sobota, 30 września 2017

Dlaczego podpisałem Correctio filialis – wywiad z bp. Bernardem Fellayem

Dlaczego podpisałem Correctio filialis – wywiad z bp. Bernardem Fellayem


Bp Bernard Fellay, przełożony generalny Bractwa Kapłańskiego Św. Piusa X
Po opublikowaniu w niedzielę 24 września 2017 r. podpisanego przez 62 duchownych oraz świeckich intelektualistów Correctio filialis, w którym wyliczają oni siedem heretyckich tez zawartych w ekshortacji Amoris laetitia, FSSPX.News zapytały bp. Bernarda Fellaya, przełożonego generalnego Bractwa Św. Piusa X, co skłoniło go do złożenia podpisu pod tym dokumentem
.
Dlaczego Wasza Ekscelencja udzielił poparcia dla Correctio filialis?
Ten synowski apel ze strony grupy duchownych i świeckich intelektualistów, zaniepokojonych heterodoksyjnymi tezami zawartymi w Amoris laetitia, jest bardzo ważny. Nauczanie Chrystusa o małżeństwie nie może być w zakamuflowany sposób zmieniane pod pretekstem, że czasy się zmieniły i że praktyka duszpasterska powinna się [do tego] dostosować, poprzez proponowanie rozwiązań ignorujących doktrynę.
Rozumiem dobrze [wzburzenie] autorów Correctio filialis, zbulwersowanych przez podziały powstałe w wyniku ogłoszenia Amoris laetitia, przez interpretacje tego dokumentu zawarte w niedawnych wypowiedziach papieża, jak również przez jego opinie dotyczące Lutra. W niektórych krajach biskupi zezwalają obecnie osobom rozwiedzionym, które zawarły następnie cywilne związki, na przystępowanie do Komunii, podczas gdy inni im jej odmawiają. Czy moralność katolicka ulega zmianom? Czy może być interpretowana na sposoby wzajemnie ze sobą sprzeczne?
Po wrześniu 2016 roku czterech kardynałów zwróciło się do papieża – z całym należnym szacunkiem – z prośbą o „wyjaśnienie” jego ekshortacji; w roku bieżącym poprosili go o audiencję. Jedyną odpowiedzią było milczenie, jednakże milczenie nie jest [żadną] odpowiedzią. W kwestii tak wielkiej wagi, a także biorąc pod uwagę obecne podziały, Ojciec Święty musi udzielić jasnej odpowiedzi.
W obliczu tej przygnębiającej dezorientacji jest bardzo istotne kontynuowanie debaty w tych ważnych kwestiach, aby ostatecznie prawda mogła zostać potwierdzona, zaś błąd – potępiony.
Właśnie z tego powodu udzieliłem poparcia tej inicjatywie, przy czym ważne są tu nie tyle nazwiska sygnatariuszy Correctio filialis, co obiektywna wartość przedstawianych przez nich argumentów.

Czy ma to wpływ na stosunki pomiędzy Bractwem Św. Piusa X a Rzymem?
Nasz szacunek dla papieża pozostaje niezmienny i to właśnie z szacunku dla piastowanego przezeń urzędu prosimy go, jako jego synowie, o „utwierdzanie swych braci” poprzez publiczne odrzucenie jawnie heterodoksyjnych tez, które powodują tak wiele podziałów w Kościele.
Z uznaniem powitałem odpowiedź udzieloną przez Hektora (Ettore) Gotti Tedeschiego1, który również podpisał Correctio filialis. Słusznie stwierdził on, że nie jesteśmy wrogami papieża. Wręcz przeciwnie – to, co czynimy, czynimy z miłości do Kościoła.
Taką właśnie postawę zajmował abp Lefebvre, a także Bractwo Św. Piusa X od samego początku swego istnienia. W swej deklaracji z listopada 1974 r. nasz założyciel stwierdzał: „Całym sercem i całą duszą należymy do Rzymu katolickiego, stróża wiary katolickiej oraz tradycji niezbędnych do jej zachowania, do wiecznego Rzymu, nauczyciela mądrości i prawdy. Odrzucamy natomiast i zawsze odrzucaliśmy podążanie za Rzymem o tendencjach neo-modernistycznych i neo-protestanckich”; i to właśnie ów neo-modernizm i neo-protestantyzm autorzy Correctio filialis słusznie potępili jako główne źródło zmian w doktrynie i moralności małżeńskiej postulowanych przez Amoris laetitia.
Przynależymy do Rzymu, Mater et Magistra, każdą cząstką naszej istoty. Porzucając jego liczącą dwa tysiące lat naukę nie bylibyśmy już „rzymscy”; przeciwnie, stalibyśmy się w ten sposób współodpowiedzialni za jego niszczenie – w wyniku [propagowania] etyki sytuacyjnej, uzasadnianej rozwodnioną doktryną.
Nasza wierność Tradycji nie oznacza życia przeszłością, jest ona w istocie gwarancją przyszłości. Jedynie przy zachowaniu tego warunku jesteśmy w stanie skutecznie służyć Kościołowi.

Jakie nadzieje Wasza Ekscelencja wiąże z Correctio filialis?
Musimy mieć nadzieję, że doprowadzi ona do wyraźniejszego uświadomienia sobie powagi sytuacji, w jakiej znajduje się Kościół, zarówno przez duchowieństwo, jak i wiernych. Zaprawdę, jak przyznał Benedykt XVI: „Łódź Piotrowa nabiera wody ze wszystkich stron”. Nie jest to poetycka alegoria, ale tragiczna rzeczywistość. W walce tej wiara oraz moralność muszą być bronione!
Mamy również nadzieję, że poparcie [dla tej inicjatywy] okażą także inni spośród tych, którym została powierzona troska o dusze. Zwracając uwagę na tezy obiektywnie heterodoksyjne, sygnatariusze Correctio filialis powiedzieli jedynie głośno i wyraźnie to, co wielu ludzi uświadamia sobie w głębi swoich serc. Czy nie nadszedł już czas, aby ci pasterze powiedzieli to głośno i wyraźnie? Raz jeszcze należy jednak podkreślić, że większe znaczenie ma tu obiektywna wartość argumentów niż liczba sygnatariuszy. Prawda objawiona przez Chrystusa nie jest kwantytatywna, ale niezmienna.
Musimy błagać Boga, aby Wikariusz Chrystusa zechciał przywrócić całkowitą jednoznaczność w kwestiach o tak zasadniczym znaczeniu; próby wprowadzania zmian w ustanowionym przez Boga prawie małżeńskim muszą pociągnąć za sobą poważne nieporozumienia i podziały. Jeśli nic nie zostanie uczynione, rozłam, jaki obecnie ujawnia się w Kościele, stanie się nieodwracalny. Dlatego prosimy Boga, aby słowa skierowane przez Zbawiciela do św. Piotra: „a ty kiedyś, nawróciwszy się, utwierdzaj braci twoich” (Łk 22, 32), mogły prawdziwie stosować się do papieża Franciszka.

Źródło

piątek, 29 września 2017

Paix Liturgique: Sondaż wśród polskich praktykujących katolików w dziesiątą rocznicę motu proprtio Summorum Pontificum


W dziesiątą rocznicę ogłoszenia listu apostolskiego motu proprio Summorum Pontificum (7 lipca 2007 roku) postanowiliśmy uzupełnić naszą kampanię międzynarodowych badań przyjęcia listu apostolskiego Benedykta XVI. Do kampanii sondaży przeprowadzonych w Europie w latach 2009-2011 (patrz tutaj) nie włączyliśmy Polski, kraju, który pod względem żywotności Kościoła zajmuje dziś pierwsze miejsce w Europie.  
Za radą stowarzyszenia Una Voce Polonia, nie powierzyliśmy przeprowadzenia sondażu komercyjnemu instytutowi badań opinii publicznej, ale Instytutowi StatystykiKościoła Katolickiego (ISKK), założonemu w 1972 roku przez Stowarzyszenie Apostolstwa Katolickiego (ojców Pallotynów), który przeprowadza badania również dla Konferencji Episkopatu Polski. Wybierając ISKK a nie organizację komercyjną, nasi polscy partnerzy nadali temu sondażowi wyjątkowy charakter, ponieważ badania zostały przeprowadzone wyłącznie na grupie praktykujących katolików. Zespół ISKK przeprowadził badanie, po uprzednim dostosowaniu naszego pytań zgodnie z ich doskonałą znajomością polskiego środowiska katolickiego, wśród tak zwanych katolików zaangażowanych w życie Kościoła[1] (1). Z 800 otrzymanych odpowiedzi wybrano reprezentatywna grupę 635.

Przedstawiamy wyniki sondażu wraz z naszym komentarzem.
Wyniki sondażu przeprowadzonego w Polsce
Sondaż został przeprowadzony przez ISKK (Instytut Statystyki Kościoła Katolickiego) w dniach 13 maja – 4 czerwca 2017 roku, metodą badań online, na reprezentatywnej grupie 635 katolików zaangażowanych w życie Kościoła.

1. Czy uczestniczy Pan/Pani we Mszy św.?1            
W każdą niedzielę i święta: 93.6 %          
Prawie w każdą niedzielę: 5.8 %               
Raz w miesiącu: 0.6 %

2. Papież Benedykt XVI przypomniał w lipcu 2007 r., że Msza św. może być odprawiana zarówno w formie nowej, zwaną zwyczajną (kiedy to kapłan zwrócony jest twarzą do wiernych), jak i w formie tradycyjnej, zwanej Nadzwyczajną Formą Rytu Rzymskiego lub Mszą trydencką, kiedy to kapłan jest zwrócony twarzą do tabernakulum. Czy wie Pan/Pani o tym fakcie?               

Tak: 89,5%          

Nie: 6.9%            

Nie mam zdania: 3,6%

3. Co myśli Pan/Pani o Mszy św. w formie nadzwyczajnej (po łacinie)? (liczba udzielonych odpowiedzi przekracza 100%, ponieważ można było udzielić więcej niż jedną odpowiedź)     
To dowód wierności tradycji Kościoła: 49.9%     
To normalna praktyka: 37,3%    
Ta Msza nie pasuje do dzisiejszych czasów: 17.6%          
To dziwna praktyka: 4.2%            
Inne: 16.7%        
Trudno powiedzieć: 12.1%

4. Czy uczestniczyłby Pan/Pani we Mszy św. tradycyjnej (Trydenckiej) gdyby była odprawiana w Pana/Pani parafii?
Co tydzień: 28.9%           
Od czasu do czasu : 51.6%           
Nigdy : 15.1 %   
Trudno powiedzieć : 4.4%           



Wyniki badania są podobne to tych uzyskanych w innych krajach       

Koniec XX wieku był niezwykle udany dla polskiego katolicyzmu, który wyszedł zwycięsko ze starcia z dyktaturą komunistyczna, jak i korzystał z prestiżu związanego z osobą Papieża Jana Pawła II. Z punktu widzenia doktrynalnego i liturgicznego mniej doświadczył wiosny soborowej. Nawet dziś, w większości polskich parafii, śpiew gregoriański i komunia przyjmowana do ust pozostają normą.
Co ciekawe, Msza św. w formie nadzwyczajnej, często przedstawiana jako reakcja na nadużycia, przyciągałaby w każdą niedzielę więcej niż jedną na cztery osoby, jeśli byłaby sprawowana regularnie w parafiach, co odpowiada średniej z innych krajów w których przeprowadziliśmy badania (19% we Francji w 2008 r., 25% w Niemczech w 2010 roku, 27.4 % w Hiszpanii w 2011 r., itd.).

Komentarz Paix Liturgique
Polacy rozumieją prawomocność formy nadzwyczajnej
W Polsce dziewięciu na 10 zaangażowanych katolików wie, że forma nadzwyczajna ma swoje należyte miejsce w Kościele. To bardzo dobry wynik. Poza tym, że ci zaangażowani katolicy znają różne aspekty życia Kościoła, można również sądzić, że w ciągu ostatnich dziesięciu lat, znajomość motu proprio Benedykta XVI została szeroko rozpowszechniona: najpierw lokalnie, następnie za pomocą mediów, a także dzięki pracy organizacji, takich jak Stowarzyszenie Una Voce Polonia, które organizując konferencje i pielgrzymki propagują liturgie łacińską i gregoriańską.
Katolicyzm, którego oszczędziły wojny liturgiczne
Zgodnie z odpowiedzią na trzecie pytanie (nieco zmodyfikowane przez badaczy z ISKK w stosunku do pytania, które zadaliśmy w innych krajach[2]), tylko jeden na 25 zaangażowanych katolików uważa tradycyjną liturgię za dziwną praktykę. A mniej niż jedna piąta respondentów (17.6%) uważa, że nie pasuje ona do dzisiejszych czasów. Ta odpowiedź może być jednak traktowana jako pozytywna, ponieważ może świadczyć o dostrzeżeniu niezdolności współczesnego świata do przyjęcia tradycji.
Jednakże fakt, że jeden na dwóch respondentów uważa formę nadzwyczajną za wyraz wierności tradycji Kościoła może być tylko jednoznacznie interpretowany. Nasz sondaż przedstawia obraz Kościoła, który został naznaczony, jak cały Kościół, podziałem narzuconym przez reformę liturgiczną, ale który pozostał w dużej mierze odporny na postępową opozycję do tradycyjnej liturgii i podział, którego doświadczyły i wciąż doświadczają Kościoły w krajach Europy Zachodniej.
• 8 na 10 polskich katolików….
….chętnie uczestniczyłoby we Mszy św. w formie nadzwyczajnej, jeśli byłaby sprawowana w ich parafii : 28.9% respondentów wybrałoby ja na stałe a 51.6 % od czasu do czasu. Prawdziwe znaczenie formy nadzwyczajnej pokazuje fakt, że 30 % wiernych uczestniczyłoby we Mszy św. tradycyjnej gdyby była sprawowana w ich parafii (dla porównania 19% we Francji w 2008 r., 40% we Włoszech, 25% w Niemczech, etc.). To po raz kolejny potwierdza istnienie ogromnej liczby wiernych (co najmniej jedna na cztery osoby) którzy pragną więcej sacrum w swoim życiu liturgicznym i duchowym.  Tylko 15% praktykujących katolików w Polsce nie jest zainteresowanych formą nadzwyczajną, co pozostawia ogromne pole do działania dla motu proprio Summorum Pontificum w cierpliwym docieraniu do każdej polskiej parafii.
• Wiarygodność naszych poprzednich sondaży
Fakt, że sondaż w Polsce dotyczył wyłącznie katolików zaangażowanych w życie Kościoła, i został przeprowadzony przez ISKK, pozwala uznać go za wiarygodny do porównania z wynikami z naszych poprzednich badań w innych krajach. Wszystkie inne sondaże zostały przeprowadzone na grupie ogólnej katolików, praktykujących i niepraktykujących, z wyszczególnieniem odpowiedzi pochodzących od katolików zaangażowanych. Niestety ze względu na dramatyczny spadek liczby zaangażowanych katolików w krajach Europy Zachodniej, grupa zaangażowanych mogła być zbyt mała by być w pełni reprezentatywną.
Badacze przyznają, że im większa próba tym większa jest moc badań. Analiza wyników otrzymanych w siedmiu krajach, w których przeprowadziliśmy sondaż uprzednio (Francja, Włochy, Niemcy, Portugalia, Wielka Brytania, Szwajcaria, Hiszpania) stanowi ważny materiał statystyczny. Ich porównanie z rezultatami sondażu w Polsce, przeprowadzonego wyłącznie na grupie osób zaangażowanych w życie Kościoła, potwierdza tylko jego moc.
Nasz sondaż w Polsce jest owocem współpracy Paix Liturgique i portalu UnaCum.pl, prowadzonego przez Stowarzyszenie Una Voce Polonia.
Tłumaczenie: Katarzyna Gajos

poniedziałek, 25 września 2017

Correctio filialis papieża Franciszka

Correctio filialis papieża Franciszka

11 sierpnia br. kilkudziesięciu duchownych i świeckich przekazało papieżowi Franciszkowi correctio filialis – synowską korektę siedmiu herezji, zawartych w jego adhortacji apostolskiej Amoris latetitia. To szczegółowo udokumentowane opracowanie jest w pewnym sensie kontynuacją Dubiów (‘wątpliwości’) na temat papieskiego dokumentu, wyrażonych rok temu (19 września 2016 r.) przez czterech kardynałów: Waltera Brandmüllera, Rajmunda L. Burke’a, Joachima Meisnera i Karola Caffarry (dwóch ostatnich zmarło w tym roku: jeden 5 lipca, drugi 6 września). Purpuraci zwrócili się z prośbą do Franciszka o „klaryfikację” pięciu nieortodoksyjnych tez, zawartych w adhortacji.
Kardynałowie nie doczekali się odpowiedzi; ich prośba o audiencję (wyrażona 25 kwietnia br.) również nie została wysłuchana.
29 czerwca 2016 r. 45 teologów przedstawiło kard. Sodano, dziekanowi kolegium kardynalskiego, kolejne krytyczne studium nt. 19 punktów adhortacji. I ono pozostało bez odpowiedzi.
Wśród sygnatariuszy obecnego correctio filialis znajdują się osoby, które podpisały wspomniane studium; wśród nowych nazwisk widnieje – jako jedynego biskupa – nazwisko przełożonego generalnego Bractwa Kapłańskiego Św. Piusa X, bp. Bernarda Fellaya.
Dokument można przeczytać na stronie www.correctiofilialis.org, tam również znajduje się pełna lista sygnatariuszy (na której mogą się pojawiać – i zapewne się pojawią – kolejne osoby).

Krótkie omówienie Correctio filialis

11 sierpnia br. papież Franciszek otrzymał dwudziestopięciostronicowy list, podpisany przez 40 katolickich księży i intelektualistów. Ponieważ Ojciec Święty nie udzielił nań żadnej odpowiedzi, 24 września, w święto Najświętszej Maryi Panny od Wykupu Jeńców oraz Matki Bożej z Walsingham, dokument ten został ogłoszony publicznie. Pod listem – który nadal można podpisywać – znajdują się nazwiska 62 duchownych oraz świeckich naukowców z 20 krajów, reprezentujących również innych, którzy nie posiadają niezbędnej swobody wypowiedzi. List nosi łaciński tytuł Correctio filialis de haeresibus propagatis, co dosłownie znaczy ‘Synowska korekta [dotycząca] propagowania herezji’; stwierdza się w nim, że papież w swej apostolskiej ekshortacji Amoris laetitia oraz poprzez nawiązujące do niej wypowiedzi, czyny oraz przemilczenia, w praktyce podtrzymywał siedem heretyckich opinii nt. małżeństwa, moralności i przyjmowania sakramentów, przyczyniając się przez to do ich rozpowszechnienia w Kościele katolickim. Te siedem herezji zostało wyrażonych przez autorów listu po łacinie, oficjalnym języku Kościoła.
Przesłany papieżowi list składa się z trzech zasadniczych części. W pierwszej autorzy wyjaśniają, dlaczego – jako wierzący i praktykujący katolicy – mają prawo i obowiązek wystąpić z korektą wobec Najwyższego Pasterza. Otóż prawo kanoniczne wymaga, żeby kompetentne osoby nie zachowywały milczenia, kiedy pasterze Kościoła zwodzą powierzone swojej pieczy owce. Takie działanie nie podważa dogmatu mówiącego o nieomylności papieskiej, ponieważ Kościół naucza, że papież – aby jego nauczanie mogło zostać uznane za nieomylne – musi spełnić określone kryteria. Papież Franciszek ich nie spełnił. Nie ogłosił, że te heretyckie opinie są wiążącym głosem Magisterium ani nie stwierdził, że katolicy muszą do nich z wiarą przylgnąć. Kościół naucza, że żaden papież nie może twierdzić, jakoby Bóg objawił mu jakieś nowe prawdy, w które katolicy byliby zobowiązani wierzyć.
Druga część listu jest najbardziej istotna, gdyż zawiera treść właściwej korekty. Są w niej cytowane te fragmenty Amoris laetitia, w których heretyckie opinie są zasiewane bądź popierane, a następnie wymienia się wypowiedzi, czyny i przemilczenia papieża Franciszka, które ponad wszelką wątpliwość pokazują, że pragnie on, aby katolicy rozumieli owe fragmenty w sposób, który jest de facto heretycki. W szczególności papież – bezpośrednio lub pośrednio – zezwolił na wyznawanie poglądu, jakoby posłuszeństwo Bożemu prawu mogło być niemożliwe lub niepożądane, oraz że Kościół powinien czasami zaakceptować cudzołóstwo jako dające się pogodzić z praktykowaniem katolicyzmu.
Ostatnia część, zatytułowana Wyjaśnienie, rozpatruje dwa powody tego wyjątkowego kryzysu. Jednym z nich jest modernizm. W sensie teologicznym modernizm oznacza przekonanie, iż Bóg nie przekazał Kościołowi ścisłych prawd, których ten musi nauczać w niezmienionej postaci aż do końca świata. Moderniści utrzymują, że Bóg manifestuje się ludzkości tylko poprzez doświadczenia [religijne], nad którymi ludzie mogą snuć refleksje, aby dochodzić do różnych twierdzeń na temat Boga, życia i religii; jednak te twierdzenia są tylko prowizoryczne – nigdy nie są to dogmaty. Modernizm został potępiony przez papieża św. Piusa X na początku XX wieku. Wielkie i wciąż trwające zamieszanie, które ten kierunek myśli spowodował w Kościele, przymusza autorów listu do przedstawienia prawdziwego znaczenia pojęć takich jak „wiara”, „herezja”, „Objawienie” i „Magisterium”.
Drugim powodem kryzysu jest wyraźny wpływ idei Marcina Lutra na papieża Franciszka. List wskazuje na paralele między poglądami ojca protestantyzmu na temat małżeństwa, rozwodu, wybaczenia i prawa Bożego, a przekonaniami papieża, wyrażanymi przezeń słowami, czynami i przemilczeniami. Wskazuje także na wyrażane wprost i bezprecedensowe pochwały pod adresem niemieckiego herezjarchy, płynące z ust papieża Franciszka.
Sygnatariusze listu nie posunęli się do osądzania stopnia, w jakim papież Franciszek był świadomy faktu, że propaguje siedem herezji, wymienionych w dokumencie. Z szacunkiem nalegają, aby potępił te herezje, które wprost lub nie wprost wyraził.
Na koniec sygnatariusze zaręczyli o swojej lojalności wobec świętego Kościoła Rzymskiego, zapewnili papieża o modlitwie oraz poprosili o apostolskie błogosławieństwo.