piątek, 29 maja 2015
środa, 20 maja 2015
Były komunistyczny generał: to sowiecki wywiad wymyślił teologię wyzwolenia
Data publikacji: 2015-05-05 23:00
Data aktualizacji: 2015-05-06 07:45:00

fot. Nikola Mihov/Wostok Press/MAXPPP/FORUM
Według rumuńskiego generała Iona Pacepy, najwyższego rangą oficera wywiadu bloku komunistycznego, który uciekł na Zachód w latach siedemdziesiątych ub. wieku, potępiona przez Kościół teologia wyzwolenia jest dziełem KGB. W ten sposób Moskwa chciała przeprowadzić rewolucję w Ameryce Łacińskiej.
Ion Pacepa w wywiadzie z Catholic News Agency stwierdził, że to rosyjskiemu naczelnikowi I Zarządu Głównego KGB Aleksandrowi Sacharowskiemu zawdzięczamy „eksport” komunizmu do krajów Ameryki Południowej. Sacharowski odegrał główna rolę w wywołaniu kryzysu kubańskiego i popierał tworzenie marksistowskich bojówek w Ameryce Południowej, takich jak np. Rewolucyjne Siły Zbrojne Kolumbii (FARC) czy Amia Wyzwolenia Narodowego w Boliwii, które realizowały postulaty teologii wyzwolenia, zaprojektowanej od początku do końca w siedzibie KGB na Łubiance.
Pomysł stworzenia nowej teologii zrodził się w ramach super tajnego programu dezinformacyjnego z lat 60. i zatwierdzony został przez szefa KGB Aleksandra Szelepina. Koordynatorem projektu został członek Biura Politycznego Aleksiej Kiriczenko, który odpowiadał w partii za koordynowanie międzynarodowych działań. KGB zamierzała promować teologię wyzwolenia - wzywającą masy do buntu przeciw zinstytucjonalizowanej biedzie - za pośrednictwem Światowej Rady Kościołów (WCC) z siedzibą w Genewie. WCC była największą międzynarodową organizacją ekumeniczną, obejmowała swym zasięgiem około 550 milionów chrześcijan różnych wyznań w 120 krajach.
Sowiecki wywiad powołał więc do życia Chrześcijańską Konferencję Pokojową (WPC) z siedzibą w Pradze. Konferencja podporządkowana całkowicie KGB i Światowej Radzie Pokoju - instytucji także powołanej przez KGB - wydawała dwa pisma w języku francuskim: „Nouvelles perspectives” i „Courier de la Paix”. Środki na jej funkcjonowanie płynęły z Moskwy.
Chrześcijańska Konferencja Pokojowa manipulowała lewicowymi biskupami południowoamerykańskimi wchodzącymi w skład Konferencji Episkopatu Ameryki Łacińskiej w Medellin. Konferencja ta zaakceptowała wymyśloną przez sowieckich speców od dezinformacji „teologię”, która zachęcała ubogich Latynosów w Ameryce Łacińskiej do zbrojnego buntu.
Źródło: CNA, AS.
Read more: http://www.pch24.pl/byly-komunistyczny-general--to-sowiecki-wywiad-wymyslil-teologie-wyzwolenia,35532,i.html#ixzz3ahwtZkyc
Data aktualizacji: 2015-05-06 07:45:00

fot. Nikola Mihov/Wostok Press/MAXPPP/FORUM
Według rumuńskiego generała Iona Pacepy, najwyższego rangą oficera wywiadu bloku komunistycznego, który uciekł na Zachód w latach siedemdziesiątych ub. wieku, potępiona przez Kościół teologia wyzwolenia jest dziełem KGB. W ten sposób Moskwa chciała przeprowadzić rewolucję w Ameryce Łacińskiej.
Ion Pacepa w wywiadzie z Catholic News Agency stwierdził, że to rosyjskiemu naczelnikowi I Zarządu Głównego KGB Aleksandrowi Sacharowskiemu zawdzięczamy „eksport” komunizmu do krajów Ameryki Południowej. Sacharowski odegrał główna rolę w wywołaniu kryzysu kubańskiego i popierał tworzenie marksistowskich bojówek w Ameryce Południowej, takich jak np. Rewolucyjne Siły Zbrojne Kolumbii (FARC) czy Amia Wyzwolenia Narodowego w Boliwii, które realizowały postulaty teologii wyzwolenia, zaprojektowanej od początku do końca w siedzibie KGB na Łubiance.
Pomysł stworzenia nowej teologii zrodził się w ramach super tajnego programu dezinformacyjnego z lat 60. i zatwierdzony został przez szefa KGB Aleksandra Szelepina. Koordynatorem projektu został członek Biura Politycznego Aleksiej Kiriczenko, który odpowiadał w partii za koordynowanie międzynarodowych działań. KGB zamierzała promować teologię wyzwolenia - wzywającą masy do buntu przeciw zinstytucjonalizowanej biedzie - za pośrednictwem Światowej Rady Kościołów (WCC) z siedzibą w Genewie. WCC była największą międzynarodową organizacją ekumeniczną, obejmowała swym zasięgiem około 550 milionów chrześcijan różnych wyznań w 120 krajach.
Sowiecki wywiad powołał więc do życia Chrześcijańską Konferencję Pokojową (WPC) z siedzibą w Pradze. Konferencja podporządkowana całkowicie KGB i Światowej Radzie Pokoju - instytucji także powołanej przez KGB - wydawała dwa pisma w języku francuskim: „Nouvelles perspectives” i „Courier de la Paix”. Środki na jej funkcjonowanie płynęły z Moskwy.
Chrześcijańska Konferencja Pokojowa manipulowała lewicowymi biskupami południowoamerykańskimi wchodzącymi w skład Konferencji Episkopatu Ameryki Łacińskiej w Medellin. Konferencja ta zaakceptowała wymyśloną przez sowieckich speców od dezinformacji „teologię”, która zachęcała ubogich Latynosów w Ameryce Łacińskiej do zbrojnego buntu.
Źródło: CNA, AS.
sobota, 16 maja 2015
Nowa Zelandia: Konsekracja ołtarza kaplicy FSSPX w Auckland – galeria fotografii
Opublikowano 21 kwietnia 2015, autor: Jakub Pytel
W tych dniach ukazał się pierwszy numerbiuletynu informacyjnego „Southern Star” (ang. ‘Gwiazda Południa’) wydawanego przez Zgromadzenie Sióstr Dominikanek z Wanganui (domy zakonne tego tradycyjnego zgromadzenia mieszczą się na Nowej Zelandii i w Australii). Wśród informacji zawartych w biuletynie znalazła się m.in. ta o dokonanej przez bp. Alfonsa de Galarretę konsekracji ołtarza w należącej do Bractwa Św. Piusa X kaplicy pw. Niepokalanego Serca N.M.Panny w Auckland; w uroczystościach uczestniczyły również siostry dominikanki z odległego o 500 km ich domu macierzystego w Wanganui. Galerię fotografii http://www.sspx.org.nz/?p=2033 ilustrujących to wydarzenie można obejrzeć na stronie internetowej FSSPX na Nowej Zelandii.
za; http://news.fsspx.pl/2015/04/nowa-zelandia-konsekracja-oltarza-kaplicy-fsspx-w-auckland-galeria-fotografii/
niedziela, 10 maja 2015
Król - Prezydent - Naczelnik Państwa - winien być tradycyjnym katolikiem
Grzegorz Braun dodał(a) 3 nowe zdjęcia.
Godz. 9.50 - Przeorat pw. Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Marii Panny w Warszawie-Radości - tutaj Kandydat wysłucha Mszy św. Trydenckiej i będzie się modlił za Ojczyznę.
za:https://www.facebook.com/grzegorzmichalbraun
piątek, 8 maja 2015
sobota, 2 maja 2015
29 IV 1903 wypędzenie kartuzów z Wielkiej Kartuzji
29 avril 1903 - Expulsion des moines de la Grande Chartreuse par la république.
Les chartreux échappèrent à la première vague d’expulsion des congrégations nonautorisées de 1880.
La congrégation s’estimait autorisée implicitement par des textes de 1816 et 1857. Néanmoins,dans le cadre des mesures d’exception prévues pour les congrégations dans la loi de 1901 sur les associations, les chartreux déposèrent une demande d’autorisation. L’autorisation fut refusée par un vote de la Chambre des députés le 26 mars 1903.
... Les 20 derniers moines âgés de la Grande Chartreuse furent délogés et expulsés manu militari le 29 avril 1903 par un bataillon du 140e de ligne, un escadron de dragons, un peleton de gendarmerie et des sapeurs du génis. De nombreuse cartes postales de l’époque nous rappellent ce moment dramatique, qui fut particulièrement tendu, la population s’opposant au départ des moines.
Onze ans plus tard, au temps de la Première Guerre mondiale la France se bagna dans le sang.
Les moines chartreux regagnèrent le monastère en 1940 selon l'un des premiers actes administratifs du Maréchal Pétain.
Les moines chartreux regagnèrent le monastère en 1940 selon l'un des premiers actes administratifs du Maréchal Pétain.
29 kwietnia 1903 - doszło do wypędzenia mnichów La Grande Chartreuse przez Republikę Francuską, co było pierwszym uderzeniem masońskiego państwa w tzw. zgromadzenia nieautoryzowane. (...) Oczywiście RF robiła wszystko by nie pozwolić na odbudowę życia monastycznego po Rewolucji, stosując różne administracyjne obostrzenia.
Zakonnicy z Wielkiej Kartuzji zostali wypędzeni i wydaleni manu militari przez 140 batalion piechoty liniowej, szwadron dragonów, pluton żandarmerii i oddział saperów- inżynierów. Pocztówki z epoki przypominają nam o tej dramatycznej chwili, szczególnie dla ludności miejscowej, która była przeciwna wyjazdowi mnichów.
11 lat później podczas I Wojny Światowej Francja spłynęła krwią.
Kartuzi odzyskali klasztor w 1940 dzięki jednym z pierwszych aktów urzędowych marszałka Petaina.
za blog prof. Jacka Bartyzela https://www.facebook.com/jacek.bartyzel.7?fref=ts11 lat później podczas I Wojny Światowej Francja spłynęła krwią.
Kartuzi odzyskali klasztor w 1940 dzięki jednym z pierwszych aktów urzędowych marszałka Petaina.
wtorek, 28 kwietnia 2015
Strach we Francji
DODANE 2015-04-28 13:47
Joanna Bątkiewicz-Brożek
Nad Sekwaną w ciągu miesiąca zniszczono 84 świątynie. Muzułmanin zamordował młodą katoliczkę, gdy wyszła z kościoła. MSZ i biskupi Francji wydali nowe instrukcje w sprawie ochrony kościołów.
Nad Sekwaną jest coraz niebezpieczniej dla chrześcijan. Jak donosi dziennika "La Croix", są poważne powody do obaw. Francją w ubiegłym tygodniu wstrząsnęła historia zamordowania katolickiej kobiety w miejscowości Villejuif.
Ciekawe jest to, że laickie media, głównie dziennik "Le Monde", nieco osłabiły przekaz podając, że kobieta próbowała dostać się do samochodu na parkingu. O fakcie, że do dramatu doszło po wyjściu z kościoła, poinformował dziennik "La Croix". Prawdopodobnie mężczyzna obserwował wcześniej kobietę. Krótko po tragedii, w niedzielę, uzbrojony i zamaskowany mężczyzna wtargnął z bronią w czasie Mszy św. do kościoła w departamencie Val de Marne. Podejrzany zamachowiec, Sid Ahmed Ghlam, został aresztowany.
Przeczytaj komentarz
Premier Francji Manuel Valls postawił w stan gotowości specjalne oddziały żandarmerii. Katolickie kościoły są chronione przez uzbrojonych funkcjonariuszy. Ale to nie wszystko.
Jak wynika z przygotowywanego co miesiąc przez Obserwatorium Chrystianofobii raportu na temat prześladowań chrześcijan w kraju Napoleona, próby niszczenia katolickich kościołów są odważniejsze i przybierają na sile. Ostatni raport dotyczy tylko marca. "Ofiarą" padły ponad 84 miejsca kultu chrześcijan. Są w nich rozwalone tabernakula, pozrzucane obrazy i zniszczony krzyż. Przykładowo w Lyonie podpalono kaplicę kolegium błogosławionych Franciszka i Hiacynty z Fatimy. W Roubaix na północy kraju skradziono i zniszczono 25 statuetek Matki Bożej. Policja znalazła je wrzucone do kanału. W Cantal zniszczono i sprofanowano kościół Notre-Dame de l’Assomption, w Yvelines połamano krucyfiks przy ołtarzu oraz na zewnątrz kościoła, w Pas-de–Calais sprofanowano kościół Saint-Eloi, w Paryżu kościół pod wezwaniem Św. Elżbiety Węgierskiej. Zniszczono dziesięć cmentarzy, podejmowano aż osiem prób podpalenia kościołów w całej Francji. Policji udało się udaremnić zamach na jedną z katolickich szkół.
Obserwatorium Chrystianofobii podaje, że autorami napadów na chrześcijańskie miejsca kultu są muzułmanie. Ale sytuacja jest napięta i coraz bardziej poważna. Dowodem są wspólnie podejmowane przez rząd i episkopat kroki. Rzecz niecodzienna w kraju laickim, jakim jest Francja.
Będzie ochrona
Kiedy w ubiegłym tygodniu media francuskie obiegła informacja o tragicznym przypadku 33-letniej matki pięcioletniej dziewczynki, na ulicę wyszły manifestacje ze sztandarami: "Aurélie Châtelain, przedtem tańczyłaś z nami, teraz z Aniołami!" oraz: "katolicy nie boją się muzułmanów!".
Premier Manuel Valls stanął na wysokości zadania i sam wystosował ochronę dla prawie 200 kościołów we Francji (tych największych): są objęte monitoringiem i wzmożona jest dyscyplina żandarmerii. Od kilku dni na placu przed katedrami (m.in. przed Katedrą Notre Dames w Paryżu) przechadzają się uzbrojeni żołnierze i policjanci.
Całą sytuacją mocno zaniepokojony jest episkopat Francji. W specjalnym oświadczeniu biskupi napisali: "Nikt nie zastraszy chrześcijan. Nadal nasze kościoły będą otwarte!".
Gromy na premiera
W trybie natychmiastowym Ministerstwo Spraw Wewnętrznych (minister Bernard Cazeneuve) oraz episkopat Francji (metropolita Paryża André Vingt-Trois), na wspólnej konferencji prasowej – takiej sytuacji jeszcze nie było nad Sekwaną! – ogłosili nowe instrukcje dotyczące bezpieczeństwa w katolickich świątyniach oraz wskazówki dla chroniących je oddziałów specjalnych. Premier Francji zaapelował do katolików "by nie bali się i tłumnie chodzili na msze św.". Komentując sprawę zamachu dodał: "Zamach na kościół, to zamach na symbol i tożsamość Francji!". Natychmiast gromy ze strony komunistów i Partii Socjalistycznej posypały się na premiera – miał naruszyć takim oświadczeniem "świętą zasadę laicite".
MSZ w specjalnym telegramie wysłanym do prefektur policji w całym kraju zobowiązało państwowych funkcjonariuszy do kontaktu z proboszczami i wikarymi wszystkich kościołów i do "zadeklarowania swojej gotowości ochrony świątyni i katolików". Proboszczowie zostali zobowiązani także do oklejenia bram wejściowych informacją o zagrożeniu pod kryptonimem "Vigipirate". Kościoły katolickie mogą być otwarte – informuje MSZ – ale jest możliwe wejście do nich tylko jedną bramą. Żandarmeria ma na bieżąco informować MSZ o monitoringu.
Od redakcji: W pierwotnej wersji tekstu podano błędnie, że kobieta została zamordowana w kościele. Przepraszamy.[dotyczy gosc.pl]
http://gosc.pl/doc/2455075.Strach-we-Francji
czwartek, 23 kwietnia 2015
Niemieccy biskupi podsumowali przedsynodalną ankietę. Chcą rewolucji w Kościele
Data publikacji: 2015-04-22 09:48
Data aktualizacji: 2015-04-22 10:14:00
fot. REUTERS/Ina Fassbender
Niemieccy
biskupi proponują, by w przyszłości duszpasterstwo budować, ale na…
aktualnych doświadczeniach i oczekiwaniach wiernych. W tym o związki
cywilne i konkubinaty. Szczegółowe sugestie hierarchowie z Niemiec
zebrali w dokumencie podsumowującym odpowiedzi na ankietę rozesłaną
przed tegorocznym zgromadzeniem Synodu Biskupów.
Jak czytamy w dokumencie, „ideał małżeństwa i rodziny zyskuje wśród wiernych wciąż szeroką aprobatę. Ale większość oczekuje większego zrozumienia ze strony Kościoła dla form współżycia, które z tym ideałem nie są zgodne”. Niemieccy biskupi piszą, że „nie jest pomocne takie duszpasterstwo, które w tych formach widzi wyłącznie grzeszną drogę i nawołuje do nawrócenia”. Apelują oni, by więcej uwagi w teologii i duszpasterstwie poświęcić „małżeństwom” cywilnym. Według niemieckich biskupów, wierni oczekiwać mają nie „dopuszczonych w ukryciu duszpasterskich wyjątków, ale rozwiązań strukturalnych”. I o takie „strukturalne” rozwiązanie chodzi niemieckim prałatom.
W raporcie przesłanym do Watykanu niemieccy biskupi zaproponowali dopuszczenie osób rozwiedzionych, żyjących w ponownych związkach cywilnych do Komunii, „jeśli ich kanoniczne małżeństwo definitywnie się rozpadło, wyjaśnione są zobowiązania z tego małżeństwa, żałuje się jego rozpadu oraz istnieje wola prowadzenia cywilnego małżeństwa w świetle wiary”. Niemcy proponują, by grzech lekceważyć ze względu na… „dobre” intencje grzesznika, który nie zamierza przestać grzeszyć. Ponadto niemieccy biskupi zwracają uwagę na potrzebę nowego duszpasterstwa, które „zaakceptuje” osoby homoseksualne.
Narracja przedstawiona przez niemieckich biskupów, lobbujących przed kolejną sesją synodu, posiada poważne wady. Program zmian sprzecznych z Magisterium Kościoła uzasadniany jest wolą i oczekiwaniami katolików w Niemczech, choć… niemieccy biskupi sami przyznają, że przeanalizowali tysiąc stron odpowiedzi. Udzielonych głównie przez instytucje niemieckiego Kościoła, a nie samych wiernych. Dla przykładu, w diecezji Essen ankietę wypełniło 14 osób, co odpowiada średniej krajowej.
KAI
mat
Jak czytamy w dokumencie, „ideał małżeństwa i rodziny zyskuje wśród wiernych wciąż szeroką aprobatę. Ale większość oczekuje większego zrozumienia ze strony Kościoła dla form współżycia, które z tym ideałem nie są zgodne”. Niemieccy biskupi piszą, że „nie jest pomocne takie duszpasterstwo, które w tych formach widzi wyłącznie grzeszną drogę i nawołuje do nawrócenia”. Apelują oni, by więcej uwagi w teologii i duszpasterstwie poświęcić „małżeństwom” cywilnym. Według niemieckich biskupów, wierni oczekiwać mają nie „dopuszczonych w ukryciu duszpasterskich wyjątków, ale rozwiązań strukturalnych”. I o takie „strukturalne” rozwiązanie chodzi niemieckim prałatom.
W raporcie przesłanym do Watykanu niemieccy biskupi zaproponowali dopuszczenie osób rozwiedzionych, żyjących w ponownych związkach cywilnych do Komunii, „jeśli ich kanoniczne małżeństwo definitywnie się rozpadło, wyjaśnione są zobowiązania z tego małżeństwa, żałuje się jego rozpadu oraz istnieje wola prowadzenia cywilnego małżeństwa w świetle wiary”. Niemcy proponują, by grzech lekceważyć ze względu na… „dobre” intencje grzesznika, który nie zamierza przestać grzeszyć. Ponadto niemieccy biskupi zwracają uwagę na potrzebę nowego duszpasterstwa, które „zaakceptuje” osoby homoseksualne.
Narracja przedstawiona przez niemieckich biskupów, lobbujących przed kolejną sesją synodu, posiada poważne wady. Program zmian sprzecznych z Magisterium Kościoła uzasadniany jest wolą i oczekiwaniami katolików w Niemczech, choć… niemieccy biskupi sami przyznają, że przeanalizowali tysiąc stron odpowiedzi. Udzielonych głównie przez instytucje niemieckiego Kościoła, a nie samych wiernych. Dla przykładu, w diecezji Essen ankietę wypełniło 14 osób, co odpowiada średniej krajowej.
KAI
mat
sobota, 18 kwietnia 2015
7 lat po przywróceniu tradycyjnej liturgii u trapistów w Mariawald
Dom Josef Vollberg OCSO: Klasyczna liturgia daje światu coś, czego mu brakuje
18 kwietnia 2015
W 2008 roku
jedyny klasztor trapistów w Niemczech – opactwo Mariawald – jako
pierwszy (i jak dotychczas jedyny) od czasów reformy soborowej klasztor
trapistów powrócił w całości do tradycyjnej liturgii. Reformie tej – a
właściwie powrotowi do źródeł – osobiście patronował papież Benedykt
XVI. Przedstawiamy wywiad udzielony przez opata Mariawald Dom Josefa
Vollberga niemieckiemu dziennikowi Die Tagespost w maju 2013 roku.
Przewielebny Ojcze
Opacie, cztery lata temu wprowadził Ojciec w swoim opactwie liturgię w
formie nadzwyczajnej. Co to zmiana przyniosła Ojca klasztorowi?
Pierwszą Mszę solenną w
klasycznym rycie rzymskim odprawiliśmy w Mariawald w styczniu 2009
roku. Miesiąc później rozpoczęliśmy odprawiać w nadzwyczajnej formie
Mszę konwentualną. Na początku nie wszystkim braciom spodobała się ta
zmiana. Ale w międzyczasie sytuacja się poprawiła. Oczywiście każdy
ksiądz musiał się nauczyć celebracji tego rytu, co było wymagające i
niełatwe. Każdy musiał także przypomnieć sobie łacinę. Krok po kroku
dokonaliśmy tej zmiany. Kolejnym krokiem było śpiewanie w tradycyjnej
formie oficjum Tercji przed niedzielną Mszą. W ten sposób osiągnęliśmy
liturgiczną jedność. Następnie stopniowo zmienialiśmy godziny mniejsze,
Sekstę, Nonę oraz Kompletę. Później to samo zrobiliśmy z Nieszporami i
Jutrznią oraz wigiliami. Miało to na celu nasze całkowite oddanie tej
Liturgii, z jej bardziej intensywnym teocentrycznym charakterem, który w
szczególny sposób pasuje do naszego kontemplacyjnego powołania
Jaki rodzaj duchowego rozwoju od tego czasu odnotowaliście? Czym skutkowało przyjęcie w waszej wspólnocie formy nadzwyczajnej?
Nie wolno nam
lekceważyć duchowego wzbogacenia, które dokonało się poprzez
poszukiwanie i ponowne odkrycie źródeł. Ważne cechy tradycji kościelnej
mogą ponownie odgrywać znaczącą rolę. Nasze powołanie monastyczne
czerpie swój charakter z Reguły św. Benedykta, którą ślubowaliśmy
przestrzegać. Reguła św. Benedykta i łacińska liturgia w starszej formie
tworzą symbiozę, w której jeden z jej składników wzmacnia zrozumienie i
znaczenie drugiego. Tak jak codziennie składa się Najświętszą Ofiarę,
tak samo czyta się codziennie fragment Reguły, a mi zazwyczaj przypada
go objaśniać. Bez wątpienia dużo prawdy tkwi w starym powiedzeniu:
„Trzymaj się reguł, a reguły będą się trzymać ciebie”. Należy również
powiedzieć, że z pewnością nikt nie mógłby przetrwać bez Ofiary Mszy
Świętej. Tradycyjna forma, w której odprawiamy teraz Mszę, bardzo nam
służy. Rozbudzona mądrość wieków pomaga kapłanowi być bardziej kapłanem a
mnichowi być bardziej mnichem. Nie ulega wątpliwości, że ta reforma
zmieniła niektórych z nas. Mariawald się zmieniło. Ale to nie my
powinniśmy oceniać skalę tych zmian. Musimy to pozostawić Bogu i Jego
Świętej Matce, której poświęcone jest to miejsce.
Czy po tych zmianach wzrosły powołania? Zmiany były chyba przede wszystkim na to ukierunkowane.
Polemizowałbym czy to
było celem tej reformy. Sfery sacrum nie wolno w ten sposób traktować.
To dotyczyło przede wszystkim Boga i należnej Mu czci. Oczywiście
klasztor musi myśleć o powołaniach, ale nie może to być jego głównym
celem. Ale tak, mieliśmy nadzieję, że wzmocnienie monastycznych i
katolickich ideałów, które przyniosła reforma, może skutkować powtórną
atrakcyjnością. To prawda, że mamy teraz więcej powołań. Jednak miłość
do formy nadzwyczajnej nie wystarcza żeby kogoś przyjąć. Ani też miłość
do specyfiki naszego rytu cysterskiego, z jego niewielkimi różnicami w
kalendarzu liturgicznym czy formularzach mszalnych. Należy zacząć od
tego, że człowiek musi być prawdziwie wezwany do bycia mnichem. Dlatego
ważne jest by zachować ostrożność w doborze kandydatów. Kandydat musi
dobrze poznać samego siebie. Dlatego przed okresem postulatu jest okres
próbny, któy trwa przynajmniej cztery tygodnie. Ten okres wspólnego
poznania się jest bardzo ważny, jeśli chce się podjąć właściwą decyzję.
Naszym klasztorem interesowało się bardzo dużo osób. Od 2009 roku było
ich ponad 40. 2012 to był dobry rok, miała miejsce wtedy rzadka
uroczystość ślubów wieczystych. Mieliśmy również obłóczyny nowicjusza.
Tak więc sprawy idą w dobrą stronę. Prawdziwe życie mnicha stanowi dla
wielu ogromne wyzwanie, ponieważ nikt nie może być mnichem bez ofiary.
Nawet regularne wstawanie w środku nocy stanowi trudność, bo mnich to
przecież też człowiek. Jest to szczególne zobowiązanie. Pozwolę sobie to
wyjaśnić. Istnieje wiele zawodów, które wymagają pracy na nocne zmiany,
czy to na kolei, czy w piekarni lub szpitalu. My, mnisi, nie musimy
wykonać żadnej pracy, która stanowiłaby konkretną pomoc innym, a mimo to
chcemy wstawać o 2.30. Wzorujemy się na Chrystusie, który modlił się w
nocy. Myślę też o św. Pawle, który modlił się w nocy w więzieniu, a
także o pierwszych mnichach, którzy robili to właśnie wtedy, gdy dzień
był nadal świeży i niczym nie obciążony. I tysiące następców podążało
ich przykładem. „Najpierw Bóg” – dokładnie do tego dążymy w naszym
życiu. I dlatego modlimy się o 3 nad ranem, w imieniu wielu ludzi w
Kościele, na świecie, w zakonie, tak jak było wcześniej, aby przebić się
przez ciemność która tak często nas otacza. I oczywiście po to, aby
pochłonąć trochę Bożego światła, które świeci w ciemnościach
.
Jak zareagowali wierni, którzy przychodzą do was na Msze?
Reakcje były bardzo
zróżnicowane. Na szczęście protestów nie było wiele. Wśród naszych
bywalców, oprócz tych którzy pozostali, było także wielu, którzy
zdecydowali się pójść gdzieś indziej. Byli też tacy, którzy przyszli
pierwszy raz. Bardzo uderzające jest to, że od reformy zaczęli
przychodzić do nas młodzi ludzie, co się wcześniej nie zdarzało. Co
jakiś czas przypadkowa wizyta rozwija się w trwałą więź. Możliwe, że
klasyczna forma liturgii daje światu – pełnemu technologii, kalkulacji,
finansów i przyjemności – coś, czego mu brak. I tak właśnie jest w
przypadku młodych, którzy odkrywają w naszej liturgii dyskretną drogę
znalezienia pokoju i modlitwy. Nikt nie jest tu przymuszany do
zorganizowanego dialogu, do którego trzeba koniecznie dołączyć. Każdy
może sobie po cichu usiąść i oddać się temu, co ma tu miejsce. Każdy
może to śledzić i powierzyć temu swoje intencje. Boska Liturgia oferuje
pewną przestrzeń, która szczęśliwie nie jest pod naszym panowaniem.
Istotnie, Bóg przychodzi ku nam, jeśli poświęcamy się liturgii, jeśli
oddajemy się Temu, który stoi tu w samym centrum rzeczy. Miło jest mi
powiedzieć, że otrzymaliśmy wiele pozytywnych maili i listów. Jednak był
też negatywne, bliskie nienawiści, ujawniające wielkie niezrozumienie.
Odrzucenie formy nadzwyczajnej często wiąże się z odrzuceniem Ojca
Świętego, który nadzorował reformę i zachęcał do niej z ojcowską
wielkodusznością. Można wyczuć wokół sprawy klasztoru obecność
niezrozumienia czy nawet głupoty. Odkąd papież osobiście pochwalił nasze
przedsięwzięcie, wierzę, że reforma ma Boże błogosławieństwo, ponieważ
jest koniec końców kwestią należnej Bogu czci, a także zbawienia naszych
dusz – aspektu często dziś zapomnianego. Wierzymy w Boga, wierzymy w
życie wieczne, które On przygotował dla tych, którzy Go miłują. Podczas
Mszy Świętej wyznajemy w Credo naszą wiarę w życie wieczne. Nasze życie
powinno nas prowadzić do wieczności. A reforma Mariawald powinna pomóc
nam osiągnąć ten cel.
Utrzymujecie kontakt z zagranicznymi wspólnotami?
Prawdę mówiąc
niewielki. Nasz problem polega na tym, że jest nas niewielu, więc trudno
jest nam utrzymywać kontakt z innymi klasztorami. Jest nas tylko
dziesięciu, niektórzy są już w podeszłym wieku. A ja jako opat mam
bardzo dużo obowiązków w naszym domu. Mieliśmy bliższy kontakt z
niektórymi francuskimi benedyktyńskimi klasztorami Tradycji, np. z Le
Barroux czy Fontgombault i innymi, a także z Vyšší Brodem w Czechach.
Mamy także częsty kontakt z księżmi z Bractwa Kapłańskiego św. Piotra,
które pracuje „w świecie” i jest nam bardzo bliskie poprzez Mszę. W
klasztorze kontemplacyjnym zawsze pracuje się z różną dynamiką.
Oczywiście czasami musimy opuścić nasz maleńki światek i załatwić pewne
ważne sprawy. Ale zazwyczaj praca wewnątrz domu jest tak wyczerpująca,
że nie mamy na nic więcej czasu.
Przeszedłby Ojciec ponownie drogą reformy?
Oczywiście że tak,
nawet jeśli wiem, że nie jest to łatwa droga, na której spotykałoby się
samych przyjaciół. Niektórzy uznają reformę za atak na swoje osobiste
terytorium, atak na swoje jakoby suwerenne prawa do interpretacji.
Uznają, że papież jest omylny – ale oni sami już nie. Ale my wierzymy,
że reforma jest ważna. To kwestia pewnych wartości, które w wielu
miejscach zatracono. Życiu monastycznemu również grozi ich utrata.
Właściwie to w tym obszarze utracono je tak samo jak w każdym innym.
Oczywiście nie da się całkowicie skopiować przeszłości, ale należy
próbować na nowo odkryć drogocenne skarby, takie jak liturgia
ukierunkowana całkowicie na Boga. To bardzo ważne w życiu
kontemplacyjnym! Wielu nie zdaje sobie sprawy z tego, że jest to również
kwestia kompletności Wiary, w której nie możemy sobie przebierać. Wiara
musi być przestrzegana i
pielęgnowana w całości.
Dyskutuje się w Kościele wiele spraw, ale czymś niezwykle pilnym jest
podstawowa katecheza, która obejmuje Credo i wszystko, co konstytuuje
naszą Wiarę. Lekceważymy to, co należało do niej od początku, a tym
samym należy do niej teraz i będzie należało w przyszłości. Odrodzenie
Tradycji położy kres tym zagrożeniom. Osiągnie akceptację Wiary w całej
jej okazałości. Bardzo ośmieliło mnie to, co przeczytałem w Piśmie
Świętym: to kwestia wyłącznie Prawdy, Rzeczywistości, która nie zależy
od opinii większości. Przypomina mi się tu Mojżesz. Zawsze miał kłopoty,
chcieli go nawet ukamienować. I czasem myślę o tym, albo o tym proroku w
starożytnym Izraelu, który był podobnie traktowany. Rozważanie ich
wytrwałości daje poczucie komfortu i pewności siebie. To nie jest łatwy
czas dla prawdy, ale ona pochodzi od Boga, samego Boga w Prawdzie, nie w
abstrakcie, ale w bardzo konkretnej formie osobowej: samego Chrystusa.
Powtórzę jeszcze raz: Prawda nie zależy od opinii większości. Widzimy to
w Chrystusie, Naszym Panu. Nie wzruszały Go opinie większości. Dlatego
znajdujemy się w najlepszym możliwym towarzystwie! Tak, zrobiłbym to
jeszcze raz.
Źródło: rorate-caeli.blogspot.com
Tłumaczenie: Redakcja Bazy Dokumentów Papieskich
za:http://bdp.xportal.pl/publicystyka/dom-josef-vollberg-ocso-klasyczna-liturgia-daje-swiatu-cos-czego-mu-brakuje/
czwartek, 16 kwietnia 2015
Argentyna: Państwo nadaje Bractwu Św. Piusa X osobowość prawną
Opublikowano 14 kwietnia 2015, autor: Jakub Pytel
12 kwietnia br. argentyński dziennik „Clarín” poinformował o
opublikowanym trzy dni wcześniej w Biuletynie Urzędowym Republiki
Argentyny (Boletín Oficial de la Republica Argentina)
postanowieniu sekretarza ds. wyznań Wilhelma R. Oliveriego o nadaniu
Bractwu Kapłańskiemu Świętego Piusa X osobowości prawnej i wpisaniu go
do Rejestru Instytutów Życia Konsekrowanego (Registro de Institutos de Vida Consagrada), obejmującego katolickie zakony i zgromadzenia zakonne obecne w tym kraju.
Podjęcie tej decyzji było możliwe m.in. dzięki wystosowaniu przez
kard. Mariana Aureliusza Polego, arcybiskupa metropolitę Buenos Aires,
listu do Sekretariatu ds. Wyznań w ramach procedury wszczętej przed tym
organem przez władze FSSPX w 2011 r. List, jak ten, w którym arcybiskup
Buenos Aires „wnioskował o to, aby Towarzystwo Apostołów Jezusa i Maryi
(Bractwo Kapłańskie Świętego Piusa X) było uznawane – aż do chwili, gdy
uzyska ostateczny status kanoniczny w Kościele powszechnym – za
stowarzyszenie na prawie diecezjalnym”, jest koniecznym warunkiem
uznania każdego zgromadzenia zakonnego w Argentynie.
List kard. Polego nie rodzi skutków kanonicznych, ponieważ nie działa
on w zastępstwie władz rzymskich, które jako jedyne mogą regulować
status kanoniczny Bractwa Św. Piusa X. Jest to wyłącznie procedura
warunkująca podjęcie przez władze argentyńskie decyzji administracyjnej w
oczekiwaniu na „uzyskanie [przez Bractwo] ostatecznego statusu
kanonicznego w Kościele powszechnym”.
Trzeba zauważyć, że w Argentynie, zgodnie z wymogami prawa i
przepisami administracyjnymi, katolickie zgromadzenia zakonne nie mogą
prowadzić apostolatu, jeśli – po uprzednim zawiadomieniu przez władze
kościelne – nie zostaną wpisane do Rejestru Instytutów Życia
Konsekrowanego.
Fakt, że kard. Poli jest następcą kard. Bergoglia na stolicy
arcybiskupiej w Buenos Aires, może uzasadniać domysły, że wzmiankowane
postanowienie nie zostało podjęte bez konsultacji z papieżem
Franciszkiem. Niemniej pozostaje faktem, że jest to jedynie procedura
ściśle administracyjna wykonywana w szczególnych warunkach [prawnych]
Republiki Argentyny.
http://news.fsspx.pl/2015/04/argentyna-panstwo-nadaje-bractwu-sw-piusa-x-osobowosc-prawna/
Subskrybuj:
Posty (Atom)











