środa, 23 stycznia 2008

Gazeta Wyborcza o "lefebrystach"

"Czymś innym jest jednak ryt liturgii, a czymś innym schizmatycki ruch, założony przez Marcela Lefebvre'a. Kapłani i biskupi wyświęceni przez schizmatyckiego biskupa Lefebvre'a są dalej poza dyscypliną Kościoła, choć trwają wspólne prace nad ich powrotem. Polemiczne tezy ks. Karla z arcybiskupem Tadeuszem dowodzą, że dialog jego zdaniem jest możliwy, jeśli katolicy wyprą się "pseudodorobku" Soboru. Jeśli tak, to najlepiej widać, jaki ta wspólnota ma status. I niech nikt nie myśli, że debata da się sprowadzić do sentymentów liturgicznych. Bardziej jaskrawo to widać, gdy mówią o ekumenizmie, jako "zdradzie Chrystusa". Dla lefebrystów liturgia trydencka jest okazją do budowania "kościoła równoległego", ale nie rzymskokatolickiego. Warto pamiętać, że kary w Kościele - np. ekskomunika, suspensa, interdykt - mają wyłącznie sens duchowy. Racją ich istnienia jest praca wewnętrzna, która prowadzi do pogłębienia sensu bycia w Kościele, takim, jakim założył go Chrystus. Dobrze, że do tej debaty dochodzi w tygodniu ekumenicznym. Zachęci zapewne wielu do pytań o odpowiedzialność za Kościół, w tym, co jest jego treścią, a co jego formą." Gazeta Wyborcza

KOMENTARZ "KATOLIKA TRADYCJI": Jest prawdą, że Bractwo nie sprowadza i nie chce sprowadzić całego problemu do dawnej liturgii - rzeczywiście chodzi o Sobór, dokładniej o Sobór Watykański II. Nie jest jednak prawdą, że Bractwo żąda wyparcia się całego dorobku Soboru - zresztą, jak powiedział niedawno w swojej konferencji z okazji konsekracji kościoła w Gdyni bp. Fellay, Bractwo nie jest urzędem nauczycielskim Kościoła i jako takie nie może niczego żądać, a jedynie wskazuje na punkty, gdzie znajdują się problemy.

Kłopotliwe, rodzące niejasności są określone dokumenty Soboru Watykańskiego II. Ekumenizm pojmowany tak, jak obecnie, kolegializm i wolność religijna to najbardziej jaskrawe przykłady niejasności w dokumentach soborowych. Czy cały Kościół się myli? Pytanie jest inne - czy mylił się do Soboru, czy może hierarchowie pomylili się stosunkowo niedawno, nie angażując zresztą nieomylności (Sobór Watykański II został od samego początku nazwany pastoralnym). Odpowiedź wydaje się jasna i logiczna.

Budowanie równoległego Kościoła zakłada różnice doktrynalne z Kościołem katolickim. Równoległy Kościół - to zmienione wyznanie Wiary, niekatolickie obrzędy czy kwestie dyscypliny. Bractwo nie naucza niczego, czego Papieże nie nauczali już wcześniej. Pytanie - kto się zmienił? I dlaczego? "To było przed Soborem" odpowiedzą zapewne zwolennicy teorii "wiosny Kościoła". Tak, przed Soborem, podobnie jak przed Soborem był święty Piotr i Paweł, Ojcowie Kościoła i jakże wielu świętych, liczne Sobory, wszystkie dogmaty, definicje stanowiące kręgosłup naszej wiary. Podobnie jak Ewangelia, jak nauka Pana Jezusa i całe dziedzictwo, które zostało Kościołowi przekazane.

Ważne jest również pytanie, co jest treścią Kościoła i co jego formą. Czy treścią jest głoszenie Chrystusa, czy dialog z innymi religiami? Czy to naprawdę jest treścią Kościoła założonego przez Chrystusa? Czy treścią Kościoła jest przypodobanie się światu, słynne aggiornamento, czy nadal obowiązują słowa świętego Jana Apostoła, który stał pod krzyżem samego Pana: nie miłujcie tego świata, ani tego, co jest ze swiata, bo wszystko, co jest z tego świata, to pożądliwośc oczu i pycha tego żywota? Czy treścią Kościoła jest inkulturacja, czy raczej głoszenie Civitas Dei, jak to opisał słynny nawrócony Kościoła, święty Augustyn? Czy treścią Mszy jest Ciało Pańskie, które przychodzimy adorować, ponieważ zostaje ono za nas mistycznie wydane, czy też wspólnota? Pytania można mnożyć, dochodząc do wniosku, że istotnie mamy do czynienia z budowaniem równoległego kościoła, ale nie przez Bractwo, ale przez licznych hierarchów, którzy właśnie mają swoją , "nową wizję" "nowej misji" Kościoła. Tylko że nie jest nią już pójście na cały świat i głoszenie Chrystusa, a głoszenie pokoju społecznego, wspólnoty z innymi wyznaniami czy ogólnie pojętego pojednania, nie bardzo wiadomo w jakim celu. To cel organizacji międzynarodowych, ale nie Kościoła!

Jeśli przeciwstawiamy czemuś Kościół Katolicki, to taki, jakim on jest w istocie - Święty, Jeden, Apostolski i Katolicki. Oparty na Apostołach, wyznający rzeczy święte, zjednoczony w jednym wyznaniu Wiary i powszechny - przeznaczony dla wszystkich, którzy zechcą wejść do Owczarni Chrystusa, przyjmując Jego nauczanie, jeden, który jest drogą do Zbawienia, według słów samego Zbawiciela. Wiara w Chrystusa zbawia, jej brak - stanowi powód do potępienia - to zdanie znali i wyznawali katolicy od wieków, a dzisiaj jest ono postawione w wątpliwość. I dlatego Kościół jest misyjny, nie z powodu wolności religijnej. Dzisiejsi hierarchowie zdają się nieprzychylnym okiem patrzyć na tych, którzy po prostu dalej myślą tak, jak myślano przez wieki, po katolicku.

Istotnie, sprawa jest poważna... Gdyż Bractwo nie tyle żąda odrzucenia "pseudodziedzictwa" jednego z Soborów, ale szanowania dziedzictwa wszystkich pozostałych. Kościół równoległy? Tylko - wobec czego?

Problem Kościoła z Lefebrystami

Maciej Sandecki
2008-01-22, ostatnia aktualizacja 2008-01-23 10:22

Arcybiskup gdański Tadeusz Gocłowski w liście do wiernych przestrzega, że nie wolno uczestniczyć we mszach sprawowanych przez gdyńskich lefebrystów. Ci odpowiadają arcybiskupowi: Watykan zezwolił na uczestnictwo w naszych mszach.

Zobacz powiekszenie
Fot. Rafał Malko / AG
W Trójmieście trwa konflikt między gdańska kurią a Bractwem św. Piusa X, tzw. lefebrystami. Jego źródłem stało się otwarcie w listopadzie ub. roku kościoła Bractwa w Gdyni. W związku z tym lefebryści przeprowadzili ostatnio akcję informacyjną.

- To była skromna akcja, zaledwie 20 plakatów i 50 biuletynów rozdanych na ulicach - mówi Piotr Błaszkowski, świecki wierny Bractwa. - W Trójmieście obecni jesteśmy od 10 lat, ale dopiero teraz dzięki datkom naszych wiernych, głównie Polonii amerykańskiej, udało nam się zbudować kościół. Na nasze msze przychodzi średnio 50 osób.

Działalność Bractwa spotkała się z reakcją arcybiskupa Tadeusza Gocłowskiego. W ub. tygodniu wysłał list do wiernych. Arcybiskup nazwał Bractwo schizmatycką grupą, która oderwała się od Kościoła i nie uznaje władzy papieża. "Działalność Bractwa św. Piusa X, (...) pozostaje poza Kościołem i nie wolno pod sankcją karną uczestniczyć w liturgii sprawowanej przez to Bractwo" - czytamy.

Lefebryści cztery dni temu odpowiedzieli listownie arcybiskupowi. Twierdzą, że Bractwo nie jest schizmą. Na dowód przytaczają komunikat watykańskiej Komisji "Ecclesia Dei", powołanej przez Jana Pawła II do zajmowania się stosunkami Kościoła z lefebrystami z 2003 r. W liście do arcybiskupa lefebryści piszą też: "Niechęć, pisząc najłagodniej, Waszej Ekscelencji do katolików wiernych Tradycji jest sprawą powszechnie znaną. Dlatego też byliśmy zmuszeni wznieść kościół w Gdyni bez zgody Księdza Arcybiskupa".

- Reakcja arcybiskupa była jednak niewspółmierna - dodaje Piotr Błaszkowski. - Bractwo ma w Polsce 10 kaplic, ale nigdzie w kraju nie spotkaliśmy się z aż taką niechęcią. List arcybiskupa do wiernych to był dla nas jak grom z jasnego nieba.

Ksiądz Józef Trela, sekretarz Nuncjatury Apostolskiej w Warszawie, poinformował nas, że nuncjatura nie zna sprawy gdyńskich lefebrystów i nie będzie jej komentować.

Kim są lefebryści

Bractwo św. Piusa X powstało w 1970 r. w łonie Kościoła rzymskokatolickiego po Soborze Watykańskim II, z inicjatywy francuskiego arcybiskupa Marcela Lefebvre'a. Zarzucił on posoborowemu Kościołowi "szkodliwe innowacje doktrynalne i liturgiczne" i nie przyjął reformy liturgii mszy. Lefebryści nadal odprawiają msze w tzw. rycie trydenckim - w języku łacińskim, gdzie kapłan celebruje ją "tyłem do ludu", a przodem do ołtarza. Bractwo przeciwstawiło się też ekumenizmowi i dialogowi międzywyznaniowemu. W 1988 r. papież Jan Paweł II ogłosił ekskomunikę Lefebvre'a i czterech wyświęconych przez niego biskupów, ponieważ miało to miejsce bez mandatu Stolicy Apostolskiej. Lefebvre tłumaczył, że uczynił to w stanie wyższej konieczności związanej z kryzysem w Kościele. Od 2000 r. toczy się dialog między Watykanem a Bractwem, które nadal podkreśla swoją przynależność do Kościoła katolickiego i uznaje posoborowych papieży. W 2005 r. papież Benedykt XVI przyjął na prywatnej audiencji obecnego przełożonego Bractwa bp. Bernarda Falley'a.

Ksiądz Witold Bock, sekretarz prasowy metropolity gdańskiego: - Stanowisko arcybiskupa Gocłowskiego było pasterską reakcją na zamieszanie w duszach wiernych, którzy sympatyzują z nurtem tradycjonalistycznym w Kościele katolickim. To z myślą o nich Benedykt XVI zezwolił na odprawianie mszy w rycie trydenckim uznając, że kształt liturgii nie może być przeszkodą w przeżywaniu wiary.

Należy to jednak czynić w łączności z Kościołem Powszechnym, na czele z papieżem, bo taka jest nasza wiara.

Czymś innym jest jednak ryt liturgii, a czymś innym schizmatycki ruch, założony przez Marcela Lefebvre'a. Kapłani i biskupi wyświęceni przez schizmatyckiego biskupa Lefebvre'a są dalej poza dyscypliną Kościoła, choć trwają wspólne prace nad ich powrotem. Polemiczne tezy ks. Karla z arcybiskupem Tadeuszem dowodzą, że dialog jego zdaniem jest możliwy, jeśli katolicy wyprą się "pseudodorobku" Soboru. Jeśli tak, to najlepiej widać, jaki ta wspólnota ma status. I niech nikt nie myśli, że debata da się sprowadzić do sentymentów liturgicznych. Bardziej jaskrawo to widać, gdy mówią o ekumenizmie, jako "zdradzie Chrystusa". Dla lefebrystów liturgia trydencka jest okazją do budowania "kościoła równoległego", ale nie rzymskokatolickiego. Warto pamiętać, że kary w Kościele - np. ekskomunika, suspensa, interdykt - mają wyłącznie sens duchowy. Racją ich istnienia jest praca wewnętrzna, która prowadzi do pogłębienia sensu bycia w Kościele, takim, jakim założył go Chrystus. Dobrze, że do tej debaty dochodzi w tygodniu ekumenicznym. Zachęci zapewne wielu do pytań o odpowiedzialność za Kościół, w tym, co jest jego treścią, a co jego formą.

Źródło: Gazeta Wyborcza Trójmiasto

Brak komentarzy: