wtorek, 6 grudnia 2016

Filmowy Pius XIII jako nieuświadomione pragnienie AUTORYTETU

 
 
Film "Młody Papież", stylistycznie wpisujący się w artystyczne kino europejskie, stał się w fenomen socjologicznym w Polsce, stając się przedmiotem różnych analiz nie tylko krytyków filmowych ale przedmiotem debat prawicowych, tradycjonalistycznych, kościelnych, liberalnych na portalach i w gazetach. Można zaryzykować twierdzenie, wydobył wśród katolickich konserwatystów nieuświadomione pragnienie, żelaznego, niezmiennego, twardego, choć w swej ludzkiej stronie ułomnego, AUTORYTETU Kościoła. Kościoła nie "wiecznie uśmiechniętego do świata", "tolerancyjnego", "kremówkowego" ale PRAWDZIWEGO i WALCZĄCEGO.
Poniżej mała próbka z portalu "jakby patrzec"

Redakcja

Oto niektóre wpisy spod  https://www.youtube.com/watch?v=AwjaMtIDnzM
Serial przede wszystkim zrywa z obrazem 'Kościoła jarmarcznego' (m.in. scena z talerzem, scena z laserem podczas pierwszego wystąpienia Papieża). Nie powiedziałbym, że w serialu Kościół oddala się od ludzi. Tzn, inaczej: oddala się od ludzi, którzy przylgnęli do Kościoła, bo wydaje im się sympatyczną instytucją. Uważam, że mimo wsystko to jest serial o Bogu, a raczej jego poszukiwaniu. Ukazuje nieco inną perspektywę wiary, do której przeciętny katolik jest przyzwyczajony.
 
 Żaneta Hajnowska1 tydzień temu
Jak mnie mąż zapytał, o czym jest ten serial, to mu odpowiedziałam, że to "pope-fiction" :D A całość bardzo mi się podobała, coś czuję, że obejrzę jeszcze raz :)
 
 Dariusz Płochocki1 tydzień temu
Szkoda, że dostał drugi sezon, pierwszy stanowił piękną całość, dobitnie zakończoną. Pod względem wizualnym majstersztyk, od kangura po obrazy w Muzeum Watykańskim w ostatnim odcinku ze sztuką współczesną. Swoją drogą dziwi, że nie wzburzył rodzimych duchownych, szczególnie pod względem czołówki. :)
 
 Dariusz Henne1 tydzień temu
Dla mnie genialny. W całości. Nawet te niby nudne sceny mają w sobie coś...
 
 Delilah5 dni temu
Voiello czyta się "Wojelo" _' Poza tym świetne podsumowanie. Ze wszystkim się zgadzam. No, może poza tym, że skoro to nie jest serial o Bogu, to trudno go tam znaleźć, chyba że ktoś bardzo się postara. Ja mialam podczas seasu każdego odcinka i po nim wiele refleksji duchowych. Oczywiście nie odbieram serialu ani jako kazania, ani przypowieści, ale padło tam wiele ciekawych myśli, chciażby w odcinku z pielgrzymką do Afryki, nad którymi warto się zastanowić. Oczywiście zdziwiłabym się, gdyby ktoś powiedział, że dzięki temu serialowi się nawrócił, ale nie jest też tak, że można powiedzieć, że skoro nie jest to serial religijny, to trzeba Boga od niego odciąć, a jeśli jednak nie, to przy dużym wysiłku. Mimo wszystko świetna recenzja. Myślę, że lepsza niż na wielu prawicowych portalach, gdzie na widok papieża w tradycyjnym, bogato zdobionym stroju strzelały korki od szampana.
 
 Mateusz Mlody1 tydzień temu
Dla mnie pierwsze dwa (może trzy) odcinki wydawały się komedią. Było kilka scen, które mnie rozbawiały ale z czasem to się zmieniło. Choć fajnie, że drugi sezon może powstać i jestem jego ciekawy to jak dla mnie mogłaby to być jedna zamknięta całość. Ostatnia scena oraz słowa Papieża domykają tę opowieść sugerując co mogło się stać z Piusem (nie chcę za bardzo spoilerować).
 
 Bartek Witek6 dni temu (edytowany)
Ogólnie to serial jest pełen sprzeczności, ale sam fakt fascynacji tradycjonalizmem jest dość ciekawy. Wręcz można go wpisać w dość szerokie ruchy tektoniczne w samym Kościele. Oczywiście kipi od kontrowersji, ale Sorrentino mimo, że ateista to jednak ma duże poszanowanie do kultury europejskiej, której fundamentem jest KK.
 
Serial absolutnie genialny - ciężko go oceniać, bo często brakuje skali. Jude Law - idealnie dobrany aktor w genialnie zagranej roli.
 
Miałem nieodparte wrażenie, zwłaszcza na początku serialu, że produkcja ma stanowić swoistą antytezę dla pontyfikatu obecnego papieża.
 
Nie oglądałem jeszcze ostatniego odcinka. Mimo to, uważam ten serial za jeden z lepszych seriali ostatnich lat. Świetnie się go ogląda. Jest lekki. W większości zgadzam się z Waszą opinią. Dodam tylko, że widzę konsekwencję w działaniach Młodego Papieża.
 
 Bartosz Zasieczny6 dni temu
Serial jest dobry z jednego powodu: mimo surrealistycznych scen, postacie w nim są takie "prawdziwe", nie ma tych "dobrych" i tych "złych". Każda postać ma swoje przebłyski i cienie. Każde zagadnienie jest pokazane tak, że człowiek nie posunie się do skrajnych ocen. Nie ma tu ani laurki dla Watykanu, ani mieszania z błotem. Ciekawe też jedno - lokacje przypominają bardzo te prawdziwe, czyżby całość była kręcona w Watykanie?
  
julialoveslife1 tydzień temu
W większości zgadzam się z Waszą opinią. Aczkolwiek serial oceniam zdecydowanie wyżej. Trzeba przyznać, że była to produkcja jak żadna inna, coś oryginalnego, nowatorskiego. Jestem zauroczona zdjęciami i genialną muzyką, surrealizmem. Jednak finał mnie zawiódł i nie wiem, czy serial w drugim sezonie nadal będzie takim zjawiskiem.
 
To ciekawa sprawa. Autor serialu dotyka rzeczy, które nie do końca rozumie. Tak to jest z dużymi twórcami. Tutaj wyczuwa obrzydzenie kremówkowatośćią, miękkoscią i nijakościa współczesnego Kościoła, choć sam tego nie rozumie. Mimo wszystko oddaje tęsknotę za czymś realnym, za prawdziwą wiarą nieopartą tylko na tanich wzruszeniach, serduszkach przy zachodach słońca i wszechobecnym miłosierdziu bez granic.
 
 
 
 
 
 

Brak komentarzy: