niedziela, 26 lutego 2017


Siedem okresów Kościoła wg Bartłomieja Holzhausera


Żywot i dzieła wielebnego Sługi Bożego Bartłomieja Według Bartłomieja Holzhausera, Ks. Dr. J. Górka, Tarnów 1908, s. Imprimatur +

Według Bartłomieja, siedem Kościołów czyli gminy apokaliptyczne są proroczą charakterystyką losów i kolei, jakie w przebiegu lat Kościół rzymski będzie przechodził. Według liczby tych gmin dzieli historię kościelną na siedem okresów czyli peryodów. Pierwszy okres czyli stan Kościoła nazywa posiewem, a trwa on od Chrystusa Pana do pierwszego prześladowania chrześcijan za Nerona. Siewca boski, Jezus Chrystus i Jego Apostołowie, oraz tychże następcy rzucają ziarno słowa bożego, a to ziarnko gorczyczne wyrasta w drzewo, pod którego cieniem wszystkie narody ziemskie mają znaleźć spoczynek.
 Temu pierwszemu peryodowi odpowiada pierwszy dzień stworzenia, w którym Pan uczynił światło. Wyższe od ziemskiego światło pojawiło się na świecie, t. j. Chrystus zstąpił na ziemię i rozprószył jej ciemności grzechowe. Obrazem zaś tego peryodu kościelnego jest czas od Adama aż do Noego, w którym Kain przelał niewinną krew swego brata Abla i ludzkość podzieliła się na królestwo dzieci bożych i królestwo szatana. Jak Abel zginął z ręki brata, tak Chrystus poniósł śmierć z ręki bogobójczych żydów; synagoga oddzieliła się od Kościoła i wystąpiła wrogo przeciw niemu. W słowach św. Jana, wypowiedzianych o gminie efeskiej, widzi Bartłomiej obraz pierwszego okresu Kościoła Chrystusowego. »Wiem sprawy twoje i pracę i cierpliwość twoją«. Pierwsi chrześcijanie mieli jedno serce i jedną duszę, trwali »w pierwszej miłości«. A dalej mówi św. Jan: »Ale mam przeciw tobie, żeś miłość twoją pierwszą opuścił. W pierwotnym Kościele zaczęły już kiełkować herezje, bo się pojawili Mikołaj, Cerynt, Ebion, Szymon Mag, którzy miłość ku Chrystusowi studzili w sercach wiernych. Grozi też Pan gminie efeskiej, że jeżeli nie wróci do pierwszej miłości, »poruszy lichtarz jej z miejsca swego« czyli dopuści prześladowania, odszczepieństwa i inne nieszczęścia. Ta groźba istotnie się spełniła. 

Drugi okres nazywa Holzhauser skrapiającym, użyźniającym. A zamyka on w sobie dziesięć prześladowań wielkich i trwa aż do cesarza Konstantyna Wielkiego. Krew Męczenników płynęła wtedy strumieniami, użyźniała niwę Kościoła św. i była nasieniem chrześcijaństwa. Stałość Męczenników budziła podziw, świadczyła o prawdziwości nauki Chrystusowej i nakłoniła mnóstwo pogan do jej przyjęcia.
Temu okresowi odpowiada drugi dzień stworzenia, kiedy Pan uczynił niebios sklepienie ponad szalejącemu wodami, bo też jako mocne sklepienie stali Męczennicy wpośród wód utrapienia. Temu peryodowi odpowiada drugi okres ludzkości od Noego do Abrahama, kiedy w Starym Zakonie złożono pierwsze ofiary Bogu. Zamiast nich w Nowym Zakonie zabijano Męczenników, których śmierć była drogą przed oczyma Pańskimi. Typem tego okresu jest Kościół w Smyrnie, o którym pisze św. Jan: »Znam ucisk twój i ubóstwo twoje, aleś jest bogaty i bluźnią cię ci, którzy się powiadają być żydami, a nie są, ale są bóżnicą szatańską. Nic się nie bój tego, co masz cierpieć. Oto ma wrzucić diabeł niektóre z was do ciemnicy, abyście byli kuszeni i będziecie mieć ucisk przez dziesięć dni. Bądź wierny aż do śmierci, a dam ci wieniec żywota«. Według Bartłomieja, te dziesięć dni uzmysławiają dziesięć prześladowań chrześcijan.

Trzeci okres Kościoła nazywa Holzhauser oświecającym czyli okresem nauczycieli. Sięga on od Konstantyna i Sylwestra aż do Karola Wielkiego i Leona III papieża. W tych pięciu wiekach powstali znakomici Ojcowie Kościoła, rzucając potężne światło swej nauki: taki Atanazy, Chryzostom, Hieronim, Augustyn i t. d. Powszechne sobory broniły wiary św., potępiały wynurzające się herezje i szerzyły tę wiarę coraz dalej. Temu okresowi odpowiada trzeci dzień stworzenia, kiedy Bóg kazał wodom zebrać się na jedno miejsce, a ziemię pokrył trawą, ziołami i drzewami urodzajnymi. Tak również ustały utrapienia Kościoła, a cnoty między wiernymi na nowo zakwitły i pięknie się rozwijały. Powstały już klasztory i Kościół posiadł majętności ziemskie. W Starym Zakonie podobny do tego okresu czas od Abrahama do Mojżesza, kiedy lud izraelski wyszedł z ciężkiej niewoli egipskiej, kiedy Bóg ukarał nieprzyjaciół narodu wybranego i dał mu swe prawo. Kościół w Pergamie jest obrazem tego okresu. Chwali go bowiem Pan: »Trzymasz imię moje i nie zaparłeś się wiary mojej«. Ale też i naganę daje Bóg jego biskupowi. Mówi Holzhauser, że po nastaniu spokoju w Kościele niektórzy świeccy duchowni popadli w ospałość i obojętność. Pokój zewnętrzny bardzo często szkodliwy jest dla życia wewnętrznego, sprowadza lenistwo duchowe.

Czwarty okres sięga, według Holzhausera, od Karola Wielkiego i Leona III aż do Karola V i Leona X; to okres średniowieczny, czas pokoju. Dużo w nim dobrego, ale ma on swe cienie także. Kościół nie lęka się teraz ościennych nieprzyjaciół, kwitnie swobodnie, jaśnieje pięknie, bo ma wielkich papieży i cesarzy gorliwych o jego dobro. Rozwija się wiedza i sztuka kościelna. Ale ten niezamącony spokój był dla Kościoła niebezpiecznym. Pokazało się bowiem dużo złego tak w głowie, jak i w członkach. I tu Holzhauser kreśli silnie i jasno grzechy i ułomności tego okresu. Początkom tego okresu odpowiada czwarty dzień stworzenia, kiedy Pan Bóg uczynił światła niebieskie: słońce, księżyc i gwiazdy. Zaś w Starym Zakonie podobnym jest doń peryod od Mojżesza do Salomona, kiedy naród izraelski żył szczęśliwie i przygotował materiały na budowę wspaniałej świątyni ku czci Boga Najwyższego. Ten czas w Kościele bogatszy od poprzedniego co do wiary, miłości, gorliwości o chwałę bożą i bogatszy w cierpliwość. Taka była gmina chrześcijańska w Tyatirze. Lecz ma Bóg przeciw niej to, że wpośród siebie cierpi niewiastę Jezabel. Holzhauser powiada, że przez tę niewiastę należy rozumieć zniewieściałość, która się zakradła do Kościoła w drugiej połowie tego okresu. Słowa Objawienia: »I dałem jej czas, aby pokutę czyniła, a nie chce pokutować z porubstwa swego« odnosi Holzhauser do cierpliwości, jaką okazywał Bóg tak greckiemu, jak i łacińskiemu Kościołowi w tym peryodzie. Ponieważ nie było poprawy, upadło w r. 1453 cesarstwo wschodnie, a w Kościele łacińskim z dopuszczenia bożego powstały herezje, które wstrząsnęły jego posadami.

Piąty okres nazywa okresem smutku. Rozpoczyna się od cesarza Karola V i Leona X czyli od wybuchu protestantyzmu i trwać będzie do potężnego jedynowładcy i świętego Papieża. To czas, w którym my żyjemy, czas smutny z powodu reformacji w XVI stuleciu, czas upokorzenia i ubóstwa w Kościele. Szerzy się w nim błędnowierstwo, a osobliwie Niemcy smutny przedstawiają widok z powodu religijnego i politycznego rozdwojenia. Okrutne wojny, głód, zaraza i inne nieszczęścia spadły na kraj. W tym okresie kościoły i klasztory ulegają kasacie, książęta chrześcijańscy uciskają duchowieństwa podatkami i przeróżnymi daninami. I można teraz o Kościele powiedzieć z Prorokiem, że pani narodów jęczy w niewoli, nędzy i ubóstwie. Kościołowi bluźnią kacerze, a duchowieństwo doznaje pogardy od złych chrześcijan. Państwo jedno, jak mówi Holzhauser, będzie walczyło przeciw drugiemu. Księstwa i monarchie upadną i zapanuje powszechne ubóstwo. Poddani nie będą chcieli słuchać panujących i dążyć będą do republiki. Chociaż Bartłomiej miał tu na myśli okres wojny trzydziestoletniej, wszelako i do naszych czasów ten obraz się stosuje. Nazywa on ten okres historii stanem oczyszczenia i początkiem piękności. Albowiem Pan przez cierpienia i smutki oczyszcza swój Kościół, oddziela na boisku pszenicę od plewy. Pszenica pójdzie do Jego śpichlerzy, a plewy do ognia. Ten rozdział przywróci Kościołowi zwolna jego pierwotną piękność, która się pokaże w szóstym okresie i rozweseli serca wszystkich.
Temu peryodowi odpowiada piąty dzień stworzenia, kiedy Pan uczynił ryby i ptactwo czyli swobodnych i wolnych mieszkańców wód i powietrza. Na podobieństwo tych stworzeń każdy w tym okresie idzie za pożądliwościami serca, wierzy i czyni podług osobistego upodobania i odrywa się od swego przeznaczenia. Wolność i równość są hasłami tego czasu. Wielu chciałoby się pozbyć wszelkiej władzy kościelnej i świeckiej.
W Starem Przymierzu odpowiadają temu okresowi dzieje ludu wybranego od śmierci Salomona aż do niewoli babilońskiej, kiedy naród żydowski popadł w bałwochwalstwo, a tylko dwa pokolenia Judy i Benjamina, wytrwały w służbie prawdziwego Boga. Podobnie było i w Kościele, kiedy mnóstwo ludzi odpadło od wiary i oddało się niedowiarstwu i kacerstwu. Jako naród żydowski za to poniósł chłostę, bo zdobyto jego stolicę, zburzono świątynię i uprowadzono go w niewolę, tak i na chrześcijan spadły kary boże, bo gwałtowne wojny i przewroty polityczne wstrząsnęły państwami europejskimi. Holzhauser wyrażał tu nawet obawę, aby Turcy nie wtargnęli do kraju i nie zgotowali Kościołowi łacińskiemu tego samego losu, jakiego doznał grecki. W upadku wschodniego cesarstwa i zdobyciu Konstantynopola widzi podobieństwo tego, co spotkało obydwa królestwa: judzkie i izraelskie. Obrazem tego czasu jest Kościół w Sardes, bo Sardes nazywa się początkiem piękności. Albowiem za pokutą i oczyszczeniem następuje piękność.

Zupełna piękność nastąpi dopiero w szóstym okresie, którego spodziewamy się w przyszłości. Holzhauser nazywa go czasem pociechy. Wszechmocny Bóg, według jego objaśnień, przywróci Kościołowi swemu pierwszą pełność łask i miłość, którą stracił. Przyjdzie potężny władca, który zburzy niezależne państwa i wszystko podbije pod swe panowanie, otoczy troskliwą opieką królestwo boże, usunie kacerstwa i zniweczy panowanie Turków. Obok mocnego władcy powstanie święty Papież, a pod nim podniesie się, zakwitnie i na nowo zazieleni stan kapłański. Wszystkie ludy wrócą do jedności wiary i spełni się słowo pańskie, że będzie jeden pasterz i jedna owczarnia. Temu okresowi odpowiada szósty dzień stworzenia, kiedy Bóg uczynił człowieka na swój obraz i wszystkie stworzenia oddał pod jego panowanie. Jak pierwszy człowiek panował nad całą ziemią, tak w tym okresie jeden bohater będzie władał wszystkimi narodami. Obrazem tego okresu jest gmina chrześcijańska w Filadelfii. Jan św. mówi o niej: »Oto dam z bóżnicy szatańskiej, co się powiadają być żydami, a nie są, ale kłamią. Oto uczynię im, iżby przyszli i pokłonili się przed nogami twymi i poznają, żem ja ciebie umiłował, iżeś zachował słowo cierpliwości mojej, a ja ciebie zachowam od godziny pokuszenia, która ma przyjść na wszystek świat kusić mieszkające na ziemi. Oto idę rychło: trzymaj, co masz, aby żaden nie wziął korony twojej«. Gmina ta więc jest umiłowana przez Boga i posiada koronę. Pan nie czyni jej żadnego zarzutu, a zresztą nazwisko jej Filadelfia oznacza miłość. Wszystko to wskazuje na pociechę, okazałość, pokój, bratnią miłość i wybornie stosuje się do szóstego wieku czyli okresu prawdziwie złotego, który nastąpi w Kościele. W Starym Zakonie obrazem jego może być czas powrotu ludu izraelskiego z niewoli babilońskiej, kiedy odbudowano miasto Jeruzalem wraz ze świątynią. To peryod, kiedy wszystkie królestwa, pokolenia i ludy zjednoczyły się pod berłem cesarza Augusta i przez pół wieku zupełny spokój panował na ziemi.
Holzhauser w swem ósmem widzeniu opisał ten złoty okres. Podobne przepowiednie o lepszych dla Kościoła czasach pojawiały się częściej. Kapucyn Dyonizy z Ltitzenburga powiada: »Chrystus uwolni przed pojawieniem się Antychrysta swą najmilszą Oblubienicę t. j. Kościół św. ze wszystkich przeciwności. Zbudzi w jego łonie władcę, który dokona przedziwnych czynów dla wiary chrześcijańskiej. Udzieli mu siły i potęgi i dlatego swą powagą nie tylko wszystkie błądzące dusze sprowadzi do prawdziwej owczarni, lecz także siłą oręża pobije na głowę Turka, odbierze mu Węgry, Grecję i cesarską rezydencję w Konstantynopolu i połączy je z Kościołem. Dla każdego upragnioną jest ta chwila, aby nastał ów pożądany okres, aby ustały rozdwojenia i zamieszki polityczne. Ale prawdopodobnie jeszcze daleko do tego złotego wieku. Wpierw muszą książęta i ludy przejąć się na wskroś myślą o Bogu, wpierw musi ustać smutny rozdział między państwem i Kościołem. Na świecie wypadki dziejowe powoli się gotują, nagłych tu skoków niema. Więc też i ów pożądany, złoty okres Kościoła w dalekiej przedstawia się perspektywie. Turek już ustąpił z Węgier i Grecja zyskała wolność i Konstantynopol może przejść w ręce chrześcijańskie, a jeszcze nie nastąpi ta upragniona chwila. Bo trzeba pamiętać, że i prorocy Starego Zakonu widzieli nieraz w jednym niejako obrazie wypadki najodleglejsze, wypadki przedzielone od siebie wiekami, jak gdyby równocześnie się działy.
Można się więc spodziewać, że przyszłe pokolenia doczekają się weselszych czasów, niż te, w których my żyjemy.

Po szóstym nastąpi siódmy i ostatni smutny okres dziejów, który rozpocznie się z chwilą narodzenia Antychrysta i trwać będzie do końca świata. Podówczas odpadnie wielu od Chrystusa, skończą się dzieje ludzkości, Królestwo boże na ziemi ustanie i pozostanie tylko Kościół tryumfujący na wieki w niebie. Ten czas odpowiada siódmemu dniowi stworzenia, kiedy Bóg odpoczął od prac i trudów swoich, a przedstawia go gmina chrześcijańska w Laodycei, gdzie miłość ostygła i wiara zagasła, gdzie ludzie letni, ani zimni, ani gorący i dlatego Pan pocznie ich wyrzucać z ust swoich i da nad nimi moc szatanowi. To się stanie przy końcu świata z obojętnymi, którzy przejdą do obozu Antychrysta.

https://katolikintegralny.wordpress.com/2017/02/21/siedem-okresow-kosciola-wg-bartlomieja-holzhausera/

Brak komentarzy: