sobota, 29 marca 2008

jeszcze o Zmartwychwstaniu Pańskim...


... ze strony Bractwa. Zamieszczamy piękny tekst ze strony głównej. Polecamy! Źródło: http://www.piusx.org.pl/listy/2008_03



Przeorat św. Piusa X

marzec 2008 r.

Drodzy wierni!

Oto dzień, który nam Pan zgotował, weselmy się nim i radujmy.”

Mamy wielką uroczystość Wielkiej Nocy, centrum życia Kościoła, centrum tajemnicy Chrześcijaństwa, prawdziwe centrum naszego życia.

Nasz Zbawiciel był martwy i pogrzebany. Teraz powstał z martwych.

To więcej niż cud. Pan Jezus wypełnił to co obiecał. Dal nas cierpiał śmierć na Krzyżu, umarł za nas. Swoją śmiercią zniweczył naszą śmierć. Przez swe zmartwychwstanie przywrócił nam życie.

Dzisiaj Pan Jezus pokazuje nam co dla nas zyskał. Największy akt miłości, Jego śmierć na Krzyżu, dziś przynosi swój owoc: darowanie życia światu. On jest pierwszym, który bierze to nowe życie. Jego Zmartwychwstanie jest tajemnicą, w której wy też macie udział poprzez przejście waszej duszy od śmierci grzechu do życia łaski.

Największe wydarzenie w historii świata, jedyny raz kiedy człowiek własną mocą wraca ze śmierci do życia. Zmartwychwstanie dowodzi bez wątpienia, że On jest samym Bogiem.

Ale Zmartwychwstanie Pana Jezusa nie jest tylko wydarzeniem historycznym. Wcześniej dowiódł On swej boskości wieloma innymi cudami. Zmartwychwstanie jest największym z cudów, ponieważ nie dotyczy tylko Jego, ale także tych wszystkich, którzy są przez łaskę z Nim zjednoczeni. To nie przemijający cud, ale taki, który trwa po dziś dzień i wypełni się ostatniego dnia, przez powstanie żywych i umarłych na sąd ostateczny.

Przez chrzest zostaliśmy pogrzebani z Jezusem w Jego grobie. Przez śmierć na Krzyżu Pan Jezus zniszczył grzechy tych, którzy wierzą w Niego, którzy są z Nim złączeni przez łaskę. Przez zmartwychwstanie zaś Pan Jezus przeszedł do nowego życia. Słowo Pascha nie oznacza bowiem „powrót” lecz „przejście”. Pan Jezus nie wstaje z martwych aby wrócić do ludzkiego życia. Nie. Jego ludzkie życie zostało przemienione. Przeprowadził naturę ludzką od śmiertelności do nieśmiertelności. Już dłużej nie cierpi, zasiadając po prawicy Ojca, wstawiając się za nami jako pośrednik między Bogiem a człowiekiem.

Ta przemiana człowieczeństwa Jezusa Chrystusa czyni Jego boskość osiągalną dla nas. To właśnie Boskie życie daje nam Pan Jezus przez łaskę uświęcającą. Przez wasz chrzest zostaliście z nim pogrzebani, a przez Jego zmartwychwstanie zrodzeni do nowego życia. Życie Jezusa Chrystusa przebywa w Was przez łaskę uświęcającą. Byliście kiedyś dziećmi zatracenia., teraz jesteście dziećmi Bożymi. Byliście umarli dla łaski, teraz żyjecie dla sprawiedliwości. Byliście martwi duchowo, teraz żyjecie duchowym życiem.

Zatem, drodzy wierni, zawsze pamiętajcie jaka jest cena łaski którą otrzymaliście. Pan Jezus zaprasza was, w tej mszy, abyście przyjęli Jego łaskę. Odnawia swoją ofiarę na ołtarzu w obfitości, jako że przez sakrament Eucharystii posiadacie samego sprawcę łaski, Jego człowieczeństwo, Jego ciało, Jego krew, Jego duszę i Jego bóstwo, całego Chrystusa. Pan Jezus pragnie dać wam to życie, które oddał za was.

Z jakąż łatwością możemy otrzymać wieczne życie. Pan Jezus zapłacił za to życie własną krwią, a my, my otrzymujemy to życie tak łatwo. Poprzez sakramenty możemy niezasłużenie otrzymać życie Boże od Pana Jezusa. Ale tę łaskę otrzymujemy stosownie do naszej dyspozycji.

