piątek, 10 marca 2017
środa, 8 marca 2017
wtorek, 7 marca 2017
Pierwszy klasztor w diecezji Meath od czasu anglikańskiego spustoszenia. Celebruje „po staremu”
Data publikacji: 2017-03-06 07:00
Data aktualizacji: 2017-03-02 15:01:00
By MK777 (Own work) [GFDL
(http://www.gnu.org/copyleft/fdl.html) or CC BY-SA 4.0-3.0-2.5-2.0-1.0
(http://creativecommons.org/licenses/by-sa/4.0-3.0-2.5-2.0-1.0)], via
Wikimedia Commons
Dekretem
biskupa Michaela Smitha ustanowiono w lutym tego roku mnichów
benedyktyńskich od Nieustającej Adoracji Najświętszego Sakramentu
Ołtarza jako instytucję monastyczną życia konsekrowanego na prawach
diecezjalnych w diecezji Meath w Irlandii – informuje Bradley Eli z
ChruchMilitant.com. Jest to pierwszy klasztor w tej diecezji od czasów
rozwiązania instytucji monastycznych za panowania angielskiego króla
Henryka VIII w roku 1536.
Mnisi przybyli do opactwa Silverstream ze Stanów Zjednoczonych, gdzie w roku 2009 w Tulsie w stanie Oklahoma założono wspólnotę, która kładła „szczególny nacisk na adorację eucharystyczną ofiarowaną za księży katolickich”.
Mnisi musieli uzyskać uprzednią aprobatę papieskiej komisji Ecclesia Dei, gdyż „odprawiają liturgię benedyktyńską po łacinie, przy udziale chorału gregoriańskiego, według nadzwyczajnej formy rytu rzymskiego z roku 1962”.
Szczególną troską wspólnoty jest „uświęcenie księży”, zapewnienie im „duchowej oazy”, zwłaszcza tym, którzy „potrzebują duchowego wytchnienia”. Opactwo prowadzi też „znakomitą księgarnię katolicką”.
Oprócz skupienia na Eucharystii, mnisi przejawiają „specjalne nabożeństwo” do Matki Bożej, „która podtrzymywała apostołów w jednomyślnej modlitwie w Wieczerniku”. Z tego powodu wspólnotę określa się też jako klasztor Najświętszej Maryi Panny z Wieczernika.
Dziennikarz przypomina ponadto, że katolicyzm wprowadził do Irlandii w V wieku św. Patryk, a w VI wieku mnisi pod przewodnictwem św. Augustyna z Canterbury założyli tam swoje klasztory. Tysiąc lat później klasztory zostały skonfiskowane, gdy angielski król Henryk VIII „ogłosił się głową byłego Kościoła katolickiego w Anglii”. Ponadto „rozwiązanie klasztorów doprowadziło do zburzenia wspaniałej sieci społecznej, gdyż skonfiskowana ziemia nie mogła już być miejscem dla szpitali, zaopatrywać w żywność i jałmużnę biednych mieszkańców kraju”.
Źródło: ChruchMilitant.com
Jan J. Franczak
Mnisi przybyli do opactwa Silverstream ze Stanów Zjednoczonych, gdzie w roku 2009 w Tulsie w stanie Oklahoma założono wspólnotę, która kładła „szczególny nacisk na adorację eucharystyczną ofiarowaną za księży katolickich”.
Mnisi musieli uzyskać uprzednią aprobatę papieskiej komisji Ecclesia Dei, gdyż „odprawiają liturgię benedyktyńską po łacinie, przy udziale chorału gregoriańskiego, według nadzwyczajnej formy rytu rzymskiego z roku 1962”.
Szczególną troską wspólnoty jest „uświęcenie księży”, zapewnienie im „duchowej oazy”, zwłaszcza tym, którzy „potrzebują duchowego wytchnienia”. Opactwo prowadzi też „znakomitą księgarnię katolicką”.
Oprócz skupienia na Eucharystii, mnisi przejawiają „specjalne nabożeństwo” do Matki Bożej, „która podtrzymywała apostołów w jednomyślnej modlitwie w Wieczerniku”. Z tego powodu wspólnotę określa się też jako klasztor Najświętszej Maryi Panny z Wieczernika.
Dziennikarz przypomina ponadto, że katolicyzm wprowadził do Irlandii w V wieku św. Patryk, a w VI wieku mnisi pod przewodnictwem św. Augustyna z Canterbury założyli tam swoje klasztory. Tysiąc lat później klasztory zostały skonfiskowane, gdy angielski król Henryk VIII „ogłosił się głową byłego Kościoła katolickiego w Anglii”. Ponadto „rozwiązanie klasztorów doprowadziło do zburzenia wspaniałej sieci społecznej, gdyż skonfiskowana ziemia nie mogła już być miejscem dla szpitali, zaopatrywać w żywność i jałmużnę biednych mieszkańców kraju”.
Źródło: ChruchMilitant.com
Jan J. Franczak
sobota, 4 marca 2017
Muzułmanie nawrócą się w sposób, którego nikt się nie spodziewa.
Nienawiść krajów muzułmańskich wobec Zachodu staje się obecnie nienawiścią wobec chrześcijaństwa. Istnieje poważne zagrożenie, że doczesna siła islamu powróci, a wraz z nim powróci niebezpieczeństwo, iż pokona on Zachód, który przestał być chrześcijański, aby utwierdzić się jako wielka antychrześcijańska siła w świecie. Muzułmańscy pisarze mówią: Gdy szarańcza obsiądzie czarną chmarą niezmierzone kraje, będzie ona niosła na skrzydłach te oto arabskie słowa: jesteśmy tłumem Boga, każdy z nas ma dziewięćdziesiąt dziewięć jaj, a gdybyśmy mieli ich sto, spustoszylibyśmy świat wraz ze wszystkim, co się na nim znajduje.
Pytanie brzmi: W jaki sposób powinniśmy zapobiec wykluciu z setnego jaja? Jestem mocno przekonany, że obawy dotyczące muzułmanów nie ziszczą się, lecz że wyznawcy islamu nawrócą się w końcu na chrześcijaństwo i stanie się to w sposób, którego nie spodziewają się nawet nasi misjonarze. Wierzę, że stanie się to nie poprzez bezpośrednie głoszenie nauki chrześcijańskiej, lecz przez wezwanie muzułmanów do oddawania czci Matce Boga. Oto moja linia argumentacji:
Koran, który jest świętą księgą muzułmanów, zawiera wiele ustępów dotyczących Najświętszej Dziewicy. Przede wszystkim Koran wierzy w Jej Niepokalane Poczęcie i w dziewicze narodzenie Jezusa. Trzecia sura Koranu sytuuje historię rodu Maryi w genealogii, która sięga do czasów Abrahama, Noego i Adama. Gdy porównamy opis narodzin Maryi w Koranie z apokryficzną ewangelią narodzin Maryi, można pokusić się o wniosek, że Mahomet bardzo mocno opierał się o to ostatnie źródło. Obie księgi opisują zaawansowany wiek i niewątpliwą bezpłodność matki Maryi. Gdy Anna zachodzi w ciążę, mówi ona według Koranu: O, Panie, ślubuję i poświęcam Ci to, co już jest we mnie. Przyjmij to ode mnie*.
Gdy Maryja przychodzi na świat, jej matka mówi: Oddaję ją z całym jej potomstwem pod Twoją opiekę, o Panie, przeciw szatanowi!
(…) Koran zawiera również wersety poświęcone Zwiastowaniu, Nawiedzeniu i Narodzeniu. Aniołowie przedstawieni są jako towarzysze Matki Najświętszej, którzy mówią do Niej: O, Maryjo, Bóg Cię wybrał i oczyścił i wywyższył Cię ponad wszystkie niewiasty na ziemi. W dziewiętnastej surze Koranu znaleźć można czterdzieści jeden wersetów poświęconych Jezusowi i Maryi. Obrona dziewictwa Maryi zawarta w Koranie jest tak silna, że w czwartej księdze potępia on żydów za ich potworne oszczerstwa przeciwko Dziewicy Maryi.
Maryja jest zatem dla muzułmanów prawdziwą Sayyidą, czyli Panią. Jej jedyną ewentualną poważną rywalką w ich wyznaniu wiary mogłaby być Fatima, córka samego Mahometa. Lecz po śmierci Fatimy Mahomet napisał: Będziesz w raju najbardziej błogosławioną spośród niewiast, zaraz po Maryi. W innej wersji tego tekstu w usta Fatimy włożone są słowa: Przewyższam wszystkie kobiety, z wyjątkiem Maryi.
W ten sposób dochodzimy do drugiej kwestii, a mianowicie pytania, dlaczego Najświętsza Maryja Panna objawiła się w niepozornej wiosce Fatima, aby przyszłe pokolenia znały Ją jako Matkę Boską z Fatimy. Ponieważ wszystko, co przychodzi z Nieba, cechuje się niesłychanym dopracowaniem szczegółów, wierzę, że Maryja wybrała imię Matki Boskiej z Fatimy, jako dowód i znak nadziei dla muzułmanów i jako zapewnienie, że ci, którzy okazują Jej tak wiele szacunku, pewnego dnia uznają również Jej Boskiego Syna.
Dowody na poparcie tej tezy znaleźć można w faktach historycznych; muzułmanie przez stulecia okupowali Portugalię. W czasie, gdy wreszcie zostali oni wypędzeni, ostatni dowódca muzułmański miał piękną córkę o imieniu Fatima. Zakochał się w niej katolicki chłopak, i dla niego nie tylko została ona w Portugalii, ale przyjęła też wiarę. Młody mąż był w niej tak zakochany, że zmienił nazwę miasteczka, w którym żył i nazwał je Fatima. I tak oto miejsce, w którym Maryja objawiła się w 1917r., jest historycznie powiązane z Fatimą, córką Mahometa.
Ostateczny dowód związków Fatimy z muzułmanami przejawia się w entuzjastycznym przyjęciu statuy Matki Bożej Fatimskiej przez wyznawców islamu podczas jej peregrynacji po krajach Afryki i w Indiach. Muzułmanie brali udział w nabożeństwach katolickich, aby uczcić Najświętszą Maryję Pannę, zezwolili na procesje religijne i nawet na to, aby modlitwy odmawiane były przed meczetami; w Mozambiku muzułmanie zaczęli nawracać się na chrześcijaństwo, gdy tylko wzniesiono tam pomnik Matki Bożej Fatimskiej.
Misjonarze w przyszłości będą coraz lepiej rozumieć, że sukces ich apostolatu wśród muzułmanów będzie uzależniony od stopnia, w jakim będą oni nauczali o Matce Boskiej Fatimskiej. Maryja jest adwentem Chrystusa, ponieważ przyniosła Ona ludziom Chrystusa, zanim się On narodził. W każdym wysiłku apologetycznym zawsze najlepiej jest zacząć od tego, co ludzie już akceptują. Ponieważ muzułmanie mają nabożeństwo do Maryi, nasi misjonarze powinni zadowolić się szerzeniem i rozwijaniem tego nabożeństwa, zdając sobie w pełni sprawę z tego, że Maryja sama dalej poprowadzi muzułmanów do swego Boskiego Syna. Jest ona odwieczną zdrajczynią w tym sensie, że nigdy nie zatrzymuje dla siebie skierowanego do Niej nabożeństwa, lecz zawsze doprowadza Ona tych, którzy mają do Niej nabożeństwo, do Jej Boskiego Syna. Podobnie jak Ci, którzy tracą nabożeństwo do Niej, tracą wiarę w boskość Chrystusa, tak i ci, którzy wzmacniają nabożeństwo do Maryi, stopniowo umacniają się w tej wierze.
Wielu spośród naszych wielkich misjonarzy udało się dzięki czynom miłosierdzia, dzięki szkołom i szpitalom, przełamać gorzką nienawiść i uprzedzenia żywione przez muzułmanów wobec chrześcijan. Pozostaje zatem zastosować inny sposób, a mianowicie wziąć czterdziestą pierwszą surę Koranu i pokazać muzułmanom, że została ona zapożyczona z Ewangelii św. Łukasza, że nawet w ich oczach Maryja nie mogłaby być najbardziej błogosławioną spośród wszystkich niewiast w niebie, gdyby nie zrodziła Ona tego, który był Zbawicielem świata. Skoro Judyta i Estera ze Starego Testamentu były prefiguracją Maryi, jest też możliwe, że Fatima miała być Jej postfiguracją. Powinno się zatem przygotowywać muzułmanów do uznania faktu, że skoro Fatima – pod względem oddawanej jej czci – musi ustąpić miejsca Matce Bożej, jest tak, ponieważ Maryja różni się od wszystkich innych matek na świecie i ponieważ bez Chrystusa byłaby Ona nikim.
Arcybiskup Fulton J. Sheen
Abp Fulton J. Sheen (właśc. Peter John
Sheen), ur. 1895, zm. 1979. Amerykański duchowny katolicki. Pochodził z
bardzo religijnej rodziny. Wykładał na Katolickim Uniwersytecie Ameryki w
Waszyngtonie. Szeroki rozgłos zyskał jako kaznodzieja, rekolekcjonista i
nauczyciel. Od roku 1930 prowadził audycję radiową pt. „The Catholic
Hour”, której słuchało 4 miliony Amerykanów. Pod wpływem jego nauk
nawróciło się wiele osobistości. W roku 1951 został biskupem pomocniczym
Nowego Jorku. W latach 1951-57 oraz 1961-68 prowadził cotygodniowy
program telewizyjny pt. „Life is Worth Living”. Audycja biła rekordy
popularności. W roku 1966 został biskupem Rochester. Do końca życia
znany jako płomienny mówca, a kazania które głosił przyciągały tłumy.
Napisał 66 książek i wiele artykułów. Zmarł 9 grudnia 1979 w swojej
kaplicy przed Najświętszym Sakramentem. W roku 2002 otwarto jego proces
beatyfikacyjny. W czerwcu 2012 Ojciec Święty Benedykt XVI zatwierdził
dekret o heroiczności cnót arcybiskupa. Od tego momentu przysługuje mu
tytuł Czcigodnego Sługi Bożego.
http://apostolowiemaryi.pl/2017/02/muzulmanie-nawroca-sie-sposob-ktorego-nikt-sie-spodziewa/
Nienawiść krajów muzułmańskich wobec Zachodu staje się obecnie nienawiścią wobec chrześcijaństwa. Istnieje poważne zagrożenie, że doczesna siła islamu powróci, a wraz z nim powróci niebezpieczeństwo, iż pokona on Zachód, który przestał być chrześcijański, aby utwierdzić się jako wielka antychrześcijańska siła w świecie. Muzułmańscy pisarze mówią: Gdy szarańcza obsiądzie czarną chmarą niezmierzone kraje, będzie ona niosła na skrzydłach te oto arabskie słowa: jesteśmy tłumem Boga, każdy z nas ma dziewięćdziesiąt dziewięć jaj, a gdybyśmy mieli ich sto, spustoszylibyśmy świat wraz ze wszystkim, co się na nim znajduje.
Pytanie brzmi: W jaki sposób powinniśmy zapobiec wykluciu z setnego jaja? Jestem mocno przekonany, że obawy dotyczące muzułmanów nie ziszczą się, lecz że wyznawcy islamu nawrócą się w końcu na chrześcijaństwo i stanie się to w sposób, którego nie spodziewają się nawet nasi misjonarze. Wierzę, że stanie się to nie poprzez bezpośrednie głoszenie nauki chrześcijańskiej, lecz przez wezwanie muzułmanów do oddawania czci Matce Boga. Oto moja linia argumentacji:
Koran, który jest świętą księgą muzułmanów, zawiera wiele ustępów dotyczących Najświętszej Dziewicy. Przede wszystkim Koran wierzy w Jej Niepokalane Poczęcie i w dziewicze narodzenie Jezusa. Trzecia sura Koranu sytuuje historię rodu Maryi w genealogii, która sięga do czasów Abrahama, Noego i Adama. Gdy porównamy opis narodzin Maryi w Koranie z apokryficzną ewangelią narodzin Maryi, można pokusić się o wniosek, że Mahomet bardzo mocno opierał się o to ostatnie źródło. Obie księgi opisują zaawansowany wiek i niewątpliwą bezpłodność matki Maryi. Gdy Anna zachodzi w ciążę, mówi ona według Koranu: O, Panie, ślubuję i poświęcam Ci to, co już jest we mnie. Przyjmij to ode mnie*.
Gdy Maryja przychodzi na świat, jej matka mówi: Oddaję ją z całym jej potomstwem pod Twoją opiekę, o Panie, przeciw szatanowi!
(…) Koran zawiera również wersety poświęcone Zwiastowaniu, Nawiedzeniu i Narodzeniu. Aniołowie przedstawieni są jako towarzysze Matki Najświętszej, którzy mówią do Niej: O, Maryjo, Bóg Cię wybrał i oczyścił i wywyższył Cię ponad wszystkie niewiasty na ziemi. W dziewiętnastej surze Koranu znaleźć można czterdzieści jeden wersetów poświęconych Jezusowi i Maryi. Obrona dziewictwa Maryi zawarta w Koranie jest tak silna, że w czwartej księdze potępia on żydów za ich potworne oszczerstwa przeciwko Dziewicy Maryi.
Maryja jest zatem dla muzułmanów prawdziwą Sayyidą, czyli Panią. Jej jedyną ewentualną poważną rywalką w ich wyznaniu wiary mogłaby być Fatima, córka samego Mahometa. Lecz po śmierci Fatimy Mahomet napisał: Będziesz w raju najbardziej błogosławioną spośród niewiast, zaraz po Maryi. W innej wersji tego tekstu w usta Fatimy włożone są słowa: Przewyższam wszystkie kobiety, z wyjątkiem Maryi.
W ten sposób dochodzimy do drugiej kwestii, a mianowicie pytania, dlaczego Najświętsza Maryja Panna objawiła się w niepozornej wiosce Fatima, aby przyszłe pokolenia znały Ją jako Matkę Boską z Fatimy. Ponieważ wszystko, co przychodzi z Nieba, cechuje się niesłychanym dopracowaniem szczegółów, wierzę, że Maryja wybrała imię Matki Boskiej z Fatimy, jako dowód i znak nadziei dla muzułmanów i jako zapewnienie, że ci, którzy okazują Jej tak wiele szacunku, pewnego dnia uznają również Jej Boskiego Syna.
Dowody na poparcie tej tezy znaleźć można w faktach historycznych; muzułmanie przez stulecia okupowali Portugalię. W czasie, gdy wreszcie zostali oni wypędzeni, ostatni dowódca muzułmański miał piękną córkę o imieniu Fatima. Zakochał się w niej katolicki chłopak, i dla niego nie tylko została ona w Portugalii, ale przyjęła też wiarę. Młody mąż był w niej tak zakochany, że zmienił nazwę miasteczka, w którym żył i nazwał je Fatima. I tak oto miejsce, w którym Maryja objawiła się w 1917r., jest historycznie powiązane z Fatimą, córką Mahometa.
Ostateczny dowód związków Fatimy z muzułmanami przejawia się w entuzjastycznym przyjęciu statuy Matki Bożej Fatimskiej przez wyznawców islamu podczas jej peregrynacji po krajach Afryki i w Indiach. Muzułmanie brali udział w nabożeństwach katolickich, aby uczcić Najświętszą Maryję Pannę, zezwolili na procesje religijne i nawet na to, aby modlitwy odmawiane były przed meczetami; w Mozambiku muzułmanie zaczęli nawracać się na chrześcijaństwo, gdy tylko wzniesiono tam pomnik Matki Bożej Fatimskiej.
Misjonarze w przyszłości będą coraz lepiej rozumieć, że sukces ich apostolatu wśród muzułmanów będzie uzależniony od stopnia, w jakim będą oni nauczali o Matce Boskiej Fatimskiej. Maryja jest adwentem Chrystusa, ponieważ przyniosła Ona ludziom Chrystusa, zanim się On narodził. W każdym wysiłku apologetycznym zawsze najlepiej jest zacząć od tego, co ludzie już akceptują. Ponieważ muzułmanie mają nabożeństwo do Maryi, nasi misjonarze powinni zadowolić się szerzeniem i rozwijaniem tego nabożeństwa, zdając sobie w pełni sprawę z tego, że Maryja sama dalej poprowadzi muzułmanów do swego Boskiego Syna. Jest ona odwieczną zdrajczynią w tym sensie, że nigdy nie zatrzymuje dla siebie skierowanego do Niej nabożeństwa, lecz zawsze doprowadza Ona tych, którzy mają do Niej nabożeństwo, do Jej Boskiego Syna. Podobnie jak Ci, którzy tracą nabożeństwo do Niej, tracą wiarę w boskość Chrystusa, tak i ci, którzy wzmacniają nabożeństwo do Maryi, stopniowo umacniają się w tej wierze.
Wielu spośród naszych wielkich misjonarzy udało się dzięki czynom miłosierdzia, dzięki szkołom i szpitalom, przełamać gorzką nienawiść i uprzedzenia żywione przez muzułmanów wobec chrześcijan. Pozostaje zatem zastosować inny sposób, a mianowicie wziąć czterdziestą pierwszą surę Koranu i pokazać muzułmanom, że została ona zapożyczona z Ewangelii św. Łukasza, że nawet w ich oczach Maryja nie mogłaby być najbardziej błogosławioną spośród wszystkich niewiast w niebie, gdyby nie zrodziła Ona tego, który był Zbawicielem świata. Skoro Judyta i Estera ze Starego Testamentu były prefiguracją Maryi, jest też możliwe, że Fatima miała być Jej postfiguracją. Powinno się zatem przygotowywać muzułmanów do uznania faktu, że skoro Fatima – pod względem oddawanej jej czci – musi ustąpić miejsca Matce Bożej, jest tak, ponieważ Maryja różni się od wszystkich innych matek na świecie i ponieważ bez Chrystusa byłaby Ona nikim.
Arcybiskup Fulton J. Sheen
Źródło: The World’s First Love, 1953r., str.205-209
Abp Fulton J. Sheen (właśc. Peter John
Sheen), ur. 1895, zm. 1979. Amerykański duchowny katolicki. Pochodził z
bardzo religijnej rodziny. Wykładał na Katolickim Uniwersytecie Ameryki w
Waszyngtonie. Szeroki rozgłos zyskał jako kaznodzieja, rekolekcjonista i
nauczyciel. Od roku 1930 prowadził audycję radiową pt. „The Catholic
Hour”, której słuchało 4 miliony Amerykanów. Pod wpływem jego nauk
nawróciło się wiele osobistości. W roku 1951 został biskupem pomocniczym
Nowego Jorku. W latach 1951-57 oraz 1961-68 prowadził cotygodniowy
program telewizyjny pt. „Life is Worth Living”. Audycja biła rekordy
popularności. W roku 1966 został biskupem Rochester. Do końca życia
znany jako płomienny mówca, a kazania które głosił przyciągały tłumy.
Napisał 66 książek i wiele artykułów. Zmarł 9 grudnia 1979 w swojej
kaplicy przed Najświętszym Sakramentem. W roku 2002 otwarto jego proces
beatyfikacyjny. W czerwcu 2012 Ojciec Święty Benedykt XVI zatwierdził
dekret o heroiczności cnót arcybiskupa. Od tego momentu przysługuje mu
tytuł Czcigodnego Sługi Bożego.http://apostolowiemaryi.pl/2017/02/muzulmanie-nawroca-sie-sposob-ktorego-nikt-sie-spodziewa/
piątek, 3 marca 2017
Papież Franciszek pomógł pozyskać Bractwu św. Piusa X zabytkowy kościół w Rzymie.
sobota, 25 lutego 2017
Lefebvriani a casa
24.04.2017 All’Esquilino sorgerà il Centro studi della San Pio X. Accordo vicino. Decisivo il ruolo del Papa
Autor:
Rzymski Katolik
Dzisiaj rano na stronie Il Foglio
pojawiła się informacja o tym, jak to papież Franciszek pomógł Bractwu
św. Piusa X pozyskać znajdujący się w samym centrum Rzymu zabytkowy
kościół Santa Maria Immacolata all'Esquilino wraz z otaczającymi go
budynkami, będącymi pierwotnie zabudowaniami klasztornymi Ojców
Miłosierdzia a obecnie szkołą podstawową i średnią. Budynki mają być
przeznaczone na ośrodek studiów a w przyszłości być może także Domem
Generalnym Bractwa w Rzymie.
http://www.ilfoglio.it/chiesa/2017/02/24/news/accordo-lefebvriani-papa-francesco-122169/
za: http://rzymski-katolik.blogspot.com/2017/02/papiez-franciszek-pomog-pozyskac.htmlwtorek, 28 lutego 2017
Tradycyjna dyscyplina postna
Dzisiejszy świat chce wyrugować z
życia ludzi ofiarę i umartwianie. Nawet Kościół wychodząc naprzeciw tym
tendencjom, raz po raz, rozluźnia przepisy postne. Przypominamy tekst
św. Maksymiliana Kolbego, wierząc, że pobudzi on naszych Czytelników do
umartwień,choćby w duchu pokuty i wynagrodzenia, za tych którzy swoje
starania kierują ku uczynieniu życia łatwym i przyjemnym.
Pewna akademiczka przynosi mi w
Zakopanem broszurę znanego w Krakowie p.Williama Rosego o YMCA i
wspominając moją pod tym względem krytykę, mówi: „Ja w tym nic złego nie
widzę”.
Wziąłem tę broszurę i przejrzałem. Autor, mimo oświadczenia, że sprawy dogmatyczne zostawia „specjalistom, księżą”, nie zostawił ich im jednak. Znalazłem tam bowiem naukę o odpuszczeniu grzechów przez modlitwę, a następnie twierdzenie, że mylili się w średnich wiekach wierni umartwiając swoje ciało.Na ten sam temat miałem także sposobność mówić z pastorem protestanckim w mieście N[Nieszawie]. I ten się wzdrygał (jak w ogóle protestanci) przed pokutą, a na uwagę że św. Paweł wyznaje: „Karcę ciało moje i w niewolę podbijam, bym snadź drugim opowiadając sam nie był potępiony” [1 Kor 9,27] odrzekł, że tylko praktykował to święty Paweł sam, a inni nie są obowiązani go naśladować.
Wziąłem tę broszurę i przejrzałem. Autor, mimo oświadczenia, że sprawy dogmatyczne zostawia „specjalistom, księżą”, nie zostawił ich im jednak. Znalazłem tam bowiem naukę o odpuszczeniu grzechów przez modlitwę, a następnie twierdzenie, że mylili się w średnich wiekach wierni umartwiając swoje ciało.Na ten sam temat miałem także sposobność mówić z pastorem protestanckim w mieście N[Nieszawie]. I ten się wzdrygał (jak w ogóle protestanci) przed pokutą, a na uwagę że św. Paweł wyznaje: „Karcę ciało moje i w niewolę podbijam, bym snadź drugim opowiadając sam nie był potępiony” [1 Kor 9,27] odrzekł, że tylko praktykował to święty Paweł sam, a inni nie są obowiązani go naśladować.
Wielu też w naszych czasach
pragnęłoby poznosić wszelkie umartwienia, bo spodlony świat dzisiejszy
szuka szczęścia w doczesnych , zmysłowych, a często i grzesznych
przyjemnościach. A jednak pokuta to nie tylko wyłączny
przywilej św. Pawła, ani „błąd” średnich wieków, ale obowiązek i to
ścisły obowiązek wszystkich, bo nikt nie jest bez grzechu. I nie
„średnie” dopiero wieki zaczęły „błądzić”, ale od pierwszych wieków
Kościoła wierni, posłuszni nakazom Chrystusa Pana, ujarzmiali swoje
ciało. Chrystus Pan sam pościł przez 40 dni na puszczy i nakazał pokutę
pod grozą zatracenia. „Jeżeli pokutować nie będziecie, wszyscy pospołu
zginiecie”(Łk 13,5). A święty Piotr naucza w świątyni: „Pokutujcie i
nawróćcie się, by grzechy wasze były zgładzone”(Dz3,19).Pierwsi też już
chrześcijanie spełniali uczynki pokutne, a nawet wielki post był im już
znany. Wspomina o tym św. Augusty(zm.430), św. Jan Chryzostom(zm.407),
Orygenes(zm.253) i św. Ireneusz(zm.202). Zachęcają oni wiernych do
gorliwego odbycia wielkiego postu i piętnują tych, którzy go nie
zachowywali wedle ówczesnej surowości- przecież to jeszcze nie wieki
średnie.
Każdy więc, więc kto chce się zbawić,
musi pokutować. Kościół święty chociaż całkowicie pokuty znieść nie może
, to jednak na mocy władzy, otrzymanej od Chrystusa Pana, oznacza
sposób pokutowania stosownie do czasu i miejsca. Jednym z takich środków
pokuty jest także bieżący Wielki post. W wiekach pierwszych trwał on
krócej, ale za to był znacznie ostrzejszy. „Didascalia Apostolorum”
(wiek III) przepisują post, tj. zupełne powstrzymanie się od jedzenia i
picia, w piątek i sobotę Wielkiego Tygodnia, a w cztery poprzednie dni
post o chlebie, wodzie i soli. W początkach IV wieku, na wzór postu Pana
Jezusa, poszczono przez dni 40, a synod w Nicei nazywa już ten post (w
kanonie]5 ) – „Quadragesima”, czterdziestnica. Na zachodzie poszczono 6
tygodni z wyjątkiem niedzieli, na wschodzie zaś (Antiochia,
Konstantynopol) ustalił się zwyczaj wyjmowania spod postu także soboty,
post więc zaczynano 7 tygodni przed Wielkanocą. Praktycznie więc
poszczono dni 30. W wieku VII dopiero zaokrąglono w Rzymie liczbę dni
postnych, na 40, zaczynając post od środy popielcowej. Zwyczaj ten objął
w początkach wieków średnich cały świat katolicki. Papież Urban II na
synodzie w Benewencie nakazał też zachować w całym Kościele dawny już
zwyczaj posypywania głowy popiołem na początku postu. Równocześnie
powstają też nazwy niedziel: piędziesiątnica, sześćdziesiątnica,
siedemdziesiątnica.
W Polsce od czasów Innocentego
IV(1243-1254) zaczynano surowy post od siedemdziesiątnicy. Ostry był ten
post, bo nie wyłączano ani niedzieli, ani soboty, a wolno było jeść raz
tylko na dzień i to bez mięsa, jaj i nabiału. W wieku XV Stolica
Apostolska złagodziła post dla krajów północnych , ale Polacy mimo
orzeczenia synodu wrocławskiego(1248), by post zaczynać od środy
popielcowej, pościli po dawnemu. W roku 1505 Erazm Ciołek, biskup
płocki, uzyskuje na prośbę króla Aleksandra zwolnienie od postu w środy
całego roku, ale i to się nie przyjęło. Pius X następnie pozwolił (5
kwietnia]1903) w diecezjach Królestwa Polskiego używania mięsa we
wszystkie soboty roku, w niedziele wielkiego postu i używania raz w
dzień mięsa w poniedziałki, wtorki i czwartki (z wyjątkiem Wielkiego
Czwartku) wielkiego postu. Post zaś od nabiału ograniczył do Wielkiego
Piątku. Najnowszy kościelny kodeks prawny rozróżnia dokładnie post i
wstrzemięźliwość od mięsa.
Pości, kto raz na dzień posili się do
syta, a rano i wieczór przyjmuje lekki posiłek, stosując się do zwyczaju
miejscowego co do ilości i jakości(kan, 1252), chociaż by używał mięsa.
Wstrzemięźliwość od mięsa zaś zawiera powstrzymanie się od pokarmów
mięsnych i rosołu; nie zaś od jaj i nabiału. Wolno też maścić (krasić)
tłuszczem i jeść więcej razy do syta. W wielkim poście obowiązuje post i
wstrzemięźliwość w środę popielcową w piątki i soboty wielkiego postu;
sam zaś post w inne dni wielkiego postu. Do powstrzymania się od mięsa
są obowiązani wszyscy, którzy przekroczyli 7. rok życia; do postu zaś ci
tylko, którzy skończyli 21 lat, a jeszcze nie zaczęli 60.roku. Od postu
zwalnia też prawo chorych, powracających do zdrowia i pracujących
ciężko fizycznie lub umysłowo. Więcej jednak wymaga ono do zwolnienia od
wstrzemięźliwości od mięsa. Tylko bardzo ciężka praca, albo
niemożliwość, jak np. w wojsku, od tego obowiązku zwalniają.
[Grodno, przed marcem 1923]
[Grodno, przed marcem 1923]
Tradycyjna dyscyplina postna w Wielkim Poście
Qui corporali ieiunio vitia comprimis, mentem elevans,
virtutem largiris et praemia…
virtutem largiris et praemia…
To przez post ciała uśmierzasz wady, podnosisz ducha, udzielasz cnoty i nagrody.
z prefacji wielkopostnej
Na podstawie dawnych przepisów i starożytnej tradycji Kościoła Katolickiego, którą zalecamy przestrzegać, rozróżniamy:
1. Post ilościowy (ieiunium) – polegający na ilości pokarmów w ciągu dnia. Obowiązuje tych, którzy ukończyli 21 rok, aż do 60 roku życia.
2. Post jakościowy (abstinentia) – polegający na jakości pokarmów tzn. bez mięsa.
Obowiązuje tych, którzy ukończyli 7 rok życia.
3. Post ścisły – tj. post jakościowy połączony z ilościowym (ieiunium + abstinentia)
2. Post jakościowy (abstinentia) – polegający na jakości pokarmów tzn. bez mięsa.
Obowiązuje tych, którzy ukończyli 7 rok życia.
3. Post ścisły – tj. post jakościowy połączony z ilościowym (ieiunium + abstinentia)
W Środę popielcową, w którą na znak rozpoczęcia Wielkiego Postu nasze głowy zostały posypane popiołem, obowiązuje post ścisły.
W PONIEDZIAŁKI, WTORKI, ŚRODY I CZWARTKI
obwiązuje post ilościowy (ieiunium) polegający na jednorazowym posiłku
do sytości w ciągu dnia w którym można spożywać mięso. Oprócz tego wolno
spożyć dwa posiłki: rano i wieczorem lecz (wg polskiej tradycji) bez
mięsa, a co do ilości takie, aby między dniami postu, a pozostałymi w
ciągu roku zachodziła naprawdę różnica.
W PIĄTKI I SOBOTY, należy zachować tzw.
post ścisły tj. oprócz postu ilościowego należy zachować także post
jakościowy (abstinentia) tzn. w te dni nie spożywa się mięsa, ani potraw
z jego dodatkiem i zup na wywarze z mięsa (np. rosołu).
W NIEDZIELĘ nie obowiązuje ani post ilościowy, ani jakościowy.
Jeśli Wielkim Poście wypadnie jakieś święto, to nie znosi ono postu.
Wielkopostna dyscyplina postna rozpoczyna się w Środę popielcowa, a kończy w Wielką Sobotę po Wigilii Paschalnej.
Wielkopostna dyscyplina postna rozpoczyna się w Środę popielcowa, a kończy w Wielką Sobotę po Wigilii Paschalnej.
Przestrzeganie powyższych przepisów ma charakter dobrowolny.
Memento homo, quia pulvis es et in pulverem reverteris…
Pamiętaj człowiecze, że prochem jesteś i w proch się obrócisz.
Pamiętaj człowiecze, że prochem jesteś i w proch się obrócisz.
Opracowano na podstawie:
1. Kodek.s Prawa Kanonicznego z 1917 r. Can. 1250 – 1254
2. ks. Franciszek Bączkowicz, Prawo kanoniczne, tom II, Opole 1958
1. Kodek.s Prawa Kanonicznego z 1917 r. Can. 1250 – 1254
2. ks. Franciszek Bączkowicz, Prawo kanoniczne, tom II, Opole 1958
http://3droga.pl/religia/tradycyjna-dyscyplina-postna/
poniedziałek, 27 lutego 2017
niedziela, 26 lutego 2017
Siedem okresów Kościoła wg Bartłomieja Holzhausera
Żywot i dzieła wielebnego Sługi Bożego Bartłomieja Według Bartłomieja Holzhausera, Ks. Dr. J. Górka, Tarnów 1908, s. Imprimatur +
Według Bartłomieja, siedem Kościołów
czyli gminy apokaliptyczne są proroczą charakterystyką losów i kolei,
jakie w przebiegu lat Kościół rzymski będzie przechodził. Według liczby
tych gmin dzieli historię kościelną na siedem okresów czyli peryodów.
Pierwszy okres czyli stan Kościoła nazywa posiewem, a trwa on od
Chrystusa Pana do pierwszego prześladowania chrześcijan za Nerona.
Siewca boski, Jezus Chrystus i Jego Apostołowie, oraz tychże następcy
rzucają ziarno słowa bożego, a to ziarnko gorczyczne wyrasta w drzewo,
pod którego cieniem wszystkie narody ziemskie mają znaleźć spoczynek.
Temu pierwszemu peryodowi odpowiada
pierwszy dzień stworzenia, w którym Pan uczynił światło. Wyższe od
ziemskiego światło pojawiło się na świecie, t. j. Chrystus zstąpił na
ziemię i rozprószył jej ciemności grzechowe. Obrazem zaś tego peryodu
kościelnego jest czas od Adama aż do Noego, w którym Kain przelał
niewinną krew swego brata Abla i ludzkość podzieliła się na królestwo
dzieci bożych i królestwo szatana. Jak Abel zginął z ręki brata, tak
Chrystus poniósł śmierć z ręki bogobójczych żydów; synagoga oddzieliła
się od Kościoła i wystąpiła wrogo przeciw niemu. W słowach św. Jana,
wypowiedzianych o gminie efeskiej, widzi Bartłomiej obraz pierwszego
okresu Kościoła Chrystusowego. »Wiem sprawy twoje i pracę i cierpliwość
twoją«. Pierwsi chrześcijanie mieli jedno serce i jedną duszę, trwali »w
pierwszej miłości«. A dalej mówi św. Jan: »Ale mam przeciw tobie, żeś
miłość twoją pierwszą opuścił. W pierwotnym Kościele zaczęły już
kiełkować herezje, bo się pojawili Mikołaj, Cerynt, Ebion, Szymon Mag,
którzy miłość ku Chrystusowi studzili w sercach wiernych. Grozi też Pan
gminie efeskiej, że jeżeli nie wróci do pierwszej miłości, »poruszy
lichtarz jej z miejsca swego« czyli dopuści prześladowania,
odszczepieństwa i inne nieszczęścia. Ta groźba istotnie się spełniła.
Drugi okres nazywa Holzhauser
skrapiającym, użyźniającym. A zamyka on w sobie dziesięć prześladowań
wielkich i trwa aż do cesarza Konstantyna Wielkiego. Krew Męczenników
płynęła wtedy strumieniami, użyźniała niwę Kościoła św. i była nasieniem
chrześcijaństwa. Stałość Męczenników budziła podziw, świadczyła o
prawdziwości nauki Chrystusowej i nakłoniła mnóstwo pogan do jej
przyjęcia.
Temu okresowi odpowiada drugi dzień
stworzenia, kiedy Pan uczynił niebios sklepienie ponad szalejącemu
wodami, bo też jako mocne sklepienie stali Męczennicy wpośród wód
utrapienia. Temu peryodowi odpowiada drugi okres ludzkości od Noego do
Abrahama, kiedy w Starym Zakonie złożono pierwsze ofiary Bogu. Zamiast
nich w Nowym Zakonie zabijano Męczenników, których śmierć była drogą
przed oczyma Pańskimi. Typem tego okresu jest Kościół w Smyrnie, o
którym pisze św. Jan: »Znam ucisk twój i ubóstwo twoje, aleś jest bogaty
i bluźnią cię ci, którzy się powiadają być żydami, a nie są, ale są
bóżnicą szatańską. Nic się nie bój tego, co masz cierpieć. Oto ma
wrzucić diabeł niektóre z was do ciemnicy, abyście byli kuszeni i
będziecie mieć ucisk przez dziesięć dni. Bądź wierny aż do śmierci, a
dam ci wieniec żywota«. Według Bartłomieja, te dziesięć dni uzmysławiają
dziesięć prześladowań chrześcijan.
Trzeci okres Kościoła nazywa Holzhauser
oświecającym czyli okresem nauczycieli. Sięga on od Konstantyna i
Sylwestra aż do Karola Wielkiego i Leona III papieża. W tych pięciu
wiekach powstali znakomici Ojcowie Kościoła, rzucając potężne światło
swej nauki: taki Atanazy, Chryzostom, Hieronim, Augustyn i t. d.
Powszechne sobory broniły wiary św., potępiały wynurzające się herezje i
szerzyły tę wiarę coraz dalej. Temu okresowi odpowiada trzeci dzień
stworzenia, kiedy Bóg kazał wodom zebrać się na jedno miejsce, a ziemię
pokrył trawą, ziołami i drzewami urodzajnymi. Tak również ustały
utrapienia Kościoła, a cnoty między wiernymi na nowo zakwitły i pięknie
się rozwijały. Powstały już klasztory i Kościół posiadł majętności
ziemskie. W Starym Zakonie podobny do tego okresu czas od Abrahama do
Mojżesza, kiedy lud izraelski wyszedł z ciężkiej niewoli egipskiej,
kiedy Bóg ukarał nieprzyjaciół narodu wybranego i dał mu swe prawo.
Kościół w Pergamie jest obrazem tego okresu. Chwali go bowiem Pan:
»Trzymasz imię moje i nie zaparłeś się wiary mojej«. Ale też i naganę
daje Bóg jego biskupowi. Mówi Holzhauser, że po nastaniu spokoju w
Kościele niektórzy świeccy duchowni popadli w ospałość i obojętność.
Pokój zewnętrzny bardzo często szkodliwy jest dla życia wewnętrznego,
sprowadza lenistwo duchowe.
Czwarty okres sięga, według Holzhausera,
od Karola Wielkiego i Leona III aż do Karola V i Leona X; to okres
średniowieczny, czas pokoju. Dużo w nim dobrego, ale ma on swe cienie
także. Kościół nie lęka się teraz ościennych nieprzyjaciół, kwitnie
swobodnie, jaśnieje pięknie, bo ma wielkich papieży i cesarzy gorliwych o
jego dobro. Rozwija się wiedza i sztuka kościelna. Ale ten niezamącony
spokój był dla Kościoła niebezpiecznym. Pokazało się bowiem dużo złego
tak w głowie, jak i w członkach. I tu Holzhauser kreśli silnie i jasno
grzechy i ułomności tego okresu. Początkom tego okresu odpowiada czwarty
dzień stworzenia, kiedy Pan Bóg uczynił światła niebieskie: słońce,
księżyc i gwiazdy. Zaś w Starym Zakonie podobnym jest doń peryod od
Mojżesza do Salomona, kiedy naród izraelski żył szczęśliwie i
przygotował materiały na budowę wspaniałej świątyni ku czci Boga
Najwyższego. Ten czas w Kościele bogatszy od poprzedniego co do wiary,
miłości, gorliwości o chwałę bożą i bogatszy w cierpliwość. Taka była
gmina chrześcijańska w Tyatirze. Lecz ma Bóg przeciw niej to, że wpośród
siebie cierpi niewiastę Jezabel. Holzhauser powiada, że przez tę
niewiastę należy rozumieć zniewieściałość, która się zakradła do
Kościoła w drugiej połowie tego okresu. Słowa Objawienia: »I dałem jej
czas, aby pokutę czyniła, a nie chce pokutować z porubstwa swego« odnosi
Holzhauser do cierpliwości, jaką okazywał Bóg tak greckiemu, jak i
łacińskiemu Kościołowi w tym peryodzie. Ponieważ nie było poprawy,
upadło w r. 1453 cesarstwo wschodnie, a w Kościele łacińskim z
dopuszczenia bożego powstały herezje, które wstrząsnęły jego posadami.
Piąty okres nazywa okresem smutku.
Rozpoczyna się od cesarza Karola V i Leona X czyli od wybuchu
protestantyzmu i trwać będzie do potężnego jedynowładcy i świętego
Papieża. To czas, w którym my żyjemy, czas smutny z powodu reformacji w
XVI stuleciu, czas upokorzenia i ubóstwa w Kościele. Szerzy się w nim
błędnowierstwo, a osobliwie Niemcy smutny przedstawiają widok z powodu
religijnego i politycznego rozdwojenia. Okrutne wojny, głód, zaraza i
inne nieszczęścia spadły na kraj. W tym okresie kościoły i klasztory
ulegają kasacie, książęta chrześcijańscy uciskają duchowieństwa
podatkami i przeróżnymi daninami. I można teraz o Kościele powiedzieć z
Prorokiem, że pani narodów jęczy w niewoli, nędzy i ubóstwie. Kościołowi
bluźnią kacerze, a duchowieństwo doznaje pogardy od złych chrześcijan.
Państwo jedno, jak mówi Holzhauser, będzie walczyło przeciw drugiemu.
Księstwa i monarchie upadną i zapanuje powszechne ubóstwo. Poddani nie
będą chcieli słuchać panujących i dążyć będą do republiki. Chociaż
Bartłomiej miał tu na myśli okres wojny trzydziestoletniej, wszelako i
do naszych czasów ten obraz się stosuje. Nazywa on ten okres historii
stanem oczyszczenia i początkiem piękności. Albowiem Pan przez
cierpienia i smutki oczyszcza swój Kościół, oddziela na boisku pszenicę
od plewy. Pszenica pójdzie do Jego śpichlerzy, a plewy do ognia. Ten
rozdział przywróci Kościołowi zwolna jego pierwotną piękność, która się
pokaże w szóstym okresie i rozweseli serca wszystkich.
Temu peryodowi odpowiada piąty dzień
stworzenia, kiedy Pan uczynił ryby i ptactwo czyli swobodnych i wolnych
mieszkańców wód i powietrza. Na podobieństwo tych stworzeń każdy w tym
okresie idzie za pożądliwościami serca, wierzy i czyni podług osobistego
upodobania i odrywa się od swego przeznaczenia. Wolność i równość są
hasłami tego czasu. Wielu chciałoby się pozbyć wszelkiej władzy
kościelnej i świeckiej.
W Starem Przymierzu odpowiadają temu
okresowi dzieje ludu wybranego od śmierci Salomona aż do niewoli
babilońskiej, kiedy naród żydowski popadł w bałwochwalstwo, a tylko dwa
pokolenia Judy i Benjamina, wytrwały w służbie prawdziwego Boga.
