sobota, 25 marca 2017

Victoria | Ne timeas, Maria [á 4; The Sixteen]


Jak zdetronizować papieża heretyka? Naukowcy o teologicznych przesłankach i modelach kanonicznych

W Paryżu grupa teologów, kanonistów i filozofów organizuje konferencję pod tytułem „Detronizacja papieża: teologiczne przesłanki, modele kanoniczne, konstytucyjne wyzwanie” (Deposing the pope: theological premises, canonical models, constitutional chalenge). Uczestnicy sympozjum będą się zastanawiać nad tym, w jaki sposób pozbawić stanowiska papieża, głoszącego „fałszywą, a nawet heretycką naukę”.

Jak podaje portal Life Site News, celem sympozjum jest zbadanie mechanizmów, jakimi dysponuje Kościół w sytuacji, gdy papież fałszywie naucza, a nawet głosi herezję. Na konferencji ma przemawiać 15 wykładowców, w tym prof. Laurent Fonbaustier z uniwersytetu paryskiego, który w zeszłym roku opublikował książkę na temat pozbawienia heretyckiego papieża tronu piotrowego.

Wśród poruszanych kwestii znajdą się tematy: „Koncyliaryzmu i detronizacji papieża przez pryzmat gallikanizmu”, „Upadek papieża: między rezygnacją a usunięciem” czy „Detronizacja Jana XXII i Benedykta XIII w Konstancji, 1415-1417”.

Konferencja odbędzie się w dniach 30 – 31 marca roku 2017 na Uniwersytecie Paryskim, gdzie w 1300 roku zastanawiano się, co można zrobić z papieżem Janem XXII, który zaprzeczał doktrynie, iż dusze sprawiedliwych oczekując na zmartwychwstanie ciał i Sąd Ostateczny są dopuszczone do uszczęśliwiającej wizji, z czego później się wycofał.

Należy dodać, że w listopadzie ubiegłego roku watykanista Giuseppe Nardi poinformował, że w Watykanie krąży studium teologiczne z 1975 roku brazylijskiego prawnika Arnaldo Vidigal Xavier da Silveira pt. „Teologiczne hipotezy na temat heretyckiego papieża”. Studium analizuje, czy możliwe jest, aby papież był lub stał się heretykiem, a jeśli tak, to jakie konsekwencje z tego wynikają.

Źródło: lifesitenews.com
AS

Read more: http://www.pch24.pl/jak-zdetronizowac-papieza-heretyka--naukowcy-o-teologicznych-przeslankach-i-modelach-kanonicznych,50324,i.html#ixzz4cNEtcR82

wtorek, 21 marca 2017

Pierwsza Msza Święta Trydencka w piotrkowskiej FARZE - 18 III 2017


Z fejsbukowego wpisu:

"Pierwsza Msza Święta Trydencka w piotrkowskiej FARZE czyli w kościele pw. św. Jakuba za nami. Na otarcie łez po Matce Bożej Piotrkowskiej w ołtarzu głównym mamy również obraz Maryi, patronki naszego "dzieła", co nas bardzo cieszy (widać, że Maryja króluje w Piotrkowie :)). Jeszcze raz serdecznie dziękujemy ks. prałatowi Grzegorzowi Gogolowi za możliwość celebrowania tradycyjnej liturgii w tym historycznym miejscu. Jest to już oficjalnie zatwierdzone przez łódzką kurię miejsce celebracji. Mamy więc nadzieję, że jest to początek nowego etapu, zmierzającego do celu, do którego dążymy, czyli coniedzielnej (może kiedyś także świątecznej) Mszy Trydenckiej w Piotrkowie Trybunalskim. Serdecznie dziękujemy także naszemu Duszpasterzowi ks. Pawłowi Markowskiemu, który po raz pierwszy gościł podczas celebracji Mszy Świętej w rycie klasycznym w naszym mieście. Dziękujemy licznie zebranym wiernym (co zresztą widać na zdjęciach :)). Dziękujemy także wszystkim którzy przyczynili się do pięknej oprawy liturgii, czyli ministrantom, naszemu organiście Michałowi oraz pani Oli Szocie, która po dłuższej przerwie ponownie zaprezentowała nam piękne zdjęcia, które zamieszczamy poniżej. Wszystkim serdeczne Bóg zapłać!"

https://www.facebook.com/Msza-Trydencka-w-Piotrkowie-Trybunalskim-678342472295833/?fref=ts

poniedziałek, 20 marca 2017

Rebecca Kiessling: "Życzą mi śmierci. Dlaczego?"

Życzą mi śmierci. Dlaczego?

Data publikacji: 2017-03-16 07:00
Data aktualizacji: 2017-03-20 10:04:00
Fot. Maciej Kaczanowski / FORUM
Polacy są uważani za jeden z najbardziej opowiadających się za życiem narodów na świecie, choć wiem, że w waszym prawie znajdują się wyjątki umożliwiające dokonanie aborcji. Polska jest także krajem uznawanym za bardzo katolicki. Byłam więc zdziwiona, że odwołano moje wystąpienia na niektórych uniwersytetach – mówi amerykańska działacz pro-life Rebecca Kiessling. 



Co oznacza w praktyce: być osobą „pro-life”?

To całościowy sprzeciw wobec aborcji, nieustające dążenie do prawnej ochrony życia niewinnych dzieci bez żadnego wyjątku i bez żadnej dyskryminacji.

Napisała Pani na swoim facebookowym profilu, że po spotkaniu na KUL podeszła do Pani dziewczyna, która stwierdziła, że dzięki temu co usłyszała, zmieniła swoje zdanie w sprawie ochrony życia. Czy taka sytuacja zdarza się często?

Tak, bardzo często ludzie mówią mi, że zmienili swoje zdanie na temat aborcji. Opowiadana przeze mnie historia mojego życia, miała wpływ na poglądy dwóch kandydatów na prezydenta USA: Ricka Perry’ego z Teksasu i byłego spikera Izby Reprezentantów Newta Gingrich’a. Zmieniłam przekonania wielu polityków, a nawet proaborcyjnych aktywistów.

Z czego wynika ta skuteczność?

Myślę, że powody są dwa. Po pierwsze, przychodzący na spotkania stykają się z osobistą historią. A jak pokazuje wiele badań w Stanach Zjednoczonych, to właśnie osobiste historie zmieniają serca w sposób, jaki inne argumenty nie są w stanie uczynić. Przekonałam się, że najmądrzejsze nawet filozoficzne i etyczne argumenty nie są zbyt efektywne, jeśli nie są połączone z osobistym doświadczeniem. Wplatam więc tego rodzaju argumenty w moją historię, by pomóc ludziom zrozumieć sprawę z logicznego punktu widzenia.
Wyjątkowość mojej historii polega na tym, że zawdzięczam życie prawnej ochronie, gdyż moja matka, która zaszła w ciążę w wyniku brutalnego gwałtu, chciała dokonać aborcji. Wyborcy, aktywiści, prawodawcy, opowiadający się za życiem, wybrali wówczas dla mnie życie. Dziękuję im za to, że jestem na tym świecie. Gdyby moja historia wydarzyła się kilka lat później – najpewniej zostałabym zabita.

Spotkania z Panią zorganizowane w Polsce zostały oprotestowane przez środowiska lewackie. Czy było to dla Pani zaskakujące czy już spotkała się Pani z taką sytuacją?

Byłam bardzo zaskoczona, że taka sytuacja ma miejsce akurat w Polsce.

Dlaczego?

Ponieważ Polacy są uważani za jeden z najbardziej opowiadających się za życiem narodów na świecie, choć wiem, że w waszym prawie znajdują się wyjątki umożliwiające dokonanie aborcji. Polska jest także krajem uznawanym za bardzo katolicki. Byłam więc zdziwiona, że odwołano moje wystąpienia na niektórych uniwersytetach. Gdyby do takiej sytuacji doszło w USA, to gwarantujące wolność słowa przepisy doprowadziłyby do sądowego pozwu skierowanego przeciwko takim uczelniom. W moim kraju bowiem wolność wypowiedzi stanowi fundament społeczeństwa. Sytuacja, która zaistniała w Polsce jest zaskakująca tym bardziej, jeśli uświadomimy sobie, że wasz kraj ma długie i bolesne doświadczenia z komunistyczną cenzurą. Dziwię się więc, że cenzura panuje tu również i dziś.  

Bardzo mnie natomiast cieszy, że kampania skierowana przeciwko mojej obecności na polskich uniwersytetach spotkała się z kontrreakcją, ze społecznym oburzeniem. Szczególnie cieszy mnie postawa wicepremiera, ministra edukacji Jarosława Gowina. Mam nadzieję, że jeszcze nie wszystko stracone i że jednak dostanę możliwość przemawiania tam, gdzie zostało to zaplanowane.

Niestety, już wiemy że do spotkania na Uniwersytecie Wrocławskim oraz Uniwersytecie Jagiellońskim nie dojdzie. Władze tych uczelni obawiały się, że nie będą mogły zapewnić bezpieczeństwa uczestnikom spotkania. Na marginesie warto podkreślić tą szokującą sytuację: przyjeżdża do naszego kraju gość zza granicy, kobieta, obrończyni życia i… spotkania z nią musi ochraniać policja…

Najbardziej zdumiewa mnie to, że atakują kobietę! Skąd tyle nienawiści wobec mnie? Wiele osób wyraża ją choćby na moim profilu facebookowym. Dla przykładu ktoś zagroził, że połamie mi nogi…

To chyba objaw ogromnego strachu przed skutecznością Pani wykładów.

Chcę jeszcze raz przypomnieć: opowiadam tylko o moim życiu. Ja się przecież nie prosiłam, aby zostać poczęta w taki sposób. Chcę jednak, aby to moje doświadczenie pomogło innym. Wstawiam się za ofiarami gwałtów, ale także za ofiarami przemocy domowej, gdyż w swoim życiu również padłam jej ofiarą – ofiarą nienawiści. Dlaczego kolejnymi ofiarami mają być niewinne dzieci pojawiające się na tym świecie w wyniku przestępstwa?

Wie Pani, że środowiska Panią atakujące, wypisują na sztandarach obronę praw kobiet?

Zawsze pytam kobiety ze środowisk feministycznych jakie prawa przysługiwałyby mi, gdybym jako nienarodzona dziewczynka mogła zostać wyabortowana? Przecież gdyby mnie zabito, nie miałabym już żadnych praw. A one walcząc o „prawo do aborcji” walczą o prawa już tylko narodzonych szczęściar? Przepraszam, ale mówienie mi, że moja matka powinna mieć prawo mnie zabić, to życzenie mi śmierci. Czym zasłużyłam sobie na tę nienawiść?  

W mediach pojawiają się sformułowania, iż Pani „twierdzi, że została poczęta w wyniku gwałtu”. Jak Pani reaguje na takie słowa?

To bardzo bolesne doświadczenie. Czy ktoś myśli, że łatwo jest przyznać się do bycia zgwałconym? Co te osoby powiedziałby mojej matce, która pojawia się w telewizji i ogólnonarodowych publikacjach razem ze mną. Obecnie jest ze mnie dumna i wdzięczna, że prawo chroniło mnie i ją przed aborcją. Pomimo, że kiedyś chciała opowiedzieć się przeciwko życiu i mnie zabić…

Jak można twierdzić, że ona kłamie? Jak można uważać się za obrońcę praw kobiet i sugerować, że kobiety kłamliwie podają się za ofiary gwałtów? Przecież to chore i nielogiczne! Dzięki pracy w mojej fundacji wiem, jak trudno jest się przyznać, iż padło się ofiarą seksualnej przemocy. Znam wiele kobiet, niemających odwagi przyznać się do tego, że stały się ofiarami przemocy, gdyż zdają sobie sprawę, że zostaną stygmatyzowane. Zachowanie części feministek jak widać tylko to potwierdza.

Skąd Pani zdaniem bierze się – dość często spotykana – wybiórczość w postawie pro-life, polegająca na równoczesnym braku akceptacji aborcji w przypadku dzieci dotkniętych chorobą połączonej z przyzwoleniem na mordowanie nienarodzonych pochodzących z gwałtu?

Wielu ludzi sądzi, że okażą współczucie ofiarom gwałtu, gdyż są przekonani, że zgwałcone kobiety pragną aborcji. A to nie jest prawda. Połowa zgwałconych w USA nie decyduje się na aborcję. A te, które się decydują są potem rozczarowane – ani ich sytuacja, ani samopoczucie nie polepszyło się dzięki aborcji.

A kto kocha aborcję? Otóż gwałciciele! Aborcja niszczy bowiem dowody przestępstwa, ukrywa czyn gwałciciela. Aborcja to zabicie dziecka przypominającego o ich straszliwej zbrodni. Więc jeśli naprawdę dbasz o ofiary gwałtu powinieneś chronić ich zarówno przed gwałcicielem jak i przed aborcją! Przecież to poczęte dziecko nie jest niczyim wrogiem!

Dokonanie aborcji kładzie się cieniem na dalsze życie brutalnie doświadczonej kobiety-ofiary gwałtu. Czy zetknęła się Pani w pracy w fundacji „Save the 1” z takimi sytuacjami?

Oczywiście. Wielokrotnie słyszałam, że o wiele trudniejsze było przezwyciężenie traumy po aborcji, niż tej wynikającej z gwałtu. Jedna z kobiet, która dokonała aborcji wyznała, że była zdolna wybaczyć gwałcicielowi dużo wcześniej, niż była zdolna wybaczyć sobie samej. Ale niektórzy wciąż uważają, że przemoc może przynieść uzdrowienie. To jednak niemożliwe. To dziecko przynosi uzdrowienie.

Jak już wspominałam wiele ofiar gwałtu nie chce przyznać się do tego, że padły ofiarą przemocy, cierpią w samotności nie dbając o siebie. Często to dziecko motywuje ich, by powiedziały rodzinie o tym, co się wydarzyło. To dziecko motywuje ich do troski swoje życie i zdrowie, ponieważ staje się ono ważne nie tylko dla niech, lecz dla dziecka.

Na czym polega Pani działalności pro-life jako adwokata?

Podczas swojej praktyki adwokackiej reprezentowałam pro-bono wiele kobiet, także zwolenniczek aborcji, zapewniając im darmową reprezentację prawną.
Brałam także udział w procesach relacjonowanych przez media na całym świecie. Jedna z nich dotyczyła zamrożonego embrionu, czyli człowieka powstałego w wyniku procedury in vitro. O szansę na urodzenie tej osoby procesowali się jego rodzice. Matka chciała mu dać się urodzić, a ojciec chciał by został zniszczony.
Reprezentowałam także kobietę, która została pozwana za niedokonanie aborcji.

Słucham?!

Tak, tak. Kobieta została pozwana za to, że nie dokonała aborcji – łamiąc umowę. Ojciec dziecka powiedział, że dając jej 500 dolarów oczekiwał, że kobieta usunie dziecko i sprawa będzie załatwiona. I chociaż kobieta powiedziała, że może zwrócić jemu te pieniądze, to on żądał zabicia dziecka, grożąc, że w przeciwnym wypadku sprawa skończy się w sądzie. Kiedy dziecko miało rok i mężczyzna został pozwany za niepłacenie alimentów, sam złożył kontr-pozew za złamanie umowy, którą zawarł z kobietą. Argumentował to w taki sposób, jakby zatrudnił płatnego mordercę i pozywał go za niewykonanie zabójstwa. Z radością mogę poinformować, że sprawa zakończyła się obciążeniem mężczyzny kosztem alimentów.

W wielu krajach, niebaczących na słowa św. Jana Pawła II ostrzegającego przed grozą „cywilizacji śmierci” trwa rzeź nienarodzonych dzieci, także tych poczętych w wyniku gwałtu. Jej promotorzy nierzadko sięgają po ich zdaniem wysoce wysublimowane argumenty mające udowadniać, że racja jest po ich stronie. A przecież za taką retoryką kryje się dramat mordowanych dzieci. Czy nie jest to szokujące?

Społeczeństwa karzące niewinne dzieci dopuszczają się prawdziwego barbarzyństwa, ale tak dzieje się zawsze, kiedy obraca się matki przeciwko ich dzieciom. Czasem słyszy się argument, że świat jest przeludniony i dlatego aborcja ma być konieczna. Co ciekawe, ludzie głoszący takie przekonania sami oczywiście cenią własne życie. Nie należą do nich jednak kobiety korzystające z usług klinik aborcyjnych. Każda aborcja wynika bowiem ze strachu, stanowi akt desperacji. Te kobiety potrzebują pomocy, a nie aborcji.

Wiele osób kiedy mówi się o aborcji zatyka uszy. Mówi: to mnie nie dotyczy, nie chcę o tym już więcej słuchać. Niestety przepisy prawne, czy naciski aborcjonistów „ułatwiają” życie takim osobom usuwając prawdę o aborcji z tzw. głównego nurtu. Czy taka sytuacja niepokoi Panią?

Spójrzmy na to co wydarzyło się we Francji. Nad Sekwaną wolność słowa nie obowiązuje już osób chcących pomagać kobietom, nie mogą one już nawet prowadzić stron internetowych pro-life. W telewizji zakazano reklamy pokazującej uśmiechnięte dzieci z zespołem Downa, ponieważ twierdzono, że może ona zasmucić kobiety, które dokonały aborcji. Czy chcemy żyć w takim świecie? Czy kiedyś nie zostanie zakazany także mój uśmiech – osoby poczętej z gwałtu, ośmielającej się cieszyć życiem?

Z tym niestety właśnie spotkałam się tu w Polsce. Są ludzie, dla których jestem nie tylko niemile widziana w tym miejscu, ale w ogóle  na świecie. Te osoby nie mogą pogodzić się z tym, że nie zostałam poddana aborcji, że byłam chroniona i że cenię moje życie. To przerażające.


Rozmawiał Łukasz Karpiel.
Dziękuję za rozmowę.

piątek, 17 marca 2017

Recenzja książki "Zadziwiający Kościół. Jak katolicyzm ukształtował nasz świat."



Jak Kościół katolicki ukształtował nasz świat?

Kiedy słucha się tego, co mówi nam dzisiaj kultura popularna, można odnieść wrażenie, że Kościół jest najgorszym wrogiem świata. Stoi na drodze postępu. Wykorzystuje biednych. Dyskryminuje kobiety. Krzywdzi dzieci. Potępia wszystko, czym szczyci się nasza cywilizacja. Przede wszystkim zaś gardzi nauką i przeczy zdrowemu rozsądkowi. 

Tak często słyszymy podobne rzeczy, że nawet jako katolicy zaczynamy czasem w nie wierzyć. Wszystko to jednak nie jest prawdą, a książka Mike'a Aquiliany postara się nam pokazać dlaczego tak nie jest.

Dzięki niej dowiemy się, jak wiele z wartości, który uważamy za niezbywalne i fundamentalne dla naszej cywilizacji, zawdzięczamy nauce Jezusa Chrystusa i Jego Kościoła.

Jej autor dobitnie i jasno udowadnia, że bez Kościoła nasz świat nie byłby taki, jakim go dziś znamy. W książce m.in o roli jaką odegrał Kościół po upadku cesarstwa rzymskiego w okresie ciemnych wieków gdy uratował cywilizację a dzięki pracy mnichów iroszkockich a w szczególności Alkuina z Yorku, zachował dla potomnych dzieła starożytnych myślicieli i położył podwaliny pod powstanie w średniowieczu uniwersytetów. To właśnie uniwersytety staną się miejscami gdzie Kościół będzie pielęgnował naukę. I tutaj autor omawia dwie wielkie postacie, tamtych czasów Alberta zwanego Wielkim i Tomasza z Akwinu. Oni i im podobni stworzyli podstawy współczesnej nauki. Wspomina także biskupa Steno ojca współczesnej geologii i paleontologii i ojca Gregora Mendla, który sformułował podstawowe prawa dziedziczenia. W książce wiele miejsca poświęcono odkryciom Kopernika i Galileusza w kontekście tak zwanego konfliktu wiary i nauki. Choć autor na początku książki twierdzi, że wielu współczesnych katolików zaczyna wierzyć w akatolickie mity to w przypadku sprawy Galileusza można odnieść wrażenie, że sam stał się ofiarą takiego mitu. Gdy będziecie Państwo czytać rozdział poświęcony Galileuszowi to pamiętajcie, że warto go porównać z informacjami na temat Galileusza zawartymi w książkach V. Messoriego "Czarne karty Kościoła" oraz M. Hesemanna "Ciemne postacie w historii Kościoła".  

W książce jest jeszcze jedna informacja, która została przez autora jakby żywcem przepisana z lewicowo/protestanckich publikatorów a dotyczy ona prześladowania rdzennych mieszkańców Ameryki przez hiszpańskich konkwistadorów. W tym kontekście autor przywołuje działalność dominikańskiego mnicha Bartolome de Las Casas. Nie czas i miejsce aby wdawać się w szczegóły i prostować błędy. Wystarczy, że drodzy czytelnicy skonfrontują informacje z książki amerykańskiego autora z tym co na ten temat pisze Vittorio Messorri w "Czarnych kartach Kościoła".

Innym polem działalności Kościoła, na które zwrócił uwagę autor to dobroczynność i dzieła miłosierdzia świadczone przez Kościół oraz ogromny i niezastąpiony wkład Kościoła w artystyczne osiągnięcia ludzkości począwszy od muzyki poprzez malarstwo i rzeźbę a na literaturze kończąc. Kto z nas nie słyszał choć raz chorału gregoriańskiego, polifonii Palestriny czy Mszy Koronacyjnej Mozarta? Kto z nas nie widział "Dysputę o Najświętszym Sakramencie" Rafaela, "Ostatnią Wieczerzę" Leonarda da Vinci czy freski w Kaplicy Sykstyńskiej Michała Anioła? Na gruncie literatury autor wymienia kilka pozycji, które na stałe wpisały do kanonu światowej literatury. Wymienia m.in. "Wyznania" św. Augustyna, "Boską Komedię" Dantego, "Don Kichote" Cervantesa, "Ortodoksję" Chestertona czy "Moc i chwałę" Grahama Greena. 

Amerykański pisarz przypomina, że nawet tak podstawowe prawa, jak prawo do życia, godności osobistej i równości świat zawdzięcza Kościołowi bo w czasach przedchrześcijańskich prawa te stanowiły dobra dostępne jedynie dla wybranych. Dodaje, że dopiero Kościół tak naprawdę upodmiotowił kobietę,i jako pierwszy stanął w obronie praw dzieci.

W książce znajdziemy jeszcze wiele, wiele innych historii, które pokazują że chrześcijaństwo tak radykalnie zmieniło świat na lepsze, że nawet najbardziej zagorzali ateiści powinni dziękować za to, że Chrystus dał światu Kościół. Bo nie wiem czy ktoś chciałby żyć w świecie, w którym nie byłoby chrześcijaństwa.   

Jeśli chcecie odkryć prawdę o tym, jak wiele ludzkość zawdzięcza Kościołowi? Koniecznie musicie przeczytać tę książkę. Po lekturze będziecie mieli okazję przekonać się, że Kościół jest naprawdę zadziwiający!


__________

"Historia nauki tworzona była przez nieustraszonych badaczy, którzy w obliczu wrogiego, pogrążonego w mroku świata szukali schronienia w jednym miejscu, gdzie ciągle paliło się światło - w Kościele." s. 25

 za: http://rzymski-katolik.blogspot.com/

wtorek, 14 marca 2017

Satanistyczne zabawy feministek

 Kobieta przebrana za Matkę Bożą udawała, że dokonuje aborcji.

 Przerażający „happening” feministek. Grupa kobiet w różowych maskach udawała, że dokonuje aborcji na kobiecie przebranej za Matkę Bożą. Tego rodzaju „happening” przed katedrą odegrały feministki w Argentynie w Międzynarodowy Dzień Kobiet.


Na zdjęciach z protestu  widać kobiety, które udają wykonywanie aborcji na osobie przebranej za Matkę Bożą. Spomiędzy nóg kobiety tryskać ma krew i kawałki jakiejś materii, co sugerować ma aborcję. Osoba przebrana za Maryję wymachuje pięścią, a na szyi ma różaniec.

Demoniczny performence zdecydowanie potępił arcybiskup Alfredo Zecca. Ostro na ich temat wypowiadają się także katolicy na całym świecie. - To obraźliwe dla ponad miliarda katolików na świecie - podkreśla Maureen Ferguson z Catholic Association. 

Ks. Frank Pavone podkreśla jednak, że te zdjęcia, choć niewątpliwie bluźniercze, mają także pewien pozytywny skutek. - Ten groteskowy i niewątpliwie bluźnierczy akt pokazuje czym jest w istocie każda aborcja. Ci, którzy są nim oburzeni powinni oburzać się na każdą 

 Jest symbolem bolesnego pomieszania w naszej kulturze, które dotyczy godności i powołania kobiety. Szczególnie mocno pokazuje to głębokie niezrozumienie i brak uznania, że zdolność kobiety do bycia matką jest pięknym darem, skarbem,  a nie tylko obowiązkiem czy tym bardziej prawem - zaznacza Jeanne Mancini, szefowa Marszu dla Życia. - Na szczęście Maryja, Matka Jezusa była odważna mimo trudności i powiedziała tak macierzyństwu i cudowi życia - dodaje Mancini.

 Ks. Pavone dodaje jednak także, że to wydarzenie pokazuje, jak bardzo radykalni aborcjoniści nienawidzą Jezusa. - Oni nienawidzą Kościoła i chcieliby dosłownie abortować Jezusa z Ziemi, aby usunąć każdy ślad Jego obecności - podkreśla duchowny.

https://www.lifesitenews.com/news/feminist-dressed-as-virgin-mary-pretends-to-abort-jesus-in-front-of-cathedr
http://malydziennik.pl/satanistyczne-zabawy-feministek-kobieta-przebrana-za-matke-boza-udawala-ze-dokonuje-aborcji-a-to-nie-wszystko-dla-ludzi-o-mocnych-nerwach,3299.html

niedziela, 12 marca 2017

Chorał Gregoriański – prawda, dobro i piękno zachwycające nawet niewierzących

Data publikacji: 2017-03-06 06:00
Data aktualizacji: 2017-03-06 09:37:00

Autor: Alvesgaspar (Praca własna) [CC BY-SA 4.0 (http://creativecommons.org/licenses/by-sa/4.0)], Wikimedia Commons
Dr Jennifer Donelson, propagująca ideę powrotu Chorału Gregoriańskiego do kościołów, zauważyła, że tradycyjna muzyka Kościoła pociąga nawet wyznawców innych religii, a także… ateistów. Jak to możliwe, że słowa i melodie wielbiące Trójjedynego Boga tak oddziałują na rzeczywistość, mimo iż znane są stosunkowo niewielkiej grupie katolików?





Istnieje wiele możliwości na chwalenie Boga poprzez muzykę – zwłaszcza w dzisiejszych czasach jesteśmy świadkami mnogości tych sposobów. Jedne są godne zaistnienia podczas liturgii, inne podczas koncertów, jeszcze inne nie przystają do poczucia estetyki większości katolików, a jednak istnieją. Poza debatą jest jednak jeden pewnik – największym skarbcem chrześcijańskiej muzyki był i pozostaje Chorał Gregoriański. Zainteresowanie nim wzmaga się, czego dowodem są coraz liczniejsza produkcja płyt z tego typu muzyką oraz konferencje, taka jak zaplanowana na marzec w Nowym Jorku, gdzie o Chorale mówić będą badacze z całego świata.
Przy okazji tej konferencji portal Catholic World Report przeprowadził wywiad z jedną z organizatorek, dr Jennifer Donelson – wykładowcy muzyki sakralnej w seminarium świętego Józefa w Nowym Jorku. Według Donelson, zainteresowanie Chorałem Gregoriańskim rośnie nie tylko wśród katolików. „To bardzo ciekawe, ale w czasach, gdy przygniata nas rozpacz i konflikty, prawdziwą pociechą dla wielu ludzi, również nie będących chrześcijanami, jest prawdziwe piękno, którego szukają także w muzyce. Słysząc dźwięki Chorału, odzwierciedlającego przecież Ewangelię, doświadczają właśnie tego piękna i słyszą – nawet ateiści – jakiś odgłos echa Boga w swych sercach. W otępiałym świecie wrażliwość na dobro i prawdę jest rzeczą rzadką, ale gdy ktoś słucha muzyki sakralnej, odnajduje spokój i nadzieję, których szukał w zrelatywizowanym świecie. Piękno Chorału służy jako swego rodzaju duchowe antidotum na inną muzykę i artystyczne propozycje świata: brzydkie, groteskowe, absurdalne, brutalne lub przygnębiające” – mówi Donelson.
Rozmówczyni CWR stwierdza przy tym, że wśród katolików coraz częstsze staje się sięganie do przeszłości i Tradycji Kościoła, a Chorał Gregoriański bardzo w tym pomaga. „Kościół naucza, że celem muzyki sakralnej jest uwielbienie Boga. Wielu katolików zaczyna dostrzegać, że to właśnie ta muzyka wypełnia ten wysoki cel, ponieważ na Chorał składają się utwory uświęcone, piękne, przekraczające przy tym granice kulturowe”.
Doktor Donelson zapowiedziała, że organizowana przez nią konferencja może być także zachętą dla wiernych na całym świecie, by nie przerażać się stopniem skomplikowania zadania, jakim byłoby spełnienie marzeń wielu katolików – a więc przypominania Chorału we własnej parafii czy w szkole. „To wydaje się bardzo trudne, no bo jak powrócić do tego typu muzyki na przykład w wiejskiej małej parafii, albo w społeczeństwach wielokulturowych, w dodatku w czasach gdy nikt nie zna łaciny? Podczas naszej konferencji chcemy odpowiedzieć na te pytania, by potem podzielić się pomysłami z katolikami na całym świecie. Bo dlaczego mielibyśmy nie uczyć Chorału już naszych dzieci? Albo członków duszpasterstw muzyków?”.
Dziennikarze Catholic World Report zapytali dr Donelson, po co wracać do przeszłych tradycji muzycznych. Odpowiedziała zdecydowanie: „Chorał Gregoriański jest po prostu autentycznie katolicki, ponieważ w całości wyrasta z liturgii. To skarbnica muzyki i rodzaj należącego do każdego katolika modlitewnego, liturgicznego, kulturalnego i artystycznego dziedzictwa. Znajomość tych samych melodii, które bracia w wierze śpiewali przez wieki pomaga nam w zrozumieniu czym jest Kościół – wspólnota żywych i umarłych, oraz czym jest obcowanie świętych!”.
Dodatkowo, według Donelson, kto zna Chorał, ten zna i rok liturgiczny, a przez to i Kościół. A bez tego nie można być pełnowartościowym katolikiem. Ubolewa ona przy tym, że mimo iż dokumenty Soboru Watykańskiego II sugerują, by wszyscy katolicy mogli wspólnie śpiewać w języku łacińskim części stałe Mszy Świętej, niemal nigdzie tak się nie dzieje. W zamian za to dominuje radosna twórczość lokalnych muzyków i autorów tekstów – co przypomina raczej wspólnoty protestanckie, niż Tradycję katolicką.
Źródło: Catholic World Report
malk