sobota, 25 sierpnia 2018

VI Faz oswajania sodomii: "Tęczowy terror nadchodzi"

Tęczowy terror nadchodzi





14 czerwca Sąd Najwyższy uznał, że łódzki drukarz, który odmówił wydrukowania materiałów promocyjnych środowisk odmiennych seksualnie, złamał prawo. Jeszcze 25 lat temu Polacy nie mogliby uwierzyć w podobne rozstrzygnięcie.

FAZA I: APELOWANIE DO WSPÓŁCZUCIA

Już wówczas zaczęła się kampania propagandowa, przygotowująca przewartościowanie podstaw naszego myślenia. Początkowo homoseksualiści (i inni „kochający inaczej”) domagali się tolerancji, apelując do współczucia. Dlaczego nie mielibyśmy pozwolić dwóm panom czy paniom, którzy się kochają i nikogo nie krzywdzą, mieszkać razem i okazywać swoje uczucia? Rozmaite media prezentowały wzruszające opowieści pokazujące wzajemną wierność „kochających inaczej”, a także nieludzkie traktowanie, jakie zgotowała im okrutna większość. Polacy, podobnie jak inne społeczeństwa Zachodu, łatwo dali się więc takim opowieściom przekonać i w większości uznali, że każdy ma prawo kochać, tak jak mu się podoba.

FAZA II: NIE MAMY SIĘ CZEGO WSTYDZIĆ

Po sukcesie osiągniętym w fazie pierwszej lobby LGBTQ (Lesbian, Gays, Bisexuals, Transgenders, Queer, co praktycznie obejmuje wszelkie formy dewiacji seksualnych) przystąpiło do fazy kolejnej, a mianowicie uzyskania społecznej akceptacji dla swojego stylu życia. Służyć temu miały publiczne manifestacje „orientacji seksualnej”, które rozpoczęły się na dużą skalę po roku 2000. Celem nie jest już budzenie współczucia, celem jest przedstawienie odmiennych preferencji seksualnych i związanego z tym trybu życia, jako co najmniej równoprawnego wobec modelu naturalnego, który zachowania seksualne wiąże z prokreacją i zakłada wierność małżonków. Środkiem do tego są „coming outy” celebrytów i coraz bardziej agresywne „parady równości”, które stają się okazją do publicznego demonstrowania dewiacji seksualnych (to wymarzone miejsce dla wszelkiej maści ekshibicjonistów), a także do ataków na Kościół, oskarżany o represje wobec ekspresji seksualności. Celem tej fazy jest zapewnienie aktywistom LGBTQ ochrony we wszystkich środowiskach, w których działają. Dotyczy to zwłaszcza wszelkiego rodzaju placówek wychowawczych, które są miejscem szczególnego zainteresowania środowisk LGBTQ.

FAZA III: TO WY POWINNIŚCIE SIĘ WSTYDZIĆ

Kolejnym krokiem jest wzbudzenie poczucia wstydu u wszystkich, którzy nie wykazują należytego entuzjazmu dla homoseksualnego stylu życia. W tej fazie operacji media są całkowicie zdominowane przez homolobby, co znakomicie ułatwia jej przeprowadzenie. Pod ostrzałem są przede wszystkim osoby pełniące lub ubiegające się o stanowiska publiczne. Przykładem był włoski polityk Rocco Buttiglione, którego kandydatura na komisarza Unii Europejskiej, została zablokowana, ponieważ powiedział, że stosunki homoseksualne są grzechem. Środowisko homoseksualne nie ogranicza swojego zainteresowania do stanowisk na szczycie władzy. Celem ataku mogą być np. księża, jasno głoszący naukę Kościoła w tej sprawie, a nawet nauczyciele, którzy ośmielają się sprzeciwić „politycznej poprawności”. Media atakują agresywnie każdego, kogo wskażą dewiacyjni aktywiści. Przed paroma laty, aktorka i publicystka Joanna Szczepkowska, określiła sytuację, jaka panuje w teatrze, jako „dyktat gejów”. Bardzo szybko zaczęła się tłumaczyć, że w żaden sposób nie żywi niechęci do „kochających inaczej”. Jak można się domyślać, dyktat trwa. Głównym celem tej fazy, jest podporządkowanie ideologii homoseksualnej polityków. Na Zachodzie ta faza zakończyła się pełnym sukcesem homolobby. Rozmaici politycy, używający etykiet „chrześcijański” lub „konserwatywny”, prześcigają się w deklarowaniu entuzjazmu dla postulatów agresywnej mniejszości. Przykładem jest były premier Wielkiej Brytanii, Paul Cameron, który oświadczył, że popiera „homo małżeństwa” nie pomimo tego, że jest konserwatystą, ale właśnie dlatego, że nim jest.

FAZA IV: PRAWNE PRZYWILEJE DLA HOMOSEKSUALISTÓW

Skorumpowani albo zastraszeni przez media politycy, posłusznie uchwalają w parlamentach prawa sankcjonujące przywileje dla homolobby. Urobione przez media społeczeństwo nie rozpoznaje sytuacji ani nie ma siły aby przeciwstawić się agresywnej mniejszości. Jeśli dochodzi do referendów, przewaga medialna po stronie obrońców dewiacji jest olbrzymia, a zwolennicy szacunku dla ludzkiej natury i norm moralnych są represjonowani przez aparat państwa, tak jak było to w ostatnich latach w Irlandii.
Do tej pory osoby ośmielające się wyrażać wątpliwości wobec homopropagandy były piętnowane przez media. W tej fazie represjami zajmuje się aparat państwa. Tworzy się nowe konstrukcje prawne, w rodzaju „mowy nienawiści”, na podstawie których każdy, który nie spodoba się „odmiennym” może być skazany grzywnę lub więzienie. Słowo homofob nie znalazło jeszcze miejsca w kodeksach karnych, ale przygotowania propagandowe trwają.

FAZA V: OBOWIĄZKOWA EDUKACJA SEKSUALNA POD DYKTANDO HOMOLOBBY

Celem lobby homoseksualnego jest nieograniczony dostęp do dzieci i młodzieży. Adopcja przez pary homoseksualne, o której wiele się mówi, nie jest głównym celem tego środowiska. Po pierwsze, znikomy procent homoseksualistów tworzy trwałe związki, które są zainteresowane adopcją. Po drugie, wychowanie dzieci jest przedsięwzięciem absorbującym i kosztownym. Znacznie lepszym z punktu widzenia homoseksualistów rozwiązaniem jest obowiązkowa edukacja seksualna, promująca otwartość na „różnorodne” doświadczenia. Ten model został już wprowadzony w wielu krajach Europy Zachodniej i Kanadzie, poniżej podam kilka konkretnych przykładów.
Kilka lat temu do przedszkoli w szwajcarskiej Bazylei trafiły erotyczne gadżety przedstawiające narządy płciowe, które mają pomagać w „edukacji seksualnej” maluszków. Dzieci mają zajęcia praktyczne z ich użyciem, w trakcie których dotykają i masują swoje miejsca intymne. Ma to nauczyć przedszkolaków, że: „dotyk części ciała może wywoływać namiętność”.
W Nadrenii – Północnej Westfalii w Niemczech uruchomiono program „Szkoła różnorodności”. Proponowany program dla siedmiolatków, obejmuje takie tematy jak przedwczesny wytrysk, orgazm, sadomasochizm i seks grupowy. Ma także pomagać dzieciom przezwyciężać obawy przed „nowymi doświadczeniami” poprzez zabawę wibratorami. Oficjalnym celem tego programu, jak podają jego organizatorzy, jest: „wychowanie dzieci w duchu tolerancji dla osób z nietradycyjną orientacją seksualną”.
Już w 2007 roku w Niemczech podlegające ministerstwu zdrowia Federalne Centrum Edukacji Zdrowotnej wydało broszurę „Miłość, ciało i zabawy w doktora.” Wydrukowano jej aż 650 000 egzemplarzy i przez lata była lekturą obowiązkową dla wychowawców w żłobkach, przedszkolach i szkołach podstawowych w aż dziewięciu niemieckich landach. Jakie wytyczne można w niej przeczytać? „Matki nazywają pieszczotliwie penisy swoich synów i wyrażają w ten sposób swoje uznanie. Z kolei pochwa i łechtaczka doświadczają zbyt małej uwagi przez nazwanie i czułe dotykanie (zarówno ze strony ojca, jak i matki), co utrudnia dziewczętom rozwinąć dumę ze swojej płci.”
Trudno nie zauważyć, że tak „edukowane” dzieci staną się w przyszłości łatwym łupem pedofilów.