Podobnie było i w Kościele, kiedy mnóstwo ludzi odpadło od wiary i
oddało się niedowiarstwu i kacerstwu. Jako naród żydowski za to poniósł
chłostę, bo zdobyto jego stolicę, zburzono świątynię i uprowadzono go w
niewolę, tak i na chrześcijan spadły kary boże, bo gwałtowne wojny i
przewroty polityczne wstrząsnęły państwami europejskimi. Holzhauser
wyrażał tu nawet obawę, aby Turcy nie wtargnęli do kraju i nie zgotowali
Kościołowi łacińskiemu tego samego losu, jakiego doznał grecki. W
upadku wschodniego cesarstwa i zdobyciu Konstantynopola widzi
podobieństwo tego, co spotkało obydwa królestwa: judzkie i izraelskie.
Obrazem tego czasu jest Kościół w Sardes, bo Sardes nazywa się
początkiem piękności. Albowiem za pokutą i oczyszczeniem następuje
piękność.
Zupełna piękność nastąpi dopiero w
szóstym okresie, którego spodziewamy się w przyszłości. Holzhauser
nazywa go czasem pociechy. Wszechmocny Bóg, według jego objaśnień,
przywróci Kościołowi swemu pierwszą pełność łask i miłość, którą
stracił. Przyjdzie
potężny władca, który zburzy niezależne państwa i wszystko podbije pod
swe panowanie, otoczy troskliwą opieką królestwo boże, usunie kacerstwa i
zniweczy panowanie Turków. Obok mocnego władcy
powstanie święty Papież, a pod nim podniesie się, zakwitnie i na nowo
zazieleni stan kapłański. Wszystkie ludy wrócą do jedności wiary i
spełni się słowo pańskie, że będzie jeden pasterz i jedna owczarnia.
Temu okresowi odpowiada szósty dzień stworzenia, kiedy Bóg uczynił
człowieka na swój obraz i wszystkie stworzenia oddał pod jego panowanie.
Jak pierwszy człowiek panował nad całą ziemią, tak w tym okresie jeden bohater będzie władał wszystkimi narodami.
Obrazem tego okresu jest gmina chrześcijańska w Filadelfii. Jan św.
mówi o niej: »Oto dam z bóżnicy szatańskiej, co się powiadają być
żydami, a nie są, ale kłamią. Oto uczynię im, iżby przyszli i pokłonili
się przed nogami twymi i poznają, żem ja ciebie umiłował, iżeś zachował
słowo cierpliwości mojej, a ja ciebie zachowam od godziny pokuszenia,
która ma przyjść na wszystek świat kusić mieszkające na ziemi. Oto idę
rychło: trzymaj, co masz, aby żaden nie wziął korony twojej«. Gmina ta
więc jest umiłowana przez Boga i posiada koronę. Pan nie czyni jej
żadnego zarzutu, a zresztą nazwisko jej Filadelfia oznacza miłość.
Wszystko to wskazuje na pociechę, okazałość, pokój, bratnią miłość i
wybornie stosuje się do szóstego wieku czyli okresu prawdziwie złotego,
który nastąpi w Kościele. W Starym Zakonie obrazem jego może być czas
powrotu ludu izraelskiego z niewoli babilońskiej, kiedy odbudowano
miasto Jeruzalem wraz ze świątynią. To peryod, kiedy wszystkie
królestwa, pokolenia i ludy zjednoczyły się pod berłem cesarza Augusta i
przez pół wieku zupełny spokój panował na ziemi.
Holzhauser w swem ósmem widzeniu opisał
ten złoty okres. Podobne przepowiednie o lepszych dla Kościoła czasach
pojawiały się częściej. Kapucyn Dyonizy z Ltitzenburga powiada:
»Chrystus uwolni przed pojawieniem się Antychrysta swą najmilszą
Oblubienicę t. j. Kościół św. ze wszystkich przeciwności. Zbudzi w jego
łonie władcę, który dokona przedziwnych czynów dla wiary
chrześcijańskiej. Udzieli mu siły i potęgi i dlatego swą powagą nie
tylko wszystkie błądzące dusze sprowadzi do prawdziwej owczarni, lecz
także siłą oręża pobije na głowę Turka, odbierze mu Węgry, Grecję i
cesarską rezydencję w Konstantynopolu i połączy je z Kościołem. Dla
każdego upragnioną jest ta chwila, aby nastał ów pożądany okres, aby
ustały rozdwojenia i zamieszki polityczne. Ale prawdopodobnie jeszcze
daleko do tego złotego wieku. Wpierw muszą książęta i ludy przejąć się
na wskroś myślą o Bogu, wpierw musi ustać smutny rozdział między
państwem i Kościołem. Na świecie wypadki dziejowe powoli się gotują,
nagłych tu skoków niema. Więc też i ów pożądany, złoty okres Kościoła w
dalekiej przedstawia się perspektywie. Turek już ustąpił z Węgier i
Grecja zyskała wolność i Konstantynopol może przejść w ręce
chrześcijańskie, a jeszcze nie nastąpi ta upragniona chwila. Bo trzeba
pamiętać, że i prorocy Starego Zakonu widzieli nieraz w jednym niejako
obrazie wypadki najodleglejsze, wypadki przedzielone od siebie wiekami,
jak gdyby równocześnie się działy.
Można się więc spodziewać, że przyszłe pokolenia doczekają się weselszych czasów, niż te, w których my żyjemy.
Po szóstym nastąpi siódmy i ostatni
smutny okres dziejów, który rozpocznie się z chwilą narodzenia
Antychrysta i trwać będzie do końca świata. Podówczas odpadnie wielu od
Chrystusa, skończą się dzieje ludzkości, Królestwo boże na ziemi ustanie
i pozostanie tylko Kościół tryumfujący na wieki w niebie. Ten czas
odpowiada siódmemu dniowi stworzenia, kiedy Bóg odpoczął od prac i
trudów swoich, a przedstawia go gmina chrześcijańska w Laodycei, gdzie
miłość ostygła i wiara zagasła, gdzie ludzie letni, ani zimni, ani
gorący i dlatego Pan pocznie ich wyrzucać z ust swoich i da nad nimi moc
szatanowi. To się stanie przy końcu świata z obojętnymi, którzy przejdą
do obozu Antychrysta.
https://katolikintegralny.wordpress.com/2017/02/21/siedem-okresow-kosciola-wg-bartlomieja-holzhausera/
sobota, 25 lutego 2017
The Remnant Underground - Tradsi w Watykanie
Michael Matt redaktor naczelny amerykańskiego, tradycjonalistycznego periodyka "The Remnant"
profil na fb: https://www.facebook.com/michael.matt.733
piątek, 24 lutego 2017
Subskrybuj:
Posty (Atom)








