piątek, 6 lutego 2015

Arcybiskup Fulton J. Sheen: Jak rozpoznać antychrysta?

Antychryst nie będzie nazywany antychrystem, gdyż nie miałby wówczas żadnych zwolenników. Nie będzie nosić czerwonych rajtuz, nie będzie zionąć siarką, nie będzie też dzierżyć wideł ani wymachiwać zakończonym strzałką ogonem niczym Mefistofeles w "Fauście". Ta maskarada pomogła szatanowi przekonać ludzi o swoim nieistnieniu. Gdy nikt go nie uznaje, tym większą ma on moc. Bóg określił samego siebie mianem "Ja, który jestem"; szatan definiuje siebie jako "ja, którego nie ma".


Nigdzie w Piśmie Świętym nie znajdziemy potwierdzenia dla powszechnego mitu o szatanie jako błaźnie przebranym za pierwszego "czerwonego". Zamiast tego opisywany jest on jako upadły anioł z nieba, jako "książę tego świata", którego celem jest wmawianie ludziom, że inny świat nie istnieje. Jego logika jest prosta: jeśli nie ma nieba to nie ma też piekła; jeśli nie ma piekła to nie ma też grzechu; jeśli grzech nie istnieje, to nie ma też sędziego, a jeśli sąd nie istnieje, to zło jest dobre, a dobro - złe. Lecz przede wszystkim, ponad tymi wszystkimi opisami, nasz Zbawiciel mówi nam, iż szatan będzie tak bardzo podobny do Niego, że oszuka nawet wybrańców – i na pewno żaden szatan kiedykolwiek widziany w książkach obrazkowych nie mógłby oszukać wybrańców. 
W jaki sposób zdobędzie on zwolenników dla swojej religii w dzisiejszych czasach? W czasach poprzedzających komunizm wierzono w Rosji, że pojawi się on w przebraniu Wielkiego Humanisty, że będzie mówił o pokoju, dobrobycie oraz obfitości nie jako środkach prowadzących nas do Boga, lecz rozumianych jako cel sam w sobie. Będzie pisał książki o nowej idei Boga, aby mówić ludziom to, co – w obliczu ich własnego stylu życia - chcieliby usłyszeć; wprowadzi wiarę w astrologię, aby obciążyć winą za grzechy nie ludzką wolę, a gwiazdy; będzie wynajdywał dowody psychologiczne na to, że nie istnieje wina, tylko wyparta seksualność; każe on ludziom umierać ze wstydu, gdy inni zarzucą im nietolerancję i brak liberalizmu; on sam będzie tak liberalny, że tolerancję zrówna z obojętnością wobec prawa i niesprawiedliwości, wobec błędu i prawdy. Rozpowszechni on kłamstwo, jakoby ludzie tylko wtedy mogliby stać się lepszymi, jeśli najpierw naprawią oni społeczeństwo – i w ten sposób staną się takimi egoistami, że nigdy nie zabraknie środka zapalnego do następnej wojny. Będzie wspierać naukę z tym jedynym sukcesem, że przemysł zbrojny zniszczy jeden cud nauki za pomocą innego; będzie wspierał rozwody pod pretekstem tego, że nowy partner jest „niezbędny do życia”; będzie pomnażał miłość do miłości, pomniejszając jednocześnie miłość do osoby; będzie powoływać się na religię, aby unicestwić religię; będzie nawet mówić o Chrystusie i nazywać Go największym spośród ludzi; będzie głosić, iż jego misja polega na tym, aby wyzwolić ludzi z kajdan zabobonu i faszyzmu – nie definiując nigdy tych pojęć. Będzie wymyślał zabawy dla dzieci i będzie decydował, kto może, a kto nie może pobierać się i rozwodzić, kto może urodzić dziecko, a kto nie. Uprzejmymi gestami będzie wyciągać ze swych kieszeni tabliczki czekolady dla dzieciątek i butelki z mlekiem dla Hotentotów. 
Będzie kusił chrześcijan tymi samymi trzema pokusami, którymi wystawiał na próbę Chrystusa. Kuszenie do tego, aby -  jako ziemski Mesjasz – zamienił On kamienie w chleb, stanie się kuszeniem do tego, aby przefrymarczyć wolność za bezpieczeństwo, przy czym chleb stanie się polityczną bronią, gdyż tylko ci będą mogli go jeść, którzy będą myśleć tak jak on. Kuszenie Chrystusa do tego, aby zdziałał cud i aby – pokładając ufność w obietnicę [daną w Piśmie Świętym] rzucił się ze szczytu świątyni, stanie się wezwaniem do tego, aby z czystych wyżyn Prawdy, na których panuje wiara i rozsądek, rzucić się w otchłanie wypełnione masą pustych haseł i propagandy. Nie potrzebuje on głoszenia niezmiennych zasad na dziedzińcach świątyń, lecz propagandy, aby organizować tłumy, gdyż w taki właśnie sposób zwykły człowiek steruje reakcjami zwykłych ludzi. Opinie, a nie prawdy, objaśniacze, a nie nauczyciele; badania Gallupa, a nie zasady; natura, a nie łaska – za tymi złotymi cielcami zaczną podążać ludzie, odchodząc od swego Zbawiciela. Trzecie kuszenie, w którym szatan próbował skłonić Chrystusa, by oddał mu cześć w zamian za wszystkie królestwa świata, stanie się kuszeniem do tego, aby mieć nową religię bez Krzyża, liturgię bez przyszłego świata, religią, która niszczy religię lub politykę, która jest religią – taką która oddaje Cezarowi nawet to, co jest Boskie.

Wśród całej tej jego pozornej miłości do ludzkości i jego gładkiej mowy o wolności i równości ukrywać się będzie jego wielki sekret, którego nikomu on nie zdradzi: nie będzie on wierzył w Boga. Ponieważ jego religią będzie braterstwo bez ojcostwa Boga, oszuka nawet wybrańców. Ustanowi on antykościół, który będzie małpować Kościół, gdyż on, szatan, jest małpą Boga. [Ów antykościół] będzie posiadał wszystkie cechy Kościoła, ale w wypaczonej postaci, będzie też wyzuty ze swej Boskiej treści. Będzie on mistycznym ciałem antychrysta, które z wyglądu będzie bardzo przypominać mistyczne Ciało Chrystusa. . .


Arcybiskup Fulton J. Sheen

Źródło: Communism and the Conscience of the West,1948r., str. 24-25.
http://abp-fulton-j-sheen.blogspot.com/2014/06/jak-rozpoznac-antychrysta.html

wtorek, 3 lutego 2015

Kim naprawdę jest Franciszek? Trzy hipotezy



franciszek.znak.zapytania.2Hipoteza pierwsza głosi, że Franciszek jest zwykłym chrześcijaninem, jak każdy inny. Na dodatek wybranym przez Boga, by pełnić w naszych czasach zaszczytny urząd św. Piotra. Franciszek poza całym dobrem, które czyni, ma swoje słabości i nieumiejętne działanie, i wszelka krytyka pod jego adresem powinna być rozpatrywana w tych właśnie kategoriach. Nie ma co się czepiać jego osoby.
Druga opcja jest taka, że jest „wykręconym liberałem”, bardzo pragnącym jednak być przy tym radykałem. Może i chce dobrze, ale wszystko to, co obserwujemy, to nie tyle same słabości i nieumiejętność, co źle pojęta powinność i brak dogłębnego zrozumienia katolicyzmu. Pozostając w ramach tej możliwości nie zakładamy złej woli Franciszka.
Hipoteza trzecia twierdzi – i to jest bardzo mocne stwierdzenie – że jest fałszywym prorokiem, wilkiem w owczej skórze. Niektórzy nawet twierdzą, że jest to ten jeden apokaliptyczny fałszywy prorok. W sposób perfekcyjny świadomie i celowo z dopustu Bożego niszczy Kościół katolicki.    
Istnieje jeszcze hipoteza czwarta, zupełnie przeciwna powyższym. Nie będziemy jej tutaj analizować – wystarczy, że otworzą Państwo świeckie i liberalne, a nawet antykatolickie, media, by posłuchać co świat mówi o Franciszku – jest wielkim świętym, wyjątkową i czystą duszą. Czy aby na pewno?
Padało już wiele wątpliwości co do działań i wypowiedzi Franciszka. Trudno o to wszystko oskarżać środki masowego przekazu. Na niniejszym blogu można wyczytać wiele z wątpliwości, nie dajemy jednak rady przytaczać każdego wątku, a co dopiero to komentować. Wszystkie te rzeczy każą nam bliżej się zastanowić nad pontyfikatem Franciszka, a szczególnie nad jego wyjątkowym i rewolucyjnym charakterem. Jakie są dążenia Franciszka?
Czy można jego zachowanie rozpatrywać tylko i wyłącznie poprzez słabości ludzkie? Można próbować tak to interpretować, ale takie patrzenie na sprawę wydaje się nam niewystarczające. Jeszcze na kilka lat przed tym, jak obecny papież zasiadł na tronie św. Piotra, wiadome było z przecieków z konklawe z 2005 roku, że właśnie kard. Bergoglio był wtedy przeciwnikiem kard. Ratzingera. Tym razem udało się go przeprowadzić zwycięsko przez elekcję. Jego wybór nie jest przypadkowy, jest celowo zamierzony od lat. Poza tym sam Franciszek zdaje się wyraźnie, konsekwentnie, bez pardonu dążyć do realizacji swoich planów. A jego pontyfikat jest doprawdy rewolucyjny.
To, co podejmuje papa Bergoglio, nie jest niespójne. Pomiędzy postawioną w początkach tego artykułu hipotezą pierwszą i drugą może istnieć ciągła różnica, ale mimo wszystko mamy wrażenie, że to, co robi jest wyraźnie zaplanowane, pontyfikat przybiera swój charakterystyczny rys nie bez konkretnego kierunku, który świadomie nadał mu sam Franciszek. W takim rozumieniu jednak hipoteza wpadek i niedociągnięć nie tłumaczy jego zachowania.
Franciszek jest sam w niemałej mierze przyczyną zamieszania medialnego na swój temat, na temat swoich wypowiedzi i działań. Po raz kolejny powtarza te same błędy w komunikacji (prywatne rozmowy, w których przekazuje dziwne tezy, luźne konferencje prasowe, dwuznaczne sformułowania, dawanie zgody na publikację tekstów będących parafrazą jego słów). Czy nie czyni tego wszystkiego świadomie?
Trzecia hipoteza zakłada już złą wolę. Pomiędzy pierwszą i drugą a trzecią hipoteza istnieje ogromna różnica, różnica stopnia. Franciszek jawi się w tym trzecim wypadku jako masońska wtyka, jako przeciwnik Kościoła świętego. To, co robi, to nie tylko niedociągnięcia i nieumiejętność, to przemyślny plan destrukcji katolicyzmu i chrześcijaństwa. Wersja radykalna tej hipotezy – apokaliptycznego fałszywego proroka – sytuuje nas bezpośrednio przed Powtórnym Przyjściem Chrystusa.

 https://franciszekfalszywyprorok.wordpress.com/2015/01/27/kim-naprawde-jest-franciszek-trzy-hipotezy/#more-1262