Zobaczcie zatem co naprawdę jest ważne. Nie marnujcie swojego czasu, na rzeczy przemijające, które nie mają żadnej trwałości. To życie, które Pan Jezus wam daje, musi wzrastać, musi rosnąć lub umrze. Jak każda istota żyjąca, musi rosnąć lub zginąć. Gdzie nie ma pragnienia życia, śmierć nadchodzi prędko. Tak więc łaska, która jest w was, musi być zawsze ożywiana gorliwością, aby wszystko robić z większym zaangażowaniem, większą czystością intencji, większą miłością do Pana Jezusa.

Wystarczyło jedno słowo, aby Bóg stworzył światłość i całą wspaniałość tego świata. Stworzył gwiazdy, rośliny i zwierzęta z taką samą łatwością. Daje życie aniołom zaledwie poruszeniem Swojej woli. Działa najwspanialsze cuda przez prosty akt swej woli, jakby bawiąc się. Potrzeba było dwóch słów aby wskrzesić Łazarza i nie trzeba by więcej, aby wskrzesić cały świat.

Ale żeby dać wam swoją łaskę, Bóg Wszechmogący podjął się zadania, które kosztowało Go kilkadziesiąt lat pracy, cierpienia, a wreszcie śmierć. A ty, ty pozwalasz sobie kroczyć drogą grzechu, pozostajesz na niej czasami miesiącami, latami. Czy to zbyt wiele, podjąć mały wysiłek, aby się nawrócić. Postanawiasz oczyścić się z grzechów przez spowiedź, i dobrze, ale potem odchodzisz jak by nic się nie stało. Natychmiast zapominasz o swoich postanowieniach. Nieszczęsny! Czyż nałóg grzechu tak cię oślepił? Jako prawdziwy sługa Boży, rozważaj cenę swojego odkupienia, przystąp do sakramentu pokuty z gorliwością i czuwaj nad swoimi postanowieniami, aby się poprawić i zachować aż do śmierci tę łaskę, którą otrzymałeś. Upominaj sam siebie przez cały czas tymi słowami Świętego Piotra: Czy nie wiecie, że członki wasze są świątynią Ducha Świętego, który w was jest, którego macie od Boga i nie jesteście swoi? Jesteście bowiem kupieni za cenę wielką, chwalcież i noście Boga w ciele waszym.

Ks. Jan Jenkins

Babciu, czemu nie chodzisz na Tridentinę?

Na forum "Fronda" pojawiła się ostatnio wypowiedź, w której użytkownik przedstawiający się jako "Inspektor Varma" twierdzi, że Msza trydencka skupia głównie intelektualistów i osoby w średnim wieku - i że brak na tych Mszach w Polsce "babć" i "prostego ludu", co ma być dowodem na to, że "Lud Boży" nie czuje potrzeby powrotu do Mszy po łacinie. Więc ten powrót Mszy tradycyjnej nie jest, według autora, krokiem w odnowie Kościoła.

Pomijając podstawowy błąd twierdzenia, którym jest fakt, że nie zawsze większość wybiera dobro, więc to nie może być jego kryterium (o czym świadczy fakt opowiadania się wielkiej części "babć", czyli pań na rencie i emeryturze chociażby za liberalizacją rozwodów), jest to duże uogólnienie. Część z tych osób przecież jednak na Mszę trydencką chodzi, co widać w wypowiedzi pewnego Księdza. Wypowiedź przytaczamy.

Pamiętajmy też, że właśnie prosty lud najłatwiej jest zdemoralizować, oszukać. Spójrzmy na przykład Anglii, gdzie lud oszukano pozorami katolickich obrzędów, i wielu mieszkańców "Wyspy" przeszło bez bólu na anglikanizm, a opierała się właśnie elita.

Nie zapominajmy, że trucizna protestantyzacji jest wyjątkowo przyjemna dla ludzkiej natury, której miła jest "złagodzona" wersja wiary, niezbyt wymagająca i posyłająca większość prosto do Nieba... A że "przyzwyczajenie staje się drugą naturą", do NOVUS ORDO również można się przyzwyczaić. Zwłaszcza wtedy, kiedy kapłani coraz częściej mówią o nim: Uczta eucharystyczna, nie - Ofiara...


WYPOWIEDŹ KSIĘDZA TOMASZA:

http://forum.fronda.pl/?akcja=pokaz&id=1559241
CAŁY WĄTEK:
http://forum.fronda.pl/?akcja=pokaz&id=1558611


Jedna z wypowiedzi na temat tego, kto w Polsce chodzi - i dlaczego - na Msze Trydenckie. Piękne świadectwo kapłana przytaczamy w całości. Chętnych do przeczytania całego wątku na forum "Frondy" odsyłamy pod powyższy adres.

x. Tomasz tak pisze o tym, czym dla niego jest Msza św. tradycyjna:

"Pozwólcie szanowni Państwo, że podzielę się nieco swoimi uwagami jako kapłan. Od chwili wejścia w życie motu proprio Benedykta, papieża naszego, odprawiam "tridentinę". W Ostrołęce, gdzie posługuję jako wikariusz co dwa tygodnie w niedzielę Msza "trydencka" skupia okoła trzydziestu osób. Nie ma więc mowy o jakimś hurra optymiźmie, ale ta celebracja weszła już do grafiku. Trudno u nas szukać asystentów uniwersyteckich, mecenasów i profesorów. W większości przychodzą prości ludzie. Przedział wieku od gimnazjum do babć. I te właśnie babcie z rozżewnieniem wspominają czasy "tridentiny panującej". Być może jest to nostalgia za młodością... Jednak, jak widzę, te babcie są całkiem świadome tego, w jakiej Mszy św. uczestniczą. Jest ich zaledwie kilka, ale pobożnością zawstydzają mnie - kapłana. Owszem są też ludzie we wpomnianym przedziale 30 - 40 lat. Jednak mogę powiedzieć, że wszstkie przedziały wiekowe mają swoją reprezentację. Ostatnio mówiła mi mama gimnazjalistki, z którą przychodzi na tridentinę, że córka woli stary ryt o NOM-u. I podawała argumenty, które były bardzo rozsądne.

A teraz trochę od siebie. Chciałem i chcę odprawiać tridentinę i robię, jak tylko mam taką możliwość (pracując w parafii muszę sprawować Msze parafialne, a one sa oczywiście w zwyczajnej formie i nie zawsze mogę "tridentinić"). Jednak, gdy staję do Mszy w KRR, to wstępuje we mnie jakaś radość. Może jest to radość neofity, podobna do tej, którą ma neoprezbiter. Nie wiem, nie wnikam. Ale "stara" Msza św. daje mi możliwość bardzo osobistego, wręcz intymnego spotkania z Jezusem Eucharystycznym. Stojąc obrócony w stronę krzyża, a nie ludzi, lepiej zdaję sobie sprawę, że wchodzę na Golgotę. To są może górnolotne słowa, ale tak to przeżywam (nutka subiektywizmu nie zawadzi). Ja tu nie muszę niczego wymyslać, nie muszę silić się na mądre komentarze. Nie muszę obawiać się, że znowu jakiś fachowiec od liturgii wymysli nową regułkę, nowy przepis, nowy gest jak to się dzieje w przypadku przystępowania do komunii św. Gdy odmawiam modlitwy przed ofiarowaniem, to wiem, po co składam na ołtarzu świętą hostię i że nie jest to jakiś nie sprecyzowany chleb życia (w mszale pisany z małej litery) ani jakiś napój duchowy (też z małej litery)tylko hostia ofiarowana za grzechy moje i wiernych, która stanie się Żywą Ofiarą. Każdy gest, każde słowo ma swoje miejsce i to chroni mnie przed pokusą "gadactwa", kreślone krzyżyki, których tak mi brakuje w NOMie przypominają o tajemnicy krzyża ukrytej w liturgii Najświętszej Ofiary.

Dla mnie liturgia tydencka nie jest sprawą rewolucji, jak pisali tu niektórzy FForumowicze. Jest raczej kwestią miłości do Boga i do Kościoła, która we mnie ciągle nie domaga. Oczywiście, pragnę, żeby jak najwięcej ludzi uczestniczyło w tridentinie - to troche tak jak w przypadku, gdy ktoś przezyje coś fascynującego, chce tym obdzielić innych. Ja odkryłem Mszę Wszechczasów i chcę dzielić się nią z wszystkimi. Nie wszyscy jednak rozumieją ten podarunek i wolę ich szanuję."

środa, 26 marca 2008

poniedziałek, 24 marca 2008

Zmartwychwstanie Pańskie

Z okazji Świąt Zmartwychwstania Pańskiego składamy naszym Czytelnikom serdeczne życzenia wielu Bożych Łask - niech Zmartwychwstały Chrystus prowadzi nas wszystkich do Bram Nieba!

Alleluia, alleluia, alleluia!