peccáto nos custodíre.
Miserére nostri, Dómine, * miserére nostri.
Fiat misericórdia tua, Dómine, super nos, * quemádmodum sperávimus in te.
In te, Dómine, sperávi: * non confúndar in aetérnum.

Wszystkiego dobrego!

Pieśń katolików z Indonezji

niedziela, 29 grudnia 2013

Stałe godziny Mszy Wszechczasów w archidiecezji gdańskiej AD 2014

NIEDZIELA

Kościół pw. św. Antoniego Padewskiego
ul. Dworska 2 Gdańsk, o godz. 14:30


I PIĄTEK MIESIĄCA

Kościół pw. Matki Bożej Królowej Korony Polskiej
ul. Polanki 131 Gdańsk, o godz. 19.30


OSTATNI CZWARTEK MIESIĄCA 
ul. Kujawska 50/52 Sopot, o godz. 19.15 

Kościół pw. św. Antoniego Padewskiego
ul. Dworska 2
Gdańsk
tel. 58 522-16-79Najbliższa Msza św. 5.01.2014 r. o godz. 14:30
Kościół pw. św. Antoniego Padewskiego
ul. Dworska 2
Gdańsk
tel. 58 522-16-79Najbliż
Kościół pw. św. Antoniego Padewskiego
ul. Dworska 2
Gdańsk
tel. 58 522-16-79Najbliż

czwartek, 26 grudnia 2013

Nativity Arabic

Zostanę w Syrii mimo prześladowań

- Dajcie pokój Palestynie, a na Bliskim Wschodzie skończą się wszystkie konflikty – apeluje zwierzchnik Kościoła melchickiego Grzegorz III Laham.

Rz: Już prawie trzy lata trwa konflikt w Syrii. Jak w tej chwili wygląda sytuacja tamtejszych chrześcijan?
Grzegorz III Laham, patriarcha melchicki Antiochii: Jesteśmy małą wspólnotą w Syrii, ale wojna bardzo boleśnie nas doświadcza. Szacuje się, że w tej chwili z 2 mln chrześcijan różnych wyznań aż 450 tys. zostało zmuszonych do emigracji. Wśród ok. 120 tys. zabitych 10 proc. to chrześcijanie. Całkowicie wyludnione są co najmniej 24 wioski, które przed wojną zamieszkiwane były wyłącznie przez chrześcijan. Bojownicy profanują i burzą kościoły – zniszczono ich już ok. 60. Prócz tego zburzono także ponad 3 tys. szkół. Nie ma dnia, by w którymś z regionów nie dochodziło do porwań.
Kilka dni temu, gdy Wasza Świątobliwość był w Polsce, fundamentaliści islamscy z ugrupowania An-Nusra porwali ponad 2 tys. mieszkańców chrześcijańskiej wioski Kanaje w prowincji Idlid.
To była dla mnie bolesna wiadomość, o której powiadomili mnie katoliccy biskupi. Boję się, że ci bandyci będą zmuszali chrześcijan do przejścia na islam. Wielu może zginąć śmiercią męczeńską za wiarę w Chrystusa. W tym roku rebelianci zdobyli przecież inną wioskę w tamtym rejonie. Zginął miejscowy franciszkanin, a chrześcijańscy mieszkańcy zostali zmuszeni do ucieczki. Porwania dotyczą także księży. W kwietniu porwano dwóch prawosławnych biskupów, na początku grudnia z klasztoru w miejscowości Malula położonego ok. 60 km na północ od Damaszku uprowadzono także 12 sióstr zakonnych.
Wiadomo coś o ich losach?
Nie mamy z nimi żadnego kontaktu. Siostry dalej są w niewoli. Rebelianci mówią, że przenieśli je do bezpiecznego miejsca. Powiedzieli, że uwolnią je w zamian za przetrzymywane w więzieniach przez Baszara Asada kobiety, ale ja wolałbym, by oddali je bez żadnych warunków.
W Maluli we wrześniu zamordowano także trzech wiernych Kościoła melchickiego, którego ksiądz jest patriarchą. Wiem, że w czasie pobytu w Rzymie rozmawiał ksiądz z papieżem Franciszkiem na temat ewentualnego wyniesienia ich na ołtarze. Co na to papież?
Ojciec Święty był bardzo poruszony ich śmiercią. Ja nie mam wątpliwości, że Michael Taalab, Antun Taalab i Sarkis ez-Zachm ponieśli śmierć za wiarę w Chrystusa. Potwierdzają to świadkowie tego mordu. Najmłodszy z trójki, Sarkis, gdy zmuszano go do wyrzeczenia się Jezusa i przejście na islam, odpowiedział bandytom: „Jestem chrześcijaninem i jeśli chcecie mnie za to zabić, zabijcie". Przedstawiłem papieżowi wszystkie dokumenty w tej sprawie, w tym m.in. zeznania świadków. Mam nadzieję, że papież pozwoli na szybkie rozpoczęcie procesu beatyfikacyjnego. Wyniesienie na ołtarze tych trzech osób byłoby wielkim umocnieniem dla Kościoła na Bliskim Wschodzie.
Ksiądz nie boi się porwania?
Jezus nam powiedział: „nie bójcie się". Jan Paweł II i Benedykt XVI mówili: „nie bójcie się". Teraz to samo powtarza papież Franciszek. Mój lud mnie potrzebuje, potrzebuje nadziei i dlatego się nie boję. My, chrześcijanie, musimy być w Syrii i w ogóle na Bliskim Wschodzie budowniczymi jedności oraz pokoju. Ja nigdy nie wyjadę. Będę trwał mimo różnych szykan.
Ale pojawiają się zarzuty, że jest ksiądz bierny i spolegliwy wobec reżimu Asada. Mówił 
o tym niedawno jeden 
z francuskich biskupów Claude Dagens. Twierdził wręcz, że jest ksiądz „sojusznikiem politycznym 
i finansowym" reżimu.
To był jedyny taki głos i to na dodatek z zagranicy. Ani muzułmanie, ani chrześcijanie w Syrii czegoś takiego mi nie zarzucają. Napisałem do księdza biskupa list, w którym powiedziałem, że jego oskarżenie jest bezpodstawne i przynosi tylko szkodę Kościołowi melchickiemu. Kopię tego listu przesłałem także do Watykanu oraz wszystkich biskupów we Francji. Ale to minęło i nie ma potrzeby do tego wracać.
Chrześcijanie w Syrii stanowią jedynie 10 proc. ponad 23-milionowego społeczeństwa. Wokół was są sami muzułmanie. Dlaczego wasza obecność na Bliskim Wschodzie jest aż tak ważna?
Rzeczywiście nie jest nas dużo. We wszystkich krajach Bliskiego Wschodu mieszka ok. 400 mln ludzi. Chrześcijan jest tylko 15 mln. Jesteśmy w tym rejonie, w którym żył i działał Jezus, jego ostatnimi świadkami. Można powiedzieć, że jesteśmy żywymi śladami Jezusa – przecież we wspominanej już przez nas miejscowości Malula ludzie wciąż mówią po aramejsku, czyli w tym samym języku co Chrystus. Jeśli nas zabraknie, to zostaną tylko kamienie, po których chodził Jezus, będzie się mówiło o tym, że być może istniał. Dlatego potrzebna jest tam żywa obecność chrześcijan. Stąd też nasze wołanie do muzułmanów o jedność.
Przez wieki żyliście razem z muzułmanami we względnej zgodzie. Co się stało, że teraz jesteście prześladowani?
Sam często się nad tym zastanawiam. Na Bliskim Wschodzie chrześcijanie są obecni od 2 tys. lat. Od ponad 15 wieków obok nas jest islam. Wzajemnie się wspieraliśmy. Przecież pod okupacją turecką to właśnie chrześcijanie ocalili język arabski i stworzyli idee arabizmu. Dlatego ja wciąż powtarzam, że bez chrześcijaństwa świat arabski pozostanie wyłącznie muzułmański. Będzie to szok kulturowy, wojna i zostanie tam tylko islam. Wracając do prześladowań. Nie jesteśmy zwalczani przez naszych muzułmańskich sąsiadów Syryjczyków. Nasze niebezpieczeństwo pochodzi od chaosu. W tej chwili w Syrii walczy około 2 tys. ugrupowań rebeliantów, bandytów, kryminalistów. To w zdecydowanej większości są obcokrajowcy, którzy nie mają nic wspólnego z Syrią. Winni temu wszystkiemu są wszyscy ci, którzy dostarczają im broń. My nie chcemy stać ani po jednej, ani po drugiej stronie tego konfliktu. Domagamy się reform, ale nie za pomocą wojny. Chcemy po prostu wrócić do swoich domów.
Wspomniał ksiądz o tym, że 
z muzułmańskimi sąsiadami żyliście dotąd w zgodzie. To się zmieniło w czasie wojny?
Nie. Cały czas się wspieramy. Podam dwa przykłady. Jest mała miejscowość ok. 30 kilometrów od Damaszku zamieszkana głównie przez muzułmanów, którzy są w opozycji do rządu. Kiedy armia rządowa zajęła miasto, mieszkańcy uciekli. Starcy, kobiety i dzieci przyszli do chrześcijańskiej wsi Marra z prośbą po pomoc. Wszyscy znaleźli dach nad głową. Dla dzieci zorganizowano zajęcia. Ci ludzie do swoich domów wrócili dopiero po dwóch miesiącach. I tam na ulicach wywiesili transparenty z napisem: „Dziękujemy chrześcijanom". Inny przykład. Jednemu z generałów armii, który jest chrześcijaninem, popsuł się samochód. Pojechał do warsztatu prowadzonego przez muzułmanów. Tam jeden z sąsiadów tego zakładu walczący z reżimem chciał go zastrzelić, ale kiedy dowiedział się, że generał jest chrześcijaninem, odstąpił od tego.
Widzi ksiądz jakieś szanse na rozwiązanie tego konfliktu?
Na Bliskim Wschodzie w ciągu ostatnich 60 lat wybuchło co najmniej 20 konfliktów zbrojnych. Po każdym chrześcijanie musieli uciekać. Ale nie tylko my. To może się skończyć.
Rozwiązaniem kryzysu jest pokój dla Jordanii, Libanu i Syrii. Drugi klucz to rozwiązanie konfliktu izraelsko-palestyńskiego. Wiem, co mówię, bo przez 26 lat byłem biskupem Jerozolimy. Miejcie odwagę, którą miał Jan Paweł II, by mury w Palestynie i Jordanii zburzyć. Gdzie jest Europa, gdzie jest świat? Dajcie pokój Palestynie i gwarantuję, że wszyscy moi chrześcijanie zostaną w domu, będą solą i będą zakwasem. Nie wysyłajcie broni i będziemy mieli pokój. Nie potrafię zrozumieć, dlaczego nie słuchacie naszego głosu o tym, że w sprawie konfliktu syryjskiego świat musi się zjednoczyć. Tylko jedność Europy i USA pomoże zmarginalizować bandytów. Potem potrzebne są rozmowy pokojowe z prawdziwą opozycją i rządem.
Będziecie w tym roku w jakiś szczególny sposób obchodzili święta Bożego Narodzenia?
Od trzech lat świętujemy wyłącznie w swoich świątyniach. Kiedyś wychodziliśmy na ulice. W Damaszku były wielobarwne parady skautów, w których brali udział również muzułmanie. Na ulicach było pełno świątecznych iluminacji. Teraz tego nie ma. Władze mówiły mi wprawdzie, że w tym roku podświetlą kilka drzew. W pierwszy dzień świąt – 25 grudnia – w południe na jednym z placów w Damaszku zgromadzą się chrześcijanie wszystkich wyznań ze swoimi biskupami. Chcemy specjalnym telemostem połączyć się z Watykanem i wspólnie z papieżem modlić się o pokój dla Syrii i całego Bliskiego Wschodu.
http://www.rp.pl/artykul/755490,1074854-Zostane-w-Syrii--mimo-przesladowan.html?p=1

wtorek, 24 grudnia 2013

Boże Narodzenie AD 2013

Wielu łask Bożej Dzieciny
pokoju serca
i miłości bliźniego
życzy naszym czytelnikom
Katolik Tradycji Przegląd Prasy

Giotto di Bondone 'Ucieczka do Egiptu"

piątek, 20 grudnia 2013

"Polacy, wtórni poganie"

Już dawno nasz portal pisał o "pełzającej apostazji" w Polsce. 
Publicysta i filozof katolicki drTomasz P.Ternikowki dokonał tej smutnej syntezy w poniższym artykule.

Okazuje się, że dominują u nas postkatolicy. Ludzie, dla których wiara jest jedynie ważnym elementem tożsamości społecznej, narodowej 
i kręgosłupem moralnym państwa (to częste zjawisko po prawej stronie sceny politycznej) albo tylko swoistym kulturowym sztafażem – twierdzi publicysta.
Wyniki badań TNS przeprowadzone dla „Gazety Wyborczej”, a dotyczące religijności Polaków, potwierdzają to, co księża i zaangażowani świeccy wiedzą od dawna: Polska nie jest już krajem w większości katolickim. Większość z nas stanowią bowiem niewierzący i niepraktykujący „wtórni poganie”, którzy wciąż jeszcze – z zupełnie nieracjonalnych, czysto kulturowych powodów – określają siebie mianem „katolików”.
Brak cukru w cukrze
Niestety, słowa te nie są przesadzone. Na 96 procent Polaków deklarujących się jako katolicy, tylko 81 procent uznaje istnienie Boga, a odpowiednio 48 i 47 procent wierzy w śmierć Chrystusa na Krzyżu i Jego Zmartwychwstanie. Są to ludzie ochrzczeni i posługujący się autoidentyfikacją katolika, lecz w istocie niewierzący. Nie tylko nie mają oni wiele wspólnego z katolicyzmem, ale nawet z bardzo szeroko pojętym chrześcijaństwem.
Śmierć i Zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa są bowiem centralnymi wydarzeniami (a to znaczy o wiele więcej niż dogmatami) chrześcijaństwa. „Przypominam, bracia, Ewangelię, którą wam głosiłem (...) Przez nią również będziecie zbawieni, jeżeli ją zachowacie tak, jak wam rozkazałem... (…) Przekazałem wam na początku to, co przejąłem: że Chrystus umarł – zgodnie z Pismem – za nasze grzechy, że został pogrzebany, że zmartwychwstał trzeciego dnia, zgodnie z Pismem” – wskazywał w I Liście do Koryntian św. Paweł. I dodawał: „jeśli Chrystus nie zmartwychwstał, daremne jest nasze nauczanie, próżna jest także wasza wiara. (...) jeżeli Chrystus nie zmartwychwstał, daremna jest wasza wiara i aż dotąd pozostajecie w swoich grzechach” – dodawał Apostoł pogan.
Te słowa pokazują, że niemal połowa Polaków deklarujących się jako katolicy nie wie, w co wierzy. Jeszcze gorzej rzecz się ma z innymi prawdami wiary. W Niepokalane Poczęcie Najświętszej Maryi Panny (ciekawe swoją drogą byłoby sprawdzenie, czy respondenci rzeczywiście wiedzieli, że pyta się ich o to, czy Maryja nie została dotknięta skazą grzechu pierworodnego, a nie o to, czy Jezus został dziewiczo poczęty) wierzy 38 procent, w sąd po śmierci – 39 procent, w niebo – 38 procent, w piekło – 31 procent, w czyściec – 30 procent, a w istnienie diabła – 28 procent ankietowanych Polaków.
Te cyfry oznaczają, że dwie trzecie deklarujących się jako katolicy w istocie nimi nie jest, a jedynie zachowuje zestaw postkatolickich zwyczajów. Są oni zatem katolickimi ateistami (agnostykami albo neopoganami), tak jak Borys Jelcyn był ateistą prawosławnym.
Katolicy od święcenia jajek
Te dane nie powinny zresztą szczególnie zaskakiwać, zwłaszcza jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, że od dawna ponad połowa Polaków nie praktykuje swojej religii. W 1989 roku na niedzielną mszę świętą przychodziło 46,7 procent wiernych, obecnie (dane z roku 2012) – 40 procent. Reszta w kościołach bywa, a często jest przekonana, że najważniejszym katolickim obrządkiem jest święcenie jajek w Wielką Sobotę, ewentualnie palemek w Niedzielę Palmową.
Dla niepraktykujących katolicyzm jest tylko zwyczajem, identyfikacją albo społecznym konformizmem, bo są miejsca w Polsce, gdzie praktykować, nawet bez wiary, wypada. Nie jest jednak realną wiarą. Ta zawsze musi prowadzić do praktyk. Bez nich wiara i zaangażowanie obumierają. To praktyki są potwierdzeniem realności spotkania i szczerości wiary.
Badania TNS są tego doskonałym potwierdzeniem. Wystarczy nałożyć na siebie oba wskaźniki, a zobaczymy, że odsetek osób praktykujących i tych mających jakiekolwiek pojęcie o wierze mniej więcej się pokrywają. Jeśli jeszcze weźmiemy pod uwagę, że owe 40 procent dominicantes (uczęszczających na niedzielną mszę świętą) jest średnią z całej Polski, którą zawyżają Podkarpacie i Podlasie (gdzie istnieje silny nacisk społeczny na praktyki), to okaże się, że owe 30–40 procent przyjmujących katolickie prawdy wiary to ci sami ludzie, którzy regularnie praktykują i którzy realnie są katolikami.
Reszta, choć jest ochrzczona, często także po bierzmowaniu (choć, jak wspominają księża sakrament ten coraz częściej jest nie tyle sakramentem dojrzałości chrześcijańskiej, ile rozstania z Kościołem) oraz zawarła sakramentalne związki małżeńskie to postkatolicy.
Ludzie może nie do końca zlaicyzowani, dla których jednak wiara jest jedynie ważnym elementem tożsamości społecznej, narodowej i kręgosłupem moralnym państwa (to częste zjawisko po prawej stronie sceny politycznej) albo tylko swoistym kulturowym sztafażem, który się zachowuje, żeby nie narazić się rodzinie, nie odstawiać od innych, a także po to, by dziecko mogło otrzymać prezenty na pierwszą komunię.
Obie formy katolickiej niewiary, choć mogą mieć różny poziom i różną specyfikę, w swej najgłębszejpostaci chrześcijaństwem – czyli realną wspólnotą z Jezusem – nie są.
Nieść Dobrą Nowinę
Nie znaczy to oczywiście, że ludzi tych należy pozostawić samym sobie, ale raczej, że polski Kościół powinien zacząć prowadzić działalność misyjną i ewangelizacyjną wśród nich. Nie może pozostawić milionów Polaków – zwłaszcza że są oni w zdecydowanej większości ochrzczeni, czyli włączeni do Kościoła – bez koniecznej strawy duchowej. I nie chodzi o to, by zachęcić ich do religijnych praktyk czy odbudować społeczną presję na ich przestrzeganie.
Chodzi o to, by z energią zabrać się do głoszenia Kerygmatu, czyli najbardziej podstawowych prawd wiary, które połączone są z życiem. Ale nie może być to ostatni krok, bowiem – mówiąc językiem bardziej teologicznym – dalej jest odkrycie Radości, jaką daje uzdrowienie, Dobra Nowina o bezwarunkowo kochającym nas Bogu i o tym, że objawił On nam prawdę o sobie w Jezusie Chrystusie, który umarł i zmartwychwstał dla nas i dla naszego zbawienia (a to oznacza także dostanie się do Nieba, które nie jest mitem, ale prawdziwą rzeczywistością). Każdy katolik ma obowiązek głoszenia słowem i życiem tych prawd, niezależnie od tego, czy jest osobą duchowną czy świecką.
„Chodzi o niesienie Ewangelii osobom, z którymi każdy ma do czynienia, zarówno najbliższym, jak i nieznanym. Jest to nieformalne przepowiadanie słowa, które może się urzeczywistniać podczas rozmowy, a także to, które podejmuje misjonarz odwiedzający jakiś dom. Być uczniem znaczy być zawsze gotowym, by nieść innym miłość Jezusa i dokonuje się to spontanicznie w jakimkolwiek miejscu, na ulicy, na placu, przy pracy, na drodze” – podkreślał papież Franciszek w adhortacji „Evangelii Gaudium”. I dodawał: „Każdy ochrzczony, niezależnie od swojej funkcji w Kościele i stopnia pouczenia w swojej wierze, jest aktywnym podmiotem ewangelizacji i byłoby rzeczą niestosowną myśleć o schemacie ewangelizacji realizowanym przez kwalifikowanych pracowników, podczas gdy reszta ludu wiernego byłaby tylko odbiorcą ich działań. Nowa ewangelizacja powinna zakładać nowy protagonizm każdego z ochrzczonych. To przekonanie przybiera formę apelu skierowanego do każdego chrześcijanina, by nikt nie wyrzekł się swojego udziału w ewangelizacji, ponieważ jeśli ktoś rzeczywiście doświadczył miłości Boga, który go zbawia, nie potrzebuje wiele czasu, by zacząć Go głosić, nie może oczekiwać, aby udzielono mu wiele lekcji lub długich instrukcji. Każdy chrześcijanin jest misjonarzem w takiej mierze, w jakiej spotkał się z miłością Boga w Chrystusie Jezusie”.
Jak anglikanie
Bez tego misyjnego zaangażowania, do którego wzywa – także polskich katolików – papież Franciszek, Kościół w Polsce łatwo może przekształcić się w lokalną wersję anglikanizmu. Kościół Anglii ma oczywiście ogromne znaczenie społeczne i niemałe polityczne, jego biskupi zasiadają w Izbie Lordów, a król formalnie musi być tego wyznania. Niemała część Brytyjczyków deklaruje też swoją przynależność do tej wspólnoty, choć już w żadną lub niemal żadną chrześcijańską prawdę nie wierzą, a sam Kościół nie jest w stanie nikogo porwać.
Jeśli nie zdecydujemy się na działanie, podobny los może spotkać także katolicyzm w Polsce. Kościół stanie się niewadzącą nikomu instytucją, która ma ogromne zasługi historyczne, którą się ceni i szanuje, w której nawet składa się przysięgi czy którą angażuje się na uroczystości państwowe, ale która nie zmienia życia poszczególnych ludzi i nie przybliża ich do Jezusa.
Tyle że taki Kościół umiera, staje się jak sól, która straciła smak i którą można wyrzucić na śmietnik. Jeszcze możemy tego uniknąć, lecz wymaga to wiary i zaangażowania od tych katolików, biskupów i kapłanów, którzy naprawdę wierzą w to, że Chrystus umarł i zmartwychwstał, i że te dwa wydarzenia przemieniły nasze życie.

