sobota, 27 października 2018

Spotkanie mniszek na Tajwanie. Krok w stronę religii uniwersalnej?

W dniach 14-18 października na Tajwanie miało miejsce spotkanie chrześcijańskich zakonnic i buddyjskich mniszek.

 

Zorganizowała je Papieska Rada ds. Dialogu Międzyreligijnego we współpracy ze stowarzyszeniem wyższych przełożonych zakonnych na Tajwanie, organizacją Dialogue Interreligieux Monastique/Dialogo interreligioso monastico i buddyjskim klasztorem Fo Guang Shan. W klasztorze tym odbyły się wspólne rozmowy. Brało w nim udział 70 uczestniczek z 16 krajów. Po skończonym spotkaniu wydano deklarację, w której podkreślono, że to milowy krok na drodze dialogu międzyreligijnego. Zauważono, że spotkali się przedstawiciele różnych kierunków duchowych, którzy mogą się wzajemnie ubogacić, uczyć od siebie, dawać wspólny przykład odcięcia się od konsumpcjonizmu, materializmu i indywidualizmu. Zaznaczono, że uczestnicy chcą być aambasadorami pokoju i harmonii, wspierać ekologiczne uzdrowienie i sprzeciwiać się przemocy.

Całe to wydarzenie jest szokujące. Nikt nie zauważył bowiem jednej prostej rzeczy – w buddyzmie nie ma żadnego odniesienia do Boga, bo też jest to system ateistyczny. Budda doznał oświecenia i w ślad za nim idą inni, którzy pragną doznać nirwany – stanu całkowitej pustki.
Buddyzm jawi się jako przeciwieństwo chrześcijaństwa, w którym pustka jest identyfikowana z piekłem.
Nikt nie zauważył, że nawet jeśli w niektórych nurtach buddyzmu promuje się miłość bliźniego to tylko jako narzędzie, żeby odciąć się od własnych potrzeb i pragnień oraz łatwiej uzyskać nirwanę

Nikt nie zauważył, że buddyzm jest kwintesencją indywidualizmu.
Przedstawiciele Kościoła katolickiego nie widzą tego wszystkiego, a przez to wysyłają sygnał, że “takie drobne różnice” nie mają żadnego znaczenia. Nie jest to ważne, bo przecież ważniejszy jest pokój, harmonia, troska o środowisko, pacyfizm.
To już jednak krok od stworzenia religii uniwersalnej, w której teologia jest zastępowana przez poprawność polityczną. Z duchowością, a przynajmniej z duchowością katolicką nie ma to jednak nic wspólnego.

Michał Krajski

za:  https://wrealu24.pl/spotkanie-mniszek-na-tajwanie-krok-w-strone-religii-uniwersalnej/

piątek, 26 października 2018

Krajski&Krajski: Dr Stanisław Krajski: koalicja PiSu z Masonerią? Kto w Kościele niszczy rodzinę? (VIDEO)

Msza Święta: "trzeba wrócić do skupienia i kontemplacji" - ks. prałat Roman Kneblewski




"Trzeba nam wrócić, do skupienia ponownie, do koncentracji trzeba nam odkryć na nowo to co zagubiliśmy, dziecko, które wylaliśmy razem z kąpielą czyli odkryć na nowo, sacrum i misterium, poczucie świętości, że to jest święte, to są święte czynności! To nie jest jakaś "ciciubabka", piaskownica, zabawa. Nie! To jest najświętsza ofiara! I to jest miejsce "święte świętych" gdzie ona jest sprawowana!
Jeżeli wszystko jest na jednej osi,  jeżeli jest krzyż, tabernakulum, ołtarz, a kapłan  przed tym tabernakulum i krzyżem, i ołtarzem pochylony sprawuje Najświętszą Ofiarą, i nas wszystkich prowadzi,  i wszyscy jesteśmy zwróceni ku Panu Bogu, podążamy w jednym kierunku, to wszystko jest jasne, logiczne, czytelne!"

za:
Opublikowany 10 wrz 2016

Poruszające wystąpienie ks. Roman Kneblewskiego o Mszy Świętej. Całość konferencji dostępna tutaj: http://www.pch24.pl/tv,msza-swieta--c...

#wrealu24#koscioliwiara

wtorek, 23 października 2018

Komunikat Domu Generalnego FSSPX w związku z kanonizacją Pawła VI

Komunikat Domu Generalnego FSSPX w związku z kanonizacją Pawła VI

Przy okazji synodu biskupów o młodzieży, w niedzielę 14 października br. papież Franciszek dokona kanonizacji Pawła VI. Bractwo Kapłańskie Św. Piusa X powtarza poważne zastrzeżenia, jakie wyraziło podczas beatyfikacji tego papieża, dokonanej 19 października 2014 r.

Pośpiech w realizacji procedur kanonicznych pozbawił beatyfikacje i kanonizacje ostatnich papieży mądrości płynącej z wielowiekowych zasad Kościoła [w tej materii]. Czyż w tych posunięciach nie chodzi bardziej o zaliczenie papieży II Soboru Watykańskiego w poczet świętych niż podkreślenie heroicznego stopnia ich cnót teologalnych? Ponieważ podstawowym obowiązkiem papieża – następcy św. Piotra – jest utwierdzanie jego braci w wierze (Łk 20, 32), usprawiedliwione jest poczucie najwyższej konsternacji.
To prawda, że papież Paweł VI był odpowiedzialny za [opublikowanie] encykliki Humanæ vitæ (25 lipca 1968 r.), w której katolickie rodziny znalazły pouczenie i pocieszenie w czasie, kiedy najbardziej podstawowe zasady dotyczące małżeństwa stały się obiektem zaciekłych ataków. Był on również autorem Wyznania wiary Ludu Bożego (30 czerwca 1968 r.), przez które pragnął podkreślić artykuły wiary katolickiej podawane w wątpliwość przez progresywistyczne kręgi, [czego wyrazem był] w szczególności skandaliczny Katechizm holenderski.

Jednak Paweł VI był również tym papieżem, który doprowadził do końca II Sobór Watykański, wprowadzając przezeń do Kościoła doktrynalny liberalizm przejawiający się zwłaszcza w błędach takich jak wolność religijna, kolegializm i ekumenizm. Rezultatem tego było wrzenie [w Kościele], co papież sam potwierdził, gdy 7 grudnia 1968 r. wypowiedział następujące słowa: „W Kościele zapanował teraz klimat niepewności, samokrytyki, można by niemal powiedzieć samozniszczenia. Jakby Kościół sam siebie prześladował”. W kolejnym roku papież przyznał: „W wielu dziedzinach sobór wciąż nie zapewnił nam uspokojenia; raczej wzmógł problemy i trudności, które w żaden sposób nie przyczyniają się do wzmocnienia Królestwa Bożego w Kościele i w duszach”. 29 lipca 1972 r. złowieszczo przestrzegał, że „swąd szatana wdarł się do świątyni Boga przez jakąś szczelinę. Łatwo można dostrzec szerzące się zwątpienie, brak pewności, rozłam, niezadowolenie i konflikt”. Papież jedynie stwierdzał fakty, nie podejmując jednak środków mogących przeciwdziałać samozagładzie.

Paweł VI był tym papieżem, który ze względu na ekumenizm narzucił reformę obrzędów Mszy i innych sakramentów. Kardynałowie Ottaviani i Bacci potępili tę nową Mszę, ponieważ „tak w całości, jak w szczegółach, wyraźnie oddala się ona od katolickiej teologii Mszy św., sformułowanej na XXII sesji Soboru Trydenckiego”1. W ślad za nimi abp Lefebvre określił nową Mszę jako „natchnioną protestanckim duchem”, który jest „trucizną wrogą wierze”2.

Za czasów pontyfikatu Pawła VI wielu kapłanów i zakonników było prześladowanych, a nawet skazywanych za wierność Mszy św. „trydenckiej”. Bractwo Kapłańskie Świętego Piusa X z wielkim smutkiem wspomina rok 1976 i obłożenie abp. Marcelego Lefebvre’a suspensą a divinis ze względu na jego przywiązanie do tej Mszy i kategoryczne odrzucenie reform. Dopiero w 2007 r., wraz z wydaniem motu proprio (Summorum Pontificum – przyp. red.) papieża Benedykta XVI, przyznano wreszcie, że Msza św. „trydencka” nigdy nie została uchylona.

Dziś, mocniej niż kiedykolwiek, Bractwo Kapłańskie Świętego Piusa X deklaruje swoje przywiązanie do dwutysiącletniej Tradycji Kościoła, czyniąc to w przekonaniu, że ta wierność, daleka od zwykłej nostalgii, rzeczywiście stanowi zbawienne lekarstwo na samozagładę Kościoła. Jak niedawno powiedział ks. Dawid Pagliarani FSSPX, przełożony generalny: „Jest naszym najgłębszym pragnieniem, żeby hierarchia kościelna przestała uważać Tradycję za brzemię albo zbiór niemodnych staroci, ale [potraktowała ją jako] jedyny sposób, w jaki Kościół może się odnowić”3.

Menzingen, 13 października 2018 r.

 https://news.fsspx.pl/2018/10/komunikat-domu-generalnego-fsspx-w-zwiazku-z-kanonizacja-pawla-vi/?fbclid=IwAR1ISHdhPOpFrd2sZnsO0BI7t7JbDM2VCRa8qsSUgiBeJ-i6ki4oliTEoR8


poniedziałek, 22 października 2018

Makieta na lotnisku im. Ben Guriona – apokaliptyczne roszczenia Izraela


Kiedy wylądowałem podczas swojej pielgrzymki do Ziemi Świętej na lotnisku im. Ben Guriona w Tel Awiwie w wejściu do holu zobaczyłem makietę II Świątyni Jerozolimskiej, zrobiłem wielkie WOOOW!


Ileż  kodów żydowskich w tej makietce zawarte!
Ale po kolei.
Na miejscu Pierwszej Świątyni Izraela, która została zniszczona przez armię babilońską w 587 roku p.n.e.,  po powrocie z niewoli babilońskiej, za wezwaniem proroków Aggeusza i Zachariasza, gubernator prowincji Yehud Medinata Zorobabel rozpoczął budowę Drugiej Świątyni w 521 roku p.n.e. Budowa została ukończona około 515 roku p.n.e.  Następnie podległy Cesarstwu Rzymskiemu król Herod Wielki przeprowadził około 18 roku przed Chrystusem przebudowę i powiększenie świątyni. II Świątynia została zniszczona podczas powstania przeciw Rzymowi 66-73 ery chrześcijańskiej.
I właśnie makieta tejże II Świątyni została postawiona w najbardziej uczęszczanym miejscu w państwie żydowskim czyli na lotnisku w Tel Awiwie.
Makieta to haggada czyli żydowskie przepowiadanie. Wyobrażenia historyczne religijnych Żydów różnią się diametralnie od europejskich. Dla Żydów czas to odtwarzanie Bożego planu wybraństwa względem „wybranych dzieci Jahwe”; natomiast historia jest „świętym opowiadaniem”, jest haggadą, pouczającą Izraelitów, a zarazem umacniającą spoistość wspólnoty. Żydowskie poczucie czasu jest całkowicie ahistoryczne, negujące prawidła chronologii – wydarzenia splatają się, wzajemnie przenikają w planach przebywającego poza czasem Boga. Z tego powodu inskrypcje starożytnych faraonów mogą być przeczuciem XX-wiecznego holocaustu, żydowska haggada dotycząca Judyty jest zapowiedzią współczesnych prześladowań, Antioch IV Epifanes lub Haman (Es 9, 5) wcześniejszym wcieleniem Zła uosobionego ostatecznie w Hitlerze, a zburzenie Świątyni jerozolimskiej odbiciem politycznego upadku zmuszonych do życia w rozproszeniu Żydów. (Hugon Hajducki, „Świątynia jerozolimska a czasy ostateczne”, https://gloria.tv/article/fAJn1x3GdKQ21vzcxw6cnNpMm)
Makieta to przyszłość rysująca się jako ziszczenie żydowskich pragnień i tęsknych westchnień.
To przypomnienie, dla pogrążonych  w doczesności Żydów, że cel polityczny powstanie państwa żydowskiego – Erec Israel – został osiągnięty, ale cel religijny, apokaliptyczny i galusowy (dotyczący całego świata), nie został jeszcze osiągnięty. Cel na lotnisku Ben Guriona widzą i biedni, i bogaci. Religijni i ateistyczni Żydzi.
Makieta to przedmiot fundamentalnego sporu między laickimi syjonistami, budowniczych świeckiego państwa, a żydami ortodoksyjnymi uważającego, że sama budowa takiego państwa jest grzechem przeciw woli Jahwe. A Mesjasz, który po swoim przyjściu, tchnieniem swej woli zgromadzi żydów w świętym przybytku. Z kolei zwolennicy religii holokaustu patrzą jeszcze inaczej. Wraz z zakończeniem II wojny światowej – zdaniem holocaustystów – Żydzi otrzymali państwo w Palestynie, świadczące o przyjęciu przez Jahwe ofiary złożonej z 6 milionów, teraz przyszedł czas na odbudowę Świątyni jerozolimskiej i wskrzeszenie kultu ofiarnego, dzięki któremu Izrael wkroczy w okres eschatologiczny swojej historii, w czym sprawdzą się do końca Boże obietnice” (jak wyżej).
A co my chrześcijanie mamy o tym myśleć? Nasz Pan Jezus prorokował jaka kara spotka naród bogobójczy. Określił nawet czas na jedno pokolenie, co rzeczywiście stało się w sierpniu 70 roku, rękoma rzymskich żołnierzy, dowodzonych przez przyszłego cesarza Tytusa. Z woli Boga na to miejsce spadł kamień pogańskiego kultu, najpierw rzymskiego, później islamskiego. I on sam, Jezus Chrystus stał się Świątynią Nowego Zakonu, Nowego Testamentu. Stary Zakon stał się teologicznie martwy. Ciało Chrystusa ukryte pod postacią Chleba i Wina mieszka w tysiącach świątyń, w każdym katolickim kościele. A proroctwo proroka Malachiasza
 „ Albowiem od wschodu słońca aż do jego zachodu
wielkie będzie imię moje między narodami,
a na każdym miejscu dar kadzielny będzie składany
imieniu memu i ofiara czysta.
Albowiem wielkie będzie imię moje między narodami –
mówi Pan Zastępów.” (Ml, 1,11) ziściło się w Mistycznym Ciele Chrystusa czyli Kościele.
I tyle z lotniska Gen Guriona w Tel Awiwie.
Piotr Błaszkowski
za: https://wrealu24.pl/makieta-na-lotnisku-im-ben-guriona-apokaliptyczny-wymiar-izraela/