piątek, 18 listopada 2016

Odtworzą chrzest Mieszka sprzed ponad tysiąca lat. I to w Płocku!

16:14, 05.10.2016 | Małgorzata Rostowska

REKLA

Zespół Jerycho wystąpi wraz z Marcelem Peresem w płockiej katedrze, fot. Piotr Nykowski (www.pozaokiem.eu)
Nie wiadomo, gdzie Mieszko I przyjął chrzest, a polanę z obrazu Matejki można włożyć między bajki. Za to dzięki średniowiecznej księdze odnalezionej przez przypadek w Sandomierzu można odtworzyć, jakie pieśni zaśpiewano podczas liturgii odprawionej w tę najważniejszą dla polskiej historii sobotę. W listopadzie usłyszymy je w płockiej katedrze.  Po raz pierwszy w Polsce! Mało tego - koncert poprowadzi słynny Marcel Peres!
Mieszko I nie został ochrzczony w biały dzień na polanie, jak chciał tego Matejko. Muzykolog i mediewista dr hab. Jakub Kubieniec nie ma co do tego wątpliwości.

Mieszko wcześnie poszedł spać
Bardziej prawdopodobne, że zapadał już zmrok. Władca Polan zapewne wszedł do kościoła w białej szacie. W ławie uklękła Dobrawa. W ciszy świątyni rozległ się chorał gregoriański. Była pewnie Wielka Sobota, bo przed wiekami właśnie wtedy odbywały się chrzty. Rozpoczynała się liturgia wigilii paschalnej.  Gdy było już po wszystkim, polski władca pewnie był zmęczony. Musiał wcześniej położyć się spać, by  nazajutrz - snuje opowieść sprzed wieków prof. Kubieniec -  wstać na swą pierwszą w życiu rezurekcję.
Nie wiemy, czy nasz protoplasta został ochrzczony przez zanurzenie w specjalnym baptysterium przypominającym  sadzawkę we wnętrzu kościoła, czy polano mu głowę nad chrzcielnicą.  Ba, nie wiemy nawet, czy stało się to w Gnieźnie, Poznaniu, Ostrowie Lednickim czy Ratyzbonie. Za to można odtworzyć z dużym prawdopodobieństwem liturgię chrzcielną pierwszego polskiego władcy i wykonane wówczas śpiewy. Właśnie je usłyszymy w płockiej katedrze w wykonaniu słynnego Marcela Pérèsa oraz zespołów: Jerycho i Bractwo Różanego Wianka już w listopadzie.
Wszystko dzięki muzykologom - dr. hab. Jakubowi Kubieńcowi i dr. Bartoszowi Izbickiemu, a także miastu, które przystało na ich niecodzienną propozycję. Brzmiała ona mniej więcej tak:  Zaśpiewamy to, co 1050 lat temu słyszał Mieszko I, Dobrawa, biskupi z zagranicy i cała świta podczas chrztu.

Niespodziewane odkrycie. A wszystko przez pomyłkę
Cały projekt, który realizują obaj panowie, miał wyglądać nieco inaczej. Ale plany zmieniły się, gdy w Sandomierzu Jakub Kubieniec dokonał przez przypadek (wybrał się tam w innym celu) niespodziewanego odkrycia  w sandomierskiej bibliotece diecezjalnej.
Okazało się bowiem, że gdy wziął do ręki rękopis, opisany w katalogu jako antyfonarz z XVI wieku, wewnątrz  zamiast niego odnalazł o ok. 150 lat starszy graduał z połowy XIV w.!
 - Dla muzykologa jest jasne, że to dwa zupełnie różne typy ksiąg, ale pomyłki w tym zakresie zdarzają się stosunkowo często zarówno w starych, jak i nowych katalogach- mówi prof. Kubieniec.
W skrócie mówiąc - antyfonarz to księga godzin kanonicznych, a graduał - zbiór pieśni wykonywanych podczas liturgii mszalnej.
- Byłem bardzo zaskoczony odkryciem - nie ukrywa wykładowca Uniwersytetu Jagiellońskiego. - Nie odnotowano go w fachowej literaturze muzykologicznej, bo do tej pory, mimo szczegółowych badań i kwerend m.in. ks. prof. Jerzego Pikulika, nikt nie wiedział o jego istnieniu.
Średniowieczny graduał umknął badaczom i przeleżał całe lata (a może wieki?) zupełnie zapomniany. Odnalazł się teraz. W sam raz na 1050. rocznicę chrztu Polski.

Ceremonia trwała i trwała!
Zabytkowy rękopis przydał się w ustalaniu, jak od strony liturgii mogło wyglądać to wydarzenie sprzed ponad dziesięciu wieków.
 - Cała kościelna uroczystość mogła trwać nawet cztery - pięć godzin - ocenia prof. Kubieniec. - Było to tak uroczyste i ważne wydarzenie, że zapewne nie szczędzono na nie czasu.
Zapewne po udzieleniu chrztu Mieszko przystąpił również do sakramentu komunii św. i bierzmowania - przed wiekami bowiem sakramenty inicjacji chrześcijańskiej przyjmowało się jednocześnie.  Do dziś tę tradycję przechowują Kościoły wschodnie.

Liturgia przybyła z Bawarii i Nadrenii
Średniowieczne księgi liturgiczne z Bawarii i Nadrenii, które zdaniem badaczy miały największy wpływ na polską tradycję muzyczno-liturgiczną u początków chrześcijaństwa, zdradzają nam, jak mógł wyglądać obrzęd chrztu i wielkosobotnia msza.

- Choć dopiero Sobór Trydencki ujednolicił liturgię, rytuały nie zmieniały się wówczas tak szybko jak dziś, a różnice dotyczyły szczegółów jak sformułowanie słów w modlitwie czy liczba przyklęknięć - mówi Bartosz Izbicki.
Uczynny kopista zostawił nam w nutach wskazówki
Ale już wybór czytań i pieśni często różnił się w zależności od diecezji. Informację o śpiewach liturgicznych przynosi najstarszy zachowany w Polsce graduał z Wiślicy (czyli zbiór śpiewów mszalnych) datowany na ok. 1300 r., a manusprypt odkryty niedawno w Sandomierzu pozwala w pewnej mierze rozwikłać zapisane w nutach zagadki o wykonaniu danych partii.
- Rękopis za pomocą niuansów notacyjnych przekazuje nam cenne wskazówki wykonawcze dotyczące m.in. rytmu, zdobień, wariantów melodii - mówi Bartosz Izbicki. - Jeśli na przykład kopista zaznaczył nutę jako podwójną, a gdzie indziej występuje ona jako pojedyncza, to możemy przypuszczać, że tu śpiewano ją jako dłuższą.
- Wszystkie te wskazówki są bardzo interesujące, bo zwykle te zapisy są bardzo ascetyczne - dodaje prof. Kubieniec.

Pewność mogłyby dać tylko... nagrania
Te dwa polskie rękopisy zostały porównane ze źródłami bawarskimi i nadreńskimi - to przybliżyło badaczy do odtworzenia śpiewów liturgii chrzcielnej Mieszka I.
Jak bardzo prawdopodobne jest to, że faktycznie 1050 lat temu właśnie takie pieśni i właśnie w ten sposób wykonane słyszał Mieszko I?
- Bardzo prawdopodobne - twierdzą zgodnie.
Czym musielibyśmy dysponować, by mieć pewność?
- Nagraniami - śmieje się Bartosz Izbicki. - Inaczej zawsze będą pewne różnice. Nawet gdybyśmy porównali wykonanie hejnału z wieży mariackiej dziś i sto lat temu, zauważylibyśmy zmiany. A tu mówimy nie o prostej melodii, ale o zasobie setek śpiewów i utworów, często przekazywanych z pamięci z pokolenia na pokolenie. Trzon pozostał jednak ten sam.

Pieśni o ślepcu z płockich antyfonarzy
Jak zapowiada Bartosz Izbicki, podczas koncertu w Płocku pieśni i części mszy zostaną skrócone do godziny. Mają w tym wprawę.
-Dwa lata temu na Festiwalu Muzyki Jednogłosowej przedstawialiśmy śpiewy ku czci św. Zygmunta, które niegdyś wykonywane były jako całodobowe oficjum - wspomina Bartosz Izbicki.
Do koncertu wybrano najciekawsze fragmenty bogatej liturgii Wielkiej Soboty poszerzone o prolog, na który składają się śpiewy związane z przygotowaniem do chrztu.
 - Zaśpiewamy pieśni inspirowane ewangeliczną historią spotkania przez Pana Jezusa ślepca w drodze do Jerycha, a nawiązujące do legendy, zgodnie z którą do momentu chrztu Mieszko był ślepy - zapowiada muzykolog. - Mówimy „legendy”, bo ta opowieść zbyt często powtarza się w przypadku również innych średniowiecznych władców.
Co ciekawe pieśni o ślepcu, reprezentujące najstarszą warstwę chorału gregoriańskiego, zostały zaczerpnięte z XV-wiecznych płockich antyfonarzy.
W programie koncertu są również m.in. pieśni związane z obrzędem poświęcenia ognia, wielkosobotnie czytania i kantyki, Litania do Wszystkich Świętych, a także pieśni związane bezpośrednio z liturgią chrzcielną oraz następnie - części stałe mszy Wielkiej Soboty. Na koniec wykonana zostanie antyfona „Quasi modo geniti infantes” śpiewana podczas mszy w pierwszą niedzielę po Wielkanocy, gdy dokonywano obrzędu zdjęcia przez nowo ochrzczonych białych szat, które nosili przez cały tydzień.

Słynny Pérès. Po raz drugi w Płocku, po raz pierwszy z takim repertuarem
Koncert zostanie przygotowany podczas warsztatów w Warszawie, które poprowadzi Marcel Pérès, ikona światowej muzyki dawnej. To również on poprowadzi koncert finałowy w Płocku i zaśpiewa partie solowe.
- To będzie pierwszy raz, gdy Marcel Pérès wykona utwory zaczerpnięte nie ze starorzymskich czy korsykańskich rękopisów, ale polskiego graduału - cieszy się dr Izbicki. - To niebywałe, że muzyk tej klasy będzie pracował nad polskimi źródłami.
- Cieszę się, bo to wydarzenie wpisuje się w naszą dbałość o kulturę wysoką - podkreśla prezydent Płocka, Andrzej Nowakowski. - Ten koncert będzie z jednej strony fantastycznym zamknięciem obchodów 1050. rocznicy chrztu Polski, a z drugiej z radością przyjmą go ci płocczanie i mieszkańcy innych polskich miast, którzy uczestniczą w odbywającym się od przeszło 20 lat w Płocku Festiwalu Muzyki Jednogłosowej. Jestem przekonany, że zarówno repertuar, jak i nazwisko słynnego Marcela Pérèsa przysłużą się promocji naszego miasta w Polsce.


Koncert odbędzie się w czwartek, 10 listopada o godzinie 19.00 w płockiej katedrze. Wstęp jest bezpłatny.
Dr hab. Jakub Kubieniec - muzykolog, adiunkt w Instytucie Muzykologii UJ, badacz średniowiecznego chorału łacińskiego.
Dr Bartosz Izbicki - historyk i muzykolog współpracujący z Zakładem Muzykologii Instytutu Sztuki PAN, twórca Bractwa Śpiewaczego Vexilla Regis oraz zespołu Jerycho. Prowadzi projekt badawczy polegający na opracowaniu i udostępnianiu najważniejszych polskich rękopisów średniowiecznych. Wystąpił na płockim FMJ w 2014 r. Od tego czasu z  zespołem Jerycho wykonał ponad 40 koncertów prezentujących muzykę z polskich źródeł oraz wydał trzy płyty.
Marcel Pérès- światowej sławy francuski muzykolog, kompozytor, autorytet w teorii i wykonaniu chorału gregoriańskiego. Z założonym przez siebie zespołem Ensemble Organum nagrał kilkadziesiąt płyt, cały czas ma pomysły na kolejne. Wystąpił na X Festiwalu Muzyki Jednogłosowej w 2004 r. Robert Majewski określił ten koncert mianem „największego wydarzenia artystycznego w powojennym Płocku”.
Warsztaty i koncert są elementem finałowym projektu "Chrzest Polski - muzyczne korzenie i dziedzictwo" realizowanego przez Stowarzyszenie Muzyka Dawna w Jarosławiu w ramach programu Narodowego Centrum Kultury "Chrzest 966".
(Małgorzata Rostowska)
 http://portalplock.pl/pl/11_wiadomosci/13508_odtworza_chrzest_mieszka_sprzed_ponad_tysiaca_lat_i_to_w_plocku.html

Brak komentarzy: