
Dostępne są już na stronie Bractwa świętego Piusa X wykłady Jego Ekscelencji Biskupa Bernarda Fellay, Przełożonego Generalnego Bractwa Kapłańskiego świętego Piusa X.
Format MP 3.
http://www.piusx.org.pl/pobieranie/


Suresnes 10 lipca 2007
Motu proprio zatytułowane Summorum pontificum cura, poświęcone zagadnieniu Mszy trydenckiej, zostało właśnie promulgowane przez papieża Benedykta XVI. Stanowi znaczne powiększenie, w porównaniu z poprzednimi dokumentami z lat 1984 i 1988, legalnych możliwości odprawiania Mszy tradycyjnej.
Oto kilka pierwszych komentarzy na ten temat.
Ten tekst jest osobistym gestem Papieża. Właśnie « z własnej inicjatywy », motu proprio, Benedykt XVI zechciał, zgodnie z tokiem swoich poprzedzających pontyfikat refleksji, i mimo często silnych sprzeciwów (o których sam pisze w swoim liście), zwrócić pewną wolność i godność tradycyjnej liturgii. W przyszłości ten gest zostanie zapewne zaliczony jako jedno z najważniejszych dzieł jego pontyfikatu.
W istocie, po przeczytaniu tego Motu proprio, można by się pokusić o stwierdzenie, inspirowane pewnym Apelem z 18 czerwca :
« Tradycja nie wygrała jeszcze wojny, ale z pewnością odbyła właśnie ważną i zwycięską bitwę. »
Gdyż, jeśli musimy uznać, że walka o całkowite przywrócenie katolickiej Tradycji w Kościele wcale się nie zakończyła, byłoby głupotą nie dostrzec w przynajmniej pewnych aspektach Motu proprio Benedykta XVI, rzeczywistego, wspaniałego i ważnego zwycięstwa.
Mgr Fellay, nakazując, by we wszystkich miejscach, w których Bractwo świętego Piusa X sprawuje kult, zostało odśpiewane Te Deum « jako podziękowanie Bogu za to tak oczekiwane wydarzenie » (list księdza Sélégny z 7 lipca 2007), z pewnością nie minimalizuje znaczenia tego dokumentu.
Pomimo ograniczeń, Motu proprio Summorum pontificum cura stanowi w istocie olbrzymi krok na rzecz Tradycji. Chodzi najpierw o wierutną klęskę, o całkowitą porażkę wszelkich liturgicznych reformatorów.
Jak 8 lipca 2007 w piśmie Repubblica oświadczył Mgr Brandolini, włoski liturgista, uczeń ojca Bugnini (on sam główny autor reformy liturgicznej):
« dzisiejszy dzień jest dla mnie dniem smutku, ściska mi gardło i nie umiem powstrzymać łez. To najsmutniejsza chwila mojego życia, jako człowieka, kapłana i biskupa. To dzień żałoby nie tylko dla mnie, ale dla licznych osób, które pracowały przy Soborze Watykańskim II ».
Skoro tak się smucą, my mamy dobry powód do radości.
Motu proprio stanowi również wielką zachętę dla wszystkich uczestników i obrońców Mszy tradycyjnej.
Prześladowani, spychani na margines, obejmowani karami, zapominani, pogardzani i wyśmiewani (w zależności od przypadków), w tym tekście znajdują skuteczną broń, by wystąpić ze słusznymi żądaniami i zmusić oporny kler do uznania ich katolickich praw.
Wreszcie (i nie jest to najmniejszą zaletą tego tekstu), ryt tradycyjny doczekał się publicznej rehabilitacji. Gdyż wcześniejsza sytuacja stanowiła w Kościele ciężką niesprawiedliwość i skandal, któremu trudno nadać miano.
To, że odwieczny ryt łaciński został oficjalnie zakazany, wygnany, tępiony, a nawet prawie wyklęty, w oczywisty sposób łamało sprawiedliwą zasadę wiary, a to wiele dusz prowadziło do zniechęcenia, do rozpaczy, do buntu.
Serce tego zwycięstwa to przede wszystkim sprawa wolności Mszy trydenckiej. Papież uznaje, w sposób oficjalny i definitywny, że Msza tradycyjna nie jest zabroniona, że nigdy zakazana nie została, że nie mogła, nie może i nigdy nie będzie mogła być zakazana.
Benedykt XVI mówi o tym w dwóch miejscach, najpierw zaznaczając, że « mszał rzymski promulgowany przez błogosławionego Jana XXIII w 1962 nigdy nie został zniesiony », potem kładąc nacisk na fakt, że « ten mszał nigdy prawnie nie został zniesiony, a w rezultacie, wciąż jest wolno zeń korzystać ».
To uroczyste potwierdzenie jest spektakularnym przewrotem po trzydziestu ośmiu latach prześladowań, propagandy, nacisków, nieprawdy głoszonej po to, by przekonać wszystkich, że Msza tradycyjna została zniesiona.
Przypomnijmy sobie jednak : 13 lipca 1999 i 18 października tegoż roku, kardynał Medina, w oficjalnych listach jako prefekt Kongregacji Kultu, w ścisłej ciągłości z pozycją tegoż Oficjum od roku 1969, stwierdził raz jeszcze, że nowy mszał jest « wyłączną obowiązującą formą odprawiania Najświętszej Ofiary według rytu rzymskiego, mocą ogólnego prawa liturgicznego ».
Przypomnijmy też oświadczenie, jak najbardziej uroczyste, rzekomego zniesienia dawnej Mszy. Papież Paweł VI w przemowie z 24 maja 1976 oświadczał bez ogródek :
« To w imię samej Tradycji żądamy od wszystkich naszych synów i katolickich wspólnot, by żarliwie i z godnością używały rytów odnowionej liturgii. Przyjęcie nowego Ordo Missæ nie jest z pewnością pozostawione wolnej decyzji księży czy wiernych. (…) Nowe Ordo zostało promulgowane po to, by zająć miejsce dawnego. »
W chwili, kiedy wreszcie prawda o tym istotnym zagadnieniu lśni znów w całym Kościele, przez akt sprawiedliwości i jasności ze strony Papieża, jak nie uczcić błogosławionej pamięci wszystkich tych księży i wiernych, którzy od początku publicznie oświadczali, mimo prześladowań wszelkiego rodzaju, że ten ryt nie został zakazany, że zakazany być nie mógł ?
To Motu proprio stanowi dla nich początek rehabilitacji, usprawiedliwiony, chociaż niestety spóźniony, gdyż wiele z tych osób już zmarło w smutku, widząc ruinę w Kościele.
W pierwszym szeregu tych godnych podziwu walczących był również Mgr Marcel Lefebvre, którego pamięć należy dzisiaj uczcić. I należy też przypomnieć, że najbardziej elementarna sprawiedliwość wymaga, by skandaliczna i rzekoma ekskomunika, która go dotknęła, głównie za wierność Mszy wszechczasów, została jak najszybciej wymazana z pamięci Kościoła, wraz z tą, która rzekomo ciążyła na JE. Mgr de Castro Mayer i czterech biskupach pomocniczych Bractwa świętego Piusa X.
W tym Motu proprio, uznanie zasady pełnej wolności liturgii tradycyjnej połączone jest z pewnymi decyzjami kanonicznymi dotyczącymi jej odprawiania.
Przypomnijmy, że naszym zdaniem prawo do Mszy tradycyjnej, wiecznego skarbu Kościoła łacińskiego, nie podlega i nie powinno podlegać żadnym ograniczeniom: każdy kapłan ma zawsze prawo do celebrowania tego « nietkniętego i bogatego mszału rzymskiego świętego Piusa V » (wg wyrażenia Krótkiej analizy krytycznej).
Można jednakże zrozumieć, że po więcej niż trzydziestu latach, gdy autorytety kościelne zatruły się same owym rzekomym zakazem Mszy trydenckiej, powrót do rzeczywistości będzie nieco trudny.
To prawdopodobnie w ten sposób musimy rozumieć pojęcie « nadzwyczajnej formy rytu rzymskiego » przypisywane Mszy trydenckiej przez Motu proprio. Czyż nie chodzi w istocie o subtelność rzymskich kanonistów, chcących przywrócić rzymski ryt, nie zaprzeczając przy tym samym sobie ?
W tym kontekście, kiedy chce się łagodnie przejść od (rzekomego) zakazu do całkowitej wolności, kanoniczne decyzje Motu proprio są istotnie interesujące, zwłaszcza w porównaniu z poprzednim statutem tej Mszy.
Motu proprio udziela najpierw praw wszystkim księżom : używania tradycyjnego brewiarza, odprawiania Mszy « prywatnej » (w tym z udziałem wiernych), używając mszału tradycyjnego.
Wyjątek w tym względzie, « oprócz Triduum sacrum », nie powinien wywołać obaw. Chodzi o decyzję jak najbardziej klasyczną : z tej prostej przyczyny, że podczas Triduum (Wielki Czwartek, Piątek i Sobota), nie można odprawiać Mszy « prywatnych ».
Uwagi godne wyjaśnienie jest też dane względem tego prawa do Mszy tradycyjnej : ksiądz, mówi Motu proprio, « nie potrzebuje żadnego pozwolenia, ani od Stolicy Apostolskiej, ani od biskupa ».
Motu proprio pozwala też wszystkim wspólnotom (instytutom życia konsekrowanego czy życia apostolskiego) używać mszału tradycyjnego podczas mszy wpólnotowych.
To proboszcz, z kanonicznego punktu widzenia, ma w parafii autorytet i on też (a nie biskup) otrzymuje od Motu proprio pierwszą odpowiedzialność za « zajęcie się » liturgią tradycyjną.
Motu proprio stwierdza, że « tam, gdzie istnieje stała grupa wiernych przywiązana do wcześniejszej tradycji liturgicznej, proboszcz chętnie przyjmie ich prośby ». Zauważmy, że wielkość grupy nie jest określona (pierwszy przykład ze słownika Robert, dla słowa « grupa », podaje trzy osoby). I zauważmy prośbę Papieża, by godzić się « chętnie ». Motu proprio dodaje, że ten sam proboszcz może odprawić lub zlecić odprawianie dawnego rytu, ślubu, pogrzebu, Chrztu, spowiedzi, ostatniego namaszczenia (a biskup bierzmowania).
Jeśliby proboszcz odmówił, wierni mają się zwrócić do biskupa, który ma « natychmiast wysłuchać ich próśb ». Jeśli również biskup odmówi, komisja Ecclesia Dei zajmie się znalezieniem rozwiązania.
Biskup zaś jest proszony, a nawet zachęcany do tworzenia personalnych parafii (to znaczy poświęconych wyłącznie tradycyjnej liturgii), czy mianowania kapelanów (którzy w « klasycznej » parafii poświęcą się odprawianiu liturgii tradycyjnej).
Jest więc uznane nie tylko prawo do Mszy trydenckiej, ale do wszystkich ksiąg liturgicznych, a także do tradycyjnego kalendarza.
Do tej pory różne dokumenty mnożyły ograniczenia i obowiązki, próbując włączyć Mszę tradycyjną w nurt « nowego rytu ». Odtąd Msza tradycyjna pozostanie w swoim oryginalnym środowisku, wewnątrz wiecznej łacińskiej liturgii.
Uznając prawo każdego kapłana i proboszcza (w zależności od przypadku) do odprawiania tradycyjnej liturgii, bez uprzedniej zgody biskupa ani formalnej prośby określonej grupy wiernych, Papież wyprowadził tradycyjną liturgię z reżimu nieustannych pozwoleń, ograniczającego, niebezpiecznego i podejrzanego, a wprowadził na normalną drogę pełnej wolności.
Aby poznać sposób, w jaki Bractwo Świętego Piusa X będzie działać w nowym kontekście, stworzonym przez Motu proprio, osyłamy do wywiadu z Księdzem de Cacqueray, gdzie wyjaśnił, jaka będzie postawa Bractwa Świętego Piusa, księży i wiernych, aby zgodnie z możliwościami pomóc księżom, którzy zechcą wrócić do Mszy trydenckiej (« La pastorale de la messe libérée », Fideliter 177, maj 2007).
[Ksiądz ten tłumaczy, że Bractwo chętnie odpowie na prośbę każdego kapłana, chcącego nauczyć się odprawiania Mszy wszechczasów, podkreśla rolę wiernych w pomocy tym księżom, mówi o DVD, które stanowi „instrukcję” odprawiania Mszy trydenckiej, ale także o tym, że tacy księża zawsze mają w Przeoratach Bractwa drzwi otwarte, również na rekolekcjach kapłańskich czy przy innych okazjach, jeśli chcą, mogą spędzić pewien czas w domach Bractwa i uczyć się Mszy pod okiem kapłanów Bractwa. Jest to sercem duchowości Bractwa, kształcenie kapłanów do miłości wobec ołtarza – przypis redakcja KT.]
(...) [Źródła francuskie na temat planów Bractwa: (Fideliter 176, marzec 2007, Fideliter 177, maj 2007).]
Jak to zapowiadano, Motu proprio towarzyszy osobisty list Papieża, wyjaśniający i usprawiedliwiający jego decyzję . W liście tym Benedykt XVI przedstawia swoją wizję (i oficjalną linię rzymską) dotyczącą dwóch Mszy, dawnej i nowej.
Ten list zawiera interesujące stwierdzenia. Nie dziwmy się jednak z powodu naszej niezgody z wieloma punktami tego listu, gdyż nasz sprzeciw jest co do nich od dawna publiczny.
Papież oświadcza w istocie, że « nie ma żadnej sprzeczności pomiędzy jedną i drugą edycją Missale romanum », gdyż « to dwa wyrazy jednego rytu rzymskiego », « podwójne użycie jedynego i tego samego rytu ». A jednak, jest rzeczą uwagi godną, że nowy mszał został przedstawiony, i słusznie, jak uważamy, przez jego twórców (szczególnie przez ojca Bugnini, głównego autora) jako zerwanie z całą poprzednią liturgią, jako twór całkowicie nowy, jako liturgia ułożona wyłącznie i szczególnie dla współczesnego człowieka.
Benedykt XVI oświadcza też, że należy « uznać wartość i świętość nowego rytu », « zwyczajny wyraz lex orandi Kościoła katolickiego rytu łacińskiego ».
A jednak tak zewnętrzna, jak i wewnętrzna krytyka tego mszału pokazuje, jak o tym pisali do Pawła VI nieodżałowani kardynałowie Ottaviani i Bacci, że nowy mszał « oddala się w niewiarygodny sposób, w całości i w szczegółach, od katolickiej teologii Mszy świętej, takiej, jak została sformułowana na XXII sesji soboru Trydenckiego, który, stanowiąc w definitywny sposób kanon rytu, postawił zaporę nie do przebycia względem wszelkiej herezji, która mogłaby naruszyć nienaruszalność tej tajemnicy ».
Benedykt XVI wreszcie próbuje wszelkimi środkami obronić novus Ordo Missæ i Sobór Watykański II, zakazując opierania się na wypaczeniach tego, co można nazwać « rzeczywistą reformą liturgiczną » (jak mówi się o « rzeczywistym socjalizmie ») i stawiania Soboru pod znakiem zapytania.
Wypowiada jednak sam niezwykle ostre słowa o liturgicznym posoborowym kryzysie, mówiąc o « kreatywizmie, który często prowadził do wypaczeń liturgii na granicy tego, co można znieść », « arbitralnych deformacjach liturgii, które głęboko zraniły osoby głęboko zakorzenione w wierze Kościoła ».
Mimo tego, to nie my oświadczamy, że istnieje związek między Soborem i reformą liturgiczną. To nowe księgi liturgiczne (z błędami, o których mówimy), które mienią się promulgowanymi « ex decreto sacrosancti œcumenici concilii Vaticani II ».
Z radością przyjmując to Motu proprio Summorum pontificum cura, chodzi o to, by się nie oszukiwać : walka o wiarę nie zakończyła się 7 lipca 2007. Nie trzeba, jak pisał tegoż 7 lipca 2007 Ksiądz Sélégny, Sekretarz generalny Bractwa Świętego Piusa X, « wpadać w niebezpieczną iluzję zakończonej walki ».
Całkowita wolność Mszy trydenckiej nie jest jeszcze całkowicie uzyskana. Błędy liturgiczne, symbolizowane przez novus Ordo Missæ z 1969, nie zostały sprostowane. Błędy teologiczne, usytuowane w sercu Vaticanum II (a zwłaszcza fałszywa wolność religijna, fałszywy ekumenizm, fałszywa kolegialność) nie zostaną jeszcze długo porzucone.
Jest jeszcze więc dużo do zrobienia. Ale Pan Nasz, w tej długiej i często żmudnej walce, udziela nam pocieszenia. Sytuacja zaczyna się odblokowywać w jednym punkcie, i to nawet w niezmiernie istotnym punkcie. To uczyni łatwiejszą, wydajniejszą naszą walkę na innych polach, aby Kościół odnalazł jak najszybciej całość własnej Tradycji. A to nam doda serca do dzieła, entuzjazmu, wytrwałości i żarliwości.
Początek Motu proprio wspomina o « trosce najwyższych pasterzy », summorum pontificum cura. Kiedy ten dodający nadziei dokument pozwala wygrać Tradycji bitwę, słyszy się echo wspaniałego przemówienia JE Mgr Marcel Lefebvre z 30 czerwca 1988, gdzie przypominał o Papieżach, by dodać nam odwagi w wytrwaniu za wszelką cenę w walce o wiarę :
« Moi najdrożsi Bracia, wołał tego historycznego dnia, wydaje mi się, że słyszę głos wszystkich papieży, od Grzegorza XVI, Piusa IX, Leona XIII, świętego Piusa X, Benedykta XV, Piusa XI, Piusa XII,mówiący nam : “Ależ na Niebo, na Niebo, co zamierzacie uczynić ? Z naszym nauczaniem, z naszymi naukami, z katolicką wiarą ? Czy ja porzucicie ? Czy pozwolicie jej zniknąć z ziemi ? (...) zachowujcie skarby, które zostały wam przez nas powierzone. Nie porzucajcie wiernych, nie porzucajcie Kościoła, podtrzymujcie Kościół, gdyż teraz, od Soboru, to, co potępialiśmy, zostało przyjęte i wyznane przez rzymskie autorytety. Jak to możliwe ? (…) Jeśli wy nie uczynicie czegoś, by podtrzymać tę tradycję Kościoła, którą wam daliśmy, wszystko zniknie, dusze będą zgubione”. »
Cieszymy się « widząc, że Kościół odnajduje w ten sposób swoją liturgiczną Tradycję », « wyrażamy Ojcu Świętemu naszą żywą wdzięczność za to wielkie duchowe dobrodziejstwo » (komunikat Biskupa Fellay z 7 lipca 2007).
Nawet, jeśli nie jest zupełnym spełnieniem pierwszego warunku wstępnego, bardzo to spełnienie jednak przypomina, jak dyskretnie sugeruje Mgr Fellay kończąc swój list z 7 lipca.
Jednocześnie, odpowiadając na apel Papieży, summorum pontificum cura, przygotowujemy się « do dalszej walki, z Bożą pomocą, o lex credendi, do walki o Wiarę » (list Biskupa Fellay z 7 lipca 2007), aż do chwili, kiedy Kościół odnajdzie na nowo pełną Tradycję doktrynalną i liturgiczną, swój prawdziwy misjonarski zapał, na chwałę Boga i dla zbawienia dusz.
Ksiądz Loïc Duverger,
Pierwszy Asystent Dystryktu Francji.
Suresnes, le 10 lipca 2007.
- W liście wyjaśniającym Motu proprio, Papież pisze, że znajomość dawnej liturgii i łaciny nie jest powszechna u dzisiejszych księży, zaznaczając przez to, że dawna łacińska liturgia nie będzie zapewne szeroko używana. Czy to stanowi problem, ten brak renesansu dawnego rytu, na który oczekujecie ?
- Zawsze patrzyliśmy na to jako na długi proces. Jest rzeczą oczywistą, że teraz niewielu kapłanów skorzysta z okazji, która jest im dana. Ale to normalne, ponieważ, jak mówi Papież, wielu nie wie, czym jest dawny ryt, albo nie zna łaciny. Jest więc rzeczą naturalną, że wszystko wymaga czasu. Ale jesteśmy pewni, że, jeśli pojawi się okazja docenienia, czym jest dawny ryt, wrócą do niego z całą pewnością.
- A w miarę rozpowszechniania się tego rytu, Kościół stanie się być może bardziej skłonny do przyjęcia waszych poglądów. Czy tak to widzicie ?
- Ma pan zupełną rację. Ta Msza niesie ze sobą nowego ducha, o wiele bardziej głębokiego. I tego właśnie pragniemy.
- Czy nie obawiacie się, że będziecie powodem możliwych podziałów ?
- Nie mam co do tego żadnych obaw. Jak już powiedziałem, jak do tej pory, to dotyczy tak niewielkiej liczby osób, że nie możemy mówić o podziałach. Jeśli wszystko przebiegać będzie stopniowo, nie będzie podziałów. Nie mam wielkich obaw co do tego.
- Czy Ekscelencja się martwi, że wielu biskupów jest przeciwnych ?
- Mamy nadzieję, że biskupi będą mieć szacunek wobec Papieża. To wszystko, co mogę powiedzieć.
- Mówi się, że prawdziwym powodem tego sporu jest pycha, panująca wśród członków Bractwa, która nie pozwala im wrócić do Kościoła, w ten sposób, że upieracie się na wzór protestantów. Co odpowiadacie na to oskarżenie ?
- Odpowiedź jest następująca : protestant się opiera, broniąc własnych opinii. My natomiast nie mamy własnych poglądów. Mówimy o tym, co otrzymaliśmy, czego nauczano nas od czasów naszego dzieciństwa. A to po prostu nauczanie Kościoła, Kościoła katolickiego.
Mówimy autorytetom Kościoła: « Jak możemy pogodzić to nauczanie, do którego musimy przylgnąć, z nowym nauczaniem, które pojawiło się po Soborze ? ». To właśnie mówimy. To nie jest obrona osobista, my bronimy prawdy, i każdy katolik, jak myślę, ma prawo do prawdy.
- Oczywiście, ale protestanci powiedzieliby to samo, dowodząc, że szukają prawdy, i że czynią to po swojemu. Czy wasza postawa nie jest podobna ?
- Nie, odrzucamy postawę kogoś, kto mówi : « Chcę wierzyć zgodnie z moim zapatrywaniem ». Gdyby Papież w nieomylny sposób proklamował dogmat, natychmiast bylibyśmy gotowi zaakceptować ten dogmat, ponieważ wierzymy w Papieża i uznajemy magisterium. Ale wiemy, że Sobór nigdy nie wyraził woli czynienia nieomylnych deklaracji. Tak też wiemy, że stopień przyjęcia tego nauczania soborowego jest o wiele niższy od tego, jakiego wymaga nieomylna deklaracja.
Na soborze biskupi zapytali przecież : « Co jest nieomylne na soborze ? » ; i była ta słynna notatka, odpowiedź sekretarza soboru, w której jest powiedziane, że jest nieomylne to, co sobór nazwie takim. A nie znajdziemy takiej deklaracji nigdzie. Wszystko, co mówi sobór, to : « Chcemy pozostać pasterscy». Ale jeśli jesteśmy pastoralni, czynimy deklaracje związane z okolicznościami. Jeśli tak jest, Kościół nie zechce w ostateczny sposób związać się z deklaracjami pasterskimi w tym samym stopniu, co z nieomylną deklaracją, z dogmatem.
- A przecież Kościół mówi, że te dokumenty są poprawne, że tylko sposób ich interpretacji jest błędny.
- Dwuznaczność jest w samych tekstach. Mówimy, że tekst stanowi problem, gdyż prowadzi do możliwości innej interpretacji.
Widzi pan, sam fakt, że mówi się nam, że mamy « interpretować » sobór, że sobór musi być interpretowany w świetle Tradycji, jak ją przedstawia aktualny Papież, oznacza, że jest możliwa jeszcze inna interpretacja.
Zwracamy uwagę, że tekst pochodzący z Soboru powinien być wystarczająco jasny, aby nie było potrzeby takiej interpretacji. Powinien być sam w sobie tak przejrzysty, gdyż jeśli trzeba interpretacji, potrzeba drugiego tekstu. Wówczas przywiązujemy większą wagę do drugiego tekstu niż do tekstu soborowego, co jest moim zdaniem pozbawione sensu.
- Czy jednak nie jest tak, że sens tekstu ma ewoluować z czasem i stawać się w ten sposób jaśniejszy, mniej niejasny ?
- Mamy tekst. Słowa zostały wybrane, aby były dwuznaczne. To zostało przyznane przez tylu ekspertów i teologów w Kościele. Taki jest fakt, nic na to nie poradzimy. Taka jest prawda, i tu jest wszystko!
To oznacza, że Kościół będzie mieć obowiązek wyjaśnienia w przyszłości (tekstów soboru). I taki dokument został wydany wczoraj (« Odpowiedź na kilka pytań dotycząca niektórych aspektów doktryny o Kościele »), nie jesteśmy z tego tekstu zadowoleni, ale jest to próba wyjaśnienia tekstu soborowego. [1]
- Czy chciałby Ksiądz Biskup podzielić się ostatnimi refleksjami na temat Summorum Pontificum ?
- Jesteśmy z tego na prawdę zadowoleni, uważamy ten dokument za czyn w najwyższym stopniu nadprzyrodzony.
To bardzo odważny akt Ojca Świętego, bardzo nadprzyrodzony, po którym spodziewamy się wielu błogosławieństw dla Kościoła, nawet jeśli to nie będzie natychmiast widoczne.
Rozmawiał Edward Pentin
[1] Nieco wyżej w tym wywiadzie, Mgr Fellay oświadcza na temat tego dokumentu o doktrynie o Kościele: To dobry przykład tego, że Papież usiłuje z jednej strony usunąć wszelką myśl o przeciwstawności między przeszłym Kościołem a Soborem Watykańskim Drugim i jego reformami. A czyni to mówiąc : « Kościół nie może być ze sobą w sprzeczności, tak też przeszłość i teraźniejszość muszą stanowić jedność ».To bardzo pięknie, ale czy tak jest rzeczywiście ? W moim odczuciu, kiedy czytam tą deklarację, są to tylko piękne słowa, a rzeczywistość jest tak na prawdę niepokojąca. Uważam ten tekst za niepokojący ».
Q : Monseigneur, w jaki sposób reagujecie na tak oczekiwane Motu proprio Summorum Pontificum? Jakie są reakcje pozostałych biskupów i księży Bractwa ?
R : Dopiero wracam z podróży, więc jeszcze niewiele usłyszałem. Nie znam dobrze reakcji księży. Tym niemniej wiem, że przynajmniej trzech z czterech biskupów jest usatysfakcjonowanych Motu Proprio. Czwarty zapewne także, ale nie mogę tego potwierdzić, ponieważ jak dotąd nie podzielił się ze mną swoimi wrażeniami.
Podkreśliłbym dwie rzeczy: jest jasne, że same Motu Proprio pozwala – i to w sposób o wiele szerszy, niż się tego spodziewaliśmy – na odprawianie Mszy trydenckiej i korzystanie z całej dawnej liturgii, to znaczy nie tylko z Mszy, ale również z Brewiarza i Rytuału.
Myślę, że ta data i to Motu Proprio są znaczącymi wydarzeniami w historii Kościoła i czasie po Soborze Watykańskim II. Trzeba to zauważyć, myślę, że to niezwykle istotne.
Mimo tego, nie oznacza to, że wszystko jest doskonałe, przede wszystkim patrząc na Motu Proprio poprzez list do biskupów. Ten list pozostaje, że tak się wyrażę, zwyczajnym językiem Watykanu. To wielka szkoda.
W liście są rzeczy interesujące, jak fragment, w którym Papież mówi, że działa na rzecz zgody wewnątrz Kościoła; co oznacza, że nie jesteśmy poza Kościołem; to dość interesujące.
Można mimo wszystko zrozumieć ten list jako list o znaczeniu politycznym, wyrażający z pewnością osobiste przekonania Benedykta XVI, chociaż są w nim nieszczęśliwe fragmenty, jak choćby nacisk na konieczność uznania wartości i świętości nowej mszy. Papież chciałby działać jednocześnie na dwóch frontach. Co modernistyczni biskupi, którzy są progresistami, wykorzystają zapewne, aby wypaczać znaczenie Motu Proprio.
Q : Skoro pierwszy wstępny warunek dobra Kościoła został już spełniony — uwolnienie Mszy tradycyjnej — co myślicie o zniesieniu dekretu o ekskomunice rzuconej przeciw biskupom FSSPX ? Czy kontaktowaliście się z pontyfikalną Komisją Ecclesia Dei od stycznia 2007 roku ?
R : Nie było żadnych rozmów dyskusji czy kontaktów z nimi. To z jednej strony. Z drugiej jednak, jeśli chodzi o Rzym, o ile wiem, to myślą nad zniesieniem dekretów ekskomuniki, co jest łatwiejsze niż było wprowadzenie Motu proprio. To jedyna odpowiedź, jakiej jestem w stanie udzielić.
Q : Monseigneur, to dość zaskakujące. Jakie wskazówki na ten temat macie ze strony Stolicy Apostolskiej ?
R : Są nimi słowa kardynała Castrillón [w dołączonym liście], kiedy przesłał mi Motu proprio [tydzień przed opublikowaniem Summorum Pontificum]. Był to pierwszy kontakt między kardynałem i mną od 15 listopada 2005 roku.
Q : Czy według Ekscelencji Stolica Apostolska oczekuje na jakiś gest czy list ze strony Bractwa z prośbą o zniesienie ekskomuniki, zanim podjęte zostaną jakiekolwiek działania ?
R : Nie mam pojęcia (śmiech). Publiczne działania czy nie, dla mnie to nieistotne. Jest rzeczą oczywistą, że po tym wszystkim [liberalizacji rytu tradycyjnego], będą oczekiwali na pewne kontakty. Ale nasza linia pozostaje bardzo przejrzysta, więc nie należy się spodziewać zbyt wielu niespodzianek.
Q : Wyjaśnijmy więc, Monseigneur, czy w liście kardynała Castrillón, który otrzymaliście na tydzień przed publikacją Motu proprio, dobry kardynał wskazywał na to, że oczekuje na jakiś krok ze strony Bractwa ?
R : Nie. Zaznaczono w tym liście jedynie ogólne oczekiwanie na pojednanie, co można zrozumieć na wiele sposobów.
Q : Dziś rano, 10 lipca 2007, Kongregacja Doktryny i Wiary opublikowała dokument, który definiuje słynne “subsistit in” i rozwój doktrynalny, wypływający z tego dla eklezjologii. Ten dokument jest zatytułowany « O niektórych aspektach doktryny o Kościele ».
Media zareagowały, jakby wybuchły dwie bomby nuklearne. W ciągu trzech dni liberalizacja Mszy trydenckiej a dzisiaj potwierdzenie, że Kościół katolicki jest jedynym prawdziwym Kościołem, a kościoły prawosławne i wspólnoty protestanckie mają braki. Wydaje się, że ostatni dokument jest próbą wyjaśnienia pewnych teologicznych zagadnień związanych z niejasnymi fragmentami dokumentów Soboru Watykańskiego II. Jaka jest wasza reakcja ?
R : Moja reakcja ? W naszej deklaracji po Motu proprio podkreślaliśmy, że niektóre fragmenty „Listu do Biskupów” będą wymagały poważnych dyskusji teologicznych. Ten dokument, który mówi, że koło jest kwadratem, jedynie wzmacnia to uczucie.
Mamy tu do czynienia z doskonałą ilustracją tego, co powtarzamy od sześciu lat: Rzym pozostaje w doktrynalnym zamęcie, ponieważ nie bierze widocznie pod uwagę zasady niesprzeczności.
Ten dokument niczego nie wyjaśnia, a jedynie twierdzi raz jeszcze, że „nie” znaczy „tak”.
Q : Czy mógłby Ksiądz Biskup podać nam tego przykład ?
R : Oczywiście. Tym przykładem jest właśnie pytanie wypływające z rzymskiego dokumentu, dotyczące “subsistit in”. Pytanie brzmi: po co używać „subsistit in” zamiast „est”? Czytamy odpowiedź i nie dochodzimy do żadnego wniosku.
Mówią, że to jest « est » i że istnieje identyczność pomiędzy Kościołem Chrystusowym a Kościołem Katolickim i że nie ma zmiany doktryny. Ale następne zdanie jest dokładnie zmianą doktryny. Więc ... To jest sprzeczność.
W jednym z kazań w Écône, Mgr Williamson podkreślał, że Rzym mówi, iż dwa o dwa jest cztery, a czasami jednak pięć. Ten dokument jest tego doskonałym przykładem.
Jedynym pozytywnym elementem jest to, że protestanci nie mają już prawa do tytułu Kościół. Cóż ! W dodatku, to potwierdzenie tego, o czym mówimy.
Ale w głębi, ten tekst próbuje nas przekonać, że nie ma sprzeczności pomiędzy doktrynami Kościoła przeszłego i Soboru Watykańskiego II. A my podkreślamy fakt, że Vaticanum II nie stanowi harmonijnej całości z doktryną przeszłości, a nawet naucza błędów, sprzecznych z tradycyjnym nauczaniem, szczególnie dotyczących ekumenizmu. I tutaj są dwa nauczania: przeszła nauka i nauka Soboru.
Q : Dwa kapłańskie bractwa — ostatnio Instytut Dobrego Pasterza we Francji a wcześniej apostolska administracja księży Świętego Jana Marii Vianney Biskupa Fernando Rifana – pojednali się ze Stolicą Apostolską. Rzym pozwolił tym grupom tradycjonalistów zachować formy wyrażające wiarę katolicką sprzed Soboru watykańskiego II, pod warunkiem uznania tego Soboru za ekumeniczny, rzeczywisty i ważny sobór. Pozwolono im także na teologiczne studium na temat możliwych niejasności dokumentów soborowych. Co przeszkadza Bractwu pójść taką drogą ?
R : Ten tekst potwierdza wszystkie nasze zarzuty względem niejasności Soboru i późniejszych dokumentów. Jest to wspaniały przykład niejasności, i bez wątpienia nigdy nikt nie poszedł tak daleko, próbując połączyć to, czego połączyć się nie da, twierdząc, że nie zajmowanie stanowiska może być posiadaniem jasnego stanowiska.
Konieczność doktrynalnych dyskusji poprzedzających praktyczną zgodę jest więc o wiele bardziej widoczna po pojawieniu się tego nowego dokumentu. Jest to godna uwagi ilustracja potrzeby i wagi rozpatrzenia takich zagadnień, zanim pójdzie się dalej.
(…)
– To Motu proprio było dla Was niespodzianką ?
– Oczywiście ! to niespodzianka. Gdyż, kiedy o nim słyszeliśmy, mówiło się o etapach, o licznych małych krokach, i tylko pojedynczych na raz.
Dlatego też ten tekst wydaje się nam jako bardzo dobry, pozwalając żyć całościowo dawną liturgią. Nie tylko Mszą, ale całością.
– Czy zdaniem Ekscelencji to będzie szło dalej w tym kierunku ?
– Nie wiem ! Opozycja względem Papieża jest tak silna, że obawia się o swoje losy ! W takiej sytuacji, jak daleko zamierza pójść ? Dlatego właśnie powinniśmy nadal się za niego modlić, aby otrzymał siłę, której następca Piotra potrzebuje.
– Więc mógłby iść jeszcze dalej?
– W tym, co dotyczy dyscypliny, liturgii, oczywiście. Ale nie w tym, co dotyka doktryny czy filozofii…
– Czy przewidujecie możliwość zbliżenia się do wspólnot Ecclesia Dei ?
– Niczego nie wykluczam ! Pragnę dobra Kościoła, i wszelkiego możliwego dobra. Ale jeżeli wciąż będzie się nas traktować jak schizmatyków, przeciwnie do ducha Motu proprio… Przecież Bractwo jest w duchu Motu proprio : pozostając wierne Mszy wszechczasów, która nigdy nie została odwołana, nie byliśmy nieposłuszni. Jesteśmy w Kościele.
Jeżeli więc niektórzy okazują względem nas pozytywne nastawienie, czemu nie ? Nie będzie to nowość… Ale staramy się za wszelką cenę uniknąć dwuznaczności.
– Na co należałoby, zdaniem Ekscelencji, zwrócić szczególną uwagę ?
– Chciałbym przede wszystkim podkreślić, że dokument Kongregacji Doktryny i Wiary, który właśnie się pojawił, jest niesamowity pod względem zawartego w nim zanegowania zasady niesprzeczności. Niestety, w tym kierunku chce podążać Papież !
Należy wiedzieć, że Benedykt XVI pragnie potwierdzić ciągłość między Soborem Watykańskim II i przeszłością. Do tej pory, było rzeczą zwyczajną, że mówiło się o zaszłych zmianach. Dzisiaj mówi się nam o ciągłości, jednocześnie przyznając, że zaszła pewna zmiana. Aż nie wiadomo tak na prawdę, co o tym sądzić…
– Czy więc czujecie się bliżej poprzedniego podejścia do sytuacji ?
– Wiemy, że aktualna pozycja jest wynikiem niemieckiej filozofii, opiera się ona na syntezie w heglowskim znaczeniu tego pojęcia. Do takiej konkluzji dochodzi obecny Papież, konkluzji, która jest szczerze mówiąc bombą dla inteligencji.
Modlitwa jest więc koniecznością, uznając jednocześnie, że idziemy w kierunku dobra Kościoła.
Rozmawiał Olivier Figueras

(„Sakramenty”)
____________________________________________________________
Eucharystia.
§ 1. Natura Eucharystii i rzeczywista obecność Jezusa Chrystusa w tym Sakramencie.
Tak, w Eucharystii jest prawdziwie ten sam Jezus Chrystus, który przebywa w Niebie i który narodził się z Najświętszej Dziewicy na tej ziemi.
Dlaczego wierzysz, że w Sakramencie Eucharystii Jezus Chrystus jest rzeczywiście obecny?
Wierzę, że w Najświętszym Sakramencie Jezus Chrystus jest rzeczywiście obecny dlatego, że On sam tak powiedział i dlatego że tego naucza mnie Kościół Święty.
Jaka jest materia Sakramentu Eucharystii?
Materia sakramentu Eucharystii jest ta sama, której użył Jezus Chrystus, to znaczy przaśny chleb i wino z winogron.
Jaka jest forma sakramentu Eucharystii?
Formę Sakramentu Eucharystii stanowią słowa, użyte przez Jezusa Chrystusa: «To jest moje Ciało; to jest moja Krew».
Czym jest więc hostia przed konsekracją?
Hostia przed konsekracją jest chlebem.
Czym zaś jest hostia po konsekracji?
Po konsekracji hostia jest prawdziwym Ciałem Naszego Pana Jezusa Chrystusa pod postaciami chleba.
Co się znajduje w kielichu przed konsekracją?
W kielichu przed konsekracją jest wino z kilkoma kroplami wody.
Co zawiera kielich po konsekracji?
Po konsekracji kielich zawiera prawdziwą Krew Naszego Pana Jezusa Chrystusa pod postaciami wina.
Kiedy się dokonuje przemiana chleba w Ciało a wina w Krew Jezusa Chrystusa?
Przemiana chleba w Ciało a wina w Krew Jezusa Chrystusa dokonuje się w tej samej chwili, w której kapłan podczas Mszy Świętej wymawia słowa konsekracji.
Czym jest konsekracja?
Konsekracja jest to odnowienie, za pośrednictwem kapłanów, cudu dokonanego przez Jezusa Chrystusa podczas Ostatniej Wieczerzy, przez który przemienił On chleb i wino w swoje uwielbienia godne Ciało i Krew słowami: «To jest Ciało moje; to jest Krew moja».
Jak Kościół nazywa cudowną przemianę chleba i wina w Ciało i Krew Chrystusa?
Cudowną przemianę, która dokonuje się codziennie na naszych ołtarzach, Kościół nazywa transsubstancjacją.
Kto nadał taką moc słowom konsekracji?
Sam Pan Nasz Jezus Chrystus, Bóg Wszechmogący, nadał taką moc słowom konsekracji.
Czy po konsekracji coś pozostaje z chleba i wina?
Po konsekracji z chleba i wina pozostają jedynie postaci.
Co nazywamy postaciami chleba i wina?
Postaciami chleba i wina nazywamy ilość oraz widoczne, odczuwalne właściwości chleba i wina: kształt, kolor, smak.
W jaki sposób postaci chleba i wina mogą pozostawać bez substancji?
Postaci chleba i wina pozostają w cudowny sposób bez substancji mocą wszechmocnego Boga.
Czy pod postaciami chleba jest tylko Ciało Jezusa Chrystusa, a pod postaciami wina tylko Jego Krew?
Tak pod postaciami chleba, jak i wina, przebywa żywy cały Jezus Chrystus wraz ze swoim Ciałem, Krwią, Duszą i Bóstwem.
Czy możesz wyjaśnić, dlaczego Jezus Chrystus jest obecny całkowicie tak w hostii, jak i w kielichu?
Jezus Chrystus jest cały tak w hostii jak i w kielichu, ponieważ w Eucharystii jest tak samo żywy i nieśmiertelny, jak w Niebie. W konsekwencji tam, gdzie znajduje się Jego Ciało, jest też i Krew, Dusza i Bóstwo; a tam, gdzie jest Jego Krew, jest i Ciało, Dusza i Bóstwo, gdyż w Jezusie Chrystusie to wszystko jest nierozdzielne.
Kiedy Jezus Chrystus jest w hostii, czy przestaje być w Niebie?
Kiedy Jezus Chrystus jest w Hostii, nie przestaje przebywać w Niebie, ale jednocześnie przebywa tak w Niebie, jak i w Najświętszym Sakramencie.
Czy Jezus Chrystus jest obecny we wszystkich konsekrowanych hostiach na świecie?
Tak, Jezus Chrystus jest obecny we wszystkich konsekrowanych hostiach.
Jak to możliwe, że Jezus Chrystus jest obecny we wszystkich konsekrowanych hostiach?
Jezus Chrystus jest obecny we wszystkich konsekrowanych hostiach przez wszechmoc Bożą, dla którego nic nie jest niemożliwe.
Kiedy dzieli się hostię, czy dzieli się też Ciało Chrystusa?
Kiedy dzieli się hostię, nie dzieli się Ciała Jezusa Chrystusa, ale jedynie postaci chleba.
W której części hostii pozostaje Ciało Jezusa Chrystusa?
Ciało Jezusa Chrystusa pozostaje całe i nietknięte we wszystkich częściach, na które została podzielona hostia.
Więc Jezus Chrystus jest tak samo obecny w konsekrowanej cząsteczce hostii, jak w jej całości?
W całej hostii, jak i w jej cząstce jest zawsze ten sam Chrystus.
W jakim celu zachowuje się w kościołach Najświętszą Eucharystię?
Zachowuje się w kościołach Najświętszą Eucharystię, aby była czczona przez wiernych i zanoszona chorym, kiedy tego potrzebują.
Czy powinno się adorować Najświętszy Sakrament?
Eucharystia winna być czczona przez wszystkich, gdyż zawiera ona prawdziwie, rzeczywiście i substancjalnie Pana Naszego, Jezusa Chrystusa.