FAZA VI: OSWAJANIE PEDOFILII

Tym bardziej, że oswajanie społeczeństwa z pedofilią już działa w najlepsze. W ostatnim czasie internet obiegło nagranie z wykładu zatytułowanego „Pedofilia jako naturalna orientacja seksualna”, który odbył się na Uniwersytecie w Würtzbergu w Niemczech. Prowadząca stwierdziła, że pedofilia to nie żadna choroba czy zaburzenie a pedofile po prostu tacy się już rodzą i nic nie mogą na to poradzić. W związku z tym, powinni cieszyć się zrozumieniem i szacunkiem a nie odrzuceniem!
Jej zdaniem zaledwie 20-30% osób molestujących dzieci to pedofile. Cała reszta, która tylko „preferuje seksualnie” dzieci, nie robi niczego złego! Co więcej, jej zdaniem takim ludziom należy pomagać!
Dodała też, powołując się na anonimowe „badania naukowe”, że jednym z najsilniejszych czynników przyczyniających się do wykorzystywania seksualnego dzieci przez pedofilów jest izolacja społeczna tej grupy: „żyjemy obecnie w świecie, który wyklucza pedofili z powodu ich preferencji. Pedofile, z powodu tego, że są osamotnieni, częściej dopuszczają się molestowania dzieci (…) Nie powinniśmy zwiększać cierpienia pedofili poprzez wykluczanie ich ze społeczeństwa oraz przez oskarżanie ich i kpienie z nich. Poprzez takie działania powiększamy ich izolację społeczną i w ten sposób to my zwiększamy częstotliwość molestowania seksualnego dzieci.”
Ocieplanie wizerunku pedofili na postępowym Zachodzie właśnie ma miejsce. Ich strategia jest prosta – przedstawić się jako niewinne ofiary, które cierpią z powodu swojej „orientacji”. Póki co, jedynie „preferują seksualnie” dzieci. Niczego się nie dopuszczają, więc „nie dzieje się nic złego”. W związku z tym, muszą być traktowani tak samo jak inni ludzie a ich „orientacja” ma być szanowana i społecznie akceptowana.

CO NA TO POLSKA?

Z punktu widzenia homolobby Polska jest zapóźniona i rozmaite instytucje międzynarodowe nieustannie nam o tym przypominają. Nie znaczy to, że homoseksualna strategia nie jest realizowana. Akcja propagandowa trwa od wielu lat. Władze wielkich miast oficjalnie wspierają homoseksualistów. Policja państwowa pacyfikuje akcje społeczne sprzeciwiające się próbom narzucenia dewiacyjnych standardów. Dojście PiS do władzy niewiele w tym względzie zmieniło, poza oficjalną retoryką. Rząd PiS nie wypowiedział antyrodzinnej Konwencji Stambulskiej, a na forum międzynarodowym popiera kolejne deklaracje, realizujące postulaty środowisk homoseksualnych. Możemy się spodziewać, że przy kolejnej zmianie rządu, a może i bez niej, tęczowy terror zostanie wprowadzony w Polsce. Prześladowania dotkną wszystkich, którzy ośmielą się sprzeciwić molestowaniu ich dzieci.
Czy ten scenariusz musi zostać zrealizowany w Polsce? Czy Polacy nie mają szans, aby wymknąć się dyktatowi deprawatorów? Chrześcijanie wierzą, że świat nie jest zdeterminowany, a ludzie mają wolną wolę. Chodzi o to, aby z tej wolności korzystać. To czy następne pokolenia zostaną zamienione w niewolników seksualnych, zależy od tego jaki użytek z wolności my zrobimy dziś.

Mariusz Dzierżawski

https://stopaborcji.pl/author/stop-aborcji/

piątek, 24 sierpnia 2018

czwartek, 23 sierpnia 2018

50 argumentów za tym, że protestantyzm to zjudaizowane chrześcijaństwo



 obraz Lutra po śmierci

Istnieją trzy rodzaje judaizmu:

 Omawiana judaizacja chrześcijaństwa oznacza jego poganizację. Żeby to zrozumieć trzeba zwrócić uwagę na to, że istnieją trzy podstawowe rodzaje judaizmu. Pierwszym z nich jest mozaizm. Tak go charakteryzował ks. M. Poradowski: „Mozaizmem nazywamy religię objawioną, czyli pochodzącą od Boga, przez pośrednictwo przywódców ludu żydowskiego, a głównie przez Mojżesza (stąd i nazwa: mozaizm). Istotnym, w mozaizmie jest to, że wiedza o Bogu (teologia) oraz nakazy moralnego postępowania (etyka) są, w sposób wyraźny, pozytywnie dane od Boga. Wyznawcami mozaizmu byli przede wszystkim Izraelczycy, naród wybrany przez Boga właśnie dla zachowania tej czystej, nieskażonej wiedzy o Bogu, o początkach życia człowieka na ziemi, o upadku człowieka (grzech pierworodny) i o obiecanym przez Boga Odkupicielu-Mesjaszu. Mozaizm przygotował ludzkość na przyjęcie Zbawiciela, mającego ludzkość odkupić oraz nauczyć ją pełni wiedzy o Bogu. Mozaizm przeto ma charakter religii objawionej, pozytywnej, danej człowiekowi od Boga”1.

Poza tym istnieje judaizm pogański, który ks. M. Poradowski nazywał po prostu judaizmem: „Judaizm natomiast jest religią żydowską, jako synteza wierzeń narodu żydowskiego, wytworzona w ciągu wieków przez sam naród żydowski; jest on religią naturalną, jest dziełem ludzkim a nie boskim; jest wytworem psychiki żydowskiej, jego dziejów, przeżyć, kultury. To religia plemienna, narodowa, a nawet coś więcej niż sama religia, bo to jest światopogląd żydowski i wyrosła, z tego światopoglądu, cywilizacja. Cywilizacja żydowska jest zrośnięta z religią żydowską (z judaizmem a nie mozaizmem), jest to cywilizacja sakralna. Można więc powiedzieć, że judaizm jest pogańską religią żydowską. Mozaizm, podobnie jak i inne wierzenia, wywarł potężny wpływ na judaizm, ale nigdy się z nim nie utożsamiał, lecz często był z nim w walce”2.

Czytając Pismo Święte, dostrzegamy, że opisuje ono nieustanny konflikt między mozaizmem a judaizmem pogańskim. Pierwszy przynosi trudne, ale wspaniałe objawienie Boże zapowiadające przyjście Zbawiciela jako cierpiącego Sługi Jahwe (zob. cztery pieśni w księdze proroka Izajasza). Pokazuje ono także chociażby, że należy miłować Boga i bliźniego oraz to, że cierpienie może spotykać niewinnych. Judaizm pogański wypacza z kolei każdą objawioną prawdę, odczytując ją po ludzku, z punktu widzenia interesów narodu żydowskiego, bądź jego obyczajów. Zbawiciel jawi się więc w nim jako polityczny przywódca, miłość obowiązuje tylko wobec Boga i współziomków, a cierpienie jest zawsze karą za grzech.


Jezus Chrystus dyskutując z faryzeuszami, sprzeciwiał się właśnie ich pogańskiemu judaizmowi. Pokazują to choćby wyraźnie słowa z Kazania na Górze: „Słyszeliście, że powiedziano: Będziesz miłował swego bliźniego, a nieprzyjaciela swego będziesz nienawidził. A Ja wam powiadam: Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują” (Mt 5, 43-44). Mojżesz nie otrzymał nigdy takiego prawa. Zbawiciel odwołał się jednak do jego interpretacji, którego dokonywali Żydzi.

