niedziela, 11 stycznia 2015

Wierzący i niepraktykujący? - Bzdura! [Tuba Cordis 11 I A.D. 2015]


Polecenie ofiar Trójcy Świętej - z OFFERTORIUM MSZY ŚWIĘTEJ

Kapłan pochylony na środku ołtarza, mówi:

S. Suscipe sancta Trinitas hanc oblationem,
 quam tibi offerimus ob memoriam passionis, 
resurrectionis et ascensionis 
Iesu Christi, Domini
nostri: et in honorem 
beatae Mariae semper virginis, 
et beati Ioannis Baptistae,
et sanctorum Apostolorum Petri et Pauli, 
et istorum, et omnium Sanctorum: 
ut illis proficiat ad honorem, nobis autem 
ad salutem: et illi pro nobis intercedere 
dignentur in coelis, quorum memoriam 
agimus in terris. 
Per eumdem Christum, Dominum nostrum. 
Amen.
Przyjmij, Trójco Święta, tę ofiarę, 
którą Ci składamy na pamiątkę Męki, 
Zmartwychwstania i Wniebowstąpienia 
Jezusa Chrystusa, Pana 
 naszego, oraz na cześć 
Najświętszej Maryi Zawsze Dziewicy, 
 świętego Jana Chrzciciela, 
świętych Apostołów Piotra i Pawła, 
a także tych (których szczątki są w ołtarzu) 
i wszystkich świętych: 
niech posłuży im ku chwale, nam zaś 
 pomoże do zbawienia; niechaj ci, których ze czcią wspominamy na ziemi, raczą orędować za nami w niebie: przez tegoż Chrystusa, Pana Naszego. Amen.

Ofiara Mszy świętej jest składana przed obliczem Trójcy. Tego samego Boga, który stworzył Niebo i ziemię, tego, który stworzył Aniołów i ludzi, i który w swej łaskawości postanowił uratować od wiecznego nieszczęścia dzieci Adama i Ewy. Tego, który jest Wszechmocny, wszechobecny, wieczny, nieskończenie Święty. Tego, który daje ze swojej pełni życie stworzeniu, a zbawienie ludziom i aniołom. Tego, który od samego grzechu Adama postanowił, że Druga Osoba Trójcy, Słowo, stanie się Ciałem, stanie się człowiekiem, i weźmie na siebie cały ciężar grzechów, win całej ludzkości. Gdy patrzymy na piękno tego świata, tak na największe szczyty gór, jak i najzwyklejsze źdźbło trawy, to wiemy, że On jest ich Stwórcą. Stwórcą kochającym i dobrym. Źdźbło chwieje się i żyje kilka dni, góry stoją nieruchomo i długo. Ale oba te stworzenia istnieją dzięki dobroci Pana... my, ludzie, mali, duzi, ważni i mniej ważni, dorośli i dzieci, istniejemy, gdyż tego chce Bóg. Jak bardzo trzeba być za to wdzięcznym... ale mamy na swoim koncie wiele grzechów, wiele głupstw, wiele błędów, a nawet świadomych zdrad... i za to wszystko Bogu składana jest doskonała Ofiara... jest ona tym, co najbardziej służy nam do zbawienia.

Gdy przychodzimy do ołtarza, nie przychodzimy jednak przed ten ołtarz sami... Wokół nas często nie ma zbyt wielu ludzi, szczególnie w tygodniu, a jednak nawet gdybyśmy byli sami w kościele, to nie jesteśmy sami. Główną postacią na Mszy świętej jest oczywiście sam Chrystus... To On w osobie kapłana ofiaruje się dla nas. Za nas. Za nasze grzechy, za całą naszą słabość, za winy małe i duże. Te całkiem świadome, a więc najcięższe, i te nie do końca przez nas zauważone, a jednak niszczące Boży obraz w nas... On tu jest – w osobie kapłana. Ale i na ołtarzu, w białej Hostii, On stanie się rzeczywiście obecny. Jest więc Ten, dla którego przychodzimy do kościoła, czyli Bóg, Bóg Wcielony. Jest i całe Niebo, w duchowy sposób. Jest Niepokalana Dziewica Maryja, jest święty Jan Chrzciciel, Apostołowie Piotr i Paweł, te dwie święte kolumny Kościoła. Są święci, których relikwie umieszczono w dniu konsekracji świątyni w ołtarzu. Są i inni święci i aniołowie. Są i dusze czyśćcowe... Świętym Msza służy ku chwale, nam i duszom czyśćcowym – przede wszystkim jest drogą do zbawienia. Czyli do oczyszczenia z tego, co dalekie od Boga i uświęcenia – wlania w nas zadatku doskonałości.

Czasami jakbyśmy Boga nie dostrzegali podczas Mszy świętej – nie widzimy Go, ani nie czujemy. Próbujemy sobie Go wyobrazić, ale często to także zawodzi. Co powinniśmy więc zrobić, u stóp ołtarza? Wiedząc, że On jest obecny. Że przychodzi kolejny raz czynić cuda... właściwie nie ma jednej odpowiedzi, poza postawą Wiary. A jak ona się przejawia? W spojrzeniu, w geście, w myśli, czasami w milczeniu, czasami w przyjęciu jakby dojmującej pustki... przede wszystkim w przekonaniu, że Tajemnice, jakie się na ołtarzu dokonują, są tak wielkie i piękne, że często będziemy musieli mówić Panu szczerze: nic nie rozumiem. Albo: znowu rozumiem tak niewiele. A czasami, z radością pomieszaną z obawą: dziś trochę więcej rozumiem. Obym zapamiętał i tym żył... Obym żył jak echo modlitwy Kościoła sprzed ołtarza, co jakiś czas wracając myślą do tego, co tak wielkie i piękne, a dzieje się przed moimi oczami. I dlatego właśnie „niechaj ci, których ze czcią wspominamy na ziemi, raczą orędować za nami w niebie: przez tegoż Chrystusa, Pana Naszego. Amen.”