Tomasz P.Terlikowski.
Autor jest filozofem, publicystą, redaktorem naczelnym portalu Fronda.pl i komentatorem Telewizji Republika.

wtorek, 17 grudnia 2013

Michael Jones w Warszawie. Całe spotkanie!



Wojna z rewolucją obyczajową w USA została przegrana. Obecnie polem bitwy stała się Polska. Wasz kraj może znów uratować świat, tak jak to uczynił w 1683 roku pod Wiedniem król Jan III Sobieski – podkreślił E. Michael Jones autor książki „Libido Dominandi. Seks jako narzędzie kontroli społecznej” podczas rozpoczynającego jego pobyt w Polsce spotkania w Warszawie. 

za; http://www.pch24.pl/tv,michael-jones-w-warszawie--cale-spotkanie-,19856

poniedziałek, 16 grudnia 2013

Mary Wagner pisze z więzienia w Kandzie

2. grudnia 2013
Drogi Piotrze i przyjaciele z portalu "Katolik Tradycji Przegląd Prasy" :)
 
            Pozdrawiam w tym świętym czasie Adwentu.
Bardzo dziękuję za pocztówkę, którą mi przesłaliście, z uroczym widokiem Gdańska od strony wody. Słyszałam, że Gdańsk jest pięknym polskim miastem.
            Dziękuję Wam zwłaszcza za waszą modlitwę i słowa otuchy. Jestem bardzo wzruszona tak wielkim wsparciem ze strony moich polskich braci i sióstr w Chrystusie. Przepraszam, że odpisanie na list zajęło mi tyle czasu. Zgubiłam gdzieś Waszą kopertę i dopiero dziś rano ją odnalazłam, wraz z kilkoma innymi listami, które przyszły w połowie października.
            Napisaliście prawdę: "Z każdym dniem przybliżamy się do Królestwa Niebieskiego." I jesteśmy powołani do tego, by żyć prawdą zawartą w słowach Pana Jezusa "Królestwo Boże jest w was". Niech nasz Król nas prowadzi!
            Polska ma dla mnie specjalne znaczenie z kilku powodów, zwłaszcza z powodu spotkania  z ludźmi, którzy cierpieli pod rządami reżimu komunistycznego, a mimo to zachowali wiarę. Spotkałam ich podczas wizyty w waszym kraju w 1997 roku i to spotkanie bardzo zapadło mi w serce. Widziałam także Auschwitz i celę, w której zmarł św. Maksymilian Kolbe, wielki święty, który w swej miłości i w swym człowieczeństwie tak bardzo przypominał Chrystusa. Teraz sprawy wyglądają inaczej, a życie wydaje się "prostsze"; [lecz] musimy być czujni, czujnością panien mądrych, które oczekują nadejścia Oblubieńca: czuwamy, podtrzymujemy płomień lampki oliwą miłości... To zawsze wyzwanie, kiedy zaprzecza się prawdzie i kiedy fałsz prowadzi do takiej pogardy dla Boga i dla człowieka. Nasz ukochany papież Jan Paweł II przygotował nas i zostawił nam tak wiele pomocy na naszą drogę. Modlę się, by jego rychła kanonizacja przyniosła obfitość łask dla waszego ukochanego kraju.
            Niech Bóg Was błogosławi, a nasza Błogosławiona Matka niech prowadzi was i darzy swą wiernością i pokojem.
            Łącząc się w modlitwie,
            Mary Wagner

"Szczęście nie jest brakiem cierpienia lecz obecnością Chrystusa."
"Na świecie doznacie ucisku, ale miejcie odwagę: Jam zwyciężył świat.."   J 16,33
"Zaiste, przyjdę niebawem"  Ap 22,20

niedziela, 15 grudnia 2013

Sanktuaria Kresowe

Polecamy mapę sanktuariów maryjnych na dawnych Kresach Wschodnich Rzeczypospolitej
Klikając na mapę miejscowości możemy przeczytać całą historię tych świętych interwencji Matki Bożej

Wizerunek marki Boskiej Tarnopolskiej
http://rzecz-pospolita.com/sanktuaria/index.php3



























wtorek, 10 grudnia 2013

Skarby sztuki średniowiecznej w Polsce



Skarby w nowej aranżacji

Monika Kuc 09-12-2013, ostatnia aktualizacja 09-12-2013 19:19
Najcenniejszy zbiór sztuki średniowiecznej od środy można oglądać w Muzeum Narodowym w Warszawie - pisze Monika Kuc.
Nowe oblicze Galerii Sztuki Średniowiecznej MNW.

Nowe oblicze Galerii Sztuki Średniowiecznej MNW.

Źródło: Muzeum Narodowe w Warszawie
To kolejna przestrzeń ekspozycyjna – po Galerii Dawnego Malarstwa Europejskiego, Galerii Portretu Staropolskiego i Europejskiego, Galerii Sztuki XIX Wieku, Galerii Sztuki XX i XXI Wieku – która zostanie udostępniona zwiedzającym po rearanżacji Muzeum.

http://www.rp.pl/galeria/9149,1,1071151.html#bigImage