wtorek, 18 stycznia 2011

Wystąpienie bpa Fellaya na kongresie Courrier de Rome

Relacja z wystąpienia bpa Fellaya na kongresie Courrier de Rome 9 stycznia 2011

Wieczorem w niedzielę 9. stycznia, biskup Bernard Fellay, przełożony generalny Bractwa Kapłańskiego św. Piusa X (FSSPX), zwyczajowo wygłosił ostatni wykład podczas konferencji zorganizowanej przez ojca du Chalarda z Courrier de Rome oraz Instytut św. Piusa X. Aby zrozumieć jego znaczenie, powinniśmy cały czas mieć w pamięci to, że bp. Fellay wypowiadał się publicznie, dobrze wiedząc, że jego słowa będą powtarzane, cytowane i komentowane także przez osoby z zewnątrz. Mimo to - paradoksalnie - wypowiadał się w taki sposób, jakby robił to na forum wewnętrznym, używając słów i nawiązań, którym posługuje się rozmawiając z kapłanami Bractwa.

Biskup odpowiadał obszernie na kolejne pytania, które w dużej mierze dotyczyły samego Bractwa, ale ton wypowiedzi biskupa i niektóre zagadnienia (które pokrótce tu streścimy) były dla słuchaczy dość zaskakujące:

- W kwestii założenia Bractwa Kapłańskiego przez arcybiskupa Lefebvre'a, biskup Fellay podkreślił stanowczo, że pierwotnym życzeniem i celem Założyciela było "formowanie kapłanów". Był to cel ważniejszy, pierwotniejszy w stosunku do aktywnego zwalczania kryzysu w Kościele.

- Co do kryzysu i jego aktualnego rozwoju, biskup Fellay przedstawił bardzo wnikliwą krytykę Asyżu III, podobnie jak to uczynił rano, podczas kazania w kościele St-Nicolas du Chardonnet, odnotowując jednakże, że Asyż II był lepszy niż Asyż I i formułując idealną hipotezę co do Asyżu III (którą jednak uznał za mało prawdopodobną), mianowicie, że papież mógłby wezwać swoich gości do nawrócenia.

Biskup nie uważa, żeby spotkanie w Asyżu miało być w jakiś sposób decydujące [dla relacji Rzym - FSSPX], cytat.: "Zobaczymy, co z tego wyniknie dla naszych dyskusji [doktrynalnych]".

- W kwestii odbywających się w Rzymie dyskusji doktrynalnych, biskup podkreślił bardzo mocno "niewiarygodny" postęp, jaki te dyskusje oznaczają same w sobie. Rzym nigdy nie poddaje pod dyskusję swojego nauczania (Magisterium). To byłoby coś niesłychanego. A jednak Rzym zgodził się na dyskusję na temat soboru [watykańskiego II] - ponieważ [sobór ten] nie jest nieomylny. To dlatego FSSPX "dotrzymuje swojej strony umowy": wydarzenie o takim znaczeniu wymaga spokoju i wyciszenia. Zatem FSSPX poprzez swoje milczenie powstrzymuje się od atakowania, tak jak to robiło w przeszłości. Ale wojna z modernizmem trwa i - co najważniejsze - nie wolno nam uwierzyć, że "zrobiono już wszystko".

- Na pytanie, co FSSPX może dać Kościołowi, biskup Fellay, przywołując rekolekcje, jakie wygłosił w Albano dla 30 włoskich księży diecezjalnych, pośrednio podkreślił pozytywne aspekty Motu Proprio, wskazując, że nie powinno się go [Motu Proprio] krytykować. Księża, którzy powracają do tradycyjnej liturgii powracają również do tradycyjnej doktryny, ale jest to powrót z daleka. A wracając do meritum: są - zwłaszcza w Rzymie - bardzo dobrzy ludzie, bardzo dobrzy księża, biskupi, a nawet kardynałowie.

Punktem kulminacyjnym w tej relacji o "otwartości" był cytat z rozmowy, jaką Jego Ekscelencja odbył z arcybiskupem, obecnie kardynałem, Ranjithem. Arcybiskup Ranjith powiedział mu, że prawdopodobnie potrzeba będzie 20 lat, zanim reforma liturgiczna utoruje drogę dla tradycyjnej Mszy św. Komentarz biskupa Fellaya był następujący: będą stopniowe zmiany, stadia pośrednie, gdzie nie wszystko będzie dobre, to prawda, ale też nie wszystko będzie złe.

Tłumaczenie i opracowanie za: http://rorate-caeli.blogspot.com/

Brak komentarzy: