niedziela, 14 grudnia 2008

III Niedziela Adwentu


Dziś Ewangelia Święta wspomina postać św. Jana Chrzciciela, o którym Zbawiciel powiedział, że wśród ludzi nie narodził się większy, niż on... pytając też, co tłum zgromadzony przed Nim chciał zobaczyć na pustyni, jaka ciekawość pchała go na piaski, bo przecież nie po to tam szli, aby oglądać trzcinę chwiejącą się na wietrze albo człowieka w miękkim, pięknym ubraniu, takiego, który najczęściej przyciąga spojrzenia. Święty Jan był człowiekiem o wielkim, jakby to dziś ktoś powiedział, "magnetyzmie", a jaka jest prawda? Miał od Boga wielki dar, dar płynący z tego, że już w łonie św. Elżbiety został uświęcony. Poruszenie, o którym mówi Ewangelia, w chwili słów Najświętszej Dziewicy, Ojcowie Kościoła zgodnie uznają za znak łaski, przez którą małe, nieobdarzone jeszcze rozumem dziecko, rozpoznało swojego Boga. Dziwne tajemnice... a co mówi o św. Janie inny wielki święty, Augustyn? Pisze on o różnicy między światłem Jana Chrzciciela, będącym odblaskiem Światła Bożego, a Źródłem tego Światła, którym jest sam Bóg i Bóg Wcielony, Chrystus. A gdzie znajdziemy to prawdziwe Światło, nie myląc "przyjaciela oblubieńca" z samym Oblubieńcem, nie myląc ludzi, nawet świętych, z samym Bogiem? Oto co mówi święty Augustyn w swoim kazaniu o Ewangelii wg św. Jana, nr 2, §5-7

"A gdzież jest samo Światło? « Światłość prawdziwa, która oświeca każdego człowieka, na świat przychodzącego » ? (Jan 1,9) Skoro oświeca każdego człowieka, oświeciła też Jana, przez którego chciała się okazać... Przyszła do ułomnych umysłów, do zranionych serc, do dusz, których oczy były chore..., do ludzi niezdolnych, by Ją ujrzeć bez pośredników. Okryła Jana swoimi promieniami. Wyznając, że sam został opromieniony Jej blaskiem, Jan daje poznać Tego, który oświeca, który opromienia, który jest źródłem wszelkiego daru."



Pomódlmy się dzisiaj za kapłanów - będących szczególnie powołanych, by być odblaskiem Boga... i za nas samych. Byśmy jaśnieli chrześcijańską radością, prostotą, Bożym Światłem.

OBRAZ:
Godfried Schalcken (1643-1706), Salomé z głową św. Jana Chrzciciela, ok. 1700
Olej na płótnie, Muzeum sztuk pięknych w Montrealu. Widać na tym obrazie zadowolenie córki królowej niosącej głowę Proroka, jeszcze roznegliżowaną po tańcu, kiedy to władca nieopatrznie obiecał zepsutej dziewczynie wszystko, czego zapragnie, ulgę w oczach kata, niepokój służącej, może jej wyrzuty sumienia. Na niebie świecą gwiazdy, tylko płomień świecy ukazuje smutek, dramatyzm tej chwili... podobnie dziś wielcy i ważni tego świata odwracają się często od Światła Ewangelii... ale są też dusze proste, które się nawracają. Święty Jan do nawrócenia wzywał króla, ale to nie władca się nawrócił dzięki jego śmierci...

Brak komentarzy: