niedziela, 21 lutego 2010

Szczucie na katolików




Przy okazji (nie)sławnego wywiadu z księdzem biskupem Ryszardem Williamsonem, szwedzcy reporterzy programu Uppdrag granskning przeprowadzili też rozmowę ze Stenem Sandmarkiem – byłym pastorem luterańskim, który obecnie przygotowuje się do święceń kapłańskich w seminarium Bractwa Kapłańskiego Świętego Piusa X w Zaitzkofen.



Materiał został opublikowany mniej więcej w tym samym czasie, co wywiad z biskupem Williamsonem (konkretnie 21 stycznia 2009), w ramach cyklu o dramatycznej nazwie «Det svenska korståget», czyli «Szwedzka krucjata», a autorami byli Ali Fegan i Peter Bagge.

Artykułu pt. Prawicowi ekstremiści katoliccy szykują się na wojnę – w Szwecji”, który nosi formę policyjnego donosu i społecznej nagonki, nie zamieścimy poprzestając na jego podsumowaniu. Autorzy zadali sobie trud, aby każdą osobę, która jest zaangażowana w powrót katolicyzmu w Szwecji, będąca np. osobą kontaktową na dany region, prześwietlić pod względem lewackiej „poprawności politycznej”.

Pomijając oczywiste błędy w rzeczonym tekście (chociażby powód rzekomej ekskomuniki abp Marcela Lefebvre'a), warto przede wszystkim spojrzeć, w jaki sposób tekst ten ma oddziaływać na czytelników.

Zróbmy małe podsumowanie:

W tekście (niezbyt w sumie długim)13 razy występuję słowo „skrajny” „ekstremistyczny” (szw. extrem), najczęściej w złożeniu ze słowem „prawica”, „prawicowy”(høger, høgre) (9 razy). Oprócz tego mamy złożenia ze słowami „nacjonalistyczny” (skrajnie nacjonalistyczny) i „konserwatywny” (skrajnie konserwatywne poglądy). Jedynie dwa razy pojawia się to słowo w złożeniu z lewicą (osoby o poglądach skrajnie lewicowych). – i to jedynie dlatego, że wspomniał o nich Sten Sandmark. Wszystkie pozostałe złożenia są dziełem autora artykułu.

W samym tytule mamy jego ulubione złożenie, „prawicowych ekstremistów” - którymi są – katolicy – szykujących się do walki. Nie ulega wątpliwości, że celem autora artykułu jest wzbudzenie w czytelnikach wrażenia, że oto mają do czynienia z jakąś bardzo niebezpieczną grupą ekstremistów, którzy gotowi są w każdej chwili zbrojnie wystąpić przeciwko osobom innego wyznania, imigrantom, homoseksualistom i w ogóle przeciwko szwedzkiej demokracji, bo to w końcu prawica, czyli naziści! (klasyczne nadużycie, nazywanie nazizmu idelogią skrajnie prawicową, jednak walka z tym przypomina walkę z wiatrakami).

Autorzy artykułu piszą otwartym tekstem, że wg. nich wierni Bractwa to „ekstremiści”, „negacjoniści holokaustu”, „antysemici” i osoby bywające na imprezach nazistowskich!

Atmosfera strachu wzmocniona jest jeszcze przez sugestię, że tak naprawdę nie wiadomo ile to straszliwe Bractwo ma tak naprawdę zwolenników. Sami mówią o milionie, ale inni (kto? - tego się od autorów artykułu nie dowiemy) twierdzą, że może ich być wiele milionów, bo po prostu katolikom nie wypada się przyznawać do sympatyzowania z nimi (w domyśle: wielu katolików tak robi. wniosek: katolicy są podejrzani i potencjalnie niebezpieczni.) Po prostu szczuje się czytelników na jakąś grupę (w tym przypadku katolików, a także bardzo ogólnie pojętą prawicę).

Teraz dołóżmy do tego fakt (aby osiągnąć określony elekt propagandowy), że audycji i artykułów w cyklu „Szwedzka krucjata” ukazało się kilkanaście W efekcie szwedzcy wierni Bractwa zostali najpierw pozbawieni możliwości „wypożyczania” kościołów od luteran (pastorzy, którzy udostępniali księżom i wiernym Bractwa kościoły zostali odszukani i odsądzeni od czci i wiary – po czym przykładnie się pokajali, zapewnili, że „nie mieli pojęcia, co to za grupa i jakie ma poglądy” i obiecali, że to się nigdy więcej nie powtórzy.), a następnie zostali zmuszeni zejść do katakumb, tj. muszą potajemnie informować się o czasie i miejscu odprawiania Mszy św. - z obawy przed prześladowaniami ze strony otwartego, liberalnego i tolerancyjnego społeczeństwa i państwa szwedzkiego.

Sten Sandmark, podczas wywiadu jaki reporterzy Uppdrag granskning przeprowadzili z nim w jednym z seminariów duchownych FSSPX w południowych Niemczech, tak wyraża się o szwedzkich sympatykach Bractwa:
- Mnóstwo fantastycznych osób. Ciepli, serdeczni ludzie. Każdy z nich to prawdziwa osobowość. Walczymy o wspólny cel. Cała nasza grupa liczy razem około 100-200 osób.

Rzeczywiście, bezbożna, ex-protestancka Szwecja ma się kogo bać! Bo na pytanie „politycznych reporterów” - Czym jest ten cel, o który walczycie? Sten Sandmark odpowiada
- Aby Szwecja ponownie stała się katolicka.

Amen.

Opr. BB


Źródło: Katolik Tradycji nr 26

Brak komentarzy: