czwartek, 30 listopada 2017

Opactwo Cluny zniszczone przez Napeleona w 1811 r.

Makieta w muzeum w Cluny.

Opactwo benedyktynów zostało założone 11 września 910 r. przez księcia Akwitanii Wilhelma Pobożnego.
 Wilhelm nadał klasztorowi w Cluny przywilej uwalniający benedyktynów od wszystkich przyszłych zobowiązań wobec władcy i jego rodziny innych niż modlitwa. Wprawdzie Wilhelm mianował pierwszego opata, ale równocześnie nadał opactwu przywilej nominacji kolejnych opatów. Oba te przywileje uwalniały klasztor od wszelkich powiązań z władzą świecką. Opactwo zostało podporządkowane bezpośrednio papieżowi.

 W X w. taka wolność od wpływów świeckich była ewenementem, jako że był to szczytowy okres dominacji Cesarstwa nad Papiestwem. Normą była symonia i zwierzchność władzy świeckiej nad majątkami kościelnymi. Za postępującą feudalizacją Kościoła następował rozkład moralny - duchowni zajmowali się przede wszystkim zarządzaniem swoimi dobrami zamiast duszpasterstwem. Częste były nawet odstępstwa od reguły celibatu (nikolaizm), bowiem duchowni woleli przekazywać swoje dobra w ręce dzieci, niż je porzucać.

 W tej sytuacji wprowadzona w klasztorze w Cluny surowa reguła narzucająca "wieczną modlitwę" (łac. laus perennis) trafiła w potrzebę odnowy religijnej i stała się bardzo popularna. Jednak z uwagi na to, że praktyki liturgiczne (np. 215 psalmów na dzień w miejsce 37 psalmów nakazanych przez św. Benedykta) pochłaniały mnichom większość czasu, uległ zmianie tradycyjny benedyktyński model klasztoru jako rolniczo samowystarczalnej jednostki, w której każdy mieszkaniec oprócz modlitwy musiał wykonywać pracę fizyczną. Obowiązek pracy fizycznej przypadł więc w udziale nowicjuszom.

 Klasztory benedyktyńskie w swej pierwotnej formie były od siebie całkowicie niezależne, tworząc swoistą więź jedynie przez podległość tej samej regule zakonnej. Dzięki popularności swojej reguły, klasztor w Cluny zaczął wkrótce zakładać zgromadzenia podległe i przyciągać do siebie inne klasztory benedyktyńskie. Jednak w przeciwieństwie do luźno powiązanych ze sobą do tej pory zgromadzeń, klasztory kluniackie były ściśle podporządkowane domowi macierzystemu w Cluny, tworząc swoisty system feudalny.
Cluny stworzyło dużą kongregację, w której administratorzy podległych klasztorów służyli jako zastępcy opata Cluny i byli przed nim odpowiedzialni. Przeorowie, jak ich nazywano, byli mianowani przez opata i spotykali się w Cluny raz na rok, aby omówić sprawy administracyjne i złożyć sprawozdania. Opat zresztą nie ograniczał się tylko do mianowania przeorów - jego sankcji wymagało obsadzenie każdego stanowiska w podległych klasztorach, które zresztą w ramach sprawowania funkcji rokrocznie objeżdżał.

W szczytowym okresie potęgi opactwa - w XII wieku - posiadało ono, według różnych źródeł, od 800 do 1200 klasztorów podległych. W całej kongregacji kluniackiej żyło wtedy jakieś 20 000 mnichów.
Według Christophera Brooke wpływ opactwa w Cluny na klasztory w Niemczech był raczej niewielki, wręcz znikomy, ponieważ klasztory te wzorowały się na klasztorze Gorze[1].

Opactwo w Cluny szybko stało się autorytetem w Kościele i zarzewiem jego reformy, zwanej kluniacką (a w Niemczech od nazwy klasztoru w Hirsau - hirsaugijską). Reguła nastawiona na posługę religijną była tylko jednym z jej składników służącym odnowie moralnej kleru. Mnisi z Cluny postulowali również odejście od praktyk symonii, inwestytury na dobrach kościelnych należnej władzy świeckiej. Do powrócenia do reguły św. Benedykta, czyli przestrzeganie ubóstwa, zachowanie celibatu (przeciwny nikolaizmowi), wypełnianie czasu modlitwą, nauką i pracą. Głoszono także hasło łac. Pax et Treuga Dei, czyli Pokój i Rozejm Boży, który wzywał do zaprzestania wojen w czasie wielkiego postu, adwentu oraz od środy wieczorem do poniedziałku rano.

Z Cluny pochodził papież Urban II. Dwaj inni papieże - Grzegorz VII i Paschalis II - byli członkami kongregacji kluniackiej, choć nie jest pewne, czy byli mnichami w samym Cluny. Do najbardziej zasłużonych opatów należeli: Bernon (919-927), św. Odo (927-942), Majol (964-994), św. Odylon (994-1049), św. Hugon (1049-1109), Piotr Czcigodny (1122-1156).

Pierwszy klasztor, nazywany Cluny I, został konsekrowany w 927 roku. Szybko okazał się zbyt mały. Już ok. 955 późniejszy Mayeul rozpoczął budowę nowego kościoła, który poświęcono w 981, chociaż prace związane z budową nowego klasztoru trwały do ok. 1045 roku. Na początku XI wieku kościół przykryto sklepieniem kolebkowym a od zachodu zbudowano znacznych rozmiarów narteks. Wschodnia część kościoła posiadała wydłużone prezbiterium zakończone apsydą. Po jego obu stronach umieszczono krótsze od niego prostokątne pomieszczenia połączone z prezbiterium potrójnymi arkadami. Od strony wschodniej zamykały je niewielkie kaplice zakończone półkolistymi apsydami. Pomieszczenia utworzyły obejście pozwalające na odbywanie procesji. Do ich dłuższych boków, od strony zewnętrznej, przylegały kolejne kaplice dostępne z obejścia i transeptu. Schodkowy układ pomieszczeń kończyły niewielkie apsydy otwarte do boku transeptu. Rozwiązanie to było często powielane w kościołach romańskich a wschodnia część kościoła stała się jego najważniejszym elementem. W końcowym etapie budowy Cluny II wirydarz został otoczony krużgankami.
Szybko powiększająca się społeczność Cluny wymagała coraz większych budynków. Trzeci z kolei i ostatni kościół w Cluny, budowany w latach 1088-1135 z inicjatywy opata Hugona, był największym kościołem w Europie przed budową bazyliki św. Piotra w Rzymie. Kampania budowlana była finansowana przez Ferdynanda I Wielkiego, króla Kastylii i Leon, między 1053 i 1065 i przez Alfonsa VI. O rozmachu podjętych prac świadczy tempo ich przeprowadzenia. W 1095 papież Urban II konsekrował pięć ołtarzy w obejściu nowego prezbiterium, w 1100 ukończono dwie nawy poprzeczne, sklepienia powstały przed 1121 a w 1130 papież Innocenty II poświęcił kościół i klasztor. W plan zbudowanego na północ od wcześniejszego kościoła włączono fragmenty Cluny II.
Kościół w Cluny był wielką, 5-nawową bazyliką z dwoma transeptami i prezbiterium z ambitem i kaplicami promienistymi. Nad ramionami transeptu zachodniego, a także nad jego skrzyżowaniem z nawą główną wznosiły się wieże. Od zachodu znajdował się 5-przęsłowy narteks poprzedzony wieżami. Niektóre elementy architektury kościoła zapowiadały już styl gotycki (nawa główna sklepiona ostrołukową kolebką, ostrołukowe były również arkady międzynawowe; około 1130 roku po zawaleniu się sklepień dodano łuki przyporowe przy nawie głównej). O wielkości budowli daje pojęcie zachowane jedno ramię transeptu z wieżą. Całkowita długość kościoła sięgała ok. 190 m a szerokość korpusu 40 m. Wnętrze było bogato dekorowane - zachowało się kilka kapiteli z dekoracją figuralną (m.in. personifikacje tonów muzycznych chorału gregoriańskiego), będących arcydziełami rzeźby romańskiej. Głównym architektem Cluny III był zakonnik Gunzo a jego pomocnikiem Hèzelon (Gunzo był muzykiem a Hèzelon nazywany był matematykiem). Kościół ten wywarł ogromny wpływ na architekturę romańską, szczególnie w Burgundii (Paray-le-Monial, Autun) i w Niemczech.


Plan opactwa według Dictionnaire raisonné de l'architecture française du XIe au XVIe siècle Viollet-le-Duca, 1856

W 1562 roku klasztor został splądrowany przez hugenotów. W czasie rewolucji francuskiej od  1790 r. zamknięty. Prawie całkowicie rozebrany wraz z kościołem w 1811 roku za Napoleona.
Kamienie użyto do budowy dróg.

za:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Cluny i
https://pl.wikipedia.org/wiki/Opactwo_%C5%9Bw._Piotra_i_Paw%C5%82a_w_Cluny

środa, 29 listopada 2017

WWW.POLONA .PL. Cyfrowa Biblioteka Narodowa Polona (CBN Polona)


WWW.POLONA .PL. Cyfrowa Biblioteka Narodowa Polona (CBN Polona) udostępnia w postaci cyfrowej najważniejsze wydania tekstów literackich i naukowych, dokumentów historycznych, czasopisma, grafikę, fotografię, nuty oraz mapy. W ten sposób prezentuje dziedzictwo kulturalne Polski, jej wielowiekowe tradycje i dokonania, a jednocześnie pokazuje bogactwo zbiorów Biblioteki Narodowej.
Poszukiwania ułatwia podział tekstów wg indeksów: autorów, tytułów, słów kluczowych oraz podział formalny.

 https://polona.pl/

Poniżej  https://polona.pl/search/?query=Jan_D%C5%82ugosz

Jan Długosz "Vitae episcoporum Cracoviensum", 1535


"Vita Beatae Kunegundis"

"Psałterz Floriański" https://polona.pl/item/psalterz-florianski,NTIyMTI2NTk/12/#item


Późne średniowiecze w Gdańsku - od 30 XI AD 2017

"Dzięki unikatowej kolekcji średniowiecznych manuskryptów zespół Schola Gregoriana Gedanensis zaprezentuje słuchaczom chorał gregoriański współczesny dziełu Memlinga. Koncert odbędzie się w czwartek, 30 listopada 2017 r., w kościele Świętej Trójcy w Gdańsku. Wstęp jest bezpłatny.

Gdy w 1473 r. tryptyk Hansa Memlinga „Sąd Ostateczny" trafił do Gdańska, został umieszczony w najznamienitszej jego świątyni – kościele Mariackim, skupiającym życie duchowe miasta. W tym czasie, pomimo niedawnego zwycięstwa nad Krzyżakami i pozbycia się ich politycznej dominacji, w gdańskich kościołach liturgia nadal była sprawowana w rycie krzyżackim („notula Dominorum Theutonicorum").
Spory zbiór ksiąg liturgicznych z tamtych czasów zachował się w zbiorach Biblioteki Mariackiej. W 1912 r. przekazany on został jako wieczysty depozyt obecnej Bibliotece Gdańskiej Polskiej Akademii Nauk. Unikatową kolekcję manuskryptów wyróżniono w 2016 r. wpisaniem reprezentującego ją mszału na listę krajową Programu UNESCO Pamięć Świata.

Muzyka do tekstów ze Starego Testamentu
Wybrane do wykonania utwory pochodzą z dwóch manuskryptów: Cantionale oznaczonego sygnaturą MS. MAR. f. 406 oraz Antyfonarza o sygnaturze MS. MAR. f. 410. Są to części brewiarzowe i mszalne, głównie responsoria do tekstów starotestamentowych pochodzących z Księgi Rodzaju. Przeznaczone były one na pierwszą niedzielę tzw. przedpościa, czyli okresu liturgicznego bezpośrednio poprzedzającego Wielki Post.
Responsoria przywołują historię stworzenia człowieka oraz dzieje jego upadku. Ten chorałowy opis początku świata dopełnia dzieło Memlinga, które w sugestywny i przejmujący sposób obrazuje apokaliptyczną wizję jego końca".

 „Chorał czasów zarazy" to program koncertowy przygotowany przez Schola Gregoriana Gedanensis pod kierunkiem Roberta Pożarskiego – wybitnego znawcy i badacza chorału gregoriańskiego, śpiewaka i twórcy, który od 2015 r. kieruje zespołem i towarzyszy mu w badaniach nad gdańskim chorałem."

za:  https://pomorskie.eu/-/gdanski-choral-i-tryptyk-memlinga-czyli-muzyczna-historia-stworzenia-swiata-oraz-malarska-wizja-jego-konca

Program koncertu:
  • Antiphona Miserere mei Deus
  • Kyrie
  • Responsorium prolixum In principio fecit Deus
  • Responsorium prolixum In principio Deus creavit
  • Responsorium prolixum Formavit igitur Dominus
  • Responsorium prolixum Tulit ergo Dominus
  • Responsorium prolixum Dixit Dominus Deus
  • Responsorium prolixum Inmisit Dominus
  • Responsorium prolixum In sudore vultus tui
  • Responsorium prolixum Esse Adam
  • Responsorium prolixum Ubi est Abel
  • Responsorium breve In manus tuas 

wtorek, 28 listopada 2017

"Polska chce być królestwem Chrystusa" - analiza nadprzyrodzonej pozycji Polski

 "Polska chce być królestwem Chrystusa"

Czy proklamowany rok temu, 19 listopada 2016 roku w krakowskich Łagiewnikach – z udziałem Episkopatu Polski oraz Prezydenta Rzeczypospolitej – Akt Przyjęcia Jezusa Chrystusa za Króla i Pana, powtórzony następnego dnia we wszystkich polskich kościołach w jakikolwiek sposób odmienił oblicze naszej ziemi?



Odpowiedzmy wprost – krótko i bez wahania – zdecydowanie tak! Trudno przecenić wagę tego dzieła. Cokolwiek powiedzieć o samym akcie, sposobie jego proklamacji oraz stopniu zgodności z objawieniami, jakich na ten temat Pan udzielił apostołce intronizacji Najświętszego Serca Jezusowego Rozalii Celakównie, trudno nie dostrzec jego epokowego znaczenia jako posunięcia absolutnie pod prąd niepowstrzymanego, jak mogło się do tej pory wydawać, tsunami powszechnej laicyzacji; jako fizycznie niemożliwego („ale nie u Boga; bo u Boga wszystko jest możliwe” – Mk 10, 27) ruchu w górę równi pochyłej (w Panu nadzieja, że jednostajnie przyspieszonego); jako znaku, „któremu sprzeciwiać się będą (…), aby na jaw wyszły zamysły serc wielu” (Łk 2, 34-35).

Oto bowiem, gdy cały świat brutalnie ruguje Jezusa Chrystusa i Jego Ewangelię z całej swojej przestrzeni, zarówno metafizycznej (dusz, serc i umysłów), jak i fizycznej (historii, polityki, organizacji życia społecznego, obyczajów, postaw, zachowań i świątyń powszechnie zmienianych w obiekty wyższej dziś dlań użyteczności: puby, baseny, galerie handlowe – bo przed masową dewastacją pamiątek po chrześcijańskiej przeszłości jeszcze go na razie powstrzymuje wyczerpująca się z wolna resztka dawnej kultury), Polska jako jedyny w całym tym świecie kraj zwraca się ku Jezusowi Chrystusowi, by z kornie schylonym czołem otwarcie zadeklarować, iż ma On do niej święte i nigdy niewygasłe prawa, a ona uznaje nad sobą Jego panowanie, poddaje się Jego Prawu i całkowicie Mu się zawierza i poświęca.

Gdy postchrześcijański świat, doszczętnie zaczadzony demokratycznymi miazmatami, prawem demokracji ubóstwia człowieka, czyniąc go już nawet nie miarą wszechrzeczy (tak sobie mogli bez grzechu myśleć pogańscy Grecy – uczciwi poszukiwacze Prawdy, którym do osiągnięcia celu zabrakło jedynie Objawienia), ale wręcz źródłem i szczytem porządku świata, wyłącznym kreatorem i uprawnionym destruktorem rzeczywistości, alfą i omegą novi ordinis saeculorum – Polacy jako jedyny na tym świecie naród, na kolanach, jak należy przed królewskim majestatem, zwracają się do Najwyższego Monarchy, aby Go błagać o królowanie w polskich sercach, rodzinach, parafiach, szkołach i uczelniach, w polskich środkach społecznej komunikacji, urzędach, miejscach pracy, służby i odpoczynku, w polskich miastach i wioskach, w całym narodzie i państwie polskim, wyznając wobec nieba i ziemi, że potrzeba im Jego królowania nad całym narodem żyjącym zarówno w granicach Ojczyzny, jak i w diasporze. Dlatego właśnie pragną budować Chrystusowe Królestwo i bronić go w swoim narodzie; dlatego przyrzekają głosić królewską chwałę Syna Bożego!

Gdy postchrześcijański świat pokłada się plackiem przed Lucyperem, naród polski wyrzeka się złego ducha i wszystkich spraw jego, przeprasza za wszelkie swoje grzechy, za odwracanie się od wiary świętej i brak miłości względem Boga i bliźnich, a zwłaszcza za narodowe grzechy społeczne oraz wszelkie wady, nałogi i zniewolenia.

Gdy postchrześcijański świat pijany demokratycznym paradygmatem usprawiedliwia najohydniejszy gwałt na Bożym porządku stworzenia oraz nadanym mu przez Stwórcę naturalnym prawie, promując koszmarne antyludzkie wynaturzenia i normą czyniąc najszpetniejsze dewiacje, naród polski jako jedyny na świecie zobowiązuje się porządkować całe swoje życie osobiste, rodzinne i narodowe według prawa Bożego, po czym przyrzeka strzec prawości polskich sumień, troszczyć się o świętość polskich rodzin i chrześcijańskie wychowanie ich dzieci oraz czynnie angażować się w życie Kościoła i strzec jego praw.

Nabierzcie Ducha i podnieście głowy
Aktem Przyjęcia Jezusa Chrystusa za Króla i Pana Polska udowodniła ponad wszelką wątpliwość, że jest ostatnim bastionem cywilizacji zachodniej. Wielogłosowym unisono wołając: „Króluj nam Chryste!” Polacy dowiedli swej wierności nie tylko Chrystusowi, ale i łacińskiej Christianitatis, czyli takiemu urządzeniu świata, w którym – jak rzecz syntetycznie wyłożył święty Augustyn z Hippony – Bóg jest na pierwszym miejscu i z tego powodu wszystko jest na swoim miejscu. „Nie ma władzy, która by nie pochodziła od Boga” – naucza święty Paweł – „a te, które są, zostały ustanowione przez Boga” (Rz 13, 1). Jezus Chrystus jest Królem wszechświata i to Jego mocą, nie swoją własną (nie wspominając nawet o idiotyzmach w rodzaju umowy społecznej czy pokrewnych im oświeceniowo-pozytywistycznych bzdetach) rządzą narodami władcy ziemscy.

Jakże się więc nie cieszyć, że w uroczystej proklamacji Aktu Przyjęcia Jezusa Chrystusa za Króla i Pana uczestniczyli nie tylko zwierzchnicy Kościoła w Polsce, ale także Prezydent Rzeczypospolitej. Jakże by się chciało, żeby najwyższe władze państwowe naszej Ojczyzny kierowały się w swych codziennych działaniach dyktatem Ewangelii i Dekalogu, koncentrując się – wedle postulatu księdza Piotra Skargi – na trosce, aby wedle woli Bożej ludem sobie powierzonym mądrze i sprawiedliwie kierować, po to, by najmilsza Matka Ojczyzna nasza Bogu zawsze wierna chwałę przynosiła Imieniowi Jego a syny swe wiodła ku szczęśliwości…

„Jedyny Władco państw, narodów i całego stworzenia, Królu królów i Panie panujących! Zawierzamy Ci Państwo Polskie i rządzących Polską. Spraw, aby wszystkie podmioty władzy sprawowały rządy sprawiedliwie i stanowiły prawa zgodne z Prawami Twoimi” – modlił się wespół z hierarchią, duchowieństwem i wiernym ludem najwyższy przedstawiciel Rzeczypospolitej Polskiej, gwarant ciągłości jej władzy państwowej, strażnik konstytucji, suwerenności i bezpieczeństwa państwa oraz nienaruszalności i niepodzielności jego terytorium.

Teraz czekamy – i Pan Bóg czeka – na przekucie słów modlitwy w czyn. Bo On sam nigdy nie pozostawia suplik swoich wiernych bez odpowiedzi. I naszego wołania sprzed roku również nie zignorował. Aby się o tym przekonać, wystarczy spojrzeć wstecz i ogarnąć pamięcią minione trzysta sześćdziesiąt pięć dni, osiem tysięcy siedemset sześćdziesiąt godzin, pięćset dwadzieścia pięć tysięcy sześćset minut, trzydzieści jeden i pół miliona sekund. Zauważymy jedno: Polacy nabierają Ducha.

Kto się ośmieli zaprzeczyć, że oto na naszych oczach dokonuje się w Polsce poważna przemiana duchowa? Niewprawnemu obserwatorowi może umknąć wiele jej objawów, zwłaszcza tych mniej spektakularnych, za to zdecydowanie trudniejszych, z domeny życia wewnętrznego i walki duchowej, które jednakowoż przybierają także formę widzialną – w postaci choćby coraz dłuższych kolejek do konfesjonałów (bywa, że w pierwszy piątek miesiąca – rzecz od dawna już nie widziana – trzeba odstać co najmniej godzinę). Nie jest to bynajmniej nieistotny szczegół, wręcz przeciwnie: to rzecz najwyższej wagi – kontrrewolucja wszak zaczyna się od konfesjonału.

Jeżeli zaś idzie o spektakularne symptomy katolickiego ożywienia, tych również nie brakło w publicznej sferze naszej Ojczyzny w ciągu ostatnich dwunastu miesięcy. Wspomnijmy przede wszystkim ponadmilionową armię zbrojną w różaniec, która w październiku stanęła na granicach naszego kraju, by go opasać szczelnym kordonem modlitwy. Wspomnijmy akcję „Sto różańców na stulecie Fatimy” – zainteresowanie publiczną modlitwą na ulicach wielu miast Polski w intencji odnowy moralnej naszego narodu przeszło najśmielsze oczekiwania jej organizatorów. Wspomnijmy wreszcie tegoroczny Marsz Niepodległości, którego oficjalne hasło brzmiało: „My chcemy Boga”!

Pan będzie za was walczył, jak wam obiecał
Tylko ślepy – lub zaślepiony złą wolą – zaprzeczy, że oto dochodzi w Polsce do wyraźnego przewartościowania światopoglądowego. Tylko ślepy – lub zaślepiony malkontenctwem – nie dostrzeże w tym owoców oddania się w opiekę Króla królów. Tylko ślepy – lub zaślepiony pychą – poważy się przypisywać przyczynę owej (nie dającej się wszak zakwestionować) przemiany duchowej… no, właśnie, komu? Nam, grzesznym…?

Cokolwiek sądzić o samym Akcie Przyjęcia Jezusa Chrystusa za Króla i Pana, jakichkolwiek by się w nim dopatrywać niedoskonałości (a jakiż to akt ludzki będzie sam w sobie doskonały?), bezwzględnie należy dostrzec jego najgłębszą istotę, jaką jest szczery odruch duszy ku Bogu. On zaś – jak niezbicie wykazuje historia zbawienia – na każdy, choćby najdrobniejszy i najbardziej niedoskonały tego typu impuls ze strony swych zawsze przecież niegodnych dzieci odpowiada całą pełnią swej nieskończonej, absolutnej miłości ojcowskiej, czyli niezmierzoną szczodrością łask.

Przy okazji warto zauważyć, że oddając się pod panowanie Chrystusa Króla Polska wybrała osamotnienie we współczesnym świecie. Dziś Rzeczpospolita jest tak osamotniona, jak nigdy jeszcze nie była – bardziej niż w roku 1920, bardziej niż w 1939. I nie może być inaczej, albowiem w momencie oddania się w lenno Królowi wszechświata, należy natychmiast wziąć rozbrat z tym światem i porzucić mrzonki o wszelkich aliansach z jego mocarstwami.

Polska sama stanie się mocarstwem, „będzie silną potęgą, najsilniejszą nie tylko w Europie, ale na całym świecie, jeśli usłucha wezwania Pana Jezusa” – zapisała Rozalia Celakówna, zastrzegając się z miejsca, iż nie są to jej myśli i słowa – „To mi pokazał Pan Bóg”. Pokazał jej zresztą nieporównanie więcej. „Ostoją się tylko te państwa, w których będzie Chrystus królował” – usłyszała w jednej ze swych wizji – te zaś „państwa i narody, które nie poddadzą się pod panowanie słodkiej miłości Jezusowej, zginą bezpowrotnie z powierzchni ziemi i już nigdy nie powstaną”.

A Polacy w imię miłości bratniej zawierzyli Jezusowi Chrystusowi w Akcie Przyjęcia Go za Króla i Pana wszystkie narody świata, aby rozpoznały w Nim swego prawowitego Pana i Króla i wykorzystały czas dany im przez Ojca na dobrowolne poddanie się Jego panowaniu. Oby więc przesilenie, u progu którego właśnie stoimy, okazało się ozdrowieńcze nie tylko dla naszej Ojczyzny – jeżeli posłuszna będzie woli Chrystusowej (jak z kolei usłyszała z ust Pańskich święta Faustyna Kowalska) – ale też dla Europy i całego świata.

Jakiż smutny, jak bezbrzeżnie przygnębiający krajobraz rozpościera się przed oczyma dusz naszych, gdy usiłujemy sobie wyobrazić sceny ujrzane przez Rozalię Celakównę. „Zniszczenie będzie wielkie wskutek grzechów, które się rozlały jak potop na ziemi, więc muszą być krwią zmyte, zwłaszcza tam, gdzie były popełniane w sposób najohydniejszy”. Trudno będzie w pełni cieszyć się z własnego przetrwania, gdy tak wiele na zawsze zginie z powierzchni ziemi. Trzeba się przeto jak najgoręcej modlić o opamiętanie dla głupich i zdziczałych plemion Zachodu oraz czynić wszystko, co w naszej mocy w celu ich duchowego przebudzenia.

Właśnie dzisiejsza Polska – osamotniona w świecie jak nigdy dotąd, za to jak nigdy dotąd silna sojuszem z samym Niebem – ma niepowtarzalną okazję stać się punktem wyjścia katolickiej kontrofensywy. Zapewne spadną na nią liczne ciosy z zewnątrz, a i diabelska piąta kolumna w jej granicach nie raz boleśnie da o sobie znać, jednak Polakom nie wolno zejść z tej drogi. Nie wolno się zawahać, zachwiać, zwątpić. Powinniśmy na trwałe wbić sobie w pamięć, że „Bóg nasz będzie za nas walczył” (Ne 4, 14). Wielokrotnie i na różne sposoby dawał wszak dowody hojnego wsparcia tych, którzy Mu zaufali. „Nie drżyjcie, nie lękajcie się. Pan, Bóg wasz, który idzie przed wami, będzie za was walczył, podobnie jak uczynił w Egipcie na waszych oczach” (Pwt 1, 29-30) – zapewniał swych wybranych przez usta proroków. „Pan będzie walczył za was, a wy będziecie spokojni” (Wj 14, 14). Zatem „nie bój się, bo Pan, Bóg wasz, będzie za was walczył” (Pwt 3, 22). I „rzeczywiście Pan sam walczył za Izraela” (Joz 10, 14), „Bóg wasz, sam walczył za was, jak wam obiecał” (Joz 23, 10).

Trzeba, żeby królował, aż położy wszystkich nieprzyjaciół
Zatem, ufni w Opatrzność Boga nad tymi, którzy podążają Jego ścieżkami, powtórzmy wypowiedziane rok temu słowa Aktu Przyjęcia Jezusa Chrystusa za Króla i Pana – i powtarzajmy je regularnie, gdyż „duch wprawdzie ochoczy, ale ciało słabe” (Mt 26, 41), a pamięć ludzka nader zawodna, do tego zaś wrogi świat przenigdy nie ustanie w wysiłkach, aby na kształt cierni zagłuszać w nas wszelkie echo Bożego natchnienia.

„Króluj nam Chryste! Króluj w naszej Ojczyźnie, króluj w każdym narodzie – na większą chwałę Przenajświętszej Trójcy i dla zbawienia ludzi. Spraw, aby naszą Ojczyznę i świat cały objęło Twe Królestwo: królestwo prawdy i życia, królestwo świętości i łaski, królestwo sprawiedliwości, miłości i pokoju. Panie Jezu Chryste, Królu naszych serc, racz uczynić serca nasze na wzór Najświętszego Serca Twego. Niech Twój Święty Duch zstąpi i odnowi oblicze ziemi, tej ziemi. Niech wspiera nas w realizacji zobowiązań płynących z tego narodowego aktu, chroni od zła i dokonuje naszego uświęcenia. W Niepokalanym Sercu Maryi składamy nasze postanowienia i zobowiązania, powierzając się matczynej opiece Królowej Polski i wstawiennictwu świętych patronów naszej Ojczyzny.”

Jerzy Wolak

 https://www.pch24.pl/polska-chce-byc-krolestwem-chrystusa,56374,i.html

poniedziałek, 27 listopada 2017

abp Marcel Lefebvre - książki


do nabycia:
http://www.tedeum.pl/

niedziela, 26 listopada 2017

280 miejsc modlitwy w irandzkim Różaniec do Wybrzeża!


Belfast
 West Cork
Dublin

za: https://www.facebook.com/permalink.php?story_fbid=401767930244449&id=388750808212828

oraz

W niedzielę w Irlandii miało miejsce bezprecedensowe zgromadzenie modlitewne, wzorowane na polskim "Różańcu do granic". Irlandczycy wyszli w niedzielę na wybrzeża i modlili się w intencji wiary, a także w obronie życia nienarodzonych. Wydarzenie było prawdoppodobnie największym religijnym aktem tego rodzaju w Irlandii od prawie 40 lat. (...)

https://www.pch24.pl/irlandczycy-modlili-sie-na-wybrzezach-w-intencji-wiary-i-obrony-zycia-nienarodzonych,56423,i.html