Pogańskie myślenie było tak głęboko zakorzenione, że Chrystus spotykał się z nim także u swoich uczniów. Kiedy zapowiedział im, że musi cierpieć, usłyszał od Piotra: „Panie, niech Cię Bóg broni! Nie przyjdzie to nigdy na Ciebie” (Mt 16, 22). To właśnie Apostołowie pytali Mistrza i to już po zmartwychwstaniu: „Panie, czy w tym czasie przywrócisz królestwo Izraela?” (Dz 1, 6). Oni także zdradzali zupełne niezrozumienie, kiedy widząc człowieka niewidomego od urodzenia, zwrócili się do Jezusa ze słowami: „Rabbi, kto zgrzeszył, że się urodził niewidomym – on czy jego rodzice?” (J 9,2).

Problem ten był zresztą szeroko dyskutowany już w starotestamentalnej Księdze Hioba, w której Hiob, doświadczając wielu nieszczęść, spierał się z przyjaciółmi o to, czy są one zawinione czy nie. Konkluzja księgi jasno pokazuje, że nie można widzieć w każdym cierpieniu kary za konkretny grzech.
Mozaizm charakteryzował się występowaniem kapłaństwa, składaniem ofiar przepisanych przez prawo i pojawianiem się kolejnych proroków, którzy wielokrotnie piętnowali pogańskie myślenie i uczyli naród wybrany myśleć po Bożemu. Zanikł on w zasadzie wraz z nadejściem Chrystusa, który wypełnił stare prawo i przyniósł nowe prawo łaski. Od tego czasu nie pojawił się żaden nowy prorok. Wraz zaś z 70 rokiem, kiedy nastąpiło zburzenie Świątyni jerozolimskiej przez Rzymian, skończyło się także składanie ofiar, a wraz z tym działalność kapłanów.

Ci Żydzi, którzy nie przyjęli Chrystusa, uczynili to w imię pogańskiego judaizmu, któremu nie odpowiadał taki Zbawiciel. Odczekawszy 400 lat i oni jednak zauważyli, że sytuacja się zmieniła. Nie było kolejnych proroków, a Objawienie wydawało się niedokończone. Spisali wówczas Talmud, który jest komentarzem do Tory i reguluje wszystkie aspekty życia Żydów. Tak powstał judaizm rabiniczny. Charakteryzuje się on brakiem kapłanów. Zastąpili ich rabini, czyli nauczyciele prawa i znawcy pisma. Można więc powiedzieć, że judaizm rabiniczny jest pogańską religią, która ma niewiele wspólnego z Objawieniem.

Współcześnie judaizm ten podzielony jest na różne odłamy, do których zalicza się judaizm: ortodoksyjny, postępowy, konserwatywny, rekonstrukcjonistyczny, świecki i humanistyczny, mesjanistyczny.
Niektórzy wyróżniają chasydyzm jako czwarty podstawowy nurt judaizmu. Inni uważają, że należy on do judaizmu ortodoksyjnego. Oba te poglądy są błędne. Jest on bowiem przejawem kabały, a więc żydowskiej religii, która powstała po odrzuceniu chrześcijaństwa i judaizmu rabinicznego. Zakłada ona, że Stary Testament zawiera ukryty szyfr, który mówi o tym, że wybrani, wtajemniczeni ludzie są bogami, którzy powinni panować nad światem. Kabała opiera się na neoplatonizmie i magii. Jest religią masonów. Powstała także kabała chrześcijańska (odczytująca Nowy Testament jako szyfr o tej samej treści). Była to religia różokrzyżowców.
(...)

Michał Krajski

1 Już ks. Michał Poradowski wskazywał na to, że protestantyzm to zjudaizowane chrześcijaństwo. Ks. M. Poradowski, Kościół od wewnątrz zagrożony, Wrocław 1994, 34. Na temat powstały m.in. dwie interesujące prace. Pierwszą z nich jest dzieło Heinricha Graetza pt. „Influence of Judaism on the Protestant Reformation” z 1867 r., a drugą praca Louisa Izraela Newmana pt. „Jewish influence on christian reform movements” z 1925 r.
2Tamże.


całość na:
za zgodą:  http://prawy.pl/77200-50-argumentow-za-tym-ze-protestantyzm-to-zjudaizowane-chrzescijanstwo/

środa, 22 sierpnia 2018

wtorek, 21 sierpnia 2018

Pierwszy rosyjski kapłan Bractwa Św. Piusa X

Pierwszy rosyjski kapłan Bractwa Św. Piusa X


Ks. Wiktor Pasicznik FSSPX
30 czerwca 2018 r. w seminarium Najświętszego Serca Jezusowego w Zaitzkofen (Bawaria) święcenia kapłańskie w Bractwie Św. Piusa X po raz pierwszy otrzymał kandydat z Rosji. Podczas tej ceremonii bp Alfons de Galarreta udzielił święceń prezbiteratu sześciu diakonom.
Ks. Wiktor Pasicznik urodził się w Moskowie w 1982 r., a więc w czasach Związku Sowieckiego. Z powodu trudności, jakie państwowy ateizm czynił chrześcijanom, dopiero po upadku żelaznej kurtyny mógł zostać ochrzczony w Cerkwi prawosławnej; miał wtedy 13 lat. Pozbawiony w domu wychowania religijnego, zaczął praktykować podczas studiów. Mając kontakt z katolikami, chciał ich przekonać do prawosławia i w tym celu zaczął zgłębiać doktrynę rzymską – jego wysiłki przyniosły jednak skutek odwrotny do zamierzonego…
Z pomocą Bożą prawa dusza gorliwego apostoła prawosławia zrozumiała, że to, co dotychczas uważał za heretyckie, było w istocie ortodoksyjne (z gr. ‘prawej wiary’), a ortodoksja, którą bronił, była „prawa” jedynie z nazwy. Ostatecznie musiał uznać, że Kościół katolicki jest prawdziwym Kościołem Chrystusowym. Wówczas napotkał pierwszą trudność.
Oto ironia naszych czasów: podczas gdy prawosławni dawali mu do zrozumienia, że skoro uznaje dogmaty katolickie, to nie jest uczciwe, aby pozostał prawosławnym, to katolicy, z którymi rozmawiał, przyjmowali jego chęć nawrócenia z dużym dystansem. Zdezorientowany, jednak prowadzony przez łaskę, uczęszczał na lekcje religii do jednej z katolickich parafii w Moskwie i ostatecznie przystąpił do jedności katolickiej. Już od czasu swych pierwszych spowiedzi i Komunii w prawosławiu odczuwał bliżej nieokreślony pociąg do kapłaństwa. Opatrznościowo pozostawił jednak tę kwestię spokojnemu dojrzewaniu.
W 2010 r. w katedrze pw. Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny w Moskwie odkrył tradycyjną Mszę św., co w jego rosyjskiej duszy, czułej na splendor liturgiczny, wzbudziło kolejną zgryzotę. Posoborowy upadek liturgiczny odkrył przed nim kryzys doktrynalny, który pustoszy jedyny prawdziwy Kościół Chrystusowy.
To bolesne spostrzeżenie gnębiło go, rodząc wiele pytań. Podstępne wątpliwości podważały jego świeżo nabyte przekonania. Wybawienie przyszło poprzez Internet – lektura kazań i wykładów abp. Marcelego Lefebvre’a przyniosła mu światło, którego potrzebował: w tym samym 2010 r. poznał Bractwo Kapłańskie Św. Piusa X, a przez nie autentyczny katolicyzm.
W 2012 r., pragnąc poświęcić się Bogu i duszom, rozpoczął przygotowanie do kapłaństwa w seminarium w Zaitzkofen. 28 lipca br. jego wysiłki i wytrwanie zostały ukoronowane, gdy w swoim rodzinnym mieście sprawował uroczystą Najświętszą Ofiarę, która jako jedyna składa Bogu cześć, której On oczekuje.
Autorem artykułu jest ks. Franciszek Berthod FSSPX, wykładowca w seminarium w Zaitzkofen.
Komentarz redakcji WTK: W sobotę 22 lipca br. ks. Wiktor Pasicznik FSSPX odprawił Mszę prymicyjną w Warszawie. Neoprezbiterowi życzymy wszystkich potrzebnych łask Bożych na kapłańskiej drodze życia oraz wytrwałej pracy duszpasterskiej w miejscach, do których pośle go Opatrzność!

https://news.fsspx.pl/2018/08/pierwszy-rosyjski-kaplan-bractwa-sw-piusa-x/#more-8210

poniedziałek, 20 sierpnia 2018