niedziela, 5 grudnia 2010

Tradycja Katolicka w kraju fiordów

O sytuacji tradycyjnych katolików w Norwegii rozmawiamy z panią Sarą Strażyńską z Oslo.

B.L: Przyznam się, że z racji wykonywanego zawodu interesuję się Norwegią, ale większość moich wizyt w tym kraju miała miejsce wtedy, gdy o Tradycji Katolickiej wiedziałam doprawdy niewiele1. Dlatego - jeśli mogę - chciałabym zadać Pani kilka pytań na temat sytuacji norweskich tradycyjnych katolików.

Sara Strażyńska: To dla mnie miła niespodzianka, że nasze dzieje mogą ciekawić katolików w Polsce. Ja urodziłam się w Norwegii, ale Rodzice są Polakami i dlatego jestem dwujęzyczna. Z zawodu jestem organistką i pracuję w jednej z katolickich parafii w Oslo, pw. św. Hallvarda. Gram też na Mszach indultowych, i prowadzę m.in. scholę gregoriańską.

B.L.: Czy w Norwegii działa Bractwo Kapłańskie św. Piusa X? Gdzie i jak często odprawiane są Msze św. i jak wielu wiernych w nich uczestniczy?

S.S.: Jeśli chodzi o Tradycję w Norwegii, to nie mamy żadnej placówki ani kaplicy Bractwa, ale raz na dwa miesiące przyjeżdża kapłan z Anglii i odprawia Mszę św., zawsze w sobotę rano. Księża, którzy do nas przyjeżdżają to ks. Morgan, ks. Clifton i ks. Lindström2. Od nas jadą potem dalej do Sztokholmu, Göteborga, Malmö i Kopenhagi. Nasza mała grupka (ok. 10 osób) spotyka się w prywatnym domu w Eidsvoll3 (70 km od Oslo), w którym jest urządzona kaplica. Staramy się przenieść te spotkania do Oslo, by przyciągnąć więcej ludzi (wiemy na pewno, że byłoby więcej osób, a nawet rodzin, gdyby spotkania te nie miały takiego prywatnego charakteru jak teraz, a na Mszę można było przyjść bardziej anonimowo). Być może uda się zorganizować jakiś wykład, tak jak się to teraz robi np. w Poznaniu, gdy Bractwo chce zorientować się w ilości potencjalnych wiernych i według tego planować zakładanie ewentualnej kaplicy.

B.L.: Jaki jest stosunek "oficjalnego" Kościoła Katolickiego w Norwegii (hierarchii kościelnej) do wiernych Tradycji? Przykładowo, wierni ze Szwecji czują się prześladowani przez tamtejszego biskupa, Andersa Arboreliusa, który koniecznie chce wyrwać ich ze "schizmy", w której według niego tkwią... Sytuacja pogorszyła się tam też dodatkowo po sprawie z wywiadem bpa Williamsona dla szwedzkiej telewizji. Stopień zaszczucia stał się tak wielki, że wierni Tradycji w Szwecji musieli dosłownie "zejść do katakumb" (potajemnie umawiać się na Msze św. w prywatnych mieszkaniach). I o ile wcześniej zdarzało się, że np. luteranie potrafili udostępnić im kościół, po tym wywiadzie wszystko się skończyło. Jak to wygląda w Norwegii?

S.S.: Stosunek władz kościelnych do Bractwa jest nieprzychylny. Kiedyś Msze Bractwa odbywały się w jednym z kościołów parafialnych - w Moss, ok. 60 km od Oslo (notabene proboszczem jest tam wciąż ten sam polski ksiądz), dopóki poprzednik aktualnego biskupa się o tym nie dowiedział4. Dlatego na dzień dzisiejszy wszelka działalność Bractwa musi odbywać się w mniejszej lub większej tajemnicy - spotkań w prywatnym mieszkaniu biskup nie może zabronić, ale kiedy będziemy próbować działać w Oslo, może nawet kiedyś kupić dom na kaplicę, to do czasu, kiedy Bractwo ewentualnie zyska status oficjalnej organizacji działającej w Oslo, te konkretne starania muszą być podejmowane bardzo dyskretnie, by nie narazić się na sabotaż. Luteranie jak na razie nie chcą użyczać swoich zborów, choć przed wywiadem szwedzkim się to zdarzało. Ale niekatolicy już raczej zapomnieli o tej sprawie z biskupem Williamsonem - nie jest to już żaden "gorący temat". Katolicki biskup też nie ściga nas tak aktywnie jak w Szwecji, bo jeśli nawet wie o spotkaniach w Eidsvoll (w co wątpię), nie podejmuje żadnych "akcji odstraszających".

B.L.: A jak wygląda sytuacja jak chodzi o "oficjalne" Msze trydenckie - tj. dawne tzw. Msze indultowe, a obecnie Msze odprawiane na podstawie Motu Proprio Summorum Pontificum? Czytałam, że jest w Oslo ksiądz Oddvar Moi (były pastor), który (bodajże raz w miesiącu) odprawia Mszę Wszechczasów...

S.S.: Msze indultowe odprawiane są w jedną niedzielę miesiąca w kościele św. Józefa - leży on zaraz obok fary (kościoła św. Olafa), przy szkole "katolickiej" p.w. św. Sunnivy, i jest częścią parafii farnej. Oprócz tego są Msze ciche w mojej parafii, w kościele św. Hallvarda, przeważnie dwa razy w tygodniu, ale są to Msze prywatne, nieogłaszane razem z tymi niedzielnymi. Te niedzielne Msze indultowe raz w miesiącu są oficjalnie jedynymi Mszami według starego rytu w całym kraju. Biskup Oslo wymaga, aby każdy kapłan, który chce odprawiać starą Mszę, zgłosił się najpierw do niego w celu akceptacji. Na razie mamy dwóch takich kapłanów - ks. Reidara Voitha (proboszcza z Porsgrunn5) i ks. (ex-pastora) Oddvara Moi, od roku wikarego w mojej parafii. Dotąd ks. Reidar odprawiał Msze niedzielne, a ks. Oddvar Msze codzienne. Od grudnia ks. Moi przejmie wszystkie Msze w starym rycie w Oslo, bo wikary ks. Reidara idzie na emeryturę i on nie będzie mieć już czasu przyjeżdżać do Oslo.

Nie wiem, czy słyszała Pani o sytuacji wiernych w Piasecznie? Nasza sytuacja jest identyczna. Zebraliśmy kilka miesięcy temu około 80 podpisów w celu zwiększenia ilości Mszy indultowych (by były co tydzień), ale nie dostaliśmy jeszcze odpowiedzi. List do proboszcza fary wysłaliśmy według sugestii zawartych w Summorum Pontificum, ale biskup zażądał, by zwrócić się z tym do niego osobiście, co też uczyniliśmy - i od tego czasu sprawa utknęła. Nic nie stoi na przeszkodzie, by spełnić tę prośbę - kościół o tej porze jest zawsze wolny, ks. Oddvar Moi też. Z nieoficjalnych przesłanek wynika, że proboszczowie obu parafii w Oslo oraz biskup nie chcą, by katolicy mieli możliwość uczęszczania co niedziela na Msze trydenckie, przestając chodzić na Novusa, ponieważ to by stworzyło odizolowaną "parafię w parafii". Nie martwi ich jednak fakt, że w wyniku odprawiania w każdą niedzielę po 10 Mszy w różnych językach (większość katolików w Norwegii to imigranci) już dopuszczono do takiej sytuacji - duszpasterstwa narodowe stworzyły swoje narodowe parafie, które praktycznie nie mają ze sobą kontaktu. Poza tym moja własna parafia jest kolebką najbardziej liberalnych progresistów (do niedawna prowadzili ją holenderscy franciszkanie...), którzy widzą w tradycyjnej Mszy zagrożenie - boją się (i słusznie), że powrót starej Mszy oznacza powrót do starej wiary przedsoborowej, którą oni odrzucają, a którą stara Msza w tak niedwuznaczny sposób wyraża, i agitują wiernych i duchownych.

B.L.: A czy poza takimi przeciwnikami tradycyjnej Mszy są w Norwegii jacyś księża życzliwi wobec Tradycji (oprócz wymienionych przez Panią ks. Voitha i ks. Moi)?

S.S.: Jest kilku kapłanów, którzy są zainteresowani starą Mszą i którzy zgłosiliby się do biskupa, gdyby atmosfera była bardziej zachęcająca. Jest tu pewien starszy ksiądz, który przyjechał do Norwegii w latach sześćdziesiątych i odegrał ważną rolę, ratując stare ornaty, chowając katolickie mszaliki i inne książki przed spaleniem, a inne kosztowności kościelne przed rozdawaniem ich narkomanom. (Te kilka kościołów katolickich, które tu powstały po roku 1843 - odkąd przyzwolono na obecność Kościoła Katolickiego w Norwegii po reformacji - zniszczono, niemal tak samo jak podczas reformacji, dosłownie niszcząc ołtarze młotem i piłą.) Ten kapłan też ostatnio wyraził chęć odprawiania starej Mszy (zna ją z młodości).

B.L.: Na koniec poprosiłabym jeszcze o krótkie podsumowanie i parę słów na temat Waszych planów i nadziei na przyszłość.

S.S.: Aktualnie mamy 1 niedzielną Mszę indultową w miesiącu w Oslo (jedyną w Norwegii), 2 ciche Msze w tygodniu w Oslo i raz na miesiąc lub dwa miesiące Mszę sobotnią z kapłanem FSSPX - poza Oslo. Ogólnie można powiedzieć, że jest źle, choć mogło być gorzej, ale mogłoby też być trochę lepiej. O ile Msze indultowe są tylko raz w miesiącu, o tyle coniedzielne Msze odprawiane przez Bractwo w Oslo stworzyłyby jakąś alternatywę i mogłyby przyciągnąć więcej wiernych. Póki co ks. Hakan Lindström zapowiedział, że postara się przyjeżdżać do nas co miesiąc. W grudniu bieżącego roku planujemy też Mszę w samym Oslo, by sprawdzić, ile jest osób zainteresowanych. Jesteśmy zatem w okresie, kiedy coś niecoś się zmienia i pewne informacje, które teraz podaję mogą za niedługo okazać się nieaktualne.

Być może - taką mamy nadzieję - Tradycja jeszcze się tu rozwinie - w kraju, który podczas reformacji najbardziej zaciekle ze wszystkich krajów skandynawskich bronił wiary katolickiej.

B.L.: Bardzo dziękuję za rozmowę. Życzymy wielu łask Bożych i zapewniamy o modlitwie w intencji rozwoju dzieła Tradycji w Norwegii.

1 Czyli nieco więcej niż węglarze z filmu "Miś" Stanisława Barei (którzy myśleli, że Tradycja to imię jakiejś dziewczynki z Gdańska... ), ale niewiele więcej :).

2 ks. Hakan Lindström, Szwed, jeden z księży wyświęconych w czerwcu 2009 w Zaitzkofen, razem z m.in. ks. Łukaszem Szydłowskim.

3 Dla Norwegów to miejscowość historyczna - w 1814 roku uchwalono tam Konstytucję, proklamującą niepodległość Norwegii, w momencie, kiedy na mocy decyzji zwycięskich mocarstw koalicji antynapoleońskiej miała przekształcić się z prowincji duńskiej w szwedzką.

4 Chodzi o pochodzącego z Niemiec biskupa Gerharda Schwenzera. Obecnym biskupem Oslo jest bp Bernt Eidsvig.

5 Miasteczko w regionie Telemark, około 110 km od Oslo.

Brak komentarzy: